Skocz do zawartości
BMF

Playoffs 2018 - ECSF (1) Raptors vs (4) Cavaliers

  

42 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Hm?

    • Cavs w 4
      4
    • Cavs w 5
      1
    • Cavs w 6
      14
    • Cavs w 7
      6
    • Raptors w 4
      0
    • Raptors w 5
      1
    • Raptors w 6
      9
    • Raptors w 7
      7


Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)

To jak to szło?

 

Toronto są w tym roku zupełnie inną drużyną. Dojrzeli, mają szeroką ławkę, DeRozan to top 10 w tej lidze, a może i wyżej.

No i wreszcie rzuca za 3 (w g1 0/4, a w g2 0/5).

Tak, ja też mam przeczucie, że już są gotowi. 

To właśnie ten rok.

Toronto Sweeptors.

 

A Cavs? 

LeBron Conference była do wzięcia w tym roku, a oni już na półmetku do Finału.

Edytowane przez Alonzo
  • Like 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

LeBron 43 pts 14 asyst 8 reb i tylko jeden turnover jeden faul- Lowry i Rodzyn razem 45 pts 11 asyst 4 reb pięć turnovers i 10 fauli.,To się nazywa robić robotę za dwóch LeBron James= Amerykański Aleksiej Grigoriewicz Stachanow  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy ktoś ma wątpliwości, że gdyby LBJa wsadzić do składu Polskiego Cukru Toruń i kazać im grać serię z Raptors, to i tak Bron by wygrał? Tak już jest w gwiazdach i wuj.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znów w finale będą Cavs...

Tak to jest kiedy dwie najbardziej niebezpieczne ekipy dla Cavs grają ze sobą,w tym jedna z nich jest szpitalem

 

 

Chyba trzeba przełknąć niechęć do koszykówki dantoniego i im kibicować co by choć warriors nie weszli!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poszukałbym wszystkich postów z ostatnich 2 tygodni o tym, że Rapotors są for real i takie tam, ale kopiącego się nie leży.

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Poszukałbym wszystkich postów z ostatnich 2 tygodni o tym, że Rapotors są for real i takie tam, ale kopiącego się nie leży.

 

Problem z tymi Raptors jest taki, że oni autentycznie zrobili duży progres w porównaniu do tamtego sezonu, przecież nie ma przypadku, że np. Lowry gra świetnie, a i DeRozan ma momenty. Tyle, że G1 to świetny przykład, że tutaj Casey/nikt inny nie pomoże, skoro Valanciunas który przez 3 kwarty zabijał smallball Cavs nagle przestał grać w kosza, a Van Vleet nie trafił dwóch świetnych pozycji po podaniach DeRozana. Tutaj z Cavs rolesi Cleveland zaczęli grać swoje, a w takim wypadku wiadomo było, że Toronto nie ma większych szans. Możliwe, że jak dostaną sweepa to znowu będzie narracja o chokerach z Toronto, a to jednak tym razem może być trochę niezasłużone.

 

Zresztą dzisiaj ich szanse mierząc się z czymś takim były minimalne. Jak za 15 lat będę oglądać hajlajtsy LeBrona, to ten mecz będzie relatywnie wysoko. :smile:

 

Edytowane przez BMF
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Raptors w RS naprawdę byli mocarni

 

DeRozan zaczął trafiać za 3 i podawać

Cała druzyna nie opierała sie na iso akcjach Lowrego i DeRozana

Najlepsza ławka w lidze

Wyważony atak i obrona

 

I co? I gówno. Przychodzi Lebron i ich jedzie. Ja sie dałem nabrać, jak wiekszość forum. Po prostu nie doceniliśmy ze najlepszy gracz NBA robi aż taką różnice. Druga sprawa jest taka ze przetarcie z Indianą sporo im dało. Teraz faktycznie wygladają jak w PO mode. Te 2 mecze w Raptors to były 2 najlepsze mecze Cavs w tych PO

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pisałem że przeciwko królowi się nie stawia mimo że doceniam progres Toronto.

