Ranking
Popularna zawartość
Wyświetla najczęściej polubioną zawartość od 24.01.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
Na wstępie warto zaznaczyć, że poszły delikatne korekty względem siły (na plus) i jumpingu (na minus). Także już przed campami było trochę zmian, a już po Nich możemy mówić o sporej rewolucji. Zapraszam jak co sezon do Power rankingu! PG: 1. LaMelo Ball (-) - Do campów można było mieć nadzieję, że może będziemy mieli tutaj rywalizacje wielkiej trójki z Halilburtonem i Morantem, ale zapowiada się czeka Nas wieloletnia supremacja w wykonaniu świeżo upieczonego MVP, który raczej nie prędko odda koronę. Zmiana wag nagradzająca siłę plus solidne ofensywne campy znacząco zwiększyły jego przewagę nad konkurencją. Ball obecnie ma taką przewagę nad Halilburtonem jak lider Hawks nad Tyus Jones, którego nie ma nawet w "15" najlepszych rozgrywających ligi. To jest przepaść i dominacja Balla nad konkurencją porównywalna do tej jaką mieli Curry i Westbrook w swoim peaku nad resztą ferajny. Mimo, że campy w obozie Sacramento to ogromne rozczarowanie, to duet LaMelo Ball - Giannis będzie mocnym kandydatem do mistrzostwa. 2. Tyrese Halilburton (-) - Duże rozczarowanie dla sztabu trenerskiego z Atlanty. Ogromne spadki w obronie oraz regres w inside zaczynają budzić znowu wątpliwości czy Tyrese byłby w stanie sprostać roli pierwszej opcji w zespole z mistrzowskimi aspiracjami. Póki co może się cieszyć, że partnerowanie obok Bradley Beala zamienił na bycie supportem Jaysona Tatuma. Jako uzupełnienie układanki daje jednak wciąż elitarne kreowanie oraz mimo spadków defensywę. 3. Ja Morant (-) - Przypomniały się początki kariery Morantowi, kiedy ciągle rozwijał obronę zapominając nad poprawianiem ataku. Teraz jest nawet jeszcze gorzej, bo gwiazdor Wolves rozwinął defensywę, ale dość znacząco poleciał w ataku. Spadki na inside, handlingu, passingu i sile wyniosły aż 13 oczek, więc Morant będący świeżo po najlepszym sezonie w karierze wypada z panteonu najlepszych ofensywnych opcji ligi. Być może w tej sytuacji na większe zaufanie będzie mógł liczyć Jordan Poole, mimo że wyprzedził go już w rankingu SG Christian Braun będący jednak zawodnikiem o bardziej defensywnym profilu. 4. Elfrid Payton (-) - Świeżo upieczony mistrz nie balował, aż tak ostro latem jak jego koledzy Noel, Ingram czy Maxey którzy totalnie położyli offseason, ale i tutaj zaszedł wyraźny regres na kilku ważnym elementach koszykarskiego rzemiosła jak inside, szybkość czy przechwyty. Trochę udało się zakryć słabe campy skokami na zbiórce i handlingu, ale jednak Payton który i tak ma swoje potężne red alerty w ataku jeszcze mocniej się osunął, bo mając kiepski jumpshot jeszcze mocniej utrudnił sobie dostawanie się pod kosz. Podobny przypadek gracza co Halilburton, chociaż profil scoringu zbudowany zupełnie inaczej. Utrzymał jednak czwartą pozycje i wciąż daje topową obronę oraz kreowanie partnerów. 5. Fred VanVleet (+4) - Wreszcie jakaś zmiana. Skok o cztery pozycje w górę w wieku 31 lat. Wciąż nie przestaje Nas zaskakiwać kariera sympatycznego rozgrywającego Los Angeles Lakers, bo w wieku gdzie każdy obawia się spadków on poprawił się o kolejne 15 punktów overall. Co lepsze te skoki nie poszły w jakieś skille typu zbiórka, ale cennę skille dla guarda jak obrona i atak. Zwłaszcza te w ataku warte wyszczególnienia, bo trójka, handling i passing poszły o 13 oczek w górę. Trochę martwią spadki w inside, ale i tak mamy świetny rozwój i zawodnik o którym myśleliśmy czy utrzyma się w TOP10 skrócił znacząco dystans do czołówki. VanVleet w tym sezonie powinien doczekać się wyróżnienia hometown od Los Angeles, ale nie jestem pewny czy nie dojdzie do trade w trakcie sezonu, bo jego partnerzy nieustanie zawodzą i być może jego wysoka wartość posłuży do odzyskania własnego picku, a jemu samemu na jakiś ciekawy run w PO. 6. Trae Young (-1) - Wzmocnienie siły kosztem jumpingu to cios w mojego lidera, ale nie było sensu się oszukiwać. Trae dwukrotnie odbił się mocno od ściany z napisem Playoffs, mimo że na papierze to najlepsza ofensywna opcja ligi. Nie zaszły tu na campach wielkie zmiany. Całościowo mamy skok o jeden punkt, jedne rzeczy poprawił, drugie trochę pogorszył i można mówić o zachowaniu status quo. Pomijając jednak brak rozwoju, co jest rozczarowaniem podoba mi się rozkład skilli, bo skoki w inside, jumpingu i sile kosztem handlingu i jumpshotu zwiększają jego repertuar ofensywny i w excelowym arkuszu w kategorii najlepszych ofensywnych opcji poprawił się o prawie 0,4 punkta co umocniło jego przewagę nad Tatumem, SGA, Ballem czy Hardenem. O jego defensywie nie ma co wspominać, bo po prostu jej nie ma. 7. Dejounte Murray (*) - Tu akurat zmiana wag zrobiła istotną rolę, bo ta siła w jego przypadku jest znacząca. I dobrze, że wraca do elity bo pamiętam że był ulubionym graczem mojego pierwszego draftu. Nie tylko jednak zmiany w arkuszu spowodowały ten skok, bo campy również były bardzo dobre, skoki w ataku, obronie i warunkach fizycznych. Murray może nie jest wybitnym scorerem, ale zamyka pierwszą "50" jako ofensywna opcja dając przy tym bardzo dobry passing i świetną obronę. 8. Cade Cunningham (+4) - Młoda fala nadciąga i spycha weteranów z czołówki. Tu już od dawna mamy świetnego scorera z bardzo dobrą obroną, ale był problem z handlingiem i passingiem by stać się topowym rozgrywającym ligi. Na szczęście dla Wizards, Cade solidnie przepracował lato i poprawił przed wszystkim świetnie passing, rzut za trzy i obronę. Wraz z Suggsem i Barnesem mają stworzyć zabójcze trio i pozwolić wrócić klubu z Waszyngtonu do Playoffs. Po Trae i Ball, to właśnie Cade jest trzecim najlepszą mieszanką scorera i kreatora na pozycji point guarda. 9. Immanuel Quickley (*) - Potencjalnie najlepszy zawodnik w kategorii cena/jakość. Sztab Pistons nie miał żadnych skrupułów, by wykorzystać jego rozkład 99 - lojalność i 1 - chciwość podpisując go na skromne, płaskie 13,5mln przez pięć lat. Daleki trzynasty pick draftu wchodzi do panteonu najlepszych rozgrywających przy dość podobnej historii co Cade. Też był świetnym scorerem, trochę gorszym obrońcą, ale przed wszystkim wątpliwości budził jego passing. Nie zmarnował offseason, poprawił o dwa oczka handling co daje mu już świetne 92 oraz przed wszystkim o siedem passing. Tu jest wciąż nad czym pracować, ale ten rozwój powinien pozwolić rozruszać czasem toporną ofensywę z Detroit. 10. John Wall (-2) - Stary mistrz zamyka TOP10, pierwszy raz w karierze wyprzedzając Currego. Duże spadki przed wszystkim w inside, jumpingu i szybkości powodują, że gra Walla przestaje być widowiskowa i jego scoring przechodzi już mocno na grę obwodową. W obronie też zaczyna już coraz mocniej odstawać, chociaż jego perD na poziomie 95 wciąż robi ogromne wrażenie. Z jednej strony elitarny kreator, który ze względu na swój handling wciąż będzie się kręcił na poziomie trzech strat na mecz. Mimo, że campy big trio Cavs fatalne, to Wall z Mitchellem i Gobertem mają nadzieje na ostatni wielki run w Playoffs. W zdrowiu mają swoje szanse, chociaż już znacząco mniejsze niż przed rokiem. 11. Stephen Curry (-5) 12. Markelle Fultz (+1) 13. Spencer Dinwiddie (-2) 14. Scoot Henderson (*) 15. Damian Lillard (*) SG: 1. Jayson Tatum (-) - Zdecydowany faworyt do tytułu najlepszego strzelca. Przeszedł na nową pozycje, jeszcze bardziej może skupić się na swoim wybitnym scoringu i na campach poprawił jeszcze inside, jumpshot i trójkę. To jest prawdziwy killer i największa gwiazda ligi, która została kupiona w niezrozumiałej wymianie jeden do jednego za Scottie Barnesa. Jayson na tej pozycji powinien dawać jeszcze większy impact niż na SF, bo tam jednak trochę był problematyczny w obronie ze względu na fatalny postD i blok. Jako SG wydaje się nie mieć słabych stron. 2. Bradley Beal (-) - W poprzednim notowaniu był również za Tatumem, ale wtedy obaj byli oceniani jako small forward. Teraz Beal wraca na swoją nominalną pozycje. Jeden z niewielu graczy, który może rzucić rękawice nowej gwieździe z Atlanty Hawks. Wybitny two-way superstar z świetnym atakiem oraz obroną. Campy na spory minus, głównie jeśli idzie o warunki fizyczne oraz szybkość. 3. Desmond Bane (-2) - Skoro Tatum i Beal przeszli/wrócili na nowe pozycje, to Bane musiał spaść w rankingu. Lepszy w ataku od lidera Szerszeni, ale jednak różnica w obronie pozwoliła zachować drugie miejsce Bradleyowi. Nie pomógł też sobie Desmond campami, bo mocno poleciał na inside i trójce. W Suns ma ciężkie zadanie, bo nie tylko jest najlepszym scorerem, ale też musi trzymać często dziurawą jak sito obronę. 4. Shai Gilgeous-Alexander (-1) - Zmarnowany ten zeszły sezon z powodu poważnej kontuzji, teraz wraca w mocnym duecie z Murrayem by bić się o mistrzostwo. Może te campy nie aż tak mocne jak klubowego kolegi, ale solidnie udało mu się podskoczyć w ataku, dzięki poprawieniu trójki, jumpshotu i handlingu. Mimo że jest to drugi najlepszy scorer po Tatumie wśród SG to od sześciu(!) lat nie doczekał się nominacji do ASG czy all-team. Ma sporo do udowodnienia, wciąż będzie raczył Nas fantastycznymi dunkami i być może uda mu się też wreszcie wygrać konkurs wsadów. 5. Jaylen Brown (+2) - Jako lider w dwóch ostatnich sezonach mocno zawiódł. Najpierw pamiętne wyjaśnienie przez Stanleya Johnsona, a w ostatnim roku zatrzymał go Ntilikina i skończyło się na kompromitującym 2-4 z Lakers, gdy Warriors byli na Zachodzie murowanym faworytem do finału. Jest Jaylen na misji, by zmazać tą hańbę i wieku 29 lat zalicza bardzo dobre campy. Poprawił znacząco swoja i tak świetną obronę i o cztery oczka inside, co może wreszcie pozwoli mu poszerzyć repertuar ofensywny na tyle, by sprostać oczekiwaniom kibiców. Ciągle problemem jest ten tragiczny passing i może lepiej by mu zrobiło przejście na pozycje SF, gdzie byłby drugi. 6. Anthony Edwards (-2) - Strasznie zmarnowana kariera biorąc pod uwagę możliwości i potencjał. W Chicago liczono, że zmiana otoczenia pozwoli mu wreszcie eksplodować na campach, a tymczasem spore spadki w warunkach fizycznych i obronie. Anthony przy normalnym rozwoju powinien być w ataku blisko poziomu Tatuma, a tymczasem dystans między Panami się ciągle zwiększa. Biorąc pod uwagę, że Byki mają zespół oparty głównie o defensywne fillary powinien kręcić potężny boxscore w ataku. Ale czy to wystarczy do Playoffs? Nie ułatwił Anthony tej powrotnej drogi swojemu nowego zespołowi. 7. Victor Oladipo (+1) - Zaryzykowali Pistons z jego przejęciem i okazał się to bardzo dobry ruch. Ich pick okazał się bardzo daleki, a oddany w tamtej wymianie dużo młodszy Huerter zupełnie wyleciał z topowego grona po słabiutkich campach. Victorowi udało się nie spaść, co patrząc na jego historie campową jest ogromnym sukcesem, a biorąc pod uwagę wiek tym bardziej. Najlepszy defensywny guard ligi, który po nieudanym epizodzie w Sixers odbudował się też w ataku. 8. James Harden (-3) - Największe spadki w całej lidze. Na pysk poleciało mocno wszystko - atak, obrona, warunki fizyczne. Jeśli GM Mavs planował Jamesa na pozycji PG to zdecydowanie powinien porzucić ten pomysł, bo mimo świetnego passingu będzie maszynką do strat. Harden pozostaje wciąż elitarnym scorerem, aczkolwiek ten kontrakt wygląda już fatalnie i dobrze by było po tym sezonie zakończyć karierę, bo smutno byłoby wieńczyć tą i tak przegraną na swój sposób karierę miejscem w rankingu ogórów. 9. Jalen Suggs (-3) - Fatalne campy Suggsa. Spadki w obronie można jeszcze przeboleć, bo defensywa jest wciąż elitarna. Ale spadki na zbiórce ograniczają mu mocno manewry na pozycji SF, gdzie często grywał w zeszłym sezonie. Poleciał także atak przez co Suggs spada za takie nazwiska jak Kendrick Nunn czy Malaki Branham. Ten scoring budził wątpliwości od początku draftu, ale długo rozwijał się świetnie. Po obecnej kampanii pojawia się czerwona lampka. 60 potencjału nie powinno pozwolić na podobną historię, ale gdyby się powtórzyła to Suggs stałby się prawdopodobnie lekko przepłaconym zawodnikiem. W nadchodzącej kampanii może się jednak idealnie sprawdzić obok Cade i Barnesa. 10. Jalen Williams (+3) - Latem otrzymał QO od sztabu Spurs i odwdzięczył się bardzo dobrymi campami. Poprawił w ataku - inside i rzut za trzy punkty, mocne skoki w obronie i bardzo duże na zbiórce. Poprawa gry na deskach połączona z wyraźną eksplozją driveD, postD i bloku daje mu też możliwość grania jako wartościowa trójka. Rośnie świetny two-way, pierwsze dwa campy miał słabe, ale obecnie jest na dobrej drodze, by za rok kręcić się impactem koło Anthony Edwards. 11. Donovan Mitchell (-2) 12. Khris Middleton (*) 13. Jalen Green (-1) 14. Tyrese Maxey (-7) 15. Brandon Miller (*) SF: 1. Joel Embiid (+2) - Konkurenci mu uciekli na obwód, więc Embiid wskakuje na pozycje lidera. Jako small forward byłby wyżej nawet od Giannisa ( chociaż niżej od Tatuma ), a jako PF-C ustępuje tylko greckiemu herosowi. Mimo swoich mankamentów na każdej pozycji, w wielu aspektach pozostaje elitarny. Przed wszystkim najlepszy inside całej ligi, wybitna zbiórka, warunki fizyczne i postD. Jako SF będzie może trochę wolny z bardzo kiepskim perD, ale wciąż ma sporą przewagę nad rywalami. Na campach nie doszło do tragedii, ale spadł atak i ten nieszczędny handling o pięć oczek, więc pozycja SF połączona z 13 punktami handlingu może zaowocować nawet 4 stratami na mecz. 2. Scottie Barnes (+5) - Duża presja spadła na Niego w momencie, kiedy został wymieniony za Tatuma. Ale jak widać podziałało to na Niego mobilizująco, bo bardzo dobre campy. +30 overall, z czego 15 w obronie i co ciekawe mocno poprawił też skille dla rozgrywającego jak handling, passing i szybkość. Scottie to najlepszy ball-handler i kreator wśród skrzydłowych i na pozycji PG byłby tuż za samym Stephen Curry. Barnes kompleksowo jest właściwie kompletny, ale i tak nie wydaje się by przez pięć najbliższych lat zbliżył się do impactu Tatuma. 