Skocz do zawartości

MVP dla Nasha!!! Co to się porobiło


ignazz

Kto powinien odebrać MVP  

40 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Kto powinien odebrać MVP



Rekomendowane odpowiedzi

W swojej poprzedniej wypowiedzi nie zawarłem wszystkiego do końca, zapomniałem dodać coś jeszcze...

 

Jmy Napisałeś że on nie chciał być porównywany, on chciał być następny, pierwszy. I masz racje, ale czy nie uwarzasz, że gdyby tego nie chciał, to doszedłby teraz tak daleko? Bo tego chyba nikt nie zaprzeczy, że Bryant jest teraz na najwyższym poziomie swojego talentu. On od poczatku pragnął być wielki, pragnął tego z całej siły, potem uwierzył w to że może być wielkim i że nim jest a dopiero na końcu zaczął to realizować poprzez prace nad sobą i udoskonalanie samego siebie, ale w końcu mu sie udało.

Co do tego że na początku nie miał ciężko to żeczywiście nie wyraziłem sie jasno. Na początku było w porządku. Kobe cudowne dziecko, urodzony w Philadelphi, ojciec zawodowy koszykarz (niektórzy nawet tego ojca nie mięli), pełna rodzina, wyjazd do Włoch, no po prostu pięknie. Ale jak sam mówił, we Włoszech nie mogli na nikim polegać tylko na własnej rodzinie, dlatego był tak bardzo zżyty z ojcem i to z nim najczęściej grał w koszykówke. Potem wrócili do Stanów, wtedy również były jakieś tam problemy i to nie ze względu na pieniądze. Kobe po prostu nie mógł sie zaklimatyzować w tamtejszym otoczeniu, a już absolutnie nie mógł mówić że chce grać w nba, bo by go wyśmiali (uczucie alienacji, czy tylko mi sie wydaje?). Później nastąpiła decyzja o przystapieniu do draftu prosto po high school i tak jak pisałeś dużo było w tym zasługi "kontaktów" z trenerem Johnem Lucasem (teraz już wiadomo czemu ulubiony film Kobego to Star Wars :D) Była jeszcze taka sytuacja, że Kobe wygrał z Jerrym Stackhousem w grze 1 on 1 i że widzieli to trenerzy, Kobe był rozchwytywany przez trenerów uczelni, ale zdecydował sie na gre w NBA. Za to nazwano go zdrajcą, miał pieniądze, własciwie miał wszystko co chciał mieć, a mimo to od razu wstępuje do NBA jak jakiś rozwydrzony dzieciak, któremu ciągle mało. Właściwie to tylko jego rodzina go wspierałą i uwarzała, że jest on kimś wyjątkowym (może nie dosłownie, ale coś w tym jest). Po przystąpieniu do NBA nałożono na niego ogromną presje, zresztą nie bede tutaj już za dużo opisywał bo większość wie jak było. Wtedy zaczęły sie hasła reklamowe "Jeśli Ty nie wierzysz w siebie nikt inny w Ciebie nie uwierzy", udowadnianie wszystkim czegokolwiek, potępianie czy pochwalanie. Do czego zmierzam, Kobe przez większość życia miał oparcie w swojej rodzinie, to może mieć wpływ na jego tak zwaną samolubną grę byćmoże poprzez brak zaufania (nie wiem, to tylko moje gdybanie). Poza tym (i to wiem z własnego doświadczenia) Kobe od najmłodszych lat grał w koszykówke z ojcem, na początku bardziej jako zabawa, potem już na poważnie. Można wywnioskować że grał on z nim 1 on 1. Potem Lower Marion, tam miał już pewne sukcesy dzięki swojemu talentowi, ale ten talent zapewne wyrzeźbił grając właśnie jeden na jednego obojętnie z kim. I to będzie tylko przykład, ja tez jak byłem mały i dopiero sie uczyłem nie robić kroków w kosza, przez większość tamtego czasu grałem 1 on 1 z kimkolwiek sie dało, ewentualnie 2 on 2. Jeśli taki dzieciak nauczy sie grać jeden na jednego i bedzie w tym dobry, to trudno mu potem bedzie zaklimatyzować sie w pełnej drużynie gdzie jest 5 graczy na boisku. Można wysnuwać różne załozenia, fakt faktem że Kobe nie miał aż tak lajtowo w życiu, nie ze wględu na kase czy patologiczną rodzine, ale może właśnie to uczucie alienacji, ta próba udowadniania od najmłodszych lat że sie potrafi, ta wielka wola zwycieztwa i wiara we własne możliwości, może właśnie to spowodowało że Kobe był ciężkim graczem. Napisałem był, bo to co sie teraz dzieje to właściwie tylko namiastka tego co było wcześniej. Owszem są takie sytuacje (czyt. bije sie ręką w piersi, robi zarozumiałe miny, wypowiada sie o Lakersach moja drużyna), ale to tylko dlatego że ma on świadomość tego co dokonał, pomimo tego że strasznie mało ludzi w niego wierzyło. Kobe teraz dojrzał do gry zespołowej i robi dobrze nie tylko dla siebie ale również dla teammates. Owszem, dużo jeszcze brakuje żeby wszedł na taki poziom, jaki reprezentował sobą MJ, ale on sie ciągle rozwija! Sam Majkel powiedział do Pippena podczas meczu CHI-LAL coś w stylu, czy my tak graliśmy w kosza gdy mięliśmy 19 lat, już nie pamietam dokładnie. Moim zdaniem Kobe ma więcej talentu w sobie niż miał Michael (zaraz pewnie sie posypią wypowiedzi w stylu poje*** cie :D), tylko że MJ nadrabiał to większą wolą zwycięztwa (tak mi sie wydaje) i cięższą pracą nad sobą, oprócz tego miał ciagłą chęć rywalizacji, po prostu był wyjątkowy. Ale KB ma jeszcze troche czasu i jeśli będzie pracował nad sobą cały czas tak jak do tej pory to za jakies 5 lat będzie sie o nim mówiło "tak, udowodnił nam wszystko, myliliśmy sie" i powiedzą to wszyscy, nawey Ty Jmy :) ja to wiem, tak samo jak Kobe wie to że jest najlepszy dzięki temu że na to zapracował. Mistrzostwo bez Shaqa to tylko kwestja czasu...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Van: Jmy miałem już nie odpowiadać, ale ponieważ w końcu napisałeś coś co dało się jako tako przeczytać to do paru spraw się ustosunkuję

Nie będe złośliwy bo też nie chcę dolewac oliwy do ognia, ale na każda Twoją odpwoiedź w moim kierunku zamierzałem napisać, że powinieneś byc konsekwentny w tym co piszesz. Nie wiem co oznacza jako tako, ale mam nadzieje, że jeszcze będziemy umieli normalnie pogadac na tym forum.

 

Od tego się zaczęło Jmy cała ta nasza wymiana zdań, potem twierdziłeś, że nie dyskutujemy o zachowaniu w tej serii kiedy cała dyskusja zaczęła się właśnie od tego Twojego posta.

No ale musisz wiedziec, ze ten post nie wziął sie tak ot z powietrza tylko był ripostą na inny post kolegi z Twojej drużyny. Poza tym, jeśli juz mówimy kto co i od czego... Myślę, ze gdyby byli na tym forum jacys fani Nasha zareagowali by w podobny sposób na posta kore Nie chce przez to powiedziec, ze stawiam się w pozycji obroncy Steva. Jedyne co moge powiedzieć, to tyle, ze mniejszym złem jest dla mnie zachowanie Nasha niz KB. O co dokłądnie chodz pisałem i napisze jeszce bo teraz zbyt dużo sparw, zebym dał radę. Więc jeśli pozwolisz odpowiem wieczorem, jeszce przed powtórka meczu LAC - Nuggets.

