Skocz do zawartości

MVP dla Nasha!!! Co to się porobiło


ignazz

Kto powinien odebrać MVP  

40 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Kto powinien odebrać MVP



Rekomendowane odpowiedzi

Może nawet i szkoda ,że mnie nie interesują takie przepychanki, ale może właśnie dlatego, iż troszkę przerodziło to się w inne Bryant-Iverson battle.

 

A na czym to polega? Na podkreślaniu zalet "własnego" gracza i co najgorsze dyskredytowanie tego drugiego na wszystkie możliwe sposoby. Nie ma w tym racjonalności i to jest najgorsze.

 

 

A jescze teraz van mówi, iż Nash to nie jest taki dobry jakby się wydawało. Oj - jest jest. To widać gołym okiem.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

co do pierwszej sprawy to rzeczywiscie troche sie zagalopowalem piszac, ze nie liczy sie to, jak grali Marshall i Jones w poprzednim sezonie. tak, podajac przyklady tych wszystkich graczy masz racje. to wazne jak ktos gral sezon wczesniej a jak gra teraz u boku kogos, kto byc moze bedzie MVP (tylko przypominam ze w tym konkretnym przypadku gorsze % za trzy Jonesa i Marshalla to raczej nie wina LeBrona).

 

natomiast chodzilo mi o cos innego. bo ty opierajac sie na przedsezonowych prognozach, ktore byly pomyslne dla cavs i malo optymistyczne dla lakers wyciagasz wniosek ze lakers wiecej zrobili, dokonali wiekszego postepu, wiec ich najlepszy gracz jest bardziej wartosciowy. w tym rozumowaniu nie podoba mi sie wlasnie to ze na podstawie czyichs (nawet jesli to plejada ekspertow zza wielkiej wody) przedsezonowych opini - wiec na dobra sprawe na podstawie wrozenia z fusow - wyciaga sie wnioski o wielkosci lub slabosci zespolow/graczy. owszem, takie rozumowanie jest uzasadnione jesli opieramy sie na tym co np. dany gracz prezentowal w `05 a co prezentuje teraz. ale nie gdy za podstawe bierzemy jakies progonozy (nawet jesli one maja swoje uzasadnienie - bo oczywiscie takie prognozy jak najbardziej je maja). uwazam ze bardziej miarodajne jest ocenianie co zespoly kandydatow do MVP prezentuja obecnie na boisku niz porownywanie tego z prognozami.

 

i tu przechodzimy do drugiej sprawy. wlasnie to, jak gra LeBron wynika ze slabosci cavs jako teamu (za co najwieksza wine ponosi trener). podobnie bylo rok temu w lakers. teraz Phil odwalil tam naprawde kawal dobrej roboty i to procentuje - dzieki temu Kobe ma latwiej. teraz tak, w LA nawet gdy pominiemy Bryanta to jakas druzyna jest, jest jakas mysl, pomysl na gre. nie mowie ze bylyby wyniki, bo na pewno by nie byly tak dobre jak z Kobe, ale cos by bylo, bo od Bryanta nie zalezy "wszystko". nie tak wiele, jak w cavs od LeBrona. bo cavs nie maja trojkatow, nie maja trenera z takim doswiadczeniem (i taka glowa) i nie maja tez tak dobrej druzyny. maja za to Jamesa, ktory musi robic wiecej niz powinien, bo bez niego w cavs prawie nic by nie bylo. dlatego jest on dla swojej druzyny wartosciowszy niz Kobe dla lakers.

 

oczywiscie zaraz mozesz podac przyklad jakiejs phili, w korej wszystko jest jeszcze bardziej uzaleznione od AI. i zadac pytanie czy w takim razie to on ma byc MVP. tylko ze aby o kims mowic w kontekscie MVP to jednak musza byc jakies druzynowe wyniki. phila ich nie ma, cavs mimo wszystko tak. jesli sie zobaczy jak wygladaja zespoly realnych kandydatow (Dirk, Nash, Billups, James no i niech bedzie Kobe ;] ) na MVP w tym sezonie to widac ze w zadnej z tych druzyny tyle nie zalezy od tego jednego gracza. ze zaden nie jest az tak wazny, czyli az tak wartosciowy dla swojej druzyny jak LeBron dla cavs. moim zdaniem najblizej jest Nash, potem Kobe (i tak chyba tez glosowalem na MVP). chociaz i tak zaden z nich nie ma tak bezmyslnej mysli trenerskiej jaka jest w cavs (tak na marginesie to jeszcze Browna nie przekresla w kontekscie calej jego kariery, ale wolabym zeby uczyl sie gdzies indziej).