3. Jimmy Butler (+3) - Wiele rzeczy można było przewidzieć podczas tych campów, ale konia z rzędem temu kto spodziewał się takiego skoku w rankingu 36-letniego Jimmy Butlera. Jimmy sobie latał w offseason jako mocno średni asset, każdy obawiał się mocnego spadku, a tymczasem weteran ciągle trzyma bardzo mocny poziom i nawet wyprzedził swojego nowego klubowego kolegę Doncica. Butler spadł w obronie i na sile, ale wciąż będzie dawał dużą jakość i swoim profesjonalizmem zaimponował kolejny raz zostawiając za sobą młodszym, utalentowanych kolegów. 4. Luka Doncic (+1) - Niby w overall Luka spadł mniej niż Butler, ale jednak jego mocne spadki w ofensywie jak inside i trójka oraz na zbiórce mocniej się odbiły na impakcie. I teraz jest ciekawe jak ustawi to GM Sixers. Doncic wydaje się w ostatnich swoich campach z potecjałem +50 zabrał sobie szanse na zostanie kimś więcej w tej lidze niż wybitny scorer z kilkoma mocnymi red alertami. 5. Brandon Ingram (-1) - Aj Jezus Maria, co tu się stało? Ingram w wieku 28 lat zawija się powoli do bazy. Coś tu zaczyna pachnieć historią ala Anthony Davis, bo kolejne słabe campy, te już wyjątkowo mocno na minus i potencjału zostało ledwie 40. Wydaje się, że będąc na takiej krzywej to Brandon nie obroni swojego potężnego kontraktu. Jeszcze dwa sezony mówiliśmy o Nim jako graczu blisko Tatuma, a teraz nasz świeżo upieczony mistrz zalicza mocny upadek. Brandon może się jedynie cieszyć, ta pozycja SF zalicza kryzys i nie licząc Banchero młoda fala jest wciąż daleko jego poziomu. 6. Paolo Banchero (+5) - Taki trochę Embiid z Temu, ale bez dziurawych rąk i z dobrym passingiem. Paolo wchodził do ligi jako power forward, ale ze względu na fatalny blok uznano, że lepiej dać go niżej. Na pozycji SF też ma swoje mankamenty, ale jak widać stara się mocno je poprawić. Campy miał bardzo dobre, poprawił grę na na dystansie (trójka, jumpshot), obronę i warunki fizyczne. Latem nie starczyło funduszy na jego QO, więc zrobił wszystko by w następne offseason otrzymać maksymalną umowę. Wejście do TOP3 to może być kwestia już tylko sezonu, maks dwóch. 7. Kelly Oubre (*) - Ale powrót z zaświatów. Wydawało się, że będzie siedział na ławce jako martwy kontrakt przez lata, a tymczasem w wieku 30 lat, campy na poziomie +41 i powrót do elity. Oubre wraca jeszcze lepszy niż w swoim prime. Nowo pozyskany skrzydłowy Spurs poprawił obronę o 24 oczka, obecnie jest siódmy w obronie guardów i dziewiąty w obronie podkoszowych. Całościowo to tylko Wemby i Giannis są lepsi od Niego. Udało się też solidnie odbudować ofensywę, więc chociaż wciąż wystawianie go na SG można uznać za zbrodnię na koszykówce, to jednak nie będzie taką kotwicą w ataku jak w zeszłym sezonie. 8. Aaron Gordon (-) - Ciężkie do oceny campy. Więcej rzeczy mu spadło niż poprawił, ale z drugiej strony jak już skakało w górę to z przytupem. Trójka poszła, aż od 9 oczek w górę, a perD o 6. W naszej simkowej rzeczywistości Aaron Gordon już raczej konkursu wsadów nie wygra, bo zaliczył mocne spadki w inside i jumpingu. W ataku mimo wszystko poszedł do przodu, ale spadł w obronie i na zbiórce. Wciąż jednak gracz bez większych słabszych stron, wyróżniający się ogromną uniwersalnością. 9. Keegan Murray (+4) - Nic specjalnego te campy, więc strata do pierwszej ósemki jest spora, ale udało mu się załapać już do pierwszej dziesiątki. Musimy oddać, że jak na 11 pick to jest i tak świetnie prowadzona kariera i latem może zakończyć się maksymalną umową. Gdyby nie spadki w inside o pięć oczek, moglibyśmy mówić o dobrych campach, a tak niby rozwój jest, ale obóz Grizzlies mocno liczył na jego atak, a na ten moment to maksymalnie druga opcja. Na plus można zapisać, że grając pierwsze skrzypce, to jak na SF ma wybitny handling i 100 w skillu trójki. 10. Harrison Barnes (-1) - Barnes im starszy tym mniej zainteresowany grą w obronie i walką na tablicach, podobne campy jak z przed roku, gdzie traci w defensywie i na zbiórce, ale wciąż utrzymuje świetny atak i to pozwala mu zachować wysokie miejsce. Z Hardenem i Keyonte George powinni mieć najmocniejszy obwód ligi pod względem ataku i jednocześnie najsłabszy w obronie. Przydałoby się tutaj poszukać poprawy balansu. 11. Anthony Davis (+3) 12. Josh Richardson (-2) 13. Jalen Johnson (*) 14. Matas Buzelis (*) 15. Josh Giddey (*) PF: 1. Giannis Antentokuonmpo (-) - Po zmarnowanym okresie w Celtics i Rockets, gdzie nie posmakował nawet Playoffs odbudował swoją wartość w Toronto, gdzie sięgnął po mistrzostwo. I chociaż klub z Toronto na papierze wyglądał na najmocniejszy w lidze, co potwierdziło się też w postseason to jednak w przeciwieństwie do czasów mutantów z Denver, tutaj musiał pokazać klasę jako x-factor, by przechylić szalę zwycięstwa. Giannis zrobił to w wielkim stylu, wygrywając zażarte bitwy przeciwko Hawks czy Nuggets, a w finale konferencji zgarniając MVP. Latem zmienił klub na Sacramento, by stworzyć najlepszy w lidze duet z LaMelo Ball. Na campach delikatne spadki, także jego dominacja nad resztą wysokich jest jeszcze bardzo duża. 2. Victor Wembanyama (-) - Świetny gracz, ale poziomu peaku Giannisa, niemal na pewno nie osiągnie. Drugie campy z rzędu raczej średnie i ta kariera rozwija się dość powoli względem potężnego potencjału. Nie licząc driveD to drugi najlepszy skill jaki poprawił to kreowanie. Martwi, że nie nie rozwija przeciętnej zbiórki. Brakuje mu też siły i szybkości, by dominować na pozycji centra lub silnego skrzydłowego. Elitarna obrona z solidnym atakiem, ale jak na unicorna póki co bez szału. 3. Karl-Anthony Towns (+2) - Ostatnia wielka nadzieja Sonics na Playoffs. Miłość Alonzo do Townsa została odwzajemniona i Towns w wieku 30 lat dał fajne campy. Dobił do 100 punktów w bloku i na zbiórce, wcześniej mając jeszcze setkę w inside. Dorzucił do tego wszystkiego siłę i nawet przy taktyce outside zapowiada się, że będzie kręcił rekordowe statystyki na poziomie 27-28 punktów na mecz. Mimo, że w meczu zanotuje nieraz kosmiczną ilość strat to jego scoring, zbiórka i bloki z pomocy dadzą drużynie potężnego boosta. 4. Kristaps Porzignis (-) - Liczymy go jako power forwarda, gdzie jego impact jest najwyższy, ale póki co w rosterze Knicks pod koszem taka bieda, że szykuje się gra na centrze. Niby dla Kristapsa to już nic nowego, bo GM testuje go tam od dwóch sezonów i nawet z takim ustawieniem zrobił mistrzostwo, ale wydaje się że Łotysz zyskałby mając obok klasycznego kołka niż Isaaca. Jego kumpel Curry tak jak przed rokiem poleciał, ale Porzingod jednak uznał, że w tym roku lepiej przepracuje offseason i odbudował się w ataku i obronie. Solidne skoki w inside, rzut za trzy, przechwytach i blokach dają nadzieje fanom Knicks na jeszcze jedną mocną kampanię w postseason. 5. Julius Randle (+1) - Każdy zdążył się już oswoić z myślą, że Randle pod koszem odpowiada za scoring i zbiórkę, a tymczasem u schyłku kariery Julius dał do pieca i wrzucił +20 w difens. Solidnie poprawił też zbiórkę, ale lata robią swoje Randle nie da rady tak fizycznie walczyć pod koszem o punkty. Bardzo duże spadki w inside i sile (6 punktów sama siła!), by zachować pewną jakość w ofensywie udało się za to poprawić grę obwodową i dorzucić +9 w rzutach za trzy punkty. Także na koniec kariery Randle może uchodzić za solidnego two-way playera, gdzie jednak wciąż największą wartością są jego walory ofensywne. 6. Christian Wood (-3) - Suns swojemu duetowi podkoszowemu musieli zlecieć mocną poprawę nad obroną, która kulała w zeszłym sezonie i dało to efekty. Zarówno Wood, jak i Wiseman podciągnęli się solidnie w obronie. Niestety wiek zrobił swoje i Wood zabrakło już sił i czasu, by utrzymać też poziom w ataku, zbiórce i warunkach fizycznych. Także mamy można powiedzieć campy niemal jak ze schematu - wszystkie parametry defensywne w górę (łącznie 14), a wszystko inne w dół. Plusy nie mogą jednak przykryć minusów, których jest więcej więc wartość Wooda spada po campach. 7. Chet Holmgren (+1) - Chet podobnie jak Banchero nie otrzymał propozycji maksymalnego przedłużenia, ale w przeciwieństwie do kolegi z wspólnego narybku nie wykorzystał czasu, by udowodnić swoim przełożonym błąd tej decyzji. Jak na swój wiek nic wielkiego tutaj się na campach nie wydarzyło i raczej w formie trzeba traktować, że zamiast atakować TOP3 to zwiększył stratę do przykładowego Juliusa Randle. Na plus jednak trzeba zapisać solidny skok w ataku, w tym sześć w inside oraz rozwój w defensywnych rzemiosłach cennych dla podkoszowego jak postD i driveD. 8. Nikola Jokic (-1) - Kolejne campy i topka ligi ucieka Jokicowi coraz bardziej. Z jednej udało się poprawić cenny inside i jumpshot, a ostatecznie i tak pod względem overall atak zapisał na minus. Poleciała też obrona, zbiórka i siła. Ostatecznie Serb nie robi wrażenia ani atakiem, ani jakością jako defensywny kołek. Ostatni jego wielki atut to wciąż bardzo mocna zbiórka i fakt, że swoją fizycznością i postD może sprawdzić się w jakiś matchupach, gdzie rywal szuka punktów więcej u podkoszowego. 9. Lauri Markannen (+1) - Kolejne dobre campy Fina, który z powodzeniem mógłby też grać na pozycji niskiego skrzydłowego, gdzie też zmieścił bym się w TOP10 na ostatnim zaszczytnym miejscu. Wartościowy tweener z dobrą ofensywą i coraz lepszą grą w obronie. Dorzucił do defensywy +14, gdzie poprawiając między innymi postD dobił do maxa. Trochę gorzej to wyglądało w ofensywie, bo poleciał inside i trójka, ale to wciąż wśród silnych skrzydłowych topowa opcja w ataku. 10. PJ Washington (+4) - Właściwie to poprawił znacząco tylko ofensywną zbiórkę, ale słabe campy będących przed Nim rywali z zeszłego notowania pozwoliły mu znacząco pójść do góry. Nie do końca trafia do mnie pomysł ustawienia go jako SF obok Nurkica i Claxtona, gdzie wszyscy pchają pod kosz, a jest przecież jeszcze znany bardziej z penetracji pod kosz niż rzutów dystansowych Lavine. Z drugiej strony GM Jazz znany z nieszablonowanych rozwiązań potrafił z powodzeniem grać taktyką z Nurkic na skrzydle, także może zaskoczy mnie kolejny raz ustawieniem i osiąganymi wynikami. 11. Naz Reid (-2) 12. Pascal Siakam (-1) 13. Jonas Valanciunas (-1) 14. Draymond Green (-1) 15. Joe Fulks (*) 'C: 1. Jaren Jackson Jr (-) - Niby +8 całościowo, ale jakoś te campy nie przekonują. Spore spadki w ataku, stagnacja w obronie i tylko zbiórka znacząco poprawiona. Te +4 w passingu raczej nie zrobi wielkiej różnicy w grze Byków. Pozycja podkoszowych przechodzi drugi sezon z rzędu największą wymianę pokoleniową, JJJ będąc w peaku utrzymuje sporą przewagę nad coraz mocniej atakującymi młodymi gniewnymi, a także schodzącymi ze sceny weteranami. Tak czy siak elitarny obrońca i finisher z bardzo solidnym półdystansem, kręcący się w tym tierze największych - Giannis, Embiid, Wemby. 2. Zach Edey (+13) - Potężny skok w górę w wykonaniu sophmore i być może pisze się tutaj historia podobna do Bane, bo też wiek nie przeszkodził mu w zaliczeniu potężnych campów. Zach jest wydaje mi się najlepszym zbierającym jakiego pamiętam w historii gry, niesamowita mieszanka obu zbiórek (dwie setki, chociaż to już się zdarzało) ale też siły. Bardzo mocno podciągnął kluczowe dla centra skillsety jak inside, blok i driveD. Wciąż ma wiele aspektów nad którymi musi pracować, przed wszystkim inside w ataku, ale też nad właściwie wszystkimi parametrami defensywnymi. To drugie miejsce działa na wyobraźnie, ale tu poziom jest niższy niż przykładowo Gobert z przed campów, a co dopiero mówić o jego prime. Co nie zmienia faktu, że może okazać się w peaku lepszy od Francuza czy JJJ. 3. Jalen Duren (+2) - Duren notuje wciąż świetny, regularny rozwój na campach. Jak wchodził do dratu to wyglądał mi na lepszego, trochę bardziej perspektywicznego Zubaca. Słabiutko wyglądał blok i driveD, wydawało mi się że może skończyć jako zawodnik dość jednowymiarowy. Obecnie pod względem bycia elitarnym kołkiem jest blisko perfekcji - świetna obrona oraz zbiórka. Trochę brakuje mu mocy w ataku na bycie kimś więcej, te campy na pewno nie ułatwiły zadania, bo spadki spore zwłaszcza bolesne jeśli idzie o inside, który jest poniżej średniej ligowej dla graczy z jego pozycji. W defensywie progres jednak rewelacyjny, także po tej stronie parkietu ma szanse nawiązać do największych. 4. Walker Kessler (+5) - Młody obrońca Bryłek nie zamyka się na atak i drugie campy z rzędu mocno poprawia grę pod koszem w ataku. Jego rozwój inside w połączeniu z ogromną siłą, świetnym handlingiem i wysoką jak na centra szybkością może pozwolić mu być zaskakująco dobrą maszynką do wymuszania rzutów wolnych. Oczywiście Kessler nie będzie raczej błyszczał skutecznością na linii, ale staje się powoli bardzo niewygodnym matchupem, także jako atakujący. Świetne też campy w obronie oraz na desce. Obecny potencjał powinien mu jeszcze pozwolić w przeciągu najbliższych dwóch sezonów na przynajmniej mocny skok. Oczywiście o ile latem nie rozleniwi go wypłata, bo obecnie jego agent pewnie szuka na rynku maksymalnej umowy. 