Skocz do zawartości

Phoenix Suns (2) - Los Angeles Clippers (6)


emjey23

Jaki będzie wynik serii?  

28 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Jaki będzie wynik serii?

    • 4-1 dla PHX
    • 4-1 dla PHX
    • 4-2 dla PHX
    • 4-3 dla PHX
    • 4-0 dla Clipps
    • 4-1 dla Clipps
      0
    • 4-2 dla Clipps
    • 4-3 dla Clipps


Rekomendowane odpowiedzi

jestem ciekaw czy po meczach w LA, Clipps zdołają wyciągnąć serię na 3 - 1

Uwaga, już byłtaki zespół w LA, który po meczach u siebie miał 3-1... :wink:

 

 

Mecz ten dane nam będzie obejżeć i nie powiem, żeby mnie to nie cieszyło, bo Clipps w tym RS widziałem za mało, a to ciekawy zespół. Liczę tylko, że więcej przyłożą się do defensywy, bo g.2 choć wygrane to jednak w stylu odpowiadającym bardziej Suns (choć LAC mają też sporo strzelb) i niestety w dłuższej serii chyba jednak Suns w takiej grze mają więszke szanse

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Tym razem ten "lepszy" team z LA bedzie dostawal 3:1 a nie wygrywal :oops: A powaznei to nie spodziewalem sie ze Słoneczka tak szybko sie pozbieraja. ZBIORKI i WALKA NA DESKACH to byl klucz do wygranej. Wystarczy owiedziec ze po 2 kwartach wieli wiecej zbiorek niz przez cale spotkanie numer 2. Suns byli dojrzalsi w kazdym elemencie i dlatego wygrali. Wynik bylby i powinien byc zdecydowanie wyzszy gdyby nie fatalna skutecznosc Słoneczek. 37% za 2 i 25% za 3 to juz jest tragedia. Tym bardziej wiec doceniam do zwyciestwa. Marion 19 zbiorek Thomas(jak wygraja finaly to kolesiowi postawia chyba pomnik ze zlota) 14 zbiorek i juz na tablicach nie bylo tak cieplutko dla Clipps. Szczerze nie spodziewalem sie tak "nijakiej" gry teamu z LA widac ze chyba te wysokie zwyciestwo w Phoenix rozgrzalo im za bardzo glowy. W niedziele mecz numer 4 i juz baaaardzo na niego czekam :D

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

No i wygrała ekipa Suns Game 3. :?

Jak patrze na boxscore'a z tego meczu to wydaje mi sie ze przełomowa byla 3 kwarta, a Marion i Thomas zagrali kapitalne mecze, Pierwszy 19zbiorek i 32pkt a drugi 19pkt i 14zb. Nieco słabiej Kaman pod wzgledem statsow z drugiego meczu, ale swietnie Maggette wchodzil z lawki, co prawda tylko 27minut i 7pkt ale 14(!) zbiórek. Licze w serii na Clippers i na wygrana ich w Game 4.

 

 

POZDRO

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zapomnialem dodadc ze kluczem do zwyciestwa Clips mogl sie okazac Radmanovic ktorego 5 trojek w najwazniejszych momentach gry znalazlo droge do kosza. Ale niestety (dla mnie stety :D ) nie trafil tego najwazniejszego rzutu na 3,6 sek przed koncem spotkania. Di ANtoni z tego co widzialem zmienil taktyke krycia Cassela i ten jaks sie nie mogl odnalezc.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie mecz był beznadziejny. Żadna ze stron nie uzyskała przewagi i żadna ze stron nie powinna wygrać większą licczbą pts jak mój przedmówca sugerował. Mecz był rwany. A to jedni uzyskiwali przewagę po zrywie, a to za chwilę drudzy się budzili i odrabiali, a nawet wychodzili na prowadzenie. Clipps przegrali przez własną niedoskonałość w ataku. Straty w ostatnich minutach były tragiczne, brak pomysłu na grę też byłtragiczny, a Suns poprostu grali swoje ale nic wielkiego nie pokazali. Zawiódł mnie Brand, ktory po swietnym początku zniaknąl i tylko co jakiś czas się budził.