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

natomiast chodzilo mi o cos innego. bo ty opierajac sie na przedsezonowych prognozach, ktore byly pomyslne dla cavs i malo optymistyczne dla lakers wyciagasz wniosek ze lakers wiecej zrobili, dokonali wiekszego postepu, wiec ich najlepszy gracz jest bardziej wartosciowy. w tym rozumowaniu nie podoba mi sie wlasnie to ze na podstawie czyichs (nawet jesli to plejada ekspertow zza wielkiej wody) przedsezonowych opini - wiec na dobra sprawe na podstawie wrozenia z fusow - wyciaga sie wnioski o wielkosci lub slabosci zespolow/graczy. owszem, takie rozumowanie jest uzasadnione jesli opieramy sie na tym co np. dany gracz prezentowal w `05 a co prezentuje teraz. ale nie gdy za podstawe bierzemy jakies progonozy (nawet jesli one maja swoje uzasadnienie - bo oczywiscie takie prognozy jak najbardziej je maja). uwazam ze bardziej miarodajne jest ocenianie co zespoly kandydatow do MVP prezentuja obecnie na boisku niz porownywanie tego z prognozami.

 

Wiesz ja tak prawdę mówiąc rzadko opieram się czy biorę na poważnie to co ci analizatorzy piszą, kilku z nich to dla mnie po prostu niekompetentni idioci, których nie stać na odrobinę obiektywizmu problem w tym, że tacy właśnie wybierają MVP przed sezonem prorokują jaki to udany sezon czeka Cavs a jaki słaby Lakers a w tej chwili udają zszokowanych wynikami Cavs i jednocześnie olewa się to czego spodziewano się po Lakers. Cavs jak na warunki wschodu mieli dobry zespół, z jednym z najlepszych ofensywnych środkowych w lidze co jak wiesz bardzo ułatwia grę, Gooden jest też niezłym ofensywnym PF, roster Cavs od 2-12 jest po prostu lepszy niż roster Lakers.

 

oczywiscie zaraz mozesz podac przyklad jakiejs phili, w korej wszystko jest jeszcze bardziej uzaleznione od AI. i zadac pytanie czy w takim razie to on ma byc MVP.

Nie bój się do tak drastycznego przykładu bym się na pewno nie posunął 8)

 

tylko ze aby o kims mowic w kontekscie MVP to jednak musza byc jakies druzynowe wyniki. phila ich nie ma, cavs mimo wszystko tak. jesli sie zobaczy jak wygladaja zespoly realnych kandydatow (Dirk, Nash, Billups, James no i niech bedzie Kobe ;] ) na MVP w tym sezonie to widac ze w zadnej z tych druzyny tyle nie zalezy od tego jednego gracza. ze zaden nie jest az tak wazny, czyli az tak wartosciowy dla swojej druzyny jak LeBron dla cavs. moim zdaniem najblizej jest Nash, potem Kobe (i tak chyba tez glosowalem na MVP). chociaz i tak zaden z nich nie ma tak bezmyslnej mysli trenerskiej jaka jest w cavs (tak na marginesie to jeszcze Browna nie przekresla w kontekscie calej jego kariery, ale wolabym zeby uczyl sie gdzies indziej).

 

Przydałyby się jakieś mecze Cavs kiedy Lebron nie gra bo tak trudno o skalę porównawczą, zwłaszcza kiedy on praktycznie nie schodzi z parkietu, Bryant opuścił znowu tylko dwa mecze oba przegrane przez Lakers, widziałem blisko połowę ze wszystkich meczów Lakers w tym sezonie i wartość KB dla tej drużyny to naprawdę wiele ponad te 35 PPG, przede wszystkim najdłuższe ze wszystkich graczy doświadczenie w trójkątach, kiedy kontuzjowany przez prawie cały sezon był McKie on i George odgrywali rolę weteranów na parkiecie, to jak kieruje partnerami w ataku i także w obronie, to ile pozostali mają miejsca kiedy obrona jest skupiona na nim, Lebron zawsze miał pewnego zdobywcę punktów z pomalowanego, któremu mógł rzucić piłkę.

 

Bardzo możliwe, że ja nikogo swoimi argumentami nie przekonam, ale po tych wszystkich meczach Lakers jakie widziałem w tym roku i myślę, że całkiem sporej ilości Cavs nie ma także możliwości żeby ktoś przekonał mnie, że to Lebron bardziej zasługuje na MVP od Bryanta.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Szanuje Bryanta jako gracza. Fakty sa takie, ze niezly jest w tym co robi, jumperek za jumperkiem i ostatnio nawet mu niezle wpada. Az z ciekawosci sciagam gre przeciwko Suns. Tylko, ze wlasnie odnosnie meczu przeciwko Suns chcialem napisac tutaj posta. No wlasnie tak sobie czytalem po tym meczu komentarze dotyczace go na stronce lakers oraz przegladalem forum. Co sie rzuca w oczy? A no to, ze wiekszosc z fanow lakers narzekala na styl gry Suns, czyli cytuje "jumper za jumperkiem". Okreslali go jako nudny i w ogole jak ktos moze byc fanem kosza jesli jemu takie cos sie podoba. W kazdym razie takie rozne glupoty ;). No i wlasnie czy jedno nie wyklucza drugiego? Kobe by swietnie pasowal do Suns ;D. Wiem, ze troche schodze z tematu "MVP" no ale mozna by te same slowa przypisac wlasnie do Bryanta "jak komus moze sie podobac taka gra" ;). Ot taki off.