5. Rudy Gobert (-3) - Tych porównań do Francuza jest mnóstwo, a w pewnym sensie wyznaczał przez lata archetyp centra idealnego. Był defensywnym anchorem z świetną zbiórką oraz bardzo solidnym inside. Wydaje się, że gdyby nie stracone najlepsze lata w Nets osiągnąłby jeszcze więcej pod względem, chociażby nagród DPOY. Wielki mistrz jednak powoli opuszcza scenę, tam potencjał już był sporym red alertem także nie ma wielkiego zdziwienia, że drugie campy z rzędu są tragiczne. -16 w obronie i -11 w warunkach fizycznych dla innego zawodnika mogłoby być kaplicą kończąc poważną karierę, a tymczasem Francuz wciąż będzie dawał ogromną jakość. Po prostu opuścił tier tych najwybitniejszych podkoszowych ligi. 6. Jusuf Nurkic (-2) - Zastanawiałem się czy przerzucić go na PF, skoro na C ma grać Claxton, ale uznałem że po pierwsze chcę premiować jak najlepsze pozycje, zwłaszcza jak miejsca w różnych pozycjach są znaczące. A po drugie pokazać niesamowitą głębie na pozycji centra. Gdyby wymieszać wszystkich podkoszowych i wrzuć ich pod filtr centra to załapałoby się pięciu. Reszta nie byłaby nawet w pierwszej dwudziestce. Wracając jednak do Bośniaka to chyba jedna z dziwniejszych karier, prawie całą karierę marnuje się grając out of position i nie może w pełni ukazać potencjału. Nawet teraz będąc wyżej od Claxtona, musi mu ustępować. Nurkic jednak wciąż robi swoje, na campach dokłada inside i postD pokazując, że ciągle jako weteran może dać ogromną jakość. 7. Nic Claxton (-1) - Dwaj partnerzy z Utah są do siebie dość podobni skillsetem i impactem. Claxton lepiej broni, Nurkica premiuje siła i zbiórka. We dwóch stworzą potężny duet, aczkolwiek szybki PF z dobrym rzutem może ich wypunktować, bo jednak te dwie mocne wieże nie słyną z zawrotnej szybkości i zwrotności. Nic po ostatnich słabych campach przestał być piękny, zdolny i młody, bo po prostu nowa fala zachwiała jego fundamenty. Obecnie ma wciąż tylko 26 lat, ale już potencjał 46 wygląda słabo i to może być jego peak. 8. Clint Capela (+4) - Wiek i potencjał jak widać nie zawsze są wyrokiem, bo Capela mając 46 potencjału i 31 lat na karku rozwinął się potężnie, że każdy rookie wziąłby taki rozwój w ciemno. Skok w obronie o 19 oczek i 7 na defensywnej zbiórce to świetna sprawa dla obozu Nuggets, którzy widać podobnie jak Utah cierpią na nadmiar bogactwa na tej pozycji. Capela właśnie wkradł się w miejsce Goberta jako defensywny filar i ustępuje w obronie podkoszowej tylko wielkiej trójce. Oczywiście skoro obrona jest tak elitarna, to coś musi szwankować. Capela to zawodnik, który nigdy nie dobił w sezonie do 10 punktów na mecz i to się już raczej nigdy nie zmieni. Trochę historia jak u Oubre, kiedy wydawało się że czeka Nas zjazd, on właśnie jest w swoim prime kariery. 9. Dereck Lively II (+1) - Jak wysoki poziom jest na pozycji centra to widać doskonale po rozwoju Lively. Zawodnik podczas campów zanotował +27 w obronie i +14 na defensywnej zbiórce, a idzie do góry w rankingu tyle ze względu na fatalne campy Noela. Normalnie po takich campach powinniśmy cmokać z zachwytu i zastanawiać się kiedy będzie w TOP3, w poprzednim PRu wspominałem że to materiał na najlepszego centra ligi i potencjalnie ciągle jest to możliwe, ale pojawia się tylu kandydatów na tej kręcącej się karuzeli, że niczego nie można być pewnym. O ile na innych pozycjach młodzież przebija się wolno i mozolnie, tak tutaj panuje potężny wyścig zbrojeń. Lively jak na swój wiek jest rewelacyjnym obrońcą, wypadałoby popracować jeszcze nad zbiórką, siła i chociaż odrobinę bardziej przyzwoitym jumphsotem. 10. Nerles Noel (-7) - "The future is now, old man". To przekaz jaki otrzymał Noel od reszty ligi, a zwłaszcza młodych podkoszowych. Coś rok temu wspominałem o przegonieniu Goberta i wyjątkowo kiepsko się zestarzało. Trzykrotny mistrz ligi, z trzema różnymi klubami nie wytrzymał tempa i znacząco spadł, a biorąc pod uwagę, że tuż za Nim są kolejni 21-latkowie z potężnym potencjałem jak Ware czy Clingan, to jeśli nie zaliczy campów ala Capela pożegna się z miejscem w TOP10. Oddajmy mu jednak uczciwie, że obecnie w obronie jest wciąż szefem, po prostu inne skille są już za słabe by utrzymać się w elicie. 11. Kel'el Ware (*) 12. Donovan Clingan (*) 13. Robert Williams III (-) 14. Bam Adebayo (-3) 15. Jarrett Allen (*)17 polubień
-
Cześć, tym razem mam nadzieję że bez falstartow trochę ostatnio (kilka tygodni) poprzegladalem temat, porozmawiałem z mistrzem BeGm (nie będę mówił z kim, ale chyba wiecie kto jest goatem). Skład mam fajny, dlatego po krotce wybrałem Celtics, dodatkowo future picki mam całkiem całkiem, więc ten zespół daje sporo różnych możliwości w zależności od sytuacji. Opis już powoli zacząłem by się wyrobić na drugi trymestr. Niektórzy mnie znają, inni nie, ale na pmy raczej odpowiadam szybciej niż później. Dżem dobry, raz jeszcze.15 polubień
-
Kolejny smutny (bo urazie Butlera) trade-deadlinowy gamechanger. 1) Ten tegoroczny pierwszorundowy pick NOP/MIL better co go ma Atlanta dzięki hojności Dumarsa to pod kątem przedloteryjnych % na #1, czy top4 pick to będzie jakiś rekord, trudny do pobicia na zasadach nowej loterii. 2) Ale Bucks mają gorszy z tych picków i powoli zapowiada się też na bardzo wysoki wybór. 3) Bucks bez Giannisa na parkiecie są -9.5/100 net, czyli bycie 2-3 od końca najgorszą ekipą NBA. Oni do momentu możliwego powrotu Giannisa mogą skończyć nawet w bottom5 ligi, praktycznie bez szans na play-iny nawet. 4) Kwestia ewentualnego odejścia Giannisa z Bucks jest skomplikowana. Giannisowi finansowo najbardziej opłaca się odejście teraz (by móc podpisać srogie extension z nowym teamem, jak odejdzie latem to nie będzie takiej możliwości). Bucks i Giannis jak dotąd chcieli czekać do lata, ale czy dalej tak będzie skoro sezon już prawie stracony? Raczej teraz sami się przed sobą uratują i w żaden sposób (swap dodatkowy etc) nie ruszą tego picku NOP/MIL worse '26. W offseason albo mogą celować z nim w nowego franchise-playera, albo oddać go w kolejnej próbie walki z Giannisem, bo to będzie wstępnie przepiękny asset. 5) Podsumowując - niepopularna opinia (bo urazy graczy zawsze bolą), ale skoro Bucks wykluczali handel Grekiem w tym sezonie to ten jego uraz to dla nich paradoksalnie długoterminowo dobrze zadziała (lepszy pick, brak oddania teraz picku). Oczywiście już teraz mogliby wybrać opcję sprzedania Giannisa za monster paczkę, ale taką możliwość mają od dłuższego czasu. 6) Ostatnio pisałem o tym jak organizacja GSW kiepsko ogarnęła ostatnie lata w dawaniu szans Kurze chomikując i marnując assety. Cóż, Bucks nie chomikowali swych picków absolutnie, ale po pierwsze to wymiana po Lillarda nawet bez urazu Dame była zła, po drugie deal po Kuzmę to jedna z najgłupszych rzeczy w NBA w ostatnich latach (oddać mimo wszystko legendę klubu z 1st rounderem za takie g* jak Kuzma to naprawdę, na dobicie tylko), a po trzecie wszystkie małe ruchy poszły im naprawdę kiepsko poza Rollinsem od nie wiem 6-7 lat? Wszystkie picki zmarnowane, przepłacanie własnych vets (typu umowa Connaughtona), kiepscy weterani podpisywani z FA. 7) No i wisienka na torcie. Doc Rivers. Zatrudniony by poprawić team z bilansem 31-13. Zrobił od tego momentu 83-79. Niezmiennie 'mistrz'15 polubień
-
moje e-nbiejowe marzenie to żeby Gortat tu dołączył i se cisnął z LBSem14 polubień
-
po tych JAKŻE WSPANIAŁYCH campach przyszedł czas na Wasz ulubiony temacik temat będzie updejtowany z czasem PG: 1 (-). LaMelo Ball (Kings) - Średnie campy, ale patrząc na to co stało się z konkurencją to Ball jest absolutnym i niepodważalnym numerem 1 wśród rozgrywających a co za tym idzie murowanym faworytem do tegorocznego MVP. Fenomenalne combo scoringu, playmakingu i atletyzmu. Do perfekcji brakuje trochę lepszej obrony. 2 (-). Tyrese Haliburton (Hawks) - Bieda campy Haliego (na jego szczęście poleciał głównie w D i mniej istotnych statach) i powiększył się dystans między top2 na tej pozycji. To dalej najlepszy playmaker ligi (chociaż Ball to prawie ten sam poziom) z niezłym scoringiem i obroną. 3 (+1). John Wall (Cavaliers) - Mimo kiepskich - ale nie fatalnych (patrząc na wiek) - campów Wall powraca do top3 -> a to za sprawą tego jak posypał się nam Curry. Dalej jest to absolutnie kompletny PG (kolejny raz odrobinę poprawił handling, więc w sumie w tym momencie ciężko to już nawet traktować jako wadę), ale to pewnie będzie jego ostatni sezon na takim poziomie. 4 (+1). Spencer Dinwiddie (Blazers) - Kolejny beneficjent zjazdu Curry'ego. Świetne combo shootingu, playmakingu i obrony, gdzie tylko inside scoringu brakuje do wejścia na poziom ASG jeśli chodzi o box score. Impakt powinien być jednak na miejscu i to klucz do ewentualnego sukcesu 'Świetlistych Smug'. 5 (+3). Tyus Jones (Warriors) - Profil niemal identyczny jak Dinwiddie (tu również główna wada to brak inside scoringu), jednak moim zdaniem jest odrobinkę słabszy. 6 (-). Elfirid Payton (Raptors) - Ciągle wymiata jeśli chodzi o passing (a jeszcze fajnie podbił handling, więc playmaking będzie topowy) i ciągle główna wada to kiepski jumpshot. Ciągle topka jeśli chodzi o PGs. 7 (+2). Dejounte Murray (Bucks) - Fajne campy i mamy kolejny awans Murraya w rankingu. Świetna obrona i elitarna (jak na PG) siła a poza tym Pan Solidniak bez praktycznie wad (niezły scoring, niezły playmaking). Fajny Robin dla SGA. 8 (+4). Fred VanFleet (Lakers) - Jedyny jasny punkt w Lakers w sezonie który zapowiada się bardzo smutno. Scoring jest, obrona jest, handling jest -> do pełni szczęścia brakuje trochę passingu, ale 81 to nie jest jeszcze wartość problematyczna. 9 (-2). Ja Morant (Wolves) - Campy niby na delikatny plus, ale jak spojrzeć w detale to jest bieda. -3 scoring, -3 handling, -3 passing i Morant zaczyna się bardzo dziwnie profilować. Obrońcą jest świetnym, ale scoring już tak nie zachwyca a jeśli chodzi o playmaking to jest wyraźnie najsłabszy wśród topowych rozgrywających. Profil gracza jest taki, że tu może być ASG, ale jednak impakt może często nie dojeżdżać. Ważna uwaga że między graczami z pozycji 5-9 różnice są minimalne -> znacząco mniejsze niż między graczem 9 i 10, tak więc tutaj dowolna zmiana kolejności nie byłaby żadną kontrowersją. 10 (-7). Stephen Curry (Knicks) - Już w poprzednim sezonie widać było u Stefka wyraźny zjazd (najgorsze staty od sophomore year) a teraz będzie jeszcze gorzej. Dalej combo scoringu i playmakingu jest absolutnie topowe, ale obrona (-8) już jest słabiutka a i fizycznie (-13) Curry'emu konkurencja mocno odjechała. honorable mentions: 11 (-1). Trae Young (Hornets) / 12 (-1). Darius Garland (Celtics) / 13 (-). Ricky Rubio (Nuggets) / 14 (*). Immanuel Quickley (Pistons) / 15 (-). Damian Lillard (Pacers) SG: 1 (-). Desmond Bane (Suns) - W końcu kiepskie campy Bane'a, jednak przewaga na tej pozycji jest u niego na tyle duża że ciągle komfortowo utrzymuje pierwszą pozycję. Choć oczywiście Tatum - jeśli znów będzie katowany na SG - byłby tu wyżej. Bane to kompletny SG -> jest scoring, jest D, jest atletyzm, jest niezły ball-handling. Jak szukać dziury w całym to mógłby mieć lepszą zbiórkę i blok, ale to już czepialstwo na siłę. 2 (+1). Jaylenn Brown (Warriors) - Po bardzo dobrych campach Jaylenn mocno zbliżył się do pierwszego miejsca wśród SGs. Tu również jest bardzo fajny scoring i dobra obrona. Atletyzm trochę gorszy niż u Bane'a ale Jaylenn to z kolei świetny - jak na SG - zbierający. Jedyna wada to kiepski passing co sprawi że może być trochę czarną dziurą w ataku (a w mocnych GSW, gdzie - poza Hartensteinem - każdy w s5 jest w stanie dać coś w ataku - to może być lekko problematyczne). Mimo wszystko Bane i Brown (+ ofc Tatum jeśli będzie grał jako SG) to na ten moment absolutna topka i reszta konkurencji jest daleko w tyle. 3 (+3). Shai Gilgeous-Alexandere (Bucks) - Wyraźnie za top2 SGA to dalej absolutnie topowy ofensywny combo-guard w lidze, który dodatkowo ma świetny atletyzm (fenomenalne quickness i jumping combo). Kuleje tutaj jednak obrona i to jest ten czynnik który oddziela go (dość wyraźnie) od topki. 4 (+2). Victor Oladipo (Pistons) - Mało kto się spodziewał, że - w tym wieku, po kilku spadkach - Dipo zanotuje awans w rankingu...jednak campy poszły mu (patrząc na wiek i potencjał) bardzo fajnie i czołowy 2-way player ligi ciągle będzie mocny. Wciąż chyba najlepszy obrońca na swojej pozycji, dający solidne wsparcie ofensywne jako 2-3 opcja. Brakuje trochę lepszej zbiórki, ale ciężko się do czegoś na poważnie przyczepić. 5 (-4). James Harden (Mavericks) - Patrząc na to jak fatalne campy miał Harden wydaje się że spadek o tylko 4 oczka to najmniejszy wymiar kary. Młodsi koledzy (Suggs, Edwards, Maxey, Mitchell) jednak pomogli zawalając swoje campy i Harden ciągle utrzymuje się w top5 na pozycji. Scoring jest wciąż absolutnie elitarny, jednak obrona powoli przestaje istnieć a i spadki w handlingu sprawiają że eksperymentowanie z Hardenem jako PG nie ma już najmniejszego sensu. 6 (-2). Bradley Beal (Hornets) - Na campach zjazd wyraźny, ale konkurencja śpi więc w rankingu spadek tylko o 2 oczka. Ciągle dobry scoring i obrona połączone z wciąż fajnym atletyzmem dają nam gracza z potencjałem na ASG. Tylko ta żałosna zbiórka (nawet wśród PGs byłaby kiepska). 7 (+5). Khris Middleton (Pacers) - Epidemia fatalnych campów wśród SG sprawiła że aż o 5 oczek skoczył stary, ale wciąż jary Middleton, który w przeciwieństwie do kolegów bardzo dobrze przepracował lato. Dalej do wejścia na poziom super-stara zabraknie atletyzmu, ale jeśli chodzi o sam skill-set to mamy tu rewelacyjne combo scoringu i obrony okraszone bardzo fajnym handlingiem. 