Więcej później

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W połowie III kwarty zasnalem i obudziłem się o 9.45 :)

Niby mecz wyrownany, ale nie byl porywajacy. Nie z takich, co obie strony sa tak dobre, ze nie chca popuscic, ale raczej z takich, co obie druzyny maja problemy, zeby sklecic cos porządnego i dłużej trwajacego. Przede wszystkim zabraklo Clippersom walki na tablicach. Widac bylo wieksze zaangazowanie Suns w tej kwestii. Spekulowano, ze D'Antoni zastąpi Jamesa Jonesa Brazylijczukiem Barbosą, żeby jeszcze bardziej podkręcic tempo, ale chyba zrobil kalkulacje, ze lepiej wstawic Thomasa i jednak powalczyc na tych tablicach. No i wyszlo mu to. Dodatkowo Marion tez sie odblokował. Brand dalej raczej nie do zatrzymania. Tym razem nie na tak dobrej skutecznosci, ale z tych podwojen jednak 8 asyst zrobił. Kaman cienko, straty (teraz widzę, że tylko dwie, hmm) i "drewniakowatość" to byl jego wklad. Ale o ile dobrze pamietam, to w sezonie regularnych on tez tak mial, ze kral w kratke. Mecz czwarty, zgodnie z tą teorią, powinien miec lepszy. Cassel tez chyba sie pozbiera. No i niech pozbiera sie Maggette, bo troche narwany momentami jest, szybko rzuca, w gorącej wodzie kąpany. Suns niech dalej grają z takim zaangażowaniem i troche lepiej w ataku - to jest dla nich "wskazówka". Teraz to oni pokazali pazurki, bo wygrali pomimo tego, ze ich atak (wszak ich podstawowa broń) byl mocno ostudzony.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Suns postanowiłem nie oglądać i nie oglądam więc za wiele nie napiszę, sądząc bo statsach to jakoś tak wszyscy Clippersi poza Radmanovicem jakoś się nie popisali, Clippers nie mogą sobie pozwolić żeby liczba zbiórek w meczach była między nimi i Suns tak zbliżona może i lepiej, że po meczach u siebie nie obejmą prowadzenia 3-1, skoro teraz nie podążają tą samą drogą co Lakers to do końca może też tak będzie, oby bo chciałbym finały konferencji na zachodzie oglądać 8)

 

 

i jeszcze na koniec zdjęcie jakby były wątpliwości, do której drużyny LA należy :twisted:

 

Dołączona grafika

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ktoś wie na jakim kanale leciał ten mecz? Na nba.com pisało coś o ESPN, ale ja tam tylko tenis stołowy i bilard w nocy widziałem.

 

Ciesze się z wygranej Suns, zrobili krok do przodu w tych zbiórkach i widać efekty. Teraz trzeba się skupić i nie pozwolić sej na głupie błędy i powinno być ok. A zaraz ściągne z neta i sobie na spokojnie obejrze.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ktoś wie na jakim kanale leciał ten mecz? Na nba.com pisało coś o ESPN, ale ja tam tylko tenis stołowy i bilard w nocy widziałem.

Lecial na Canal Plus Sport.