 

Z drugiej strony chcialem napisac kilka slow do pana "lorak". W wielu rzeczach, o ktorych piszesz masz racje. Mike Brown ma bodajze 36 lat. Niezwykle mlody jest jak na trenera, jest to jego rookie sezon czyli pierwszy sezon jako head coach, w dodatku to ekspert od defensywy. Przynajmniej tak sie o nim mowi. Z offensywa juz nie wyglada tak to pieknie i wyglada to mniej wiecej tak, ze cala gra Cavs w tym elemencie uzalezniona jest od LeBrona. Kompletny brak pomyslu na gre jest w tym zespole jak James zejdzie z parkietu. Na udowodnienie polecam ostatni mecz z NJN. James zszedl na pare minut w 2 kwarcie i w tym momencie padl 13-0 run dla nets. Zbieg okolicznosci? Wlasnie nie bo tak jest praktycznie w kazdym meczu. Dlatego jego wartosc jest ogromna dla zespolu i nie chce sie klucic ale wieksza niz Bryanta. W lakers jest inna sprawa. Bryant schodzi na pare minut a lakers dalej jakos gra. Co prawda wiadomo, ze jest slabiej jak graja bez Kobasa ale nie jest tak tragicznie jak jest to w Cavaliers. Brak pomyslu na gre w przypadku Cavs wynika z braku typowego rozgrywajacego. Teraz wrocil Hughes, ktory troche ma o tym pojecie ale jak Larry'ego nie bylo to na boisku potrafil wydarzyc sie armagedon. Snow jest tragiczny. Ani dobrze kozlowac nie potrafi ani tez podac, a juz nie wspomne o rzucie ;DDD. Murray lepszy jest, ale rozegrac to on umie zazwyczaj tylko pod siebie. Nie jest niestety tak swietnym podajacym jak James czy Hughes ale na pewno jest 3x lepszy jest od Snowa i to raczej w kazdym elemencie. W lakers pilke rozgrywa kto inny, a sam Kobe zazwyczaj konczy akcje dlatego z nim czy bez niego ciagle zespol jakos gra. W Cavs rozgrywa nie kto inny jak James. Dlatego jego zejscia rownaja sie conajmniej kilku punktowej stracie i tutaj trener za duzo do gadania nie ma. Po prostu sa skazani na LeBrona az do czasu jak zespol sie wzmocni jakims niezlym PG. Uwazam tylko, ze PG na dzis dzien nie jest im potrzebny. Murray spokojnie moze pelnic te role zwlaszcza, ze ogranicza sie ona praktycznie tylko do rzutu w Cavs, w czym Flip jest niezly. Na rozegraniu nr1 jest James i wlasnie teraz po dlugiej przerwie nr2 bedzie Hughes. Podsumowujac uwazam, ze gra Cavs z dnia na dzien bedzie coraz lepsza a kluczem do tego byl Hughes. Pozdro.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

wlasnie przed chwila zakonczylo sie spotkanie cavs z NO....LeBron trafił gamewinnera...to drugi po bobcats gamewinner i co wy na to panowie?ktos chyba niedawno mowil cos podobnego 'LeBron clutch-bzdury'....czym blizej PO LBJ coraz bardziej rozkreca sie w tej 4 kwarcie..w ostatnich 2 meczach zdobyl po 20 punktow w 4q a teraz gamewinner...to bylo kapitalne odrazu przyszlo mi namysl te zdanie 'pokazcie mi moja najslabsza strone a bedzie moja najlepsza'

 

podsumowujac cavs maja 47 zwyciestw, 50 (magiczna liczba jak pisal van) jest na wyciagniecie reki (2 mecze w Q z hawks i NY), tak wiec jezeli teraz cavs pokonaja pistons MVP bedzie z pewnoscia znany...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

LeBron ostatnimi wyczynami na pewno bardzo zbliżył się do tytułu MVP. Jest bliżej niż przypuszczałem, że będzie (pomijam fakt promocji). Ale nadal jestem zdania, że MVP dostać powinien Dirk. LeBron ma superstaty, ale tylko tym przerasta Novika, reszta znaczących przy wyborze MVP elementów przemawia zdecydowanie za DN. Co ciekawe nie zauważają tego chyba dziennikarze co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że już kolejny raz MVP zostanie przyznane niesłusznie. Czy dostanie je LBJ? Nie wiem. Biorąc pod uwagę fakt, że takie ciśnienie jest na Nasha moze być niespodzianka. Choć on z dwoma statuetkami mnie przeraża.

