Skocz do zawartości

PRAWDZIWY LIDER


ignazz

Rekomendowane odpowiedzi

W związku z ogromnym zainteresowaniem w wymianie poglądów kto jest jaki liderem swojego zespołu proponuję przeanalizować w odrebnym temacie ww problem. która ekipa NBA ma lidera z prawdziwego zdarzenia?

 

SAS - mimo krytyki i pewnego zamkniecia w sobie Tim Duncan jest odpowiednim liderem dla Mistrzów. W związku z niebywale solidna i równą grą po obu stronach parkietu wprowadza w poczynania Ostróg duzo spokoju. potrafi jednak szarpnąć drużyną, ostatnio coraz więcej w nim widocznej agresji i pasji, jest osobą o poczuciu humoru. W spokojnym prowincjonalnym SA przyzwyczajonym do cichego liderowania Admirała jest to gracz idealny. Podkreślić jednak trzeba że lider idealny w SA bo w LA czy NY już nie. Za duzo tam mediów i hałasu.

Ocena: 5+ (edit; w SAS 6)

Pistons - drużyna wicemistrza także ma lidera z prawdziwego zdarzenia. Billups jest także typem cichego lidera ( na tle emocjonalnie gorących Tłoków), widać że tu znalazł idealne miejsce, został opoką druzyny jeśli chodzi o wynik końcowy, potrafi utemperować najgoratsze głowy, świetne relacje z trenerami. FT i wymuszanie fauli zabójcze. Jeden z najbardziej niedocenionych nadal graczy NBA.

Ocena: 6

suns - w postaci nasha również posiadają prawdziwego lidera, który poprzez niesamowity przegląd sytuacji fantastycznie kreuje partnerów, a robi to b. widowiskowo. Sukces Amare w części wykreował Kanadyjczyk.

Ocena:5+

heat- kolejna ekipa posiadająca prawdziwegi Lidera, Szaka, pomimo oddania pola Wade'owi to Szak jest Liderem, opoką, wyrocznią a relacje z kolegami z boiska uważam za wzorcowe. Szak przeszedł wiele zmian, na lepsze jeżeli chodzi o mentalność. Przy słabszym liderze ta mieszanka wybuchowa dawno by eksplodowała. a i w PO nie powiedzieli ostatniego słowa.

Ocena: 5+

Indy - JON, pomimo zamieszania z Artestem, jedynym problemem liderowania jest fakt urazowości, niestety JON często lideruje z boku i jest to jeden z niewielu powodów słabszej oceny liderszipu.

Ocena: 4+

Cavs - na ocenę dokonań Leb jeszcze za szybko ale sprawa liderowania ekipie Cavs dawno jest rozstrzygnięta. to gracz najbliższy MJ, jeśli chodzi o umiejętności czysto koszykarskie. MJ był fantastycznym liderem i tego oczekuje sie od Le. niestety gracz choć młody już doprowadził do wywalenia trenera. A tak nie powinno się zaczynać wyścigu o legendę.

Ocena: 4

LAL - miał być jeden lider zamiast dwóch to jest! Błąd polegał na pewno na transferze Szaka do Miami bo dostano w zamian średni materiał na uzupełnienie składu. cokolwiek by pisać o Kobie'm to jest graczem nietuzinkowym ( ile tuzinów w 81?) ale jeszcze nie jest Liderem idealnym. ciągnie druzynę ofensywnie ale poprzez liczbę rzutów. Z drugiej strony jeśli podawał parnerowi na idealną pozycje a inni nie trafiali z łatwych pozycji? co robić? na ocenę końcową K8 zasłuży dopiero po uzupełnieniu składu. na dzień dzisiejszy po prostu K8 nie ma szans komu liderować. Jednak fakt że Jax przyjął pracę w LA coś znaczy. cieniem na osobie K8 kładzie się afera seksualna. to nie pomogło mu brać na siebie jak piorunochron krytykę wobec jego partnerów, a tego się od lidera oczekuje. Odpowiedzialności.

Ocena: 4-

 

Philly - osobę AI przedstawiać nie trzeba. Lider 76 ciągnie co roku moim zdaniem coraz słabszy ( choć obecnie perspektywiczny) team w stronę PO. I chwała mu za to. Jeśli by oceniać poszczególne lata to za sam 2001 rok dałbym mu 6, ale.... obecnie jest po Atrteście najbardziej kontrowersyjną osobą w NBA a zespół 76 zmierza do stabilizacji i równomiernego rozwoju. Czasy szarpanego i agresywnego liderowania w Philly powoli odchodzą. Wcześniej przejąwszy schedę po Sir Barkleyu wiele uchodziło. Ostatnie wydarzenia wskazują że raczej AI nie dopasuje sie do klimatów Philly! Tam młodzi gracze potrzebują gracza pokroju cichego mentora niż głośnego i widowiskowego gracza który ciągle chce coś udowodnić. Drobna przemiana MJ w przeddzień 2 serii 3x Mistrz tu nie nastąpi i to bedzie powód odejścia albo Ai albo innych z 76.