Lbj zamknie to w 4 bo Raps się już nie podniosą po 0-2 u siebie

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie ma siły wjeżdżać pod kosz, dlatego urządził sobie festiwal fadeaway'ów.

  • Like 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to jak tam z tym starzeniem LeBrona? nie ma juz sił grać? 

 

Ja właśnie bym chciał zapytać, czy ktoś ma oryginał (i autora) tego wysrywu pt. "Lebrona dopadł dziadek czas", bo chciałem sobie to w sygnaturę ustawić. Więcej o meczu nie ma co pisać, bo już ten film oglądamy trzeci rok z rzędu, a pewnie za rok dalej będzie gadanie, że to jest czas Raptors i trzeba ich traktować poważnie  :panda:

  • Like 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Prosze,
http://www.e-nba.pl/topic/5893-playoffs-2018-1st-round-cleveland-cartel-4-vs-indiana-pacers-5/page-3?hl=%2Bdziadek+%2Bczas&do=findComment&comment=582549

Strasznie nudna staje sie ta narracja ze Lebron to team cancer, po choker, ballhog, letravel itd. Od paru dobrych lat jest najlepszym all-around graczem w lidze. Jasne, trafiaja sie jakies perelki jak ostatnio Curry, Harden czy regular season Westbrook. Ale oni wszyscy sa milion lat swietlnych za obecnym Lebronem. Typ jest nieziemski. Czapki z glow, podziwijamy kiedy mozemy ;)

  • Like 8

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Prosze,

http://www.e-nba.pl/topic/5893-playoffs-2018-1st-round-cleveland-cartel-4-vs-indiana-pacers-5/page-3?hl=%2Bdziadek+%2Bczas&do=findComment&comment=582549

 

Strasznie nudna staje sie ta narracja ze Lebron to team cancer, po choker, ballhog, letravel itd. Od paru dobrych lat jest najlepszym all-around graczem w lidze. Jasne, trafiaja sie jakies perelki jak ostatnio Curry, Harden czy regular season Westbrook. Ale oni wszyscy sa milion lat swietlnych za obecnym Lebronem. Typ jest nieziemski. Czapki z glow, podziwijamy kiedy mozemy ;)

 

Dzięki. Zauważyłeś świetną rzecz, której wiele osób nie rozumie. Można Lebrona lubić lub nie, jego drużynie kibicować lub nie, ale trzeba mieć świadomość czego jesteśmy naocznymi świadkami i że NBA po Lebronie już nie będzie takie samo, Drugi taki gracz się jeszcze nie narodził i nie wiadomo, czy będzie nam dane jeszcze kogoś takiego oglądać. Ja wiem, że fani Lakers zaraz powiedzą, że przecież jest Ingram i Lonzo, których podłoga jest tam gdzie sufit Lebrona ( :panda: ), ale cóż... póki co należy po prostu patrzeć i podziwiać. Jak ktoś jest na tyle "stary", że oglądał Jordana na żywo, to rozumie i czerpie przyjemność z każdej chwili, kiedy może oglądać gracza z innej planety.

  • Like 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie chce się nabijać z Raptors, bo powiem szczerze, że mi ich szkoda. 

 

Po zeszłorocznych PO dokonali zmiany i to działało przez prawie cały sezon. Cavs ze swoimi problemami, Boston połamane, Philly z zbyt dużą ilością białych koszykarzy, jeśli nie teraz to kiedy?

 

W pierwszej rundzie trafili na Wiz, którzy mają swoje problemy, ale w ich głowach są lepszym zespołem niż wskazuje ich bilans. Raptors napocili się i powróciły stare nawyki, a Casey szykował sobie alibi, że Wiz to nie klasyczny 8 seed. Cavs wymęczeni przez Pacers Toronto z extra wypoczynkiem, ale nie na tyle długim by zardzewieć. 

