Skocz do zawartości
Qbajag

Phoenix Suns 2020/2021

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)
29 minut temu, Kołczu33 napisał:

Jest już jakieś info co powiedział Booker do sędziego? Chłopak nawet nie protestował więc musiało być ostro 😁, pussy ass cracka do sędziego? 

https://www.reddit.com/r/nba/comments/lwm323/highlight_lakers_players_are_shocked_at_something/

Generalnie 3q śmieszna była. 4 techniczne w ile? 2-3 minuty? Ale to dobrze, że bez Bookera utrzymali prowadzenie. 3ki dziś znów ładnie siedziały Phoenix, a Lebron jak przez 3 kwarty chyba żadnej 3ki nie trafił tak jego 3 trójki w 4q utrzymywały Lakers w grze.

Nie wiem co powiedział do sędziego, ale drugi techniczny dostał za rzucenie w niego piłką więc chyba trochę "protestował" za pierwszy techniczny.

Edytowane przez Qbajag

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Qbajag napisał:

Finał na Zachodzie Phoenix-Utah ;)

To by bylo cos:)

A na wschodzie np Hornets-Knicks!

Ja jestem starej daty i najbardziej pasowalby mi jakis uber klasyk poteg jak Lakers-Celtics, ale jesli tak by mialo nie byc, to fajnie byloby cos naprawde z kompletnie innej bajki i najlepiej dwie ekipy, ktore nigdy tytulu nie wygraly:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Zdrowe Lakers raczej nie powinno mieć większych problemów ani z Utah ani tym bardziej z Suns i ten mecz raczej pokazał wszystkie słabości Suns w kontekście szachów taktycznych w PO. Jedyny plus dla Suns z tego meczu to umiejętność kreowania open looków za 3, dzisiaj trafianych, ale obawiam się, że 4 meczy w serii Crowder, Bridges i Cam trójkowaniem nie wygrają.

Edytowane przez PangLoss

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Qbajag napisał:

Finał na Zachodzie Phoenix-Utah ;)

No jak na razie to się zapowiada ,że w drugiej rundzie Phoenix z Lakers..  Ogólnie to Suns to co zrobiło w 4 kwarcie bez Bookera i Aytona i z mizernym Paulem ( rzutowo bo poza tym to wszystko rewelacyjne) to było niesamowite.

Ogólnie w tym meczu było widoczna głóna bolączka Lakers... Lakers przegrywa wysoko w rzutach za 3. I potem próbują to odrabiać rzutami spod kosza ale bez Davisa mają z tym problem. Lakers nie ma żadnego strzelca za 3 na sensownym poziomie w tym sezonie. I choć Lakers zazwyczaj dość dobrze bronia obwód to jednak już któryś mecz z mocną ekipą gdzie sobie z tym nie radzą. Z Jazz , Nets czy dziś Suns co chwilę ktos był niepilnowany i trafiał

 

Bardzo dobry mecz Sarica . Wykorzystywał to ,ze bronili go Dudley, Wes czy Morris a pierwsi  dwaj są okropni w obronie.. Suns miało taki sobie mecz a w 4 kwarcie odjechało grając bez liderów

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
9 godzin temu, Qbajag napisał:

Finał na Zachodzie Phoenix-Utah ;)

icegif-26.gif

Edytowane przez Raven2156

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Żal mi LBJ, że gdy potrzebował Crowdera w Cavs, ten się obsral jak mało kiedy.

Niby idealny 3andD obecnie, tylko dlaczego gra najlepiej jak nie leży na nim i zespole presją wyniku?

Bardzo chimeryczny gracz. Dodatkowo coraz starszy. Jak od niego nieraz zależy wynik drużyny jak obecne Suns to musisz wiedzieć jedno. W dwie strony to idzie. Zła dyspozycja i w *upe cała seria. 

