Skocz do zawartości

Inwestowanie 2022


Sewer

Rekomendowane odpowiedzi

2 minuty temu, barcalover napisał(a):

 

Z ciekawości analogiczną arbitralną granicę stawiasz dla pozycji minusowych? Tzn. np. przy -25% automatycznie sprzedajesz?

Prawdę powiedziawszy nie wiem co by było w analogią w tej sytuacji - przy minus 25 to bym raczej dokupywał 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

8 minut temu, fluber napisał(a):

Prawdę powiedziawszy nie wiem co by było w analogią w tej sytuacji - przy minus 25 to bym raczej dokupywał 

To chyba potwierdza fakt, że to jest podejście bardzo emocjonalne? Ani +50% nie "pogarsza" danego aktywa, ani -25% go nie poprawia w próżni :) Ciekawy temat.

Część inwestorów i dziennikarzy faktycznie czasami argumentuje swoje spojrzenie na aktywo, że "musi spaść, bo za dużo urosło" i samo w sobie to też jestem w stanie zrozumieć, ale nawet wtedy nie ma sensu imo kierować się wynikiem akurat mojej pozycji, tylko np. prześledzić wynik aktywa względem jakichś długoterminowych średnich kroczących itp.

Edytowane przez barcalover
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

10 minut temu, barcalover napisał(a):

To chyba potwierdza fakt, że to jest podejście bardzo emocjonalne? Ani +50% nie "pogarsza" danego aktywa, ani -25% go nie poprawia w próżni :) Ciekawy temat.

Część inwestorów i dziennikarzy faktycznie czasami argumentuje swoje spojrzenie na aktywo, że "musi spaść, bo za dużo urosło" i samo w sobie to też jestem w stanie zrozumieć, ale nawet wtedy nie ma sensu imo kierować się wynikiem akurat mojej pozycji, tylko np. prześledzić wynik aktywa względem jakichś długoterminowych średnich kroczących itp.

Ze sprzedawaniem powyżej 100 procent pewnie tak, ale poza tym to chyba nie? Tzn ja jakoś często nie rewiduje swoich przewidywań czy analiz, więc raczej logiczne, że jak kupuje coś za 100, bo myślę że będzie za 300 to chętniej kupię za 75 (bo wciąż myślę że będzie po 300). 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

4 minuty temu, fluber napisał(a):

Ze sprzedawaniem powyżej 100 procent pewnie tak, ale poza tym to chyba nie? Tzn ja jakoś często nie rewiduje swoich przewidywań czy analiz, więc raczej logiczne, że jak kupuje coś za 100, bo myślę że będzie za 300 to chętniej kupię za 75 (bo wciąż myślę że będzie po 300). 

No, ale sprzedajesz, jak jest za 200, więc dobrowolnie ucinasz swój potencjał na zysk :) 

Rozumiem Cię, więc nie ma co drążyć. Ja próbuję mieć wszystko rozpisane i podchodzę jak najbardziej technicznie, żeby nie mieć takich rozkmin po +50 czy +100%.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

12 minut temu, barcalover napisał(a):

No, ale sprzedajesz, jak jest za 200, więc dobrowolnie ucinasz swój potencjał na zysk :) 

No tak po prawdzie to jeżeli wypłacam z czegos co typowałem że będzie za 300 gdy jest za 200 żeby kupić coś co typowałem, że będzie za 300 gdy jest za 75 to raczej dobrowolnie zwiększam potencjał na zysk;)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

15 minut temu, fluber napisał(a):

No tak po prawdzie to jeżeli wypłacam z czegos co typowałem że będzie za 300 gdy jest za 200 żeby kupić coś co typowałem, że będzie za 300 gdy jest za 75 to raczej dobrowolnie zwiększam potencjał na zysk;)

Nie no, mówiliśmy o jednym i tym samym aktywie i zachowaniu przy -25% oraz +100%, zakładając cel +200%, który przytoczyłeś :) Jeśli miałbyś na pączki sytuacje, że coś, co widzisz na poziomie 300 spada ze 100 do 75, to praktycznie wszystko by się opłacało sprzedać, żeby w ten sposób "zwiększyć potencjał na zysk".

