Skocz do zawartości

WCF: Dallas Mavericks (4) - Phoenix Suns (2)


Greg00

Jaki przewidujecie wynik serii?  

24 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Jaki przewidujecie wynik serii?

    • 4-0 Mavs
      0
    • 4-1 Mavs
    • 4-2 Mavs
    • 4-3 Mavs
    • 4-0 Suns
      0
    • 4-1 Suns
      0
    • 4-2 Suns
      0
    • 4-3 Suns


Rekomendowane odpowiedzi

Dallas koncertowo spartolili sobie ostatnie minuty tego meczu, mecz zacięty do końca, ale znowu sędziowanie :? spadłem z fotela jak zobaczyłem jak odgwizdują Harrisowi faul w ataku na minutę przed końcem kiedy odpycha Nasha dokładnie tak samo jak w każdej akcji robi to Nash :lol: W ostatniej akcji kroki Diawa też wypadałoby gwizdnąć wiem, że sędziowie w końcówce powinni puszczać takie sytuacje, ale kiedy gracz ataku z obrońcą nie może sobie poradzić w przepisowy sposób i aby zdobyć punkty łamie przepisy to chyba gwizdek powinien być.

 

Marion był wszędzie, rzucał, blokował, zbierał, bronił dobrze przeciwko Dirkowi, świetny chyba najlepszy mecz Diawa jaki widziałem, no i skuteczny Nash. Mavs nie mają wielkich powodów do obaw, Avery wyciągnie odpowiednie wnioski, dobrze bronili Suns na dystansie, muszą poprawić defensywe przeciwko Diawowi, Suns sporo po tych zasłonach im napunktowali.

 

Ciekawe też jak z kontuzjami szybko kostkę skręcił Josh Howard, potem jeszcze w Suns Bell jakiejś kontuzji doznał w pierwszej chwili myślałem, że jak zwykle symuluje bo nagle jak nikt go nie dotykał się przewrócił :wink: no i z Matrixem też chyba nie wszystko w porządku.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

To ja witam po nieobecnosci :wink:

 

Po pierwszym meczu moim zdaniem bohaterem byl Nash ktory zdobyl 27pkt i 16asyst i zagral swietna koncowke kiedy zdobyl 10pkt z rzedu i zaliczyl asyste. Wyroznil sie takze Diaw, 34punkty co jest jego rekordem kariery i rzut wyprowadzajacy Suns na prowadzenie na chwile przed koncem meczu. W Mavericks dobre zawody Harrisa ktory rzuciwszy 30 punktów ustanowił swoj rekord kariery. Swietnie Nowitzki aż 19zbiórek.

 

To byl dopiero pierwszy mecz i nic nie jest przesądzone. Suns prowadza ale mysle ze cała serie wygraja Mavericks 4-2, 4-3 choc nie zdziwilbym sie jakby takim samym wynikiem wygrali gracze z Arizony. Tutaj moze pasc kazdy wynik (oprocz 4:0 dla Mavericks :D:) )

 

 

 

POZDRO

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Sluszna uwaga Vana ;] az trzeba bylo powtorki dla mnie zeby to wychwycic... oczywiscie mam na mysli kroki Diawa. Normalnie przypomniala mi sie prawie, ze identyczna sytuacja w serii Wiz-Cavs i GW LeBrona. Czyzby STAR BONUS?:D... analogia do James'a ;]]]].

 

btw. Szkoda, ze jest tak jak wczesniej powiedzialem. W przypadku LBJ mamy "Star Bonus", a w calej reszcie przypadkow jest lekkie "niedopatrzenie" sedziego. Ranga spotkania byla nieporownywalnie wieksza no nie? Tak niektorym to przeszkadzalo, ze w 1 rundzie nie gwizdneli takich ewidentnych krokow. Jak widac w finale konferencji tez sie zdarzaja takie rzeczy. No ale co sie bede czepial jak wszyscy wiedza lepiej. Mi to komplernie nie przeszkadza, ze Suns wygrali w taki sposob tylko po prostu w przypadku LBJ leciala fala krytyki i ostrych slow, a tutaj jakos cicho. To tylko potwierdza ta teze, ze w przypadku James'a szuka sie chocby najmniejszej rzeczy zeby mu tylko "dowalic".