 

BTW Jakby ktoś nie zauważył szanse KB pogrzebały się jakiś czas temu. Mieli być na szóstym miejscu- są na ósmym. A tym przypadku nawet tak wyjątkowy sezon nic nie zniemi. KB jest MVP sezonu indywidualnie, ale pisanie, że ma takie same szanse jak Dzieciak na MVP jest jednak przesadzone. Zabrakło mu przede wszystkim wsparcia zespołu w wielu meczach. Indywidualnie gra lepszy sezon niz LBJ, Billups, Nash i Novik, ale nie przełożyło się to na wyniki zespołu. LeBron w ostatnim czasie gra fenomenalnie przez 48 minut i to go przybliżyło do MVP, ale nadal pozostał przed nim przynajmniej jeden (w moim odczuciu dwóch) graczy, którzy na tytuł zasługują bardziej. KB powinien zostac wyróżniony w pierwszej 3-4, ale tytułu przyznać mu się nie powinno. Nie ze względu na moją niechęć do niego, bo jest indywidualnie MVP tego RS w moim opdczuciu, ale ze względu na fakt, że super sezon nie przełożył się na wyniki. Podobnie było rok temu- AI też grał rewelacyjny sezon i też skończył w ogonie PO. I żeby zaraz nie podniosły się krzyki, że KB zrobił w tym RS więcej czy mniej od AI bo nie o to mi chodzi. Chodzi o czyste porównanie sytuacji, NIE GRACZY.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

LeBron ostatnimi wyczynami na pewno bardzo zbliżył się do tytułu MVP. Jest bliżej niż przypuszczałem, że będzie (pomijam fakt promocji). Ale nadal jestem zdania, że MVP dostać powinien Dirk. LeBron ma superstaty, ale tylko tym przerasta Novika, reszta znaczących przy wyborze MVP elementów przemawia zdecydowanie za DN.

 

jakie to elementy? bo jeden jest na pewno - lepsza druzyna i tym samym lepszy wynik. ale to jeden element, ty uzyles liczby mnogiej wiec wymien te elementy.

bo taki LeBron wlasnie wygral kolejny mecz rzutem w ostatniej sekundzie. jesli to widzieliscie to trafil z ogromna latwoscia, zrobil dokladnie to, co chcial. wygral. Dirk tak nie wygrywa.

 

BTW to juz drugie zwyciestwo bez Ilgauskasa (nets tez pokonali bez niego). jak to mozliwe? czyzby LeBron byl az tak dobry ze jest w stanie pokonac druzyne ktora wygrala 14 meczow z rzedu? kazdy kto widzial mecz z nets wie jaka jest odpowiedz na to pytanie. kazdy kto ogladal cavs przez caly sezon wie jak wazny dla swojej druzyny jest James. powtarzam, zaden gracz nie jest tak wazny jak on. drugi jest Nash, a trzeci Kobe. Dirk to smiechu warty kandydat. jego mavs i bez niego byliby w PO, bo sa swietna druzyna i bez niego, maja bardzo dobrych graczy, gleboki sklad i trenera z jajami.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

bo taki LeBron wlasnie wygral kolejny mecz rzutem w ostatniej sekundzie. jesli to widzieliscie to trafil z ogromna latwoscia, zrobil dokladnie to, co chcial. wygral. Dirk tak nie wygrywa.

A Dirk to co dzisiaj zrobił? Nie wygrał "tak" w ostatniej sekundzie?

 

Dirk to smiechu warty kandydat. jego mavs i bez niego byliby w PO, bo sa swietna druzyna i bez niego, maja bardzo dobrych graczy, gleboki sklad i trenera z jajami.

Jak często Terry, Stackhouse czy Van Horn grali w PO poza Dallas? I chyba przyznasz, że bez Dirka nie mieliby jednego z najlepszych bilansów w lidze.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

jakie to elementy? bo jeden jest na pewno - lepsza druzyna i tym samym lepszy wynik. ale to jeden element, ty uzyles liczby mnogiej wiec wymien te elementy.

bo taki LeBron wlasnie wygral kolejny mecz rzutem w ostatniej sekundzie. jesli to widzieliscie to trafil z ogromna latwoscia, zrobil dokladnie to, co chcial. wygral. Dirk tak nie wygrywa.

 

BTW to juz drugie zwyciestwo bez Ilgauskasa (nets tez pokonali bez niego). jak to mozliwe? czyzby LeBron byl az tak dobry ze jest w stanie pokonac druzyne ktora wygrala 14 meczow z rzedu? kazdy kto widzial mecz z nets wie jaka jest odpowiedz na to pytanie. kazdy kto ogladal cavs przez caly sezon wie jak wazny dla swojej druzyny jest James. powtarzam, zaden gracz nie jest tak wazny jak on. drugi jest Nash, a trzeci Kobe. Dirk to smiechu warty kandydat. jego mavs i bez niego byliby w PO, bo sa swietna druzyna i bez niego, maja bardzo dobrych graczy, gleboki sklad i trenera z jajami.

Tak mavs byliby w playoff bez Dirka ale mają także więcej zwycięstw niż jamesowskie Clevelandy czy Kobeowskie Lakersony.

Ale oczywiście się zgadzam, iż Lebronson jest tym który charakteryzuje grę Clevelanda.

Powiedziałęś ,że Dirk tak nie wygrywa. A jak wygrywa? Bo przecież wygrywa. Dzisiaj także pierdyknął winnera i razem ze swoim kumplem Jamesonem rozwalili mi 2 zakłady.