Ale dobrze, że mamy różne podejście, bo i tak kluczem dla trzymania się strategii w różnych okresach jest przekonanie i konsekwencja, więc powodzenia i pewnie z czasem będziemy obaj ze swoich podejść wyciągać wnioski.

Edytowane przez barcalover
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, barcalover napisał(a):

Nie no, mówiliśmy o jednym i tym samym aktywie i zachowaniu przy -25% oraz +100%, zakładając cel +200%, który przytoczyłeś :) Jeśli miałbyś na pączki sytuacje, że coś, co widzisz na poziomie 300 spada ze 100 do 75, to praktycznie wszystko by się opłacało sprzedać, żeby w ten sposób "zwiększyć potencjał na zysk".

Ale dobrze, że mamy różne podejście, bo i tak kluczem dla trzymania się strategii w różnych okresach jest przekonanie i konsekwencja, więc powodzenia i pewnie z czasem będziemy obaj ze swoich podejść wyciągać wnioski.

Jedno mamy wspólne - obaj inwestujemy w długoterminowej perspektywie (ja pewnie minimum do 2055, może 2060 zanim przerzuce się na obligacje, czy inne gwarantowane lokaty), więc obaj raczej powinniśmy teraz kupować gdy coś tanieje (bo okazja) i sprzedawać gdy coś mocno rośnie (bo lepiej przeznaczyć na inną okazję)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

43 minuty temu, fluber napisał(a):

Jedno mamy wspólne - obaj inwestujemy w długoterminowej perspektywie (ja pewnie minimum do 2055, może 2060 zanim przerzuce się na obligacje, czy inne gwarantowane lokaty), więc obaj raczej powinniśmy teraz kupować gdy coś tanieje (bo okazja) i sprzedawać gdy coś mocno rośnie (bo lepiej przeznaczyć na inną okazję)

A gdzie trzymasz pieniądze, żeby kupować gdy coś tanieje? Bo ja właśnie trzymam w obligacjach(T-Bills, obligacje korporacyjne).
Ostatnio kupiłem trochę akcji/crypto(PDD, Novo, Ethereum)  i tam mam w obecnej chwili 40% zainwestowanego kapitału. 60% to obligacje w dolarach które właściwie są dla mnie gotówką którą w każdej chwili mogę zainwestować w akcje jak będą dalsze spadki. To jest moja ryzykowna część kapitału.

Oprócz tego mam IKE obligacje indeksowane inflacją - właściwie jedyne aktywa w PLN (180k), od paru lat wykorzystuję limit IKE, wiem teraz zysk raczej nie wielki, ale traktuję to jako poduszka bezpieczeństwa gdyby coś się wydarzyło a jak nie to będą na emeryturę. 

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

9 minut temu, mcreativo napisał(a):

A gdzie trzymasz pieniądze, żeby kupować gdy coś tanieje? Bo ja właśnie trzymam w obligacjach(T-Bills, obligacje korporacyjne).
Ostatnio kupiłem trochę akcji/crypto(PDD, Novo, Ethereum)  i tam mam w obecnej chwili 40% zainwestowanego kapitału. 60% to obligacje w dolarach które właściwie są dla mnie gotówką którą w każdej chwili mogę zainwestować w akcje jak będą dalsze spadki. To jest moja ryzykowna część kapitału.

Oprócz tego mam IKE obligacje indeksowane inflacją - właściwie jedyne aktywa w PLN (180k), od paru lat wykorzystuję limit IKE, wiem teraz zysk raczej nie wielki, ale traktuję to jako poduszka bezpieczeństwa gdyby coś się wydarzyło a jak nie to będą na emeryturę. 