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Mecz mi się ciągnął jak flaki z olejem, Suns grali swoje, a mavs grali ich :?. Ja rozumiem, że jeszcze gdzieś tam w nich drzemie r'n'g, ale bez przesady- podstawa to grać z nimi takim stylem jaki grali z SAS, a nie biegać jak szaleni. A już końcówka to przykład całkowitej niekonsekwecnji i rozluźnienia (tylko po czym). Harris może i trafił ten rzut, ale ogólnie w końcówce mi się nie podobał, novik też jakiś nieswój. ja rozumiem, że grał przeciw matrixowi, ale on z takich pozycji przeważnie trafia. Mavs grało ładnie na poczaku i od połowy, ale coś przestało im się układać w końcówce, zaczęli głupio tracić i przestali kompletnie bronić. Już ni mówię o tej ostatniej akcji Diawa, bo tam obrona spisała się dobrze, ale o ostatnich 2 minutach. Czy Suns są aż tak dobrym zespołem, że potrafią narzucić rywalowi swój styl gry?

 

Jak tak ma wyglądać NBA przyszłości to ja dziękuje :? Pieprzone Suns, pieprzony Stern

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

no Musze uznać że NAsh wielki jest. ze zasługuje na MVP.

a teraz co do opinii o meczu...niestet nie mialem możliwości widzieć samego meczu. ale panowie piszemy od 2 rund na tym forum że kluczem do zwycięstwa z Suns jest zwalnianie tempa gry i defense. ale pragne zadać pytanie czy aby napewno.? bo Panowie my tu jako fani taka gadamy no a trenerzy w NBA i Lakers i Clippers chyba to wiedzieli, a jednak przegrali i zawdnicy tych ekip tez pewnie wiedzieli a tez przegrali. więc DLACZEGO TAK SIE DZIEJE ŻE skazywani na pozarcie w PO bo nie graja obrony panowie z PHX mają jedno zwycięstwo w finale konferencji? no czy nie jest to choć troche zastanawiające? bo piszemy nash jest dobry nash jest wielki. piszemy że mieli dzień i wygrali. ale precież jest ich to 9-te zwycięstwo w PO i raczej nie należy mówić tu o tym żę wygrali dzięki tylko Nashowi albo tylko dzięki dniu jednego bądź drugiego zawodnika. życiowe wystepy jak sie to nazywa w PO kilku graczy nie zdarzają sie zbyt częśto.

ja więc mówię że PHX to jakiś FENOMEN. nie tylko dzięki Steve'owi ale nie wiem moze jak sie gra z PHX to sie chce grac tak jak oni? no jak to jest. i idzie zagrożenie grania atakiem?nie sądze. no i

jeszcze jedno dlaczego tu koledzy piszecie że Mavs nie maja sznas grać run and Gun z Suns?jak to sie mówi napewno potencjał jest po stronie Mavs a i maja dobrego rozgrywajka do tego i to nie jednego. więc o co chodzi?. ja nie wiem szczerze mówiąc

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Mecz dość ciekawy i zasłużone zwycięstwo Mavs. Zwycięstwo dzięki Howardowi no i w końcówce Terry zaczął trafiać, a Dirk swoje. Szkoda tych trzech nniecelnych trójek Thomasa w końcówce. Phoenix jakieś takie nie nakręcone, nie wiem co za kontuzję ma Marion ale jakiś taki ospały pomimo 19 i 19. Ależ rękę ma ten eddi house i nie wiem czemu di'antoni z niego tak mało korzysta , a 6 blocksów Jonesa niewiarygodne na 10min grania.

