Skocz do zawartości

All-Star Weekend


profesora

Rekomendowane odpowiedzi

All-Star Game 2050

Rocket Mortgage FieldHouse, Cleveland, Ohio

Panie i Panowie!

Serdecznie witamy Państwa z Rocket Mortgage FieldHouse w Cleveland w stanie Ohio. Miasta położonego nad brzegiem jeziora Erie – najmniejszego z Wielkich Jezior. "Najmniejszego"... no właśnie, tylko z nazwy, bo gdyby spojrzeć na mapę Europy, to powierzchnia tego akwenu spokojnie mogłaby zawstydzić niejedno państwo. A przecież Wielkie Jeziora to największy na świecie system jezior słodkowodnych. Mówi się często, że tutaj kończy się Środkowy Zachód, a zaczyna prawdziwa koszykarska Ameryka.

Cleveland to miasto z charakterem. Miasto hutników, portów, rock and rolla i... sportowych emocji. Przez długie lata kibice żyli tutaj z łatką wiecznych pechowców. Browns, Indians – dziś Guardians – Cavaliers... każdy z tych klubów przeżywał wzloty, ale częściej bolesne upadki. Mówiono nawet o "klątwie Cleveland", która ciążyła nad tym miastem przez ponad pół wieku.

Aż nadszedł rok 2016. LeBron James wrócił do domu i zrobił coś, co wydawało się niemożliwe. Cavaliers odrobili straty z 1:3 w finałach przeciwko Golden State Warriors, zdobyli pierwsze mistrzostwo NBA i zakończyli 52-letnie oczekiwanie miasta na wielki zawodowy tytuł. Dla kibiców w Ohio to nie był po prostu sukces sportowy. To było wydarzenie pokoleniowe. Każdy tutaj pamięta, gdzie wtedy był i z kim oglądał tamten siódmy mecz.

Dziś jednak nie gramy o pierścienie. Dziś nie liczy się tabela Konferencji Wschodniej ani Zachodniej. Dziś zapominamy o bilansach, o statystykach i o całym sezonie zasadniczym. To wieczór, podczas którego parkiet należy do największych gwiazd ligi. To święto koszykówki, pokaz umiejętności, efektownych wsadów, dalekich rzutów i akcji, których często nie zobaczymy nawet w najważniejszych meczach sezonu.

Na trybunach komplet publiczności, w powietrzu czuć wyjątkową atmosferę, a na parkiecie za chwilę zameldują się zawodnicy, których nazwiska zna każdy kibic NBA na świecie.

Proszę usiąść wygodnie, przygotować coś do picia, bo przed nami widowisko, które raz do roku przypomina nam, dlaczego zakochaliśmy się w tej lidze.

Bo proszę Państwa... to jest właśnie Simbasket!

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

12 minut temu, MarcusCamby napisał(a):

Towns najlepszy sezon w karierze, wielki bilans Sonics i brak nominacji

@Alonzo Przyjacielu grzmij, długie ręce @Qcin_69 sięgają i tutaj.

przecież PF na zachodzie było przejebane o czym pisałem wcześniej -> PJ Washington, który robi all-starowe cyferki i jest numerem 1 w Jazz jest jakiś....6 w kolejności?

 

za to jego side-kick Claxton jest starterem na C xD

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zachód od początku wrzucił piąty bieg

Piłkę po wznowieniu wygrywa Kristaps Porzingis, ale Wschód najwyraźniej jeszcze oglądał przedmeczowe prezentacje. Pierwsza akcja kończy się niecelnym rzutem Tatuma, a chwilę później Luka Doncic otwiera wynik spotkania.

Ależ spokojnie to zrobił! Jak profesor prowadzący pierwszy wykład w semestrze. Bez pośpiechu, bez emocji. Dwa punkty.

Po chwili... znowu Luka.

I nagle jest 4:0.

A Harden? Harden jeszcze nie rzuca. Harden zbiera wszystko, co tylko odbije się od obręczy. Po trzech minutach ma więcej zbiórek niż niejeden środkowy przez cały mecz.

To jest gracz od brudnej roboty, Panie i Panowie.

Luka urządził sobie własny konkurs rzutów

Doncic wyglądał tak, jakby pomylił Mecz Gwiazd z treningiem rzutowym.

Dwójka.

Kolejna dwójka.

Trójka.

Rzuty wolne.

Jeszcze jeden jumper.

Jeszcze jedna trójka.

Publiczność w Cleveland mogła odnieść wrażenie, że Słoweniec przyjechał tutaj z jednym celem.

"Dajcie mi piłkę i zejdźcie z drogi."

A warto przypomnieć, że Luka już od nastoletnich lat zachwycał w Realu Madryt. Niewielu zawodników w historii Europy wchodziło do NBA z takim bagażem doświadczeń.

