Skocz do zawartości

Suns załatwili LAL wyjazd na ryby


Van

Jak zakończy się rywalizacja Suns-Lakers?  

62 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Jak zakończy się rywalizacja Suns-Lakers?



Rekomendowane odpowiedzi

i tylko szczęściu i przywództwie Nasha oraz dniu konia Thomasa zawdzięczają Phoenix zwycięstwo w pierwszym meczu....

Wiem, ze pisalem posta po Tobie, ale jak juz wczesinej mowilem nie czytalem wszystkiego uwaznie. Dopiero teraz dostrzeglem to stwierdzenie.

Nawiazuje do pogrubionego fragmentu:

To tak samo jak by podac za przyklad po stronie LA, Waltona. Z tym ze pewnie po Thomasie mozna sie czesciej spodziewac takiego meczu niz po Waltonie.

A tak po za tym doprawdy dziwi mnie Twoj podziw do co do gry LA. Na podziw zalsuguja wedlug mnie dwa fakty:

 

- w miare dotrzymywanie tempa po mimo wylaczonego Bryanta, wylaczonego znaczy sie malo widocznego przez wiekszosc spotkania. Choc zastanawia mnie fakt jak by wygladala koncowka spotkania, gdyby nie usilnie starajacy sie zdobyc punkty KB. W duzej mierze byly tu udane proby dzieki czemu zawdzieczamy taka, a nie inna koncowke.

 

- po mimo prowadzenia dosc wyraznego przez 3,5 kwarty LA i tak rzucali za duzo przeciwnikom. Tyle tylko tak jak mowilem Suns czesto wygrywaja w ten sposob, poprostu patrza tylko ataku, bowiem sa swiadomi, ze dysponuja takim potencjalem, ze nie zaleznie ile im rzuci przeciwnik oni i tak rzuca wiecej. Wiadomo, ze takie zalozenie nie dziala na teamy z najwyzszej polki, a w tym przypadku wiadomo, ze LA takim zespolem nie sa.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dobrze ze mecz byl inny niz ten widziany kilka dni wczesniej. Nie zabrakło emocji, ale jak ktos wspominał nie byl to typowy mecz na PO, mecz walki, nieustepliwosci. Szkoda bo to pierwszy mecz na C+ i nie moglismy sie od razu dobrze w atmosfere wczuc. W kazdym razie Lakers zaimponowali mi tym ze pierwszy raz widze zeby zespól nie wciagnal sie w run and gun ani przez chwile. Widac ze Phil kontrolowal sytuacje i ustawił swoich podopiecznych. Oczywsice były momenty ze Suns grali te swoje krótkie i szybkie akcje ale takowych ze strony Lakers wiele bym nie naliczył. Swoja droga taktyka Suns jak myslałem i przedstawiali to inni bedzie opierała sie na probie wykorzystania przewagi fizycznej. Brown był niezly w manewrach, ale to przeciwko niskim rywalom widizalem juz w poprzednim meczu. Najwazniejsz ze dalej nie poprawił skutecznosc, nie trafia czym pozbawia zespól akcji a Suns daje mozliwosc do kontrataku. Walton był swietny, duzo widzi, ma wyczucie sytuacji i byl w tym meczu w formie. Oczywiscie jak wspominali przedmowcy szybko podobnego spotkania u niego nie zobaczymy, ale we wczorajszym meczu kolejny raz zaimponował mi swoja inteligencja boiskową. Smush pokazał kilka ładnych akcji, kilka razy wypatrzył partnera, kilka razy dobra decyzja rzutowa zaknczona punktami. To jeszcze debiutant wiec od razu cudów sie po nim nie spodziewam, jak na pierwsyz wystep w PO jest dobrze. Dla Kobe widoczeni nie szło. Siłował sie z akcjami i fatalna skutecznosc. Oczywscie nie by dobrze kryty przez Bella ale mimo to miał sporo kłopotów ze sforsowaniem obrony Suns i zdobywaniem punktów. Ogólnie to podobała mi sie jego altruistyczna gra, z porzytkiem dla partnerów, oddawal piłke, kreował teammates. Potem troche w IV kwarcie wydaje mi sie troche na siłe grał pod siebie, kozłował, prezciskał sie i rzucal na pograniczu faulu z trudnych pozycji. Co do SUns to wygrali mimo tego ze byli słabsi i za to naleza im sie gratulacje. Grlai słąbo a jednak dopięłi swego. Nash robił swoja robote, Thomas blysnał. Byl chyba jedynym zawodnikiem ktory naprawde realnie stanowil zagrozenie i przeciwwage dla sily pod tablicami Lakers. Co prawda inaczej wygladało to na boisku niz w statystykach, ale i tak zbierał ładnie.