Ocena: 4-

 

Dallas - Dirk Nowizki - coś drgnęło w ekipie nr 1 na Zachodzie ( obecnie)

wpływ na wysokie notowania ma na pewno niesamowita praca trenera, jego wpływ na grę, rozwój systemów obronnych i rozwój młodych (howard!!!) nie ma bólu po finleyu ale największy udział w tym ma kolejny cichy lider dirk. jest on ze zwględu na kraj pochodzenia najbardziej może nietypowyn z wymienionych liderów ale do bólu skutecznym. Po raz pierwszy z resztą w obecnych rozgrywkach dirk pozwolił sobie ( i jeszcze czasy PO) na totalną krytyke kolegów i o dziwo przyniosło skutek. dirk jest nietykalny w dallas ( LAL o tym wie w kontekście Szaka) i to w organizacji Mavs przynosi efekty. można zastanawiać się nad stylem gry w PO, ale fakty są takie. Dallas są ekipą coraz silniejszą mentalnie a Dirk jest tu najważniejszy ogniwem

Ocena: 4+

 

w historii NBA wielu graczy było niesamowitymi liderami:

ci najwięksi moim zdaniem to:

Clyde Drexler

Charles Barkley

David Robinson

Larry Bird

Reggie Miller

Big O

Magic Johnson

MJ

 

a wielkim niespełnionym ale szykowanym na kolejnego lidera był niezwykle utalentowany Reggie Lewis # 35 (RIP)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Sam miałem ochotę założyć taki temat, ale przez mój wrodzony brak obiektywizmu tego nie zrobiłem, postaram się jednak drażliwe punkty ominąć :wink:

 

SAS - mimo krytyki i pewnego zamkniecia w sobie Tim Duncan jest odpowiednim liderem dla Mistrzów. W związku z niebywale solidna i równą grą po obu stronach parkietu wprowadza w poczynania Ostróg duzo spokoju. potrafi jednak szarpnąć drużyną, ostatnio coraz więcej w nim widocznej agresji i pasji, jest osobą o poczuciu humoru. W spokojnym prowincjonalnym SA przyzwyczajonym do cichego liderowania Admirała jest to gracz idealny. Podkreślić jednak trzeba że lider idealny w SA bo w LA czy NY już nie. Za duzo tam mediów i hałasu.

Ocena: 5+

Duncan jest dla mnie prawdziwym, najwięszym liderem dzisiejszej NBA, nie ma problemu z pozostawaniem w cieniu, pozwala innym błyszczeć i ma już trzy pierścionki w efekcie.

 

 

Pistons - drużyna wicemistrza także ma lidera z prawdziwego zdarzenia. Billups jest także typem cichego lidera ( na tle emocjonalnie gorących Tłoków), widać że tu znalazł idealne miejsce, został opoką druzyny jeśli chodzi o wynik końcowy, potrafi utemperować najgoratsze głowy, świetne relacje z trenerami. FT i wymuszanie fauli zabójcze. Jeden z najbardziej niedocenionych nadal graczy NBA.

Ocena: 6

Jestem pod wrażeniem gry Billupsa, ale nie oceniłbym go wyżej niż Duncana z pewnością cechy lidera jednak ma.

 

suns - w postaci nasha również posiadają prawdziwego lidera, który poprzez niesamowity przegląd sytuacji fantastycznie kreuje partnerów, a robi to b. widowiskowo. Sukces Amare w części wykreował Kanadyjczyk.

Ocena:5+

Tu jest problem bo podobnie jak Kidd jest pass first PG a tacy zwykle są w pewnym sensie liderami, ułatwiają grę innym itd. Nie uważam go za świetnego lidera, jest w drużynie idealnie pasujacej do jego stylu gry, ułatwia grę innym, ale nie wiem sam czegoś mi tutaj brakuje.

 

heat- kolejna ekipa posiadająca prawdziwegi Lidera, Szaka, pomimo oddania pola Wade'owi to Szak jest Liderem, opoką, wyrocznią a relacje z kolegami z boiska uważam za wzorcowe. Szak przeszedł wiele zmian, na lepsze jeżeli chodzi o mentalność. Przy słabszym liderze ta mieszanka wybuchowa dawno by eksplodowała. a i w PO nie powiedzieli ostatniego słowa.

Ocena: 5+

hmm co by tu powiedzieć :) Shaq ma kilka cech świetnego lidera, ma niestety również takie jakich lider absolutnie mieć nie powinien.

 

Indy - JON, pomimo zamieszania z Artestem, jedynym problemem liderowania jest fakt urazowości, niestety JON często lideruje z boku i jest to jeden z niewielu powodów słabszej oceny liderszipu.

Ocena: 4+

No nie wiem, lubię Jermaine'a strasznie, ale liderem w Pacers był Reggie, Jermaine musi dopiero pokazać, że nim potrafi być a przez Artesta i kontuzje jak dotąd nie ma okazji.

 

Cavs - na ocenę dokonań Leb jeszcze za szybko ale sprawa liderowania ekipie Cavs dawno jest rozstrzygnięta. to gracz najbliższy MJ, jeśli chodzi o umiejętności czysto koszykarskie. MJ był fantastycznym liderem i tego oczekuje sie od Le. niestety gracz choć młody już doprowadził do wywalenia trenera. A tak nie powinno się zaczynać wyścigu o legendę.

Ocena: 4

Jaa, jedyne co upodabnie go do łysego to numer na koszulce i uwielbienie mediów. Przecież pod względem stylu gry to zupełnie inny gracz, pod względem mentalnym dzieli ich przepaść pod żadnym względem nie przypomina Jordana poza tymi dwoma wymienionymi. Za często wygląd jakby po prostu nie chciał brać odpowiedzialności w decydujących momentach na własne barki jakby ktoś mu kazał bo jest gwiazdą i powinien, ale to nie jest naturalne.

