Skocz do zawartości

PangLoss

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    261
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

94

O PangLoss

  • Tytuł
    Role Player

NBA

  • Ulubiony zespół
    Phoenix Suns
  • Ulubiony gracz
    Steve Nash

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. PangLoss

    Utah Jazz 2020/2021

    Jazz mimo braku czołowych graczy nie zwalniają tempa i praktycznie nie powinni mieć problemu z utrzymaniem pozycji lidera, a obawiam się, że w tym sezonie będzie to znaczący bonus. Ścieżka do finałów z pierwszego miejsca to może być GSW/MEM->DEN/DAL-> LAC/LAL/PHO, podczas gdy ścieżka Suns do finałów prawdopodobnie będzie wyglądać tak: LAL->LAC->UTH. Różnica brutalna i Suns sami sobie zafundowali problemy przegrywając masę spotkań ze słabymi ekipami. Oczywiście decydyjący wpływ na skalę trudności będzie miało to jak nisko spadną Lakersi i czy wygrają pierwszy mecz w play-in.
  2. PangLoss

    Portland Trail Blazers 2020/2021

    Lakers - Suns, Knicks, Rockets (b2b), Pacers i Pelicans (b2b Portland - Spurs (b2b), Rockets, Jazz, Suns (b2b), Nuggets Eliminujemy z równania Suns i Rockets - chociaż lepiej grać b2b z Rockets niż z Suns i zostaje nam: Knicks, Pacers, Pelicans > Spurs, Jazz, Nuggets Chyba jednak nie.
  3. PangLoss

    Phoenix Suns 2020/2021

    Ze słabeuszami to grają jak na topowy zespół tragicznie, o czym pisałem w jednym z postów - nie licząc Houston i Chicago przegrali ze wszystkimi zespołami z miejsc 11-15 w obydwu konferencjach i udało im się tego dokonać w sezonie w którym w sumie przegrali póki co 16 spotkań. Suns mają to szczęście, że sami pozostają w miarę zdrowi zwłaszcza od końca stycznia, a w meczach z solidnymi i świetnymi zespołami grają z osłabionymi rywalami. Dzisiaj wygrali o włos z rywalem grającym bez 3 starterów (Seth, Tobias i Ben nie grali) i nie licząc pierwszego meczu z 76-ers, meczy z Utah i ostatniego z Bucks to grają ciągle ze znacząco osłabionymi rywalami i jak bardzo by ich postawa nie imponowała w tym sezonie to ich bilans jest w nie małej mierze pochodną tej karuzeli szczęścia związanej ze zdrowiem. Dzisiaj gramy na przykład z Bostonem gdzie prawdopodobnie nie zagra Brown, Kemba i Williams, potem szpital brooklyński. Co do meczu - mam nadzieję, że ten mecz i ostatnie minuty trochę zbudują Bookera, bo Thybule w 2 połowie zwłaszcza po prostu zamknął i wyglądał bezradnie. Trzy zablokowane rzuty w ciągu 2 kwart to jeszcze się mu chyba nie zdarzyły w karierze i to wszystko na półdystansie i dystansie. Inna sprawa, że sam się w ten kozi róg zapędził czekając koniecznie do ostatnich sekund akcji z oddawaniem rzutu. Na szczęście w ostatnich minutach najpierw trójka, potem udane wejście pod kosz z zablokowaniem Thybule na plecach i na koniec świetny fadeaway pozwoliły utrzymać wynik. Embiid był oczywiście niesamowity i w końcówce wyczyniał cuda, ale nie zmienia to faktu, że Ayton długimi okresami bronił go doskonale. W tym sezonie gdy byli bronieni przez Aytona Giannis trafił 10 z 24 rzutów a Embiid 10 z 22. W tym spotkaniu Embiid trafił 4 z 11 rzutów gdy bronił go Deandre, z czego dwa ostatnie gdy miał 4 faule i ewidentnie nie chciał złapać kolejnego. Dla porównania Ayton broniony przez Embiida trafił 4 rzuty na 7 prób chociaż tutaj statystyka mocno przekłamuje obraz gry. Cieszy to, że CP3 i Booker ewidentnie coraz bardziej ufają mu w ataku i coraz więcej piłek grają do niego także w kluczowych momentach. W przypadku Bookera, nie muszę dodawać że często kończy się to stratą. Mikal Bridges gdy nie jest skoncentrowany na defensywie czołowego gracza rywali jak to miało miejsce w tym meczu przeradza się w bestię obrony z pomocy. Dzisiaj dostał dwie wystrzałowe asysty od CP3 najpierw przy podwojeniu na obwodzie potem podanie w kontrze przez całe boisko i cieszy, że i jego Paul zaczyna śmielej wykorzystywać. Doc generalnie postawił w tym spotkaniu na obronę ballhandlerów i podwajanie ich na zasłonach dość wysoko, co nie było samo w sobie głupie, ale chyba było głupie uparte trzymanie się tej strategii cały mecz. Suns nietypowo dla siebie zaczęli od przegrywania 15-5, ale gdy zorientowali się, że rogi boiska są do ich dyspozycji to dość chętnie z nich korzystali i gdy w 4q się już wstrzelili (Carter sieknął 3 trójki w ciągu 3 minut z tego samego miejscach rogu właśnie) to tylko cuda Embiida trzymały wynik. Paul miał chyba dzisiaj więcej rzutów z rogu za trzy niż przez cały sezon razem wzięty. Gdyby nie dywersyjna postawa Sarica, który jest strasznie usztywniony gdy się rusza, a na boisku wiele to on się nie rusza z zasady, do tego pudłuje na potęgę z dystansu i w obronie robił za chorągiewkę dla robiących z nim co chcieli Embiidem, Howardem czy Maxeyem to mecz byłby wygrany znacznie wcześniej. Zobaczymy czy w dzisiejszym b2b Słoneczni będą mieli energię żeby powalczyć po dwóch wyczerpujących spotkaniach w których kluczowi gracze - zwłaszcza CP3 grali długie minuty.
  4. PangLoss