 

PS. Mimo że nie jestem specem jezeli chodzi o przepisy to ja bym tutaj sie przychylił do decyzji sedziów. Wydaje mi sie ze Diaw chciał sie zatrzyamc i zrobic normalan zasłone i został popchniety przez Smusha, to spowodowało ze zrobił kilka kroków do przodu, a nie on ruszał sie z własnej woli.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie zauważyłem tego wcześniej, ale mnie zaciekawiło bo szczerze to sam nie wiem czy coś takiego nie jest ruchomą zasłoną, Diaw faulował Parkera przy zbiórce przepychając go rękami pod kosz, ale nic zebrał podał piłkę do Nasha i następnie przesuwał się uniemożliwiając Parkerowi dostanie się do rozgrywającego Suns

Co prawda miałem problemy z linkiem, który zapodałeś (trochę się zacina :?), ale z tego co widziałem Diaw nie robił ruchomej zasłony. Po zbiórce od razu oddał do Nasha, a że stał bezpośrednio na drodzie Smusha to już czysty przypadek, nie było w tym intencji, zebrał piłkę, podał i biegł w kierunku SN, lekko zasłaniając drogę do kosza rękoma. Mogło by w tym troszkę winy, ale nie przypominam sobie, żeby kiedyś to gwizdali jak podobnie robiliśmy na turniejach (a zdarzało się), podobnie jest z sytuacjami, kiedy piłka leci na aut a koszykarze blokują dostęp przeciwnikowi, też gwizdków niema

 

Poza tym nawet komentatorzy ABC nie wspomnieli nawet słowem o jakiejś ruchomej zesponie, a jak wiesz te chłopaki znają się na rzeczy :wink:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Po zbiórce od razu oddał do Nasha, a że stał bezpośrednio na drodzie Smusha to już czysty przypadek, nie było w tym intencji, zebrał piłkę, podał i biegł w kierunku SN, lekko zasłaniając drogę do kosza rękoma.

Nie no spoko ja w żadnym wypadku nie chciałbym żeby takie pierdołki gwizdali w końcówce meczu, tylko byłem ciekaw czy zgodnie z przepisami jest to ruchoma zasłona, bo Diaw się przesuwał i to nie przypadkiem i nie tylko do przodu, ale również trochę na boki uniemożliwiając dojście obrońcy do gracza z piłką, Suns nieprzepisowych ruchomych zasłon robili w tym meczu naprawdę sporo wiele nie było odgwizdanych ta była nietypowa i po prostu nie przypominam sobie podobnej sytuacji i dlatego mnie to zaciekawiło, ale nie czepiam się tej sytuacji w żadnym wypadku jako przykładu złej pracy sędziów.

 

[/url]

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Najpierw odnośnie domniemanego faulu Mariona to przydałby może mały rys przepisów:

An offensive foul should not be called for charging if the contact is with a secondary defensive player who has established a defensive position within a designated “restricted area” near the basket for the purpose of drawing an offensive foul.

I teraz pytanie jak to zinterpretować. Czy Marion bronił Odoma jeśli Phoenix stało w tym momencie strefą. Moim zdaniem tak bo doskoczył do niego kiedy ten był w bronionym przez niego obszarze. Tak więc gwizdek chyba był dobry, ale żeby to rozstrzygnąć to chyba trzeba by zapytać kogoś kto się naprawdę na tym zna.