 

LAL - miał być jeden lider zamiast dwóch to jest! Błąd polegał na pewno na transferze Szaka do Miami bo dostano w zamian średni materiał na uzupełnienie składu. cokolwiek by pisać o Kobie'm to jest graczem nietuzinkowym ( ile tuzinów w 81?) ale jeszcze nie jest Liderem idealnym. ciągnie druzynę ofensywnie ale poprzez liczbę rzutów. Z drugiej strony jeśli podawał parnerowi na idealną pozycje a inni nie trafiali z łatwych pozycji? co robić? na ocenę końcową K8 zasłuży dopiero po uzupełnieniu składu. na dzień dzisiejszy po prostu K8 nie ma szans komu liderować. Jednak fakt że Jax przyjął pracę w LA coś znaczy. cieniem na osobie K8 kładzie się afera seksualna. to nie pomogło mu brać na siebie jak piorunochron krytykę wobec jego partnerów, a tego się od lidera oczekuje. Odpowiedzialności.

Ocena: 4-

tutaj żeby burzy nie wywoływać nic nie napiszę poza pytaniem : o co chodzi w tym fragmencie :?: cieniem na osobie K8 kładzie się afera seksualna. to nie pomogło mu brać na siebie jak piorunochron krytykę wobec jego partnerów, a tego się od lidera oczekuje. Odpowiedzialności.

Philly - osobę AI przedstawiać nie trzeba. Lider 76 ciągnie co roku moim zdaniem coraz słabszy ( choć obecnie perspektywiczny) team w stronę PO. I chwała mu za to. Jeśli by oceniać poszczególne lata to za sam 2001 rok dałbym mu 6, ale.... obecnie jest po Atrteście najbardziej kontrowersyjną osobą w NBA a zespół 76 zmierza do stabilizacji i równomiernego rozwoju. Czasy szarpanego i agresywnego liderowania w Philly powoli odchodzą. Wcześniej przejąwszy schedę po Sir Barkleyu wiele uchodziło. Ostatnie wydarzenia wskazują że raczej AI nie dopasuje sie do klimatów Philly! Tam młodzi gracze potrzebują gracza pokroju cichego mentora niż głośnego i widowiskowego gracza który ciągle chce coś udowodnić. Drobna przemiana MJ w przeddzień 2 serii 3x Mistrz tu nie nastąpi i to bedzie powód odejścia albo Ai albo innych z 76.

Ocena: 4-

Tutaj też nie będe wiele pisał poza tym, że nie zgadzam się ze stwierdzeniem co raz słabszy zespół.

 

Dallas - Dirk Nowizki - coś drgnęło w ekipie nr 1 na Zachodzie ( obecnie)

wpływ na wysokie notowania ma na pewno niesamowita praca trenera, jego wpływ na grę, rozwój systemów obronnych i rozwój młodych (howard!!!) nie ma bólu po finleyu ale największy udział w tym ma kolejny cichy lider dirk. jest on ze zwględu na kraj pochodzenia najbardziej może nietypowyn z wymienionych liderów ale do bólu skutecznym. Po raz pierwszy z resztą w obecnych rozgrywkach dirk pozwolił sobie ( i jeszcze czasy PO) na totalną krytyke kolegów i o dziwo przyniosło skutek. dirk jest nietykalny w dallas ( LAL o tym wie w kontekście Szaka) i to w organizacji Mavs przynosi efekty. można zastanawiać się nad stylem gry w PO, ale fakty są takie. Dallas są ekipą coraz silniejszą mentalnie a Dirk jest tu najważniejszy ogniwem

Ocena: 4+

 

Poczekam na PO i to czego tam dokona i wtedy ocenię to jakim jest liderem bo sezonowe wyczyny do mnie nie przemawiają a w PO jak dotąd jako lider mnie nie powalił na kolana.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Hmm dobrych liderów jest w NBA wielu, ale tych wybitnych już mniej.

 

Ja dzielę ich na dwie kategorie.

 

 

Po pierwsze liderzy, którzy ciagnąl swój zespół, dzieki nim druzyna wygrywa, bez nich jest wiele gorzej. Potrafia wziać na siebie cieżar gry, poderwać zespł keidy zaczyna przegrywać, oddaja kluczowe rzuty w meczu i trafiają, bo bez tego cieżko byc liderem. Jednym słowem gdyby nie oni, to zespół nic by nie osiągnął. Tutaj moim zdaniem ideałem jest obecnie Iverson, moge wspomnieć też takich graczy jak Nash, Carter czy kiedys Jordan.

 

Drugo rodzaj to taki rodzaj graczy, który jest dobrym duchem zepsołu, dba o atmosferę w szatni w zespole, psychicznie pozytywnie wplywa na kolegów, stara sie ich trzymać razem. Moze usunać sie w cień, pomóc w czymś koledze. Dba o dobro klubu staraac sie brać udzial w tworzeniu skladu i wplywaie na trebera by ten jak najlepiej wykonywal pracę, ale też na zawodnikó by im było jak najlepiej. Weźmie pod swoje dkrzydła debiutanta, wykona brudna robotę. Nie koniecznie odda ostatni, kluczowy rzut. Moim zdaniem są to gracze pokroju Snowa, Duncana, Billupsa.