8 (+1). Jalen Suggs (Wizards) - Niesamowite jak po arcyc***owych campach Suggs i tak awansuje w rankingu...to tylko pokazuje co działo się z ligowymi dwójkami w lato....Suggs miał być następcą Dipo, ale póki co w swoim prime wygląda gorzej niż Victor u schyłku kariery. Obrona elitarna, ale ofensywa zaczyna być problematyczna (średni scoring, fatalny passing). Zamiast super-stara możemy tu mieć super-rolsa. Tylko tyle i aż tyle. 9 (-2). Anthony Edwards (Bulls) - HAHHAHAHAHAHHAHAHA 10 (*). Reed Sheppard (Magic) - '3&D Gold Standard' in the making. Świetnie wyprofilowany 3&D grajek, który już powinien mieć impakt bardzo zbliżony do Suggsa....za 10 baniek mniej. honorable mentions: 11 (-). Donovan Mitchell (Cavaliers) / 12 (+3). Jalen Williams (Spurs) / 13 (-3). Tyrese Maxey (Raptors) / 14 (*). Devin Vassell (Wolves) / 15 (*). Anthony Black (76ers) SF: 1 (-). Jayson Tatum (Hawks) - Tu nie zmienia się nic. Produkt Wielkich Magic (w przebudowie) ciągle jest nie tylko najlepszym SFem w lidze, ale najlepszym wingiem w ogóle (na SG też były pierwszy). Najlepsza pierwsza opcja ligi z dobrą obroną i atletyzmem. Superstar. 2 (+2). Scottie Barnes (Wizards) - Najlepszy ligowy all-arounder od czasu Wielkiego Kirilenki. Campy wypadły świetnie, więc jest zasłużone 2gie miejsce. Gracz bez absolutnie żadnych braków (najgorszy skill jest na poziomie 47 - i to jedyny który jest poniżej 50ciu). Liderem ofensywy nie będzie, ale spokojnie może robić za 3cią a może nawet i 2gą opcję. 3 (-1). Jimmy Butler (76ers) - Całkiem rozsądne campy (niby -18 total, ale to poszło tylko w D, ofensywnie nawet jest progres) i Jimmy to dalej ligowy super-star. Strata do top2 jest duża, ale miejsce nr 3 jak najbardziej zasłużone. 4 (+3). Aaron Gordon (Warriors) - Kolejne 3 miejsca są mega blisko i tutaj w innym momencie mógłbym ich ułożyć totalnie odwrotnie...i nic by się nie stało. Teraz jednak najbardziej podoba mi się Gordon po swoim break-through sezonie, który zaliczył dodatkowo całkiem sympatyczne campy i zanosi się że nadał będzie bardzo mocny punktem ekipy z Golden State, która wygląda na faworyta zachodu. Combo świetnego (jak na SF) playmakingu i passable scoringu (dzięki czemu może z powodzeniem grać jako 3cia opcja), świetnej zbiórki i przyzwoitej (acz mało 'flashy') obrony...i tylko to driveD kłuje w oczy. 5 (-2). Brandon Ingram (Raptors) - Fatalne campy gracza o którym - jeszcze kilka sezonów temu - mogło się wydawać że ma papiery nawet na zaatakowanie Tatuma....i choć to okienko zamknęło się już bezpowrotnie to Ingram to ciągle fajny two-way all-around soldiniak, który powinien na prawdę kręcić całkiem fajne box scory. 6 (+2). Paolo Banchero (Celtics) - Bardzo dobry scoring, fajna zbiórka i tylko ta obrona mogłaby być lepsza. Tak czy siak Paolo to teraz bardzo legitna druga opcja. 7 (-2). Luka Doncic (76ers) - Kiepskie campy i dziwak Luka spada w rankingu. Dalej to grajek który ma papiery na all-starowe staty (a może nawet i impakt), ale dalej też to grajek którego będzie bardzo ciężko zmaksymalizować. Patrząc na obecny roster 76ers to sam totalnie nie wiem gdzie on powinien grać i czy przypadkiem najlepiej dla ekipy by nie było jakby Luka został 'super-rezerwowym' obstawiającym jako backup pozycje 1-4. Chociaż nie wiem czy jeszcze lepszą opcją nie byłoby wymienić go na jakiegoś mocnego centra. Lol. 8 (+6). Kelly Oubre Jr (Rockets) - Fenomenalny campy Kelly'ego....które oznaczają kłopoty dla jego drużyny. Na tym kontrakcie to dalej jest niezbyt trejdowalny gracz...ale benc***ąc go Rockets zabiją resztki jego value. Pytanie co zrobi GM z duszą tankera -> czy będzie nim grał pokazując do czego zdolny jest Kelly (i ryzykując parę nadprogramowych winów), czy zakopią go na ławce tracąc jakiekolwiek szanse na sprzedanie go bez dużej dopłaty. Dziwna sprawa, ale Kelly obecnie to na prawdę bardzo legitny all-around SF bez wad (tzn. nie licząc kontraktu ofc). 9 (-3). Harrison Barnes (Mavericks) - Kiepskie campy i pewnie Barnes nie powinien się tu w ogóle pojawić, ale to ciągle top5 opcja ofensywna w lidze (która nie potrafi za bardzo nic więcej), która jest w stanie kręcić efektywne 30 ppg. Tak więc z braku mocniejszej konkurencji Barnes znów figuruje w rankingu...i jest to pewnie najbardziej jednowymiarowy gracz tego PR. 10 (*). Keegan Murray (Grizzlies) - Straszna bieda wśród tych SFów. Murray to bardzo fajny all-around solidniak, który jest niezły we wszystkim a nawet od biedy może być pierwszą opcją swojej ekipy (lepszego kandydata chyba tam nie mają....poza Irvingiem, który pewnie będzie rezerwowym). honorable mentions: 11 (+4). Jalen Johnson (Nuggets) / 12 (-). Draymond Green (Nets) / 13 (*). Amen Thompson (Hawks) / 14 (*). Josh Giddey (Pistons) / 15 (-5). Kawhi Leonard (Nets) PF: 1 (-). Giannis Antetkounmpo (Kings) - Lekki spadek na campach, ale raz, że jest tu z czego spadać i dwa, że spadki zanotował w mało istotnych skillach, więc Giannis utrzymuje status najlepszego wysokiego Simki i nikt nie jest nawet blisko. 2 (-). Kristaps Porzingis (Knicks) - Kristaps już jako samodzielny lider Knicks powinien szaleć box-scorowo jeszcze bardziej niż zwykle. Standardowo combo świetnego scoringu i dobrej zbiórki oraz obrony. Dodatkowo nie ma dziurawych rąk jak Embiid czy Towns. 3 (-). Joel Embiid (Spurs) - Ciekawe czy znów będzie katowany out of position....tak czy siak Embiid byłby idealnym 'ofensywnym' big manem...gdyby nie ten fatalny handling. Elitarny atletyzm i zbiórka, rewelacyjny scoring i przyzwoita obrona (mimo średniego bloku)...tylko te dziurawe ręce strasznie zaniżają wartość (gdyby miał chociaż te 40 w handlingu to by w cuglach wyprzedził Łotysza). 4 (-). Karl-Anthony Towns (Sonics) - Trochę gorsza wersja Embiida z jeszcze bardziej czerwoną czerwoną flagą. Box-scory będą okrutne, ale przy okazji będzie atak na zeszłoroczny 'personal record' 4 tpg. Śmieszne też że mimo bycia overall średnim obrońcą znów ze swoim 100 bloku będzie walczył o nominację do all-def team. Lol. 5 (-). Jusuf Nurkic (Jazz) - Naturalny center, ale przy Claxtonie (jeszcze naturalniejszym centrze) zapewne będzie grał jako PF....chociaż przy Washingtonie może nawet skończyć jako SF...tak czy siak mamy tu combo świetnej zbiórki, niezłej obrony i jakiegoś tam inside scoringu. 6 (-1). Christian Wood (Suns) - Gordon w końcu zadebiutował w ASG, więc Wood to chyba już oficjalnie najlepszy gracz bez nawet jednego ASG. All-around solidniak we wszystkim dobry w niczym wybitny. 7 (+2). Julius Randle (Wizards) - Kolejny uznany gracz bez nominacji do ASG po świetnych campach. Klasycznie scoring i zbiórka super, jednak obrona wciąż nieco podejrzana (choć mocno ją poprawił) a handling jeszcze gorszy niż był (kolejny - obok Embiida i KATa - członek klubu Dziurawych Rąk). 8 (+7). Chet Holmgren (Warriors) - Niezłe campy (12 in total szału nie robi, ale ważne staty dostały boosta) i mamy idealną drugą opcję dla Browna, która dodatkowo dobrze broni i zbiera. Potencjału jest ciągle dużo, więc należy założyć że Chet będzie się piął w górę w tym rankingu (być może już w barwach Magic, do których - według insiderów - chciałby trafić na najbliższym FA). 9 (-3). Nikola Jokic (Heat) - Kiepskie campy serbskiego cancera...i mamy już tutaj all-aroundera, który w niczym się szczególnie nie wyróżnia a do tego kolejny raz spada mu handling. Na teraz to wyraźnie gorsza wersja Wooda z passingiem (WOW) w bonusie. 10 (-3). Naz Reid (Bucks) - All-around solidniak po all-around kiepskich campach. Dalej fajny starter, ale spadek był nieunikniony. honorable mentions: 11 (+3). PJ Washington (Jazz) / 12 (-). Domantas Sabonis (Pacers) / 13 (-5). Jonas Valanciunas (Nuggets) / 14 (*). Marvin Bagley III (Hornets) / 15 (-). Lauri Markkanen (Celtics) C : 1 (-). Jaren Jackson Jr (Bulls) - Powiedzmy to sobie od razu -> jeśli liczyć wszystkich 'bigs' to JJJ nie ma podjazdu do Greka, ale jako center jest najlepszy (chociaż Wemby zaczyna się już czaić za nim). Jest scoring, jest obrona, jest zbiórka (bez ofensywnej, but still), jest atletyzm, nie ma red flagów. Świetny wysoki, po prostu nie jest to fenomen na poziomie Giannisa. 2 (-). Victor Wembanyama (Grizzlies) - Fajne campy Francuza i dystans do JJJ się zmniejsza. Zabawne jak niemalże identyczny profil do Jarena ma Wemby....po prostu jeszcze musi uznać wyższość starszego kolegi. 3 (+3). Jalen Duren (Raptors) - Ogromna strata do top2, ale Jaren tutaj nam się profiluje na topowego defensywnego kołka. Obrona i zbiórka już są świetne, po prostu nie należy od niego oczekiwać zbytniego wkładu w ofensywę. 4 (-). Nic Claxton (Jazz) - Tutaj mamy z kolei przykład fajnego defensywnego centra, który dodatkowo dołoży trochę punktów, nie psując flow ofensywnego swojej ekipy. Boli tylko trochę zbiórka, która o ile dobra jednak odstaje od najlepszych centrów rankingu. 5 (+8). Walker Kessler (Nuggets) - Świetne campy Kesslera i mamy kolejnego elitarnego kołka w lidze...po prostu trochę gorszego niż Duren 6 (+7). Zach Edey (Magic) - Najlepsza zbierający zeszłego sezonu...jeszcze poprawił ten element. Dodatkowo jest to najsilniejszy (obok Aytona i Yurtsevena) gracz ligi, który nieźle broni i dorzuci swoje w ataku. Do pełni szczęścia brakuje trochę lepszego postD. 7 (+3). Dereck Lively II (Bucks) - Kolejne mocne (choć nieco dziwne) campy Lively'ego i mamy awans w rankingu. W niczym nie jest wybitny (poza blokiem), ale wszędzie gdzie trzeba jest co najmniej dobry. Fajny grajek. 8 (-5). Rudy Gobert (Cavaliers) - To dalej świetny kołek...ale już nie elitarny. Gobert w sumie jest już w słusznym wieku (nie wiem czemu wydawało mi się że jest sporo młodszy), więc zjazd raczej nikogo nie zaskakuje....chociaż tempo tego zjazdu jest dość szybkie. 9 (-1). Bam Adebayo (Hawks) - Bam zaliczył niezłe campy i dalej jest bardzo fajnym graczem....po prostu będzie musiał w tym sezonie uznać wyższość kilku młodych gniewnych (Kessler, Edey, Lively), którzy już są lepsi od niego. 10 (*). Donovan Clingan (Pistons) - Kolejny fajny kołek 'in the making', jednak musi popracować nad driveD jeśli myśli o nawiązaniu walki z Kesslerem czy Durenem. honorable mentions: 11 (*). Kel'el Ware (Nets) / 12 (*). Clint Capela (Nuggets) / 13 (-1). Robert Williams III (Blazers) / 14 (-). Jarrett Allen (Pacers) / 15 (*). Ivica Zubac (Cavaliers)13 polubień
-
Na pożegnanie serii kilka nazwisk do opisania, bo wszyscy i tak już jesteście myślami przy FA. Mam nadzieję, że trochę jednak ułatwiłem zapoznanie się z realiami koszykówki tamtych czasów i będzie Wam ładniej utożsamiać się ze swoimi nowymi bohaterami i nie traktować ich jako newgenów. Zapraszam na ostatni post z tej serii zanim wejdziemy w fazę power rankingów. Bones McKinney - Showman i wojownik. Kolejna barwna postać tamtych lat. Na parkiecie słynął przed wszystkim ze świetnej obrony, był nieustępliwy, waleczny, stale wywierał presje na rywalach, nie tylko ruchami ciała, ale uwielbiał też trashtalk z rywalami. Pamiętacie historie z DeAndre Jordanem i zablokowaniem go w posesji przez graczy i działaczy Clippers? Bones ma podobną historie. Nie lubił latać, na mecze jeździł pociągami. Kiedy, więc musiał podpisać kontrakt z Chicago wybrał się koleją. Nie dojechał tam, legendarny Red Aurebach osobiście dopadł go w dworcowej toalecie i namówił do gry w Washington Capitols. Znany z jednej strony z ogromnej charyzmy, a z drugiej wyróżniał się tym, że siedząc na ławce oddawał się modlitwie... Dwukrotnie wyróżniony do all nba-team, a po zakończeniu kariery ceniony trener w NCAA. Howie Dallmar - Pan Profesor na parkiecie i w życiu. Grę w NBA łączył z studiowaniem. Elegancko grający skrzydłowy dający dużą jakość z obu stron parkietu. Jako wysoki dostał otrzymał nagrodę dla najlepszego podającego ligi co pokazuje jego inteligencje i uniwersalność. Członek mistrzowskiej ekipy Warriors z Fulksem, ale to właśnie Howie oddał game-winnera na mistrzostwo w zaciętej serii z Chicago. Miał możliwość zostać jedną z największych legend rodzącej się potęgi NBA, ale jest to kolejny przypadek gracza, który w wieku 26 lat zawiesił buty na kołku i wybrał pracę na uczelni. Mel Riebe - Jeden z najniższych graczy w drafcie, ale nie był kolejnym eleganckim guardem. Mimo, że nawet jak na tamte czasy miał wzrost odpowiadający pozycji PG, to często grywał nawet na skrzydle. Nic dziwnego, że wielu komentatorów nazywało go "Małym czołgiem", bo imponował swoją siłą. Atakował kosz z niezwykłą energią nie zważając na obecność dużo większych i silniejszych rywali. Bardzo ceniony scorer i obrońca, w latach przed powstaniem NBA był dwukrotnie królem strzelców NBL. W momencie dołączenia był już jednak weteranem, a oprócz wieku na jego karierę mocno wpłynęły problemy z hazardem. Znany niestety również z tego, że całą wypłatę potrafił stracić w jedną noc. Paul Hoffman - Pierwszy zdobywca nagrody dla najlepszego debiutującego ligi. Kolejny niski guard, ale z niezwykłą siłą. Gdyby Guy Ritchie kręcił film "Przekręt" w tamtych czasach nie musiałby sięgać po Vinnie Jonesa, bo prawdziwy "Tony pocisk" byłby pod ręką. Właśnie ksywa "Pocisk" ("The Bullet") przylgnęła do Niego podczas kariery na parkietach NBA i podobnie jak filmowy bohater słynął z niezwykłej twardości w grze. Zdobycie mistrzostwa w 1948 przez Washington Bullets było uznawane za ogromną sensacje, a Hoffman wszedł z buta i jako 22-latek był jednym z liderów zespołu ucierając nosa faworytom. I teraz wyobraźcie sobie, że zgarniacie nagrodę ROY, zdobywacie sensacyjne mistrzostwo ligi i... zawijacie żagle by dokończyć edukacje i spróbować baseballu. Hoffman uczynił to dwukrotnie przez co ta kariera jest pełna znaków zapytania kim by był jakby w pełni poświęcił się koszykówce. Spory potencjał daje mu możliwość napisać nową piękną karierę w simkowych realiach. Chick Reiser - Weteran i człowiek od brudnej roboty. Był klubowym partnerem tej mistrzowskiej układanki Bullets obok Hoffmana, ale tam gdzie Paul wnosił siłę i energię, tam Reiser dawał doświadczenie i świetną obronę. To właśnie Reiser był kluczem do tamtego niesamowitego mistrzostwa, bo odpowiadał za krycie wyższego i silniejszego Fulksa czyli absolutnej gwiazdy ligi. Wszedł do ligi mając już 33 lata, ale zdążył się w Niej zapisać złotymi literami. Mistrzostwo ligi, TOP20 lat czterdziestych i u Nas chociaż potencjał jest oczywiście niski to będzie z miejsca świetnym backupem. Chick szansę na rozwój ma zdecydowanie niższe niż jego koledzy z jednego draftu to przy mocnym strzale Reiser grając na rookie contract może ocierać się o impact TOP20 ligi jako SG w naszych wymagających realiach. Frankie Bauhmoltz - Przepraszam, że zamykam listę graczem poza kolejnością, ale wydaje mi się, że postać Frankie warta jest wspomnienia jako ukoronowanie listy. Złoty chłopiec łączący dwa wielkie światy NBA i MLB. Zagrał w koszykówkę tylko rok, nie błąkał się wcześniej po innych ligach jak większość wspominanych tutaj graczy zdobywając doświadczenie. Przed podjęciem sportowej kariery był w Marynarce Wojennej armii USA podczas Drugiej Wojny Światowej. Wszedł z buta, był topowym strzelcem ligi, otrzymał nominacje do all-team. I kiedy wydawało się, że liga będzie miała swoją nową gwiazdę Chicago Cubs wyłożyło na tamte czasy fortunę, by dołączył do ich zespołu i porzucił kosza dla baseballu. Frankie na parkiety wniósł powiew i świeżość. Dysponował niesamowitą kontrolą nad piłką i zwinnością, to był playmaker z instynktem killera. Dziękuje wszystkim za śledzenie serii!13 polubień