 

Jeśli chodzi o domniemany faul Thomasa. Na powtórce wyraźnie widać, że Brown porusza stopami. Nie wiem czy będziecie próbowali mi wmówić, że jest inaczej, ale ten ruch jest po prostu ewidentny. A czy tak jak pisze Pietras był faul wcześniej na Waltonie? No właśnie - czemu Walton nie pomógł sędziom podjąć takiej decyzji? Zabrakło po prostu cwaniactwa, chociaż prawdę mówiąc też niekoniecznie ten faul udałoby się wymusić, bo obaj wykonywali ruch w swoją stronę.

 

Za to faul na Bryancie to "wielbłąd" arbitrów i nie ma co tu dyskutować. Nie jedyny zresztą, bo wcześniej powinni gwizdnąć ofensa Nashowi, ale ta akcja akurat nie wypaczyła wyniku, bo Nash nie trafił. Jak czytałem wasze posty i tą "łacinę" to myślałem, że faktycznie sędziowie mogli was przekręcić. Ale chyba jednak trochę jesteście przewrażliwieni i przesadzacie.[/url]

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Apropos (brku) faulu na Brownie, o którym przypomniał mi spabloo dodam jeszcze od siebie, że Kwame nie zajął przepisowej pozycji obronnej. Już nie chodzi o to, że w momencie kiedy TT wychodził w górę Kwame jeszcze nie ustawił stóp na parkiecie, ale też o to, że wykonywał jednocześnie ruch w kierunku rywala. Dodatkowo przyczepić się też można do faktu, że stał bardziej barkiem w stronę Thomasa niż klatą i to wszystko złożyło się na gwizdek. Ofensa nie było

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja uwazam, ze plan Phila (jesli to byl plan) o zespolowej grze, niewidocznym Kobe, itp. byl b. dobry. Napedzili pewnie stracha i "niewiedzy" PHO, jednak nie sadze, by tak grajacy Lakers osiagneli cos w tej konfrontacji. LA jako calosc bede sie dobrze prezentowac, mecze beda na styku, jednak SUNS za kazdym razem utrzymaja przewage i w ten sposob moze sie to zakonczyc gladko 4-0. Do wyrwania jakies meczu bedzie potrzebny Kobe punktujacy, walacy te nielubiane przeze mnie 30 rzutow/mecz. Wbrew wszystkim zasadom tylko przy takiej grze LA widze jakiekolwiek szanse.

 

Po 2. Nie sadze, by LA zagralo jeszcze raz tak dobrze, wiec nawet to co pisalem wyzej o tej zespolowej grze i meczu na styku moze nie wypalic. Tak wiec w 2 meczu stawiam na jakas 20-30 pkt. przewage Suns (chyba ze nie bede sie przemeczac, chyba ze Kobe odwali jakies cuda znowu)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja uwazam, ze plan Phila (jesli to byl plan) o zespolowej grze, niewidocznym Kobe, itp. byl b. dobry. Napedzili pewnie stracha i "niewiedzy" PHO, jednak nie sadze, by tak grajacy Lakers osiagneli cos w tej konfrontacji. LA jako calosc bede sie dobrze prezentowac, mecze beda na styku, jednak SUNS za kazdym razem utrzymaja przewage i w ten sposob moze sie to zakonczyc gladko 4-0.

Dokładnie taki był plan i co nam dał już pisałem wcześniej.

Teraz przed drugim meczem Suns nie mają zielonego pojęcia na co się przygotować, czy znowu na grającego dla partnerow Bryanta czy na Bryanta, który będzie oddawał masę rzutów, jeśli Suns mieli przed tą rywalizacją w ogóle jakiś plan defensywny, polegający na pozwoleniu KB na zdobywanie punktów a skoncentrowaniu się na powstrzymywaniu reszty to Phil ich kompletnie zdezorientował tym świetnym posunięciem w pierwszym spotkaniu.