 

A tak btw. co się wpitalasz na nie swoje foru :P

Z resztą zamiast ciągle żyłować tych cavs powinieneś napisać coś porzytecznego o starych dziejach. (No wiesz lata 80 i początki '90) :wink:

 

James dostanie Mp3 i skurczysyn jest zayebysty. Fajny skład się teraz tworzy w Cavs. Przyjęli Murraya i wrócił Hughes. Miie Brown się uczy ,ale wkurza mnie tymi wypowiedziami czasami. Sprawia wrażenia jakby nic tam nie robił. A daje full kredyt za wygrane Jamesowi. No nic poczekam na weryfikacje playoffowską. Tam liczy się doświadeczenie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Czuję się pobity argumentacją :?

lepsza druzyna i tym samym lepszy wynik. ale to jeden element, ty uzyles liczby mnogiej wiec wymien te elementy.

Wymienię tylko te najistotniejsze, bo śpieszę się bna zaliczenie (mała odskocznia od rzeczywistości)

 

1. Czołówka ligi w punktach

2. Umiejętności defensywne (i ja to piszę?)

3. Czołowa pozycja zespołu w Lidze

4. Lidrership w przekroju całego RS

 

W ilu z tych 4 kategorii LBJ przerasta Dirka? W punktach i tu nie ma powodów do kłutni. ponad 5ppg to różnica bardzo duża, ale w czym poza tym LBUJ jest lepszy? Obaj są słabi defensywnie, ale LBJ to jednak większe beztalencie w D, pozycja zespołu w NBA (jak i bilans, który też ię liczy) jest zdecydowanie na korzyść Dirka. Lidership też w przekroju całego RS (a nie ostatnich 3-4 tygodni) jest na korzyść gracza mavs. Pytasz czy oglądałęm mecz z NJN. Odpowiedź brzmi tak. Zagrał świetny mecz. A ja siępytam czy Ty oglądałęś mecz SAS-Mavs. Tam Dirk po słabszej pierwszej połowie zagrał światnie w drugiej i poprowadziłswój zespół do cennego zwycięstwa na AT&T Center, gdzie wygrywa się niezwykle żadko. LBJ powinien zostać doceniony za ogromny postęp w grze, ale w przekroju całego RS to Dirk był/jest lepszy. W marcu bezapelacyjnie najlepszy był LBJ, ale w całym sezonie już nie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja rozumiem ,że lorak trochę Dirka pojechał...

Trochę? Zredukował go do marginalnego zawodnika, bez którego Dallas doskonale by sobie radziło i który nie umie wygrywać meczów tak jak James. I powiedział to akurat w dniu w którym obaj trafili decydujące o zwycięstwie rzuty i to dokładnie w ten sam sposób. No właśnie. Niech lorak się wytłumaczy dlaczego James zrobił to lepiej :twisted: . Bo jeśli chodzi o wrażenia artystyczne to mi bardziej podobał się rzut Dirka (był pod większą presją obrońcy) :).
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

spabloo weź mnie nie denerwuj!

Ty sobie obejrzałeś, a ja nie za bardzo mogę oglądać. Chyba, że jest na nba.com :wink

 

Nie zmargineswował gop chyba aż tak. Poiwedziłą tylko ,że dallas byłoby także w playoff i bez niego. A ja s9ie po częsci zgadzam. Tylko ,że dallas ma lepszy bilans koncowy, a kontuzji mieli co nie miara i nadal się z nimi zmagają.

Od czasu do czasu mam strach w oczach jak myślę o drugiej rundzie. Avery jest cfany, wie ,że ma shooterów i tylko wystarczy dużo ruchu i zrobić spreada z defensywy spurs, a przy Finleyu czy barrym oraz mohemmedzie to nieźle mogą wypunktoiwać spurs, którzy jeszcze nie mają tej intensywności w obronie.

 

Jak mi ktoś powiedział. Dallas może sobie zagrać wysokiego screenrolla z Terrym i Nowitzkim i masz prawie pewne pkt. bo każdy z nik może wykonać drive'a oraz każdy z nich może celnie trafić półdystansu xczy dystansu.

 

A miało być o mvp

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Aha, czyli rozumiem że wg Ciebie Lorak Lames jest już teraz głównym kandydatem do MVP, tak? :? .Tak, LBJ trafił już drugiego gamewinnera, dajmy mu MVP! Dirk who? :?

Cholera, LBJ to fenomenalny zawodnik, absolutna czołówka ligi.MVP?Napewno nie.

 

Here I am Twój komentarz o jumperkach Bryanta był wyrazem niezłej ignorancji, chociaż z drugiej strony pewnie wielu meczy LA nie ogladałeś, więc po części rozumiem że mozesz pisać takie glupotki ;)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dirka oni nawet poważnie z jakiegoś dziwnego powodu nie biorą pod uwagę, zobaczcie jest znowu na ESPN sonda( którą jak zwykle wygrywa Bryant 8) ) i znowu 5 kandydatów jest właśnie Bryant, James, Wade, Billups i Nash oni jakby w ogóle nie dostrzegali Nowitzkiego :?