 

spraytu: Jmy Napisałeś że on nie chciał być porównywany, on chciał być następny, pierwszy. I masz racje, ale czy nie uwarzasz, że gdyby tego nie chciał, to doszedłby teraz tak daleko? Bo tego chyba nikt nie zaprzeczy, że Bryant jest teraz na najwyższym poziomie swojego talentu

To sa dokłądnie moje słowa, tylko ubrane w inne szaty. Mówiłem juz w któryms z tematów o dążeniach i aspiracjach tych wszytkich wilkich gwiazd. I że bez poczucia tej ogromniej wartości czy swoich możliwości, niegdy nie wspięli by się tak wysoko. A i przy okazji dzięki za te krótkie life story Kobe'go, które mimo wszytko znam....

 

Tylko wiesz o co tu chodzi. Właśnie o to, ze z biegiem lat człowiek dojrzewa. Na pewne sparwy zaczyna miec całkowicie inne spojrzenie. Nabiera pokory, bo tego uczy doświadczenie. I u Bryanta to wciąż jest bardzo widoczne. Jest tylko jedno ale. Tak jak wielu graczy wczesniej wspominanych a jest ich całe mnóstwo, potrafia po jakims czasie wziąc to zdecydowanie bardziej na luz. Bo jak mówia koszykówka to dobra zabawa, chodzi o to, zeby jak najlepiej się bawic (nie wiem czy to nie słowa Cartera własnie) Oczywiscie gra się ,żeby wygrać.

 

Jak już jednak wspomniałem z biegiem lat zawodnicy inaczej patrzą na to co w przesżłosi było dla nich wszytkim. Do akzdego meczu podchodzą jednak wciąz tak powaznie i z takim zaangażowaniem jak od początku. I to jest dobre. Sa jednak zawodnicy, którzy z jednej strony traktują to jako dobrą zabawe, pzrynajmnij tak by się mogło wydawac, ładne wypowiedzi, pzred kamerami etc. A na boisku, wlasnie na boisku jak patzrę na KB widzę coś czego widziec nie chcę. I ktos mi pewnie powie, ok ale może własnei dzięki temu pzrez te wszytkie lata utrzymuje tak wysoki poziom i potrafi byc "sobą" <???> Nieprawda, te gesty, miny, czasami gdy siedzi na ławce i nagle kamera go uchwyci, widac takie sztuczne uśmiechy, takie spojrzenie "z góry" wyraz twarzy, na któym własnie maluje się to wielkie JA pisane WIELKIMI literami.

 

 

PS. Van, tylko mi nie psiz, ze zwariowałem.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie będe złośliwy bo też nie chcę dolewac oliwy do ognia, ale na każda Twoją odpwoiedź w moim kierunku zamierzałem napisać, że powinieneś byc konsekwentny w tym co piszesz. Nie wiem co oznacza jako tako, ale mam nadzieje, że jeszcze będziemy umieli normalnie pogadac na tym forum.

moje jako tako było zbędne w poście, który pisałem

 

Bo jak mówia koszykówka to dobra zabawa, chodzi o to, zeby jak najlepiej się bawic (nie wiem czy to nie słowa Cartera własnie) Oczywiscie gra się ,żeby wygrać.

No i tu jest właśnie pies pogrzebany ja wolę żeby Kobe podchodził do koszykówki poważnie, wiesz miał w sobie więcej z twardego skurwiela i wygrywał jak łysy kiedyś, niż bawił się tak dobrze jak Vince i nic nie wygrał bo prawda jest taka, że łatwiej coś osiągnać w tej lidze z takim podejściem jak to Bryanta niż to Cartera.

 

Jak już jednak wspomniałem z biegiem lat zawodnicy inaczej patrzą na to co w przesżłosi było dla nich wszytkim. Do akzdego meczu podchodzą jednak wciąz tak powaznie i z takim zaangażowaniem jak od początku. I to jest dobre. Sa jednak zawodnicy, którzy z jednej strony traktują to jako dobrą zabawe, pzrynajmnij tak by się mogło wydawac, ładne wypowiedzi, pzred kamerami etc. A na boisku, wlasnie na boisku jak patzrę na KB widzę coś czego widziec nie chcę. I ktos mi pewnie powie, ok ale może własnei dzięki temu pzrez te wszytkie lata utrzymuje tak wysoki poziom i potrafi byc "sobą" <???> Nieprawda, te gesty, miny, czasami gdy siedzi na ławce i nagle kamera go uchwyci, widac takie sztuczne uśmiechy, takie spojrzenie "z góry" wyraz twarzy, na któym własnie maluje się to wielkie JA pisane WIELKIMI literami.

 

Myślę Jmy, że to co widzisz wynika w dużym stopniu z tego, że właśnie to chcesz widzieć. Interpretujesz te zachowania, gesty w jeden sposób nie zastanawiając się nawet czy masz rację, z Bryantem już tak własnie jest, że każde jego słowo, kazdy gest jest uważnie śledzony i ludzie lubia doszukiwać się w najmniej znaczących sprawach czegoś więcej i lubią się go czepiać o wszystko o co tylko się da, za dużo rzuca to znowu za mało, trzyma się za bardzo na uboczu to znowu za dużo się śmieje albo za mało itd. Po nim zwłaszcza kiedy skończyła się ta sprawa w sądzie widać naprawdę dużą zmianę, facet po prostu bardziej cieszy się życiem, czegoś się nauczył, ale i tak wiele osób próbuje doszukiwać się czegoś więcej w jego zachowaniu a może odpowiedź jest prostsza ma teraz większe powodu do radości i jest szczęśliwy, naprawdę nie sądzisz, że to najprostsze rozwiązanie jest najbardziej prawdopodobne :?:
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Moze walne glupote teraz ale z tego co wyczytalem tak po prostu bylo. Otoz Kobe jakis czas temu taki jeszcze nie byl. Im blizej bylo mvp tym bardziej sie zmienial. Szereg dziennikarzy wypowiadalo sie bardzo krytycznie w stosunku jego zachowania do partnerow. Szereg dziennikarzy pamieta to jak po meczu , w ktorym zdobyl 81pkt zapomnial podziekowac swoim partnerom, a to wlasnie oni robili wszystko zeby pomoc mu w osiagnieciu tego rekordu. Dostawal 99% pilek zeby rzucil jak najwiecej a on nawet im nie podziekowal? Bryant byl krytykowany za to i wiele innych rzeczy. To byl na pewno jeden z czynnikow dla, ktorych niektorzy wypowiadali sie, ze taki ktos nie powinien dostac mvp. Wypowiadali sie takze krytycznie o jego grze, ze jest samolubny. Nie dogrywa na partnerow, byly mecze, ze gral jakby ich nie bylo, a na pewno ogolne wrazenie bylo takie, ze tylko on potrafi rzucic punkty w tej druzynie. Czas pokazal cos innego jak sie okazalo. Bryant nagle sie zmienil, zaczal zbierac, rozgrywac, podawac, rzadziej rzucac. Okazalo sie, ze to zespol decyduje o sile tej druzyny, a nie sam on. Jednoczesnie po czesci stal sie prawdziwym liderem. Zaczal zauwazac partnerow nie tylko na boisku ale i takze poza nim. Wczesniej nie byl prawdziwym liderem, przynajmniej jak go za takiego nie uwazalem. Lider to jak kapitan zespolu. Do jego obowiazkow nie nalezy tylko rzucanie punktow i przewodzenie w jednej z statystyk ale takze cos wiecej. Wlasnie on nam dzis pokazuje to "cos wiecej". Pokazal wszystkim innym, ze nie mysli tylko o sobie, ale czy to wyniknelo z tego, ze on sam tak chcial? Czy moze dziennikarze wywolali na nim presje i sie zmienil? Mysle, ze jednak to i to. Tylko, ze to w zaden sposob nie umniejsza tego, ze sie jednak chyba zmienil i dojrzewa. Lepiej pozno niz wcale ;>. Tak jak wczesniej za nim nie przepadalem to wreszcie zaczynam go powoli lubic. Tylko czy nie jest to aby chwilowe? Czy za tydzien znowu zobaczymy "one man show" w wykonaniu LA? Oby nie bo taka gra zespolowa wychodzi tylko tej druzynie na dobre. Okazuje sie, ze kazdy potrafi zdobywac tam punkty. Bardzo wazne punkty i nie jest nim tylko Bryant. Wreszcie to jest "zespol" i to z prawdziwym liderem. Jak to nie docenic? Ja nie potrafie ;).