 

Co do sameog meczu to trudno nie zgodzic sie z przedmowcami ze nie stał na najwyzszym poziomie. Suns waliło te swoje trojki przekonujac chyba juz najbardizej zatwardzialych ze co by sie ine działo oni i tka beda wali te swoje rzuty, mieli chyba serie cos około 15 z rzedu nie celnych ale dalej walili nie patrzac skad i kiedy. Kompletnie nie zrozumiałe co jednak najciekawawsze mimo czegos takiego udaje im sie wygrac spotkanie... Clipps no co mozna powiedziec, mieli swoje okazje, ale tez czasami ich ponosiło, brakowało powrotu do defensywy. Raziła gra podkoszowców, ich najwiekszy potencjalny atut w serii stal sie w tym pojedynku ich przekleństwem. Brand kompletnie nie trafiał, nie mial dnia a do tego w koncowce wział sie za rzuty. Bez sensu w mojej opinii. Wogole to Clippers przegrali te ostatnie mintuty na wlasne zyczenie. To oni byli rozpedzeni, to oni dogonili rywala, to Suns czyli ze stracili to co mieli, PHX strasznie słąbo gra koncowki a mimo to zanotowało zwyciestwo w Staples Center. Nier ozumiem po co było wprowadeznie Cassella, rozumiem doswiadczenie, rutyna to sie moglo przydac ale on siedizał na lawce sporo czasu, Livingston sobie radził. To było widac juz w pierwszej akcji kiedy poniosło Aliena i odpalił kompletnie niepotrzebny i bezsensowny rzut. Trzeba było grac na Radmana co jakis czas, a nie on trafiał seryjnie to potem przez cala kwarte nie dostał galy tylko te ostatnia akcje wiec sie nie dziwie ze ine trafił skoro wyszedł z rytmu. Partenrzy go nie zauwazali co uwazam za kompletny nonsens, powinni grac co ktoras tam piłke do niego, wtedy byłby w gazie a jak grał wszyscy widzielismy wiec zapewne byłby najmocniejszą i najpewniesza opcja LAC.

Cod o indywidualnych graczy to Marion wymiatał. Na dystansie ale tez pod koszem, potrafil wykorzystac słabosc frontcourtu Clipps. Nash nie był w dobrej dyspozycji i to było widoczne, nie mial tego blysku, nie grał tych swoich akcji, a wiekszosc rzutow tak jakby do niechcenia, bo miał pozycje :roll: W Los Angeles piekielnie mocno zaipnował Radmanovic. To co on robil w IV kwrcie to było niesaowite, dostawał pozycje, rzucał i nie było bata zeby nie wpadło. A cały mecz nie blyszczał, kiedy trzeba był jednak idealnie dysponowany. Aż szkoda ze gospodarze nie potrafili tego wykorzystac.... Brand siłował swoje rzuty, ale to wszytsko na nic, pokazal sporo manewrów, probował i tylem i przodem do kosza ale to wszystko na nic, po prostu mu nie wpadało... Zaczał dobrze, ale potem było juz tylklo gorzej i brawa dla niego ze zluuzował z rzutami, niepotrzebnie tylko pchał sie do koncówki, powinien czychac tylko gdzies z boku na swoja okazje jak czynil to przez II i III Q.

Swoja droga to Clipps stracili juz to co mieli. Teraz seria idzie po mysli Słonc. LAC maja nóz na gardle, musza jutro wygrac u siebie, jak nie to bedize naprawde nieciekawie. Suns mysle plan minimum wykonali bo odzyskali to oc stracili w game2. Zobaczymy co bedzie, ale ruch nalezy do graczy z Miasta Aniołów i to ruch ktory powinien byc skuteczny bo jak nie wyjdzie to nastepne 3 bede musiały byc wykonane idealnie a w to jak narazie przy takiej dyspozycji obu druzyn trudno uwierzyc.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nash dziś słabiutka dyspozycja rzutowa ale w najważniejszych akcjach nie zawodził. Moim zdaniem błędem było wpuszczenie Cassella na końcówke- był nie rozgrzany (zresztą udowdnił to tym rzutem za 3).