    Phoenix Suns 2020/2021

    Jeżeli moje idiotyczne opinie na temat potencjału, zaangażowania i umiejętności Pana Koszykarza Deandre Aytona ktoś niestety przeczytał i mógł odnieść wrażenie, że mogą mieć cokolwiek wspólnego ze stanem faktycznym, a nie są wynikiem ignorancji, nieznajomości tematu na który postanowiłem się wypowiedzieć oraz kompleksów i zawiści autora to oficjalnie przepraszam za wprowadzanie w błąd.
  5. PangLoss

    Utah Jazz 2020/2021

    Chyba żadnej kalkulacji odnośnie rozstawienia przed PO tutaj nie ma, bo gdyby Jazz chcieli uniknąć LAL to właśnie zrobiliby wszystko co w ich mocy aby im sprezentować +2L do bilansu. Każde zwycięstwo Lakersów, zwłaszcza pod nieobecność Lebrona, przybliża ich do zakotwiczenia się na 5 miejscu, powyżej 4 raczej nie mają szans podskoczyć. Chyba, że na czas nieobecności Mitchela Jazz zaczną przegrywać i nie utrzymają pozycji lidera, ale biorąc pod uwagę moc pozostałego terminarza Suns i Jazz jest to mało prawdopodobne. Kontuzja Mitchela chyba skłoniła decydentów klubowych do bardziej zachowawczego podejścia w kwestii zarządzania ryzykiem odniesienia kontuzji przez zawodników.
  6. PangLoss