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Otoz Kobe jakis czas temu taki jeszcze nie byl. Im blizej bylo mvp tym bardziej sie zmienial. Szereg dziennikarzy wypowiadalo sie bardzo krytycznie w stosunku jego zachowania do partnerow. Szereg dziennikarzy pamieta to jak po meczu , w ktorym zdobyl 81pkt zapomnial podziekowac swoim partnerom, a to wlasnie oni robili wszystko zeby pomoc mu w osiagnieciu tego rekordu. Dostawal 99% pilek zeby rzucil jak najwiecej a on nawet im nie podziekowal? Bryant byl krytykowany za to i wiele innych rzeczy.

Nie obraź się, ale krótko mówiąc to bzdura. Powiem dlaczego ak ktoś napisze coś takiego jak ja nie zgadzając się z tego typu opiniami to zarzuca się mu brak obiektywizmu, ale podstawowa sprawa jest taka, że kibice Lakers oglądają więcej meczów, śledzą na bieżąco sytuację w tej drużynie a tego raczej o kimś kto nie jest fanem a jest wręcz haterem powiedzieć nie można.

 

Widziałem w tym sezonie naprawdę duużo meczów Lakers, oglądałem wiele wywiadów po meczach, czytałem mase artykółów i wypowiedzi graczy Lakers i wszystkich związanych w jakikolwiek sposób z tą organizacją i to co piszesz, że teraz Kobe się zmienił (mam na myśli zachowanie) to nieprawda on taki był cały ten sezon. Od początku drużyna traktowała go jako kogoś w rodzaju starszego brata, z powodu kontuzji McKie on i Devean byli najstarszymi graczami w zespole i najbardziej doświadczonymi w taktyce Jaxa wielokrotnie młodsi gracze Lakers mówili o tym co Kobe jako lider robi, jak mogą na niego liczyć, jak przychodzą do niego kiedy czegokolwiek potrzebują, jak pomaga im zrozumieć filozofię gry Jaxa, jak chcą po prostu pogadać czy mieć załatwione jakieś bilety na mecz itp. taki Vujacic nazywa go nie tylko swoim kumplem, ale mentorem, pisałem wyżej o treningach kiedy lider drużyny na treningu daje z siebie wszystko to ma prawo oczekiwać tego samego od swoich partnerów i oni widząc to co on robi starają się mu w tym dorównać, Phil go chwali cały sezon, Tex Winter mówi jak bardzo Kobe się zmienił w stosunku do tego co było kiedyś, jak sprawdza się w roli lidera i jak zrobil się bardziej otwarty na innych ponieważ zdaje sobie sprawę, że teraz to on jest liderem i weteranem w tej drużynie.

 

Problem polega na tym, że takich głosów wychodzących z obozu Lakers było sporo przez cały ten sezon, ale były one lekceważone, albo brane za nieprawdziwe bo nikt nie chciał przyjąć do wiadomości, że to może być prawda dlatego, ze to chodzi o Bryanta, na temat, którego wszyscy sobie wyrobili zdanie i nie mieli zamiaru go za bardzo zmieniać.

 

Piszesz o podziękowaniu w wywiadzie, wybacz, ale w tym meczu nie było za bardzo za co im dziękować, kiedy jest to to robi i robił na długo przed tym meczem, pamiętam na początku sezonu jak zawołał do wywiadu Wafera i wychwalał jego grę, jak w styczniowym meczu z Sixers kiedy wrócił z zawieszenia i sypnął ponad 40 punktów nie chcial mówić o sobie, ale o tym jak świetnie zagrał w tym meczu Smush, kiedy po ktorymś meczu spytany o kolejny swój występ on zamiast mówić o tym i odpowiedzieć na pytanie zaczął mówić o występie Lamara, było wiele takich przykładów, ale jakoś są one pomijane także dlatego, że jego koledzy musieli się nauczyć gry w trójkątach i takie ich występy zdarzały się bardzo nieregularnie jednego wieczoru Lamar gral jak nawiedzony następnego znikał kompletnie i tak było prawie z każdym, Jax i Kobe mówili jeszcze przed sezonem, że często to on będzie musiał na siebie brać zdobywanie punktów dopóki reszta nie poczuje się komfortowo w trójkątach.

 

Ostatnie tygodnie przed PO prawie po każdym meczu Kobe chwalił swoich kolegów Lamara i Kwame w szczególności, pewnie w trakcie długiego sezonu wielokrtonie mógł przesadzić z ilością rzutów, coś za bardzo na siłę starać się zrobić, ale ogólnie to brało się z braku zgrania drużyny i najczęściej najlepszym i jedynym sposobem na zdobywanie punktów był on. Jednak to jak Lakers w tej chwili jako zespół się prezentują jest naprawde czymś ciekawym i potwierdza tylko to, że dzięki temu, że on grał w sezonie jak grał jego koledzy mogli spokojnie przyswajać sobie trójkąty Jaxa i teraz widać tego efekty.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dlatego wlasnie napisalem, ze byc moze walne glupote piszac to bo opieralem sie na jakis tam artykulach o Bryancie, o mvp i szeregu innych rzeczy jakie sie o nim mowi. To byly zapewne w wiekszosci opinie dziennikarzy haterow ale trudno mi oceniac czy to bylo prawda czy tez nie, w koncu skad mam wiedziec, ktory to pisze prawde, a ktory klamie? Faktem jest, ze nie podziekowal kolegom w meczu, ktorym zdobyl 81 pkt co mu wielu dziennikarzy wypomina. A za co mial dziekowac? No to jest troche dziwne pytanie ;D. Przynajmniej dla mnie wydaje sie to oczywiste. Przeciez nie mogl pochwalic kogos ze swojej druzyny po tym meczu bo jak wiadomo sam Bryant oddal ponad 40 rzutow ale wypadalo by wspomniec, ze to wlasnie oni mu pomogli osiagnac ten wynik. Przeciez nie moze tylko chwalic kolegow za to, ze np ktos rozegral swietny mecz bo trafil 9/9 z gry lub cos w tym stylu. Bo to oni mieli dobre intencje i w pewnym sensie przyczynili sie do tego. Nie sadze aby wykonywali w tym meczu polecenia Jaxa "grajcie 100% pilek w 3 i 4 kwarcie na Kobasa". Tylko sami swoja gra chcieli aby Bryant jak najwiecej zdobyl punktow w tym meczu. Jak tylko zobaczyli, ze idzie na jakis rekord to mu to ulatwili czyz nie? W koncu wszyscy zyczyli mu jak najlepiej w tamtym momencie i robili wszystko w tym kierunku. Dlatego sam sie zdziwilem i naprawde nic do mnie nie przemowi dlaczego osiagajac drugi wynik punktowy w historii nba zapomnial o calej reszcie... "bo nie bylo w zasadzie za co im podziewac". Wypominano mu to i to jest fakt. Ale zostawmy to juz w spokoju. Co do chwalenia kolegow to podajesz jakies pojedyncze przyklady na poczatku sezonu sugierujac, ze Kobe caly sezon taki jest. W tym samym kontekscie mowisz, ze w koncowce sezonu co mecz wychwalal kogos z druzyny. Czyz to nie byl przyklad i to podany przez ciebie, ze Kobe byl inny na poczatku sezonu i w koncowce? Nie chce tu sie klucic bo to fani lakers sledza dzien w dzien co sie dzieje w tej druzynie nie ja. Bo fanem lakers moze nie jestem ale w PO przynajmniej im zycze jak najlepiej po tym co pokazali.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Rozdzieliłbym to na dwie kwestie: bilans względem reszty zespołów i bilans względem możliwości. W tym pierwszym jest dobrze, ale jednacześnie wyraźnie za najlepszymi, natomiast pod tym drugim względem bilans wygląda rewelacyjnie i to jest najpoważniejszy argument przemawiający za Nashem.

