mike17 Opublikowano 2 Maja 2010 Udostępnij Opublikowano 2 Maja 2010 jak Booz będzie tak bronił Gasola, to skończy się w czterech PS. Pozdrowienia dla dziennikarki NBA TV za właściwy dobór koszulki - SUNS RULEZ! Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
elwariato Opublikowano 2 Maja 2010 Udostępnij Opublikowano 2 Maja 2010 Po komentach niektórych to mozna by pomysleć że Lakers łaskawie dali nam pograć Jakiś absurd, pomimo kiepskiej 1 polowy Jazz trzymali mecz na styku, nie przestraszyli sie i byli bliscy odniesienia zwycięstwa, porównując początek tej serii z tym co było w 1 rundzie to nastraja każdego kto trzyma za Utah kciuki powinien być bardzo pozytywny. Jak Jazzmani beda spokojnie robic swoje to wygraja tą serię pomimo kontuzji i braku, na razie , hca. Boozer niby staty wporzo ale dał ciała na końcu, to jedyne in - w tym spotkaniu, rozumiem ze muzę mu być ciężko grac przeciwko Gasolowi, ale spiąc poslady musi bo jest liderem tej drużyny. notabene na tle Lakers wszystkie drużyny wyglądają na waleczne A i co do waleczności to może dla ciebie La są na tyle anemiczni że wszystkie druzyny wygladają na ich tle na walczace, ale od jakichś 20 paru sezonów Jazz słyną z walki na parkiecie, i jeszcze jedno skoro g1 był na styku pomimo nie najlepszej gry Utah to jakim cudem, dla niektórych fanów La seria już jest rozstrzygnieta :? Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Quester Opublikowano 2 Maja 2010 Udostępnij Opublikowano 2 Maja 2010 Czy ktoś pamięta ostatnią serię, gdy Lakers odpadli wygrywając 1:0 ?Phil nigdy nie przegrał serii prowadzą 1:0. Jak dla mnie Lakers wyglądają jak mistrzowie. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Yablon Opublikowano 2 Maja 2010 Udostępnij Opublikowano 2 Maja 2010 Coś czuję, że tu się skończy gładkim 4-1/4-0. Dziś była ta szansa dla Utah, której nie wykorzystali, przeważnie jest tak że jak w pierwszych 2 nie urwiesz meczu drużynie która ma HCA to odpadasz. Jednak liczę na to, że Utah jest na tyle mocne, żeby stworzyć ciekawą serię razem z LAL i wynik 4-3. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
mike17 Opublikowano 2 Maja 2010 Udostępnij Opublikowano 2 Maja 2010 Jazz trzymali mecz na styku, nie przestraszyli sie i byli bliscy odniesienia zwycięstwa No tu się nie zgodzę - meczyk było na styku, ale od zwycięstwa to Jazz było bardzo daleko Brak odpowiedzi w defensywie na KoBe, zero obrony Boozera na Gasolu, no i w kluczowych momentach sie pogubili - nie to, że brak many time player, po prostu nie trafili tego co musieli - np trójka bodaj Milsa, blok na Milsapie, dupa Booza taki Fish po prostu zrobił - fakt, że wcześniej, w 3q - swoje a w Utah? gdzie był np Williams,he? Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Kubbas Opublikowano 2 Maja 2010 Udostępnij Opublikowano 2 Maja 2010 Deron w c*** mocniej wygląda w Utah. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Maxec Opublikowano 2 Maja 2010 Autor Udostępnij Opublikowano 2 Maja 2010 Czy ktoś pamięta ostatnią serię, gdy Lakers odpadli wygrywając 1:0 ?Phil nigdy nie przegrał serii prowadzą 1:0. Niestety podali po meczu - Jax gdy wygrywał pierwszy mecz wygrywał całą serię i ma stosunek takich wygranych do przegranych rywalizacji 45-0 :!: :!: :shock: Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
mike17 Opublikowano 2 Maja 2010 Udostępnij Opublikowano 2 Maja 2010 Deron w c*** mocniej wygląda w Utah. Pewnie, że tak Ale o ile pamiętam, to przewaga parkietu jest po stronie KoBe&Co, więc koniec i tak marny Nie no, gracz z niego niezły,niemniej końcówka jak na lidera przystało powinna być jego Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