 

Na dalsze dyskusje nie mam już ochoty Lebron ma nad Bryantem jedynie przewagę tych paru zwycięstw osiągnięta w słabszej konferencji przy lepszym rosterze, nie mówiłem nigdy, że to Bryant powinien wygrać, ponieważ powinien spełniający największą ilość kryteriów Dirk albo Nash.

Jeszcze artykuł Buchera:

Let's see your valuables, sir

By Ric Bucher

ESPN The Magazine

 

Anybody else sick of the MVP race already? I haven't even filled out my ballot and I don't want to read, hear or say another word on the subject. Of course, being the kind of guy who finds certain kinds of self-inflicted pain interesting, I volunteered to write a column on the subject.

This year, it seems, the MVP conversation began two weeks into the season and has never let up. Remember when Elton Brand was a frontrunner back in December? Didn't even Andrei Kirilenko get a mention after the Jazz bolted to that 4-2 start? Or was that his wife after ESPN The Magazine revealed her once-a-year-freebie for Andrei?

 

My point being: All the fuss about who is deserving and who isn't and what makes for an MVP and what doesn't is akin to debating what length of skirt turns a girl from sexy to a [swearing is not permitted at Clublakers. You must edit this post prior to submitting.]. No one's ever defined it and know one ever will. You eyeball the evidence and decide based on your personal tastes.

 

From all the conversations I've had on the MVP subject -- and, trust me, I've had five for every comment I've made on air or online -- MVP has a variety of meanings. For some, it's MEP, or the league's Most Excellent Player. For others, it's MVPOAWT, or Most Valuable Player on a Winning Team. Here's a popular one: MSIPOATTWBTE or Most Statistically Impressive Player on a Team That Was Better Than Expected. Generally, the easiest and safest pick is MVPOTBT: Most Valuable Player on the Best Team. This year has brought a new one to the mix: MDPDTSOATTFS, or Most Dominant Player Down the Stretch on a Team that Finished Strong. And, finally, there's MIP, or Most Indispensable Player, as in the guy whose team would absolutely fall apart without him.

 

If there's a reason to be particularly fed up with all the Let-me-tell-you-who-the-MVP chatter is this season, other than it's been going on all season and continues to mutate, that's precisely it. Without first defining MVP, and acknowledging that it's your definition and not necessarily anyone else's, it's like raging at your friends for not agreeing with your choice of Air Jordans.

 

So, for what it's worth, here are my choices for all above. And, yes, here's the disclaimer: these are my definitions. Acronymites, feel free to create your own, order your own hardware and have your own happy little award ceremony. The guy who eventually wins the real deal will not feel slighted, I promise you.

 

MEP --Kobe Bryant.

 

MVPOAWT -- Dwyane Wade.

 

MSIPOATTWBTE -- Elton Brand.

 

MVPOTBT -- Chauncey Billups.

 

MDPDTSOATTFS -- LeBron James.

 

MIP -- Steve Nash.

 

Of course, I may just ask my three-year-old daughter Chance to draw five stick figures -- she just learned how -- and make my selections based on which NBA players they most resemble. The problem with that is, having seen her work, I might have to explain to the league office how Stromile Swift and Francisco Elson made my ballot.

 

And when it comes to self-inflicted pain, you have to draw the line somewhere.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Artykuł śmieszny ale jest w nim sporo prawdy :).Nawet zgadzam się z jego typami (no może Wade'a zamieniłbym na Dirka)

I jeszcze jedno: Billups i Wade mają o tyle mniejsze szanse na MVP że prawie na pewno nie zobaczymy ich w All NBA 1st team, a o ile się nie mylę MVP zawsze do takowej należał :).

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Mnie też dziwi dalekie miejsce Dirka we wszystkich "głosowaniach" espnowskopodobnych. Marketingowo lebronek jest daleko w przodzie a że Ameryka jest zdrowo "popieprzona" kto widział film "Miastom gniewu" wie o co mi chodzi to nie dziwi mnie pewna asekuracja. Może dziennikarze boja sie przyznać Niemcowi MVP i juz na poziomie propagandy się zabezpieczają się. już widzę to zdziwienie w czarnych dzielnicach wschodniego wybrzeża jakby Dirk zdobył MVP. Oni po prostu wtłoczone mają inne poziomy wiedzy o NBA. a raczej niewiedzy.

Ale u Nas? To nie powinno mieć miejsca.

 

1. Głupota jest po pierwszym lub drugim gamewinnerze piac och i achy nad LBJ. Jest ona graczem formatu MVP ale jeszcze nie teraz. Gdyby nie zawodził w I połowie RS. W tym elemencie do KB8 jeszcze ma daleko. Do MJ , Reggie Millera w PO, egzekucji Billupsa jeszcze dalej. Ba nAwet ciche kończenie bankshotowskim 45 stopniowym zimnokrwistym rzutem o tablice Duncana w okresie jego świetności czy haczkiem Kareema to są na razie nieosiągalne poziomy dla LBJ. Ale ROZWÓJ w dobrym kierunku!!! Ale jest młody!!!!

