Skocz do zawartości

Phoenix Suns (2) - Los Angeles Clippers (6)


emjey23

Jaki będzie wynik serii?  

28 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Jaki będzie wynik serii?

    • 4-1 dla PHX
    • 4-1 dla PHX
    • 4-2 dla PHX
    • 4-3 dla PHX
    • 4-0 dla Clipps
    • 4-1 dla Clipps
      0
    • 4-2 dla Clipps
    • 4-3 dla Clipps


Rekomendowane odpowiedzi

A nie wydaje się wam to zabawne, że mamy dwukrotnego MVP, który nie zbliży się nawet do wzięcia w łapy tego najważniejszego pucharu Question

 

Nie wyskakujcie, że to MVP za sezon regularny bo doskonale o tym wiem, ale jak ktoś już jest najbardziej wartościowym zawodnikiem w tej lidze w dodatku dwa razy z rzędu to byłoby fajnie jakby posiadanie takiego gracza stwarzało realną szansę na grę w finale i mistrzostwo bo w końcu o to w tej lidze chodzi a ja jakoś sobie go będącego w finale i wygrywającego nie wyobrażam i podejrzewam, że nawet zwolennicy tej nagrody dla niego także mieliby z tym spory problem.

Mavs byli dla mnie straszni do oglądania kiedyś podobnie jak Suns teraz, pewnie to w dużym stopniu zasługa także tego, że trenował Nelson, jednak Nash swój wkład miał w to także, ale to był zespół, który wiedziałem, że w sezonie wygra sporo meczów, będzie rzucał sporo punktów, przyjdą PO przejdą niżej rozstawiony team, ale mógłbym postawić wszystko co mam na to, że mistrzostwa ta drużyna nie zobaczy, nie będzie nawet walczyć o nie w finale teraz już takiej pewności co do Mavs nie mam, jednak co do Suns już tak.

no i zbliża się Nash do walki w finale, zbliża....oczywistym jest, że finał konferencji (drugi raz z rzędu i trzeci w ostatnich 4 latach dla Nasha) to jeszcze nie jest powąchanie mistrzostwa...ale są tylko 4 mecze od finału i mało kto konfrontacji z Mavs nie uznałby za "realną szansę na finał"...sam osobiście nie spodziewałbym się, że wyeliminują Dallas no ale zrobili to w dosyć przekonywującym stylu w zeszłym roku więc może i teraz okażą się co najmniej równorzędnym rywalem dla Mavs, kórzy wydają się przecież obiektywnie mocniejsi, ale jednak w sezonie było 2:2, w tym raz Mavs wygrywali po 2 dogrywkach....co by nie mówić, zwyciestwa 4:3 nad Lakers i Clippers nie powalają na kolana ale ważne, że, jak już wspomniałeś kilka postów wyżej, potrafili przekonywująco wygrać 7 mecz, potwierdzając, kto w tych seriach był zespołem lepszym...dodatkowo Lakers grali naprawdę dobrze w tych playoffs a Clippsami podejrzewam, że każdy z czołowych zespołow by się na Zachodzie męczył co najmniej 4:2, więc wyeliminowanie ich jest jednak sukcesem...mało więc teraz ważne w jakim stylu dotarli do finału konferencji, ważne że w nim są.....a Nash znów potwierdził (choć miał do tej pory przeciętną serię) swoją klasę i to, że jest liderem tej drużyny i jej kluczowym zawodnikiem....swoimi 29 punktami (11-16) i asystami znów pociągnął drużynę do wygranej i wciągnął już do WCF...kolejny sukces w karierze dwukrotnego MVP, ktory zapewne i tak będzie przez wielu jego haterów deprecjonowany....a on będzie walczył w tym roku o finał..i być może będzie najbliżej w swojej karierze...a może awansuje? jestem ciekaw co wtedy powie Van i jak wytłuamczy się ze swoich buńczucznych zapowiedzi, że Nash "nie zbliży się nawet do wzięcia w łapy tego najważniejszego pucharu" i "sobie go będącego w finale i wygrywającego nie wyobrażam"
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

hehe spoko Greg tylko nie sądzisz, że za wcześnie cytujesz te moje wypowiedzi na temat Nasha :?: :) Wejdzie do finału albo jeszcze lepiej zdobędzie mistrzostwo wyjdę na idiotę i będę musiał odszczekać wszystko co pisałem na jego temat, ale póki co to odkładając na bok moje bycie haterem Suns i Nasha to obiektywnie patrząc pokonali póki co dwie niżej rozstawione drużyny, oczywiście myślałem, że popłyną już w pierwszej rundzie, ale patrząc z boku to mamy zespół rozstawiony z 2 miejsca pokonujący kolejno drużyny z 7 i 6 miejsca jednak żeby sięgną po tytuł trzeba pokonać lepszych rywali i jak dotąd wciąż jestem zupełnie spokojny o to, że jednak nie będę musiał odszczekiwać tego co pisałem, i wciąż jestem przekonany, że Nash po mistrzostwo nie sięgnie, ale jak będzie się okaże w końcu to tylko sport i wszystko się może zdarzyć 8)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wszystko fajnie tyle,że gdyby NBA mialo normalny system jaki działał przez lata to sytuacja wyglądałaby inaczej-Suns zwyczajnie by nie było w finale konferencji.A to,że Nash nie ma szans na mistrzostwo to jest oczywiste-drużyna tak grające jak Suns (a w takim stylu Nash sobie radzi najlepiej-bo w innym jeszcze bardziej widac jak fatalnym obrońcą jest) na mistrzostwo zwyczajnie szans nie mają.