E. Jak zwykle słownik Googla.

Edytowane przez KeepItDirty

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Torrey Craig jako uzupełnienie składu po odejściu Jonesa. Mi się podoba taki ruch. Bałem się czegoś gorszego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Suns zaczęli wyjazdową serię meczy od pewnego zwycięstwa nad grającymi bez Dragica Miami. Biorąc pod uwagę raczej słabą grę przynajmniej od meczy z Minnesotą oraz problemy jakie Heat sprawiali jeszcze w bubble dla Suns (nie licząc Clippers to był chyba wówczas najtrudniejszy rywal z jakim grali) wydawało się, że będzie to ciężki mecz. Początek wydawał się to potwierdzać - pierwsza akcja Ayton dostaje czapę od Butlera i Bama, szybko pudłuje kolejne dwa rzuty i wydawało się, że kolejny raz przejdzie obok meczu i wejdzie w tryb pasywny, a Miami zdominują fizycznie Suns. Tymczasem Deandre zagrał jedno z lepszych spotkań w karierze, szybko się w tym spotkaniu ogarnął i dał bardzo dobrą grę na deskach, świetnie ustawiał się w obronie, nie łapał głupich fauli i z nim na parkiecie defensywa wyglądała momentami imponująco. Suns nie tylko nie ustępowali fizycznie graczom Miami, ale chyba nawet momentami to oni wyszarpywali niczyje piłki, byli energiczniejsi i sprawiali wrażenie pewniejszych na boisku. Nie licząc minut z Saricem, który ostatnimi czasy gra coraz gorzej i w tym spotkaniu zdążył wygenerować 5 fauli w 12 minut gry, nie radząc sobie z Bamem kompletnie, to jakością gry spokojnie budowaliśmy przewagę i HEAT nie byli w stanie na to odpowiedzieć. Miami generalnie wyglądało słabo w tym spotkaniu, popełniali mnóstwo strat, nie byli w stanie wygenerować sytuacji 1-1 pod koszem z Butlerem, Olynykiem czy Bamem, którymi mordowali nas w poprzednim meczu (wtedy Crowder wyfaulowywał Bookera w takich akcjach, Jimmy nie grał), a w efekcie świetnego indywidualnego krycia przez Bridgesa Robinsona (choć tutaj czujnie wychodził też Ayton), HEAT niewiele byli w stanie wykreować i ich ofensywa nie licząc fragmentu z końcówki 3q wyglądała słabiutko. Brakowało pnr z Bamem, co po części tłumaczy absencja Gorana, ale jednak więcej spodziewałem się w tym aspekcie po Herro, dla którego ten sezon póki co jest chyba rozczarowujący po ostatnich PO.
 

Monty wprowadził do rotacji Craiga jako backup 4 i ten  nawet zagrał sensowne zawody trafiając dwie trójki, hustlując i wnosząc swój wkład w walkę na desce (na najgorszego sunsowego plusominusa powiedzmy, że przymykamy oko z racji tego, że kiedy grał w 4q Suns byli już pewni zwycięstwa i nie grali liderzy). Na razie przejął minuty Kamińskiego, chociaż w rotacji pełni inną rolę niż Frank. Drugą nowością jest w ostatnich meczach regularna gra Gallowaya kosztem Moora jako zmiennik na pozycji numer 2 co moim zdaniem sprawdza się bo odkąd Saric i Payne zeszli na ziemię jeśli chodzi o efektywność ofensywy z nimi na parkiecie to brakuje w piątkach rezerwowych ofensywnego ognia, a to jest ten zawodnik w stanie zapewnić. Minęło pół sezonu i debiutant, który powinien się nazywać Haliburton a nazywa się tylko jak byle Smith w tych sekundowych fragmentach kiedy zdarza mu się bywać na boisku wygląda na kogoś kogo miejsce na pewno jest nie na parkiecie NBA. W ofensywie ciągle bez sensu się ustawia i nieustannie macha tymi rękoma jakby myślał, że garbage time to jest ten czas kiedy koniecznie trzeba mu podać piłkę w 10 sekundzie akcji na post skąd jego chude nóżki nawet statystyczny chłopak od podawania ręczników przestawiłby poza boisko zanim by zdołał złapać tę piłkę, w obronie zaś gra jak typowy rookie czyli nie umie się ustawić i zastawić. Nie znam się na NCAA ale jak patrzę na niego w NBA to ciężko mi uwierzyć co może kogoś skłonić do tego aby go wybrać już pal licho tego Haliburtona, o którym wszyscy pisali jak idealnie pasuje do Suns przed draftem, ale przed takim Achiuwą i jeszcze za takie decyzje dostawać niemałe pieniądze?