    Phoenix Suns 2020/2021

    Ayton ostatnio gra najlepszą koszykówkę w karierze i oglądając od kilku spotkań Suns najczęściej irytuje mnie, że nie dostaje piłki jeszcze częściej w ataku. W meczu z Sacramento poza jedną głupią stratą gdy nie złapał piłki w 1q grał absolutnie doskonale i w 4q to on stabilizował wynik na bezpiecznym względnie dystansie. Jestem bardzo ciekaw czy tym razem stawi się na parkiecie przeciwko Joelowi, który na pewno będzie chciał go zdominować. Ayton gra coraz pewniej i chociaż od Embiida dzieli go przepaść to pytanie czy jest już w stanie chociaż we fragmentach meczu rywalizować z nim po obydwu stronach parkietu. Jak wpadnie w kłopoty z faulami to będziemy Joela kryć Saricem i Craigiem a oni długo na parkiecie się nie ostoją. Booker kolejny mecz w którym to jego głupie straty i decyzje nie pozwalają Suns zbudować bezpiecznej przewagi i spokojnie dograć spotkanie. Ma 5 tygodni na ogarnięcie się, bo grając w ten sposób Suns nie wygrają ani z Portland ani z Dallas. Craig watch - dzisiaj świetna zmiana Montyego który złamał tradycyjną rotację i zmienił Sarica na Craiga jako rezerwowego centra w 4q i ten w pierwszej akcji złapał ofens Hassana, po chwili zablokował wchodzącego Wrighta i dał naprawdę świetną zmianę zarówno w defensywie jak i w ataku Przed Suns decydująca seria meczy, najpierw wyjazdowych: SAS, MIL, 76-ers, b2b BOS, BKN, NYK, a następnie powrót do domu na spotkania z LAC i UTH. Jeśli po tej morderczej serii będziemy na 2-gim miejscu to powinniśmy je utrzymać. Papierek lakmusowy jakości tego zespołu.
  7. PangLoss

    Phoenix Suns 2020/2021

    Bilans mają napompowany, co wynika z wielu czynników aczkolwiek zobaczymy jak będzie wyglądał za 5 tygodni, bo terminarz w najbliższym czasie mają brutalny i absolutnie jest możliwe że zaliczą zjazd w tabeli. Suns mogą spokojnie przegrać z każdym w PO, ale też spokojnie mogą z każdym wygrać (poza zdrowymi LAL o ile takie zjawisko w tym sezonie zaistnieje), pytanie czy mając CP3 mogą liczyć na wygranie 2-3 rund grając na intensywności PO co drugi wieczór (Ayton, który jest absolutnie kluczowym graczem w PO i jego ostatnia dyspozycja daje nadzieję, też niestety nie wygląda kondycyjnie najlepiej, a Saric jest mocno niepewny od ASG). Dallas czy Portland to są ekipy, które w zdrowiu mogą powalczyć i ograć każdego z topowych miejsc, o czym w ostatnim podcaście mówił chociażby Lowe i ciężko się z nim nie zgodzić. Memphis, Spurs, GSW czy NOH, którzy są wciąż w grze są jednak drużynami klasę gorszymi i pod tym względem ten pierwszy seed na zachodzie daje jednak dużą przewagę nad drugim, chociaż o skali trudności drabinki zdecyduje ostatecznie gdzie będą i w jakim zdrowiu Lakers i Nuggets.
  8. PangLoss

    Phoenix Suns 2020/2021

    Ławka gra ostatnimi czasy słabiej to fakt, ale tego bym nie łączył z nabytkiem Craiga. Po prostu Saric i Payne, którzy byli koniami pociągowymi tej ławki zeszli na ziemię jeśli chodzi o swoją efektywność, część zespołów nauczyła się już wykorzystywać słabe strony Sarica, który notuje najbardziej spektakularny zjazd i przeciwko co bardziej atletycznym wysokim jest nieefektywny zwłaszcza gdy rzut mu nie siedzi. Craig przejął głównie minuty Nadera i w części Kaminskyego, jest rezerwową 4-Kąkol na 15-20 minut, daje hustle, umożliwia switchowanie każdego w obronie i daje siłę i moc w walce na deskach czego bez niego zwłaszcza rezerwom brakowało. Póki co przyzwoicie rzuca co jest gratisem. Do tego poza Crowderem jest najlepszą opcją na silnych skrzydłowych w defensywie, w PO na pewno się przyda.
  9. PangLoss

