Skocz do zawartości

Filmy


Kubbas

Rekomendowane odpowiedzi

Coś to mój ulubiony horror, jest wyjątkowy. Ciekawy pomysł, który dawał duże pole do popisu, świetna sceneria do tego typu filmu, dobra muzyka, Russell w formie (choć IMO to Russel sprzed prime;u, z pewnością finansowego :) ), co więcej, nie mamy tu typowych dla tego gatunku głupich zachowań załogi. Niektóre sceny nakręcone z przymrużeniem oka (pająk), co buduje klimat. No i efekty, jasne że nie jest to XXI wiek, ale ich wykonanie było niezmiernie czasochłonne i w pewien zabawny sposób bronią się nawet dziś.

 

Polecam. Świetny film na odstresowanie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja mam totalnie inne odczuacia wobec 'The Thing'. Może dlatego, że widziałem go dopiero 2 lata temu, ale dla mnie był mega tandetny, szczególnie właśnie to "Coś" było bardzo tandetnie zrobione.

 

Choć ja w ogóle nie cierpię filmów gdzie są jakieś potworki. O wiele bardziej pasują mi horrory/dramaty gdzie to ludzie są potworami (np. Lśnienie, Dogville) :) 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 2 tygodnie później...

Ogladalem JFK przedwczoraj, kawal dobrego filmu moze poczatek troche sredniawy ale na prawde Oldman rozjebal, chyba najlepsza jego rola ever, ogolnie chyba top kreacji ever, jak on zagral Oswalda to jest poezja, idealna kreacja idealna po prostu

 

dzieki temu filmowi sie troche zaglebilem we wszystkie teorie itd

 

https://www.youtube.com/watch?v=gK_xpL2k64s

 

ogolnie dobry poczatek wkrecenia sie we wszystko teraz pora na ksiazke Kinga o tym

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wczoraj oglądałem Locke z moim #1 wśród aktorów, Tomem Hardy. Bardzo dobre kino. Inne, bo cała "akcja" dzieje się w jednym samochodzie, z jednym aktorem na ekranie i wszystko rozgrywa się niemalże w czasie rzeczywistym.
Lepiej nie wiedzieć więcej, nie oglądać trailerów i nie czytać recenzji jeśli ktoś zamierza się na film wybrać. Z pozoru może się wydawać nudne(słyszałem wiele takich opinii), ale mnie trzymało w napięciu bez przerwy. Polecam!

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Coś to mój ulubiony horror, jest wyjątkowy. Ciekawy pomysł, który dawał duże pole do popisu, świetna sceneria do tego typu filmu, dobra muzyka, Russell w formie (choć IMO to Russel sprzed prime;u, z pewnością finansowego :smile: ), co więcej, nie mamy tu typowych dla tego gatunku głupich zachowań załogi. Niektóre sceny nakręcone z przymrużeniem oka (pająk), co buduje klimat. No i efekty, jasne że nie jest to XXI wiek, ale ich wykonanie było niezmiernie czasochłonne i w pewien zabawny sposób bronią się nawet dziś.

 

Polecam. Świetny film na odstresowanie.

Ja oglądałem z rok temu prequel i pomimo początkowego sceptycyzmu muszę przyznać że całkiem dobry film, nie to co pierwowzór bo tutaj nic na nowo nie wymyślono, dalej straszy się tym samym co w oryginale, ale całkiem porządne kino które stanowi zgrabną całość z klasykiem. Szczególnie fajna jest końcówka i to nawiązanie do początku "the Thing" :)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 2 tygodnie później...

Zacząłem oglądać wilka z Wall Street i muszę powiedzieć, że tak żałosnego filmu chyba jeszcze nie widziałem. Prymitywny obraz upodlenia biznesu i odwołania się do całkowitego hedonizmu. Nie wiem czy to miałoby być śmieszne jak te akcje strefy wolne od seksu, ale naprawdę mogli sobie darować. Podchodziłem z naprawdę niskimi wymaganiami, oczekując słabszej wersji Lalki, ale dostałem żenującą kopię projektu X. Poważnie, to chyba naprawdę najgorszy film jaki widziałem.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Into the wild takie kultowe niby? Mimo staran nie przebrnalem przez caly film (podobnie jak przez wspomniane 7 dusz). Natomiast nebraska swietna, mimo ze nie jestem fanem 'meczacego' kina.