 

Myślę, że w drugim meczu Lakers zaczną znowu podobnie, grając przez środek na wysokich graczy, ale Kobe ze zdobywaniem punktów będzie się włączał częsciej w pierwszej połowie, ilość rzutów oddawanych przez niego powinna być lepiej zbilansowana bez popadania ze skrajności w skrajność, tak po 5 czy 6 na kwartę poza tym po tym jak sędziowie z tą ostatnią sytuacją dali dupy to jestem pewny, że w tym meczu Kobe będzie stawał na linii co najmniej 15 razy 8)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gdyby tak zmusic Odoma by gral jak najblizej kosza, gdzie PHO nie mialoby odpowiedzi na niego i dawac mu jak najwiecej akcji... :roll:

Koles ma tyle talentu+warunki fizyczne+brak rywali w SUNS, ze spokojnie by im stukal tych punktow ile wlezie. Moze to jest pomysl na Suns hmm.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gdyby tak zmusic Odoma by gral jak najblizej kosza, gdzie PHO nie mialoby odpowiedzi na niego i dawac mu jak najwiecej akcji... :roll:

Koles ma tyle talentu+warunki fizyczne+brak rywali w SUNS, ze spokojnie by im stukal tych punktow ile wlezie. Moze to jest pomysl na Suns hmm.

Dokładnie tak właśnie grał w tym meczu Odom.Choć nie do konca się zgodze że nie ma rywali w Suns.Odom zyskuje przewage nad rywalami albo wzrostem, albo szybkością.Tutaj gra w sumie przeciwko podobnym zawodnikom jeśli chodzi o warunki fizyczne takimi jak Diaw czy Thomas.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

PS: W akcji po której Nash trafił trójkę w końcówce żadnej ruchomej zasłony Diawa nie było!

Nie zauważyłem tego wcześniej, ale mnie zaciekawiło bo szczerze to sam nie wiem czy coś takiego nie jest ruchomą zasłoną, Diaw faulował Parkera przy zbiórce przepychając go rękami pod kosz, ale nic zebrał podał piłkę do Nasha i następnie przesuwał się uniemożliwiając Parkerowi dostanie się do rozgrywającego Suns :?

 

jako, że w temacie tym rozgorzała się zażarta dyskusja, postanowiłam się do niej właczyć. Biorąc pod uwagę definicję nielegalnej zasłony i wszystkie elementy, które się na nią składają, w tej akcji nie może być o niej mowy, można by ewentualnei dopatrzeć się w niej trzymania i to też tylko czepiając się np. nienaturalnego i nieproporcjonalnego rozstawienia rąk, co jednak przy tym wzroście zawodnika nie jest niczym nadzwyczajnym i z mojej perspektywy zawodnik drużyny atakującej nie przytrzymywał zawodnika broniącego, blokowania jak dla mnie też nie było, gdyż zawodnik poruszał się do przodu i w żaden sposób nie był odpowiedzialny za kontakt, bo przecież zawodnika broniącego miał za sobą, co innego gdyby poruszając się do tyłu spowodował kontakt, wtedy można by było mówić o przewinieniu, ale do tego też musiałoby zostać spełnionych kilka podstawowych zasad.... podsumowując, zagranie jak dla mnie legalne:)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Własnie jest połowa Game 2. Lakers prowadzą 15 punktami. to wiadomośc dla tych co pisali i myśleli że lakers nie mają szans. Mam nadzieje że utrzymają. grają dobrze. good defense jeszcze lepszy ofens niż w pierwszym spotkaniu, dalej gra dobrze Walton i Odom plus nieźle KWame i Kobe lepiej mało rzutów dobra skuteczność jak na razie. w Suns Nash bardzon dobrze a reszcie nie wpadało juz tak - lakers maja lepszą skuteczność za trzy. ładny był taki blok na koniec ech.

oby tak dalej. tylko sedziowie jacyś dziwni niektóre decyzje ale mało są hmm dziwne nie mwie złe. ale Kobe ma 3 faule dawno chyba tak szybko 3 fauli nie złapał...pozdro

 

 

dopiero co to napisałem a NAsh rozrzucał troche obrone lakers - sam ma już 20pts ale tylko 3 as. nie ma niego sposobu. lakers troche sie podpalili - Walton zwłaszcza

