Skocz do zawartości

WCF: Dallas Mavericks (4) - Phoenix Suns (2)


Greg00

Jaki przewidujecie wynik serii?  

24 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Jaki przewidujecie wynik serii?

    • 4-0 Mavs
      0
    • 4-1 Mavs
    • 4-2 Mavs
    • 4-3 Mavs
    • 4-0 Suns
      0
    • 4-1 Suns
      0
    • 4-2 Suns
      0
    • 4-3 Suns


Rekomendowane odpowiedzi

No tak rzeczywiście, nie doczytałem. Sorry za zamieszanie. Ale co mi sie równiez rzuciło w oczy. Pisałeś zdaje się w tamtym temacie o wymaganiach w stosunku do Nasha i o krytyce w momentach kiedy zawali mecz-e. Nie mów, ze zmieniłes stosunek do niego przed i po otrzymaniu tego drugiego MVP. Krytykowałes i będziesz go krytykował w większym czy mniejszym stopniu. Tak samo non stop piszesz o tym co dziennikarze maja do zarzucenia Lakersom. A ja dalej twierdzę, ze to się nie bierze z powietrza. Trudno jest rzeczywiście wam (mam tu na mysli trzon kibiców LAL na tym forum) przyjąc krytykę waszego zespołu. Jakieś porównania Kobe'go i Nasha. Po co to ciągnąc nie widze sensu. Jedno co widze to gdzie obecnie znajduje się Kobe a gdzie Nash. To jest wystarczający argument. A tak w ogóle jeśli juz powracać do tego co zrobili LAL w rywalizacji z Phx... Nie warto, bo porównywac tutaj nie ma czego.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jmy wywołałeś mnei do odpowiedzi, wiec odpowiem ;-)

 

Pytasz skad nienawisc do Phoenix. Przede wszystkim to nie nienawiśc a niechęc. A skąd...?

 

Mógłbym tutaj porównac swoje odczucia na ich temat do stosunku Szaka do Bella. Wiesz, generalnie, zawsze sunsi mi latali koło dupy i to tak konkretnie. Nasha nigdy nie lubiłem, bo... po prostu. Kazdy ma tak ze czasem ktos w nim sympatii nie wzbudza, a Kudłaty nie tylko nie wzbudza we mnie sympatii ale wzbudza we mnie nawet antypatie - wyglądem, mimiką, zachowaniem etc etc. Co nie znaczy ze nie podziwiam jego klasy.

 

Co się wiąze z poprzednią myślą, czyli ze Suns mi latali koło dupy - nie oglądałem ich często i nie przywiązywałem wagi do ich gry, a co za tym idzie, nie oceniałem, nie emocjonowałem się itd.

 

Seria z Lakers (jak i całe tegoroczne play-offy) jednak zmieniły moje nastawinie, co już wiesz. Rzeczy, o których wspominał Van to jedno, drugie to sytuacja która diametralnie zmienia moje nastawienie - zachowanie Bella na boisku, a potem pomeczowe wypowiedzi. Juz samo to mogło wystarczyc do znienawidzenia tak jego jak i druzyny w której gra. Dalej - ten irytujący styl, który przy bliskim "przyglądaniu się" tak działa na nerwy. To robienie z meczów najlepszej ligi, podwórkowej "kopaniny". Dalej - osoba D'Antoniego, który w moim mniemaniu jest przecenianym copachem, a jak wiadomo, faworyzacja i przecenianie są w pewnym stopniu irytujące dla dotychczas bezstronnego obserwatora.

 

Na koniec wreszcie - rzecz powiązana z poprzednią, czyli drugie pod rząd MVP dla Nasha. Kiedyś tutaj ktoś ładnie powiedział, że multum naprawdę Wielkich graczy nie dostała nigdy 2 MVP w karierze, a co dopiero 2 pod rząd a taki Nash dostał. Van równiez wspominał o tym, jak śmieszne jest to że taka sierota w obronie, dominuje w najwyższej kategorii odznaczenia sportowego w tej lidze. Na dodatek, dobrym argumentem dla nieuznawania go MVP jest przykład Dallas, którzy po jego odejściu nie tylko nie stracili ale stali się nawet lepsi. Ostatnim popdunktem w rozważaniach o MVP jest rzecz, że w moim przekoananiu przynajmniej 2 graczy zasłużyło bardziej na tą nagrodę niż "Stivi", z których jeden mam nadzieję dobitnie to udowodni w tej serii.

 

Myślę że to długa lista rzeczy, z racji których mam taki a nie inny stosunek do tej drużyny. Mam jak widzisz "zastrzeżenia" personalne jak i ogólne, tak samo jak częśc ocen jest subiektywnych, a częśc obiektywnych. Jedno jest faktem niepodważalnym, Suns po tegorocznych playoffach i tych wszystkich incydentach, nie pozostaną dla mnie już obojętną drużyną.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Fajnie jak dyskutowaliśmy, że to aktorzy w filmach kiedy są uderzani potrafią tak udawać dobrze :lol: Dobrze, że jest na tyle głupi, że o tym mówi mam nadzieję, że sędziowie widzieli tą wypowiedź i zaczną się bardziej zastanawiać czy faktycznie jest tak często faulowany przez gracza ataku czy nie.

Jeśli opanował sztukę udawania odruchów bezwarunkowych to naprawdę wielki szacunek dla niego :twisted: . Ale masz rację. Sędziowie powinni się bliżej temu przyjrzeć, bo ciągłe gwizdanie fauli ofensywnych w sytyacjach gdy kontakt jest naprawdę niewielki, to jedna z przyczyn, dla których przestałem kompletnie interesować się koszykówką polską i europejską :? .
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W sprawie meczu... Hmm zdecydowanie więcej spodziewałem sie po stronie Suns... Nowitzki, oczywiście pokazał, ze ostatnie spotkanie w jego wykonaniu to po prostu wypadek przy pracy, swoją drogą każdemu się to zdarza. Ale dzisijaj na boisku niemiał sobie równych. Swietna skutecznośc z gry.... Madre decyzje, wspomagany przez Howarda (szok, twardy koles jak skała) Zreszta to juz było do przewidzenia w pewnym momencie, kiedy Howard przekroczył tą 20, cóż statystyki nie kłamia - Dallas musieli wygrac.

 

Następnym, którego pragne wyróżnić - Stackhouse. Koles naprawde daje rade w play-offs i jest niezwykle wazną postacią w tej rywalizacji. Terry, jasne tradycyjnie dobra postawa. I ktos kto naprawdę zasługuje na uznanie choc patrząc na statsy... To Diop. Nie wiem czy zwrócilliście uwage na jego tip'y w ataku. Z tego sie wzieło 5 zbiórek ofensywnych. Noo, brawo. I jeszzce słowo komentarza co do dwóch playerów. Blady - śmiech na sali. Naprawde ja nie wiem co Karaluch widzi w tym człowieku, on powinien w ogóle na boisku nie przebywac. Wszytkie (heh zle słowo większośc w 15 minut) błędy, po których na boisku dzieje się źle dla dallas, są konsekwencją tego co zrobi a raczej czego nei zrobi (czyt. zawali w obronie) Blady. I druga postac - Cukiereczek. hehe pojawiłsię chyba tylko po to, zeby zgarnąć swoje minuty.

 

Zaczne od Bella. Hmm, przy próbiewejścia pod kosz Howarda, on dał znowu upust swoim emocjom, niepotrzebnie odpychając gościa, co mogło się skonczyc po raz kolejny skręceniem kostki, juz skręconej. Faul techniczny, tak ale nie powinien tego zrobic. ale myslę, że miało na to wpływw to co dzisiaj w meczu grał. Czyli nic. Diaw - niezły air-ball z wolnych :P Thomas, uhm te trójki. Koles naprawde potwierdza swoja wartosc. Marian - za mało go dzisiaj. Nash, cóż jest porażka nie ma cosię rozwodzic nad jego dzisiejsza rola. Barbosa, jak na niego przystało.