 

ps. MVP Stevego Nasha to MVP innego wymiaru i widze że co niektóre #8 nie umieją tego od trzech tygodni pojąć. Nash robi wszystko by rzucali partnerzy zaś dotychczasowe MVP (pomijająć Ervina) korzystały od początku do końca ze swoich umiejętnośći. Liczę na finał SUNS-PISTONS.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Bardzol liczyłem na to zwycięstwo mavs, bo muszę przyznać ze w tej serii bardzi im kibicuje, wogóle liczę ze to oni zdobedą mistrzostwo, bo jeśli nie LAL no to najbardziej mi pasuje mavs z pozostałych w rywalizacji drużyn.

Tak naprawdę to po tym meczy nie ma zbytnio co pisać, po prostu gdy jest obrona, to nie ma suns i tak bym ogólnie podsumował nie tylko ten mecz ale i całą grę suns, zarówno w RS jak i w playoffach.

Naprawdę jestem natomiast pod wrażeniem gry Dirka w tegorocznych playoffach, możecie mówić co chcecie, fani Nasha, ale według mnie Nowitzki powinien trzymac MVP, a swoją grą w tych playoffach to potwierdza. Dzisiaj kolejny świetny mecz w jego wykonaniu, on gra jka prawdziwy lider, do tego dobra pomoc ze strony Howarda, Terry'ego, dobra obrona i suns nie są w stanie wygrać meczu w żaden sposób.

Jeśli mavs będą konsekwentni w swojej grze, w takiej jaką dzisiaj prezentowali, to myślę że suns nie sprawią im większych problemów.

 

 

Liczę na finał SUNS-PISTONS

Jeśli jesteś fanem suns to zupełnie cię nie rozumiem, przecież gdyby doszło do takiego finału to pistons, nawet w słabszej formie wygraliby to 5-6 meczach, bez większych problemów. :wink:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

PO=Defence!

Ten mecz zdecydowanie inny (lepszy) od g.1. Świetne wciągające widowisko

Mavsi wrócili do sposobu gry jaki im przyniósł sukces w walce z SAS i z miejsca wpłynęlo to pozytywnie na ich grę. Spowalnianie akcji przynosiło korzyści, a w sytuacjach kiedy szalony Terry nakręcał tempo Suns doskakiwali :?. Na szczęście AJ zdjął go w ważnym momencie i od tamtej pory Mavs zaczęli dominować, a jak Jason wrócił, nie był już tym irytującym run and gunem, tylko sukcesywnie próbował penetracji co z miejsca przyniosło kilka pts. Suns grali to co zawsze i grali to do znudzenia. Są silnym zespołem, ale oglądanie ich gry jest męczące jak cholera. Choćbym nie wiem jak się starał nie mogę się do nich przekonać. Wyglądają jak chłopaki z NCAA, wszystko opiera się na ganianinie, pozornie wyglądającej jak bezładna koszykówka. Ale jednocześnie widać, że ktoś tam ostro myśli nad taktyką, bo taki swing musi być przetrenowany, żeby rozrzucać defensywę rywala i znajdować kogoś na wolnej pozycji.

Fajna końcówka, bo Thomas po raz kolejny postarałsię o emocje, Nash początkowo grał więcej pod siebie, ale później gdzieś zniknął. Zdecydowanie zabrakło jego pts w końcówce, kiedy był moment na dogonienie Mavs. Szkoa tej trójki TT, która odbiła się od górnej krawędzi tablicy, dałoby to nam o wiele więcej emocji, choć tych nie brakowało.

 

Howard to jest gość!

 

Doug Collins sobie włosy utlenił, czy mi się tylko tak wydaje :roll:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Rzed chwilą skończyłem oglądać powtórke i jestem pod wrażeniem gry Dallas.

Swietnie bronili przeciwko Suns, nawet pokazywali to na TNT :D Zatrzymali Suns poniżej 100pkt.!

W ataku świeny mecz Howarda i Dirka jak zwykle. Dzis mniej grał Harris, więcej czasu dla Jeta co zaprocentowało dopiero w końcówce.