 

Niezwykle się cieszę,że dallas pokonało Spurs.Teraz Nowitzki (który nie tylko dla mnie był No1 jeżeli chodzi o MVP) pokarze Suns,że wśród drużyn mających szanse na mistrzostwo Phoenix się nie znajduje.

 

Bardzo fajne jest sformułowanie,hater.W przypadku Grega polega na tym,że każdy kto się nie zgadza z jego oceną Nasha.Olewamy argumenty-Nie zgdzasz się ze mną ? Jesteś hater!!Jest to sposób tak prosty (ha,prostacki nawet) co prymitywny.

 

Rzadko pisuje na forum bo zwyczajnie jakoś czasu mi brakuje na tak dogłębną znajomośc niuansów drużyn.generalnie bardzo dużo fajnych rzeczy tu się dowiaduje ale z niezrozumiałych powodów od czasu do czasu spotykam ludzi którzy albo mają klapki na oczach albo odreagowują jakieś swoje frustracje....No ale nie ma rzeczy idealnych...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Bardzo fajne jest sformułowanie,hater.W przypadku Grega polega na tym,że każdy kto się nie zgadza z jego oceną Nasha.Olewamy argumenty-Nie zgdzasz się ze mną ? Jesteś hater!!Jest to sposób tak prosty (ha,prostacki nawet) co prymitywny.

 

Rzadko pisuje na forum bo zwyczajnie jakoś czasu mi brakuje na tak dogłębną znajomośc niuansów drużyn.generalnie bardzo dużo fajnych rzeczy tu się dowiaduje ale z niezrozumiałych powodów od czasu do czasu spotykam ludzi którzy albo mają klapki na oczach albo odreagowują jakieś swoje frustracje....No ale nie ma rzeczy idealnych...

widać kolego FM, że dawno nie zaglądałeś na forum....bo gdybyś tu był, to byś wiedział w jaki sposób odnosili się do Nasha fani Lakers przy okazji pierwszej rundy....i wiedziałbyś, że oni nie krytykują Nasha tylko są właśnie jego haterami....to właśnie oni nie potrafią przyznać racji argumentacji mojej i 125 dziennikarzy zza oceanu.....to oni nie widzą powodów słuszności wybrania go jako MVP i krytykują za wszystko co się da, nie potrafiąc zdobyć się na uznanie jego klasy

 

nie mam klapek na oczach, gdyż uważam że Nowitzki równie zasłużył na MVP i nie miałbym pretensji, gdyby to do niego trafiła statuetka...podobnie nie odreagowuję własnych frustracji (bo ich nawet nie mam póki co w tym sezonie) tylko udowadniam Vanowi, że się mylił i zbyt pochopnie i po prostu niezasłużenie niedocenił Nasha i jego Phoenix....poza tym wyraziłem się w sposób kulturalny i spokojny zwracając uwagę Vanowi na brak słuszności jego osądów...to nie mam prawa tego zrobić jeśli okazuje się, że to co pisał w tak pewny siebie sposób powoli okazuje się nie znajdywać odzwierciedlenia w rzeczywistości co potwierdzają fakty?

 

nie zarzucaj więc moim wypowiedziom prostactwa i prymitywizmu, bo właśnie prostactwem i prymitywizmem jest wtrącenie się do dyskusji, w historii której się zupełnie nie orientujesz i rzucanie oskarżeń, którymi trafiasz jak kulą w płot dodatkowo bezpodstawnie i niewybrednie obrażając mnie....przez takich ludzi jak Ty odechciewa się pisywać na forum - to chyba Ty odreagowujesz jakieś frustracje i widocznie byłeś za Lakers czy Clippers skoro uderzasz we mnie, zwolennika Nasha, od razu po porażce kolejnej drużyny, której kibicowałeś ze słabą drużyną słabego Nasha, która wygra przynajmniej 2 mecze z Dallas

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Bardzo fajne jest sformułowanie,hater.W przypadku Grega polega na tym,że każdy kto się nie zgadza z jego oceną Nasha.

hehehehe, dobre dobre :D i zajebiscie sluszne :)

 

A teraz co do Nasha. Przyznam ze wypowiedzi Grega czasem mnie wyprowadzaly z rownowagi, czasem rozbawialy :) Zawsze duzo pisze choc rzadko kiedy cos z tego wynikalo hehe. I choc bardzo lubie tego czlowieka bo spoko koles to musze przyznac ze po raz kolejny smiesznie zagadal :P