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

A podobno powstrzymanie Nasha i reszty było niemożliwe? Więc sprawdza sie ta reklamówka co ciągle leci na chińczyku (nie nie McDonald's) Adidasa ze "Niemożliwe nie istnieje" 8) . To jak Nash sie pogubił w drugiej kwarcie to było mistrzostwo świata. Obrona Lakers grała znakomicie nawet na powtórkach pokazywali jak sie powinno strefę ustawiać :wink: W pierwszej kwarcie głupkowate straty, zupełnie nie potrzebne, w drugiej już pisałem. Trzecia jak to u nas trzecia raz gramy, raz nie a czwarta to juz wielkie emocje prawie do końca...

 

Ciekawy był to mecz jednak zauważyłem ogrom bezsensownosci gry w Suns:

 

1 - Po co Nash cisnoł tak te trójki?

2 - TT nie rozumie ze takie mecze jak ostatnio zdarzaja sie raz w rzyciu i juz na skutecznosci 95% nie zagra?

3 - czy ten PHX jest nie reformowalny?

 

Gdyby chcieli (umieli 8) ) rozwalili by nas... W pewnym momencie gdy było 3 pkt przewagi do LAL Nash wchodzi pod kosz, jest sam na sam z koszem i zamiast rzucać za dwa, posyła piłke na obwód i rzucają kolejną cegłe. Gdy tak PHX bedzie grał to pewnie będzie 4-1 dla nas i bez emocji.. Jeżeli to prawda ze Nash dostanie MVP nie zrozumię tego. Taki Parker robił z nim w ataku co chciał, w obronie zresztą (dobra czasami) też.. To Kobe pokazał jakim jest leaderem ciągnać drużynę w końcówce a Steve znowu dał dupy.. Załowac można tylko, że nie graliśmy wiecej w pomalowane, bo samym tym mogliśmy roznieść PHX i nawet by "nie dychneli"..

 

 

ps. Divać to ciota (i wogole jak on był ubrany koszulka LAL i KINGS? WTF?????????)

 

ps2. A tak chinka z MCKaczora calkiem, calkiem :wink:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Brawa dla Lakers, ale nie spuszczajcie się jeszcze :) Teraz kolej na D'Antoni'ego, zeby cos nowego wykombinowac. Nie powiem, fajnie by bylo, jakby Lakers wymietli tego kudłatego Kanadyjczyka z playofffs :) , ale wygranie jednego spotkania to jeszcze za wczesnie, by czepiać sie sceptykow (do ktorych sam sie w ocenie tej serii zaliczam).

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Sweet 8) .Lakersi troszkę zawalili w końcówce, ale generalnie przez większą część meczu kontrolowali wynik.Ze słońcami jednak nigdy nie mozna być niczego pewnym(nagle, trzy trafione 3jki z rzędu), dlatego do końca martwilem się o końcowy wynik.Wspaniały był dzisiaj Lamar, trafiał prawie wszystko, był po prostu nie do zatrzymania.Kobe to Kobe, zrobił to co do niego należało, grając w podobnym stylu jak w game 1.Jak na mój gust troche za dużo było rzutów za 3, choć akurat dzisiaj skutecznośc była dobra (Vujacic!).No i na koniec trzeba podkreślić dobrą obrone przeciwko wszystkim nie mającym na koszulce nazwiska "Nash" ;) (choć Bell też się rozkręcił).Jedziemy do Californi 8)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Tym razem już lepszy zespół wygrał 8) Nie chcę za wcześnie rzucać zbyt poważnymi hasłami, ale Suns wyglądają na rozpracowanych. Lakers świetnie w wielu akcjach zmuszali ich do gry z piłką, nie zostawiali im zbyt wielu pozycji na obwodzie, jedyny gracz Suns, który może po tym meczu powiedzieć, że nie czuł na sobie zbyt dużej presji obrony to Nash. Dobij jakoś do tych 9 asyst, ale przez większą część meczu sam rzucał wyglądając trochę jak Kobe z sezonu regularnego :wink:

 