 

Jeśli ktoś posiada cechy z grupy 1 lub 2 to uwazam go za dobrego lider. Oczywiscie lider idealny powinien już mieć po części zalet z obu tych typów, wtedy można mówić, że jest wybitnym liderem, wtedy jest nie do zatrzymania. Jeśli je posiada, ale zasluguje na krytykę z innych powodów które niekorzystnie wplywajana zespół, to wybitny nie jest i nie będzie.

 

A na takiej liscie TOP liderów NBA umieścilbym takich graczy jak Billups (chyba dzisiaj na 1 miejscu), Duncan i Iverson, jeszcze kilku by sie znalazło, ale ta trójka to dla mnie absolutny TOP. Liste negatywną też mam ale bedzie awantura wiec nie umieszczam :)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja rozumiem, że niektórych mogą te wszystkie spory męczyć, Joseph ma dosyć czytania tego wszystkiego, wielokrotnie mówię sobie, że już kończę, daję spokój, ale wtedy najczęściej właśnie Monty pisze coś obok czego nie mogą przejść obojętnie :)

 

Po pierwsze liderzy, którzy ciagnąl swój zespół, dzieki nim druzyna wygrywa, bez nich jest wiele gorzej. Potrafia wziać na siebie cieżar gry, poderwać zespł keidy zaczyna przegrywać, oddaja kluczowe rzuty w meczu i trafiają, bo bez tego cieżko byc liderem. Jednym słowem gdyby nie oni, to zespół nic by nie osiągnął. Tutaj moim zdaniem ideałem jest obecnie Iverson, moge wspomnieć też takich graczy jak Nash, Carter czy kiedys Jordan.

Monty no proszę chociaż raz zdobądź się na odrobinę obiektywizmu, już przez wzgląd na na zwykłą ludzką przyzwoitość wypadałoby w tej grupie umieścić tego kogo GM wybierają z ogromną przewagą nad resztą w sondzie na gracza, którego chcieliby widzieć oddającego najważniejsze, decydujące rzuty. Już pomijam fakt, że to co napisałeś wyżej można powiedzieć nie tylko o nim, ale o praktycznie każdej ofensywnej gwieździe tej ligi: Arenasie, Lebronie, Melo, Allenie, Dwyanie, T-Macu, Redzie ,Nowitkzkim i całej reszcie, ci goście, których wymieniłeś obecnie grajacy nie stanowią w żadnym wypadku wyjątku, jakiejś anomalii.

 

Nie zauważyłeś, że pisząc to:

Drugo rodzaj to taki rodzaj graczy, który jest dobrym duchem zepsołu, dba o atmosferę w szatni w zespole, psychicznie pozytywnie wplywa na kolegów, stara sie ich trzymać razem. Moze usunać sie w cień, pomóc w czymś koledze. Dba o dobro klubu staraac sie brać udzial w tworzeniu skladu i wplywaie na trebera by ten jak najlepiej wykonywal pracę, ale też na zawodnikó by im było jak najlepiej. Weźmie pod swoje dkrzydła debiutanta, wykona brudna robotę. Nie koniecznie odda ostatni, kluczowy rzut. Moim zdaniem są to gracze pokroju Snowa, Duncana, Billupsa.

A następnie to:

Jeśli ktoś posiada cechy z grupy 1 lub 2 to uwazam go za dobrego lider. Oczywiscie lider idealny powinien już mieć po części zalet z obu tych typów, wtedy można mówić, że jest wybitnym liderem, wtedy jest nie do zatrzymania. Jeśli je posiada, ale zasluguje na krytykę z innych powodów które niekorzystnie wplywajana zespół, to wybitny nie jest i nie będzie.

i to:

A na takiej liscie TOP liderów NBA umieścilbym takich graczy jak Billups (chyba dzisiaj na 1 miejscu), Duncan i Iverson, jeszcze kilku by sie znalazło, ale ta trójka to dla mnie absolutny TOP. Liste negatywną też mam ale bedzie awantura wiec nie umieszczam :)

strzeliłeś sobie strasznego samobója :?:

 

Przyczepiłem się tak strasznie głównie do Twoich postów ponieważ kiedy pojawiłem się na tym forum, byłeś jedną z osób, które uważałem za najbardziej obeznane w temacie i dodatkowo obiektywne, gdyby to wszystko napisał ktoś kogo zdania kompletnie nie szanuję uznałbym go zapatrzonego wyłącznie w Iversona fanatyka zlałbym to i nie zawracał sobie głowy. Możemy sobie wszyscy fani Lakers i Sixers wrzucać nawzajem o braku obiektywizmu, ale ja o to nie posądzam naprawdę wszystkich fanów Sixers, kompletnie mnie rozwaliłeś kiedy jako jedyny z fanów AI powiedziałeś, że zrobił dobrze schodząc wtedy z boiska. Widziałem często krytykę AI u innych fanów Sixers, ale u Ciebie naprawdę sobie nie przypominam, za to najczęściej wygłaszczasz opinie, których nie argumentujesz bo nie masz za bardzo jak np. dyskusja o defensywie KB i AI.

 

Dobra wracając do tematu jak powiedziałem wcześniej pierwsza grupa, którą podał Monty jest dużo szersza niż to grono, które wymienił i jeśli ktoś nie spełnia wymienionych tam kryteriów to nie jest nie tylko dobrym liderem, ale również nie jest dobrym czy bardzo dobrym graczem ( chyba, że mówimy o tych mających stricte defensywne zadania żeby nie było wątpliwości )

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

a ja chętnie rozpocznę listę anty liderów i moim zdaniem na dziś takim jest Joe Johnson z Atlanty

Za kasę powędrował z własnej woli do Hawks, przestał liczyc sie w walce o tytuł a i statsy gorsze.