 

 

 

kore : Mógłbym tutaj porównac swoje odczucia na ich temat do stosunku Szaka do Bella. Wiesz, generalnie, zawsze sunsi mi latali koło dupy i to tak konkretnie. Nasha nigdy nie lubiłem, bo... po prostu. Kazdy ma tak ze czasem ktos w nim sympatii nie wzbudza, a Kudłaty nie tylko nie wzbudza we mnie sympatii ale wzbudza we mnie nawet antypatie - wyglądem, mimiką, zachowaniem etc etc. Co nie znaczy ze nie podziwiam jego klasy.

Widzisz, podobna sytuacja co u mnie z Bryantem. tyle, ze nie od zawsze ale od pewnego momentu. Kudłaty powiadasz, z całym szacunkiem ale ten epitent mam zarezerwowany dla Kubka ehm Kobe'go na czasy kiedy postanawia sie zapuscić. Ba wychodowqc bombel z tyłu głowy. To Ci dopiero kudłacz. To jest komiczne i prześmieszne. Wybacz. AMm nadzieje, że nie rozzłościłem. I ostatnie podkreślone zdanie. kore widzę, ze możesz napsiać o Steve'm dokładnie to co ja o KB. Tu się zgadzamy.

 

Seria z Lakers (jak i całe tegoroczne play-offy) jednak zmieniły moje nastawinie, co już wiesz. Rzeczy, o których wspominał Van to jedno, drugie to sytuacja która diametralnie zmienia moje nastawienie - zachowanie Bella na boisku, a potem pomeczowe wypowiedzi. Juz samo to mogło wystarczyc do znienawidzenia tak jego jak i druzyny w której gra. Dalej - ten irytujący styl, który przy bliskim "przyglądaniu się" tak działa na nerwy. To robienie z meczów najlepszej ligi, podwórkowej "kopaniny". Dalej - osoba D'Antoniego, który w moim mniemaniu jest przecenianym copachem, a jak wiadomo, faworyzacja i przecenianie są w pewnym stopniu irytujące dla dotychczas bezstronnego obserwatora.

Powiem Wam cos panowie. I nie będę tego rozwijał, ale czy to nie przypadkiem rok 2001 ma wpływ na tą nienawisc do tego zawodnika. A juz przynajmniej czy to nie od tego czasu, złośc na niego sie wzmogła?

D'Antoni? Nie wiem co tammasz do neigo. Ja tam uwazam, ze czasami jest wrecz za spokojny. Czy faworyzowany? Nie mądry - tak. Patrz gdzie oni sie obecnie znajdują, patrz co potrafił zrobic z tą drużyną. A jak nie on to niech wszytko spadnie dla Nasha. lepiej?

 

Na koniec wreszcie - rzecz powiązana z poprzednią, czyli drugie pod rząd MVP dla Nasha. Kiedyś tutaj ktoś ładnie powiedział, że multum naprawdę Wielkich graczy nie dostała nigdy 2 MVP w karierze, a co dopiero 2 pod rząd a taki Nash dostał. Van równiez wspominał o tym, jak śmieszne jest to że taka sierota w obronie, dominuje w najwyższej kategorii odznaczenia sportowego w tej lidze. Na dodatek, dobrym argumentem dla nieuznawania go MVP jest przykład Dallas, którzy po jego odejściu nie tylko nie stracili ale stali się nawet lepsi. Ostatnim popdunktem w rozważaniach o MVP jest rzecz, że w moim przekoananiu przynajmniej 2 graczy zasłużyło bardziej na tą nagrodę niż "Stivi", z których jeden mam nadzieję dobitnie to udowodni w tej serii.

I multum graczy, którzy zasłuzyli choc na jedno MVP, nigdy w życiu go nie dostało, i częścc z nich grających może nigdy nie dostanie. Doszukujesz sie w tym wszytkim sprawiedliwości? Na marke. Who cares? Zobacz co się stało z takimi zawodnikami jak Q czy JJ, a potem sie zastanów nad reszta zespolu z Phoenix obecnie. Obrona, tak obrona jest obroną ale wygrywanie meczy wygrywaniem. Mam nadzieję, ze rozumiesz co mam na mysli. Ohoho, co do Dallas. Wiesz to co sie stało po odejściu Nasha. Nie uważasz, ze dzięki temu szanse dostali :inni" (wymienić? po co) zawodnicy, których talent mógł sie dzięki temu ujawnic w póxniejszym czasie? Wymiana dobra dla dwóch stron jak cza pokazał. Mówisz tylko o jednej stronie medalu. Jakie to Dallas stało się dzięki temu (i Avery'emu ja bym dodał) a czy to nie czasaem dallas z Phoenix graja w finale konferencji? Masz odpowiedz. Zawsze będzie tak, ze ktos tam bardziej zasłuzył. Niechęc u Ciebie pojawia sie z powodu dwukrotnego wyboru, a nie po prostu wyboru bo w przeciwnym razie nie miałbys mu czego zarzucić. I jeszcze cos, dziennikarze, którzy podejmowali ten cięzki wybór, wiedz, ze oglądali i trochę bardziej niz my interesowali się grą Suns pzrez caaały cięzki sezon. I wiesz, chyba ich przekonał. Bo tez za to dostał MVP.

 

Myślę że to długa lista rzeczy, z racji których mam taki a nie inny stosunek do tej drużyny. Mam jak widzisz "zastrzeżenia" personalne jak i ogólne, tak samo jak częśc ocen jest subiektywnych, a częśc obiektywnych. Jedno jest faktem niepodważalnym, Suns po tegorocznych playoffach i tych wszystkich incydentach, nie pozostaną dla mnie już obojętną drużyną.

Jak Lakers dobry czas temu dla mnie. I tak to już własnie jest. nie musimy się o niczym przekonywac, po prostu wiem swoje. Prawda? czy jest w stanie ktos lub cos wyprowadzic z błedu co do Steva? Nie, nawet jakby otrzymał MVP finałów. Przekreśliłeś go poprostu, co zresztą w pewnym stopniu zrobiłem z KB. jednym i drugim, ale drugim w większym stopniu. Podziwiam umiejętności pierwszego, podziwiam jego styl i klase w jakim sprzedaje swoje umiejętnosci, jak ty w przypadku Nasha. Tyle. Więcej nie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

o shit - Nowitzki rzucił 50 w tym 22 w ostatniej kwarcie :shock: (myślałem, że to może blisko rekordu ale rekord punktów w jednej kwarcie w PO to aż 29).....wiadomo przeciwko komu ale to i tak zawsze robi wrażenie w playoff.....ten koleś to fenomen...to jest niewiarygodne - gdzie rodzą się tacy ludzie?...RIP Phoenix - pojutrze musi być 4-2...nawet przy dobrej grze praktycznie wszystkich (poza Bellem) Suns przegrywają wyraźnie, choć przez 3 kwarty trzymali się nieźle...Thomas znów jak nawiedzony trafiał tójki, Marion grał swoje, Nash niestety zawodził skutecznością ale także swoje uzbierał....ale wtedy Dirk pokazał, jakim jest liderem i praktycznie w pojedynkę zmienił 7-punktową stratę w 16-punktowe zwycięstwo....wow, wow i jeszcze raz wow...ta kwarta przejdzie do historii NBA i być może otworzy Dirkowi drzwi do grona największych sław w historii ligi....zawsze bowiem najtrudniej wygrać ten przeważający, nie układający się po myśli mecz, który broni dostępu dalszych osiągnięć - potem już może być z górki i tytuły mogą się posypać (jak to było w przypadku Bulls czy Lakers)....a należy pamiętać, że to on także uratował Dallas w serii z San Antonio.....jest w NBA takie powiedzenie "NBA Finals - where legends are born" - chyba w tym roku należałoby je zmienić na "NBA playoffs - where legends are born"....respect