Bałem się szybkiego zwycięstwa Suns, ale jednak w tej parze też bedzie walka :)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

nie wiem dlaczego ale mecz ciagnał mi sie niemilosiernie :? moze przez to ze jestem zmeczony a moze po prostu był dosc przecietnej jakosci(czyli praktycznie jak kazdy gdy graja Suns). Nie wiem, ale w kazdym razie nienajlepiej mi sie go oglądało. zaczne od sprawy KB i Nasha. Zgadzam sie z Key'em ze porownanie tych 2 sytuacji jest raczej niemozliwe bo zupełnie czego inneog wymaga sie od Nasha a czego innego od KB, obaj maja rozne role i Steve mimo ze jest liderem czesto nawet w trudnych momentach gra po to by wypracowac pozycje partnerom ktorzy trafiaja w danym meczu bardzo dobrze. Kobe natomiast jest zawodnikiem ktory sam jest wybitnym strzelcem i raczej nie ma watpliwosci ze konczy te trudne akcje, to on jest swietnym strzelcem a nie jego partnerzy jak w przypadku Steve'a.Co do samego meczu to kolejny raz geniusz Dirka, te rzuty pod odchyleniu, oponowanie i rzuty mimo ze reka Mariona caly czas była blisko. Swoja droga Dallas dopiero po poczatku doszlo do wniosku ze run and gun PHX nie pokonaja. Kazdy to wiedizał ale Terry dalej gral swoje i pozwalał aby Suns co jakis czas dochodzili, gdyby Dallas caly czas graja to co było momentami, czyli absolutna kontrole to wyrównaje koncowki bysmy nie mieli. Suns natomist ciagle probowlai przyspieszach tempo z roznym skutkiem i od razu gdy trzeba było grac cos pozycyjnie to tracili. Oni sa swietni w swojej koszykowce ale zniszczy ich to ze oprócz swojej bieganiny w ktorej sa wybitni i w ktora prawie kazd sie wciaga nie sa w stanie zagrac nic innego.Nie wiem w co Dallas wierzyli grajac pierwszy mecz ale na ich szczesie szybko wyleczyli sie z jakichkowliek zludzen jezeli chodzi o te gre. Czekam na nastepny mecz i zwyciestwo Dallas.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja usnalem :P nie wiem czemu, moze dlatego ze dzisiaj dwie zalki, no ale z drugiej strony srednio mi sie podobalo to co widzialem w I połowie (bo tyle zdayzlem obejrzec). Z pewnoscia cos w tym jest ze jednak grajac z Suns druzyny daja sie poniesc takiem burdelowatemu graniu i strasznie brzydko to wyglada. widza roznice pomiedzy mavsami z meczow suns a meczow ze spurs jeszcze bardziej zaczalem chciec jak najszybszego wyeliminowania Kudlatego i spółki z tych PO.

 

dodatkowo - osobista antypatia, a wrecz nienawisc (przewraca mi sie w zołądku jak patrze na ryj Bella) sprawia ze kibicuje Mavs, a moze raczej Nowitzkiemu (prawdziwemu MVP), bo w samych Mavs tez mam kilku "ulubiencow" ;-) (daniels, howard, van horn, stackhouse).

 

Ale trzeba przyznac i podziwiac chwilami jak proste rozwiazania koszykarskie w wykonaniu Suns sa piekielnie skuteczne. Przeciez byly akcje na co zwerocil uwage nawet WM, ze widac ze bedą grali PickAndRolla, dodatkowo wspomina ze Mavs nauczyli sie juz je powstrzymywac, ale w jakis sposob i tak go zagrają i to jeszcze wyjatkoqwo skutecznie (rzut spod samego kosza). Naprawde to koszykowka najprostsza i wrecz podworkowa i nei wiem jak takie cos przechodzi z taką skutecznoscia.