    Phoenix Suns 2020/2021

    Wielkie zwycięstwo i to w meczu w którym tradycyjnie już w tym sezonie gracze Suns nie byli w stanie utrzymać, zbudować bezpieczną przewagę nad mającymi problemy w ataku rywalami. Wielkie spotkanie CP3, który w 4q przejął mecz gdy tego najbardziej potrzebowaliśmy i aż szkoda, że to nie on miał piłkę w ostatniej akcji. Booker niestety trochę na siłę szukał swojej gry i 6 strat, 0-6 za trzy, spudłowane dwa rzuty pod koniec 4q i do tego jeszcze spudłowany wolny w OT znacząco obniżają ocenę, chociaż długimi momentami grał naprawdę dobrze w ofensywie. Grał też naprawdę solidnie w defensywie w drugiej połowie mając często Mitchela przed sobą. Cichym bohaterem zdecydowanie dzisiaj był Ayton. Zdominował deskę, unikał jak ognia fauli i jego ofensywne zbiórki w kluczowych momentach robiły różnicę. Walczył i w parze z zaangażowaniem nie szły głupie decyzje. Kilka razy dał się ograć w obronie w defensywie, ale jego umiejętność utrzymywania się na nogach niskim Jazz z piłką była nie do przecenienia. Conley może mieć z nim koszmary. Suns byli w tym meczu w stanie z jednej strony w miarę powstrzymywać wejścia pod kosz z drugiej nie przesadzając z pomocą i zawsze dorzucali z rogu obrońcę do pomocy na Gobercie, co słabo funkcjonowało w pierwszym meczu. Człowiek oglądając Aytona na co dzień trochę zapomina, że jest jeszcze skala drewniactwa na parkietach NBA na tle której jawi się on niczym Olajuwon. Zrobienie z piłką czegokolwiek co nie jest dunkiem tak bardzo przerasta Rudyego, że po tyłu latach gry to patrzenie na to jest nawet epickie. Niewiarygodne, PZPN powinien mu czym prędzej wysłać honorową koszulkę Grzegorza Rasiaka, bo doskonalszej karnacji i podobnego mistrzostwa koordynacji w profesjonalnym sporcie możemy długo nie zobaczyć. Do tego ten okropny flop w 3q. Akcja meczu - Mitchell pudłuje wolnego w ostatnich sekundach i CP3 natychmiast podchodzi do niego przybić piątkę i pewnie szepnąć kilka miłych słów, mistrzostwo świata:)
  10. PangLoss

    Phoenix Suns 2020/2021

    W Bucks nie grał Holiday, w Dallas Porzingis (grał w 3-cim meczu, ale to był jego pierwszy mecz po kontuzji) poza tym jeśli mówimy o Dallas jako największym ze skalpów z puli 35 zwycięstw to najlepiej oddaje to skalę tego sukcesu. Z Mavs wygrywaliśmy mecze co sezon odkąd pamiętam nawet będąc zespołem tankujący. Mecz z 76-ers to był jedyny mecz z topowym rywalem w pełnym składzie, którym można się póki co chwalić. Suns też mieli swoje problemy zdrowotne związane z kontuzjami i covidem, ale oni są o tyle w komfortowej sytuacji, że mają naprawdę szeroką ławkę, więc dopóki nie wypada Booker, CP3 lub Ayton dla którego nie ma zmiennika to dają radę. A rywale tych meczy gdy ktoś wypadał mieli przeciw Suns w tym sezonie znacznie więcej i oczywiście chwała Suns za to, że umieli to wykorzystać, ale nie da się tego nie dostrzec i zignorować.
  11. PangLoss