Poza tym Clippers nie rządzili dziś na tablicach co niestety odbiło sie na wyniku :( Licze na LAC w dalszej rywalizacji, myslę, ze ta seria bedzie długa :twisted:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

No i mamy remis. :( Jesli Nash nie gral w meczu numer 3 na swoim poziomie to jak gral dzis??? Bieda z nedza. Klucz do zwyciestwa to moim zdaniem gra Cassella, Sam byl dzis nei do zatrzymania no i ta 3, ktora wpadla mimo asysty 2 w sumei obroncow i zalatwila IMHO sprawe Znow 3 nie wpadaly, znow Nash nieskuteczny. Gdyby skutecznosc wolnych byla lepsza to moze i by wygrali ale to szukanie na sile tlumaczenia. Prawda jest taka ze poki co Moje Słoneczka nie zasluzyly na awans do Finalow KOnferencji i jezeli sie tam znajda przy takiej grze jaka prezentuja to bede twierdzil, ze to tylko i wylacznei wina Clipps. Pozostaje oczekiwac na mecz numer 5 z nadzieja ze Steve wreszcie sie odnajdzie i Di ANtoni cos wymysli.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jes tremis w parze :D Nash znowu zagrał słabiutko jeżeli chodzi o FG. W Clippers nareszcie trener przejrzał na oczy i wystawił w S5 Coreya Maggette'ego :) Brand jak zwykle dobrze.

W sumie Clippers mają wiele atutów w ręku ale Phoenix nadal pozostaje na powiezchni itzyma sie dzielnie (mam nadzieję, iż już niedługo :twisted: )

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Bell za trzy i mamy druga dogrywke :shock: Jeszcze Livingston stracił ale Marian nie trafił... Wow nieźle :!: Zazpowiada sie kolejna dawka emocji. Ach jakie te play=offy są ciekwawe w tym roku :) I jest wygrana PHX. Mrion 36p i 20 zb... :shock:
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

niestety Clipps polegli po dwóch dogrywkach :( walczyli ale w końcówce poprostu nie wchodziło, ani Cassell ani Radmanovic nie trafili za 3 pkt.

szkoda, chociaż w sumie goniliśmy Suns, LAC rozgrywa naprawdę niesamowitą batalię, wracamy do LA na Game 6, trzeba to wygrać i niech reszta rozstrzyga sie w Phoenix

 

go Clippers go !!!

 

MOD:

Daj już sobie spokój z tym obrazkiem.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Kiedy ten limit szczęścia Suns się wreszcie skończy :? najpierw Lakers w 6 meczu prowadząc 3 punktami postanawiają ich nie faulować Thomas trafia trójke i teraz nie wyciągający wniosków Clippers robią to samo w dogrywce i trafia jeszcze zostający bohaterem Bell :x Ja nie wiem czy sfaulowanie rywala jest naprawdę takie trudne, albo czy maj został ustanowiony miesiącem dobroci dla Suns :?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Mecz niesamowity!A ile błędów w koncówkach z OBU stron - za wczesne rzuty, straty, zapominanie o takim czymś jak timeout itp.Bell mimo całej niechęci do niego, zaimponowal mi dzisiaj skutecznością i tym jak zachowal zimną krew(jednocześnie po raz kolejny wymuszał offensy w tym swoim Bellowskim stylu :? )

 

Kiedy ten limit szczęścia Suns się wreszcie skończy :? najpierw Lakers w 6 meczu prowadząc 3 punktami postanawiają ich nie faulować Thomas trafia trójke i teraz nie wyciągający wniosków Clippers robią to samo w dogrywce i trafia jeszcze zostający bohaterem Bell :x Ja nie wiem czy sfaulowanie rywala jest naprawdę takie trudne, albo czy maj został ustanowiony miesiącem dobroci dla Suns :?

Ale zwróć uwagę że mimo wszystko sytuacja była troszkę inna.Tam czasu bylo więcej i Suns rozgrywali akcje, tutaj było podanie z outu i blyskawiczny rzut Bella.Zresztą Dunleavy zagrał pokerowo, wystawiając prawie samych guardów do obrony w tej akcji, w tym debiutanta Ewinga( który de facto miał kryć wlasnie Bella).Chyba obroncy spodziwali się rzutu Nasha.