Dzisiaj Magic, oby Suns nie poczuli się zbyt pewni i zrobili co trzeba bo od połowy kwietnia terminarz wygląda brutalnie i każde zwycięstwo teraz jest na wagę złota.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mecz z Magic tradycyjnie wtopiony. To kolejne już spotkanie po którym ciężko pozbyć się wrażenia, że patrzenie przez pryzmat bilansu na potencjał tego zespołu w kontekście osiągnięcia czegokolwiek to po prostu mrzonki. Bilans jest co prawda imponujący wciąż, zwłaszcza jak odejmiemy kluby poniżej .500 z którymi regularnie przegrywamy, ale w kontekście PO niewiele mówi. A prawda jest taka, że jest to szeroki kadrowo zespół raczej na RS, który sporo spotkań wygrał grając przeciw osłabionym rywalom, dobrze ułożony przez trenera, wiedzący co chce grać, grający mądrze, rzadko spektakularnie i przede wszystkim efektywnie. W normalnym sezonie wygraliby pewnie 45-50 meczy i spokojnie powalczyli w pierwszej rundzie z lepszą i bardziej doświadczoną ekipą.

Devin Booker uwierzył, że jest Mambą, uwierzył że te 8 meczy z bubble kiedy grał jak MVP to jest jego potencjał, że wszyscy go niedoceniającymi bo na parkiecie może zrobić co chce i kiedy chce, w efekcie czego zaczyna robić rzeczy głupie i co gorsza w głupich momentach. Do tego uwierzył, że mimo słabiutkich procentów skuteczności za 3 jest już na półce Curryego i Lillarda jeśli chodzi o pewność siebie i nie ma dla niego rzutu którego się przestraszy. Tymczasem gra zwyczajnie słaby sezon, bierze udział w jakiejś idiotycznej krucjacie przeciw sędziom przeciw którym uparł się udowodnić jak siłowo umie grać i jak mu nie gwiżdżą przy każdym wejściu fauli, często torpedując ofensywę zespołu, łapiąc idiotyczne faule w ataku co mecz i liderując w całej lidze zdobytymi technikami z kolekcją 10 na koncie. Tymczasem Suns od jakiegoś czasu wyglądają dużo pewniej gdy grę prowadzi po prostu CP3 i jego półdystans albo proste podanie na skrzydło jest najefektywniejszą z Sunsowych opcji skończenia ataku. Oczywiście Devin ma fragmenty kiedy wszystko mu wpada, ostatnio upodobał sobie pierwsze kwarty do takiej mini dominacji, dzięki czemu Suns budują ostatnio przewagi gdy gra s5 i tracą je gdy wchodzi Saric z Paynem czyli dokładnie na opak jak w meczach do ASG mniej więcej. Tyle tylko, że nie umie on konsekwentnie znaleźć słaby punkt obrony i go eksploatować. Zamiast grać na półdystansie gdzie jest doskonały, wchodzi na siłę pod kosz, odpala te heroiczne trójki i mam wrażenie, że bardziej szuka chwały i uznania niż umie pociągnąć wynik meczu gdy trzeba czego bym oczekiwał od lidera. Zwłaszcza w takim meczu b2b na wyjeździe z nie obrażając nikogo jakimiś Orlando. Tak jak robi to wspomniany Krzysiu, który generalnie gra cały sezon na pół gwizdka człapiąc na z góry upatrzone klepki, ograniczając straty i biorąc to co defensywa rywali jest w stanie mu zaoferować.

Ostatnia akcja dzisiejszego meczu to po prostu tragedia. Tyle, że Magic przez kilka kwart robili co chcieli, wchodzili taranem pod kosz i zdobywali co rusz łatwe punkty, gdy Suns pudłowali seryjnie z dystansu a gdy Ayton nabierał pewności w nielicznych akcjach gdy piłka do niego trafiała, zamiast go karmić pałowali swoje. Mikal dzisiaj grał kompletnie bez pewności siebie w ataku, trójka z rogu w 4q gdy niepilnowany nie dorzucił do obręczy była nie mniejszym gwoździem do tej porażki jak nieumiejętność podwojenia Vucevica w 4q o co aż się prosiło gdy taki Aminu hasał na obwodzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, PangLoss napisał:

Mecz z Magic tradycyjnie wtopiony. To kolejne już spotkanie po którym ciężko pozbyć się wrażenia, że patrzenie przez pryzmat bilansu na potencjał tego zespołu w kontekście osiągnięcia czegokolwiek to po prostu mrzonki. Bilans jest co prawda imponujący wciąż, zwłaszcza jak odejmiemy kluby poniżej .500 z którymi regularnie przegrywamy, ale w kontekście PO niewiele mówi. A prawda jest taka, że jest to szeroki kadrowo zespół raczej na RS, który sporo spotkań wygrał grając przeciw osłabionym rywalom, dobrze ułożony przez trenera, wiedzący co chce grać, grający mądrze, rzadko spektakularnie i przede wszystkim efektywnie. W normalnym sezonie wygraliby pewnie 45-50 meczy i spokojnie powalczyli w pierwszej rundzie z lepszą i bardziej doświadczoną ekipą.

Devin Booker uwierzył, że jest Mambą, uwierzył że te 8 meczy z bubble kiedy grał jak MVP to jest jego potencjał, że wszyscy go niedoceniającymi bo na parkiecie może zrobić co chce i kiedy chce, w efekcie czego zaczyna robić rzeczy głupie i co gorsza w głupich momentach. Do tego uwierzył, że mimo słabiutkich procentów skuteczności za 3 jest już na półce Curryego i Lillarda jeśli chodzi o pewność siebie i nie ma dla niego rzutu którego się przestraszy. Tymczasem gra zwyczajnie słaby sezon, bierze udział w jakiejś idiotycznej krucjacie przeciw sędziom przeciw którym uparł się udowodnić jak siłowo umie grać i jak mu nie gwiżdżą przy każdym wejściu fauli, często torpedując ofensywę zespołu, łapiąc idiotyczne faule w ataku co mecz i liderując w całej lidze zdobytymi technikami z kolekcją 10 na koncie. Tymczasem Suns od jakiegoś czasu wyglądają dużo pewniej gdy grę prowadzi po prostu CP3 i jego półdystans albo proste podanie na skrzydło jest najefektywniejszą z Sunsowych opcji skończenia ataku. Oczywiście Devin ma fragmenty kiedy wszystko mu wpada, ostatnio upodobał sobie pierwsze kwarty do takiej mini dominacji, dzięki czemu Suns budują ostatnio przewagi gdy gra s5 i tracą je gdy wchodzi Saric z Paynem czyli dokładnie na opak jak w meczach do ASG mniej więcej. Tyle tylko, że nie umie on konsekwentnie znaleźć słaby punkt obrony i go eksploatować. Zamiast grać na półdystansie gdzie jest doskonały, wchodzi na siłę pod kosz, odpala te heroiczne trójki i mam wrażenie, że bardziej szuka chwały i uznania niż umie pociągnąć wynik meczu gdy trzeba czego bym oczekiwał od lidera. Zwłaszcza w takim meczu b2b na wyjeździe z nie obrażając nikogo jakimiś Orlando. Tak jak robi to wspomniany Krzysiu, który generalnie gra cały sezon na pół gwizdka człapiąc na z góry upatrzone klepki, ograniczając straty i biorąc to co defensywa rywali jest w stanie mu zaoferować.

Ostatnia akcja dzisiejszego meczu to po prostu tragedia. Tyle, że Magic przez kilka kwart robili co chcieli, wchodzili taranem pod kosz i zdobywali co rusz łatwe punkty, gdy Suns pudłowali seryjnie z dystansu a gdy Ayton nabierał pewności w nielicznych akcjach gdy piłka do niego trafiała, zamiast go karmić pałowali swoje. Mikal dzisiaj grał kompletnie bez pewności siebie w ataku, trójka z rogu w 4q gdy niepilnowany nie dorzucił do obręczy była nie mniejszym gwoździem do tej porażki jak nieumiejętność podwojenia Vucevica w 4q o co aż się prosiło gdy taki Aminu hasał na obwodzie.