badboys2 Opublikowano 2 Maja 2010 Udostępnij Opublikowano 2 Maja 2010 fajnie, ze zrobiliscie z tego tematu "jazda, jazda, jazda..." swoja droga milo byloby gdyby modzi to uporzadkwali. widzialem w tym meczu wszystko czego sie spodziewalem, czyli: -deron show(momentami) -boozera grajacego niezle ale nie radzacego sobie z cm gasola -kontrolowane zwyciestwo lakers lakers w tym meczu pokazali, dlaczego sa wciaz mistrzami nba. wlasciwie do 4q kontrolowali spotkanie. 4q zaczeli od 1-12 i gdy wydawalo sie, ze mecz wyrwal im sie spod kontroli(-3) ogarneli b. szybko sytuacje i bylo po meczu. kobe chyba najlepszy mecz w playoffs. swoje tradycyjnie gasol. dolozyli tez cos od siebie inni. szczegolnie cieszy mnie postawa waltona ostatnio. daje takie male-wielkie punkty, ktore w koncowym rozrachunku powoduja, ze lakersom jest duzo latwiej wygrac spotkanie. deron dosc poprawnie kryty. potwierdzilo sie, ze choc jest chyba najlepszym pg nba w tej chwili, to duzo wieksze spustoszenie naszej ekipie robie goscie typu brooks, czyli szybcy pg dysponujacy trojka... cala ta seria moze wygladac jak to pierwsze spotkanie. jazz beda przegrywac po pieknej grze, i bedzie sie czytalo wpisy o tresci jak to jazz byli bliscy osdniesienia zwyciestwa. ze wystarczyla 1-2 pilki i byloby "W" a i tak w koncowym rozrachunku skonczy sie 4-1, 4-2. jazz poprostu nie maja na tyle sily pod koszami i vs. kobe, zeby wygrac tu i teraz serie. pewnie rozegraja jakis 1-2 wielkie spotkania, dzieki czemu seria bedzie troche dluzsza ale poki co lakers sa od nich lepsi na kilku frontach. btw. ogladajac to spotkanie, odnioslem wrazenie, ze w porownaniu do serii z okc, gracze lakers a w szczegolnosci kobe, przedostaja sie pod kosz z nieslychana latwoscia. z okc konczylo sie w najgorszym wypadku ofensami. edit: lakers zrobili na dzine dobry 53.2% z gry z jazz, choc przez wieksza czesc meczu to bylo ok 60%. z thunder tylko w g5 zrobili +50% z gry (53.8), w calej serii 44%. to tylko pokazuje ile warta jest defensywa graczy z slc. do tego dodajmy, ze jazzmani mieli krotszy lot do LA, dluzej spali i mieli prawo byc bardziej wypoczeci, jezeli wezmiemy pod uwage wszystkie urazy jeziorowcow. no i powraca nam chyba kobe. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
elwariato Opublikowano 2 Maja 2010 Udostępnij Opublikowano 2 Maja 2010 Dalej porównując to do konfrontacji z nuggest to tu o wiele lepiej zaczelismy, nie mówię że byliśmy lepsi od La dziś, ale zle Jazz nie zaczęli, a to patrząc na ich ostatnie występy to dziś nie grali swojego maxa, stać ich na więcej i w tym upatruje ich szansy, wszystko okaże sie przy okazji 2 konfrontacji, ostatecznie jeszce AK wraca na g3 więc to tez może pomóc, ale licze że wtedy już my bedziemy mieli HCA. Dziś gratki dla Lakers, właściwie to dla Kobasa i Gasola, świetnie zagrali, ale to dopiero początek. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Quester Opublikowano 2 Maja 2010 Udostępnij Opublikowano 2 Maja 2010 Jazz w porównaniu do Lakers strasznie słabo bronią pod koszem. Warto chociażby spojrzeć na ostatni layup Kobego, nikt mu nie stanął na drodze... Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
elwariato Opublikowano 2 Maja 2010 Udostępnij Opublikowano 2 Maja 2010 Jazz w porównaniu do Lakers strasznie słabo bronią pod koszem. Warto chociażby spojrzeć na ostatni layup Kobego, nikt mu nie stanął na drodze...Jak to mówią nie od razu coś tam zbudowano, jakieś powody muszą być że Lakers wygrali, naszczęście swoje atuty tez Utah posiada w tej rywalizacji. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
mike17 Opublikowano 2 Maja 2010 Udostępnij Opublikowano 2 Maja 2010 ogladajac to spotkanie, odnioslem wrazenie, ze w porownaniu do serii z okc, gracze lakers a w szczegolnosci kobe, przedostaja sie pod kosz z nieslychana latwoscia. z okc konczylo sie w najgorszym wypadku ofensami. przedostają się, skaczą im ponad głowami i wiedzą co, gdzie i kiedy bardzo bym chciał, by było inaczej - może dzięki AK47? - ale mecz pokazał dużą różnicę pomiędzy oboma ekipami choć wolałbym finał Suns-Magic , skończy się pewnie Cavs - LAL Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Allen35 Opublikowano 3 Maja 2010 Udostępnij Opublikowano 3 Maja 2010 ale mecz pokazał dużą różnicę pomiędzy oboma ekipami To chyba ogladalismy 2 rozne mecze kolego.... Mecz na styku . mozna powiedziec o jednego daggera a tu juz widze jaka to Lakers nie sa potegą , poczekajmy do g2... Pozdro Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