Dlatego czesto bierze sie pod uwage okolicznosci w jakich cos zostalo osiagniete, dzieki temu sadze Nashowi w ten sposob to bylo liczone.

No i w tej jednej z wytycznych Nash wypada kiepsko w porównaniu z inymi kandydatami.

Podaj mi choc jednego kandydata, ktory wszystkie wytyczne ma na zajebistym poziomie, a sie odczepie.

Garnett nie jest nakdydatem do MVP

Wlasnie o to mi chodzilo, ze ty skupiasz sie na szczegolach, a przy wyborze MVP po za poszczegolnymi wytycznymi istotny jest caloksztalt.

a Shaq był i bez tego po prostu MVP sezonu i do tego nie było większych wątpliwości.

O ktorym sezonie mowimy, bo nie iwem czy o tym, w ktorym Shaq byl MVP czy o tym co mamy za soba?

Zresztą porównaj sobie pod względe wszystkich najważniejszych aspektów uwzględnianych przy wyborze MVP Nasha z innymi kandydatami (James, Nowitzki, Bryant).Dodaj do tego jeszcze, że Kanadyjczyk ma być wybrany drugi raz z rzędu i zastanów się jeszcze raz, czy aby na pewno na to zasługuje. IMO nie.

 

Na kazdym kroku chocbys nie wiadomo co robil to musisz uwzglednic to, ze pozostali kandydaci przez przynajminej wiekszosc sezonu mieli do wspolpracy wszystkich swoich najlepszych zawodnikow. Zas Nash po za dwoma innymi starterami nie mial Amare, goscia, ktory na pewno byl by wsrod pretendentow do MVP (zdaje sie, ze nie masz pojecia o czym ja mowie, albo przynejmniej to bagatelizujesz). Analogicznie jak kiedys KB8 gral bez Shaqa i przez ten okres LA szli marinutko, tyle tylko, ze to trwalo kilkadziesiat lub kilkanascie (nie pamietam) meczow, a nie caly sezon jak w Suns. I tyle tylko, ze Nash sobie poradzil znacznie lepiej niz wtedy KB.

Po mimo, ze bilans teamu z Arizony byl gorszy od niektorych teamow to byl 3 na calym Zachodzie i 4 w calej lidze. Na calym zasranym wschodzie lepsi byli tylko Pistons, ktorzy nie wiedzieli co to kontuzja w tym RS, nie mowiac juz o tym, ze to na Zachodzie jest wiecej poteg. Czy to doprawdy osiagniecie, ktore dyskwalifikuje Nasha z bycia MVP? Nie badz smieszny. Gosc ciezko sie napracowal, zeby osiagnac to co osiagnal, a skutek byl tego taki, ze bilans byl bodajze ledwo 8 meczy slabszy niz rok temu kiedy to cala ferajna byla zdrowa.

Fakt, ze jest to drugi rok z rzedu nie ma tutaj nic do rzeczy. To co maja mu nie przyznac tylko dlatego, ze bylo by to drugi rok z rzedu? LOL

Dla mnie jak najbardziej zasluzyl na ta nagrode, fakt, ze walke byla wyrownana nie oznacza, ze zwyciezca nie zasluzyl na nagrode.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Podaj mi choc jednego kandydata, ktory wszystkie wytyczne ma na zajebistym poziomie, a sie odczepie.

Nie ma takiego, ale są goście mający więcej wytycznych na zajebistym poziomie.

 

a Shaq był i bez tego po prostu MVP sezonu i do tego nie było większych wątpliwości.

O ktorym sezonie mowimy, bo nie iwem czy o tym, w ktorym Shaq byl MVP czy o tym co mamy za soba?
O tym, w którym był MVP (99/2000).

 

Na kazdym kroku chocbys nie wiadomo co robil to musisz uwzglednic to, ze pozostali kandydaci przez przynajminej wiekszosc sezonu mieli do wspolpracy wszystkich swoich najlepszych zawodnikow.

Zdaje się, że pisałem, iż uważam to za najważniejszy argument przemawiający za wyborem Nasha. Nie przekonuje mnie jednak do przyznania mu MVP, tym bardziej drugiego z rzędu.

 

Czy to doprawdy osiagniecie, ktore dyskwalifikuje Nasha z bycia MVP? Nie badz smieszny.

Nie zamierzam. A to osiągnięcie nie może go dyskwalifikować, skoro nawet Kobe mający 9 zwycięstw mniej się liczył. Do tego okoliczności, w jakich osiągnął swój bilans są największym argumentem przemawiającym na korzyść Nasha - to tak na wszelki wypadek powtarzam.

 

Fakt, ze jest to drugi rok z rzedu nie ma tutaj nic do rzeczy. To co maja mu nie przyznac tylko dlatego, ze bylo by to drugi rok z rzedu?

Ma coś do rzeczy. Aby dostać back2back MVP, zawsze trzeba się naprawdę

wyróżnić, trzeba być zdecydowanie MVP, a Nash kimś takim na pewno nie jest. Przynajmniej ja go za kogoś nie uważam.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie ma takiego, ale są goście mający więcej wytycznych na zajebistym poziomie.

Chodzi ci w tej chwili o cyferki? Bo jesli tak, to trudno zeby PG mial do tego wszystkiego dokladac jeszcze po 8-10 zb i 3 bl. Nie zapominaj, ze wyzszi (glownie grajacy na innych pozycjach) zawodnicy zawsze maja latwiej jesli chodzi o zdobywanie multi wszechstronnych cyferek. Latwiej jest czy SF podac niz PG zebrac.

O tym, w którym był MVP (99/2000).

Nie mam czsu by teraz sprawdzac jak to bylo w 1999roku, jednak mysle, ze fakt, iz Nash nie jest tak wyraznym MVP na tle innych kandydatow jakim byl Shaq wtedy nie oznacza, ze na ta nagrode nie zasluguje.

Zdaje się, że pisałem, iż uważam to za najważniejszy argument przemawiający za wyborem Nasha. Nie przekonuje mnie jednak do przyznania mu MVP, tym bardziej drugiego z rzędu.

To juz Twoj problem.

Nie zamierzam. A to osiągnięcie nie może go dyskwalifikować, skoro nawet Kobe mający 9 zwycięstw mniej się liczył. Do tego okoliczności, w jakich osiągnął swój bilans są największym argumentem przemawiającym na korzyść Nasha - to tak na wszelki wypadek powtarzam.

Ale rozumiem, ze Cie to nie przekonuje. A po za tym skoro juz nawiazujesz do KB to zobacz jak bilans jego druzyny prezentuje sie na tle West Coast i calej ligi. Dla porownania podalem ci jak sie to ma w przypadku Suns i Nasha. Wtedy zobaczysz, ze to nie jest tylko 9 meczow, ale az 9 meczow, które dzieli czolowke ligi od tych sredniakow, ktorzy z pewna doza nie pewnosci wchodzili do PO.

Ma coś do rzeczy. Aby dostać back2back MVP, zawsze trzeba się naprawdę

wyróżnić, trzeba być zdecydowanie MVP, a Nash kimś takim na pewno nie jest. Przynajmniej ja go za kogoś nie uważam.

Zgadzamy sie w punkcie, ze Nash nie byl jakimszdecydowanem liderem wsrod kandydatow. Natomiast ja sie nie zgadzam co do wyboru bac2back. Jezeli by brac owa okolicznosc pod uwage to wypatrza to obiektywnosc calego wyboru. MVP dostaje sie za jeden sezon, a nie istotnym powinien byc fakt, ze zdobyl juz te nagrode rok temu. To ladnie by to wygladalo; w sumie to kwalifikuje sie na MVP w tym roku, ale nie damy mu go, bo juz mial w zeszlym roku. Non sens.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Van, przed udzieleniem wczesniejszej odpwoiedzi powstrzymały mnie sprawy wagi wielkiej, wiec zrobie to teraz :wink:

 

No i tu jest właśnie pies pogrzebany ja wolę żeby Kobe podchodził do koszykówki poważnie, wiesz miał w sobie więcej z twardego skurwiela i wygrywał jak łysy kiedyś, niż bawił się tak dobrze jak Vince i nic nie wygrał bo prawda jest taka, że łatwiej coś osiągnać w tej lidze z takim podejściem jak to Bryanta niż to Cartera.