 

Ja z pewnością nie wrzucam aż tak dużo środków w okazje, bo z żoną wypełniamy oboje zarówno ike obligacje jak i ikze obligacje. Nadwyzki trzymam na tym nisko oprocentowanym koncie w xtb bo z xtb korzystam do inwestowania i wolę mieć od razu pod ręką. Ale generalnie jak nie widzę jakiegoś no brainera to w styczniu wypełniamy po prostu limity ikze i ike na dzień dobry.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

13 minut temu, fluber napisał(a):

Ja z pewnością nie wrzucam aż tak dużo środków w okazje, bo z żoną wypełniamy oboje zarówno ike obligacje jak i ikze obligacje. Nadwyzki trzymam na tym nisko oprocentowanym koncie w xtb bo z xtb korzystam do inwestowania i wolę mieć od razu pod ręką. Ale generalnie jak nie widzę jakiegoś no brainera to w styczniu wypełniamy po prostu limity ikze i ike na dzień dobry.

Czemu nie ike w etfy rynkowe zamiast obligi, skoro i tak masz ponad 20 lat przed wyjęciem bez podatku belki?

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

7 minut temu, P_M napisał(a):

Czemu nie ike w etfy rynkowe zamiast obligi, skoro i tak masz ponad 20 lat przed wyjęciem bez podatku belki?

 

Bo moja tolerancja na ryzyko jest bardzo niska. Wrzucam na giełdę tylko to, z czego stratą dosłownie do zera jestem się w stanie pogodzić. Daje mi to duży spokój i pozwala lepiej funkcjonować zawodowo 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Teraz, fluber napisał(a):

Bo moja tolerancja na ryzyko jest bardzo niska. Wrzucam na giełdę tylko to, z czego stratą dosłownie do zera jestem się w stanie pogodzić. Daje mi to duży spokój i pozwala lepiej funkcjonować zawodowo 

Rozumiem, ale w tak długim terminie etfy rynkowe mają ryzyko niewiele wyższe niż obligi.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, fluber napisał(a):

Jedno mamy wspólne - obaj inwestujemy w długoterminowej perspektywie (ja pewnie minimum do 2055, może 2060 zanim przerzuce się na obligacje, czy inne gwarantowane lokaty),

Ok, ale nie jest tak, że już jesteś w zasadzie przerzucony na obligacje i inne gwarantowane lokaty? Na oko to będzie +80% części Twojego kapitału zainwestowanego, wliczając konta emerytalne, prawda? Czyli co, w 2055 lub 2060 zwiększysz ten udział do 100%? Wydaje mi się, że rynek wcześniej Cię przekona do pójścia w drugą stronę, jak zobaczysz, że zmiana stosunku typu aktywów w portfelu praktycznie nie tworzy zagrożenia naruszenia planu na 2055-2060, a sprawia, że pojawia się coraz większa szansa na przesunięcie tej daty na np. 2045.

2 godziny temu, fluber napisał(a):

więc obaj raczej powinniśmy teraz kupować gdy coś tanieje (bo okazja) i sprzedawać gdy coś mocno rośnie (bo lepiej przeznaczyć na inną okazję)

Ja kupuję, gdy coś tanieje, ale bo "tanieje", tylko bo to jest "coś", o którym już wcześniej zdecydowałem, że dokupię. Ale ten przykład rozumiem - cel np. dokupienia aktywa X za określoną wcześniej kwotę po spadku o określony %. Tak, to sam stosuję.

Sprzedawanie to osobna kwestia i tutaj po prostu się nie zgadzam, bo to miałoby sens, gdyby się było np. w roku 2053 i chciało przejść na emeryturę w 2055, natomiast z horyzontem +15 lat, sprzedawanie czegoś tylko dlatego, że wartość urosła, jest imo nierozsądne.