    Phoenix Suns 2020/2021

    Utah z początku sezonu byli chyba jednak drużyną o półkę niższą niż aktualnie. Denver grało bez Portera w pierwszym meczu, a Miami bez Dragica. Także moim subiektywnym zdaniem win z 76-ers jest póki co jedynym wartym wypominania
  12. PangLoss

    Phoenix Suns 2020/2021

    Suns przegrali póki co 14 spotkań w sezonie. Jak popatrzymy na odwróconą tabelę to udało im się w tych 14 porażkach zmieścić 3 z 4 aktualnie najgorszych zespołów na wschodzie (Detroit, Orlando i Washington, z Cavs też byli bardzo blisko ale się nie udało) oraz 4 z 5-ciu najgorszych ekip na zachodzie (Minnesota, OKC, NOP, Sacramento). Czyli połowa ich porażek była przeciw zespołom Bottom - 10! Mają mistrza crunchtime i Bookera, który jednak sporo tych meczy na styku im wygrywał nawet gdy byli słabi, a w close games po ostatniej fali sukcesów z Chicago, Atlantą, Charlotte czy Toronto są 13-11 zdaje się. Mają epicką umiejętność budowania kilkunastopunktowej przewagi po czym roztrwaniają ją w moment i są w tym naprawdę wszechstronni i kreatywni. Potrafią przestać trafiać za trzy, innym razem zaczynają seryjnie tracić piłkę, ale nie obce są im też udane akcje w defensywie po których nie są w stanie zebrać piłki. A tak na serio to poza 76-ers nie pokonali w tym sezonie żadnej sensownej ekipy w pełnym składzie i mieli względnie łatwy terminarz. Najbliższe 6 tygodni będzie pod tym względem weryfikacją ile są warci naprawdę Monty zbudował świetny zespół, ale oglądając go co mecz nie mam poczucia, że jest to team na bilans jaki ukręcili. To po prostu dziwny sezon dla wszystkich. Paul gra na 2-gim biegu i nie wiem czy i jak długo wytrzyma fizycznie gdy zacznie mu zależeć ( a mam nadzieję, że zacznie mu zależeć w PO, a nie powiedzmy po serii 5-ciu porażek pod koniec kwietnia po których Suns spadną w okolice miejsca 7). Booker gra coraz lepiej, chociaż jak patrzę w tej lidze na liczbę utalentowanych scoring guardów to boję się czy jego hero ball, do którego z radością dojdzie gdy tylko w PO jakiś Doncic, Lillard czy James coś zrobią przeciw Suns, a Booker będzie czuł że musi im odpowiedzieć czymś jeszcze bardziej spektakularnym, bo przecież musi udowodnić, że jest już na tej samej półce co topowe gwiazdki ligi zwłaszcza odkąd jest ostatnią żyjącą mambą i to wybraną i naznaczoną na swojego dziedzica właśnie przez niego. W zeszłym sezonie zwłaszcza w bubble kiedy ważyły się losy spotkań chciałem po prostu, żeby dali piłkę Bookerowi i miałem przynajmniej poczucie, że nic lepszego Suns zrobić nie mogli aby zaliczyć zwycięstwo. W tym jak dostaje piłkę w crunch to zastanawiam się czy starczy