Ja wcale nie powiedziałem, że koszykówki nie nalezy traktowac poważnie. A mienie* (heh) dobrej zabawy przy tym wcale nie wyklucza tego pierwszego. Wiesz Vince dobrze się bawi, ale tym samym daje ogromne, wręcz niezastąpione wsparcie dla swojej druzyny... Co i z jakim podejściem łatwiej w tej lidze osiągnąć... rozumiem, ze mówisz o indywidualnych statystykach. Bo jesli chcesz mi powiedzieć, że na zwycięstwa drużyny ma wpływ (tylko) jakis konkretny zawodnik (czyt lider) to lepiej mi tego nie mów.

 

Myślę Jmy, że to co widzisz wynika w dużym stopniu z tego, że właśnie to chcesz widzieć. Interpretujesz te zachowania, gesty w jeden sposób nie zastanawiając się nawet czy masz rację, z Bryantem już tak własnie jest, że każde jego słowo, kazdy gest jest uważnie śledzony i ludzie lubia doszukiwać się w najmniej znaczących sprawach czegoś więcej i lubią się go czepiać o wszystko o co tylko się da, za dużo rzuca to znowu za mało, trzyma się za bardzo na uboczu to znowu za dużo się śmieje albo za mało itd.

Myślę, Van, ze jakieś ziarnko prawdy jest w tym co piszesz. ale to sam Kobe zapracował sobie na ten wizerunek, tak jak zapracował sobie na niego Allen Iverson czy każdy inny WIELKI (tak Iverson jest wielki) tej ligi. I jak wiesz na to nie można zapracowac pzrez jeden czy dwa sezony. NA to pracuje się latami (czyt całą karierę) Wiesz Van, nie chcę wdawać się z Tobą w kłótnie, bo nauczony doświadczeniem wiem do zcego ona doprowadzi. Ty zresztą również. Ale wiesz co Ci pwiem. Jesli chcesz być najlepszy i tu jedna uwaga, najlepszy nie w oczach własnych czy nawet poszczegolnych graczy. Na skalę światową, każde Twoje zachowanie, każdy Twój ruch jest uważnie śledzony. Wystarczy jedna mała, niefortunna sytuacja, a to na co pracowałeś (pracował-li) może lec w gruzach. Czymś wielkim jest podniesienie się z takiego kryzysu, i doskonale wiesz o czym pisze. Do zcego zmierzam, nie da się oddzielić tych wszytkich gestów powiedzmy jasniej sposobu bycia, nawet życia rodzinnego od koszykówki. To ma ze sobą ogromny związek i jest powieązane na wiele róznych sposobów. Uogulniając, od niego wymaga sie więcej. Mało tego, on powienien o tym wiedziec.

 

 

Po nim zwłaszcza kiedy skończyła się ta sprawa w sądzie widać naprawdę dużą zmianę, facet po prostu bardziej cieszy się życiem, czegoś się nauczył, ale i tak wiele osób próbuje doszukiwać się czegoś więcej w jego zachowaniu a może odpowiedź jest prostsza ma teraz większe powodu do radości i jest szczęśliwy, naprawdę nie sądzisz, że to najprostsze rozwiązanie jest najbardziej prawdopodobne

Własnie to jest to o czym mówie. zrozumiałbym to gdyby te fakty z jego życia o których psiałem nie miały miejsca podczas jego całej koszykarskiej kariery. Musze zadać w końcu te pytanie bo powoli zbliżamy się do sedna. Powiedz mi czy jestes w stanie cokolwiek, najmniejsza rzecz, zarzucić swojemu idolowi Koszykarz to tez człowiek, prawda. Wieć bierzemy wiele aspektów rozważając ten podpunkt. Czy mógłbys powiedzieć, tak dostrzegam w nim cos co mogłoby ulac poprawie (zawsze może, bo to pozytywna cecha dązenia do doskonałości, wiec zawsze można, czy to mówimy o koszykówce czy wszytkim innym) Ale ja pytam Ciebie, czy widzisz coś złego, może nawet nie złego, negatywnego co można by wyelimo\inować. Jest coś takiego?

 

 

PS. *Polski język jest bardzo bogaty i zawiera dużo róznych zawiłości. Tutaj mienie inaczej posiadanie (ale nie dóbr materialnych) oznacza odczucie towarzyszące danej czynności. 8) Pozdro

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Bo jesli chcesz mi powiedzieć, że na zwycięstwa drużyny ma wpływ (tylko) jakis konkretny zawodnik (czyt lider) to lepiej mi tego nie mów.

Na zwycięstwa drużyny wpływu nigdy nie ma tylko tylko lider, tylko trener tylko support tylko to wszystko razem zebrane do kupy.

 

Musze zadać w końcu te pytanie bo powoli zbliżamy się do sedna. Powiedz mi czy jestes w stanie cokolwiek, najmniejsza rzecz, zarzucić swojemu idolowi Koszykarz to tez człowiek, prawda. Wieć bierzemy wiele aspektów rozważając ten podpunkt. Czy mógłbys powiedzieć, tak dostrzegam w nim cos co mogłoby ulac poprawie (zawsze może, bo to pozytywna cecha dązenia do doskonałości, wiec zawsze można, czy to mówimy o koszykówce czy wszytkim innym) Ale ja pytam Ciebie, czy widzisz coś złego, może nawet nie złego, negatywnego co można by wyelimo\inować. Jest coś takiego?

 

Jmy nie wiem czy zwróciłeś uwagę na jedno co jest moim zdaniem cholernie ważne w tych naszych dyskusjach, prawie wszystko co ja pisałem na jego temat teraz czy wcześniej kiedy Ciebie nie było jeszcze na forum było po prostu odpowiedzią na bzdury jakie wiele osób wypisuje czy wypisywało o nim starając się przypieprzyć mu przy każdej okazji, dorabiając różne teorie do wszystkiego co zrobił czy powiedział nawet kiedy zupełnie nie było potrzeby. Blisko dwa lata temu poraziło mnie to jak kibice kogoś takiego jak Iverson mogą w taki sposób i o takie rzeczy atakować Bryanta, było to dla mnie po prostu niezrozumiałe a nie miałem wtedy żadnych uprzedzeń do AI uważałem, że jest jaki jest, gra jak gra i mi to nie przeszkadzało zupełnie do czasu jak nie poczytałem o co oni się go czepiają i oni nie są jedyni, nie ma drugiego gracza w lidze, do którego o każdą wypowiedź, gest, ruch, zagranie każdy starałby się przypieprzyć, doszukiwać czegoś więcej.

 

Pytasz się co negatywnego możnaby u niego wyeliminować, naprawdę bierzesz mnie za tak zaślepionego fana KB widzącego tylko dobre strony :?:

 

To co w jego grze uważam, że powinno się zmienić to lepsze zbilansowanie i wyczucie momentów w meczu kiedy powinien być strzelcem a kiedy powinien grać dla partnerów, czasami do furii oglądając mecze Lakers doprowadza mnie jego gra w obronie, kiedy widzę jak pozwala żeby jakiś pionek mu rzucał to mam ochotę cisnąć czymś w ekran bo wiem, że nie miałby wielkich problemów z wyłączeniem go z gry, to jego wada nie zawsze gra w taki sam sposób w defensywie, nie jestem do końca pewny z czego to wynika, ale to bardzo często jest jego problem bo kiedy się przykłada nie ma wielu lepszych obrońców od niego.

 

Dalej denerwuje mnie także to, że nie zawsze potrafi wybrać najlepszą i często równocześnie najłatwiejszą opcję na rozegranie akcji, pisałem kiedyś Josephowi wspominając finały 98r. kiedy Bulls przegrywali trzema punktami i mieli wystarczająco czasu żeby zagrać dwie akcje, Kobe w tej sytuacji prawie na pewno starałby się rzucać za trzy.