Właśnie Kobe znowu spokojnie, bez szarpania się, gra dla zespołu, ale od początku zaczął oddawać po kilka rzutów w kwarcie dzięki temu skuteczność dzisiaj zdecydowania lepsza no i ten monster dunk gdzie prawie przeskoczył Nasha w czwartej kwarcie :shock: Lamar znowu lepszy od Matrixa, ale tym razem go praktycznie zdeklasował po obu końcach parkietu, pierwszy strzelec Suns sobie nie pograł, dzisiaj graczem Suns, który miał dzień był Bell do rzutów, ale reszta oprócz Nasha nie stanowiła wielkiego zagrożenia.

 

Zespołem, który po tych dwóch meczach może powiedzieć, że narzucił swój styl gry są bez wątpienia Lakers, w tym meczu od początku spowalniali akcje, grali skutecznie w obronie na przełomie pierwszej i drugiej kwarty rzuciliśmy Suns chyba 19 punktów nie tracąc w tym czasie żadnego. Obawiałem się, że Lakers nie będą potrafili wracać na czas do obrony, ale nie ma z tym wielkich problemów, Lakers nieźle radzili sobie z pick and rollami Suns, zatrzymaliśmy ich na 93 punktach, w pierwszej połowie zdobyli 38 punktów (powinno być 36, ale Bell dostał dwa punkty w prezencie kiedy trafił ewidentnie po czasie )czyli o jeden mniej niż w pierwszej kwarcie poprzedniego meczu. Widać, ze Phil umie wyciągać wnioski, właśnie Jax widzicie tą różnicę między Philem z sezonu regularnego a tym obecnie :?: to jest to cały czas aktywny, nie przysypia, kiedy po tym runie 19-0 Suns zdobyli zaledwie 4 punkty zaraz wziął czas nie czekając niepotrzebnie.

 

Suns kompletnie nie potrafią szanować czasu jaki mają :? w pierwszym meczu kiedy Nash sypnął tą trójkę po zbiórce w ataku Diawa każdy rozgrywajacy w takiej sytuacji uspokoilby grę, wtedy im się opłaciło to zagrania bo trafił, ale nieraz jak patrzę na Nasha i jak chociazby w dzisiejszym meczu potrafi jechać w kontrze sam na trzech i odpalić niecelną trójkę kiedy na rozegranie akcji ma jeszcze 20s to :lol: Suns nie mają pojęcia na czym polega gra w tej fazie rozgrywek, Nash nie ma o tym pojęcia cóż live by the three die by the three :twisted:

 

Suns póki co nas nie zaskakują niczym specjalnym, Lakers grają zespołowo Kobe w pierwszych dwóch spotkaniach zaledwie 45 rzutów, Kwame, Lamar, Luke włączają się ze zdobywaniem punktów, dzisiaj nawet Sasha nawrzucał panu MVP, Cook nie kaleczył a jeszcze nie zagrał Mihm, który kiedy wróci da nam kolejnego wysokiego.

 

Jest dobrze celem każdej drużyny zaczynającej serię na wyjeździe jest wygrania jednego spotkania i to zrobiliśmy, mowiliśmy o narzuceniu stylu gry, Suns nam swojego zdecydowanie nie narzucili, a przez większość czasu było wręcz przeciwnie :D

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

No i wygraliście z Słońcami. Gratuluje. Znowu nam pokazuje się zacięty pojedynek jest 1-1 jak będzie dalej zobaczymy ale mysle ze rozegra sie w tym spotkaniu 7 meczy.