 

Szkoda Clippsów, powinni byli dziś wygrać ale cóż... :?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Van

Kiedy ten limit szczęścia Suns się wreszcie skończy :?

To nie szczęście Suns tylko jak wcześniej pisałem frycowe jakie muszą zapłacic Clips w PO. Sa młodzi lub z niewielkim stażem jak na PO (wyjątek Cassel)

A mecz przegrywaja końcówką ( podobieństwa do tegorocznych SAS gdzie mimo że liderzy grają bardzo dobrze, jest wsparcie z ławki czegoś brakuje i przegrywaja)

 

Elton Brand - bezprzecznie najlepszy PF w PO!

 

33,15, 5 a, 5b!!!!!

I Cassel jak wino! Zwracałem na niego uwagę w przedsezonowych typach gdy przechodził z Wolves, jako brakujace ogniwo doswiadczenia!

Stał sie ich Billupsem ( oczywiście na swoje możliwości bo selekcja rzutowa za 3 nie ta!!!)

Wracamy do LA i czekamy na game 7 ( mam nadzieję)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Van: Kiedy ten limit szczęścia Suns się wreszcie skończy Confused najpierw Lakers w 6 meczu prowadząc 3 punktami postanawiają ich nie faulować Thomas trafia trójke i teraz nie wyciągający wniosków Clippers robią to samo w dogrywce i trafia jeszcze zostający bohaterem Bell Mad Ja nie wiem czy sfaulowanie rywala jest naprawdę takie trudne, albo czy maj został ustanowiony miesiącem dobroci dla Suns

 

Nie wiem ciągle Van, dlaczego tak trudno jest Ci zaakceptowac, że Suns to po prostu świetny team. I takie gadanie, ze się pzreślizgują, ze coś im sie udaje, ze maja wielkie szczeście... kogo to obchodzi, może akurat "szcxzęście" trzyma się najlepszych :?: Powiedzmy w tych play-offach... Nigdy nie patrzałeś na to z tego punktu widzenia? Suns byli drugim zespołęm na Zachodzie o ile się nei mylę, potrafili wyjść z 1-3, potrafią zachowac zimną krew w końcówkach. Czy tak trudno to przyznać. A Ty uparcie chcesz doszukać się w tym wszytkim jakiegoś palca bożego wspomagającego słońca....

 

Bell po raz kolejny udowodnił, ze jest wielkim graczem. I czego by nie mówic o tym zazwodniku i jego zaachowaniu, spójrzmy na fakty i na to co sie dokonuje na naszych oczach. I rzeczywiście Bell jest bohaterem, chociaz o mały włoś mogło byc inaczej. Przeciez to własnie Cassel rzucił z przed nosa na te 1o9 -1o6 :? Poza tym przy tym rzucie Bell a raczej przed nim było naprawde mało czasu (3 sekundy?) na to żeby sfaulowac. Zresztą nie pojmuje w jaki sposób by to miało nastąpić. Przecież zaraz po podaniu z autu (Suns mięli timeout) do rogu boiska w którym znajdował się RB nastąpił właśnie jego rzut. To co mieli go sfaulowac przy rzucie :? Dalej, czy mieli szczęście. Nie wiem, wiem, ze drugim bohaterem był w tym meczu Matrix (na niecąła minutę przed koncem dostał piłę od kogo, wiadomo od nasha i trafił na 121-119 chyba) Wiec jask to napisałeś miesiąc dobroci dla suns, myślę, ze będzie trwał nadal. Przynajmniej z taka grą jaką prezentują i oczywiście jeśli te skręcenie kostki przez Matrixa nie jest az tak groźne, zeby nie wystąpił on w następnym meczu.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem ciągle Van, dlaczego tak trudno jest Ci zaakceptowac, że Suns to po prostu świetny team. I takie gadanie, ze się pzreślizgują, ze coś im sie udaje, ze maja wielkie szczeście... kogo to obchodzi, może akurat "szcxzęście" trzyma się najlepszych :?: Powiedzmy w tych play-offach... Nigdy nie patrzałeś na to z tego punktu widzenia? Suns byli drugim zespołęm na Zachodzie o ile się nei mylę, potrafili wyjść z 1-3, potrafią zachowac zimną krew w końcówkach. Czy tak trudno to przyznać. A Ty uparcie chcesz doszukać się w tym wszytkim jakiegoś palca bożego wspomagającego słońca....