 

Wysłane z mojego LIVE przy użyciu Tapatalka

 

Into The Wild to jeden z najgłupszych, pseudointelektualnych i naiwnych filmów w historii kinematografii, wiem bo obejrzałem do końca.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Też nie rozumiem zachwytów nad Into The Wild. Ok, potrzeba wolności bla bla itd., ale naiwność głównego bohatera nie pozwala na jakieś większe sympatyzowanie z nim. Raczej czekasz, aż chłopak zrobi sobie kuku.

 

Na plus zdjęcia i muzyka. Reszta jest męcząca.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

into the wild naiwne i przeintelektualizowane? co za czasy, panie, co za czasy

 

naiwne w cholerę, przeintelektualizowane? Skąd!, tam za grosz nie ma inteligencji w jakimkolwiek wymiarze. Poczynania bohatera to istny pokaz uderzenia hormonów w głowę nastolatka, który buntuje się przeciwko wszystkiemu i wszystkim. Jednak chociażby scena, w której na jakiejś granicy prosi o pieniadze etc. szybko pokazuje jak "prawdziwy" jest w swoich postanowieniach. Jakbym obejrzał ten film jeszcze raz to wymieniłbym z 10 takich scen, ale niestety szkoda mi mojego czasu.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

naiwne w cholerę, przeintelektualizowane? Skąd!, tam za grosz nie ma inteligencji w jakimkolwiek wymiarze. Poczynania bohatera to istny pokaz uderzenia hormonów w głowę nastolatka, który buntuje się przeciwko wszystkiemu i wszystkim. Jednak chociażby scena, w której na jakiejś granicy prosi o pieniadze etc. szybko pokazuje jak "prawdziwy" jest w swoich postanowieniach. Jakbym obejrzał ten film jeszcze raz to wymieniłbym z 10 takich scen, ale niestety szkoda mi mojego czasu.

 

Oj stary, chyba nie zrozumiałeś głównego przekazu tego filmu. Dla mnie Into The WIld, zarówno ksiązka jak i film są leciuchno na półce American Beauty albo Big Fish. To jest film w istocie o kimś kto na chwilę się zatrzymał i zobaczył, że człowiek im bardziej wkręci się w dzisiejszy świat tym bardziej jest zniewolony, tym mniej obchodzą go inni ludzie, tym bardziej traci wszelkie uczucia, odchodzi w egoizm i niszczy życie innym. Właśnie scena kiedy prosi o pieniądze pokazuje, że dla niego ta kasa jest zaledwie środkiem do czegoś a nie celem samym w sobie.

 

Wyprawa na Alaskę jest formą buntu, może z pragantycznego punktu widzenia niezbyt mądrą, ale jednak jest obrazem tego jak bardzo ten gość chciał się wyrwać z otoczenia którego nie mógł ścierpieć i którym gardził. Dla mnie właśnie film jest mega z tego powodu, że fajnie pokazuje dwa bieguny - ludzi żyjących ideą, którzy kochają życie i nie boją się ryzyka i tych drugich, zniewolonych, bezideowych, którzy są jak chore drzewo zabierające wszystko co najlepsze wszystkiemu co rośnie dookoła niego.

 

Właściwie jak ktoś mi mówi, że ItW był 'głupi' to nie tyle jestem zły, że obraza świetny film bo gusta mogą być różne, ale jest mi tej osoby przykro bo to wskazuje na to, że zgubiła coś cennego w życiu.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

A mi właśnie przez tą dwubiegunowość się nie podobał. Sory, nie widzę w ucieczce od świata i wszystkich dookoła niczego wzniosłego i romantycznego - to jest właśnie naiwne. Dorośli ludzie konfrontują się z rzeczywistością i próbują mieć pozytywny wpływ na innych, a nie dają dyla na koniec świata by żyć w symbiozie z łosiami i wiewiórkami. Ten chłopak, tak niesamowicie otwarty na poznawanie życia i sprzeciwiający się wszechobecnemu egoizmowi, jest tak zafiksowany na punkcie Alaski, że odtrąca po drodze kilka osób, które go potrzebowały i pragnęły dzielić z nim szczęście. W rezultacie sam zachowuje się jak egoista, tylko w ładnym, alternatywnym opakowaniu.

 

Film o chłopaku, których myślał, że wie czego chce, a tak naprawdę nic nie wiedział.

 

Wolę ucieczkę od świata w stylu Big Lebowskiego :smile:

Edytowane przez Jinks
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

A mi właśnie przez tą dwubiegunowość się nie podobał. Sory, nie widzę w ucieczce od świata i wszystkich dookoła niczego wzniosłego i romantycznego - to jest właśnie naiwne. Dorośli ludzie konfrontują się z rzeczywistością i próbują mieć pozytywny wpływ na innych, a nie dają dyla na koniec świata by żyć w symbiozie z łosiami i wiewiórkami. Ten chłopak, tak niesamowicie otwarty na poznawanie życia i sprzeciwiający się wszechobecnemu egoizmowi, jest tak zafiksowany na punkcie Alaski, że odtrąca po drodze kilka osób, które go potrzebowały i pragnęły dzielić z nim szczęście. W rezultacie sam zachowuje się jak egoista, tylko w ładnym, alternatywnym opakowaniu.