 

No bo jak by nie patrzec, z ktorej strony by tego nie rozpatrywac to juz teraz rozliczanie słów Vana jest strzelaniem sobie samoboja. Nash jest przynajmniej 7-8 meczów od chocby otarcia sie o mistrzostwo. Bo najpierw muszą pokonac rewelacje jaką są Mavs, a do tego nie wystarczą 4 mecze, na co postawilbym swoj dom. Tutaj bedzie przynajmniej 6 meczy jesli jakims cudem Suns mieliby wygrac. I jak juz ten cud stalby sie to w finale beda czekac na nich zapewne Pistons którzy - mimo calej mojej niecheci do nich - po rpsotu zgniotą te biegające słoneczka ;-) Tak wiec reasumujac Nash jest co najmniej 3 tygodnie od chocby lekkiego otarcia (nomen omen pomacania, czy tez powąchania ;-) ) upragnionego pucharu, a patrząc na to w kontekscie realnosci takiego biegu wydarzen to jest od tego lata swietlne i wciąż moze tylko o tym marzyc.

 

Ktos chce sie zalozyc o ava i siga? :P (pytam powaznie)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

heh, fajnie kore, że mi znowu dokopujesz....potwierdizło się - napisz coś krytycznie do jego fana Lakers, zaraz przyjdzie mu w sukurs drugi (i być może trzeci - nie wiem komu kibicuje FM), którym najczęściej jest kore, przyboczny Vana....

 

widać, że u Was niechęć do Nasha nie minie nigdy (FM pisał coś o odreagowywaniu frustracji...)....to twierdzisz, że Nash nie ma realnej szansy na grę w finale i zdobycie mistrzostwa?

 

 

PS: Wy fani Lakers jesteście w stanie naprawdę obrzydzić chęć pisania na forum, tym razem naprawdę czuję się dotknięty...zastanawiam się ile jeszcze takich akcji wytrzymam

 

PPS: "Przyznam ze wypowiedzi Grega czasem mnie wyprowadzaly z rownowagi, czasem rozbawialy Smile Zawsze duzo pisze choc rzadko kiedy cos z tego wynikalo hehe." - nie zapomnę Ci tego nigdy kore

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Chwila, moment panowie przecież to ja sam pisałem i to chyba wielokrotnie, że jestem haterem Nasha, Suns i tego co jest z tym związane, nikt mi takiej etykietki nie przypinał bo sam to zrobiłem i się tego trzymam, mamy zdeklarowanych haterów Lakers nikt im tego nie ma za złe więc równie dobrze mogą chyba być haterzy Suns zwłaszcza, że za każdym razem jak się ich czepiałem pisałem dokładnie co mi nie pasuje :?

 

Greg przecież sam dobrze wiesz, że samo dojście do finału konferencji jeszcze nie sprawia, że jest się naprawdę blisko mistrzostwa, oczywiście z jednej strony tak, ale w przypadku wysoko rozstawionych drużyn najczęściej oznacza ono pokonanie dwóch słabszych przeciwników, tu wiele zależy również od rozstawienia, weźmy nawet Heat z zeszłego roku, którzy nie spocili się nawet pokonując Netsi Wizards mimo tego, że Shaq nie był w pełni sił, drużyna prowadzona przez Nasha jeszcze nie pokonała nigdy żadnego poważnego contendera stąd moje twierdzenie, że on naprawde jest wciąż daleko od mistrzostwa, fakt zaszli dalej niż się spodziewałem, ale chyba zgodzisz się, że aby zdobyć mistrzostwo trzeba wygrać cztery serie Suns są póki co w połowie drogi i to po prejściu tej łatwiejszej części a i tak w obu przypadkach potrzebowali 7 spotkań żeby awansować.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

jasne Van - dlatego napisałem, żeby właśnie uniknąć posądzania mnie że wyskakuję z cytowaniem Ciebie za wcześnie, że: "oczywistym jest, że finał konferencji (drugi raz z rzędu i trzeci w ostatnich 4 latach dla Nasha) to jeszcze nie jest powąchanie mistrzostwa...ale są tylko 4 mecze od finału i mało kto konfrontacji z Mavs nie uznałby za "realną szansę na finał" " oraz "a on będzie walczył w tym roku o finał..i być może będzie najbliżej w swojej karierze...a może awansuje? jestem ciekaw co wtedy powie (czas przyszły) Van i jak wytłuamczy się ze swoich buńczucznych zapowiedzi"...bo to jest prawda i tylko tyle chciałem Ci (na razie :) ) udowodnić...zreszta, co ja będę o tym Tobie pisał, skoro to dobrze wiesz, co potiwerdizłes słusznie nie denerwując się w żaden sposób i odpowiadjac psokojnei na moejgo psota....to tylko inni nie skumali o co chodzi

 

poza tym napisałem tego posta choć wiem, że Ty sam zdajesz sobie sprawę, że chyba zbyt pojechałeś po Nashu pisząc tamte posty, że nigdy nawet nie powącha mistrzostwa i myślę, że teraz tego żałujesz