 

Wiele spraw przychodzi z wiekiem, zgraniem z drużyną itd. sam ten sezon pokazuje jak bardzo się zmienił jak już pisałem, ta seria jaką mamy w tej chwili jest wręcz zaprzeczeniem wielu opiniom na jego temat i pokazuje dobitnie, że jemu zależy wyłącznie na zwycięstwach, w sezonie często najlepszym sposobem były jego zdobycze punktowe, teraz kiedy trener uznał, że będzie to co innego Kobe się do tego bez problemów zastosował a to niezbyt pasuje do opinii kogoś komu zależy głównie na własnych zdobyczach punktowych.

 

Jeżeli chciałbyś coś spoza samej koszykówki co powinien zmienić, to szczerze naprawdę tutaj nie mam pojęcia. Dla mnie naprawdę nie ma wielkiego znaczenia to kto jak i kiedy się uśmiecha, czy to jest szczere bo tak się doszukując pewnie w wielu przypadkach okazałoby się, że nie. Tylko kogo to interesuje, czy to ma jakikolwiek wpływ na to grę danego gracza :?: Hornacek głaskał się po twarzy bo mu to widocznie pomagało, Mourning napina bicepsy przy każdej okazji, Martn po dunkach lubi drzeć mordę, Richardson i paru innych lubi walić się pięściami po czole itd, jeden gracz będzie siedział z posępną miną na ławce, drugi będzie wyglądał jakby był wiecznie wściekły z jakiegoś powodu, inny będzie się idiotycznie uśmiechał cały czas, tylko czy to ma jakiekolwiek znaczenie :?: zastanów się, oglądając innych graczy przyglądaj się im uważniej pod tym kątem, obserwuj ich gesty, uśmiechy, zachowania i zastanów się czy naprawdę nie starasz się u KB zobaczyć na siłę czegoś co tak naprawdę możesz zobaczyć u każdego innego zawodnika, tylko u nich po prostu nie zwracasz na to uwagi.

 

Zwróć uwagę naprawdę na to co pisałem wyżej, ja nie piszę tych wszystkich tekstów o jego zachowaniu, prawie zawsze są one odpowiedzią na posty osób, które starają się go atakować i najgorsze jest to, że najczęściej nie mając żadnych argumentów, nie przedstawiając żadnych faktów opierając się wyłącznie na własnej opinii na jego temat, która najczęściej została wystawiona dawno temu, ale ludzie zwyczajnie nie mają ochoty jej zmieniać niezależnie od wszystkiego.

 

Nie chce mi się już dłużej pisać na ten temat czy dyskutować, jeśli zmienisz zdanie w paru sprawach to spoko, jeśli nie to trudno widać ja Cię nie przekonam więc nawet nie będę już próbował.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

czasami do furii oglądając mecze Lakers doprowadza mnie jego gra w obronie, kiedy widzę jak pozwala żeby jakiś pionek mu rzucał to mam ochotę cisnąć czymś w ekran bo wiem, że nie miałby wielkich problemów z wyłączeniem go z gry, to jego wada nie zawsze gra w taki sam sposób w defensywie, nie jestem do końca pewny z czego to wynika

no moim zdaniem sprawa jest prosta - Kobe ma za duzo obowiazkow na glowie (zdobywanie wieeelu punktow, kierowanie gra, bycie liderem, wskazywaniem partnerom w ktorym miejscu boisko powinni w danym momencie sie znalezc, bycie weteranem) nie na wszystko starcza mu sil, nie jest supermenem (choc wiele mu nie brakuje 8)

Kiedy byl Shaq, mogl w pelni pokazywac umiejetnosci defensywne (wybierano go wowczas do piatki obroncow) , mogl ryzykowac, mogl poswiecac na to wiecej energii, w tej druzynie poki co musi ta energia nieco inaczej dysponowac

no tak mi sie wydaje...

 

wiadomo kiedy dokladnie zostanie ogloszone to MVP?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

no moim zdaniem sprawa jest prosta - Kobe ma za duzo obowiazkow na glowie (zdobywanie wieeelu punktow, kierowanie gra, bycie liderem, wskazywaniem partnerom w ktorym miejscu boisko powinni w danym momencie sie znalezc, bycie weteranem) nie na wszystko starcza mu sil

Jeśli zakładać, że taki scenariusz jest prawdziwy to czy uważasz, że to jest wytłumaczenie dla jego słabszej postawy w wielu spotkaniach w defensywie? Mogę Ci przybliżyć masę przykładów graczy, którzy wcale MVP nie dostawali w danych sezonach, a robili swoje i w ataku i w obronie,. Jednym z nich był ten do którego tak często przyrównuje się Bryanta, inny to choćby Olajuwon czy nawet Malone, który mistrzostwa nigdy nie zdobył (między innymi przez KB), a słynął z nienagannej pracy (podobnie jak KB) na treningach. I też byl liderem, weteranem i cholera wie czym tam jeszcze, a siły na grę w D miał zawsze.

 

Nie chciałem się włączać w tę wymianę poglądów na temat KB (nawet jej uważnie nie czytam, bo po co, przecież już to znam), ale faktycznie oglądając sporo jak na mnie meczów LAL w tym RS muszę przyznać, że Bryant czasami jako defensor jest przeceniany, a co gorsze czasami gra zdecydowanie poniżej możliwości. kkt8 pisze, że wybierano go nawet do piątek defensorów- owszem, ale pamiętajmy też, że raz znalazł się całkowicie niezasłuzenie w pierwszej piątce (2002 czy 2003?- nie chce mi się sprawdzać, śpiący jestem), gdzie wygryzł Kidda. Przyznawanie piątek defensorów też często odbywa się nie tak jak wielu by sobie tego zyczyło. Braynat jest dobrym obroncą- co do tego nie mam wątpliwości, ale jego postawa w wielu spotkaniach jest zdecydowanie poniżej poziomu jaki moze prezentować i to jest jedna z tych rzeczy za które tak go nie lubię. Dla mnie nie ma znaczenia czy koszykarz ma za zadanie głównie kreować grę w ataku. Jeśli po drugiej stronie gra poniżej możliwości to dla mnie zwyczajnie się opieprza i tyle. A KB czesto się w obronie (głównie 1&1) opieprza

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Na zwycięstwa drużyny wpływu nigdy nie ma tylko tylko lider, tylko trener tylko support tylko to wszystko razem zebrane do kupy.

Absolutnie się zgadzam...

 

Jmy nie wiem czy zwróciłeś uwagę na jedno co jest moim zdaniem cholernie ważne w tych naszych dyskusjach, prawie wszystko co ja pisałem na jego temat teraz czy wcześniej kiedy Ciebie nie było jeszcze na forum było po prostu odpowiedzią na bzdury jakie wiele osób wypisuje czy wypisywało o nim starając się przypieprzyć mu przy każdej okazji, dorabiając różne teorie do wszystkiego co zrobił czy powiedział nawet kiedy zupełnie nie było potrzeby.

Owszem zwróciłem na to uwage, ale nie mogę zgodzić się z tym, że to wszytko było odpowiedzia na bzdury. Rzeczywiście nie było mnie tu wcześniej i wierze, ze tak owe dyskusje sie tu toczyły. I owszem przyznam, wiele osób ma negatywny stosunek do KB, ale wielu wręcz odwrotny (czego przykładem jest to forum) I tak jak można Kobe'go wielbic, za indywidualne umiejętności (bo co do tego, biorąc pod uwagę calutką karierę nie ma żadnych watpliwości) tak do jego zachowania można, możnabyło i prawdopodobnie będzie można mieć wiele zastrzezeń. Jak do każdego oczywiście. Dalej musze zacytowac kolejny fragment, zeby nie stracic wątku :wink:

 

Blisko dwa lata temu poraziło mnie to jak kibice kogoś takiego jak Iverson mogą w taki sposób i o takie rzeczy atakować Bryanta, było to dla mnie po prostu niezrozumiałe a nie miałem wtedy żadnych uprzedzeń do AI uważałem, że jest jaki jest, gra jak gra i mi to nie przeszkadzało zupełnie do czasu jak nie poczytałem o co oni się go czepiają i oni nie są jedyni, nie ma drugiego gracza w lidze, do którego o każdą wypowiedź, gest, ruch, zagranie każdy starałby się przypieprzyć, doszukiwać czegoś więcej.