 

Film o chłopaku, których myślał, że wie czego chce, a tak naprawdę nic nie wiedział.

 

Wolę ucieczkę od świata w stylu Big Lebowskiego :smile:

 

To prawda, że można zobaczyć w tym jakąś sprzeczność z ogólnym przekazem, ale to tylko pokazuje co było jego ostatecznym i największym celem - odrzucenie materializmu i tego wszystkiego przez co znienawidził najbliższych mu ludzi. I właśnie dlatego, co się rzadko zdarza, podoba mi się prztłumaczenie tytułu na PL bo jego autor wyłapał sedno sprawy - WSZYSTKO za życie, (nawet życie).

Edytowane przez Luki
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Oj stary, chyba nie zrozumiałeś głównego przekazu tego filmu. Dla mnie Into The WIld, zarówno ksiązka jak i film są leciuchno na półce American Beauty albo Big Fish. To jest film w istocie o kimś kto na chwilę się zatrzymał i zobaczył, że człowiek im bardziej wkręci się w dzisiejszy świat tym bardziej jest zniewolony, tym mniej obchodzą go inni ludzie, tym bardziej traci wszelkie uczucia, odchodzi w egoizm i niszczy życie innym. Właśnie scena kiedy prosi o pieniądze pokazuje, że dla niego ta kasa jest zaledwie środkiem do czegoś a nie celem samym w sobie.

 

Wyprawa na Alaskę jest formą buntu, może z pragantycznego punktu widzenia niezbyt mądrą, ale jednak jest obrazem tego jak bardzo ten gość chciał się wyrwać z otoczenia którego nie mógł ścierpieć i którym gardził. Dla mnie właśnie film jest mega z tego powodu, że fajnie pokazuje dwa bieguny - ludzi żyjących ideą, którzy kochają życie i nie boją się ryzyka i tych drugich, zniewolonych, bezideowych, którzy są jak chore drzewo zabierające wszystko co najlepsze wszystkiemu co rośnie dookoła niego.

 

Właściwie jak ktoś mi mówi, że ItW był 'głupi' to nie tyle jestem zły, że obraza świetny film bo gusta mogą być różne, ale jest mi tej osoby przykro bo to wskazuje na to, że zgubiła coś cennego w życiu.

 

Wybacz, ale z tekstami "oj stary nie zrozumiałeś filmu" lub "jest mi tej osoby przykro, bo to wskazuje na to, że zgubiła coś cennego w życiu" to nie do mnie...  Ja rozumiem twój punkt widzenia, ale jest on tak potwornie pusty, banalny i naiwny, jak głównego bohatera.

 

Szczytem egoizmu to popisał się akurat ów supertramp, który nie potrafił żyć w społeczeństwie. Odrzucenie cywilizacji i konsumpcjonizmu brzmi fajnie, ale sposób w jaki to zrobił jest postawą bierną.

 

"Dla mnie właśnie film jest mega z tego powodu, że fajnie pokazuje dwa bieguny - ludzi żyjących ideą, którzy kochają życie i nie boją się ryzyka i tych drugich, zniewolonych, bezideowych, którzy są jak chore drzewo zabierające wszystko co najlepsze wszystkiemu co rośnie dookoła niego."

 

Dla Ciebie zapewne człowiekiem, który żyje ideą był supertramp, a cała reszta to Ci drudzy. Ja to widzę zupełnie odwrotnie. To tramp pochłonięty swoją durną ideologią był "chory" i zabrał wszystko co najlepsze (w tym siebie) swojej rodzinie, przyjaciołom, dziewczynie, nawet ludziom, których spotkał podczas swej podróży. Mógł pomóc wielu ludziom stworzyć coś dobrego, pozytywnego. Tymczasem uciekł poddając się bez walki z zniewoleniem dzisiejszego świata.

 

Z resztą pomijając aspekty filozoficzne, to film sam w sobie nie oferuje niczego co miałoby mu tak windować ocenę, jak ma to miejsce. Kompletnie nie rozumiem fenomenu tego filmu.