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

No Dirk szaleje, swoją drogą to naprawdę niesamowite, że na 16 rozegranych do tej pory meczów w PO on jako lider, najlepszy strzelec drużyny zawiódł w zaledwie jednym spotkaniu :shock: Nie wiem ilu graczy utrzymywało wcześniej tak wysoką formę w PO przez tak długi czas. Josh Howard też jest świetny, że niektórzy potrafią takie talenty jak on wyłowić z niskimi numerami, nie dość, że świetna defensywa to jeszcze ofensywnie się strasznie wyrobił. Mam nadzięję, że Mavs skończą tą serię w następnym meczu będę im za to ogromnie wdzięczny :)

 

Powiem Wam cos panowie. i nie będę tego rozwijał, ale czy to nie przypadkiem rok 2001 ma wpływ na tą nienawisc do tego zawodnika. A juz przynajmniej czy to nie od tego czasu, złośc na niego sie wzmogła?

:? o czym Ty w ogóle mówisz :shock: szczerze ja w ogóle zapomniałem o tym pionku do czasu pierwszego meczu przeciwko Lakers w tym sezonie kiedy to starał się już wtedy sprowokować KB, potem gadając na jego temat do prasy starał się zaistnieć nie dzięki sobie i dzięki własnym umiejętnościom, ale dzięki osobie KB i wciąż to robi.

 

Nie wiem Jmy czy zakładasz, że kibice Lakers mają coś do niego ze względu na to jakie problemy swoją defensywą sprawiał KB :? Ja gościa jako dobrego defensora przeciwko KB nigdy nie zauważałem nawet, i podejrzewam, że podobnie większość osób, póki nie zaczął się sam promować wciagając w to właśnie Bryanta, z tamtych Sixers jedyni obrońcy przeciwko KB, którzy zasługują na pochwałę to Snow i McKie, ale Bell :? naprawdę Jmy tak w przeszłości jak i w tym sezonie byli różni defensorzy, którzy uprzykrzali Bryantowi skutecznie swoją defensywą grę własnie tych dwóch wyżej wspomnianych oczywiście Bowen, Prince czy Artest w tym sezonie swoją defensywą na nim zaskoczył mnie Steve Blake a facet ma warunki fizyczne jak Nash, ale świetnie broni, ale daj spokój z Bellem, w ogóle wszyscy łącznie ze mną powinniśmy dać sobie już spokój z dyskusjami na jego temat bo nie jest tego warty, dobry obrońca, dobry strzelec, flopper z ego jak jakiś supergwiazdor i tyle.

 

D'Antoni? Nie wiem co tammasz do neigo. Ja tam uwazam, ze czasami jest wrecz za spokojny.

Nie żebym to akurat uważał za coś strasznie złego, ale niewielu trenerów w lidze wydziera się i płacze do sędziów częściej od niego.

 

Who cares? Zobacz co się stało z takimi zawodnikami jak Q czy JJ, a potem sie zastanów nad reszta zespolu z Phoenix obecnie.

No Jmy i tu dałeś właśnie przykład tego co mnie w rozmowach o Nashu wnerwia strasznie, przecenianie jego wpływu. Przecież Q był lepszym graczem w Clippers niż później w Suns fajnie się zapowiadał grał częściej bliżej kosza, przyzwoicie bronił a grając w Suns odwaliło mu kompletnie i zamienił się w gościa ciskającego ciągle trójki, a Joe Johnson co się z nim takiego stało :?: bo jak dla mnie pokazywał spory potencjał przed przybyciem Nasha i po odejściu od Suns jakoś nie obniżył lotów.

 

I jeszcze cos, dziennikarze, którzy podejmowali ten cięzki wybór, wiedz, ze oglądali i trochę bardziej niz my interesowali się grą Suns pzrez caaały cięzki sezon. I wiesz, chyba ich przekonał. Bo tez za to dostał MVP.

Daj spokój wielu z nich nawet meczów nie ogląda co jasno wynika z części ich artykułów, poza tym próba przekonania do wiarygodności dziennikarzy podając za przykład właśnie wybór Nasha na MVP to moim zdaniem kiepski pomysł 8)
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Mecz na szczeście wygrali mavs i bardzo się ciesze z dzisiejszej postawy Dirka, niesamowicie odbudował się po poprzednim meczu, rzucić 50 pkt. w tak ważnym meczu i poprowadzić drużynę do bardzo ważnego zwycięstwa - Respect. 8)

Dzisiaj Dallas byli nie jako pod ścianą bo jeśli nie wygraliby dzisiaj to następny mecz w Arizonie byłby jeszcze trudniejszy niż ten dzisiejszy. Dzisiaj żadna z drużyn, co może trochę dziwić, nie miała skuteczności powyżej 50%, a wiadomo że w większości przypadków suns przegrywają gdy nie mają tego %.

Dziś Dallas zagrali ogólnie bardzo dobrze, Dirk miał wsparcie od Howarda( zadziwia mnie ten gość :wink: ), także od oczywiście Terry'ego, no i od Stackhouse'a. Natomiast w suns nikt nie zachwycił, Nash znowu ma 20-11, ale nie ciągnie drużyny w najważniejszyvh momentach i gra na słabej skuteczności, nie gra jak MVP ( ten gra chyba po drugiej stronie parkietu :wink: )

Co jescze zauważyłem w tej rywalizacji to to że Mavs grają najlepiej w

1-ych i 4-ych kwartach, dzisiaj było podobnie, w pierwszej częsci wypracowali sobie przewagę, w kolejnych dwóch dali się dogonić, a w ostaniej znowu odskoczyli, nie było to pierwzy raz w tej rywalizacji.

Teraz przed nami mecz nr 6 i mam nadzieję że mavs zakończą to w Phoenix, suns będą grali pod wielką presją, a wiadomo że jeśli mavs zagrają dobrze w obronie to niesamowicie cięzko będzie o wygraną.

 

 

Widzisz, podobna sytuacja co u mnie z Bryantem. tyle, ze nie od zawsze ale od pewnego momentu. Kudłaty powiadasz, z całym szacunkiem ale ten epitent mam zarezerwowany dla Kubka ehm Kobe'go na czasy kiedy postanawia sie zapuscić. Ba wychodowqc bombel z tyłu głowy. To Ci dopiero kudłacz. To jest komiczne i prześmieszne. Wybacz. AMm nadzieje, że nie rozzłościłem. I ostatnie podkreślone zdanie. kore widzę, ze możesz napsiać o Steve'm dokładnie to co ja o KB. Tu się zgadzamy.

 

Od pewnego czasu nazywasz różnych zawodników w jakiś dziwny sposób, który chyba mało kto rozumie, a to jest forum, więc pisząc tu chyba chcesz być rozumianym, więc jeśli już piszesz te swoje dziwne nazwy typu: "Blady" , "Cukiereczek" , "Kubek" to chociaż pisz obok kogo masz na myśli bo wielu forumowiczów zapewne nie wie o kogo chodzi(Swoją drogą to powiedz czy to ma być śmieszne :?: , bo mnie nie bardzo to bawi).