 

Naprawde nie wiem o co dokładnie atakowano KB (ale się domyślam), jedno co wiem przesłanki ku temu napewno były większe wtedy niż teraz. I ja patrze na to z szerszej perspektywy. Widzisz. Moje spostrzeżenia były wręcz odwrotne. JA napotkałem się na uprzedzenia do AI i to właśnie ze strony LAL i to na tym forum. A jak wiadomo kibice LAL i Philly to odwieczni "przyjaciele" chociaż jak sie ostatnio przekonałem można kibicowac obu tym drużynom jednoczesnie. Czyli moze z Twoje perspektywy wyglądało to atak na KB, riposta na AI. WIec z mojej wrecz odwrotnie. Może poza tym, ze to "moje" czepianie się ma swoje powodyi mogę Ci szczerze powiedzieć, ze jest uzasadnione. Wiesz jak juz rozmawiamy o superstar'ach to warto zwrócic uwagę, ze nie chodzi tu o samą koszykówke. To coś zdecydowanie więcej. Każde zachowanie, ruch nawet gest są uważnie sledzony i komentowane/krytykowane. czy to dobrze czy też źle,nie nam oceniać. Wazne jest natomiast to, ze oni pracują na swoj wizerunek, który pozniej jest biernie czerpany przez mlode pokolenie. I czego by nie pwoiedziec ten wizerunek jest niezwykle wazny. Ja nie uważam, ze sama gra to wsyztko. Gra jak gra i basta. To coś znacznie więcej. I jeszcze raz powtórzę. Gest czyn to wszytko ejst uważnie sledzone, a Kobe który przez wielu uważany za tego "następnego" powinien o tym wiedziec. Wciąz brakuje mu tego panowania nad sobą....

 

Pytasz się co negatywnego możnaby u niego wyeliminować, naprawdę bierzesz mnie za tak zaślepionego fana KB widzącego tylko dobre strony

Wiesz dobrze, ze nie. To było pytanie retoryczne, ale za chwile napisze dlaczego je zadałem.

 

To co w jego grze uważam, że powinno się zmienić to lepsze zbilansowanie i wyczucie momentów w meczu kiedy powinien być strzelcem a kiedy powinien grać dla partnerów, czasami do furii oglądając mecze Lakers doprowadza mnie jego gra w obronie, kiedy widzę jak pozwala żeby jakiś pionek mu rzucał to mam ochotę cisnąć czymś w ekran bo wiem, że nie miałby wielkich problemów z wyłączeniem go z gry, to jego wada nie zawsze gra w taki sam sposób w defensywie, nie jestem do końca pewny z czego to wynika, ale to bardzo często jest jego problem bo kiedy się przykłada nie ma wielu lepszych obrońców od niego.

 

Oczywiście pytałem o te drugą część :wink: Ale w tej kwestii. Hm, pytasz a w zasadzie stwierdzasz dlaczego czasami on odpuszcza? Myslę, ze to własnie moze miec zwiazek z własnie z tym "ja" ale nie chce tego odkrecac znowu, moze jeszcze raz tylko do tego nawiąze w tej własciwej części... Aaa jeszcze to:

 

Wiele spraw przychodzi z wiekiem, zgraniem z drużyną itd. sam ten sezon pokazuje jak bardzo się zmienił jak już pisałem, ta seria jaką mamy w tej chwili jest wręcz zaprzeczeniem wielu opiniom na jego temat i pokazuje dobitnie, że jemu zależy wyłącznie na zwycięstwach, w sezonie często najlepszym sposobem były jego zdobycze punktowe, teraz kiedy trener uznał, że będzie to co innego Kobe się do tego bez problemów zastosował a to niezbyt pasuje do opinii kogoś komu zależy głównie na własnych zdobyczach punktowych.

Dokałdnie się z tym zgadzam. Co do pierwszego zdania oczywiscie. Ale rzeczywiście, dojrzał i dojrzewa nadal. Ale mnie razi to o czym psiałem i zaraz dokoncze. Oczywiście nie musisz mi tego tłumaczyć. Doskonale wiem, ze nie zależy mu jedynie na zdobyczach punktowych etc. Ale myślę, za na to miał wpływ przede wsyztkim Jax i sytuacja jaka nastąpiła po odejsciu O'Neala. To tak naprawdę było motorem napędowym do tego co oglądamy/smy dzisiaj. I wiesz rzeczywiscie musiałem się troche wstrzymać z komentarzami. Przynajmniej do zcasu kiedy ta rywalizacja się nie zakończyła. Pogdybam, chociaz tego nie lubie. Gdynyście awansowali? Cała chwała i gloria pewnie spadłaby na KB i tylko utwierdziło by cie to w przekonaniu, ze wszytkie wady o których pisałes ustępują na boczny tor. Sytuacja jest inba bo to właśnie Kobenie trafił najważniejszego rzutu w tej serii... Rzutu na miare drugiej rundy. I wiesz cieszę się, ale z dwóch powodów. Ten pierszy znasz, drugi, czas na to, zeby nabrać trochę (może więcej) pokory. Mam nadzieje, ze to była i będzie dobra lekcja dla KB.

 

Jeżeli chciałbyś coś spoza samej koszykówki co powinien zmienić, to szczerze naprawdę tutaj nie mam pojęcia. Dla mnie naprawdę nie ma wielkiego znaczenia to kto jak i kiedy się uśmiecha, czy to jest szczere bo tak się doszukując pewnie w wielu przypadkach okazałoby się, że nie. Tylko kogo to interesuje, czy to ma jakikolwiek wpływ na to grę danego gracza Hornacek głaskał się po twarzy bo mu to widocznie pomagało, Mourning napina bicepsy przy każdej okazji, Martn po dunkach lubi drzeć mordę, Richardson i paru innych lubi walić się pięściami po czole itd, jeden gracz będzie siedział z posępną miną na ławce, drugi będzie wyglądał jakby był wiecznie wściekły z jakiegoś powodu, inny będzie się idiotycznie uśmiechał cały czas, tylko czy to ma jakiekolwiek znaczenie zastanów się, oglądając innych graczy przyglądaj się im uważniej pod tym kątem, obserwuj ich gesty, uśmiechy, zachowania i zastanów się czy naprawdę nie starasz się u KB zobaczyć na siłę czegoś co tak naprawdę możesz zobaczyć u każdego innego zawodnika, tylko u nich po prostu nie zwracasz na to uwagi.

 

Ok iteraz ta priorytetowa sprawa. Przynajmniej dla mnie. Uwazam, ze to ma ogromny wpływ, jesli mówimy o tym pierwszym, ale nie tylko co juz wczesniej pisałem. Hornasek może i głąskał sie ale przy oddawaniu rzutów wolnych. Kid dmuchał w stronę kosza i posyłał swój magiczny oddech w stronę basketu. Arenas kręci piłę w okól tłowia, Francis gdzies sie tam dotykał na czesc swojej zmarlej babci (chyba) drugi na czesc swojego poległego przyjaciela, Van Exel stawał 3 kroki od lini przy free-throws'ach. Tak rzeczywiscie walenie się po zcole to najpierw u Milesa pierwszegoz zauważyłem. Kobe, Iverson, damn i całe szczęsliwe grono dmuchających na przemian to w jedną to w drugą zaciśnietą pięść. I można by tak wymieniac i wymieniac. Ale ja nie o tym mówię. Tak jak wiekszość z nich robi to dla zabawy (chociaz tez nie) tak Kobe (takie odnosze wrazenie) jest piekielnie poważny mi się wydaje wielokrotnie, ze na jego twarzy maluje się ironia, drwina, kpina. Trudno to okreslic ale kiedy ktoś mierzy Cię takim spojrzeniem 9dajmy po trafienieu niezwykle trudnego rzutu) to wiesz o co chodzi i co te spojrzenie ma wyrazac. W tym wszytkim barkuje trochę pokory. Ok jest swietny, fenomenalny, niezwykły i zdumiewający. Ale klasa jest nie zachowywac się po tym w sposób wyrażający drwinę, kpine etc ale zachowac zwykłą i pzreciętna dajmy na to mine czy wyraz twarzy. To jest prawdziwa klasa zawodnika, który jest nr 1 i z którego zcerpie się przykład.