 

Chwila, moment panowie przecież to ja sam pisałem i to chyba wielokrotnie, że jestem haterem Nasha, Suns i tego co jest z tym związane, nikt mi takiej etykietki nie przypinał bo sam to zrobiłem i się tego trzymam, mamy zdeklarowanych haterów Lakers nikt im tego nie ma za złe więc równie dobrze mogą chyba być haterzy Suns zwłaszcza, że za każdym razem jak się ich czepiałem pisałem dokładnie co mi nie pasuje Confused

ciekawe co na to FM i kore? chyba coś tu mi się należy

dziękuję za obiektywizm Van, ogromny szacunek dla Ciebie - rzeczywiście wrzucanie fanów Lakers do jednego worka jest błędem

 

 

PS: mam nadzieję Van, że mnie za hatera Lakers nie uważasz, bo nim nie jestem

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Greg, proszę cię otóż to ty użyłeś sformulowania hater w liczbie mnogiej czyzby Van występował w dwóch osobach (albo trzech? :wink: ).

Metoda argumentacji którą stosujesz w przypadku Nasha jest jak dla mnie niedopuszczalna (jak już pisałem działa ona bardzo prosto:albo się ze mną zgadzasz albo jesteś nieobiektywnym haterem który czepia się-przez swoje zaślepienie nienawiścią oczywiscie,a więc nie obiektywnie-legendy koszykówki.)

 

Faktycznie mogłem sobie darowac te argument ad personam.Za to przepraszam,co nie zmienia faktu,że nie odnosiłem się do osoby Vana i ogólnie pisałem na temat twojego posta,jak rozumiem do tego służy forum,czyż nie?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

heh, fajnie kore, że mi znowu dokopujesz....

 

PPS: "Przyznam ze wypowiedzi Grega czasem mnie wyprowadzaly z rownowagi, czasem rozbawialy Smile Zawsze duzo pisze choc rzadko kiedy cos z tego wynikalo hehe." - nie zapomnę Ci tego nigdy kore

ZE CO ?!?!?!?! :shock: :shock: :shock: :shock: kurna, wiesz jak to sie nazywa? paranoja. czlowieku, napisalem to z maxymalna iloscia emotek i usmiechow i do tego z ewidentną dozą sympatii a Ty mi wyjezdzasz ze ja Ci dokopuje. Boze, do czego to doszlo, chyba naprawde nikt nigdy Ci nie nawrzucal porzadnie jesli Ty takie rzeczy odbierasz jako obraze. :shock:

 

Stop, chwila, wez poczekaj, pomysl zanim takie wnioski opwycigasz bo mam wrazenie ze albo mamy tu kolko wzajemnej adoracji smutasów w ktorym nie mozna zazartowac nawet z sympatii, albo... no nie wiem, jakas nadwrazliwosc, w innych swiatach zyjemy albo cos.

 

PS. czy to jest post dokopujący ? NIE NIE NIE i jeszcze raz nie. Absolutnie nie ! W ten psosob juz pisze, lubie pozartowac i nie przekazywac wszystkiego co mam do powiedzenia z pełną powagą. Troche przymruzenia oka ludzie. Greg napisalem ze Cie lubie, bo tak naprawde jest! i co jak co ale zszokowales mnei ze odbierasz takie rzeczy na powaznie. Szczerze - myslalem ze po tych kilku gadkach co mielismy bedziesz to traktowal z dystansem bo badz co badz troszeczke przynajmenij meni juz poznales a ja Ciebie. No i spodziewalem sie raczej wesolej reakcji. W przeciwnym wypadku nigdy bym nie pokusil sie o takiego posta ! Troche luzu czlowieku ! :)

 

mam nadzieję Van, że mnie za hatera Lakers nie uważasz, bo nim nie jestem

Teraz juz calkiem na powaznie - z calym szacunkiem ale jestes ;-) przynajmniej tak mozna wnioskowac po tym co od Ciebie uslaszalem na gadu/ uslyszelismy na forum.

 

Jeszcze wroce do poprzedniego:

 

"Przyznam ze wypowiedzi Grega czasem mnie wyprowadzaly z rownowagi, czasem rozbawialy Smile Zawsze duzo pisze choc rzadko kiedy cos z tego wynikalo hehe." - nie zapomnę Ci tego nigdy

Nie jestem w stanie za cholerę pojąc co tu jest do "nie zapominania" :roll: Wezmy chocby pod uwage posta o Nashu. Z niego nic nie wynika i taka jest prawda wiec zadnej obrazy tutaj nie ma :)