Tak bardzo się niestety zgadzam z tym co napisałeś, że aż mi smutno :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Strasznie ostatnio siadła skuteczność za 3 w Phoenix.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@PangLoss @Qbajag co wy tacy krytyczni wobec swojej drużyny? Po pięciu latach mizerii chłopaki robią naprawdę kosmiczny bilans ( to jest przecież tempo na 58-24 w normalnym sezonie, tylko za Nasha tak dobrze Suns grali), walczą jak równi z równym z mocnymi zespołami. A wy jacyś tacy negatywnie nastawieni do przyszłości. Ayton trochę nie w tą stronę co przed draftem myśleliśmy, ale jednak się rozwija. Miał być ofensywny monster, tego nie ma ale jest pokazywany jednak potencjał po bronionej stronie parkietu. Bridges i Ayton wydają  się być dobrym fitem do Bookera tak więc core na przyszłe lata jest całkiem fajny. Jasne, nie jest to żaden contender ale po tylu latach poduchy chyba fajnie jest zobaczyć team, który w I rundzie z pewnoscia chociaż godnie powalczy o zwycięstwo. A z zdrowym Paulem w tym roku jest szansa być czarnym koniem. 
Pisze to z perspektywy gościa, który ma ogromny sentyment do Phoenix Suns za czasy z Jasonem Kiddem i Steve Nashem, który w tym sezonie zaczął na nowo ich oglądać. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
4 godziny temu, RonnieArtestics napisał:

@PangLoss @Qbajag co wy tacy krytyczni wobec swojej drużyny? Po pięciu latach mizerii chłopaki robią naprawdę kosmiczny bilans ( to jest przecież tempo na 58-24 w normalnym sezonie, tylko za Nasha tak dobrze Suns grali), walczą jak równi z równym z mocnymi zespołami. A wy jacyś tacy negatywnie nastawieni do przyszłości. Ayton trochę nie w tą stronę co przed draftem myśleliśmy, ale jednak się rozwija. Miał być ofensywny monster, tego nie ma ale jest pokazywany jednak potencjał po bronionej stronie parkietu. Bridges i Ayton wydają  się być dobrym fitem do Bookera tak więc core na przyszłe lata jest całkiem fajny. Jasne, nie jest to żaden contender ale po tylu latach poduchy chyba fajnie jest zobaczyć team, który w I rundzie z pewnoscia chociaż godnie powalczy o zwycięstwo. A z zdrowym Paulem w tym roku jest szansa być czarnym koniem. 
Pisze to z perspektywy gościa, który ma ogromny sentyment do Phoenix Suns za czasy z Jasonem Kiddem i Steve Nashem, który w tym sezonie zaczął na nowo ich oglądać. 

Ja nie jestem krytyczny w kwestii przyszłości Suns. Również uważam, że jest fajny młody core (Bridges super, Cam Johnson okazał się lepszym pickiem niż się wydawało, Ayton w końcu, tak jak pisałeś zaczyna robić postępy) i w Phoenix nastąpiły pozytywne zmiany z przyjściem Jonesa i Williamsa. Bardzo się cieszę, że o ponad 10 latach w końcu mogę oglądać zwycięską ekipę w Phoenix, nawet jeśli zakończymy na 1r PO w tym sezonie. Moje zgadzanie się z PangLoss (może powinienem to doprecyzować) dotyczy samego Bookera w tym sezonie. Do tej pory Devin wyglądał na dobrze ułożonego gościa, który ma umiejętności i umie pociągnąć drużynę w końcówce. Prawdziwy lider. A w tym sezonie mam wrażenie, że Booker za bardzo uwierzył, że jest jakimś super starem. Może to kwestia ego, może kwestia tego, że z przyjściem Paula pojawił się bardziej doświadczony i rozsądniejszy generał, który de facto przejął pałeczkę dowodzenia w drużynie? Booker wygląda mi w tym sezonie na gościa, który koniecznie chce pokazać czego to on nie umie i że sam jest w stanie zawieźć tę drużynę do zwycięstwa. Kłopot tylko w tym, że trochę się zatracił. Gra mnie drużynowo, gra gorzej w clutch time i Phoenix zamiast zyskiwać to na tym traci. Zaczyna mi przypominać Phoenixowe wydanie Oubre i tym się martwię. 

Edytowane przez Qbajag

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Suns przegrali póki co 14 spotkań w sezonie. Jak popatrzymy na odwróconą tabelę to udało im się w tych 14 porażkach zmieścić 3 z 4 aktualnie najgorszych zespołów na wschodzie (Detroit, Orlando i Washington, z Cavs też byli bardzo blisko ale się nie udało) oraz 4 z 5-ciu najgorszych ekip na zachodzie (Minnesota, OKC, NOP, Sacramento). Czyli połowa ich porażek była przeciw zespołom Bottom - 10!