A co do nazywania Kobe'go ksywą Nasha to trochę mnie zaskoczyłeś, Kobe nosi już od kilku lat bardzo krótko obcięte włosy, a nawet kiedy kilka lat temu miał je trochę dłuższe, to chyba nikomu nie przysło do głowy żeby nazywać go "Kudłatym". Nie przyominam sobie też żeby nosił jakiś "bombel" cokolwiek to jest. Proszę o jakieś wyjaśnienie "Języka Jmy'ego" :wink:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jmy, no właśnie co się stało z JJ'em i Q-Richem? :)

Johnson w Atlancie bardziej sie rozwinął i stal się liderem tego młodego team'u.

Q-Rich, jak zauważył Van najlepsze sezony rozegrał w młodych Clippers, gdzie faktycznie zapowiadał się na wyższej klasy zawodnika.

Wpływ Nasha na partnerów trzeba doceniać, ale nie przeceniać.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Van: o czym Ty w ogóle mówisz szczerze ja w ogóle zapomniałem o tym pionku do czasu pierwszego meczu przeciwko Lakers w tym sezonie kiedy to starał się już wtedy sprowokować KB, potem gadając na jego temat do prasy starał się zaistnieć nie dzięki sobie i dzięki własnym umiejętnościom, ale dzięki osobie KB i wciąż to robi.

Własnie o tym mowię, między innymi o pierwszym meczu, tyle, ze w Finałach '01. A biorac pod uwage twoją niechęc do Sixers, tym samym do Bella mozna dojśc do rówźnych ciekawych wniosków.

 

Nie wiem Jmy czy zakładasz, że kibice Lakers mają coś do niego ze względu na to jakie problemy swoją defensywą sprawiał KB Ja gościa jako dobrego defensora przeciwko KB nigdy nie zauważałem nawet, i podejrzewam, że podobnie większość osób, póki nie zaczął się sam promować wciagając w to właśnie Bryanta, z tamtych Sixers jedyni obrońcy przeciwko KB, którzy zasługują na pochwałę to Snow i McKie, ale Bell

Nie chodzi o to, ze obrońca bylwtedy swietnym, bo to samo można powiedziec o KB, szczególnie, ze na barkach SO spoczywał znacznie większy obowiązek. Wtedy. Chodzi o to, ze Twoja niechęc do gościa może byc spowodowana już samym faktem udziału jego w tamtych Sixers, co za tym idzie niechęć w stosunku do jego osoby.

 

naprawdę Jmy tak w przeszłości jak i w tym sezonie byli różni defensorzy, którzy uprzykrzali Bryantowi skutecznie swoją defensywą grę własnie tych dwóch wyżej wspomnianych oczywiście Bowen, Prince czy Artest w tym sezonie swoją defensywą na nim zaskoczył mnie Steve Blake a facet ma warunki fizyczne jak Nash, ale świetnie broni, ale daj spokój z Bellem, w ogóle wszyscy łącznie ze mną powinniśmy dać sobie już spokój z dyskusjami na jego temat bo nie jest tego warty, dobry obrońca, dobry strzelec, flopper z ego jak jakiś supergwiazdor i tyle.

Ok więc dajmy sobie z tym spokój. Twój stosunek co do jego osoby znam i dyskutowac sie nie opłaca. Nie moge równiez powiedzieć, ze pochwalam jego zachowanie, ale jak juz mówiłem liczy sie skutecznośc. Głupi czy nie głupi jest (w Twoim mniemaniu) on gra w Finałach Konferencji a KB jest na rybach. Steve Blake? Rzeczywiście koleś tez kikakrotnie rzucił mi się w oczy. Będa z niego jeszcze ludzie. I te 5 (chyba) asyst na mecz. Imponujące, w porównaniu do poprzedniego sezonu w Wash.

 

No Jmy i tu dałeś właśnie przykład tego co mnie w rozmowach o Nashu wnerwia strasznie, przecenianie jego wpływu. Przecież Q był lepszym graczem w Clippers niż później w Suns fajnie się zapowiadał grał częściej bliżej kosza, przyzwoicie bronił a grając w Suns odwaliło mu kompletnie i zamienił się w gościa ciskającego ciągle trójki, a Joe Johnson co się z nim takiego stało bo jak dla mnie pokazywał spory potencjał przed przybyciem Nasha i po odejściu od Suns jakoś nie obniżył lotów.

 

Ze co takiego... Przestań Van. Zarówno Richardson jak i Johnson sporo utracili na swojej wartosci po odejsciu z PHX co za tym idzie po zerwaniu kontaktu z Nashem. Przecież to widac gołym okiem. Z tego co pamietam to koles przewodził lidze pod względem trafionych trójek. A teraz? Ile on teraz w ogóle przebywa na boisku? Dlaczego? I te 8 ppg na mecz totez nie jest szczyt jego mozliwości. JJ? Koles, nie zapominajmy gra w Atlancie, i gra przeciętnie. tak 20 ppg nazywam przeciętną gra. Bo tu chodzi o cos więcej. I zaraz, zaraz jesli juz jesteśmy przy atlancie. Skąd Diaw sie wział w Phx. Czy to nie czasami z Atlanty przywędrował? Kim był? Nie łapał się nawet do pierwszego składu! To ci dopiero. Czyja to sprawka?

 

Daj spokój wielu z nich nawet meczów nie ogląda co jasno wynika z części ich artykułów, poza tym próba przekonania do wiarygodności dziennikarzy podając za przykład właśnie wybór Nasha na MVP to moim zdaniem kiepski pomysł

A moim nie, bo w takim badź razie MVP mógłby byc wybierany przez grono kibiców. Yao na MVP :!: :roll:

 

Graboś:Od pewnego czasu nazywasz różnych zawodników w jakiś dziwny sposób, który chyba mało kto rozumie, a to jest forum, więc pisząc tu chyba chcesz być rozumianym, więc jeśli już piszesz te swoje dziwne nazwy typu: "Blady" , "Cukiereczek" , "Kubek" to chociaż pisz obok kogo masz na myśli bo wielu forumowiczów zapewne nie wie o kogo chodzi(Swoją drogą to powiedz czy to ma być śmieszne , bo mnie nie bardzo to bawi).

 

Hmm, moge się mylić, ale chyba od niedawna interesujesz sie NBA. Albo kiedys w małym stopniu. Mało kto rozumie? No tak rzeczywiście, gdybym to pisałe do zwykłego "szaraka" to tak. Mało kto by zrozumiał, ale to jest FORMU O NBA.... "Blady" - a czytałeś posty wcześniejsze? To Van Horn, dla Twojej informacji. "Cukiereczek" :shock: Szok. Oczywiście Darrell Armstrong, ksywa nadana jeszcze z czasów gdy gral w Magic (pamiętasz? :? ) Dlaczego? Koles znany z tego, ze przed każdym meczem wypija kubek kawy odpowiednio posłodzonej, żeby nie powiedzieć przesłodzonej (7 łyżeczek cukru) a także wcina tabliczke czekolady. czy rytuał nadal praktykuję, tego nie wiem. Kubek, oh człowieku, uparty jetseś jeśli już naprawde nie kumasz, jest jeszcze takie cos jak rozumienie z kontekstu. Zapewniam Cię, przydatna umiejetnosć. Tłumaczyc wszytko, każdemu jak dziecku, to chyba fora nam się pomyliły. Oczywiście chodzi o Kobe'go. Był kiedys art o nim w którym czytamy, ze (cóż to za imie prawda) Kobe dosłownie znaczy Kubek. Tylko w jakim języku (chyba nie po włosku, ale hell knows) czy tam dialekcie, narzeczu to nie pamietam. Nie bawi Cię to. Bo tez nie ma. Kto ja kto, ale ty, który tytułujesz sie mianem kibica LAL, ba kobe'go powinienes takie rzeczy wiedziec.