 

G1 we własnej hali na co pracowali cały sezon i co James gra słabo jak na niego (co mu się zdarza po G7) milion szans na zwycięstwo i przegrana jednym punktem. Zamiast przyśpieszyć pace i zabiegać Cavs to grali taką kurtuazyjną koszykówkę. 

 

W G2 zamiast cisnąć pace to grają taką RS koszykówkę, patrze na staty z połowy 60% z gry 7 trafionych 3, a Cavs na niższym % z 4 trójkami i tylko 2 punkty przewagi. W Q3 LeBron James show do spółki dlaczego Kevin Love gra na 5. 

 

To jest niezwykłe, ale tak jak patrze na to co w obronie gra Raptors względem tego, co robili Pacers to mam wrażenie jakby boisko było 2 razy większe, Cavs mają o wiele więcej miejsca do operowania. 

 

Raptors na chwile obecną jak nasza reprezentacja, mecz otwarcia, mecz o wszystko, mecz o honor. G3 wystarczy pojechać do Q i wygrać łatwiej powiedzieć niż zrobić. 

 

Raptors by wygrać w Q musieli by zagrać w obronie to co Pacers, a nie jestem pewien czy są w stanie. A dodatkowo wyrzucić z głowy LeBrona i Cavs, a w to tym bardziej wątpię.

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od 7 lat James udowadnia, że na wschodzie przeciwko niemu się nie stawia, a ja po meczu nr 6 z Pacers zwątpiłem w Cavs. Postawiłem w forfuntyperze 4:2 dla Raptors...

 

Raptors mają o wiele więcej talentu i lepszą ławkę niż Pacers, teoretycznie powinni osiągnąć lepszy wynik niż Pacers.

 

Wsparcie Jamesa w tej serii jest zupełnie inne niż przeciwko Pacers w pierwszych 6 meczach, chłopaki zmienili diametralnie swoją produktywność z meczu na meczu.

 

8 wygranych z rzędu w PO Cavaliers przeciwko Raptors, po uzyskaniu najlepszego bilansu u siebie w RS przegrywają 2 pierwsze mecze serii we własnej hali i jeszcze Lebron który udowadnia że nie można go nawet spowolnić starasz się zamknąć drogę pod kosz ładuje fadeawaye nie do obrony (3-4 kwarta) a jak podwoisz to koledzy zaczynają trafiać. Toronto musi być rozpite psychicznie. Jeśli James dalej będzie dostawał wsparcie nie zdziwię się jak skończy się 4:0.

 

Najbardziej imponuje mi w Jamesie jego wypowiedzi o kolegach z drużyny po dwóch pierwszych meczach tej serii. Podziwiam że po tak beznadziejnej seri z Pacers James potrafi w kolejnych meczach w superlatywach wypowiadać się jakich to rewelacyjnych graczy ma obok siebie.

W teorii wiadomo buduje team spirit, faktycznie chłopaki zagrali 2 dobre mecze. Chwalić tak gości którzy przed chwilą grali taki piach - szacun.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od 7 lat James udowadnia, że na wschodzie przeciwko niemu się nie stawia, a ja po meczu nr 6 z Pacers zwątpiłem w Cavs. Postawiłem w forfuntyperze 4:2 dla Raptors...

 

 

No to co narzekasz, 50 % planu wykonane, jeszcze tylko Raptors muszą wykonać swoją połowę.
  • Like 5

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najbardziej imponuje mi w Jamesie jego wypowiedzi o kolegach z drużyny po dwóch pierwszych meczach tej serii. Podziwiam że po tak beznadziejnej seri z Pacers James potrafi w kolejnych meczach w superlatywach wypowiadać się jakich to rewelacyjnych graczy ma obok siebie.

W teorii wiadomo buduje team spirit, faktycznie chłopaki zagrali 2 dobre mecze. Chwalić tak gości którzy przed chwilą grali taki piach - szacun.