Drugim na liście Zach Randolph, który pokazał jak można wykorzystać koniunkture w NBA, podpisać meega kontrakt i liderować zespołowi - moim zdaniem najgorszemu obecnie w NBA ( srednia ostatnich porażek coś koło -20 ppg)

Absolutnie nie uważam K8 lub AI za antyliderów, choc bliżej do listy temu ostatniemu. :wink:

kolejnym antyliderem byłby C.Boozer ale jest oczywiste że to AK47 rzadzi a gra Okura jest lekiem na całe zło.

Z potencjalnych liderów nalezy wyróżnić Kirka z Bulls ( przyznaje joseph, że po rozmowie z moimi kumplami niedoceniam tego utalentowanego PG, odwołuję co mówiłem, ale spotkałem się z opinią że powinien grać gdzieś indziej - coś w tym jest).

Powoli na liderów wyrastają - Okafor i Howard, a z tych cichych niedocenianych Brand ale z pomoca Cassela

Van - napisałem że LBJ nie jest podobny tylko że mu najbliżej do MJ to znaczy że jest najbardziej prawdopodobne że zdominuje w przyblizony sposób dekadę w NBA, ma zadatki a że nie bedzie drugigo MJ to wiadomo.

Melo? Ja jeszcze nie czuję jego przywództwa w Nuggets, tam jednak wszystko przede wszystkim zależy od zdrowia graczy wysokich.

ps. AI w top3 liderów? Wolne żarty, ani zbyt odpowiedzialny ani nie ma kolekcji tytułow Mistrza a to charakteryzuje tych naj... osobiście do niego nic nie mam ale nie przesadzajmy! Gracz wyjątkowy a niezwykły lider wyjątkowo NIE

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Indy - JON, pomimo zamieszania z Artestem, jedynym problemem liderowania jest fakt urazowości, niestety JON często lideruje z boku i jest to jeden z niewielu powodów słabszej oceny liderszipu.

Ocena: 4+

Tu podobnie jakVan się zupełnie nie zgadzam. Liderem w Pacers był Raggie, a JON był "tylko" świetnym wyrobnikiem od 20/10. Było to widać w poprzednim sezonie, kiedy O'Neal był najpierw zawieszony, a później kontuzjowany. Widać to również teraz i Pacers pokazują, że bez niego sobie radzą. Jermaine jest świetnym graczem, bez dwóch zdań najlepszym PF na wschodzie, ale lider póki co dobrym liderem to on IMO nie jest.

 

a ja chętnie rozpocznę listę anty liderów i moim zdaniem na dziś takim jest Joe Johnson z Atlanty

Za kasę powędrował z własnej woli do Hawks, przestał liczyc sie w walce o tytuł a i statsy gorsze.

Jak już piszesz o statsach to wypadałoby je znać. No chyba, że 19.6 ppg, 6.1 apg, 4.1 rpg, 1.28 spg i 0.38 bpg < 17.1 ppg., 3.5 apg., 5.1 rpg., 0.96 spg. i 0.29 bpg.

 

Najlepszych liderów podzieliłbym na dwie kategorię: ulepszaczy, którzy przede wszystkim sprawiają, że partnerzy grają lepiej i liderów, którzy swoimi zdobyczami ciągną zespół do dobrych wyników i do nich idzie piłka w najważniejszych momentach. Wśród tych pierwszych najlepsi IMO są Nash, Shaq, TD i Kidd, w dalszej kolejności LBJ. W tej drugiej kategorii jest dużo więcej zawodników i możnaby wymienić każdego all-stara z pozycji 1-3. Jak jednak widać po osiągnięciach drużyn, to Shaq i Duncan mają po 3 tytuły i rokrocznie są w czołówce, to Nash zrobił z Suns drużynę z czołówki, a tymczasem drużyny Kobego czy AI są tylko przeciętne.

 

Dlatego też to tych wymienionych przeze mnie "ulepszaczy" uważam za najlepszych liderów. Do nich dorzucić można jeszcze Billupsa, który świetnie dyryguje najlepszą drużyną bieżącego sezonu i często trafia bardzo ważne rzuty.

Wysoko cenię też LeBrona i jako fan Cavs jestem bardzo zadowolony z takiego lidera. Zdobywa mnóstwo punktów i wbrew opinii haterów często (nie zawsze, ale często) prowadzi do zwycięstwa rzutami w najważniejszych momentach meczów, ale też - co do znudzenia powtarza Steve Kerr - świetnie kreuje partnerów. Póki co jednak tak na dobrą sprawę do niczego znaczącego zespołu nie poprowadził i wymienianie go w najściślejszej czołówce liderów jest bezpodstawne, jednak mam nadzieję, że po tym sezonie się to trochę zmieni. ;)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

ignazz napisał:

a ja chętnie rozpocznę listę anty liderów i moim zdaniem na dziś takim jest Joe Johnson z Atlanty

Za kasę powędrował z własnej woli do Hawks, przestał liczyc sie w walce o tytuł a i statsy gorsze.