 

pzdr.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

PS: mam nadzieję Van, że mnie za hatera Lakers nie uważasz, bo nim nie jestem

Za hatera Lakers raczej nie , za Bryantem za bardzo czuję, że nie przepadasz, ale to przecież Twoje prawo możliwe, że tak w rzeczywistości nie jest, ale czasami można odnieść takie wrażenie, zresztą tutaj podstawowa sprawa dla mnie osobiście bycie tym tzw. haterem to w sumie nic złego, Key jest haterem Lakers numer 1 i chyba jest nawet z tego dumny :wink: Joseph, którego szanuję, którego wypowiedzi od początku zawsze lubiłem czytać i lubiłem wdawać się z nim w różne dyskusje także jest haterem Lakers i także się z tym raczej nie kryje, dla mnie to nic złego każdy ma jakieś sympatie i antypatie, Trudno w ogóle przypisać Ciebie Greg do grupy haterów czy loverów kogokolwiek, jesteś kibicem Jazz i tyle, jak pisałem odnoszę wrażenie, że za KB nie przepadasz za bardzo chyba nawet zaraz na początku Twojego pobytu na forum mieliśmy małe spięcie w tej sprawie :) nie zawsze musimy się zgadzać czasami uważam, że przesadzasz, ale bez wątpienia dotyczy się to również mnie pewnie nawet częściej.

 

Żeby nie było tak calkiem OT, mistrzostwo Nasha, w które jak pisałem nie wierzę, ale teoretycznie dobra niech będzie zdobycie przez niego i przez Suns mistrzostwa będzie oznaczało to, że aby wygrać w tej lidze nie potrzeba już grać w obronie, ja tego Greg po prostu nie chcę, bylby to jak dla mnie krok NBA postawiony w bardzo złym kierunku. Suns są zaprzeczeniem tego co mnie się tak od początku oglądania tej ligi podobało, lubię kiedy ta gra jest twarda, fizyczna, czasami nawet może i brutalna, lubię kiedy zespoły grają w obronie, lepiej lub gorzej, ale kiedy to robią a Steve Nash i jego Suns czy dawniej Mavs są zaprzeczeniem wszystkiego co mnie się w tej lidze od początku podoba.

 

To jest nawet dziwne bo jest wiele drużyn, których nie lubię, ale jak oglądam to jakąś przyjemność mam przynajmniej z kibicowania ich rywalom, z Suns jest inaczej mnie naprawdę oglądanie tej drużyny męczy, nie oglądałem żadnego ich meczu z Clippers chociaż kilka mogłem czy na Canal+ czy na Deporte, poza niechęcią do ich stylu gry dołożyło się jeszcze ich zachowanie i wypowiedzi w trakcie rywalizacji z Lakers, które wpłynęły także na to wszystko co pisałem na ich temat a co nie dotyczyło samej gry możliwe że to wszystko co napisałem w sprawie Suns to spora przesada z mojej strony, ale ja to tak właśnie mniej wiecej widzę.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

kurczę Van, no bez zartów zaczynam Ciebie coraz bardziej lubić:) już teraz widzę dlaczego w ostatnich forum awards byłeś tak wysoko - spięcie(-a) ze mną trochę chyba przysłoniły mi rzeczywistość, że jednak potrafisz (i co więcej - robisz to na ogół) reagować łagodnie i spokojnie, i kulturalnie jak najwięksi tego forum odnosić się do swojego rozmówcy...bo co do Twojej wiedzy merytorycznej nie ma przecież wątpliwości, tylko właśnie styl wypowiedzi był "wątpliwy"....

 

zgadzam się ze wszystkim co napisałeś w 100 procentach, szczególnie z odnośnie Phoenix:

Żeby nie było tak calkiem OT, mistrzostwo Nasha, w które jak pisałem nie wierzę, ale teoretycznie dobra niech będzie zdobycie przez niego i przez Suns mistrzostwa będzie oznaczało to, że aby wygrać w tej lidze nie potrzeba już grać w obronie, ja tego Greg po prostu nie chcę, bylby to jak dla mnie krok NBA postawiony w bardzo złym kierunku. Suns są zaprzeczeniem tego co mnie się tak od początku oglądania tej ligi podobało, lubię kiedy ta gra jest twarda, fizyczna, czasami nawet może i brutalna, lubię kiedy zespoły grają w obronie, lepiej lub gorzej, ale kiedy to robią a Steve Nash i jego Suns czy dawniej Mavs są zaprzeczeniem wszystkiego co mnie się w tej lidze od początku podoba.

nawet nie wiem co mam powiedzieć, po prostu tak, tak i jeszcze raz tak, nie ma żadnej przesady w tym co napisałeś...myślę, że z mojej sympatii do Nasha za jego osiągnięcia i wpływ na grę zespołu (cenię i lubię także w tym zespole za umiejętności i inteligencję Diawa) wyciągnąłeś mylny wniosek co do mojej aprobaty dla gry Suns...otóż ja nigdy nie powiedziałem, że mi się podoba i ją lubię, bo tak nie jest....ja także uważam, że mistrzostwo Suns to nie byłaby rzecz dobra dla ligi i że ich gra mi się nie podoba, zarówno w ataku jak i obronie....taką koszykówkę jak ich mogłoby przecież grać właściwie każdych 5 facetów - od razu wyprowadzamy piłkę od przodu i od razu odpalamy za 3 z pierwszej lepszej pozycji....nie o to przecież chodzi w NBA i zawodowej koszykówce.....