 

A co do nazywania Kobe'go ksywą Nasha to trochę mnie zaskoczyłeś, Kobe nosi już od kilku lat bardzo krótko obcięte włosy, a nawet kiedy kilka lat temu miał je trochę dłuższe, to chyba nikomu nie przysło do głowy żeby nazywać go "Kudłatym". Nie przyominam sobie też żeby nosił jakiś "bombel" cokolwiek to jest. Proszę o jakieś wyjaśnienie "Języka Jmy'ego"

A czy ja tez przypadkiem nie wspominałem o tym, ze kiedy się ZAPUŚCI (czyt, zapuści włosy, to tez tłumaczyć) a że od dobrych kilku lat (uff jak ten czas leci, kto by pomyslał?) co za roznica, przeciez ja nie o tym mówię. Nie przyszło Ci to do głowy. Kudłaty to kudłaty. Nash ma o ile dobrze pamietam proste włosy. prędzej nazwałbym go Indianinem, ale kudłaczem? Wybacz. Bombel. Ok, niech bedzie chełm. O ile dobrze pamiętam (a pamietam) to koles gdy zapuścił włosy (ilekroć to zrobił, a kiedyś robił) wyglądał przesmiesznie. No nie mów, że będziesz go bronił jeszcze w tej kwestii :lol: To juz przesada. A, ze gościowi w dosc nietypowy sposób te włosy rosna, a może raczej ma nietypowa budowe czaszki, włosy ukąłdały się w chełm, dosłownie bąbel z tyłu głowy. Znajdę jakieś foty, ty może rzeczywiście od niedawna tym lakersom kibicujesz... :)

 

]emjey23: Jmy, no właśnie co się stało z JJ'em i Q-Richem?

Johnson w Atlancie bardziej sie rozwinął i stal się liderem tego młodego team'u.

Q-Rich, jak zauważył Van najlepsze sezony rozegrał w młodych Clippers, gdzie faktycznie zapowiadał się na wyższej klasy zawodnika.

Wpływ Nasha na partnerów trzeba doceniać, ale nie przeceniać.

Nie będę sie powtarzał. Ale co do wpływu Nasha, poza tym co napisałem. Wspominany tu juz i bluzgany Raja Bell. Przypomnijmy (o ile w ogóle ktos o tym pisałe) indywidualnie rozgrywa swój najlepszy sezon w karierze, zarówno jesli chodzi o RS jak i PO. thomas, w sumie na pierwszy rzut oka, utrzymuje rowna forme przez cała kariere, ale to Byki zdaje się wyrzuciły go, może nie az tak brutalnie ale mówiąc łagodniej nie chciano go. Dlaczego? A co teraz wyprawia w Phoenix. Jak to mozliwe?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ze co takiego... Przestań Van. Zarówno Richardson jak i Johnson sporo utracili na swojej wartosci po odejsciu z PHX co za tym idzie po zerwaniu kontaktu z Nashem. Przecież to widac gołym okiem. Z tego co pamietam to koles przewodził lidze pod względem trafionych trójek. A teraz? Ile on teraz w ogóle przebywa na boisku? Dlaczego? I te 8 ppg na mecz totez nie jest szczyt jego mozliwości. JJ? Koles, nie zapominajmy gra w Atlancie, i gra przeciętnie. tak 20 ppg nazywam przeciętną gra. Bo tu chodzi o cos więcej. I zaraz, zaraz jesli juz jesteśmy przy atlancie. Skąd Diaw sie wział w Phx. Czy to nie czasami z Atlanty przywędrował? Kim był? Nie łapał się nawet do pierwszego składu! To ci dopiero. Czyja to sprawka?

 

Z tym JJ to nieźle przywaliłeś :? .O ile Twoja argumentacja w przypadku Q ma jakis sens, to jeśli chodzi o JJ strzeliłeś sobie somobója.Czego od niego oczekiwałeś? 30 ppg? Atlanty w PO? :lol:

 

20.2 ppg, 4.1 rpg, 6.5 apg, 1.26 spg

 

Statystki zupelnie przeciętne :? Na dodatek był "go to guy'em" Atlanty i zdarzyło mu się też wygrać dla nich mecz.Ale tu przecież chodzi o coś więcej... :?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ze co takiego... Przestań Van. Zarówno Richardson jak i Johnson sporo utracili na swojej wartosci po odejsciu z PHX co za tym idzie po zerwaniu kontaktu z Nashem. Przecież to widac gołym okiem. Z tego co pamietam to koles przewodził lidze pod względem trafionych trójek. A teraz? Ile on teraz w ogóle przebywa na boisku? Dlaczego? I te 8 ppg na mecz totez nie jest szczyt jego mozliwości. JJ? Koles, nie zapominajmy gra w Atlancie, i gra przeciętnie. tak 20 ppg nazywam przeciętną gra. Bo tu chodzi o cos więcej.

Z jednej strony komuś wyjeżdżasz, że od niedawna zaczął się interesować, a z drugiej piszesz takie bzdury :? Richardson grał najlepszy basket w swoim życiu zanim zagrał pierwszy mecz z cudotwórcą Nashem.

Johnson grał także świetnie już zanim zagrał z nim a tego, że gra jeszcze lepiej teraz bez niego nie chce mi się nawet rozwijać bo to oczywisty fakt, i gdyby Hawks nie byli tak głupi i wzięli w poprzednim drafcie Paula to nawet Ty oglądając JJ grającego z innym świetnym rozgrywajkiem jak faktycznie przeceniasz Nasha.

 

I zaraz, zaraz jesli juz jesteśmy przy atlancie. Skąd Diaw sie wział w Phx. Czy to nie czasami z Atlanty przywędrował? Kim był? Nie łapał się nawet do pierwszego składu! To ci dopiero. Czyja to sprawka?

a ile ten Diaw grał sezonów w NBA zanim spotkało go to szczęście i mógł grać z Nashem :?: pamiętam jak dwa lata temu na jednym zagranicznym forum Lakers kilku gości mówiło, że Kupchack musi wyrwać z Hawks Diawa bo facet już niedługo będzie świetny no i się wyrobił, trafił do drużyny, która nie dość, że straciła trzech najlepszych strzelców, których punkty oczywistym jest, że ktoś musiał zastąpić a jeszcze styl jaki prezentują także w dużym stopniu wpływa na zwiększone średnie ponieważ grając szybko oddają najwięcej rzutów ze wszystkich drużyn, każdy ma tam przykazane żeby rzucał kiedy tylko ma ochotę a potem kiedy tym graczom rosną średnie wszystko dzięki Nashowi :roll:

 

Właśnie takie podejście do niego jak Twoje Jmy także wpływa na moją zwiększoną niechęć do niego, nie jesteś jednak oczywiscie wyjątkiem jesteś w zdecydowanej większości, która lubi go przeceniać przypisując mu wiele wspaniałych osiągnięć, które po bliższym przyjrzeniu się pokazują, że on miał oczywiście sporo z nimi wspólnego, ale zdecydowanie nie tyle ile się powszechnie uważa.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Widzisz emjey23, to "więcej" o którym piszę to właśnie rola, która pełnił grając w Phx. Nie rozumiesz tego. Tu nie chodzi o same statsy. Patrz na Iversona. Statsami to my sie tu możemy zasypywac ale co z tego. Tak naprawde to koles wyrósł przy Nashu i to on go wykreował. Tak to sa fakty. A, ze J wykręca takie statsy w takim teamie jakim jest Atlanta. Wiesz, to Ty mnie śmieszysz swoja argumentacja. Daj tam byle kogo w jego miejsce, zobaczysz jak sie zawodnik rozwinie. Oczywiście z warunkami i wiekiem jemu odpowiadajacym. Ale z talentem. I przejściami po grze u boku kogos takiego jak Steve. Śmieszne?