2. Lorek tak napisać o Dirku? oj nie jadłeś chyba sniadania.

3. Here i'm - piszesz sprzeczności bo najpierw tłumaczysz jak to bez LBJ i PG lipnie gra Cavs ( zgoda) a potem mówisz że dobrego PG Cavs nie potrzebują! właśnie że potrzebują i to takiego z wysokim 3P% bo tu leży główny problem Cavs. Brak rozciągania na obwodzie.

4. Tak ja MJ LBJ potrzebuje swojego Pippena!! Który włąśnie odciązy go z połowy obowiązków na parkiecie. Bo inaczej człowiek orkiestra będzie dostawał baty w PO, gdy znajdą Jordan rules 2!!! ekipy ułóżone zespołowo ( nie mówię o Pistons ale już poziom Indy!!!)

Larry Hughies to jest to! Szkoda że miał kontuzje!! Ale wraca i czekam!

5. MVP dla LBJ tak! Ale nie w tym sezonie!! Nich następny zacznie jak kończy ten i nie ma dyskusji a i 55 -57w mozliwe!!

 

Ale nie można sie zachowywać na naszym forum jakby się mieszkało w Bronxie TYLKO MÓJ GRACZ I NIC WIĘCEJ!!!

Szacunek dla DIRKA!!!! ( rozbawił mnie ten komentarz gamewinner i Dirk, trzeba się czasem palnąć w czoło a potem coś napisać)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

odpowiedź skieruje głównie do Joshepnba i do jego słów będę się odnosił, ale w tej odpowiedzi będą też zawarte kwestie poruszone przez innych (np. Spabloo).

 

1. owszem, dzisiaj Dirk wygrał mavs mecz w podobny sposób jak LeBron cavs. tylko teraz pytanie – ile razy tak wygrywał, ile razy wziął swój zespół na plecy w czwartych kwartach i poprowadził do wygranej? na e-baskecie jest gdzieś temat o meczach Jamesa w tamtym sezonie pod kątem tego, jak grał właśnie w tych decydujących momentach. już wtedy był pod tym względem niezły, a czasem wręcz niesamowity. w tym sezonie to co robi chyba przechodzi wyobrażenie wszystkich – przede wszystkich tzw. „antyfanów” ale też tych, którzy są za LeBronem. jeśli ktoś głoszący tezę, że Dirk jest pod tym względem lepszy do LeBrona jest gotów bronić swego zdania, to ja jestem gotów podjąć rękawicę i ze swojej strony przedstawić takie zestawienie (tylko że to raczej robota na wakacje) jakie zrobiłem dla Jamesa w zeszłym sezonie tylko oczekuję tego samego od tej osoby, która jest za Dirkiem. wtedy będziemy mieli czarno na białym jak to wygląda. kto jest rzeczywiście lepszy. ja oczywiście nie mam wątpliwości (bo widzialem setki meczow w tym sezonie) jaki będzie wynik, ale rozumiem osoby, które te wątpliwości mają.

 

poza tym na dobrą sprawę nie ma konieczności robienia takiego zestawienia, bo mamy coś takiego jak 82games.

http://www.82games.com/0506/05CLE10E.HTM

http://www.82games.com/0506/05DAL12E.HTM

dokładnie tego teraz nie będę analizował, ale już dwie podstawowe statystyki pokazują o ile lepszy jest James – zdobywa więcej punktów i na lepszej skuteczności (Dirk nie ma nawet 42%FG a LeBron ponad 53!).

 

no i tu też uwaga do takich osób jak Ignazz – gra w decydujących momentach to nie tylko game winnery.

 

2. cztery elementy, które wymieniłeś.

 

po pierwsze to już samą wątpliwość budzi dobór kategorii (dlaczego akurat te, a nie inne? czemu nie ma np. wszechstronności, albo wpływu na zespół?), ale to możemy zostawić, bo z tych czterech podanych przez ciebie James jest na pewno gorszy tylko pod jednym względem – wyniku zespołu. sprawa z punktami jest oczywista, z obroną bardzo dyskusyjna i moim zdaniem wychodzi na remis, natomiast jeśli chodzi o ten tajemniczy lidership to jak ty to zmierzyłeś? skąd wiesz że LeBron jest w tym względzie gorszy od Dirka? przy okazji – używasz zwrotu „a nie ostatnich 3-4 tygodni” tak jakby James grał tak dobrze tylko ostatnio. wiec przypominam ci, i wam wszystkim, że LeBron jest jak na razie JEDYNYM graczem, który w tym sezonie dwa razy został graczem miesiąca. w listopadzie i w marcu. do tego mamy MVP all star (wiem że lipna nagroda i w ogóle bez znaczenia, ale pokazuje że i w tedy James coś grał) w środku sezonu. czyli że w przekroju całych rozgrywek 05/06 LeBron prezentuje nie dość że bardzo wysoki poziom, to jeszcze najrówniejszy z tych wszystkich kandydatów do MVP. więc skończcie gadać jakieś głupoty że LeBron tylko dobrze kończy sezon.