Mają mistrza crunchtime i Bookera, który jednak sporo tych meczy na styku im wygrywał nawet gdy byli słabi, a w close games po ostatniej fali sukcesów z Chicago,  Atlantą, Charlotte czy Toronto są 13-11 zdaje się. Mają epicką umiejętność budowania kilkunastopunktowej przewagi po czym roztrwaniają ją w moment i są w tym naprawdę wszechstronni i kreatywni. Potrafią przestać trafiać za trzy, innym razem zaczynają seryjnie tracić piłkę, ale nie obce są im też udane akcje w defensywie po których nie są w stanie zebrać piłki. A tak na serio to poza 76-ers nie pokonali w tym sezonie żadnej sensownej ekipy w pełnym składzie i mieli względnie łatwy terminarz. Najbliższe 6 tygodni będzie pod tym względem weryfikacją ile są warci naprawdę
 

Monty zbudował świetny zespół, ale oglądając go co mecz nie mam poczucia, że jest to team na bilans jaki ukręcili. To po prostu dziwny sezon dla wszystkich. Paul gra na 2-gim biegu i nie wiem czy i jak długo wytrzyma fizycznie gdy zacznie mu zależeć ( a mam nadzieję, że zacznie mu zależeć w PO, a nie powiedzmy po serii 5-ciu porażek pod koniec kwietnia po których Suns spadną w okolice miejsca 7). Booker gra coraz lepiej, chociaż jak patrzę w tej lidze na liczbę utalentowanych scoring guardów to boję się czy jego hero ball, do którego z radością dojdzie gdy tylko w PO jakiś Doncic, Lillard czy James coś zrobią przeciw Suns, a Booker będzie czuł że musi im odpowiedzieć czymś jeszcze bardziej spektakularnym, bo przecież musi udowodnić, że jest już na tej samej półce co topowe gwiazdki ligi zwłaszcza odkąd jest ostatnią żyjącą mambą i to wybraną i naznaczoną na swojego dziedzica właśnie przez niego. W zeszłym sezonie zwłaszcza w bubble kiedy ważyły się losy spotkań chciałem po prostu, żeby dali piłkę Bookerowi i miałem przynajmniej poczucie, że nic lepszego Suns zrobić nie mogli aby zaliczyć zwycięstwo. W tym jak dostaje piłkę w crunch to zastanawiam się czy starczy mu zimnej głowy aby na siłę się nie heroinizować, bo przy jego koślawym panowaniu nad piłką i umiarkowanej szybkości wychodzi często jak w ostatniej akcji z Orlando, po której zadajesz sobie pytanie po cholerę tam lazł, na co liczył i czemu nie rzucał jak mógł w pierwsze tempo. 

Ayton gra ostatnio również lepiej i jest wręcz nie wykorzystywany przez kolegów w ofensywie. Tyle, że on wciąż nie potrafi złapać piłki. Ostatnio trzymał ten nasz gladiator piłkę oburącz i wyrwał mu ją jedną ręką niejaki Tomasz Satoranowski. Jak już będzie podpisywał ten swój wymarzony maksymalny kontrakt to mam nadzieję, że Suns wynegocjują jakieś antybonusy w stylu wyrwie Ci piłkę nieatletyczna biała chudzina w oficjalnym meczu -100k.