I właśnie dlatego... nie ma przypadku w Simce.

Obrona? O dziwo... jest.

To przecież Mecz Gwiazd.

A jednak Nic Claxton i Giannis najwyraźniej nie przeczytali scenariusza.

Claxton najpierw zablokował Porzingisa.

Giannis chwilę później zatrzymał Jarretta Allena.

Walker Kessler wszedł z ławki i również rozdał kilka pieczątek.

Publiczność chyba przez chwilę zastanawiała się, czy przypadkiem nie ogląda finałów konferencji.

Wschód długo szukał rytmu

Jarrett Allen walczył pod koszem.

Porzingis próbował rozciągać grę.

Paolo Banchero trafił efektowną trójkę.

Bradley Beal dorzucił swoją zza łuku.

Ale wszystko to wyglądało jak gaszenie pożaru szklanką wody.

Bo ilekroć Wschód zbliżał się na kilka posiadań...

...Luka odpowiadał.

...Harden odpowiadał.

...LaMelo odpowiadał.

Harden i LaMelo rozpoczęli przedstawienie

James Harden początkowo bardziej przypominał magazyniera od zbiórek niż strzelca.

Ale kiedy już złapał rytm...

Ależ!

Najpierw jumper.

Potem przechwyt.

Za chwilę kolejny celny rzut.

I nagle jego konto zaczęło rosnąć równie szybko, jak liczba jego charakterystycznych brodowych ujęć na telebimach.

Obok niego LaMelo Ball rozdawał piłki z takim spokojem, jakby znał wynik meczu od wczoraj.

Cztery asysty jeszcze przed końcem pierwszej kwarty.

To są właśnie koszykarskie szachy, Panie i Panowie.

Zachód odjechał

Końcówka kwarty należała już wyłącznie do drużyny Zachodu.

Luka trafia kolejną trójkę.

LaMelo odpowiada swoją.

Claxton kończy akcję 2+1.

Harden dorzuca następny kosz.

A Wschód?

Próbował.

Naprawdę próbował.

Ale wyglądało to trochę tak, jakby ktoś próbował dogonić ekspres TGV na rowerze.

Po pierwszej kwarcie

Zachód 43 – 24 Wschód

Bohaterowie pierwszej odsłony:

Luka Doncic– absolutny dyrygent tego koncertu. Trafiał z każdej pozycji i już w pierwszej kwarcie uzbierał 18 punktów.

James Harden – zaczął od zbiórek, skończył jako jeden z liderów punktowych i jeszcze dołożył przechwyt.

LaMelo Ball – może nie zdobył wielu punktów, ale rozdawał asysty z elegancją starego rozgrywającego.

Panie i Panowie! Cleveland widziało już wiele wielkich meczów. LeBron James pisał tutaj historię, Mark Price zachwycał kibiców rzutem z dystansu, a dziś pierwszy rozdział tegorocznego Meczu Gwiazd zdecydowanie należy do Luki Doncicia i ekipy Zachodu. Ale pamiętajmy... simka to przede wszystkim historia. A ta historia dopiero się zaczyna.....

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, julekstep napisał(a):

przecież PF na zachodzie było przejebane o czym pisałem wcześniej -> PJ Washington, który robi all-starowe cyferki i jest numerem 1 w Jazz jest jakiś....6 w kolejności?

 

za to jego side-kick Claxton jest starterem na C xD

Przegapiłem chyba ten post z zapowiedziami.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Panie i Panowie! Wracamy do gry!

Zachód prowadzi dziewiętnastoma punktami, ale w Meczu Gwiazd dziewiętnaście punktów to czasami tyle, co nic. Wystarczą dwie minuty szaleństwa zza łuku i wszystko zaczyna się od nowa.

Na razie jednak... Luka Doncic nie zamierza nikomu niczego oddawać.

Luka nadal urządza własny recital

Pierwszy rzut nie wpada.

Publiczność przeciera oczy.

To chyba pierwszy raz tego wieczoru.

Ale spokojnie.

Kilkadziesiąt sekund później Luka zbiera własną dobitkę i z zimną krwią dokłada kolejne dwa punkty.

Ależ cierpliwość!

To są właśnie koszykarskie szachy, Panie i Panowie. Nie zawsze pierwszy ruch jest najlepszy.

Claxton rozdaje pieczątki

DeAndre Ayton rusza pod kosz.

I...

Nie ma przejścia!

Nic Claxton znowu stawia ścianę.

Za chwilę sam próbuje kończyć akcję.

Ayton odpowiada blokiem.

Za moment znowu Claxton przechwytuje podanie.

Naprawdę trudno uwierzyć, że oglądamy Mecz Gwiazd.