 

Bo James wie, musi mieć produktywnych żołnierzy, bo sam nie uciągnie tego wózka. Potrzebuje Love, który generuje te 20 punktów (wtedy granie nim na 5 ma sens), potrzebuje też Korvera i JR (chociaż Ci się już chyba odblokowali) coraz lepiej wygląda Jeff Green, który w G1 z Pacers nie istniał, a potem zagrał nieźle w defensywie na Dipo. A teraz dostał kilka piłek, choć po pierwszej nie trafionej piłce myślałem, że już mu nie poda. Nie zdziwię się czy nie spróbują odblokować jeszcze Hooda w Q.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najbardziej imponuje mi w Jamesie jego wypowiedzi o kolegach z drużyny po dwóch pierwszych meczach tej serii. Podziwiam że po tak beznadziejnej seri z Pacers James potrafi w kolejnych meczach w superlatywach wypowiadać się jakich to rewelacyjnych graczy ma obok siebie.

W teorii wiadomo buduje team spirit, faktycznie chłopaki zagrali 2 dobre mecze. Chwalić tak gości którzy przed chwilą grali taki piach - szacun.

 

Ale to samo, co w życiu prawdziwym... Jak żona prosi męża, by coś zrobił albo chociaż jej kwiaty kupił czasem, a on tego nie robi to jest najgorszy. A jak nagle zaprosi ją raz na ruski rok do restauracji na rocznicę ślubu to nagle jest taki "kochany, romantyczny i inne bzdety"... LeBron wie, że ma pomoc o "wątpliwej jakości". Może i lubi ich, może i dogaduje się z nimi i mają wesołą atmosferę, ale na pewno wie, że koszykarsko są ograniczeni (w kontekście walki o mistrzostwo)... Wie też, że nie są aż tak ograniczeni jak w G6 z Pacers, gdzie JR Smith dawał się mijać nawet cieniowi Oladipo i to bez reakcji... Wie, że nie tylko on przeżywa ciężkie chwile, bo Hood, TT, Love, Hill, Clarkson i reszta też widzą, że nie są w stanie pomóc bardziej Królowi. Jeżeli ktoś sądzi, że oni nie widzą, że z Pacers wyglądali fatalnie to jest w grubym błędzie. Oni sobie zdają sprawę i chcieliby dać więcej, bo wiedzą jaka jest narracja. Wiedzą, co myśli James. I to nie tak, że oni oddali lejce LeBronowi, bo to LeBron, a sami najchętniej nie wyszli by na parkiet. Doskonale zdają sobie sprawę, że gracze naprzeciwko nich są od nich na ogół lepsi, ale nie na tyle lepsi, by ich tak gnoili.

 

Wszyscy wiedzą teoretycznie wszystko, ale ciężko to przekonwertować na relacje między graczami i ich zachowania na boisku. LeBron też wie, ze sam nie wygra i potrzebuje pomocy. Oni wiedzą, że on potrzebuje ich trójek czy energii. Dlatego przejście Pacers w G7 było kluczowe, bo pozwoliło odblokować się Hillowi i TT, co reszta też podchwyciła i do Toronto pojechali z nową energią, a już wczoraj to przeszli samych siebie. LeBron wie, że jakby otwarcie skrytykował kumpli, to nie tylko to nic nie pomoże, co jeszcze bardziej ich pogrąży w swoich głowach. LeBron też doskonale wie, że jakiś mecz może mu wyjść jeszcze gorzej niż G1 i dupę mu może ratować Love, JR czy Korver rzutami albo Nance z TT na deskach i w obronie.