-
CP3 poszedł o jeden most za daleko i niepotrzebny był ten ostatni sezon, bo został potraktowany jak szmaciarz, a sportowo też był już daleko od zawodnika ze swoich najlepszych lat. Pod względem pożegnań jednak warto bardziej trzymać się jednej organizacji przez wiele lat, bo taki Wade czy Dirk mieli sto razy lepsze zakończenia karier. Kręcący się w ostatnich latach CP3 nie miał swojej ekipy, do której można by go przypisać na przestrzeni ostatnich 10 sezonów. Na początku oglądania koszykówki nie zwracałem na to większej uwagi, ale w ostatnich latach mi się to zmieniło i mega szanuję zawodników typu Chris Paul. Gość ma 183 cm i na każdym kroku musi być mądrzejszy od LeBrona, Giannisa i innych atletycznych freaków z zdecydowanie lepszymi warunkami fizycznymi. Nie pamiętam już, gdzie to słyszałem, ale CP3 w późniejszym okresie kariery znał wszystkie zagrywki każdej drużyny NBA, żeby być przygotowanym na mecze i nadrabiać swoje warunki. Jest też praktycznie ostatnim zawodnikiem o takich warunkach fizycznych, który był w stanie przeciwstawiać się tym „wielkoludom”, będąc na topie ligi. Obecna NBA/koszykówka tępi takich graczy i stawia na wyższych zawodników, którzy mogą switchować.12 polubień
-
BeGM wzbogaciło się właśnie o znanego większości Usera, który był już GMem jednej z drużyn jak tworzyło sie BeGM. Witamy nowego GMa Boston Celtics! @antek Powodzenia Antek!12 polubień
-
Mam przyjemność zakomunikować, że od tej chwili nowym GMem Charlotte Hornets zostaje @gizior ! Zatem tuż przed opisami na 2T BeGMowa społeczność wzbogaciła się aż o dwóch nowych GMów! Witamy serdecznie i oczywiście życzymy powodzenia i zbudowania Wielkich Hornets!11 polubień
-
Cześć, jako totalny nowicjusz BeGMowy chciałem się przywitać. W NBA siedzę od 1989r., ale dopiero jak mi Byki wydały Ayo to zarejestrowałem się na forum i po owocnej, pouczającej, zachęcającej i przedstawiającej o co w tym wszystkim chodzi rozmowie z @Alonzopostanowiłem podjąć wyzwanie bycia GM. Jako wieloletni kibic Bulls do Charlotte w sumie było mi blisko, choćby z uwagi na MJ. Postaram się osiągnąć z zespołem więcej niż on Co prawda przez te wszystkie lata kwestie związane z CBA, salary, zawiłościami kontraktowymi były mi zupełnie obce, ale z pomocą (na razie @Alonzo) wiem już trochę więcej i postaram się zbliżyć te tajniki w najbliższym czasie, żeby nie zawieźć oczekiwań całej organizacji Hornets Skład mam do lekkiej poprawy mam nadzieję że najbliższy draft mi w tym pomoże, mam też sporo picków 2nd, co daje dodatkowe możliwości. Opisu co prawda nie jestem zmuszony jeszcze robić, ale coś tam z zaoferowaną mi pomocą wytworzę.10 polubień
-
trajektoria lotu kariery ala Matisse Thybulle zero progresu, surowizna w ataku, obaj coś tam bronią fajnie sie zapowiadali a huja z tego wyszlo mozliwe ze to jedna i ta sama osoba10 polubień
-
10 polubień
-
10 polubień
-
Obecnie to znak, że jest w NBA. Znacie dowcip o kolesiu co zawsze miał dwa wyjścia? Podstawiając w miejsce kolesia z dowcipu Sochana, dowcip będzie brzmiał tak: Jeśli Sochan zostanie w Spurs to przepadł, jeśli go wymienią to znowu będzie miał dwa wyjścia. Albo się odbuduje, albo przerobią go na papier. Jeśli się odbuduje to super, jeśli go przerobią na papier to znowu będzie miał dwa wyjścia. Albo przerobią go na papier biurowy, albo na toaletowy. Jeśli na biurowy to ok, jeśli na toaletowy to znowu ma dwa wyjścia. Albo trafi do toalety męskiej, albo trafi do toalety damskiej. Jeśli do męskiej to przepadł, jeśli do damskiej to znowu ma dwa wyjścia. Albo zostanie użyty od tyłu, albo od przodu. Jeśli od tyłu to przepadł, jeśli od przodu, to tak jakby się ożenił.10 polubień
-
Charlotte Hornets Po burzliwym początku mojej przygody z BeGM przedstawiam swój pierwszy opis, a w związku z tym, że to mój pierwszy opis to mam świadomość, że sporo mu brakuje do innych tutaj zamieszczanych. Na początek pewien zarys rotacji i absencji w drużynie, która w dalszej części sezonu będzie bacznie spoglądała na topowe assety najbliższego draftu. Rotacja bez kontuzji: PG - Scoot Henderson / Brandon Williams SG - Austin Reaves / Baylor Scheierman SF - Cameron Johnson / Rui Hachimura / Trendon Watford PF - Rui Hachimura / Sandro Mamukelashvili / Xavier Tillman C - Kristaps Porzingis / Wendell Carter Jr. / Branden Carlson Rzeczywista rotacja uwzględniająca absencje: PG - Brandon Williams / Tristen Newton SG - Baylor Scheierman / Dink Pate SF - Rui Hachimura / Trendon Watford / John Butler Jr. PF - Sandro Mamukelashvili / Rui Hachimura / Xavier Tillman C - Wendell Carter Jr. / Sandro Mamukelashvili / Branden Carlson Absencje / rozegrane mecze: Bradley Beal - OUT cały trymestr Matisse Thybulle - OUT cały trymestr Scoot Henderson - 24 mecze (zagrał w 3 meczach) Kristaps Porzingis - 23 (zagrał w 4 meczach) Cameron Johnson - 23 (zagrał w 4 meczach) Xavier Tillman Sr. - 22 (zagrał w 4 meczach) 1 mecz stracił przez wymianę Austin Reaves - 20 (zagrał w 7 meczach) Branden Carlson - 11 (zagrał w 16 meczach) Trendon Watford - 8 (zagrał w 19 meczach) Rui Hachimura - 7 (zagrał w 20 meczach) Brandon Williams - 5 (zagrał w 22 meczach) Wendell Carter Jr - 1 (zagrał w 26 meczach) Sandro Mamukelashvili - 1 (zagrał w 26 meczach) Baylor Scheierman - 1 (zagrał w 26 meczach) Plaga kontuzji i brak jakiejkolwiek możliwości gry o cokolwiek przez większą część trymestru - taka była rzeczywistość Hornets. Kontuzje i problemy z rotacją to w dalszym ciągu największe bolączki zespołu. Na obwodzie - biorąc pod uwagę, że Bradley Beal i Matisse Thybulle wypadli na cały trymestr, Scoot Henderson i Austin Reaves zagrali odpowiednio tylko w 3 i 7 meczach, ponownie nie mogło się obejść bez minut grających w G-League: Tristena Newtona i Dinka Pate, szczególnie że również Brandon Williams nie zagrał w 5 spotkaniach. W związku z dużą liczbą kontuzji podstawę rotacji przez większą część trymestru musieli stanowić: na PG - Brandon Williams i Tristen Newton, z kolei na SG - Baylor Scheierman i Dink Pate. Na skrzydłach i pod koszem też były duże problemy w związku z tym, że Kristaps Porzingis i Cameron Johnson nie grali przez większą część trymestru (zagrali jedynie w 4 spotkaniach). W związku z tym Rui Hachimura musiał grać jako podstawa na SF, a do tego na 7 spotkań również wypadł (jako jego zmiennik pojawiał się Trendon Watford), Sandro Mamukelashvili na PF (na zmianę z Hachimurą), a Wendell Carter Jr. na C rotacyjnie z Sandro Mamukelashvili (jako zmiennik pojawiał się również Branden Carlson). Ze względu na to, że Rui Hachimura nie zagrał w 7 spotkaniach w pojedynczych meczach musieli zagrać Xavier Tillman Sr., a nawet John Butler Jr. grający na co dzień w G-League. Największe plusy drużyny to forma zawodników, bardzo dobrą formę przez cały trymestr utrzymywali Brandon Williams (14,7 pts), Sandro Mamukelashvili (12,8 pts), Rui Hachimura (10,3 pts) i Wendell Carter Jr. (10,3 pts), którzy stanowili trzon drużyny pod nieobecność kluczowych zawodników Hornets: Austina Reavesa (7 rozegranych meczów), Scoota Hendersona (3 rozegrane mecze), Camerona Johnsona (4 rozegrane mecze) i Kristapsa Porzingisa (4 rozegrane mecze) - jak już Reaves, Henderson, Johnson i Porzingis grali to oczywiście występowali w wyjściowym składzie i z dobrym skutkiem (poza Porzingisem - co wskazałem na końcu opisu), chociaż należy mieć na uwadze ile spotkań zagrali w całym trymestrze (od 3 do 7 na 27 możliwych do rozegrania), w związku z tym nie mogli stanowić podstawy rotacji zespołu przez większą część trymestru. Biorąc pod uwagę bardzo małą ilość spotkań, w których dysponowałem w miarę szerokim składem, a także dużą liczbę absencji kluczowych graczy dla Hornets bilans drugiego trymestru nie może być chyba lepszy niż 3-4 W przy 23-24 L i z taką propozycją wychodzę za drugi trymestr, nie jestem zresztą nawet przekonany czy z taką rotacją jaką dysponowałem w 2T nawet te 3-4W udałoby się osiągnąć. Trudności terminarza nawet nie podejmuje się analizować, bo w świetle tego co opisałem wyżej nie ma to wielkiego znaczenia, bowiem składem, którym dysponowałem nie miałem nawet za bardzo z kim wygrać. Brandon Williams 22g (21,7 min.): 14,7pts / 3,2as / 3,2reb / 54,4% FG / 26,8% 3P W 2T bieżącego sezonu Brandon Williams stał się kluczowym elementem rotacji Dallas Mavericks, a kilka spotkań rozpoczął nawet w pierwszym składzie. Grał na bardzo dobrej skuteczności, pomimo że skuteczność za 3 punkty pozostawia niedosyt - na szczęście mało takich rzutów oddaje - około 2 na mecz. Generalnie Williams wykorzystał swoją szansę w Dallas stając się jednym z najbardziej pozytywnych zaskoczeń. Austin Reaves 7g (25 min.): 20,1pts / 3,9as / 4reb / 54,2% FG / 42,4% 3P Znaczną część 2T Reaves opuścił z powodu naciągnięcia lewego mięśnia łydki. Do gry wrócił 3 lutego 2026 r. Po powrocie zanotował niezłe występy grając na dobrej skuteczności - 54,2% FG (poza jednym meczem, w którym zanotował skuteczność na poziomie 33,3%), a 2 mecze były świetne w jego wykonaniu - rzucił w nich odpowiednio 35 i 29 punktów przy znakomitej skuteczności (odpowiednio: 12/17 - 70,6% FG, 5/8 - 62,5% 3P; 9/15 - 60% FG, 4/5 - 80% 3P). Scoot Henderson 3g (20 min.): 13,7pts / 6as / 3,7reb / 47,8% FG / 33,3% 3P Henderson po powrocie po poważnej kontuzji uda, która wykluczyła go z gry na pierwsze 51 spotkań sezonu w 3 rozegranych spotkaniach zaprezentował solidną formę. Jako rezerwowy rozgrywający Portland wniósł na parkiet dużo energii, grał z całkiem dobrą skutecznością, szczególnie w 2 pierwszych meczach po powrocie rozdał sporo asyst (9 i 7), ale problemem była ilość popełnionych strat - łącznie 12 w 3 spotkaniach. Aktualnie grając średnio ok. 20 minut jako zmiennik może stopniowo odzyskiwać rytm meczowy po długiej kontuzji. Baylor Scheierman 26g (17,3 min.): 4,8pts / 1,3as / 3,9reb / 40,6% FG / 36% 3P Scheierman wydaje się, że na stałe zagościł jako istotny zawodnik w rotacji Bostonu. Wykorzystał nieobecność kontuzjowanego Jaysona Tatuma i wywalczył sobie konkretne minuty, wykazując się wszechstronnością. W lutym 2026 r. zaliczył swoje pierwsze double-double w NBA. Przeciwko Houston Rockets zdobył 15 punktów, 10 zbiórek, 4 asysty i 1 przechwyt, a przeciwko New York Knicks zanotował 10 punktów, 13 zbiórek i 5 asyst. Można również zaobserwować progres jaki notuje w grze w obronie, braki atletyczne nadrabia determinacją i walką na tablicach. Rui Hachimura 20g (25,9 min.): 10,3pts / 1as / 3,1reb / 47,1% FG / 43% 3P W ostatnim czasie zmieniła się rola Hachimury w Los Angeles Lakers, na 20 spotkań, w których zagrał tylko w 6 wyszedł w pierwszej piątce. Stał się niejako liderem 2nd unitu co pozwoliło mu na większą swobodę w grze i częstszy „kontakt z piłką”, gra przy tym na wysokiej skuteczności ogółem i świetnej skuteczności w rzutach za 3. Można powiedzieć, że Hachimura stał się kluczowym graczem dla Lakers. Choć jego zbiórki i defensywa są poddawane krytyce, to Rui nadrabia to wprost elitarną skutecznością z półdystansu i za 3 punkty, co czyni go jednym z najbardziej efektywnych graczy zadaniowych w NBA (w całym sezonie 2025/2026 zajmuje 29. miejsce pod względem FG% - 50,8% i 6. miejsce pod względem skuteczności w rzutach za 3 punkty - 44,5%). Trendon Watford 19g (13,7 min.): 4,1pts / 1,8as / 2,4reb / 45,2% FG / 25% 3P Watford do regularnej gry wrócił na początku stycznia 2026 r., ale potrzebował czasu na ogranie, w styczniu z reguły grał krótko - średnio po 9,5 minuty rzucając przy tym średnio 2 punkty na mecz. Luty 2026 r. to zdecydowanie lepszy okres dla Watforda. Wykorzystał nieobecność m.in. Joela Embiida i zaczął więcej grać - średnio prawie 22 minuty na mecz, notując przy tym następujące średnie na mecz: 8,2 punkty, 4 zbiórki i 2,5 asysty. Ceniony jest za również uniwersalność - może grać na kilku pozycjach. Cameron Johnson 4g (27,3 min.): 9,3pts / 1,5as / 3,5reb / 53,6% FG / 58,3% 3P Po zagraniu w pierwszym meczu 2T Cameron Johnson powrócił do gry po sześciotygodniowej przerwie spowodowanej kontuzją kolana na ostatnie 3 mecze 2T. Po powrocie grał średnio 28,3 minuty notując w tym czasie: 9,7 punktów, 4 zbiórki, 1 asystę i 1,3 przechwytu na mecz przy świetnej skuteczności - 57,1% FG, 55,6% 3P. Po raptem 3 meczach po powrocie po kontuzji trudno jednak jeszcze gruntownie ocenić jego grę. Wendell Carter Jr. +1 26g (29min.): 10,3pts / 2,2as / 7,2reb / 43,3% FG / 22,9% 3P Gra Wendella Cartera Jr. w 2T charakteryzowała się jak zwykle solidną defensywą i stabilnością w kwestii zdobywania punktów. Carter Jr. pozostaje jednym z najbardziej efektywnych obrońców „w pomalowanym” w lidze. Pozostaje kluczowym starterem notując solidne średnie punktów, zbiórek i asyst. Jego umiejętność rozciągania gry rzutem za trzy i elitarna obrona powodują, że jest filarem rotacji. Xavier Tillman Sr. 4g (2,5 min.): 0pts / 0as / 0,3reb / 0% FG / 0% 3P Rola Tillmana była marginalna w Bostonie, być może w Charlotte Tillman dostanie szanse na większe minuty po przerwie na All Star Game. U mnie w drużynie w rotacji jest jedynie z uwagi na kontuzje innych graczy, więc również u mnie jego rola jest marginalna. Sandro Mamukelashvili 26g (25,3 min.): 12,8pts / 2,2as / 5,6reb / 52,8% FG / 39,3% 3P W 2T Sandro Mamukelashvili był jednym z najważniejszych rezerwowych Toronto Raptors, do których dołączył latem 2025 roku. Wykorzystując liczne kontuzje w rotacji podkoszowej (m.in. Jakoba Poeltla) Gruzin stał kluczowym graczem w rotacji notując bardzo solidne minuty i średnią punktów, a także bardzo wysoką skuteczność z gry. W ostatnich tygodniach (od 18.01.2026r.) czterokrotnie osiągnął granicę 20 punktów: 2 razy rzucił po 20 punktów, a 2 razy po 22 punkty. W całym sezonie 2025/2026 utrzymuje wysoką skuteczność z gry (52,5%), co plasuje go w ścisłej czołówce ligi pod względem efektywności rzutowej zawodników podkoszowych. Mamukelashvili stał się jednym z największych „odkryć” sezonu w Toronto. Choć powrót Jakoba Poeltla po kontuzji może nieco ograniczyć jego minuty to powinien on nadal kluczowym elementem w rotacji. Branden Carlson 16g (11,8 min.): 4,8pts / 0,5as / 2,9reb / 47,7% FG / 31% 3P Carlson gra w Oklahoma City Thunder na kontrakcie 2way, generalnie jego rola w drużynie jest ograniczona, stanowi uzupełnienie rotacji podkoszowej, chociaż 2 razy wyszedł nawet w pierwszym składzie na skutek absencji w drużynie. W moim zespole w obliczu kontuzji musiał jednak pełnić w 2T uzupełnienie na pozycji centra. Z całą pewnością jest wartościowym wsparciem podkoszowym. Kristaps Porzingis 4g (19 min.): 10,5pts / 1,5as / 3,5reb / 30,2% FG / 35% 3P Ostatnie mecze, w których Porzingis zagrał miały miejsce na przełomie grudnia 2025 i stycznia 2026 roku, gdy wrócił do gry po kontuzji, jeszcze przed transferem do Golden State Warriors. O ile w pierwszym meczu zagrał bardzo solidnie (18 punktów na wysokiej skuteczności - 50% FG), o tyle trzy kolejne występy - już w styczniu 2026 r. były po prostu fatalne - 8,7 punktów na mecz na tragicznej wprost skuteczności - 22,6% - a w 2 z tych 3 meczy zanotował skuteczność, która wręcz nie przystoi w tej lidze - 12,5% i 16,7%. Nie dość, że praktycznie cały trymestr nie grał, to jak już zagrał to poza jednym meczem stanowił raczej osłabienie mojej drużyny, a nie wzmocnienie. Być może sytuacja się poprawi po kolejnym powrocie po kontuzji, który jest oczekiwany po przerwie na All Star Game. EDIT - dla lepszej przejrzystości dorzucam proponowany bilans dodatkowo na końcu posta: Moja propozycja bilansu: 3-24, 4-239 polubień
-
NO TO JEDZIEMY JAK ZWYKLE I CZEKAMY NA WYCIE! Tankathon (ekipy które na 99,9% skończą w loterii, czasem z premedytacją, czasem ze względu na słabość składu) 29. Rockets -> Po 3 latach tanku (w tym 2 bardzo ostrego) w końcu widać światełko w tunelu dla ekipy z Teksasu. To dalej zdecydowanie najsłabsza drużyna w lidze, ale w tym sezonie są oni nawet w stanie wystawić sensowne s5 z samych rookies (Logan - Smawley - Hoffman - Fulks - Gilmur) i samo to sprawia że nie będą w tym sezonie liczeni w osobnym tierze. Dalej bariera 20 W będzie ciężka do przebicia (i pewnie GM nie będzie zbytnio o to zabiegał), ale tu jest już o co grać (potencjał młodych, gdzie Smawley ma papiery na najlepszego drugo-rundowca od czasu Comegysa, serio!), więc i ekipa powinna wzbudzać większe zainteresowanie. 28. Clippers -> Tu ekipa która tankuje jeszcze dłużej i w której też powoli zaczyna się zarysowywać jakiś core (Henderson - Wallace - Miasek - Hendricks - Sarr). Jest dodatkowo kilku vetów (Davis, Murray), więc tu nawet byłby potencjał na coś więcej, ale podejrzewam że GM nie przestawi wajchy na wygrywanie i skończy się na ogrywaniu młodych a weterani być może trafią na FA (Murray raczej pewniak, zobaczymy co z AD). 27. Lakers -> Tu z kolei sytuacja dużo smutniejsza. Ekipa bez picku, która w PR wypada gorzej od nawet zadeklarowanych tankerów z Heat. Kiepskie s5, fatalne kontrakty (Siakam!!!), absolutnie najgorsza ławka w lidze. Jedyne jasne punkty na tym obrazie nędzy i rozpaczy to FVV, który będzie walczył o kolejną nominację do ASG oraz fakt że od przyszłego sezonu Lakers już kontrolują swoje picki. Kibice z Los Angeles to muszą być smutni ludzie patrząc na to jakie ekipy mają do wyboru jeśli chodzi o kibicowanie. 26. Heat -> GMka zapowiedziała tank od day 1....ale tu trzeba się będzie trochę pogimnastykować bo, choć skład jest kiepski to na pewno - na ten moment - nie ma jak nawiązać walki o miejsce w loterii z Clippers...nie mówiąc już o Rockets. Jeśli chodzi o młodzież to już są fajni Sadowski i Miller, ale trzeba pomyśleć nad pozbyciem się Aytona i Brogdona....bo serbski cancer na tym kontrakcie wydaje się nietrejdowalny. 25. Knicks -> GM-bajerant od campów robi dobrą minę do złej gry, ale prawda jest taka że Knicks - na ten moment - wyglądają słabiutko, i to mimo tego że FA poszło dobrze (względnie tani Wagner, dobrze trafione MLE z Isaaciem). Curry coraz szybciej zmierzający w kierunku emerytury, brak rotacji podkoszowej (Porzingis, tweener Isaac i Lee Knorek...lol), fatalna obrona (zestaw Curry-Fox-Wagner to chyba najgorszy defensywny obwód w lidze....szkoda że pod koszem praktycznie nie ma graczy więc nikt tego nie nadrobi). Porzingis jest ciągle świetny, ale ten wózek będzie za ciężki dla wątłego Łotysza. Pewnie dałoby się coś połatać transferami....ale opinia o GMie Knicks na rynku transferowym jest powszechnie znana. I zasłużona. 24. Mavericks -> Dwójka Harden-Barnes to ciągle ofensywny kosmos....dodatkowo ich wysocy to absolutny top jeśli chodzi o zbiórkę ofensywną (4 graczy z 95+) co fajnie pasuje do hero-ball tej dwójki...niestety ta ekipa nie oferuje za bardzo nic ponad to. Średnia obrona, kiepska ławka, brak trzeciej opcji, ogólna starość składu. Niby - na tle wcześniej opisanych ekip - jest tu jakiś potencjał na pogranie, ale skoro to nie zaklikało rok temu to w tym sezonie raczej na pewno też nie zaklika. 23. Magic -> Młodzież rozwija się zgodnie z planem, niestety brak rozgrywającego sprawia że szans na PO praktycznie nie będzie (szczególnie że zgodnie z założeniem genialnego GMa z Orlando ten sezon jest jeszcze tym na przeczekanie, więc raczej nie będzie rzucania się na rynku -> i tutaj można się spodziewać jedynie akceptowania sensownych i korzystnych ofert). Tak czy siak obserwowanie dalszego rozwoju świetnego core Reed-Buzelis-Edey będzie przyjemnością dla koneserów koszykówki. Za mocni na loterię, za słabi na PO (będziemy walczyć, ale polegniemy) 22. Nets -> Ekipa z którą mam największy problem, bo czuję że GM będzie chciał dalej tankować...ale tutaj ekipa jest zdecydowanie za silna na ordynarny tank...nawet nie licząc tych vetów podpisanych na rocznych kontraktach. Z drugiej strony na walkę o PO chyba też nie ma większych szans....nawet mimo tych vetów podpisanych na rocznych kontraktach. Mimo wszystko jest już ciekawy młody core i assety pod ewentualne wymiany, więc jakieś tam okienko na PO jest. Stąd obecność Nets na ostatnim miejscu w tierze 'walczących'. Core Castle-Sochan-Ware może być fajny, chociaż czuć trochę niedosyt po campach (Sochan to wiadomo, ale Castle zrobił +40...gdzie poprawił wszystko poza playmakingiem). 21. Bulls -> Bulls ciągle ponoszą konsekwencje złych decyzji GMa z poprzednich lat i tutaj nie widzę za bardzo opcji na PO na wschodzie patrząc na to że obecnie roster to świetny JJJ (ale jak wiadomo wysocy w pojedynkę nie robią aż takiej różnicy jak ofensywni niscy), zapowiadający się na busta, choć dalej niezły jako pierwsza opcja Edwards (w tym sezonie - mimo fatalnych campów - może kręcić życiowe boxy) i banda średniaków (GM cieszący się z Hylanda do podsumowanie spadku oczekiwań ekipy). Bardzo fajnie rozwija się Salaun...ale pytanie czy on się zdąży rozwinąć póki JJJ i Ant będą jeszcze w składzie. 20. Bucks -> 4 bardzo dobrych graczy, dziura na SF i fatalna ławka, to zdecydowanie nie jest przepis na PO na wschodzie. Brakuje lepszej głębi, albo większej mocy ofensywnej liderów (niby 4 graczy z top10 na swoich pozycjach, ale SGA jako jedyna realna siła ofensywna to jednak trochę mało). To nie jest słaba ekipa, po prostu jest za słaba na PO. 19. Hornets -> Trochę podobna historia jak z Bucks. Całkiem fajne i kompletne s5 z idealnym zestawem ofensywnym na obwodzie (idealny podział na 1, 2 i 3 opcję), gdzie jedyne minusy to kiepska zbiórka i obrona pod koszem. Problemem jest fatalna ławka, która sprawia że Hornets w moim rankingu plasują się na zaszczytnym, dziewiątym miejscu w konferencji wschodniej. 18. Sonics -> Jak zwykle będą walczyć....i jak zwykle na końcu niewiele zabraknie. Nie ufam Townsowi jako liderowi (chociaż boxy będzie kręcić potworne), dodatkowo w składzie jest sporo graczy 'niezłych' ale brakuje tych dobrych i ciężko tutaj nawet ustalić jakąś sensowną s5 (Kira czy Schroder na PG? Kto na SF?). Dodatkowo Malaki przespał campy (a w zasadzie skupił się na nich tylko na poprawie D...kosztem ataku) i nie przekonuje jako starter na SG. Trzymam kciuki, ale większych szans na sukces nie widzę. 17. Wolves -> Trochę podobny case do Sonics, mamy tu wyraźnego lidera i bandę niezłych średniaków. Mimo wszystko Ja wygląda wzbudza większe zaufanie niż KAT a i koledzy chyba ciut lepsi (szczególnie w ofensywie), więc Wolves powinni skończyć wyżej niż ekipa z Seattle. Mimo wszystko o PO będzie ciężko -> szkoda tych zmarnowanych campów Moranta. Kontrakt Poole'a dalej boli, ale GM pewnie dalej go będzie puszczał w s5 licząc że może ktoś się w końcu nabierze. Tło w PO (PO powinno być, ale tam raczej szybki wypad w 1szej, max 2giej rundzie) 16. Grizzlies -> Świetny Wemby i fajny duet side-kicków Porter & Murray w otoczeniu grupy przyzwoitych role-playerów. Nie jest to jakaś wybitna ekipa, ale - o ile Wemby będzie zdrowy - na PO powinno wystarczyć. Tam jednak zabraknie jakości żeby powalczyć o coś więcej niż uniknięcie sweepa. 15. Blazers -> Ciągle świetny Dinwiddie, RWill jako defensywny anchor i dwójka Booker/Herro jako liderzy ofensywy. Do tego Monroe jako s5 filler, kilku niezłych rezerwowych (Bub, Henson) i powinien być łatwy przepis na PO, którego nawet GM-buntownik nie powinien zmarnować. Bardzo łatwa ekipa do prowadzenia (dokładnie wiadomo co tam każdy powinien grać), ale do większych sukcesów zabraknie talentu i legitnych liderów (Booker i Herro to typowi RS-stat padderzy do zweryfikowania w PO). 14. 76ers -> Przeciwieństwo Blazers. Masa talentu...ale jak to sensownie poukładać? Śmieszne że Doncic w swoim - teoretycznie - peaku zostanie zdegradowany do roli side-kicka...no i gdzie tam tego Doncica w ogóle wcisnąć? Duże wyzwanie przed erniem i ja tu widzę możliwości na spory rozstrzał względem oczekiwań (w obie strony). No i jakieś trejdy dla poprawy fitu by pewnie nie zaszkodziły. 13. Celtics -> Kolejna dziwaczna ekipa. Niesamowity firepower (Green jako pierwsza opcja a poza tym 3 graczy z 240+ scoringu, dodatkowo Markkanen), który może dać nawet najlepszy atak w lidze. Z drugiej strony rolę zabezpieczenia defensywnego otrzymuje 36-letni Whiteside... W RS pewnie będą mocni i będą w stanie rozstrzelać każdego, ale taka dziurawa obrona musi zostać zweryfikowana w PO. Na pewno jest tu potencjał na poprawę poprzez trejdy. Solidne PO ekipy (W PO możemy powalczyć, ale raczej bez szansy na finał albo mistrzostwo) 12. Cavaliers -> Ostatni taniec Walla i Goberta. Ekipa mocno się postarzała, ale dalej Wall i Donovan dadzą dobry atak, Gobert obronę a Zubac zbiórkę. Dookoła jest trochę głębi, więc o ile Cavaliers w walce o mistrzostwo nie namieszają o tyle ciągle będą groźni. 11. Suns -> Jest głębia, jest przyzwoite s5, jest fajny lider (Bane). Niby ekipa kompletna, ale jednak brakuje tutaj efektu wow (i chyba z jednego wysokiego do rotacji). PO praktycznie pewne, ale tam nie wróżę im wielkich sukcesów. 10. Wizards -> Barnes jest genialny, Cade ciągle się fajnie rozwija a Randle na campach zaskoczył chyba nawet największych optymistów i Wizards znów powinni się liczyć w lidze. Mimo wszystko ograniczenia tej ekipy (kiepska rotacja pod koszem, słaby playmaking Cade'a, zawalone campy Suggsa) sprawiają że wyraźnie jeszcze odstają od grona contenderów. Patrząc na wiek i potencjał graczy jest tam trochę przestrzeni na poprawę, więc powinno być tylko lepiej. 9. Spurs -> Dużo lepiej niż w analogicznym momencie poprzedniego sezonu wygląda ekipa z San Antonio. Jest solidny lider Embiid, jest fajna głębia i sporo potencjalnych assetów pod handel (co w przypadku tej ekipy jest chyba najważniejsze). Jest potencjał na więcej, ale nie jestem w stanie dać ich wyżej w momencie w którym ich jedyni rozgrywający to debiutanci Scolari i Sailors, gdzie obaj są fajni jako prospekci, ale do gry 'na teraz' się nie nadają. Bieda-contenderzy (przy dobrych wiatrach jest szansa nawet na mistrzostwo....ale trzeba będzie dużo tego wiatru) 8. Jazz -> W sytuacji kiedy wiele ekip ma kłopot bogactwa na obwodzie, za to pod koszem hula wiatr w Jazz jest odwrotnie. Potężny zestaw podkoszowych...za to najlepszym obwodowym jest kasztan LaVine. Największą bolączką Jazz jest fakt że ich wieloletni lider Kemba zaliczył bardzo ostry zjazd i będzie pewnie jednym z gorszych starterów na PG. Jest tutaj potencjał trejdowy, który może mocno namieszać jeśli chodzi o układ sił na zachodzie...a i bez trejdów powinno być nieźle. Choć oczywiście wszyscy trzymamy kciuki żeby to się posypało a Jazz żeby spadli jak najniżej! 