Jeszcze chwila i ktoś zacznie walczyć o piłkę na parkiecie jak w siódmym meczu finałów.

Wschód odrabia... po jednym punkcie

Ayton trafia.

Banchero trafia.

Tatum próbuje.

Jones rozgrywa.

Przewaga Zachodu topnieje...

...z 19 do 14 punktów.

Niewiele, ale trener Zachodu już patrzy na ławkę.

Bo w simce nie ma przypadku.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

15 minut temu, Alonzo napisał(a):

Tylko się z politowaniem uśmiechnąłem na takie nominacje xD 

jakieś argumenty? coś o tłustych kotach i głodzie występów w asg? xD

Giannis -> 25,6 / 14,0 / 4,4 / 2,1 / 3,6 + 2,6 tov + procenty 46/76/35
Chet -> 28,9 / 12,8 / 3,6 / 0,9 / 3,6 + 2,5 tov + procenty 47/80/43
KAT -> 29,8 / 15,1 / 3,2 / 1,0 / 3,8 + 4,3 tov + 47/76/41

Giannis tutaj oczywiście wypada najlepiej a Chet i KAT to 50/50 case (KAT lepszy pure boxscore, ale Chet efektywniejszy)

patrząc na to że Chet to lider 70% WR teamu a KAT lider 65% WR teamu to tutaj nie ma ŻADNEJ kontrowersji

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Na parkiecie pojawia się... drugi Barnes!

Zmiany.

Schodzi Luka.

Wchodzi Harrison Barnes.

Po drugiej stronie biega już Scottie Barnes.

No i proszę Państwa... Barnes, Barnes. W takich momentach zawsze człowiek zaczyna się zastanawiać, czy Amerykanie naprawdę mają aż tak mało nazwisk, czy po prostu wszyscy są ze sobą spokrewnieni. Spokojnie, zanim ktoś zacznie rysować drzewo genealogiczne – nic z tych rzeczy. Żadnych rodzinnych obiadów na Święto Dziękczynienia tutaj nie będzie. Harrison swoje już w NBA przeżył, Scottie dopiero pisze własną historię. Łączy ich wyłącznie nazwisko... i to, że realizator za chwilę pewnie sam się pomyli.

A skoro już wyjaśniliśmy kwestie rodzinne, wracamy do koszykówki, bo ta, jak zwykle, nie zamierza na nas czekać.

Giannis robi swoje

Antetokounmpo wymusza faul.

Nie trafia wolnego.

Sam zbiera.

Znowu atakuje.

Za chwilę dokłada akcję 2+1.

Grek wygląda tak, jakby ktoś powiedział mu przed meczem, że to jednak nie jest All-Star Game, tylko finał simki.

Zachód na chwilę zapomina, jak się rzuca

I nagle...

Morant pudłuje.

Bane pudłuje.

Giannis pudłuje.

Barnes pudłuje.

Przez moment wygląda to tak, jakby obręcz w Cleveland zmniejszyła średnicę.

Na szczęście tylko na chwilę.

3 minuty temu, MarcusCamby napisał(a):

Wpuścić prawdziwe gwiazdy z ławki jak Trae czy Beal, a nie jakieś Tyusy, Banchero i Aytony... nie kompromitujmy Wschodu!

Trae Young budzi Wschód @MarcusCamby

Trae trafia z półdystansu.

Ayton dokłada kolejne punkty.

Ware kończy spod kosza.

Różnica spada.

Na ławce Zachodu robi się trochę ciszej.

Ale tylko przez moment.

Zachód wrzuca kolejny bieg

Na parkiet wraca Luka.

Wraca Harden.

I od razu wszystko wygląda inaczej.

Harden wymusza kolejne rzuty wolne.

Luka trafia z półdystansu.

Chwilę później...

Trójka!

Ależ rzut! Trafił jak do studni!

To jest właśnie siiiimkkaaa!

Porzingis próbuje.

Blok.

Allen dobija.

Blok.

Trae wjeżdża pod kosz.

Blok.

Walker Kessler przez chwilę wygląda jak ochroniarz przy wejściu do ekskluzywnego klubu.

"Pan nie wchodzi."

I następny.

"Pan również."

Końcówka należy do Zachodu

Morant trafia zza łuku.

Giannis dokłada kolejne punkty z linii.

Luka spokojnie dyryguje grą.

Harden punktuje.

Wschód odpowiada pojedynczymi trafieniami Porzingisa i Tatuma, ale każde z nich spotyka się z natychmiastową ripostą.

Tak właśnie gra drużyna, która ma pełną kontrolę nad wydarzeniami.