problem jednak w tym, że to, że ich nie lubię nie oznacza, że mam ich nie szanować i nie cenić.....bądź co bądź wygrali w poprzednim sezonie 60 meczów, teraz 50 i w obu sezonach dotarli do finału konferencji więc ich styl (ich atak jest nieomal nie do zatrzymania) przynosi efekty i zasługuje na pewno na szacunek a nie wieczne gardzenie nim

 

Za hatera Lakers raczej nie , za Bryantem za bardzo czuję, że nie przepadasz, ale to przecież Twoje prawo możliwe, że tak w rzeczywistości nie jest, ale czasami można odnieść takie wrażenie

znów trafiłeś w "10" - haterem nie jestem bo nie nienawidzę go ani nie krytykuję go za wszystko i nie cieszę się z każdego jego potknięcia....miałem nadzieję więc, że mnie za takiego nie uważasz, bowiem mi się osobiście to określenie bardzo niepodoba i w przeciwieństwie do Ciebie nie uważam go za "nic złego"....nie wolno potępiać kogoś w czambuł i zawsze czepiać się byle czego żeby tylko mu przykopać

 

z Bryantem za to jak słusznie zauważyłeś nie przepadam, bo po prostu nie odpowiada mi jego styl gry, egoizm w grze (jest to fakt chyba niepodważalny, no ale dla kontestujących go podsuwam cytat z hoopshype, gdzie wymieniają wady i zalety przy profilu wszystkich zawodników i jako jedyną wadę przytaczają w jego przypadku "has a me-first attitude") i oddawanie rzutów ze złych pozycji i często gra poza zespołem...w tym względzie przerasta go jedynie McGrady, którego również za to wyjątkowo nie lubię.....także u Jamesa, którego cenię, denerwuje mnie gdy gra poza zepsołem, więc jestem w tym konsekwentny...no ale to, że nie lubię za te rzeczy Bryanta, nie może analogicznie jak w przypadku gry Suns, powodować, że nie cenię i szanuję go za wielkie umiejętności i niebywałe osiągnięcia i że nie pochwalę go jak zagra dobrze (co wiele razy robiłem w tym sezonie)..zawsze więc podchodzę do jego gry obiektywnie, co nie znaczy, że jestem wyrocznią i nie mogę popełniać w swoich osądach błędów (tak jak to było z tymi pamiętnymi krokami Murraya w akcji przeciw Bryantowi)

 

Trudno w ogóle przypisać Ciebie Greg do grupy haterów czy loverów kogokolwiek, jesteś kibicem Jazz i tyle

cieszę się, że tak mówisz....tak rzeczywiście jest..mam oprócz Utah swoje sympatie i antypatie ale szanuje wszystkich i przede wszystkim kocham tą grę....siebie porównałbym w kwestii kibicowania do takiego spabloo na przykład, który ma swoje Orlando a o reszcie wypowiada klubów się spokojnie i obiektywnie....czasami owszem się unoszę, ale tylko wtedy kiedy ktoś naprawdę próbuje przeforsować śmieszne i nieprawdziwe argumenty i na siłę chce nas przekonać w coś, co nie jest prawdą albo z kolei nie wierzy i nie chce uznać niepodważalnej argumentacji

 

Greg, proszę cię otóż to ty użyłeś sformulowania hater w liczbie mnogiej czyzby Van występował w dwóch osobach (albo trzech? Wink ). Metoda argumentacji którą stosujesz w przypadku Nasha jest jak dla mnie niedopuszczalna (jak już pisałem działa ona bardzo prosto:albo się ze mną zgadzasz albo jesteś nieobiektywnym haterem który czepia się-przez swoje zaślepienie nienawiścią oczywiscie,a więc nie obiektywnie-legendy koszykówki.)

mylisz się, nie prowadzę takiej argumentacji..dla mnie obiektywny kibic powinien powiedzieć dlaczego ktoś zasługuje na MVP, a dlaczego ktoś inny jego zdaniem nie.....trzeba widzieć wady i zalety...nie nazywam haterem kogoś, kto kogoś innego wytypowałby na MVP czy powie, że Nash jest słabym obrońcą...nieobiektywnym haterem jest dla mnie ten kto ciągle tylko miesza z błotem zawodnika i nie potrafi dostrzec i docenić jego sukcesów i zawsze będzie uzasadniał czymś innym (tak jak to np. robiono z tegorocznym sukcesem Lakers w playoffs nie uznając za jego autora Bryanta).....a takich haterów Nasha na tym forum jest jednak więcej niż jeden

 