 

A czy to co ja piszę umniejsza w jakiś sposób to, że Suns potrafią wykorzystywać takie sytuacje :?: ja po prostu czepiam się głupoty ich rywali w tym wypadku Lakers i Clippers, którzy w banalnie prosty, nie wymagających w tym danym momencie żadnych umiejętności sposób mogli po prostu nie dopuścić do sytuacji, w której Suns mogą pokazać, że mają zimną krew w końcówkach.

 

Nie doszukują się żadnego palca bożego bo gdyby tak było pisałbym o fartownym trafieniu więc nie wmawiaj mi czegoś czego nie napisałem, szczęście pewnie trzeba mieć, ale się czepiam cały czas tego, że kiedy prowadzisz trzema punktami w ostatnich sekundach tym bardziej kiedy twoim rywalem jest zespół najlepszy w lidze pod względem celności trójek, który wystawia na ostatnie akcje piątkę graczy, którzy trafiają te rzuty z 40% skutecznością to kiedy nie faulujesz w tym momencie wysyłając ich na linię, sprawiając, że upływają im sekundy, że muszą zacząć kombinować czy lepiej trafić dwa i faulować, czy spudłować drugiego i liczyć na zbiórkę to po prostu prosisz się o kłopoty, takiej drużynie jak Suns nie wolno w tym momencie pozwolić na rzucanie trójki bo są w tym najlepsi czy to naprawdę tak trudno zrozumieć :?

 

Nie odbieram zasług Suns bo oni i w tej sytuacji zrobili co do nich należało i w tamtym meczu przeciwko Lakers również, tylko to nie zmienia tego, że gdyby Lakers i Clippers zrobili co z kolei do nich nalezało to uniemożliwiliby Suns dokonanie tego czego dokonali.

 

Bell po raz kolejny udowodnił, ze jest wielkim graczem. I czego by nie mówic o tym zazwodniku i jego zaachowaniu, spójrzmy na fakty i na to co sie dokonuje na naszych oczach. I rzeczywiście Bell jest bohaterem, chociaz o mały włoś mogło byc inaczej. Przeciez to własnie Cassel rzucił z przed nosa na te 1o9 -1o6 :? Poza tym przy tym rzucie Bell a raczej przed nim było naprawde mało czasu (3 sekundy?) na to żeby sfaulowac. Zresztą nie pojmuje w jaki sposób by to miało nastąpić. Przecież zaraz po podaniu z autu (Suns mięli timeout) do rogu boiska w którym znajdował się RB nastąpił właśnie jego rzut. To co mieli go sfaulowac przy rzucie :?

Wiesz w pierwszej chwili tego fragmentu nie miałem nawet zamiaru komentować, ale w sumie co mi tam.

 

Określenia wielki gracz użyłbym naprawdę mówiąc o niewielkiej ilości zawodników w dzisiejszej lidze a Ty używasz go pisząc o Bellu :? Naprawdę wiele jestem w stanie zrozumieć, ale nazywanie kogoś takiego jak Bell wielkim graczem :lol: No i on to udowodnił po raz kolejny :? Naprawdę w diamentralnie różny sposób postrzegamy tą ligę.

 

Co do faulu gdyby Clippers wyszli z nastawieniem na przerwanie akcji faulem zdążyliby to spokojnie zrobić, naprawdę faulowanie nie jest takie trudne i nie wymaga wiele czasu.[/b]

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.