 

P.S

E-nba:

 

Dość dziwna wieść napłynęła z NBA. A mianowicie taka, iż możliwym jest, że Kobe Bryant (gwiazda LA Lakers i król strzelców tego sezonu) rozważa możliwość występów z numerem... 24 na koszulce w miejsce używanego póki co #8. Obecnie Bryant gra z numerem, którego używał w początkach swojej, wówczas jeszcze bardzo młodocianej, kariery we Włoszech. Z kolei numer 24 nosił w czasach licealnych w Lower Marion. Jeśli źródła (oczywiście anonimowe, bo jakie?), na które powołuje się ESPN, okażą się dobrze poinformowane, to zmiana ta będzie najbardziej znamienitą od czasu, gdy sam Michael Jordan rozegrał 22 mecze sezonu 1994-95 z numerem 45. Źródło: ESPN

Głupio by to wyglądałeo :/ Kobe z 24

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

No i stalo sie to co przepowiadane bylo wczesniej przez niektorych. . Kupe smiechu wywoluja u mnie przed wczesne okrzyki euforii fanow LA. I to jednym z nich jest Van, gosc, ktorego pomimo slepoty jaka kazdy z fanow LA posiada uwazalem za racjonaliste. Czytajac Van Twoja wypowiedz mozna dojsc do wniosku, ze juz jest 4-1 dla LAL. Te spuszczanie sie nad doskonala gra LA i wysmiewanie nieudacznikow z Phoenix. Ale dosc tego, przejdzmy do meczu. Moja relacja i odczucia to to co w recapie i boxscorze, bowiem na C+ lecial Mavs-Grizzlies.

 

A wiec tak, zaczne od Suns. Mowa o tym jakoby Nash mialby byc tym jedynym, ktory nie odczul presji defensywy LAL. Hmmm.. roznie to mozna odebrac, bowiem Steve z jednej strony byl bliski triple-double (braklo mu jednej asysty i 3 zb), a z drugiej zaliczyl az 6 strat. I czy mozna mowic tutaj o pohamowaniu Nasha? Dla mnie Nash, zeby go totalnie zatrzymac musial by chyba miec zly dzien. Pije teraz do wypowiedzi poprzednikow;, ze wymeczyl 9 asyst. Nie rozumiem slowa "wymeczyl"? Przecierz przy sredniej ponad 10 asyst na mecz czasem tez trzeba miec ponizej tej dziesiatki. To normalne. Przynajminej tak mi sie wydaje.

Wyroznil sie Raja Bell i tutaj nie ma watpliwosci. Marion za slabo jak na jego mozliwosci i to zdecydowanie. Z reszta to zdaje sie nie byl jego mecz, bo ze skutecznoscia tez byl na bakier. Thomas, no coz. Jak juz bylo mowione po pierwszym meczu, gosc co noc nie bedzie zaliczal 20-10 przy blisko 100% skutecznosci. Reszta teamu w zasadzie nie wykazal sie w ogole.

Co do LA to nie moge mowic o grze KB, bo nie widzialem. Ale czytam to co pisza zdaje sie ludzie, ktorzy mecz ogladali i KB gral podobnie do GAME 1 z tym, ze widze,ze chyba ma lepsze cyferki. Bardzo jasna postacia tej rywalizacji zdaje sie byc Odom, ktory juz drugi mecz gra bardzo dobrze. Widzac sposob gry w game 1 bardzo mi przypadl do gustu. To kawal chlopa, niech w koncu zacznie to wykorzystywac, a na pewno wyjdzie mu to na dobre. Ponadto zauwazalne bylo wsparcie punktowe Browna i Vujacica. Co do Browna to troche dziwi mnie, ze gosc, ktory nie ma przeciez przeciwko sobie Amare zdobywa 2 zb przez 36 min gry. Dodatkowo nie ma dla niego jakiegos postrachu po stronie frontcourtu Suns.

Reasumujac oby dwa teamy zakonczyly spotkanie z marna iloscia zbiorek. Co do skutecznosci to bardzo dobrze widac, ze LA tym razem byli gora. Dosc znaczne roznice w FG% i 3PT%. Nie wiem w zasadzie z czego to wynikalo (bo meczu nie widzialem) czy z dobrze bronionego przez LA pomalowanego i wymuszonych tym samym rzutow dystansowych czy ogolnie ze slabej dyspozycji strzeleckiej teamu z Arizony.

 

Teraz przenosimy sie do LA i mozemy oczekiwac bardzociekawego widowiska,bowiem LA bedzie gralo pierwszy emcz w domu, zas Suns bede zmobilizowani po ostatnim meczu. GO SUNS !!!

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.