 

Jak już piszesz o statsach to wypadałoby je znać. No chyba, że 19.6 ppg, 6.1 apg, 4.1 rpg, 1.28 spg i 0.38 bpg < 17.1 ppg., 3.5 apg., 5.1 rpg., 0.96 spg. i 0.29 bpg.

Spojrz na skutecznośc za trzy i straty.

. To raz, a po drugie jego rola w nowym zespole jest kompletnie inna, choc JJ miewal juz niezle koncowki, chyba najbardziej zapadnie mi w pamieci mecz z Detroit, jednak nie jest to gracz, na jakiego chyba liczyliśmy. Miał byc liderem przez duze L, a on czesto ma duzo strat i skutecznosc kiepską. Hawks chyba nie tego oczekiwali dajac mu tak olbrzymi kontrakjt i do tego tracac Diawa, który okazal sie stealem Suns jakich mało.

 

Co do liderów to zgadzam sie z ignazzem apropo Randolpha. Te jego wypowiedzi, sa glupsze niz Walkera. 2 sezony temu gdy został MIPem bardzo na niego liczyłerm, ze pociagnie przebuduwoajych sie PTB, ale nic z tych rzeczy. Jego glupota i lekkomyslonośc w podejmowaniu rzutów i do tego kiepska obrona jest niczym, przy czym co on mowi. Portland ładnie siew niego wpakowali, bo chyba resocjalizowac Zacha bedzie ciezko, a sprzedac goscia który dostal dwa lata temu 86 milionowy kontrakt bedzie jeszcze cieżej. Oj ciezka ta przebudowa w Oregonie.

 

Co do mlodych liderów, to byli juz wspominani Kirk Hinrich czy emeka Okafor. Ja bym jeszcze dodał Chrisa Paula.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

nie mozna pominac tez Garnetta

Powiedz ze zartowales? :roll: Garnett zawsze był uwazany własnie za dosc slabego lidera, ze czesto pali sie w koncowkach, pudłuje, nie ma cierpliwosci by wypracowac sobie pozycje, ale co najgorsze za czesto szuka partenrow, pilka wedruje z rąk do rak i czesto rzucac musi niedoswiadczony i przypadkowy gracz. Nie moze to swiadczyc o nim dobrze bo lider ma obowiazek wziac piłke, ewentulanie wypracowac sobie pozycje, rzucic i trafic. Garnett polega na partenrach i nie raz juz sie na tym przejechał.

 

Zeby nie robic OT to od razu moj typ. Dla mnie jest dwojka najwsapanialiszych liderów w obecnej NBA. Sa to TIm Duncan i Chauncey Billups. Pierwszy prowadzi SAS do zwyciestw, jak narazie tez do 3 pierscieni. JAk trzeba to błyszczy, potrafi sie bez szkody dla teamu usunac w cien, ale jezeli jest to tylko konieczne to bierze sprawy w swoje rece wiele razy z naprawde zadziwiająco dobrym skutkiem. Billups natomiast przekonuje mnie tym ze w tak wyrownanej ekipie jak Pistons potrafi pokazac sie zawsze kiedy trzeba. Kojarzy mi sie z graczem ktory jak nadchodza finalowe sekudny niewazne gdzie, ile ma czasu, czy jest kryty, i jak trudna jest pozycja wezmie piłke i skutecznie zakoczy akcje. Tez prowadzi swoich kolegow do zwyciestw, bilans narazie swietny, raz w Finale NBA, raz mistrzostwo tez warte podkreslenia wyczyny.

Jezeli chodzi o innych wymienionych w tym temacie koszykarzy to ja Nasha za lidera uwazam ale nie w pełnym tego słowa znaczeniu. Swietnie kreuje gre, znajduje partnerow, celnie rzuca, nawet bez Amare prowadzi zespól ale brakuje mi u niego tego blysku w grze, tej pewnosci co do odgrywanej roli. Shaqa uwazam za dobrego lidera, ma swoje swietne cechy dla tej pozycji, ale znalazłoby sie tez kilka wad dlatego nizej niz Panowie CB i TD. JO narazie nie klasyfikuje, ale zawsze troche kojarzył mi sie z mieczakiem. Teraz ma szanse udowodnic mi ze tka ine było, ale nie jestem przekonany czy mu sie uda. Tam najwazniejsze akcje przeprowadzana na Millera i to on je konczył zaslugujac na miano lidera. Czas JO dopiero nadejdzie, ale narazie 4+ to w mojej opinii zdecydowanie wygórowana ocena. Sprawa LeBrona jest dosc kontrowersyjna. NIe jest to jescze lider z prawdizwego zdarzenia, ale widac ze pnie sie do przodu, ciagle sie polepsza. Coraz wiecej koncówek jest granych pod niego, coraz czesciej bierze piłke w najwazniejszych momentach i nie odgrywa jej do partnerów gdy nie ma takiej konieczności. Narazie nie oceniam go mocno pozytywnie ale z negatywnego oblicza tez sie odbił. Jest jescze młody, ma czas i zapewne to on pokaze czy stac go by był tak wazna postacią. O AI wyrazilem juz swoje pełne zdanie w dziale Sixers, wiec tutaj nie bede wklejal ani tego powtarzał. Dirk to dla mnie przeczietny lider, bo Dallas wygrywaja ale zawsze w PO odpadaja za wczesnie niz by chcieli i wini sie tez za to Dirka, ktory jest zbyt czesto za mało zdecydowany i nie trafia tych trudnych rzutow. Poza tym ma jeszcze nad czym pracowac, bo jako gracz podkoszowy to zdecydowiane za mało gra w polu 3 sekund, a jakby tam sie odnalazł bylby graczem kompletnym i z pewoscia z blizej odległosci takze łatwiej wpadalaby mu piłka w trudnych momentach.