mu zimnej głowy aby na siłę się nie heroinizować, bo przy jego koślawym panowaniu nad piłką i umiarkowanej szybkości wychodzi często jak w ostatniej akcji z Orlando, po której zadajesz sobie pytanie po cholerę tam lazł, na co liczył i czemu nie rzucał jak mógł w pierwsze tempo. Ayton gra ostatnio również lepiej i jest wręcz nie wykorzystywany przez kolegów w ofensywie. Tyle, że on wciąż nie potrafi złapać piłki. Ostatnio trzymał ten nasz gladiator piłkę oburącz i wyrwał mu ją jedną ręką niejaki Tomasz Satoranowski. Jak już będzie podpisywał ten swój wymarzony maksymalny kontrakt to mam nadzieję, że Suns wynegocjują jakieś antybonusy w stylu wyrwie Ci piłkę nieatletyczna biała chudzina w oficjalnym meczu -100k. Przyszłość tego zespołu trochę została zaprzepaszczona tylko jest jeszcze odroczony termin realizacji. Mamy dobrego trenera mam nadzieję na wiele sezonów i to jest plus. Booker, Bridges i być może Ayton to może być fajny trzon chociaż wcale mnie nie zdziwi jak to Mikal będzie najlepszym koszykarzem z tej trójki. Cameron Johnson mnie rozczarowuje. Zmarnowaliśmy wiele picków, o Jacksonie przed Foxem czy Smithie przed Haliburtonem też nie chce mi się pisać. Melton wyglądał nieźle na PG już u nas, dzisiaj wygląda rewelacyjnie, ale też oddaliśmy go w wyprzedaży. Obawiam się, że damy extension dla CP3 i nie wiem skąd wyczarujemy PG przyszłości, a sprawę komplikuje to, że potrzebujemy na tej pozycji kogoś kto będzie potrafił kreować Aytona. Jedyna szansa na zakupy to chyba byłoby lato 2022 przy scenariuszu wykorzystania niskich capholdów Aytona i Bridgesa i spadającym kontrakcie CP3 podpisać kogoś w pierwszych dniach na FA , a potem przedłużyć młodzież. Tyle, że to by oznaczało wydatki na poziomie pewnie coś koło 115mln za s4. Tyle, że akurat w te lato musiałby być dostępny jakiś sensowny PG i musiałby chcieć tu przyjść grać. Grzechy przeszłości wpędzają tę organizację w pułapkę średniego rozwoju i nie wiem czy JJ będzie umiał ich z niej wydostać. Margines błędu ma praktycznie żaden jeśli Suns mają z potencjalnych stać się przynajmniej półcontenderem klasy powiedzmy Denver. A po dekadzie ekscytowania się takimi tematami jak loteria, progress Alexa Lena, poprawiona skuteczność zza łuku w offseason Dragana Bendera czy decyzyjność Josha Jacksona nie interesuje mnie samo pojawienie się w PO i powalczenie. W tym tygodniu b2b z Utah i Clippers. Realnie jedno zwycięstwo będzie sukcesem. Z tym, że wcześniej dzisiejsze spotkanie z Rockets - to właśnie ta brakująca 5-ta z ekip najsłabszych na zachodzie z którą jeszcze nie przegraliśmy, a mieć będziemy jeszcze szanse dwie:)
  13. PangLoss