 

 

ale to tylko pokazuje co było jego ostatecznym i największym celem -odrzucenie materializmu i tego wszystkiego przez co znienawidził najbliższych mu ludzi. I właśnie dlatego, co się rzadko zdarza, podoba mi się prztłumaczenie tytułu na PL bo jego autor wyłapał sedno sprawy - WSZYSTKO za życie, (nawet życie).

 

Myślę, że dokonałeś tutaj nadinterpretacji, ale daje ona efekt "głębokiego przesłania filmu", w które wierzysz. Dla mnie to tylko naiwne puste i frazesy, ponieważ poprzez swoje odrzucenie materializmu nic nie osiągnął. Ba, nawet do tego materializmu wracał! (Po przykłady musiałbym jeszcze raz obejrzeć ten film by wypunktować, a ogladałem go z 2 lub 3 lata temu). Jego życie nie stało się w żaden sposób lepsze, a wręcz poprzez swoje decyzje miało negatywny wpływ na życie innych.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

 

 

Dla Ciebie zapewne człowiekiem, który żyje ideą był supertramp, a cała reszta to Ci drudzy

 

Nie, Ci drudzy to jego rodzice. Reszta może i ucierpiała, ale to "efekt uboczny" uzyskania życia i wolności przez bohatera.

 

 

 

Z resztą pomijając aspekty filozoficzne, to film sam w sobie nie oferuje niczego co miałoby mu tak windować ocenę, jak ma to miejsce. Kompletnie nie rozumiem fenomenu tego filmu.

 

Hmm, pomijając aspekty filozoficzne to on oferuje masę rzeczy:

- synergia obrazu z muzyką

- świetny pomysł z narracją siostry

- wg mnie aktorzy też bardzo dobrze dobrani (jak nie lubię Hirsha tutaj pasował świetnie)

 

I jeszcze masa rzeczy, których nie pamiętam bo film oglądałem dość dawno temu.

 

 

 

 Jego życie nie stało się w żaden sposób lepsze, a wręcz poprzez swoje decyzje miało negatywny wpływ na życie innych.

 

Cięgle powtarza się jeden i ten sam argument. Kierwa, gość był nastolatkiem, żył chwilą, łapał dzień, nie myślał co będzie, miał w sobie ten pierwiastek spontaniczności, który z czasem się traci i jego śmierć była wynikiem mixu tego wszystkiego. Skoro to do Ciebie nie przemawia to nie wiem co przemawia. Ale chętnie usłyszę od Ciebie opinie nt. takich filmów/ksiązek jak:

- Stowarzyszenie umarłych poetów

- filmy Aronofskiego, w szczególności Źródło

- filmy Kubricka, w szczególności Eyes Wide Shut

- American Beauty

- Big Fish

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Widziałem tylko stowarzyszenie umarłych poetów i to był akurat bardzo dobry film. Zestawiać go z Into The Wild to dla niego obraza.

Pozostałych wymienionych przez Ciebie nie widziałem. Od Aronofskiego widziałem tylko wrestler, swan, requiem, kubricka tylko pomarancze i lsnienie. American beauty i big fish leżą na dysku i czekają na obejrzenie :-)

Odniosę się tylko do tego, bo nie chce już rozwalać tematu, jednym niezbyt udanym filmem
 

Hmm, pomijając aspekty filozoficzne to on oferuje masę rzeczy:

- synergia obrazu z muzyką

- świetny pomysł z narracją siostry

- wg mnie aktorzy też bardzo dobrze dobrani (jak nie lubię Hirsha tutaj pasował świetnie) I jeszcze masa rzeczy, których nie pamiętam bo film oglądałem dość dawno temu.


Dopasowanie.synergia było moim zdanie zbyt silne i zbyt oczywiste sprawialo efekt "podania wszystkiego na tacy". Nie odniosłeś takiego wrażenia, że reżyser ma Ciebie za idiotę, który nie potrafi myśleć i nawet w słowach piosenek musi pokazywać o co mu chodzi?. Narracja siostry, czy ogólnie rzecz biorąc narracja trzecioosobowa to nic szczególnego ostatnio chociażby wykorzystane w Złodziejce książek (z lepszym efektem). Aktorstwo to najsłabszy element tego filmu, gra sztuczna, Hirsch dostał rolę, która mogła być dla niego tym samym co Taksówkarz dla Roberta De Niro, ale nie podołał, ta rola go kompletnie przerosła. Nie uniósł ciężaru jednoosobowego przedstawienia w mojej opinii, z którą zapewne się nie zgodzisz, ale tu już pozostajemy w sferze gusta. O ile porozmawiać o nich zawsze warto, to w przypadku przekonania drugiej strony na zdanie pierwszej, to jest to w zasadzie niemożliwe.
 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.