7. Nuggets -> Trochę zmian w Denver, na czele z odejściem po latach lokalnej legendy Anthony Davisa. Mimo tego zeszłoroczni finaliści utrzymali status quo dzięki świetnym campom ich dwóch podkoszowych. Podobnie jak w Jazz jest tu bardzo mocna paczka pod koszem (choć nie tak mocna jak w Utah) a przy tym jest całkiem przyzwoicie na obwodzie. Trochę brakuje firepoweru (Murphy i Val jako jedyne sensowne 20+ ppg opcje), ale jest potencjał trejdowy żeby to łatać. Nawet bez tego HCA jest raczej bezpieczne. 6. Pacers -> Chyba najbardziej kompletna ekipa ligi. Są fajne opcje ofensywne na obwodzie (Lillard i Middleton), jest świetny 2-way big Allen, jest Sabonis, który powinien dawać pewne 18+ ppg i 11+ rpg. Dodatkowo Coulibaly zaliczył 2 świetne campy pod rząd i jest już legitnym SF starterem-fillerem. Mamy też świetną głębię z Lonzo - który powinien robić za 'super-rezerwowego' - na czele. Wad tu praktycznie nie ma (no może przydałby się jeszcze jeden wysoki do rotacji), ale do wejścia tier wyżej brakuje tutaj trochę star-poweru. 5. Pistons -> Podobna ekipa do Pacers. Nie ma tu aż takiej głębi, za to jest odrobinę więcej star-poweru dzięki obecności Quickleya, który, mimo że nie wyróżnia się jako pure PG, to jest całkiem dobrym liderem i pierwszą opcją. Oladpio trzyma fason, pod koszem dwie wieże, fajna trzecia opcja w postaci Giddeya i dwóch defensywnych specjalistów (Thompson i, przede wszystkim, Daniels) w obwodzie. Pistons mogą namieszać. True-contenderzy (czyli ekipy, które - wg. mnie - na ten moment są głównymi faworytami do mistrzostwa) 4. Kings -> Patrząc na całokształt to tak wysoka pozycja Kings jest mocno na wyrost...no ale nie sposób inaczej potraktować ekipy w której występują najlepszy niski i i wysoki ligi. Z jednej strony główny kandydat do MVP, z drugiej główny kandydat do DPOTY. Support jest nieco podejrzany, ale imho da się to jakoś tak poukładać żeby zmaksymalizować zalety swoich liderow. W tej ekipie wszystko właśnie zależeć będzie od tego jak GM poukłada te klocki oraz - co chyba jeszcze ważniejsze - od zdrowia liderów. Póki Melo i Giannis są zdrowi to Kings są w stanie wygrać z każdym. 3. Raptors -> Przed campami wydawało się że aktualni mistrzowie, będą głównymi kandydatami to wygrania ligi...jednak tam działy się rzeczy straszne. -24 Ingrama, -26 młodego Maxeya(!!!), -12 Noela i Raptors nie są już ekipą nr 1 w lidze. Dalej to świetna ekipa ze świetnym rozgrywającym, niezłą pierwszą opcją, dwójką potężnych defensorów pod koszem i świetnie klejącym całość Ingramem. Dodatkowo jest świetny 6th man Richardson, jednak rozczarowujące campy i brak głębi poza top6-7 rotacji sprawia, że o ile Raptors będą bardzo mocni o tyle są jak najbardziej w zasięgu kilku ekip. 2. Warriors -> Drużyna, która zawiodła w ostatnich PO wraca mocniejsza. Utrzymano s5, które jest jeszcze mocniejsze niż było, 6th man Bledsoe o dziwo nie stracił na campach, jest nawet kilku sensownych graczy w dalszej rotacji (Watson, Leonard). Warriors to zdecydowanie najmocniejsza ekipa konferencji zachodniej i drużyna która może wygrać całość (bardzo niewiele ustępują liderom rankingu). Dobrze byłoby powalczyć teraz, bo za rok Cheta Holmgrena zobaczymy - jak donoszą insiderzy - w trykocie Wielkich Magic (AUU!). 1. Hawks -> Podczas FA wydawało się że pazerny GM Hawks chcąc złapać dwie sroki (Garuba i Bol) za ogon skończy z c***em w dupie....jednak z pomocą przyszedł duet Spursowo-Heatowy i Garuba ostatecznie wrócił do Atlanty sprawiając że jest to obecnie najmocniejsza ekipa ligi. Brakuje trochę głębi pod koszem, ale s5 jest jeszcze mocniejsza niż ta w Warriors a duet Hali-Tatum to najmocniejsza para guardów w lidze, która we dwójkę zapewni swojej ekipie topowy atak a i star-factor jest tu absolutnie potężny. Zobaczymy czy GM-pazerniak jest w stanie to popsuć.9 polubień
-
Dalej nie zrozumiałeś, że w jeden rok spośród - alkohol, narkotyki, papierosy i zakłady bukmacherskie - najszybciej ogromne zniszczenia zrobisz zakładami i narkotyki dałbym też blisko/ta sama półka po względem uszkodzenia nieodwracalnie mózgu. Pisałem o przykładzie przegrania 250k. Palacz może sobie palić dwie paczki dziennie i dalej będzie mógł kupić sobie mieszkanie i żyć takim paleniem wiele lat. Ma ciągle paletę możliwości życiowych. Mając najebany dług na 250k w wieku 20-lat leżysz i kwiczysz, bo pracujesz w zasadzie na nic tylko spłacając przez wiele lat dług, a psychika jest rozjechana i praktycznie pewna depresja. Kasyna to taki sam syf i osoby chcące zobaczyć "zombie" muszą się udać właśnie do kasyna. Miałem kumpla, który tak w to wszedł, że grał 24h i wychodził tylko przed kasyno kupić kebaba. Napisałeś o tych grających kolegach i będących na plusie. Hazardziści to najwięksi kłamcy świata i nigdy nie mówią o swoich porażkach. Ludzie bardzo często mają duże długi i nawet ich rodzina o tym nie wie. Mam kolegę, który wkleja zawsze wygrane kupony, ale jest jeden problem. Kupon wygrany jest jeden, a tych dziewięciu przegranych nie wkleja. Mało zorientowani pewnie myślą, że jest na plus. Kończy się, że bukmacherzy w Polsce ładują kasę głównie tylko i wyłącznie w piłkę nożną. Podpisują za niebotyczne pieniądze potem jakichś anonimów grajków w skali piłki nożnej za 100k miesięcznie albo 38-letni Grosicki chce 260 000 złotych na miesiąc. Twórcy sportowego contentu, którzy taka nachalnie reklamują buków może niech zaczną zarabiać pieniądze z ogrywania buka, jeśli są tak świetnymi fachowcami? Czy nagle wyjdzie, że te ich gadanie po 100h jest bezwartościowe. Jedna godzina prywatnej rozmowy z topowym agentem koszykarskim jest więcej warta, niż 100h oglądania tych gadających głów z Polski. Reklamując też bukmacherów nigdy nie widziałem jakiejkolwiek jednej realnej dobrej rady pomagającej w graniu, a tylko i wyłącznie nagananie. Już to pisałem kiedyś i nie przeczytacie tego/nie obejrzycie nigdzie, że Rafał Juć nie jest skautem od spraw sportowych i oceny zawodnika, a określany jest jako "detektyw" i jego celem w Nuggets jest zbieranie informacji o zawodnikach po kolegach z klasy, rodzinie, dawnych trenerach i tak dalej. O złym wpływie papierosów, alkoholu masz wszędzie trąbione. Statystyka przegrywających w zakładach jest ukrywana i nigdy jej nigdzie nie masz podawanej, a jak to wygląda statystycznie można tylko się dowiedzieć od pracowników zakładów w prywatnych rozmowach. I znasz kogoś kto za całą wypłatę nakupił fajek? Bez jaj z takimi przykładami9 polubień
-
Cade opuścił sześć meczy. Pistons mają bez niego bilans 5-1. W sumie % lepszy bez niego niż z nim CC ledwie dwa razy rzucił 35+, a trzydzieści punktów przekroczył dziewięć razy na 46 spotkań czyli niecałe 20% Cunningham miał 12 meczy na poniżej 40%, z czego cztery pod rząd jak grał z rozwalonym nadgarstkiem. Właśnie niecałe dwa lata temu mieli bilans 14-68, najlepsze miejsce przed loterią i dostali piąty pick (nawiasem dodam, że trzeci raz z rzędu - niech Jazz sobie nie myślą, że jak mieli w tamtym roku piąty pick to ich to teraz ominie ) Zależy co kto lubi. Mnie bardziej podobają się mecze, gdzie drużyny zdobywają między 100 a 110 pkt niż między 120 a 130. Nie powiedziałbym, że mecze Pistons ciężko się ogląda, są chyba czołówka ligi w fast breakach i dunkach. 2/3 spotkań Pistons kończy się jednocyfrową różnicą. Jest efektownie i emocjonująco.9 polubień
-
Victor Oladipo po zeszłorocznych play-offach i lekcji udzielonej przez Sir Tatuma nie potrzebował już motywacyjnych przemówień ani trenerów personalnych. Wiedział swoje. W przerwie między sezonowej zwyczajnie wziął się do roboty. Rano - góry. Dosłownie. Bieganie po Gorcach z Orłami Górskiego, Sylwkiem i Fluberem. Zaznaczamy że lider zawsze biegł pierwszy, wracając do obozu Panowie nie raz i nie dwa zahaczali o tuje. Do południa tlen i pot, po południu hala, piłka, siłka, basen. To nie była praca pod publiczkę. To był wysiłek pod sezon. I już dziś to widać. Kampy Oladipo (jak na jego wiek) wyglądają więcej niż solidnie. Jednak ważniejsze jest coś innego - drużyna to kupiła. Etos pracy nie potrzebował atencji, wystarczyła zamknięta Insta story (którą udostępnimy na profilu DP już wkrótce) z poszczególnych dni, aby inni gracze zaczęli pracować równie ciężko. Efekt? Poprawa kluczowych atrybutów rozlała się po całym składzie. Bez fajerwerków, za to z wyraźnym rozwojem każdego zawodnika. Taka praca zawsze zostawia ślad. Szkoda tylko Stewarta. Lekka kontuzja w złym momencie to jedyna rysa na pre-sezonie, który poza tym wygląda zaskakująco dobrze.9 polubień
-
compare campow na stronie http://simbasket.pl/csv/ oraz tu: 2049_COMPARE.xls9 polubień
-
No i mamy nasze Dallas w rl Wizards Davis Trae Young @ernie90059 polubień
-
Rozmawiałem dziś z bratem Chytrego. Sytuacja jest skomplikowana, śledczy w Portugalii uważają, że okoliczności śmierci Filipa są niejasne. Jeszcze długa droga przed rodziną żeby wyjaśnić sprawę do końca i żeby ewentualnie ściągnąć ciało do Polski. Brat Chytrego w żaden sposób nie naciskał bym wrzucił to tutaj, ale uznałem, że tak będzie najlepiej. https://gofund.me/ddbb1bd189 polubień
-
ok lecimy, Cavs game - watch S01EP1, @ Denver w sumie kiepski mecz mimo zaciętej końcówki, Denver już prawie w całości (Murray to miał jakoś długo nie grać, no nie? no to gra jakby ktoś nie wiedział) (a może to był Watson, nie wiem, trudno nadążyć za tymi kontuzjami tam). Nawet Harden grał tak sobie, Jokić przy obronie p'n'r grał głębokim dropem ale wyprowadzał JAmesika z równowagi tymi jego fake'ami że niby idzie do ball-handlera a się wycofuje, w H1 z 2 razy, w H2 Harden ogarnał i zaczął być bardziej agresywny, ale ciągle bez szału. Też do momentu tego rzutu na 30s przed końcem był 1/6 za 3 więc wiecie. Ogólnie Cavs chaotyczne w obronie, może to wina tego że sporo nowych ludzi (Ellis, Harden oraz ) a wiadomo, pan z obrazka & Ellis nie ogarniajo w obronie, na szczęście WIELKI JAMES ogarnął za nich wszystkich i jakoś dowieźli. Allen też w def mi się nie podobał, źle się ustawiał kilka razy, mało gościa ogarniam ale niech się bierze. w wyniku tego wszystkiego Nuggets też mieli sporo open 3s, sporo po świetnych podaniach Joka, które na szczęście raczej pudłowali (13/40, Murray 1/6, TimHardJr 3/9) czym (jak na pewno @LeweBiodroSmoka się ze mno zgodzi) uratowali widowisko. W ogóle, co do Nuggets, to Brown to pet, zwłoki gościa który 3 lata temu tak zachwycał w tym samy miejscu, a Valenciunas jest zayebisty, gdzie zwłaszcza po tych plotkach latem że zjeżdża do bazy pewnie większość się spodziewała że mało w baku a gość naprawdę rzetelnie gra Mitchell to koorva ma ruchy, nie ma co. Już w Jazz chłopaka lubiłem, co prawda dostawał fpierdol w PO z WIELKIM JAMESem ale skill był no i te kocie ruchy, mega przyjemnie jak dla mnie się gościa ogląda, trochę TMac vibes? czy coś koło tego, nie wiem (w sensie, że myślisz że gość jest super a co rok w PO wpierdol, ale nie o tym ta rozmowa, poza tym 1st rd to on przeszedł w 1. czy 2. sezonie) ....to be continued by ultrasi Cavs, czyli nadający prosto z Ameryki i mówiący jak jest @memento1984 i Wasz ulubiony, żartobliwy & przystojny @rw30 także tego mordeczki, do czerwca jeszcze trochę czasu ale już się przyzwyczajajcie a tak w ogóle, to czy ktoś wie czy Cavs się zgodzili na extension że WIELKI JAMES tam poszedł czy jak? P.S. wywiad pomeczowy8 polubień
-
nie no fajny zią, szacun za lata wysiłku, straszenie miszczowskich Spurs w NOH, odwrócenie (nie do konca, ale złapanie jakiejś tam renomy) fatum Clippersów, straszenie Dubs z WIEKIM JAMESem, pierwsze od 30 lat finały z Suns. końcówka słaba, ale nie on pierwszy i nie ostatni nie słuchał dobrze piosenek Perfectu, no biggie8 polubień
-