 

I dlatego LeBron jest dobrym liderem. Bo wie, że jest najlepszy, ale to nie jest podejście na zasadzie - jak nie jesteś w stanie mi dorównać to jesteś nikim. To podejście - "są elementy koszykarskiego rzemiosła, które możesz wykonać w danych okolicznościach lepiej niż ktokolwiek inny (łącznie z samym LeBronem), więc skup się na tym, by to zrobić jak należy, gdy już nadarzy się ku temu okazja". Z jednej strony to nieraz cholerna presja, czego skutkiem są problemy Love'a, Lue czy inne spięcia na ławce. Z drugiej strony - LeBron może i coś powiedzieć na ławce, czy w szatni, ale publicznie nie wychodzi i nie powie, że X czy Y zawalił mecz. Może i opieprza ich nieraz, ale i tak - przychodzi następny mecz i LeBron i tak JR-a szuka na obwodzie albo potrzebuje TT na ofensywnej desce, choć nieraz kaleczą mecz za meczem. Może i tarcia są, ale też widać po serii z Pacers, że jakiekolwiek animozje czy pretensje, by położyły te resztki pewności siebie, które zostały. Więc ważne, by zostało chociaż tyle. A jak rolesi czy Love stawiają się w ECSF na mecze, to pozostaje ich tylko pochwalić. Bo po pierwsze to jest postęp w porównaniu do I rundy. Po drugie - jak będą tak grali jak wczoraj to finały mają na wyciągnięcie ręki. A po trzecie - spędzają ze sobą kupę czasu... Mogą i siebie wkurzać nawzajem, mogą się niektórzy nie lubić, czy nie odzywać się.. Ale mimo wszystko - dobra atmosfera, gdzie nikt nie jest napiętnowany ani wykluczony - podstawa do czegokolwiek.

 

P.S. Łatwo dbać o atmosferę, gdy się ma najlepszy skład, wszystko wychodzi, a jeszcze cały świat jest przeciwko nam #GSW. Gorzej jak się cały sezon sypie, Love i Lue wypadają z powodu kłopotów psychicznych, rolesi to grają tam od niecałych 3 miesięcy, LeBron zapewne odejdzie, a dodatkowo mieszkasz w Cleveland... Tutaj dbanie o takie detale, jak utrzymanie morale każdego rolesa i członka zespołu - to cholernie trudne zadanie. I często to lawirowanie między meczami genialnymi i fatalnymi, między zaangażowaniem, a wyjebaniem graczy, między dobrymi i złymi nastrojami - to wszystko musi spajać i pilnować LeBron i robi to i tak nadzwyczaj dobrze. Więc pochwały po dzisiejszym meczu (zasłużone jak najbardziej!) nie tylko nie spowodują rozprężenia, a pozwolą każdemu się lekko podbudować i działać z pewnością siebie. Więc nie dziwi mnie zachowanie LeBrona, bo robi to, co lider musi zrobić w takiej sytuacji. Pierścieni im to nie da, ale finały są w zasięgu ręki. Biorąc pod uwagę, co tam się działo od lipca zeszłego roku - to i tak będzie gigantyczny sukces.

 

I to nie chodzi o to, że wystawiam laurkę LeBronowi. On też idealnym liderem nie jest. Ale też widząc jak się męczy reszta, to nie naciska ich, by mu dali pomoc, a powoli wprowadza ich do gry i buduje ich pewność siebie. Dlatego dzisiaj mniej było jego szalonego biegania, a więcej szukania cutterów czy obwodowych. Wiedział, że Korver, Smith, Love - nieraz potrzebują czasu, by znaleźć pozycję. Równie dobrze LeBron mógł wziąć piłkę pod pachę, przepchnąć każdego i spróbować punktować spod kosza, ale po pierwsze to strasznie obciążające, a po drugie - w końcu Toronto znalazłoby na to sposób. Dlatego całą II kwartę to rozgrywał w zasadzie nie poruszając się po parkiecie. Krążyli koledzy, a on po prostu rozrzucał piłki w odpowiednich momentach. I działało to bardzo dobrze. A w III kwarcie to sam przejął mecz, a w razie kłopotów to reszta też mu pomagała. Wyglądało to o wiele ładniej niż z Pacers, choć rywal jest trudniejszy.

  • Like 7

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...