    Phoenix Suns 2020/2021

    Mecz z Magic tradycyjnie wtopiony. To kolejne już spotkanie po którym ciężko pozbyć się wrażenia, że patrzenie przez pryzmat bilansu na potencjał tego zespołu w kontekście osiągnięcia czegokolwiek to po prostu mrzonki. Bilans jest co prawda imponujący wciąż, zwłaszcza jak odejmiemy kluby poniżej .500 z którymi regularnie przegrywamy, ale w kontekście PO niewiele mówi. A prawda jest taka, że jest to szeroki kadrowo zespół raczej na RS, który sporo spotkań wygrał grając przeciw osłabionym rywalom, dobrze ułożony przez trenera, wiedzący co chce grać, grający mądrze, rzadko spektakularnie i przede wszystkim efektywnie. W normalnym sezonie wygraliby pewnie 45-50 meczy i spokojnie powalczyli w pierwszej rundzie z lepszą i bardziej doświadczoną ekipą. Devin Booker uwierzył, że jest Mambą, uwierzył że te 8 meczy z bubble kiedy grał jak MVP to jest jego potencjał, że wszyscy go niedoceniającymi bo na parkiecie może zrobić co chce i kiedy chce, w efekcie czego zaczyna robić rzeczy głupie i co gorsza w głupich momentach. Do tego uwierzył, że mimo słabiutkich procentów skuteczności za 3 jest już na półce Curryego i Lillarda jeśli chodzi o pewność siebie i nie ma dla niego rzutu którego się przestraszy. Tymczasem gra zwyczajnie słaby sezon, bierze udział w jakiejś idiotycznej krucjacie przeciw sędziom przeciw którym uparł się udowodnić jak siłowo umie grać i jak mu nie gwiżdżą przy każdym wejściu fauli, często torpedując ofensywę zespołu, łapiąc idiotyczne faule w ataku co mecz i liderując w całej lidze zdobytymi technikami z kolekcją 10 na koncie. Tymczasem Suns od jakiegoś czasu wyglądają dużo pewniej gdy grę prowadzi po prostu CP3 i jego półdystans albo proste podanie na skrzydło jest najefektywniejszą z Sunsowych opcji skończenia ataku. Oczywiście Devin ma fragmenty kiedy wszystko mu wpada, ostatnio upodobał sobie pierwsze kwarty do takiej mini dominacji, dzięki czemu Suns budują ostatnio przewagi gdy gra s5 i tracą je gdy wchodzi Saric z Paynem czyli dokładnie na opak jak w meczach do ASG mniej więcej. Tyle tylko, że nie umie on konsekwentnie znaleźć słaby punkt obrony i go eksploatować. Zamiast grać na półdystansie gdzie jest doskonały, wchodzi na siłę pod kosz, odpala te heroiczne trójki i mam wrażenie, że bardziej szuka chwały i uznania niż umie pociągnąć wynik meczu gdy trzeba czego bym oczekiwał od lidera. Zwłaszcza w takim meczu b2b na wyjeździe z nie obrażając nikogo jakimiś Orlando. Tak jak robi to wspomniany Krzysiu, który generalnie gra cały sezon na pół gwizdka człapiąc na z góry upatrzone klepki, ograniczając straty i biorąc to co defensywa rywali jest w stanie mu zaoferować. Ostatnia akcja dzisiejszego meczu to po prostu tragedia. Tyle, że Magic przez kilka kwart robili co chcieli, wchodzili taranem pod kosz i zdobywali co rusz łatwe punkty, gdy Suns pudłowali seryjnie z dystansu a gdy Ayton nabierał pewności w nielicznych akcjach gdy piłka do niego trafiała, zamiast go karmić pałowali swoje. Mikal dzisiaj grał kompletnie bez pewności siebie w ataku, trójka z rogu w 4q gdy niepilnowany nie dorzucił do obręczy była nie mniejszym gwoździem do tej porażki jak nieumiejętność podwojenia Vucevica w 4q o co aż się prosiło gdy taki Aminu hasał na obwodzie.
  14. PangLoss

