Findek Opublikowano 23 Kwietnia 2011 Udostępnij Opublikowano 23 Kwietnia 2011 Mystic River i Shutter Island to kozaki. Jestem fanem Lehane'a, w obu przypadkach najpierw widziałem filmy i dopiero potem przeczytałem. Rzeke odebrałem wczoraj o 17 z antykwariatu i do północy przeczytałem, rewelacja. Lehane tworzy klimat, który ciężko powtórzyć, sukces tych filmów w dużym stopniu wynikał z tego, że sam Lehane był konsultantem w trakcie kręcenia i pisał scenariusze. I chociaż filmy są świetnie nakręcone i bardzo klimatyczne (Rzeka Tajemnic to 2 z 5 moich ulubionych aktorów, oczywiście chodzi o Seana i Kevina, chociaż Tim Robbins to też nie pierwszy lepszy aktorzyna) to książki są minimalnie lepsze... pewnie dlatego, że to książki. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Artlan Opublikowano 23 Kwietnia 2011 Udostępnij Opublikowano 23 Kwietnia 2011 I chociaż filmy są świetnie nakręcone i bardzo klimatyczne (...) to książki są minimalnie lepsze... pewnie dlatego, że to książki.No właśnie - książki lepsze ale filmy i tak dają radę. Dlatego poglądy Lukiego ("prawie wszystkie ekranizacje to faile") są raczej odosobnione. Amerykańcom całkiem nieźle wychodzi przenoszenie powieści i opowiadań na ekran i to właściwie każdego gatunku (dramaty, biografie, thrillery, horrory, gangsterskie, fantasy, nawet komedie). Swoją drogą to w większości przypadków jest raczej bez znaczenia czy się najpierw czyta książke czy ogląda film. No ale z kryminałami i niektórymi thrillerami jest duży dylemat - bo niestety rozwiązanie zagadki "kto zabił" poznane w książce odbiera ci 90% przyjemności z późniejszego oglądania filmu (i odwrotnie - jak najpierw oglądasz film, to potem książka tak nie wciąga). Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Findek Opublikowano 24 Kwietnia 2011 Udostępnij Opublikowano 24 Kwietnia 2011 I chociaż filmy są świetnie nakręcone i bardzo klimatyczne (...) to książki są minimalnie lepsze... pewnie dlatego, że to książki.No właśnie - książki lepsze ale filmy i tak dają radę. Dlatego poglądy Lukiego ("prawie wszystkie ekranizacje to faile") są raczej odosobnione. Amerykańcom całkiem nieźle wychodzi przenoszenie powieści i opowiadań na ekran i to właściwie każdego gatunku (dramaty, biografie, thrillery, horrory, gangsterskie, fantasy, nawet komedie). Swoją drogą to w większości przypadków jest raczej bez znaczenia czy się najpierw czyta książke czy ogląda film. No ale z kryminałami i niektórymi thrillerami jest duży dylemat - bo niestety rozwiązanie zagadki "kto zabił" poznane w książce odbiera ci 90% przyjemności z późniejszego oglądania filmu (i odwrotnie - jak najpierw oglądasz film, to potem książka tak nie wciąga). No nie wiem. Ja przeczytałem Patrole Łukjanienki i potem dopiero włączyłem sobie ekranizacje. Po 5 minutach wyłączyłem przerażony, spocony, drżący (blisko delirium) z postanowieniem że nigdy więcej. Amerykanom faktycznie wychodzi ekranizacja kultowych powieści. Jakiegoś tam obsranego Robin Hooda jak zekranizują tak zekranizują i nikt nie robi dymu. Ale gdyby zjebali Blade Runnera, Ojca czy Władcę Pierścieni skandal byłby nie z tego świata i chyba po prostu bardziej się starają ;] Wyjątkiem jest saga o Potterze, jakby tego nie zekranizowali i kto by w tym filmie nie grał, armia dzieci z "fajnymi" rodzicami i tak zapełni sale kinowe. Ja tego nie mogę oglądać, chyba tylko ekranizacja 5 części odpowiadała moim wyborażeniom. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Me Myself and I Opublikowano 25 Kwietnia 2011 Udostępnij Opublikowano 25 Kwietnia 2011 wiecie że jest temat o filmach, a nawet dwa chyba :twisted: Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