 

 

Van: Z jednej strony komuś wyjeżdżasz, że od niedawna zaczął się interesować, a z drugiej piszesz takie bzdury Richardson grał najlepszy basket w swoim życiu zanim zagrał pierwszy mecz z cudotwórcą Nashem.

Johnson grał także świetnie już zanim zagrał z nim a tego, że gra jeszcze lepiej teraz bez niego nie chce mi się nawet rozwijać bo to oczywisty fakt, i gdyby Hawks nie byli tak głupi i wzięli w poprzednim drafcie Paula to nawet Ty oglądając JJ grającego z innym świetnym rozgrywajkiem jak faktycznie przeceniasz Nasha.

I podtrzymuję ta "bzdurę" Rzeczywiscie sezon przed przyjściem Nasha poczynił niezłe postepy, ale to Nash sprawił, ze on wzbił sie jeszcze o szczebel wyżej. On sprawił, ze wspiał się na wyższy poziom. A to, ze w Atlancie chłopak wykręca takie staty, juz pisaelm wyżej, więc się nie będe powtarzał. Jak by się potoczyły losy w tym wypadku. nie wiem ani ja ani Ty Van, więc oszczedźmy sobie spekulacji.

 

a ile ten Diaw grał sezonów w NBA zanim spotkało go to szczęście i mógł grać z Nashem pamiętam jak dwa lata temu na jednym zagranicznym forum Lakers kilku gości mówiło, że Kupchack musi wyrwać z Hawks Diawa bo facet już niedługo będzie świetny no i się wyrobił, trafił do drużyny, która nie dość, że straciła trzech najlepszych strzelców, których punkty oczywistym jest, że ktoś musiał zastąpić a jeszcze styl jaki prezentują także w dużym stopniu wpływa na zwiększone średnie ponieważ grając szybko oddają najwięcej rzutów ze wszystkich drużyn, każdy ma tam przykazane żeby rzucał kiedy tylko ma ochotę a potem kiedy tym graczom rosną średnie wszystko dzięki Nashowi

A nodwa sezony. I to w wymienianej tu juz kilkakrotnie Atlancie. Miał swoja sznse, ale tak naprawd eto potrzebował kogos takiego jak Nash, zeby zaprezentowac cały wachlarz swoich umiejetności. nie będe tez opierał się o zadne statsy, bo cóź z tego, ale wiem, ze conajmniej dwa razy gorzej sobie radził przed przeprowadzką niż po.

 

Właśnie takie podejście do niego jak Twoje Jmy także wpływa na moją zwiększoną niechęć do niego, nie jesteś jednak oczywiscie wyjątkiem jesteś w zdecydowanej większości, która lubi go przeceniać przypisując mu wiele wspaniałych osiągnięć, które po bliższym przyjrzeniu się pokazują, że on miał oczywiście sporo z nimi wspólnego, ale zdecydowanie nie tyle ile się powszechnie uważa.

Ja chcę się temu przyjrzec bliżej. Niechciałbym byc nawet w tej przysłowiowej więskszości. Ale na siłe i bez wyraźnych oznak nic nie wskazuje, ze zmienie swoje postrzeganie tej sprawy.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Hmm, moge się mylić, ale chyba od niedawna interesujesz sie NBA. Albo kiedys w małym stopniu. Mało kto rozumie? No tak rzeczywiście, gdybym to pisałe do zwykłego "szaraka" to tak. Mało kto by zrozumiał, ale to jest FORMU O NBA.... "Blady" - a czytałeś posty wcześniejsze? To Van Horn, dla Twojej informacji. "Cukiereczek" :shock: Szok. Oczywiście Darrell Armstrong, ksywa nadana jeszcze z czasów gdy gral w Magic (pamiętasz? :? ) Dlaczego? Koles znany z tego, ze przed każdym meczem wypija kubek kawy odpowiednio posłodzonej, żeby nie powiedzieć przesłodzonej (7 łyżeczek cukru) a także wcina tabliczke czekolady. czy rytuał nadal praktykuję, tego nie wiem. Kubek, oh człowieku, uparty jetseś jeśli już naprawde nie kumasz, jest jeszcze takie cos jak rozumienie z kontekstu. Zapewniam Cię, przydatna umiejetnosć. Tłumaczyc wszytko, każdemu jak dziecku, to chyba fora nam się pomyliły. Oczywiście chodzi o Kobe'go. Był kiedys art o nim w którym czytamy, ze (cóż to za imie prawda) Kobe dosłownie znaczy Kubek. Tylko w jakim języku (chyba nie po włosku, ale hell knows) czy tam dialekcie, narzeczu to nie pamietam. Nie bawi Cię to. Bo tez nie ma. Kto ja kto, ale ty, który tytułujesz sie mianem kibica LAL, ba kobe'go powinienes takie rzeczy wiedziec.

Nie pisałem tych trezch "ksyw" czy jak to nazwac po to żebyś mi tłumaczył znaczenie ich wszystkich. To że Van Horn jest nazywany "Bladym" wiedziałem, ale np. o tym "Cukiereczku" juz nie wiedziałem ale to wcale nie znaczy że krótko intersuję się NBA, bo robię to już albo tylko 7 lat. Natomiast co do Kobe'go to wydaje mi się ze się mylisz, bo imię Kobe nie tłumaczy się jako "kubek" , ale jest to nazwa pewnego, chyba japońskiego steku, jest to też nazwa miasta w Japonii. Ten stek był i jest przysmakiem rodziny Bryantów i stąd takie dziwne imię. Były jednak jeszcze w twoich postach ksywy jak np. "Kaczor" i nie tylko ja nie wiedziałem o kogo chodzi, ale wyjasniłeś to w nastepnym poście.

 

 

A czy ja tez przypadkiemnie wspominałem o tym, ze kiedy się ZAPUŚCI (czyt, zapuści włosy, to tez tłumaczyć) a że od dobrych kilku lat (uff jak ten czas leci, kto by pomyslał?) co za roznica, przeciez ja nie o tym mówię. Nie przyszło Ci to do głowy. Kudłaty to kudłaty. Nash ma o ile dobrze pamietam proste włosy. prędzej nazwałbym go Indianinem, ale kudłaczem? Wybacz. Bombel. Ok, niech bedzie chełm. O ile dobrze pamiętam (a pamietam) to koles gdy zapuścił włosy (ilekroć to zrobił, a kiedyś robił) wyglądał przesmiesznie. No nie mów, że będziesz go bronił jeszcze w tej kwestii :lol: To juz przesada. A, ze gościowi w dosc nietypowy sposób te włosy rosna, a może raczej ma nietypowa budowe czaszki, włosy ukąłdały się w chełm, dosłownie bąbel z tyłu głowy. Znajdę jakieś foty, ty może rzeczywiście od niedawna tym lakersom kibicujesz... :)

Różne rzeczy ludzi śmieszą, ciebie śmieszy/ła fryzura Kobe'go sprzed kilku lat, ale nie rozumiem dlaczego mam Kobe'go nie bronić. Ciebie ta fryzura śmieszyła, mnie nie, według mnie naprawdę fajnie prezentował się w niej, aczkolwiek lepiej według mnie wygląda teraz. Chełm- może niektórym się z tym kojarzy, ja osobiście nigdy nie pomyślałem o chełmie patrząc na jego włosy. a te foty naprawdę nie będą potrzebne, doskonale wiem jak wtedy Kobe wyglądał. :wink:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Widzisz emjey23, to "więcej" o którym piszę to właśnie rola, która pełnił grając w Phx. Nie rozumiesz tego. Tu nie chodzi o same statsy. Patrz na Iversona. Statsami to my sie tu możemy zasypywac ale co z tego. Tak naprawde to koles wyrósł przy Nashu i to on go wykreował. Tak to sa fakty. A, ze J wykręca takie statsy w takim teamie jakim jest Atlanta. Wiesz, to Ty mnie śmieszysz swoja argumentacja. Daj tam byle kogo w jego miejsce, zobaczysz jak sie zawodnik rozwinie. Oczywiście z warunkami i wiekiem jemu odpowiadajacym. Ale z talentem. I przejściami po grze u boku kogos takiego jak Steve. Śmieszne?