 

PS. Znowu powraca pisanie Szak=Shaq, a myslałem ze nasz były forumowy MVP wybił to wszystkim z głowy :wink:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

LeBron James to moim zdaniem lider pelna geba ktora z roku na rok bedzie jeszcze pelniejsza :) potrafi przyjac na siebie ciezar gry i oddac decydujace rzuty ale tez (czesto niewerbalnie) wplynac na kolegow z druzyny :)

 

ma wszystko czego potrzebuje koszykarz by stac sie legenda :) niech zdobywa mistrzowskie pierscienie co roku czego mu serdecznie zycze* :)

 

 

Kobe Bryant wcale nie jest taki zly jak niektorzy pisza :roll: jest liderem i nawet wyniki ma prawie maksymalne na jakie stac druzyne "jeziorowcow" ;) watpie czy ktokolwiek inny sterujac z parkietu poczynaniami druzyny z miasta aniolow bylby w tym skuteczniejszy ;) abstrac***ac od cec***acego Kobiego czesto nadmiernego egoizmu z ktorego to leczy sie z roznym skutkiem :)

 

 

 

*o ile przeniesie sie do LAL

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

potrafi przyjac na siebie ciezar gry i oddac decydujace rzuty

LeBron owszem, potrafi przyjąc na siebie cięzar gry ale z tymi rzutami to ja bym sie kłócił. Były sytuacje gdzie właśnie nie trafiał ostatnich rzutów na wage wygranej czy tam remisu np. w meczu z bodajże Nuggets

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Bardzo trudne jest ocenić, kto jest jakim liderem, ponieważ każdy gra w innej drużynie. Koszykarze, których wymieniacie za czołówkę, grają w świetnych drużynach. Skąd wiemy, czy Shaq grając w 76ers byłby doprowadziłby ich do sukcesów i czy Garnett nie radziłby sobie jako lider w Detroit? Billups, teraz świetny lider, w poprzednich klubach nie mógł się odnaleźć. Shaq i Duncan w słabym klubie nie grali nigdy. Tak więc takie typowania są bardzo subiektywne. Gwiazdy słabych zespołów mają przesrane - jak grają zespołowo, kreują grę, starają się być duchowymi przywódcami i pozytywnie wpływać na resztę, to przegrywają, bo reszta jest nieskuteczna. Krytykuje się ich wtedy (jak Garnetta) za nieumiejętność wzięcia ciężaru gry na siebie. Z kolei gdy zaowdnik chce sam decydować o losach meczu, rzuca w każdym po 30 punktów, to zarzuca mu się gwiazdorstwo, brak pozytywnego wpływu na drużynę i samolubność. Więc gwiazda słabego zespołu praktycznie nie ma szans być dobrym liderem, bo zawsze na jakiś aspekt trzeba zwalić słabe wyniki.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

LeBron James to moim zdaniem lider pelna geba ktora z roku na rok bedzie jeszcze pelniejsza :) potrafi przyjac na siebie ciezar gry i oddac decydujace rzuty ale tez (czesto niewerbalnie) wplynac na kolegow z druzyny :)

On jest takim liderem jak Shaq wykonawcą FT, albo AI obrońcą :)

Widać, że mało widziałeś meczy Cavs, bo byś nie pisał, że potrafi przyjąć na siebie ciężar gry i oddac decydujace rzuty bo byś wiedział jak bardzo mijasz się z prawdą.

Co do czynienia kolegów lepszymi, to może podaj jakieś przykłady, zeby nie być gołosłownym. Może DJ? albo Marshall i Larry H. :)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Co do czynienia kolegów lepszymi, to może podaj jakieś przykłady, zeby nie być gołosłownym. Może DJ? albo Marshall i Larry H. :)

Też niedawno pytałem o to. Co oglądam jakiś mecz Cavs, czytam artukuł o LBJ ciągle słyszę to "he makes his teammates better" tylko, których :?: Ilgauskas grał już tak bez niego, Gooden w Magic też podobnie, Larry Hughes po najlepszym sezonie w karierze przyszedł do Cavs spadły mu średnie o coś się posprzeczali a potem się popsuł, DJ obniżył loty, Marshall średnia najniższa od lat, ale to jeszcze pikuś w porównaniu ze spadkiem skuteczności strasznie fajnie brzmi ten slogan, ale jakoś tego czynienia innych lepszymi nie widać.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ogladajac Cavs (nie bede sie licytowal czy wielokrotnie czy niezbyt wiele) zawsze odnosilem i nadal odnosze wrazenie ze to LeBron ma najwiekszy wplyw na gre zespolu i na postawe reszty druzyny (mobilizacja, walka, koncentracja) oraz potrafi poderwac zespol do odrabiania strat

 

 

Nie bede podawal konkretnych nazwisk ktore rozwinely sie na plus w statystykach (bo chyba o to pytasz ;) ) bo mowiac o pozytywnym wplywie LeBrona na kolegow z druzyny mialem na mysli glownie ich przydatnosc dla zespolu, wole walki i nawyk zwyciezania ktorymi James czesto ich "zaraza" ;) drugie miejsce w dywizji przemawia za tym dosc przekonujaco jak dla mnie