Jeszcze tak spojrzałem na swój stary arkusz, w którym liczyłem, kiedy potencjalnie mógłbym przejść na emeryturę przy określonych założeniach i tam mi wychodziło 2044, ale u mnie są oczywiście dużo większe krótkoterminowe wahania przez to, w co inwestuję.

W każdym razie to, co mogłoby mieć większy sens, to określanie % osiągnięcia celu (aktualna wartość portfolio / kwota potrzebna do emerytury w danym momencie), na którym przerzucałoby się kapitał z aktywów ryzykownych do mniej ryzykownych. Czyli jeśli część agresywna portfela sprawiła, że jesteś teraz w 30% drogi, a nie w 25%, to sprzedajesz część i "podwyższasz" sobie podłogę z poziomu powiedzmy 20% (dla 25%) do 22% (dla 27,5%), bo przerzuciłeś część zysków do obligacji. Potem przy nowym kapitale decydujesz, czy są dobre okazje, by powiększyć agresywną część portfela, czy nie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

6 godzin temu, P_M napisał(a):

Rozumiem, ale w tak długim terminie etfy rynkowe mają ryzyko niewiele wyższe niż obligi.

Dlatego też pytałem o motywację do Waszych inwestycji. Ja nie potrafię przeskoczyć w głowie tego ryzyka, bo pamiętam jak z rodziną byliśmy bardzo biedni i odrzucam każde niepotrzebne ryzyko kosztem mniejszych zysków. 

6 godzin temu, barcalover napisał(a):

Ok, ale nie jest tak, że już jesteś w zasadzie przerzucony na obligacje i inne gwarantowane lokaty? Na oko to będzie +80% części Twojego kapitału zainwestowanego, wliczając konta emerytalne, prawda? Czyli co, w 2055 lub 2060 zwiększysz ten udział do 100%? Wydaje mi się, że rynek wcześniej Cię przekona do pójścia w drugą stronę, jak zobaczysz, że zmiana stosunku typu aktywów w portfelu praktycznie nie tworzy zagrożenia naruszenia planu na 2055-2060, a sprawia, że pojawia się coraz większa szansa na przesunięcie tej daty na np. 2045.

Tak, ponad 80 procent.

Jak w 2060 będę szedł na emeryturę to nie chce mieć już absolutnie niczego na giełdzie, wyłącznie pewny procent. Nie celuje we wcześniejszą emeryturę, bo za bardzo uwielbiam swoją pracę:)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, fluber napisał(a):

Dlatego też pytałem o motywację do Waszych inwestycji. Ja nie potrafię przeskoczyć w głowie tego ryzyka, bo pamiętam jak z rodziną byliśmy bardzo biedni i odrzucam każde niepotrzebne ryzyko kosztem mniejszych zysków. 

Tak, ponad 80 procent.

Jak w 2060 będę szedł na emeryturę to nie chce mieć już absolutnie niczego na giełdzie, wyłącznie pewny procent. Nie celuje we wcześniejszą emeryturę, bo za bardzo uwielbiam swoją pracę:)

Pajeet, lata ci się pojebały tym razem, fluber powinien mieć więcej niż 31 lat xD.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

12 godzin temu, fluber napisał(a):

Tak, ponad 80 procent.

Jak w 2060 będę szedł na emeryturę to nie chce mieć już absolutnie niczego na giełdzie, wyłącznie pewny procent. Nie celuje we wcześniejszą emeryturę, bo za bardzo uwielbiam swoją pracę:)

Ja też lubię swoją pracę, przecież nikt nie mówi, że jak zbudujesz kapitał na emeryturę wcześniej, to nie będziesz mógł pracować i będziesz zmuszony żyć tylko z kapitału. Raczej mało kto z osób inwestujących planuje przestać pracować. Ba - myślę, że w wielu przypadkach praca ze zbudowanym kapitałem emerytalnym jest jeszcze przyjemniejsza i produktywniejsza, niż bez.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.