Śmieszne.Statsy to tylko jedna strona medalu, on jest LIDEREM tej młodej drużyny (pisze to chyba trzeci raz) i właśnie zagrał najlepszy seozn w życiu.Czego Ty od niego oczekiwałeś?Powtarzam to pytanie, takiej "roli" jak w Phoenix?Czyli miał ciskać trojki? :? Na dodatek coraz bardziej się motasz.Ok, jeszcze jedno, ostatnie pytanie - Co sprawia że JJ gra teraz "przeciętnie"?Podaj jeden konkretny, sensowny argument.Tylko proszę bez tekstów w stylu "wstaw kogoś na jego miejsce" (ileż to razy już słyszałem wstaw Vince'a,T-Maca,Iversona za Kobe'go i też zdobyliby 3peat :? )

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

I podtrzymuję ta "bzdurę" Rzeczywiscie sezon przed przyjściem Nasha poczynił niezłe postepy, ale to Nash sprawił, ze on wzbił sie jeszcze o szczebel wyżej. On sprawił, ze wspiał się na wyższy poziom. A to, ze w Atlancie chłopak wykręca takie staty, juz pisaelm wyżej, więc się nie będe powtarzał. Jak by się potoczyły losy w tym wypadku. nie wiem ani ja ani Ty Van, więc oszczedźmy sobie spekulacji.

kompletnie nie rozumiem o co Ci chodzi poza tym oczywiście, że starasz się na siłę bronić wpływu Nasha na grę tych graczy :? Johnson to utalentowany, dobry młody gracz było to widać zanim zaczął grać z Nashem widać to również kiedy przestał z nim grać, kwestię gry Richardsona w Clippers widzę, że wolisz przemilczeć :roll:

 

A nodwa sezony. I to w wymienianej tu juz kilkakrotnie Atlancie. Miał swoja sznse, ale tak naprawd eto potrzebował kogos takiego jak Nash, zeby zaprezentowac cały wachlarz swoich umiejetności.

Przestań Jmy :lol: już kto jak kto w Suns, ale Diaw z penością do dobrego grania nie potrzebuje Nasha, sam sobie potrafi wykreować akcję, jego siła leży w jego wszechstronności a na to akurat Nash nie ma wpływu co najwyżej na część punktów, które zdobywa, ale na to ma również wpływ duża ilość minut jaką dostaje, styl gry Suns i luka po Amare, którą ktoś musiał zapełnić.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Brawa dla Dirk, zdobył aż 50 pkt chociaż za nim nigdy nie przepadałem to co raz bardziej rosnie w mych oczach. w 4 kwarcie zdobył 22 pointsy tego się nie spodziewałem. Śiewtna gra Nowitzkiego zapewnila wygraną Mavs, 5/6 za 3 i 17/18 z wolnych, brawo. Terry 9 asyst, a Diop 2 bloki. Mam nadzieje, że Dallas wygra tą serie bo im się należy, nawet wygrać mistrza choć z Miami to nie będzie łatwe (mam nadzieje że Heat pokonają Tłoki). Win Dallas the championship, choć szkoda że nie Clipps. [/i]

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Van: kompletnie nie rozumiem o co Ci chodzi poza tym oczywiście, że starasz się na siłę bronić wpływu Nasha na grę tych graczy Johnson to utalentowany, dobry młody gracz było to widać zanim zaczął grać z Nashem widać to również kiedy przestał z nim grać, kwestię gry Richardsona w Clippers widzę, że wolisz przemilcze

Tego, ze JJ jest utalentowanym, młodym graczem nie neguję, wrecz przeciwnie potwierdzam (pisałem to) Tak jak powiedziałem, rzeczywiście jest utalentowany, ale wpływu Nasha nie mam zamiaru bronić. To jest fakt, tyle, ze dla Ciebie w małym stopniu dla mnei w większym. Znacznie większym. Co do q, facet miewa niezwykłe wachania formy, żeby nie powiedzieć sinusoidalne, zarówno w pojedynczych meczach jak i w całej karierze. Wiec wole spojrzec na całoksztaut jego dotychczasowych poczynań.

 

Przestań Jmy już kto jak kto w Suns, ale Diaw z penością do dobrego grania nie potrzebuje Nasha, sam sobie potrafi wykreować akcję, jego siła leży w jego wszechstronności a na to akurat Nash nie ma wpływu co najwyżej na część punktów, które zdobywa, ale na to ma również wpływ duża ilość minut jaką dostaje, styl gry Suns i luka po Amare, którą ktoś musiał zapełnić.

Minuty, tak rzeczywiścei 10-13 minut to zdecydowanie więcej. Tylko jak wytłumaczyc (juz dokładnie) wzrost z 5 ppg do 13, rpg z 3,5 na 7 i apg z 2,3 na 6,2. Tak talent z niego ogromny. Praktycznie mógłby grac na każdej pozycji od 1-5. Jest jednak w Nashu cos co sprawia, ze to czym moze się dzis pochwalic Diaw jest w pewnym sensie jego zasługą.

 

 

emjey23: Śmieszne.Statsy to tylko jedna strona medalu, on jest LIDEREM tej młodej drużyny (pisze to chyba trzeci raz) i właśnie zagrał najlepszy seozn w życiu.Czego Ty od niego oczekiwałeś?Powtarzam to pytanie, takiej "roli" jak w Phoenix?Czyli miał ciskać trojki? Na dodatek coraz bardziej się motasz.Ok, jeszcze jedno, ostatnie pytanie - Co sprawia że JJ gra teraz "przeciętnie"?Podaj jeden konkretny, sensowny argument.Tylko proszę bez tekstów w stylu "wstaw kogoś na jego miejsce" (ileż to razy już słyszałem wstaw Vince'a,T-Maca,Iversona za Kobe'go i też zdobyliby 3peat )

Jego rola w Phoenix? Widzisz, patrząc na statsy koles gra praktyczniepo tyle samo minut. Czyli dokadnie po 40. W Phoenix jego rola polegała na tym, ze jego statsy wyglądały biedniej a team grał w play-offs. W Atlancie jego rola polega na tym, ze statsy poleciały mu w górę, punkty, asysty, przechwyty.... natomiast jako zesół Hawks plasują się jako trzecia druzyna. Od końca rzecz jasna. Tam odgrywał inną role, w moim przekonaniu bardziej wartościowa dla zespołu i raczej w tej roli widziałbym go, natomiast w Hawks wystepuje w roli lidera. Dla mnie, choc wydaje się to śmieszne,rola, która pełnił w Phoenix jest zdecydowanie bardziej "przydatna" zsepołowi. Bez względu na to jak wygląda to na papierze.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jego rola w Phoenix? Widzisz, patrząc na statsy koles gra praktyczniepo tyle samo minut. Czyli dokadnie po 40. W Phoenix jego rola polegała na tym, ze jego statsy wyglądały biedniej a team grał w play-offs. W Atlancie jego rola polega na tym, ze statsy poleciały mu w górę, punkty, asysty, przechwyty.... natomiast jako zesół Hawks plasują się jako trzecia druzyna. Od końca rzecz jasna. Tam odgrywał inną role, w moim przekonaniu bardziej wartościowa dla zespołu i raczej w tej roli widziałbym go, natomiast w Hawks wystepuje w roli lidera. Dla mnie, choc wydaje się to śmieszne,rola, która pełnił w Phoenix jest zdecydowanie bardziej "przydatna" zsepołowi. Bez względu na to jak wygląda to na papierze.