 

wracamy do najważniejszej (bo jedynej wyraźnie na korzyść Dirka) sprawy, czyli wyniku zespołu. nie da się ukryć że mavs są lepszą drużyną niż cavs. ale to nie znaczy, że Dirk jest wartościowszy dla dallas niż James dla cleveland. pisałem już o tym Vanowi przy rozmowie o Kobe i lakers. tu sytuacja jest taka sama (poza tym że mavs są lepszą drużyną niż lakers). otóż Dirk ma lepszego trenera, lepszy system, więc tym samym lepszą drużynę niż LeBron. to oznacza między innymi to, że bez niego byliby oni oczywiście słabsi ale w mniejszym stopniu niż cavs bez Jamesa. bo od LeBrona więcej zależy w cleveland niż od Dirka w dallas. (oczywiście takie uzależnienie od jednego gracza nie jest dobre dla drużyny, ale my tu rozmawiamy o MVP, a nie to tym, co powinni zrobić cavs). i teraz ważna uwaga – proszę nie wyskakiwać z przykładami jakiś bardzo słabych drużyn, które jeszcze bardziej są uzależnione od swojego jedynego superstara i pytac: czy w takim razie on powinien być MVP? takie pytanie jest niezrozumieniem problemu. bo żeby jakiś gracz był w ogóle brany pod uwagę jako kandydat do tej nagrody, to musi mieć bardzo dobry sezon oraz jego drużyna musi grać lepiej niż większość zespołów ligi. w przypadku Dirka i Jamesa oba te warunki są spełnione (chociaż oczywiście mavs są sporo lepsi od cavs). między innymi dlatego też tak ważna jest ta magiczna liczba 50 wins cavs, ale to w tej chwili nieistotne.

 

wracając do głównego wątku i podsumowując - to że mavs są lepszą drużyną od cavs to wbrew pozorom argument nie za Dirkiem lecz przeciw niemu. bo chyba nikt nie ma wątpliwości że abstrahując od obecności Nowitzkiego w dallas to oni i tak są niezłą drużyną, ich gra jakoś by wyglądała. natomiast cavs bez Jamesa nie istnieją. dlatego należy się uznanie dla LeBrona, że mimo tego że ma dość słabą drużynę, młodego i niedoświadczonego trenera (z drugiej strony Avery nie bez powodu już za czasów gry w NBA był nazywany Małym Generałem) który jeszcze nie ma pomysłu na grę, to potrafił doprowadzić cavs do dość dobrego wyniku.

 

jeszcze na koniec tak najprościej jak się da (będzie obrazowo, wiec proszę nie brać tego dosłownie). jeśli wartość każdej z tych drużyn to 10, to wyrzucając Dirka ze składu mavs ta drużyna ma wartość 5. wyrzucając LeBrona z cavs mają oni wartość 2 (suns bez Nasha mają 3, a lakers bez Kobe 4).

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja nie będę bawił sie w jakieś tam posty które mają coś udowadniać, ale kurcze widzę ,że każdy ma inną miarę.

Tu taki trener tu taki ,a tu niedoświadczony i dlatego gracz lepszy bądź gorszy.

 

wracając do głównego wątku i podsumowując - to że mavs są lepszą drużyną od cavs to wbrew pozorom argument nie za Dirkiem lecz przeciw niemu. bo chyba nikt nie ma wątpliwości że abstrahując od obecności Nowitzkiego w dallas to oni i tak są niezłą drużyną, ich gra jakoś by wyglądała. natomiast cavs bez Jamesa nie istnieją. dlatego należy się uznanie dla LeBrona, że mimo tego że ma dość słabą drużynę, młodego i niedoświadczonego trenera (z drugiej strony Avery nie bez powodu już za czasów gry w NBA był nazywany Małym Generałem) który jeszcze nie ma pomysłu na grę, to potrafił doprowadzić cavs do dość dobrego wyniku.

Niby dlaczego cavs nieistnieją?

Nie mieliśmy przecież żadnej okazji aby się o tym przekonać. Można zobaczyć co się dzieje z cavs kiedy james schodzi sobie na łąwkę ,ale przecież drużyna jest ustawiona pod Jamesa i jakby to powiedzieć - nie ma planu B.

A i trenerów trudno oceniać ze względu na to jakie mają warunki pracy.

Ale tak - wziąłbym AJ'a zamiast Mike'a. Nawet sentyment nie przemawia za tym :)

 

Trzeba sobie także zdać sprawę z różnych wartości graczy. Nie każdy gra tak samo i nie każdy wygrywa tak samo. Liczy sie zwycięstwo, nie mówmy o stylach.

Stasy fajne i pokazują trochę lorak. Ale ja nie lubię statystyk. Przynajmniej nie jestem ich fanatykiem 0 chyba ,że trafią się jakieś fajne.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.