 

Pomimo wygranej Mavs dziwi mnie rowniez ze kazdy kolejny przeciwnik Phoenix daje sie w mniejszym lub wieksym stopniou wciagnac w ich bieganine. Naprawde myslalem ze Dallas juz na to nie pojdzie. A jednak chwilami to kiepsko wyglądało.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

no cóż, rzeczywiście pojawiają się dłuzsze momenty run 'n gun w tej serii - w drugim meczu czułem się wręcz jakbym oglądał mecz tenisa i już bolała mnie głowa od ciągłych szybkich zmian kierunków akcji....

 

naprawdę czapki z głów przed obroną Dallas bo powstrzymanie Pho raz przed granicą 100 pkt a potem przed nawet 90 to już sztuka godna odnotowania...ale z drugiej storny należy przyznać rację cytowanym przez Michałowicza słowom D'Antoniego, że nikt nie zauważa niezłej obrony Phoenix....a im także udało się zatrzymać skuteczny atak Dallas na poziomie 105 i 95 punktów co także jest niezłym osiagnięciem....wcale nie jest tak, że Dallas bez problemu zdobywają sobie punkty.....Suns też dobrze wracają do obrony i nie pozwalają Mavs na zdobywanie wielu punktów z kontr.....gdyby nie geniusz Nowitzkiego i nieszablonowe rozwiązania Howarda czy Terry'ego to myślę, że Dallas naprawdę męczyliby się w ataku

 

nie wiem dokładnie co jest z Marionem ale rzeczywiście widać, że jest jakiś nieswój i raczej nie jest zbyt pewną opcją w ataku..ale na deskach odwala ekstra robotę i te jego zbiórki i szybkość reakcji przy nich są fenomenalne (np. Nowitzki nie złapał jednej takiej szybkiej piłki, które Marion wszystkie łapie w obornie)....właśnie chyba punktów Mariona brakuje najbardziej, bo reszta (poza fenomenalnym Diawem) gra swoje i gdyby nie fanastyczna gra Diawa, to sądzę, że seria przypominałaby finał konferencji z zeszłego roku, gdzie Suns nie mieli nic do powiedzenia....to jest naprawdę imponujące, z jaką łatwością ten chłopak zdobywa punkty i jaki ma aresenał manewrów....gdyby jeszcze tylko dał sobie spokój z rzucaniem z półdystansu, skąd wyraźnie ma duże problemy z trafianiem....

 

na razie bohaterem serii Nowitzki, który nie przestaje imponować swoimi jumperkami pod presją i naprawę walczy na (obu) deskach...Nash też się stara, ale ma na przeciw siebie naprawdę dobrych obrońców (i to 3 zmieniających się) i do tego, jak zauważył WM, Avery nauczył ich bronić jako-tako przeciw pick 'n rollom i jeśli się udają to tylko dlatego, że podanie było rzeczywiście perfekcyjne zarówno jeśli chodzi o timing jaki i miejsce (często musi iść nad obręcz bo inaczej nie da rady)....

 

ale gra Dallas także w ataku nie zawsze wygląda świetnie i sądzę że będzie 2-2 i walka będzie trwała do konca..widać, że nie ma w tej serii takiej różnicy między drużynami, o jakiej się mówiło przed jej rozpoczęciem

 

 

EDIT:

PS: zapomniałem dodać o karygodnym błędzie sędziów (nie zauważyli ewidentnego błędu 24 sekund w ostatniej minucie), który nie mówię, że wypaczył, ale mógł wypaczyć wynik meczu bo dzięki niemu Mavs zabrali Suns kolejne cenne 20 sekund czasu i jeszcze rzucili w tej akcji punkty zwiększając przewagę do 8