 

jesli uwazasz inaczej to ok jednak ja pozostane przy swoim zdaniu i nadal uwazal bede ze LeBron jest juz liderem swojego zespolu i bedzie sie w tym przewodnictwie rozwijal z roku na rok

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

LeBron James to moim zdaniem lider pelna geba ktora z roku na rok bedzie jeszcze pelniejsza :) potrafi przyjac na siebie ciezar gry i oddac decydujace rzuty ale tez (czesto niewerbalnie) wplynac na kolegow z druzyny :)

On jest takim liderem jak Shaq wykonawcą FT, albo AI obrońcą :)
Shaq w FT jest przedostatni w lidze, AI tytanem obrony zdecydowanie nie jest, a LeBron jest niekwestionowanym liderem aktualnie trzeciej drużyny na Wschodzie. :P Myślałem, że po ostatnim meczu Cavsów w C+ już się skończy takie gadanie, ale jednak nie.

 

Co do czynienia kolegów lepszymi, to może podaj jakieś przykłady, zeby nie być gołosłownym. Może DJ? albo Marshall i Larry H. :)

To oczywiste, że jeśli trafiają do drużyny, gdzie jest sporo opcji, to ich rola automatycznie się zmniejsza i co za tym idzie spadają cyferki. Naprawdę trudno, żeby grając mniej i mając przy w drużynie siebie, a także LeBrona, BigZ i Goodena nagle zaczęli notować lepsze statystyki.

 

A jeśli chcesz przykładów tych graczy, których LBJ uczynił lepszymi to niech będzie Carlos Boozer. Gdyby nie Bron, Loozer mógłby tylko pomarzyć o takiej kasie, jaką dali mu w Utah. Inny przykład - Gooden. Zobacz jak wyraźny skok do przodu wykonał po przenosinach do Cleveland. Nigdy nie sądziłem, że ktoś będzie podważał umiejętność ułatwiania gry partnerom LBJ.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

A jeśli chcesz przykładów tych graczy, których LBJ uczynił lepszymi to niech będzie Carlos Boozer. Gdyby nie Bron, Loozer mógłby tylko pomarzyć o takiej kasie, jaką dali mu w Utah. Inny przykład - Gooden. Zobacz jak wyraźny skok do przodu wykonał po przenosinach do Cleveland. Nigdy nie sądziłem, że ktoś będzie podważał umiejętność ułatwiania gry partnerom LBJ.

Boozer już jako rookie grając jeszcze bez Lebrona był wielką niespodzianką z drugiej rundy draftu, więc zwiększony czas gry w drugim sezonie, większe doświadczenie zaowocowało jeszcze lepszą grą i statystykami po przejściu do Jazz do czasu kontuzji bez Lebrona jakoś wcale gorzej nie grał . Gooden jak pisałem w Magic już grał podobnie, pamiętam tą serię przeciwko Pistons kiedy świetnie sobie radził przeciwko Benowi. Ja ułatwiania nie podważam, bo taki jest efekt gry z każdym gwiazdorem, ale podważam czynienie lepszymi a to media próbują wszystkim wciskać.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ogladajac Cavs (nie bede sie licytowal czy wielokrotnie czy niezbyt wiele) zawsze odnosilem i nadal odnosze wrazenie ze to LeBron ma najwiekszy wplyw na gre zespolu i na postawe reszty druzyny (mobilizacja, walka, koncentracja) oraz potrafi poderwac zespol do odrabiania strat

Amerykę odkryłeś. Odróżnij najlepszego zawodnika, gwiazdę zespołu od bycia dobrym liderem. To że zdobywa najwięcej punktów, a co się z tym wiąże odrabia straty, nie znaczy, że jest liderem w pełnym tego słowa znaczeniu, we wszystkich sferach - na boisku, w decydujących momentach meczu i tej mentalnej

 

Nie bede podawal konkretnych nazwisk ktore rozwinely sie na plus w statystykach

Więc nie mów czegoś, na co nie masz przykładów, bo skoro nie ma przykładów, to tak nie jest.

 

mowiac o pozytywnym wplywie LeBrona na kolegow z druzyny mialem na mysli glownie ich przydatnosc dla zespolu, wole walki i nawyk zwyciezania ktorymi James czesto ich "zaraza" ;)

Wola walki, wola zwyciężania, przykładanie się do gry, przydatność dla zespołu, zarażanie nawykiem zwyciężania, czyli ogólniki, które nic nie znaczą. Podaj statystyki, bo one w takich sytuacjach są najlepszym obrazem faktycznego stanu sytuacji.

 

 

drugie miejsce w dywizji przemawia za tym dosc przekonujaco jak dla mnie

A jak dla mnie świadczy to, że Lebron jest bardzo dobrym i jeszcze lepiej zapowiadającym się zawodnikiem, który jest otoczony dobrymi graczami, prowadzonym przez dobrego trenera.

jesli uwazasz inaczej to ok jednak ja pozostane przy swoim zdaniu i nadal uwazal bede ze LeBron jest juz liderem swojego zespolu

Marbury też jest, Francis do środy też. I co z tego?

bedzie sie w tym przewodnictwie rozwijal z roku na rok

Czy ktoś to podwarzał?

 

A tak na koniec, to nie mam Lebrona za fatalnego lidera. Nie trawie go, ale zawodnikiem jest świetnym. Liderem przeciętnym, ale nie beznadziejnym.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.