    Phoenix Suns 2020/2021

    Suns zaczęli wyjazdową serię meczy od pewnego zwycięstwa nad grającymi bez Dragica Miami. Biorąc pod uwagę raczej słabą grę przynajmniej od meczy z Minnesotą oraz problemy jakie Heat sprawiali jeszcze w bubble dla Suns (nie licząc Clippers to był chyba wówczas najtrudniejszy rywal z jakim grali) wydawało się, że będzie to ciężki mecz. Początek wydawał się to potwierdzać - pierwsza akcja Ayton dostaje czapę od Butlera i Bama, szybko pudłuje kolejne dwa rzuty i wydawało się, że kolejny raz przejdzie obok meczu i wejdzie w tryb pasywny, a Miami zdominują fizycznie Suns. Tymczasem Deandre zagrał jedno z lepszych spotkań w karierze, szybko się w tym spotkaniu ogarnął i dał bardzo dobrą grę na deskach, świetnie ustawiał się w obronie, nie łapał głupich fauli i z nim na parkiecie defensywa wyglądała momentami imponująco. Suns nie tylko nie ustępowali fizycznie graczom Miami, ale chyba nawet momentami to oni wyszarpywali niczyje piłki, byli energiczniejsi i sprawiali wrażenie pewniejszych na boisku. Nie licząc minut z Saricem, który ostatnimi czasy gra coraz gorzej i w tym spotkaniu zdążył wygenerować 5 fauli w 12 minut gry, nie radząc sobie z Bamem kompletnie, to jakością gry spokojnie budowaliśmy przewagę i HEAT nie byli w stanie na to odpowiedzieć. Miami generalnie wyglądało słabo w tym spotkaniu, popełniali mnóstwo strat, nie byli w stanie wygenerować sytuacji 1-1 pod koszem z Butlerem, Olynykiem czy Bamem, którymi mordowali nas w poprzednim meczu (wtedy Crowder wyfaulowywał Bookera w takich akcjach, Jimmy nie grał), a w efekcie świetnego indywidualnego krycia przez Bridgesa Robinsona (choć tutaj czujnie wychodził też Ayton), HEAT niewiele byli w stanie wykreować i ich ofensywa nie licząc fragmentu z końcówki 3q wyglądała słabiutko. Brakowało pnr z Bamem, co po części tłumaczy absencja Gorana, ale jednak więcej spodziewałem się w tym aspekcie po Herro, dla którego ten sezon póki co jest chyba rozczarowujący po ostatnich PO. Monty wprowadził do rotacji Craiga jako backup 4 i ten nawet zagrał sensowne zawody trafiając dwie trójki, hustlując i wnosząc swój wkład w walkę na desce (na najgorszego sunsowego plusominusa powiedzmy, że przymykamy oko z racji tego, że kiedy grał w 4q Suns byli już pewni zwycięstwa i nie grali liderzy). Na razie przejął minuty Kamińskiego, chociaż w rotacji pełni inną rolę niż Frank. Drugą nowością jest w ostatnich meczach regularna gra Gallowaya kosztem Moora jako zmiennik na pozycji numer 2 co moim zdaniem sprawdza się bo odkąd Saric i Payne zeszli na ziemię jeśli chodzi o efektywność ofensywy z nimi na parkiecie to brakuje w piątkach rezerwowych ofensywnego ognia, a to jest ten zawodnik w stanie zapewnić. Minęło pół sezonu i debiutant, który powinien się nazywać Haliburton a nazywa się tylko jak byle Smith w tych sekundowych fragmentach kiedy zdarza mu się bywać na boisku wygląda na kogoś kogo miejsce na pewno jest nie na parkiecie NBA. W ofensywie ciągle bez sensu się ustawia i nieustannie macha tymi rękoma jakby myślał, że garbage time to jest ten czas kiedy koniecznie trzeba mu podać piłkę w 10 sekundzie akcji na post skąd jego chude nóżki nawet statystyczny chłopak od podawania ręczników przestawiłby poza boisko zanim by zdołał złapać tę piłkę, w obronie zaś gra jak typowy rookie czyli nie umie się ustawić i zastawić. Nie znam się na NCAA ale jak patrzę na niego w NBA to ciężko mi uwierzyć co może kogoś skłonić do tego aby go wybrać już pal licho tego Haliburtona, o którym wszyscy pisali jak idealnie pasuje do Suns przed draftem, ale przed takim Achiuwą i jeszcze za takie decyzje dostawać niemałe pieniądze? Dzisiaj Magic, oby Suns nie poczuli się zbyt pewni i zrobili co trzeba bo od połowy kwietnia terminarz wygląda brutalnie i każde zwycięstwo teraz jest na wagę złota.
  15. Czy Lebron wrócił na parkiet cały czas kulejąc i sieknął trójkę, po czym Lakersi wzięli kolejny czas aby mógł zejść, tylko po to żeby podtrzymać serię tryliona iluś meczy z 10+pts?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.