mike17 Opublikowano 3 Maja 2010 Udostępnij Opublikowano 3 Maja 2010 ale mecz pokazał dużą różnicę pomiędzy oboma ekipami To chyba ogladalismy 2 rozne mecze kolego.... Mecz na styku . mozna powiedziec o jednego daggera a tu juz widze jaka to Lakers nie sa potegą , poczekajmy do g2... Pozdro no chyba oglądaliśmy różne kolego... zaznaczę na początku - kibicowałem Mormonom ani przez chwilę nie czułem - nawet przy 85-82 - że Utah kontrolują...cokolwiek KoBe robił co chciał, Gasol woził Booza itd, itp Jednak przede wszystkim Lakersi doskonale wiedzieli co robią no nie powiesz mi, że shooty Milsapa czy Matthewsa natchnęły Cię do tezy, że wyszedłwszy po cherbatkę wieczorową porą, zastaniesz wracając niespodziankę w postaci Utah win?! najbardziej smuci mnie to, że naiwnie pomyślałem, że może Booz jakimś cudem powstrzyma PG aż zal było patrzyć i choć można nie lubić Kobiego, to właśnie tak wygląda granie w PO pewność siebie, kontrola,skuteczność innymi słowy LAL trafiali te rzuty i bronili w tych sytłuacjach, w których powinni a Utah nie Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
calagan Opublikowano 3 Maja 2010 Udostępnij Opublikowano 3 Maja 2010 Ludzie, przestancie wypisywac bzdury o meczu na styku. Lakers prowadzili przez 3/4 meczu srednio 7-8 punktamki, a jak mieli slabszy moment to i 15, a wy piszecie o styku. To, ze Jeziorany przysnely w 4q i dali sie dojsc nie oznacza jeszcze meczu na styku. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Wirakocza Opublikowano 3 Maja 2010 Udostępnij Opublikowano 3 Maja 2010 wypisywac bzdury o meczu na styku.ten mecz był na takim styku że zasnąłem na początku IV kwarty, taki to styk być musiał. teraz patrząc bo wynik Lakersi też z nudów musieli przystanać w IV kwarcie, bo przez trzy poprzednie Jazz nie miało nic do powiedzenia, LAL grało sobie spokojnie w kosza. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
lorak Opublikowano 3 Maja 2010 Udostępnij Opublikowano 3 Maja 2010 myślę że przesadą jest mówienie, iż lakers cały czas kontrolowali spotkanie. po prostu w pierwszej kwarcie zagrali na kosmicznym poziomie w ataku (130 ortg ;]), ale w każdej kolejnej jazz ich już dochodzili (i oczywiście atak LA był dużo gorszy niż 130): utah drugą przegrało tylko jednym punktem, w trzeciej był remis, a czwartą już wygrali mormoni. po prostu było kwestią czasu zanim jazz ich dogonią i tak właśnie się stało. mogło do tego dojść nawet wcześniej, ale gdy w trzeciej kwarcie zmniejszyli straty do trzech punktów, to nie potrafili skończyć – niewykorzystana kontra trzech na jednego, spudłowana trojka z dobrej pozycji oraz ten hak Fesenko (który tak w ogóle cały mecz bał się zdobywać punkty). to trzy kolejne akcje jazz, które w głupi sposób nie zostały wykorzystane. w końcówce z kolei, gdy mieli cztery przewagi, to znowu zabrakło egzekucji z ich strony. Kobe grał bardzo mądrze, bo i w sumie nie było potrzeby by włączyło mu się „muszę trafić trójkę” (ale 2-3 punkty przewagi więcej utah – czyli chociaż jeden celny kosz w ciągu trzech minut - w końcówce i pewnie inaczej by atak lakers wyglądał…), więc stawał na linii i zdobywał punkty, a w utah przez prawie trzy minuty nikt nie mógł trafić. tak więc jazz to przegrali z powodu nieumiejętności dobicia przeciwnika, bo gdyby nie to, to te rzekome kontrolowanie meczu przez lakers na nic by się zdało. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Maxec Opublikowano 3 Maja 2010 Autor Udostępnij Opublikowano 3 Maja 2010 Niesamowite to jest :roll: Jak Lakers walą to jest norma ale jak dostają po pysku to "przysypiają"... Mecz BYŁ NA STYKU od 3 kwarty, a Jazz mieli ich na widelcu: przestrzelona trójka Milesa i nieudane wejście Booza na "tu and łan" przy prowadzeniu +2 i +1. Te dwie akcje moim zdaniem zadecydowały, a że ktoś przysypia a potem pieprzy głodne kawałki to jego sprawa... :twisted: edit: o lorak świetnie to ujął 8) Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Van Opublikowano 3 Maja 2010 Udostępnij Opublikowano 3 Maja 2010 jeżeli można powiedzieć, że mecz był na styku to tylko dlatego, że Phil chciał by rezerwowi się ogrywali i nabierali pewności. Lorak jeżeli Kobe z taką łatwością wchodzi w pomalowane i zdobywa punkty to oznacza, że mecz jest kontrolowany przez Lakers, nie pamiętam już kiedy Kobe z taką łatwością punktował jak tutaj. Ja nie wiem, ale ani przez chwilę się nie denerwowałem w trakcie tego meczu o końcowy wynik, przede wszystkim z tego powodu wyżej widać było, że jak coś Kobe czy nawet Pau będą tu chcieli zagrać to Jazz nie będą mieli nic do powiedzenia. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się