Na skrzynkę poczty elektronicznej GMa Portland wpłynęło wiele e-maili od innych GMów ligi z zapytaniem o flagowy już turniej przedsezonowy Jack Daniels Basketball Cup. Jednocześnie kapitan drużyny Devin Booker w wywiadzie dla lokalnego reportera stwierdził, że wypadało by przed sezonem zmierzyć się w jakimś meczu o stawkę po tym jak Portland w zamkniętych dla publiczności sparingach zanotowało bilans 5-0 oraz dodał, że brakuje mu interakcji z publicznością, gdyż jak do tej pory słychać było pisk butów i pokrzykujących trenerów zza linii bocznej. Nadokomisarz powiedział, że osobiście przyjedzie i wręczy puchar zwycięzcy oraz statuetkę MVP pucharu, która podbija wartość zawodnika o czym doskonale przekonał się Elfrid Payton w drugiej edycji. Sam główny sponsor turnieju dał do zrozumienia, że turniej cieszy się niezwykła renomą w lidze i zapewnił dla pierwszych stu pełnoletnich kibiców, którzy nabędą bilety na turniej skromne upominki. Z pełnym poparciem otoczenia GM Portland zdecydował się, że turniej się jednak odbędzie. Dzień I: W pierwszym dniu tego turnieju meczem otwarcia będzie starcie San Antonio Spurs - Indiana Pacers. Przed meczem kibice zgromadzeni na hali w serdecznym słowach pozdrowili nadkomisarza @elwariato , który zasiadł na trybunach oraz następnie w "serdecznych" słowach "pozdrowili" komisarza, który lubi tureckie jedzenie. Pierwsza kwarta dosyć wyrównana, jednak słaba skuteczność Middletona, który przecież zna najlepiej tę halę ze wszystkich graczy tego spotkania (2/8) spowodowała, że drużyna Indiany schodziła z 5 punktową stratą. W drugiej kwarcie nadal Middleton nie mógł odnaleźć swojej klepki na parkiecie (1/4) a wprowadzony z ławki Bona zanotował 1/6 , natomiast po stronie San Antonio Fred zanotował kapitalną pierwszą połowę 13/5 choć rzutowo tak średnio bo 6/15. Drużyna San Antonio na przerwę między połowami schodziła mając 10 punktów przewagi. W trzeciej kwarcie nastąpiło lekkie obudzenia Middletona, który w tej kwarcie zdecydowanie poprawił rzut (3/4), do tego dołączył Lillard i w pewnym momencie drużyna Indiany odrobiła straty z drugiej kwarty i zbliżyła się na 5 oczek. To jednak było za mało na zawodników z Teksasu, którzy nie dość, że odrobili 5 punktów straty w tej kwarcie to jeszcze wygrali całą kwartę i powiększyli swoja przewagę. W czwartej kwarcie nastąpiło mozolne odrabianie start przez drużynę z Indiany i gdy wydawało się, że mają już przeciwnika to za każdym razem gdy przewaga topniała do 3-4 punktów to drużyna z San Antonio nie dała doprowadzić do remisu a odskakiwała i tym sposobem udało się jej obronić przewagę wypracowaną na przestrzeni trzech kwart choć w czwartej niewiele brakowało aby to Indiana wygrała ten mecz, być może już sił w końcówce brakło w nogach zawodników z Indiany. Po tym jak kibice wyrazili poparcie dla nadkomisarza oraz niezadowolenia z komisarza, doszli do wniosku, że do końca turnieju będą już skupiać się na dopingu swojej drużyny. Pierwsza kwarta była dosyć nerwowa z obu stron. Goście pudłowali na potęgę i na nic się zdawały zbiórki w ataku Hassana i ponowienia akcji jak po zbiórce w ataku nastąpiło pudło, za to gospodarzy za uszy ciągnął w pojedynkę Devin Booker zdobywając 7 z 11 punktów całego zespołu. Pierwsza kwarta kończy się wynikiem 22:15 dla gospodarzy, ale goście mieli 20% FG w tej odsłonie, jednak gospodarze nie lepsi bo 31%. Mecz obronny można by rzec. Booker 12 z 22 punktów całego zespołu. Na początku drugiej kwarty trzeci faul złapał Hassan i usiadł na ławkę, na ławce zasiadł też Devin a ciężar zdobywania punktów w drużynie Portland spoczął na barkach Spencera i Tylera. Zawodnicy zespołu gości zaczęli trafiać lepiej niż w pierwszej kwarcie i ta odsłona meczu była wyrównana, jednak w końcówce tej kwarty nieznacznie lepsi okazali się gospodarze za sprawą rewelacyjnego występu z ławki Hensona , który po pierwszej połowie miał 8/7 i dwa bloki. Trzecia kwarta to kalka drugiej kwarty, szybki faul Hassana na początku niej i ławka z tą różnicą, że zawodnicy gospodarzy niemrawo weszli w spotkanie po przerwie. Dopiero wejście na parkiet Hensona spowodowało impuls dla całego zespołu. Do zdobywania punktów zza łuku wziął się Devin a dołączył do niego Spencer , obaj w tym fragmencie mieli 4/4 za trzy. Ostatnią akcją goście zapewnili sobie wygraną w tej kwarcie jednym punktem. Czwarta kwarta to już kontrola boiskowych wydarzeń gospodarzy do tego stopnia, że na dwie minuty przed końcem spotkania kluczowi zawodnicy odpoczywali przed finałem a na boisku biegały rezerwy. Graczem meczu według kibiców został John Henson notując 15/11 w tym 7/8 FG. Dzień II: W meczu o trzecie miejsce pomiędzy Indianą a Bostonem w pierwszej kwarcie dał o sobie znać ten, który zawiódł w półfinale czyli Middleton notując 8/9 i 18 punktów. W drugiej kwarcie Indiana powiększyła swoja przewagę i schodziła na przerwę z wyraźnym prowadzeniem. W drugiej połowie nic się nie zmieniło a na dodatek Indiana pomału zwiększała swoją przewagę, końcem końców wygrywając mecz wyraźne. Mecz finałowy rozpoczął się kapitalnie dla Bookera, który chyba postanowił w pojedynkę rozstrzygnąć te spotkanie. 8 z 8 punktów drużyny było jego autorstwa, ale na tym nie poprzestawał i gdy Portland prowadziło 15:5 Devin dalej punktował. W połowię tej kwarty za zdobywanie punktów wziął się Tyler i obaj mieli 28 z 38 punktów całego zespołu. Kosmos jakiś a jak dodamy do tego 5 asyst Spencera i prowadzenie Portland 10 punktami po pierwszej kwarcie to mamy w efekcie końcowy bardzo dobrą pierwszą kwartę. Druga kwarta to już Tyler show. Po pierwszej połowie było 22 punkty przewagi dla gospodarzy a drużyną prowadziło trio Devin-Tyler-Spencer W przerwie meczu było słychać jak kibice coś mówią między sobą, że są świadkami narodzin nowego BIG THREE. W trzeciej kwarcie boisko musiał opuścić R Will z powodu 6 fauli, ale to nie zakłóciło przebiegu spotkania. Czwartą kwartę Portland zaczęło rezerwami i na boisku pojawił się między innymi Steven Adams oraz Jared McCain. Ten drugi zdobył połowę punktów drużyny i na dalszy plan zszedł wynik tej kwarty gdyż ani przez jeden moment zwycięstwo nie było zagrożone dla gospodarzy tego turnieju. Po meczu kibice odśpiewali tradycyjnie piosnkę pod tytułem "Puchar jest nasz" a statuetkę MVP Finału odebrał Devin Booker. Chciałbym podziękować Wam kibice za przybycie na ten turniej i choć odebrałem statuetkę MVP to MVP tego finału jest każdy zawodnik tego zespołu, który wystąpił w tym meczu (a wystąpili wszyscy), sezon będzie długi i wyczerpujący. Liczę , że będziecie nas wspierać na tej drodze. Chciałbym też podziękować GMowi, który zbudował tą drużynę w pocie czoła.8 polubień
-
8 polubień
-
Indiana nie umie w tankowanie, Indiana ostatnimi laty nie umie też za bardzo wybierać w drafcie w loterii. Żadna gwiazda też tu nie przyjdzie poprzez FA. Dlatego oni od lat zbierają zawsze solidniaków, szukają przypadkowej okazji typu Sabonis czy Brogdon, czy dają szansę graczom którzy się gdzieś tam nie sprawdzili wcześniej (cztery lata temu McConnell, dwa lata temu Nesmith, czy teraz Jay Huff). Dlatego ja się trochę cieszę, kiedy po latach naprawdę grania zachowawczo i czajenia się jedynie na okazję ( prosiło się o większe poświęcenie przyszłości chociazby w latach 2012-14 gdzie byli realnym contenderem) robią coś odważnego, jak ściągnięcie Siakama, czy teraz Zubaca. Pacers faktycznie nie musieli, ale sobie zaryzykowali. Wierzą, że z tym core co mają mogą jeszcze osiągnąć sukces, więc w to poszli. Wóz albo przewóz pół na pół i ja tam takie coś szanuje. W tym gorszym pół na pół zostają przecież nadal z całkiem fajnym core na przyszły sezon, gdyby zdrowie dopisało. Natomiast w tym lepszym wariancie, wg tego co opowiada @january o nadchodzącym drafcie, to są pod kątem przyszłości w siódmym niebie. High risk high reward. Jako small market musisz czasem grać odważniej by dobić się do tytułu. Toronto co prawda mniej, ale też zaryzykowali z Kawhim i się opłaciło.8 polubień
-
Najwięksi przegrani tego trade-deadline jak dla mnie to legendy-gwiazdy postprime. 1. Harden dość ochoczo wypchnięty z Clipps, robiących w last20 games najlepszy chyba bilans ligi. 2. Grający statystycznie arguable najlepszy RS w karierze Kawhi został z znacznie słabszym rosterem w LAC i widmem zmarnowanego sezonu. 3. O tym jak Warriors sikają na swą Kurę znosząca złote jajka to temat na szerszą rozprawkę. Szkoda jego lojalności, na której żeruje Lacob od lat. A były assety i opcje. 4. Lakers przestawili się całkiem na Lukę, ale mimo wszystko coś tam wciąż grający Bron nie dostał wzmocnienia pod kosz i ten team mimo Doncicia i Reavesa jest fatalnie skonstruowany. A to jednak arguable GOATa takie zachowanie musi boleć. 5. Rockets odpuścili sezon po urazach FVV i Adamsa? Tam jak wody brak playmakera, a taniutko chodził przykładowo Coby White. Zmarnowany piękny sezon Duranta, bo bez PG z pullupJ ten team umiera. 6. Bonus- młodszy, ale z wiadomym przebiegiem urazów Davis. Oddany bez żalu do tankera, już 2x trade-deadline z rzędu bez pytania sprzedany z klubu. Gdzie te czasy, gdy wybrzydzał na najlepsze teamy ligi będąc w Pels. Olani starsi gracze strasznie:) A najwięksi wygrani to imo OKC. 1. Nikt z ich największych rywali się nie wzmocnił jakoś. 2. McCain ostatnio pokazał z powrotem kapitalny potencjał i dość tani deal pod niego jest bardzo fajny. Im brakowało jednego ofensywnego grajka w rotacji, McCain może takim być. 3. Clippers się mocno osłabili, pick dla Thunder może być loteryjny, o jeden uraz Kawhiego od top10 przed lotto?8 polubień
-
8 polubień
-
Aktualnie Grek ma taki red flag ze zdrowiem, ze żaden contender nie powinien nawet myśleć o nim. A Spurs to juz wogole. Zbudowali piękny zespol wokół draftu, mają przyszłość, picki, przez najblizsze lata brak wiekszyh problemow finansowych. Po co im Giannis z tym kontraktem?8 polubień
-
Mamy największą równowagę w historii ligi z największym impactem small marketów, tanking nie jest problemem, co najwyżej casual farciarze wygrywający loterie (Spurs) kosztem nie-farciarzy i podejrzane loterie (Mavs). Jazz czy Pacers to bardzo prawilne small markety, które nie potrzebowały tak jak Spurs pierwszych picków żeby tworzyć bardzo mocne teamy przez lata (Pacers przez 25 lat zagrali dwa razy w finałach nie mając ani jednego top5 picku od 1988 roku), obecnie potrzebujące talentu via draft, cholernie słabe, że są grillowani za tanking - gdy ludzie jednocześnie podniecają się Spurs czy Thunder, którzy nie tak dawno ordynarnie tankowali, a na ESPN-ach wysyłają Giannisa do Warriors czy Knicks, bo nie potrafią promować small marketów. Nie wspominając, że Jazz pozyskali Jacksona, Pacers mają połamanego Halibana, Wizards pozyskali Younga i Davisa, a Pelicans oddali tegoroczny pick, bo myśleli, że będą dobrzy, więc z tych meme-teamów wymówki nie mają chyba tylko Kings, którzy akurat planowali grać na poważnie. xd7 polubień
-
zmotywowałeś mnie do działania, miałem odpuścić ale walczę o jak najlepszy wynik7 polubień
-
Spurs - Magic - Dallas - Rockets - Heat - Celtics Spurs in: Keyonte George + Biyombo Spurs out: Vukcevic + Jaylin Williams + Norlander + Ivey + 2nd Bos 51 + 2nd Bos 52 + 2nd Bos 53 + 2nd Magic 51 Magic in: Simons + Knecht + Jaylin Williams + Vukcevic + 2nd Bos 52 + 2nd Bos 53 Magic out: Kuzma+ Drummond Dallas in: JRue Holiday + Ivey Dallas out: Keyonte George + Biyombo + Porter + Vonleh + Andrew Wiggins Rockets in: Kuzma + Drummond + 2nd Bos 51 + 2nd Magic 51 Rockets out: JRue Holiday Heat in: Norlander Heat out: Knecht Celtics in: Andrew Wiggins + Vonleh + Porter Celtics out: Simons @julekstep @Roger @kuba2419 @profesora @Szulim *** GM Dallas proszony o podpisanie graczy*** ***GM Magic proszony o zwolnienie dwóch slotów***7 polubień
-
Świr napędzany rywalizacja, jedni go uwielbiali drudzy nienawidzili Ja uwielbiałem wygrywanie za wszelką cenę7 polubień
-
Ja niestety znałem osobiście gościa, który miał fajną rodzinę, pracę a skończył jako żul na dworcu w Berlinie uciekając przed wierzycielami. Przepier... cały swój hajs, żony, nakradł w pracy ... Na szczęście kobieta (jego znałem jako męża koleżanki) w porę się zorientowała i udało jej się skończyć bez większych długów i ułożyła sobie życie, co się z nim dzieje, nie wiem. Hazard to takie samo gówno jak alkohol czy dragi. Nikt nie wie jak zaczyna, czy nie jest podatny na nałóg bardziej niż inni. Ja od dziesiątek lat mogę sobie pozwolić na szklaneczkę czegoś mocniejszego i zapalić jakiegoś grubasa przy weekendzie i nie odczuwam potrzeby tego kontynuować przez miesiące, ale wielu znajomych bez piwka nie wyobraża sobie dnia, z dragów wielu musiało się długo leczyć. Życie.7 polubień
-
7 polubień
-
Jakby ktoś wybrał na taki mecz życia wizards vs nets to sorry ale ładnie musiałby być pierdolnięty7 polubień
-
7 polubień
-
Czyli polski fanbase Bulls niebezpiecznie zbliża się do emerytury. Ja, dla odmiany NBA zacząłem śledzić w '92, ale już same finały '93 vs Suns w całości złoczane z bratem po nocach na 14-calowym TV Sanyo na 8 piętrze w bloku z wielkiej płyty w Nowej Hucie. A tak przy okazji, to internet właśnie wysrał, że z trade'u Coby'ego nie mamy 22-letniego Dienga, tylko 28-letniego Richardsa. Myślę, że to co odpiertolił Litwin w tym deadline stanie się obiektem badań socjologów i behawiorystów na wiele, wiele lat. To musiały być jakieś zaburzenia kompulsywne, połączone z obsesyjnym poczuciem o własnej nieomylności. Pozdrawiam7 polubień
-
7 polubień
-
Jeśli to prawda: - Rockets 2021 - trade request rok po tym jak wymusił trade po Westbrooka - Nets 2022 - wymuszenie transferu po playoffach, gdzie był kontuzjowany - Sixers 2023 - wymuszenie transferu po playoffach, gdzie zrobił 4/16 i 3/11 przy 3-2 vs Celtics - Clippers 2026 - trade request po playoffach, gdzie zrobił 2/8 w G7 Niesamowity gość.7 polubień
-
JA rozumiem ,ze NBA to produkt mrketingowy ale w jakim uniwersum LE Bron zasłużył na ALL Star i jak ktoś mógł uznać ,że on ma lepszy sezon od KAwhi. KAwhi nie wiem czy nie gra najlepiej w swojej karierze jest świetny po obu stronach parkietu . Ba trudno powiedzieć by JAmes był lepszy od MArkannena.. Ale to ,ze zabraknie Kawhi w ASG a będzie sporo słabszy na ten moment JAmes to trochę kpina. A podobno ASG miało przestać być objazdowym cyrkiem a tu nic się nie zmienia. A konkurs wsadów pewnie znowu będzie kuriozalny7 polubień
-
7 polubień
-
7 polubień
-
6 polubień
-
A czemu Tobie przeszkadzała jego obecność w konkursie który jest for fun i pod show ? To nie jest turniej oficjalny o miano najlepszego strzelca za trzy NBA sezonu 25/26 ani nic takiego, tylko kawałek show.6 polubień
-
antypolactwo i pospólstwo wyjaśnione w niecałe 24h, szlachetne wartości i szacunek do godła zawsze się obronio a wam - tfu - zdrajcy Narodu pozostaje się skumać z tą mendą Gortatem, który gościowi z top10 draftu Chiny prorokował, wasz poziom, czyli dno dna Ty dwa lata temu Wigginsa z Edwardsem zrównywałeś, nie zgrywaj ekspertunia, aby zabłysnąć nie wiadomo przed kim6 polubień
-
Jednak co doświadczenie w tłuczeniu baby i uniki przed paznokciami to doświadczenie.6 polubień
-
na czym oni grają? to jest parkiet ? wykladzina ? czy co? poki co i tak murawa w lepszym stanie niz legia6 polubień
-
Mimo, że próbka niewielka to i tak chory stat biorąc pod uwagę wiek gościa6 polubień