Faktycznie mogłem sobie darowac te argument ad personam

luz, ale nie powinieneś go stosować w ogóle, a już na pewno nie w sytuacji, gdy nie orientujesz się dokładnie w dyskusji od jej początku - bo Ci którzy się w niej wypowiadali naprawdę zasługiwali na miano haterów Nasha i to w nich, do czego przyznał się po części Van, brały właśnie górę osobiste frustracje spowodowane pechową według wielu porażką Lakers z Suns
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

myślę, że z mojej sympatii do Nasha za jego osiągnięcia i wpływ na grę zespołu (cenię i lubię także w tym zespole za umiejętności i inteligencję Diawa) wyciągnąłeś mylny wniosek co do mojej aprobaty dla gry Suns...otóż ja nigdy nie powiedziałem, że mi się podoba i ją lubię, bo tak nie jest....ja także uważam, że mistrzostwo Suns to nie byłaby rzecz dobra dla ligi i że ich gra mi się nie podoba, zarówno w ataku jak i obronie....taką koszykówkę jak ich mogłoby przecież grać właściwie każdych 5 facetów - od razu wyprowadzamy piłkę od przodu i od razu odpalamy za 3 z pierwszej lepszej pozycji....nie o to przecież chodzi w NBA i zawodowej koszykówce.....

problem jednak w tym, że to, że ich nie lubię nie oznacza, że mam ich nie szanować i nie cenić.....bądź co bądź wygrali w poprzednim sezonie 60 meczów, teraz 50 i w obu sezonach dotarli do finału konferencji więc ich styl (ich atak jest nieomal nie do zatrzymania) przynosi efekty i zasługuje na pewno na szacunek a nie wieczne gardzenie nim

Wiesz Greg to nie do końca tak, ja doceniam to co robi Nash tylko uważam, że wielu ludzi go jednak przecenia i stąd często są zażarte dyskusje. W Suns w ogromnym stopniu moim zdaniem nie docenia się Matrixa jemu samemu się to raczej nie podoba bo coś mówił o tym w trakcie sezonu, że przecież był All-Starem jeszcze przed przyjściem Nasha a ludzie o nim w ogóle nie mówią, a zauważ, że prawie wszystkie zasługi przypisywane są Nashowi a to Marion jest ich najlepszym graczem w tym sezonie, pod koszem co mecz walczy z wyższymi i silniejszymi rywalami, dzięki niemu w ogóle cokolwiek zbierają on jest liderem tej drużyny w punktach, zbiórkach, blokach, przechwytach jest liderem w tych 4 z 5 najważniejszych kategorii naprawdę trudno o gracza w tej lidze o którym można powiedzieć to samo chyba tylko KG. Nash jest najbardziej wartościowym zawodnikiem ligi, ale to Matrix jest liderem tej drużyny w tych wszystkich kategoriach i jednocześnie jest ich najbardziej wartościowym defensorem, a Nash w defensywie wartości nie ma żadnej.

 

Z Lakers zaczęli wygrywać kiedy Marion zaczął grać na swoim normalnym poziomie, przeciwko Clippers chyba 4 razy przekraczał 30 punktów, zaliczał także pod względem zbiórek wielkie spotkania i musiał walczyć z Brandem, Nash w obronie robi sobie wolne. Zwróć uwagę, że często jak Nash siada Suns potrafią odskoczyć rywalom, nie mają zazwyczaj wielkich przestojów bez niego wchodzi Barbosa i wciąż biegają i rzucają, brakuje jedynie tych jego kosmicznych podań.

 

Przeciwko Lakers Nash grał świetnie, ale jego wręcz dziecinne błędy i w ogóle słaba gra w końcówce czwartego meczu przyczyniły się w ogromnym stopniu do prowadzenia Lakers 3-1, w 6 spotkaniu to właśnie Matrix zebrał piłkę w ataku i podał do Thomasa w ostatnich sekundach po niecelnym rzucie Nasha.

 

Mam nadzieję, że dobrze zrozumiesz Greg to wszystko co napisałem, doceniam Nasha, uważam go za bardzo dobrego rozgrywającego, ale uważam jednocześnie, że wiele osób go po prostu przecenia, fakt pasuje świetnie do systemu gry Suns, ale zbyt wiele zasług przypisuje się jemu, jak świetna gra i postęp Diawa, fajnie tylko, że on zaczął grać dużo dłużej niż w Hawks, w reprezentacji Francji już pokazywał, że ma spory talent i właśnie jego największą zaletą jest wszechstronność, a z tym już Nash nie ma wiele wspólnego, zbiórki, asysty kiedy Nash nie grał pod koniec sezonu Diaw w kolejnych meczach robił triple double oczywiście, że bez Nasha Suns są zespołem o wiele słabszym bo to bardzo dobry rozgrywający a ich system wymaga właśnie bardzo dobrego rozgrywającego.