 

Zwróć uwagę naprawdę na to co pisałem wyżej, ja nie piszę tych wszystkich tekstów o jego zachowaniu, prawie zawsze są one odpowiedzią na posty osób, które starają się go atakować i najgorsze jest to, że najczęściej nie mając żadnych argumentów, nie przedstawiając żadnych faktów opierając się wyłącznie na własnej opinii na jego temat, która najczęściej została wystawiona dawno temu, ale ludzie zwyczajnie nie mają ochoty jej zmieniać niezależnie od wszystkiego.

Ja jestem naprawde otwarty na zmiany. I wiesz często człowiek może coś mówić a całkowicie pzreciwnmie mysleć,. Wcale nei mówię, ze to postawa która prezentuje. Chce tylko pwoiedziec, ze nie jest mi obojętne to co napsiałes i szanuję to. Sznuję Ciebie jako kibica LAL, szanuje KB. Moze się wydawac, ze mówię niektore rzeczy z zawiści, ale to się kazdemu z nas zdarza. Czyz nie? Podziwiam Kobe'go i wiesz za co bo psiaęłm to setki razy, ale nie mogę powiedziec, ze wszytko jest ok bo tak nie jest. Tak jak powiedziałęm, jestem skonny zmienić swoja opinię, a Twoje słowa traktuje na powaznie i wcale nie wchodza mi jednym uchem a drugim wychodzą. Ale mój stosunek do Bryant'a moze się zminic tylko na podstawie tego co sam zaobserwuje i tylko on będzie mógł wyprowadzic mnie z błędu, jesli błędem jest to co amm mu do zarzucenia.

 

Nie chce mi się już dłużej pisać na ten temat czy dyskutować, jeśli zmienisz zdanie w paru sprawach to spoko, jeśli nie to trudno widać ja Cię nie przekonam więc nawet nie będę już próbował.

Nie, aj ze swojej strony i tak dziękuje, ze poświęciłeś czas i nerwy an to, zeby jeszcze raz to wszytko wyklarowac. Bo chocby ilośc Twoich postów swiadczy o tym, ze to nie pierszy raz. Ale rozumiem to i chce abyś zrozumial także moje podejscie. Pozdro

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

No i Nash juz oficjalnie jest MVP...wyprzedził LeBrona,Dirka,KB i Billupsa.Co ciekawe, czwarty Kobe ma więcej głosów za 1 miejsce niż 'Bron i Dirk

 

Player, Team 1st 2nd 3rd 4th 5th Total Pts

Steve Nash, Phoenix 57 32 20 8 6 924

LeBron James, Cleveland 16 41 33 23 7 688

Dirk Nowitzki, Dallas 14 22 25 36 17 544

Kobe Bryant, LA Lakers 22 11 18 22 30 483

Chauncey Billups, Detroit 15 13 22 18 25 430

Dwyane Wade, Miami - 3 4 9 19 87

Elton Brand, LA Clippers 1 1 2 3 14 50

Tim Duncan, San Antonio - 2 - 6 1 33

Tony Parker, San Antonio - - 1 - 4 9

Allen Iverson, Philadelphia - - - - 1 1

Shawn Marion, Phoenix - - - - 1 1

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

No LeBron sie powoli wspina ;]. Rok temu byl poza pierwsza trojka, a w tym sezonie byl juz drugi. Stawiam tysiaka, ze za rok to wlasnie on wygra ;D. Raczej Nash wtedy odpadnie z rywalizacji. Trzy z rzedu mvp uczynily by go kims na miare Jordana, a to juz by bylo przegiecie. I tak znalazl sie teraz wsrod elit nba z dwoma mvp z rzedu, chociaz nie kazdy uwaza, ze slusznie. Ciekawe jakby Suns przegrali z Lakers ;] no ale wygrali wiec sie nigdy nie dowiemy jakby wtedy by sie to odbylo... .

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Mogę Ci przybliżyć masę przykładów graczy, którzy wcale MVP nie dostawali w danych sezonach, a robili swoje i w ataku i w obronie,. Jednym z nich był ten do którego tak często przyrównuje się Bryanta, inny to choćby Olajuwon czy nawet Malone, który mistrzostwa nigdy nie zdobył (między innymi przez KB), a słynął z nienagannej pracy (podobnie jak KB) na treningach. I też byl liderem, weteranem i cholera wie czym tam jeszcze, a siły na grę w D miał zawsze.

Zostawmy Malone i Olajuwana bo mysle ze tu nie bardzo jest sens porownywanie graczy z innych pozycji (poza tym czy bylo tak ze mieli w druzynie samych zoltodziobow?)

jesli chodzi o Jordana, to ciekaw jestem (bo nie wiem tego, moja przygoda z NBA zaczela sie w 94r) czy naprzyklad w 87' tez byl uznawny za wybitnego obronce?

 

 

kkt8 pisze, że wybierano go nawet do piątek defensorów- owszem, ale pamiętajmy też, że raz znalazł się całkowicie niezasłuzenie w pierwszej piątce (2002 czy 2003?- nie chce mi się sprawdzać, śpiący jestem), gdzie wygryzł Kidda.

 

ej no przepraszam na jakiej podstawie twierdzisz ze niezasluzenie i przedstawiasz to jeszcze jako szeroko przyjety fakt?

Kobe 3 krotnie zostal wybierany to All defensive i czuje ze jeszcze kiedys tam wroci

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

jesli chodzi o Jordana, to ciekaw jestem (bo nie wiem tego, moja przygoda z NBA zaczela sie w 94r) czy naprzyklad w 87' tez byl uznawny za wybitnego obronce?

Skoro za sezon, który rozpoczynał się właśnie w 87 roku dostał DPOTY, to trudno, by było inaczej.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

wiecie co, nie ma już co się rozwodzić nad tym dlaczego Nash dostał MVP - żeby zamknąć usta wszystkim krytykantom Steve'a wystarczy przytoczyć tu niezwykle imponujące uzasadnienie z NBA.com, bo są tam zebrane wszystkie fakty (wyboldowałem te najbardziej spektakularne, o niektórych nawet nie wiedziałem), jak wielki sezon miał ten koszykarz....po przeczytaniu tego Nash nawet jeszcze bardziej mi zaimponował i chyba nikt nie może mieć wątpliwości, że nagroda trafiła w słuszne ręce i to z tak wyraźną (236 punktów nad Jamesem) przewagą

 

Nash averaged career highs in points ( 18.8 ), rebounds (4.2), minutes (35.5), field goal percentage (.512) and free throw percentage (.921). He posted 3.3 more points per game than last season, the second-largest scoring increase following an MVP season (Larry Bird, 4.5 ppg, 1984-85) in league history. Handing out a league-high 10.5 assists per game, Nash helped six of his teammates to career highs in scoring average.

 

The 6-3 guard joined Reggie Miller (1993-94), Mark Price (1988-89) and Bird ( 1986-87, 1987-88 ) as the only players in league history to shoot at least 50 percent from the field, 40 percent from 3-point range (.439) and 90 percent from the free throw line and meet all the statistical minimums.

 

Nash guided the Suns to their second straight Pacific Division title ( bilans aż 54:28 ) and a league-high 108.4 points per game despite the absence of three of the team’s top five scorers from last season (Amare Stoudemire, Quentin Richardson and Joe Johnson). A Nash-led team has topped the league in scoring for five consecutive seasons, making Nash the first player to be part of the league’s highest scoring squad for five straight years since Alex English and Dan Issel led the Nuggets from 1980-85.

co by nie mówić - szczęka opada jak się patrzy na to wszystko zebrane :shock:
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.