Ok no to teraz dochodzimy do pytania - Co do tego wszystkiego ma Nash?Na początku użyłeś argumentu że po przejściu do Atlanty jest "przeciętny" i skoro użyłeś tego argumentu w rozmowie o Nashu, uważasz że Nash sprawial że JJ grał lepiej.

Możemy dyskutować która jego rola w zespole jest lepsza itp, masz tu swoje zdanie i ok, ale inna rola wynika z innego poziomu i stylu gry drużyn.Hawks nie mieli szans na PO i każdy to wiedział.Ale czy Nash sprawiał że JJ był lepszy?Nie, nie i jeszcze raz nie.Pokazuje to teraz w Atlancie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Minuty, tak rzeczywiścei 10-13 minut to zdecydowanie więcej. Tylko jak wytłumaczyc (juz dokładnie) wzrost z 5 ppg do 13, rpg z 3,5 na 7 i apg z 2,3 na 6,2. Tak talent z niego ogromny. Praktycznie mógłby grac na każdej pozycji od 1-5. Jest jednak w Nashu cos co sprawia, ze to czym moze się dzis pochwalic Diaw jest w pewnym sensie jego zasługą.

 

Jmy czy Ty naprawdę nie widzisz, że statystyki Diawa, które właśnie przytoczyłeś potwierdzają tylko, że jego obecna gra to zasługa jego rozwoju jako koszykarza i znalezienia dla niego odpowiedniej roli w zespole, a nie tego, że coś w Nashu niby jest :?: gdyby to były same punkty jeszcze spoko, ale po raz kolejny siłą Diawa jest jego wszechstronność i co ma niby Nash wspólnego z tak sporym wzrostem liczby jego zbiórek i asyst :?
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Van: Jmy czy Ty naprawdę nie widzisz, że statystyki Diawa, które właśnie przytoczyłeś potwierdzają tylko, że jego obecna gra to zasługa jego rozwoju jako koszykarza i znalezienia dla niego odpowiedniej roli w zespole, a nie tego, że coś w Nashu niby jest gdyby to były same punkty jeszcze spoko, ale po raz kolejny siłą Diawa jest jego wszechstronność i co ma niby Nash wspólnego z tak sporym wzrostem liczby jego zbiórek i asyst

Dziwne, bo teraz Ty dałeś mi dużo do myślenia. Naprawde uważasz, ze rola lidera zespołu, mało MVP, ściślej dwukrotnego MVP, polega tylko i wyłącznie na tym, że ktoś w drużynie odnotuje wyzszy współczynnik ppg? Więc w takim bądź razie przy wyborze MVP patrzmy tylko na asysty i ilośc zobywanych punktów przez reszte zespołu. Van, własnie o to chodzi, ze ktos taki jak Nash, kreator gry nie tylko zapewnia odpowienie pozycje swoim partnergom (czyt. dogodne do rzutu) ale równiez swoją grą sprawia, że przy nim inni graja lepiej. Punkty? Kropla w morzu. Taka większa. Co ma z tym wszytkim wspólnego Nash? Powiem Ci. To cos jak serce w człowieku albo silnik w samochodzie. Wszytko idealnie pracuje ale ktos musi tym wszytkim pokierowac. Co z tego, ze zbierzemy sobie grupę swietnych zawodników, jak nie będzie kogos kto bedzie tym motorem napędowym NA BOISKU. Role trenera narazie odpuścimy sobie. I oczywiście możesz tutaj wysuwac argumenty statystyk asyst i zbiórek, przechwytów i bloków. Ale tu w ogóle o to nie chodzi. Możesz się tym licytowac i cóx z tego. Trudno jest jednoznacznie okreslić słowami jak to możliwe, bo to się po prostu dzieje. Czynnik psychiczny, też ma na to ogromny wpływ. Oczywiście nie mam zamiaru wmówić komukolwiek, że cała gloria chwały spływa w tym momencie na Steva.

 

Ale spójrz, własnie o to chodzi. Phoenix, którzy zaskakują swoją gra, bo graja koszykówke której tak naprawdę zaden inny klub w NBa nie gra. Czytse szaleństw i wariactwo. Jak porwac się z motyka na księzyc. Play-offy z taka grą? Kto wróźył temu zespołowi choćby awans do play-offs. Mówiło się, ze Amare. Nie ma Amare, jest jeszcze lepiej. Na tym polega jego geniusz. Geniusz, ktory zasługuje na miano dwukrotnego MVP ligi. Zrozum, oni wykręcaliby takie statsy, może nawet lepsze, polegając jedynie na swoim talencie. Ale jesli nie wskażesz kogoś kto tym wszytkim w zespole pokieruje, nic nie osiągniesz. I nawiązując. co am z tym wszytkim wspólnego Nash. To w jakim miejscu sa obecnie Suns. Własnie to jest odpowiedz na Twoje pytanie. Talentu Diaw'owi nie umniejszam. Nikomu w lidze, jedni z większym, jedni z mniejszym, inni nie dostają swojej szansy na jego szybki rozwój (Milicic) Tu jest ogromny potencjał talentu. To jest NBA. Ale zapewniam Cię, stwórz odpowiednie warunki, daj odpowiedniego lidera, partnerzy mogą grać "w Twoim mniemaniu świetnie, przeciętnie, słabo" ale tak naprawde sumę tego wsyztkiego odzwierciedla wynik końcowy zespołu. Dlategonie warto opierac się na statsach i gadce, temu wzrosło temu zmalało, rozpatrując aspekt, człowieka, który tym wszytkim kieruje w tym wypadku Nasha. Tu trzeba szerszego spojrzenia. To jest własnie to o czym mówię.

 

emjey23: Ok no to teraz dochodzimy do pytania - Co do tego wszystkiego ma Nash?Na początku użyłeś argumentu że po przejściu do Atlanty jest "przeciętny" i skoro użyłeś tego argumentu w rozmowie o Nashu, uważasz że Nash sprawial że JJ grał lepiej.

Możemy dyskutować która jego rola w zespole jest lepsza itp, masz tu swoje zdanie i ok, ale inna rola wynika z innego poziomu i stylu gry drużyn.Hawks nie mieli szans na PO i każdy to wiedział.Ale czy Nash sprawiał że JJ był lepszy?Nie, nie i jeszcze raz nie.Pokazuje to teraz w Atlancie.

Odsyłam do tekstu powyżej. I o to w tym wszytkim chodzi. A mówiąc dobitniej o kolesia, który na szczyty druzynę pociągnie. Tak sprawiał. Bo byc lepszym to pojęcie względne. Patrzysz z perspektywy dobra dla druzyny, czy dla zwodnika? Zastanow się nad tym aspektem. Suns nie mieli szans na play-offs i każdy to wiedział. Grac lepiej dla drużyny a grac lepiej dla siebie to różnica. I tak oczywiście JJ grał dla drużyny, tylko nie o to chodzi i nie zadawaj tego retorycznego pytania. Sens wyjaśniłem.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.