Przyszłość tego zespołu trochę została zaprzepaszczona tylko jest jeszcze odroczony termin realizacji. Mamy dobrego trenera mam nadzieję na wiele sezonów i to jest plus. Booker, Bridges i być może Ayton to może być fajny trzon chociaż wcale mnie nie zdziwi jak to Mikal będzie najlepszym koszykarzem z tej trójki. Cameron Johnson mnie rozczarowuje. Zmarnowaliśmy wiele picków, o Jacksonie przed Foxem czy Smithie przed Haliburtonem też nie chce mi się pisać. Melton wyglądał nieźle na PG już u nas, dzisiaj wygląda rewelacyjnie, ale też oddaliśmy go w wyprzedaży. Obawiam się, że damy extension dla CP3 i nie wiem skąd wyczarujemy PG przyszłości, a sprawę komplikuje to, że potrzebujemy na tej pozycji kogoś kto będzie potrafił kreować Aytona. Jedyna szansa na zakupy to chyba byłoby lato 2022 przy scenariuszu wykorzystania niskich capholdów Aytona i Bridgesa i spadającym kontrakcie CP3 podpisać kogoś w pierwszych dniach na FA , a potem przedłużyć młodzież. Tyle, że to by oznaczało wydatki na poziomie pewnie coś koło 115mln za s4. Tyle, że akurat w te lato musiałby być dostępny jakiś sensowny PG i musiałby chcieć tu przyjść grać. Grzechy przeszłości wpędzają tę organizację w pułapkę średniego rozwoju i nie wiem czy JJ będzie umiał ich z niej wydostać. Margines błędu ma praktycznie żaden jeśli Suns mają z potencjalnych stać się przynajmniej półcontenderem klasy  powiedzmy Denver. A po dekadzie ekscytowania się takimi tematami jak loteria, progress Alexa Lena, poprawiona skuteczność zza łuku w offseason Dragana Bendera czy decyzyjność Josha Jacksona nie interesuje mnie samo pojawienie się w PO i powalczenie.

W tym tygodniu b2b z Utah i Clippers. Realnie jedno zwycięstwo będzie sukcesem. Z tym, że wcześniej dzisiejsze spotkanie z Rockets - to właśnie ta brakująca 5-ta z ekip najsłabszych na zachodzie z którą jeszcze nie przegraliśmy, a mieć będziemy jeszcze szanse dwie:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, PangLoss napisał:

A tak na serio to poza 76-ers nie pokonali w tym sezonie żadnej sensownej ekipy w pełnym składzie i mieli względnie łatwy terminarz

Wygrali w Salt Lake City i to w sposób naprawdę mocny. A następnego dnia o ile mnie pamiec nie myli Denver. No i wygrali spokojnie i zdecydowanie w Miami. Więc trochę tych cennych zwycięstw mieli plus kilka porażek mieli bo Covid.. To norma w tym sezonie ,że ekipa po przerwie covidowej ma tydzień bardzo słaby ze względu na brak treningów

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, ely3 napisał:

Wygrali w Salt Lake City i to w sposób naprawdę mocny. A następnego dnia o ile mnie pamiec nie myli Denver. No i wygrali spokojnie i zdecydowanie w Miami. Więc trochę tych cennych zwycięstw mieli plus kilka porażek mieli bo Covid.. To norma w tym sezonie ,że ekipa po przerwie covidowej ma tydzień bardzo słaby ze względu na brak treningów

Dokładnie. Wtedy były dwie porażki z Denver, gdzie druga bez Bookera.

Do mojej wcześniejszej wypowiedzi dodam, że NBA interesuję się od finału Phoenix-Chicago. Ale moje interesowanie się NBA zawsze było raczej z poziomu laika i skupiało się głównie na tym co się dzieje w Phoenix. Ja na tym forum się pojawiłem tak naprawdę by czytać wasze opinie i się trochę tego NBA uczyć. Więc i moje spojrzenie zarówno na NBA jak i Phoenix to spojrzenie raczej niedzielnego kibica. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Utah z początku sezonu byli chyba jednak drużyną o półkę niższą niż aktualnie. Denver grało bez Portera w pierwszym meczu, a Miami bez Dragica. Także moim subiektywnym zdaniem win z 76-ers jest póki co jedynym wartym wypominania

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
51 minut temu, PangLoss napisał:

Utah z początku sezonu byli chyba jednak drużyną o półkę niższą niż aktualnie. Denver grało bez Portera w pierwszym meczu, a Miami bez Dragica. Także moim subiektywnym zdaniem win z 76-ers jest póki co jedynym wartym wypominania

3-3 z Dallas i zwycięstwo z Bucks 

dajcie szanse odnaleźć sie w nowych realiach Bookerowi - przecież on nie miał jeszcze szansy grać z tak grajkiem jak CP. To ze wymięka to presja przed która w końcu staje  - Suns nie kończą zabawy po sezonie regularnym a przy tym ma CP który chce/przejął szatnie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ależ ten Craig jest tragiczny, gość w kolejnym zespole praktycznie w pojedyńke psuje ich ławke a mimo to drużyny nadal go chcą trzymać w rotacji

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.