 

Nie lubię go, doceniam, ale jednocześnie nie przeceniam 8)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

kolejny ciekawy post Van - nie wiem tylko dlaczego na siłę przekonujesz mnie, że Marion jest dobrym zawodnikiem, tak jakbym w to kiedyś powątpiewał :) oczywiście, że z Nashem stanowią niejako tandem, a jak był jeszcze Stoudemire to była to wielka tórjka...od nowego sezonu będzie pewnie czwórka z Diawem..aż strach tak na margiensie pomyśleć co oni będą grali pod koszem, jak będą wychodzić na mecz ustawieniem Nash-Bell-Marion-Diaw-Amare :shock:

 

ale wracając do tematu - tak jak mówisz, Nash jest bardzo dobrym rozgrywającym, no ale jakby pomijasz to wspominajac o sukcesach ofensywnych Mariona....a jak się patrzy na jego grę, to on naprawdę nie opanowanych zbyt wielu zagrań, nie gra nigdy tyłem do kosza i różnicę w klasie czysto koszykarskich umiejętności było widać jak na dłoni gdy grał przeciwko Odomowi...Marion zdobywa większosć punktów czy to po podaniach na czystą pozycję, czy po częstych alley-oopach od Nasha, czy dobitkach po swoich zbiórkach ofensywnych, często dzięki swojej waleczności i sprytowi....on rzadko decyduje się na indywidualne akcje....a jak już to robi, to wykorzystuje w nich swoją niebywałą szybkość, którą przerasta innych PF w lidze i stąd jego imponujące zdobycze.....dla niego właśnie taki rozgrywający jak Nash jest skarbem i według mnie nie jest przypadkiem , że jego % z gry skoczył z 44% przed przyjściem Nasha do 47,6% w zeszłym sezonie i 52,5% w tym, a więc już o 8,5% więcej niz w 2003-04....

 

nie da się ukryć tego, że po przyjściu Nasha Suns z jednej z najgorszych drużyn ligi stali się jedną z najlepszych..owszem, nie do pominięcia jest fakt rozwoju takich zawodników jak Amare, Marion czy super gra Johnsona i Richardsona a obecnie Diawa i Barbosy, ale moim zdaniem bez Nasha nie byłoby mowy o tak diametralnej odmianie..wydaje mi się, że jest to fakt niepodważalny, to on jest tym spoiwem, które powoduje, że wszyscy jego (dodajmy - wielce utalentowani) partnerzy grają lepiej...to, jak wygląda gra Suns bez niego mogliśmy zobaczyć chociaż w ostatnich meczach sezonu, kiedy Suns nie potrafili nic przeciwstawić Lakers i ich gra wyglądała bardzo słabo...

 

a jeszcze odnośnie tych błędów, to owszem zrobił je i były one naprawdę wręcz niewiarygodne i niezrozumiałe ale trudno przekreślać za nie całą jego grę wartość....cóż, nie ma ludzi nieomylnych, nawet MVP, o czym już kiedyś pisałem...należy pamiętać, że w serii z Lakers to właśnie chwalony przez Ciebie Marion grał słabo i 18,4ppg na bardzo słabym procencie 44,4% i 9,4rpg a Nash świetnie (22,1ppg i 9,6apg) i pomimo tych dwóch błędów to właśnie on jest autorem ostatecznego zwycięstwa w całej serii...a nawet w tym GM 6 choć to Marion zebrał tamtą pamiętną piłkę, to Steve rzucił w tym meczu 32 punkty (9-14) i miał 13 asyst więc ciężko pomijać jego rolę w tym zwycięstwie, pomimo że akurat to nie on trafił decydujący rzut...bo gdyby nie jego wcześniejsze punkty to Pho przegrywaliby może więcej niż 3 punktami i Thomas nie miałby w ogóle szansy wyrównać, ale np. tylko zmniejszyć przewagę Lakers

 

także posumowując ja nie jestem jakimś loverem Nasha i widzę poziom utalentowania całego zespołu...uważam jednak, że to on jest najlepszym graczem tego zespołu, i choć Marion jest tak jak mówisz wszędzie, to właśnie Nash decyduje praktycznie o całym obliczu ataku Phoenix..pamiętajmy bowiem, że oprócz tych 10,5 asyst w sezonie i w playoff zdobywa prawie 19ppg w RS i prawie 21 w PO przy do tego świetnej skuteczności....osiągnięcia to naprawdę niebywałe jak na obecną NBA..dla mnie to on jest liderem tej druzyny...a Matrixa, nie martw się, każdy kto się trochę zna na koszykówce docenia i dobrze wie, że bez niego także nie byłoby tych sukcesów...a i sam Shawn nie jest typem gwiazdora, któremu przeszkadzałby cały splendor spływający na Nasha i nie sądzę, żeby miał coś przeciwko, szczególnie, że sam na pewno zdaje sobie sprawę, że chłopaki z Suns bez Stave'a dużo by nie zdziałali

 

EDIT:

PS: przypomniało mi się - wszyscy czepiają się powszechnie Nasha o słabą obronę zapominając, że jedyni realni kontrkandydaci do MVP w tym sezonie czyli Nowitzki i James także tytanami defensywy nie są więc kogo by nie wybrano pojawiłyby się dokładnie te same zastrzeżenia o robienie sobie wolnego w obronie, które robi sobie właściwie cała trójka...ten argument nie przemawia więc zbytnio na niekorzyść Nasha wśród obecnej konkurencji do MVP

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.