Przerwa

Zachód 68 – 48 Wschód

Panie i Panowie! Dwudziestopunktowa przewaga może wyglądać okazale, ale historia Meczu Gwiazd zna już większe zwroty akcji. A skoro jesteśmy przy historii... warto przypomnieć, że Cleveland już nieraz było świadkiem koszykarskich cudów. Tutaj LeBron James spełnia marzenia kibiców Cavaliers, tutaj piszą się wielkie opowieści. Pytanie brzmi: czy druga połowa dopisze kolejny rozdział, czy też Luka Doncic i spółka zamkną ten mecz z zimną precyzją? Na razie Zachód rozdaje karty, a Wschód szuka odpowiedzi!!!!

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Panie i Panowie! Wracamy po przerwie!

Mówi się czasami, że dwadzieścia punktów przewagi w simce to jeszcze nie wyrok. Ale jest też druga szkoła. Ta mówi, że jeśli po drugiej stronie stoi Luka Doncic, Giannis Antetokounmpo i James Harden... to zaczyna pachnieć nokautem.

I Zachód od pierwszej akcji pokazuje, że nie zamierza zwalniać.

Harden otwiera drugą połowę

Piłka krąży.

Morant.

Giannis.

Znowu Morant.

I nagle Harden znajduje się dokładnie tam, gdzie powinien.

Dwa punkty.

Ależ cierpliwie rozegrana akcja! Nie było pośpiechu. Każdy dotknął piłki. Tak właśnie wygląda koszykówka, kiedy pięciu zawodników myśli tak samo.

Porzingis mówi: "Jeszcze żyjemy"

Kristaps odpowiada natychmiast.

Trójka.

Czysta.

Siatka nawet nie drgnie.

Ależ rzut! Trafił jak do studni!

Przez moment w Rocket Mortgage FieldHouse robi się trochę głośniej.

Kibice Cavaliers zaczynają wierzyć.

Barnes zatrzymuje Barnesa!

Na parkiecie znowu mamy...

Scottiego Barnesa.

Po drugiej stronie...

Harrisona Barnesa.

I proszę Państwa...

Scottie przechwytuje podanie właśnie do Harrisona!

Panie i Panowie! Dwóch Barnesów na parkiecie i jeden okrada drugiego! ten zbieg nazwisk jest kapitalny.

Zachód zamyka dostęp do obręczy

Ayton próbuje.

Claxton blokuje.

Ware próbuje.

Holmgren przechwytuje.

Tatum rusza na wsad.

I nagle...

James Harden blokuje jego próbę!

Ależ! Tego chyba nikt się nie spodziewał.

Harden częściej kojarzy się z krokami odstawno-dostawnymi i rzutami za trzy niż z obroną obręczy.

A jednak...

Nie ma przypadku w simce.

Desmond Bane odkrywa nową trybunę

Desmond Bane bierze piłkę.

Rozgrywa...

...i...

wyrzuca ją w trybuny.

No cóż... nawet najlepszym się zdarza.

Piłka chyba chciała zobaczyć Cleveland z nieco bliższej perspektywy.

Harden wraca. I od razu punktuje.

James wraca na parkiet.

Pierwsza akcja.

Jumper.

Celny.

Następna.

Zbiórka.

Jeszcze chwila później kolejny rzut.

Ależ doświadczenie!

Są zawodnicy, którzy potrzebują kilku minut, żeby złapać rytm.

Harden potrzebuje jednego kozła.

Harden wraca. I od razu punktuje.

James wraca na parkiet.

Pierwsza akcja.

Jumper.

Celny.

Następna.

Zbiórka.

Jeszcze chwila później kolejny rzut.

Ależ doświadczenie!

Są zawodnicy, którzy potrzebują kilku minut, żeby złapać rytm.

Harden potrzebuje jednego kozła.

Wschód walczy... ale Zachód odpowiada

Tyus Jones trafia za trzy.

Natychmiast odpowiada Holmgren.

Tatum zdobywa punkty.

Za chwilę Morant.

Ayton trafia.

Po chwili Harrison Barnes.

Każda udana akcja Wschodu spotyka się z błyskawiczną odpowiedzią.

To trochę tak, jakby ktoś próbował gasić pożar wiadrem wody, a z drugiej strony ktoś dolewał benzyny.

Końcówka? Zachód zamyka temat.

Tyus Jones popełnia kroki.

Harrison trafia.

Holmgren kończy spod kosza.

Bradley Beal odpowiada rzutem na zakończenie kwarty.

Ale różnica...

...właściwie się nie zmienia.

Po trzech kwartach

Zachód 93 – 72 Wschód

Panie i Panowie! Cleveland ogląda dziś prawdziwy pokaz siły Zachodu. Luka Doncicdyryguje grą, Harden punktuje z profesorską dokładnością, Morant wnosi energię, Giannis robi wszystko, a Walker Kessler i Chet Holmgren zamieniają pole trzech sekund w strefę zamkniętą.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.