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W pierwszej połowie faktycznie mecz układał się pod dyktando Suns. W momencie jak Nowik w pierwszej qtr zszedł za dwa PFy wszystko się w Mavs posypało. Ani Terry, ani Howard nie potrafili się odnaleźć pod nieobecność swojego lidera, cały skład wyglądał jak rozsypany i Suns to wykorzystali skutecznie odskakując. Druga połowa to już difens i jeszcze raz difens i zagubione Słoneczka, ktore nie bardzo (zwłaszcza w koncówce) wiedziały co mają zrobić. O wszystkim zadecydowała deska, zwłaszcza ofensywna. W ostatnich 3 minutach gracze Suns chyba dwa razy uchronili się przed zbiórką ofensywną Mavs. Kompletnie wszystko wpadało w łapy Mavs, którzy mieli i więcej energii i więcej pomysłów na grę i większą liczbę graczy, którzy byli przydatni zespołowi. Słoneczka się posypały i po raz kolejny duży w tym udział MVP'06, który znowu dał przysłowiowej d*py w koncówce. Druga połowa był zdecydowanie inna niż pierwsza. Dużo więcej fizycznej gry, wymuszenia ze strony Mavs, nacisk na graczy, który powodował pudła spod samej obręczy i nawet Dirk pięknym blokiem się popisał na idiotycznie głupio pchającym się pod kosz Barbosą :wink:

Także kore zasnąłeś w najmniej odpowiednim momencie...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

naprawdę czapki z głów przed obroną Dallas bo powstrzymanie Pho raz przed granicą 100 pkt a potem przed nawet 90 to już sztuka godna odnotowania...

Ja tylko mam nadzieję że nie staną w pewnym momencie w miejscu jak Lakers, którzy właśnie dzięki takiej grze byli cholernie bliscy koncowego szczęścia. No ale Mavsi mają wiecej srodkow do tego aby utrzymac ten styl i nie dac du*y.

 

Także kore zasnąłeś w najmniej odpowiednim momencie...

Usypianie w mało odpowiednich momentach mam chyba we krwi :P

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dallas miało wahania formy w tym spotkaniu ale na początku 2 połowy odskoczyli i już prowadzenia nie oddali.

Znowu wspaniale Dirk, Howard nieźle znowu w końcówce Terry.

W Phoenix Nash nie najgorzej, ale słabo Matrix (jakąs kontuzje ma to pewnie dlatego)

W G4 bedzie walka ale Phoenix tak lubią te 2-2... 8)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

jo napisał

jeszcze raz difens i zagubione Słoneczka, ktore nie bardzo (zwłaszcza w koncówce) wiedziały co mają zrobić. O wszystkim zadecydowała deska, zwłaszcza ofensywna.

Nie przesadzałbym z tym zagubieniem, suns bez Amare i z połową Mariona maja po prostu dziurę na desce a grają z zespołem który pokonał na deskach SAS więc nie dziwi mnie wygrana Mavs.

 

Te PO pokazują z jednej strony prawdziwą wartość All Starsów typu Bron, Shaq, Wade, Novi, Nash a z drugiej kłopoty zespołów które poszły w zbilansowanie składu Pistons SAS Wash Bulls. Suns są na granicy obu systemów.

Dodatkowo kolejny raz nie do przecenienia jest wartość wyrobników od czarnej roboty ( tego zabrakło clips i mimo gry Taya także brakuje Pistons - choć tu gwizdki rzeczywiście czasem fuuuuuj) Posey, Zo, Bell, BB po prostu mają swoją wartość, kto w Dallas jest takim wyrobnikiem?????? Chyba Cuban :wink:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Te PO pokazują z jednej strony prawdziwą wartość All Starsów typu Bron, Shaq, Wade, Novi, Nash a z drugiej kłopoty zespołów które poszły w zbilansowanie składu Pistons SAS Wash Bulls. Suns są na granicy obu systemów.

 

Być może to szczegół, ale raczej Wizards nie pasują do tej grupki zespołów które wymieniłeś :).To zespół dość mocno kręcący sie wokól osoby Arenasa (także all astara notabene :)), na dodatek zupełnie bez ławki rezerwowych, więc do zbilansowania daleka droga.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Być może to szczegół, ale raczej Wizards nie pasują do tej grupki zespołów które wymieniłeś :).To zespół dość mocno kręcący sie wokól osoby Arenasa (także all astara notabene :)), na dodatek zupełnie bez ławki rezerwowych, więc do zbilansowania daleka droga.

 

prawda więc potwierdza się ta reguła jeszcze bardziej

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.