microlab Opublikowano 25 Kwietnia 2011 Udostępnij Opublikowano 25 Kwietnia 2011 Tak zaniec***ąc ot, czy na tym forum nikt, k****, Housa nie ogląda? Mnie to tak wciągnęło, że chyba po finale 7 sezonu popadnę w depresję na myśl o tym, że mam czekać do października na kolejne odcinki... Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Me Myself and I Opublikowano 25 Kwietnia 2011 Udostępnij Opublikowano 25 Kwietnia 2011 House się ogląda, pewnie sporo osób, ale co tu komentować? każdy zna więc polecać nie ma co, a przecież przypadków nie będziemy omawiać 8) 7 sezon moim zdaniem sporo lepszy niż poprzedni, który oglądałem na siłę, teraz coś się dzieje przynajmniej Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Xamel Opublikowano 26 Kwietnia 2011 Udostępnij Opublikowano 26 Kwietnia 2011 I chociaż filmy są świetnie nakręcone i bardzo klimatyczne (...) to książki są minimalnie lepsze... pewnie dlatego, że to książki.No właśnie - książki lepsze ale filmy i tak dają radę. Dlatego poglądy Lukiego ("prawie wszystkie ekranizacje to faile") są raczej odosobnione. Amerykańcom całkiem nieźle wychodzi przenoszenie powieści i opowiadań na ekran i to właściwie każdego gatunku (dramaty, biografie, thrillery, horrory, gangsterskie, fantasy, nawet komedie). Swoją drogą to w większości przypadków jest raczej bez znaczenia czy się najpierw czyta książke czy ogląda film. No ale z kryminałami i niektórymi thrillerami jest duży dylemat - bo niestety rozwiązanie zagadki "kto zabił" poznane w książce odbiera ci 90% przyjemności z późniejszego oglądania filmu (i odwrotnie - jak najpierw oglądasz film, to potem książka tak nie wciąga). No nie wiem. Ja przeczytałem Patrole Łukjanienki i potem dopiero włączyłem sobie ekranizacje. Po 5 minutach wyłączyłem przerażony, spocony, drżący (blisko delirium) z postanowieniem że nigdy więcej. Amerykanom faktycznie wychodzi ekranizacja kultowych powieści. Jakiegoś tam obsranego Robin Hooda jak zekranizują tak zekranizują i nikt nie robi dymu. Ale gdyby zjebali Blade Runnera, Ojca czy Władcę Pierścieni skandal byłby nie z tego świata i chyba po prostu bardziej się starają ;] Wyjątkiem jest saga o Potterze, jakby tego nie zekranizowali i kto by w tym filmie nie grał, armia dzieci z "fajnymi" rodzicami i tak zapełni sale kinowe. Ja tego nie mogę oglądać, chyba tylko ekranizacja 5 części odpowiadała moim wyborażeniom. a czytać możesz? sory odniosłem wrażenie jakbys czytał harryego? przeczytałem 3 strony w środku ktorejs części, chyba po polsku (nawet nie pamietam na 100%) i odlozylem z niesmakiem. zrobię wszystko żeby moje dzieci nie przebywały nawet w odległości 100m od tej pisaniny. podobne wrażenie jak przy oglądaniu dubbingowanej jaktobylo? zemsty sithow? myślałem ze to qwa jakaś parodia. najsłabszy fragment najsłabszej książki dla dzieci pratchetta jest >>>>>>>>>>>>>[...]>>>>>>> od harrego Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Artlan Opublikowano 26 Kwietnia 2011 Udostępnij Opublikowano 26 Kwietnia 2011 Tak zaniec***ąc ot, czy na tym forum nikt, k****, Housa nie ogląda?Serial, którego fenomenu nie rozumiem. Sama tematyka to kopia z innych seriali (np. Ostry dyżur, Chirurdzy, Na dobre i na złe ;]). Główny bohater jest rzeczywiście dosc specyficzny i intrygujący (połączenie geniuszu Sherlocka Holmesa z podejściem do życia Ala Bundy'ego) ale sama charyzma House'a mi osobiście nie jest w stanie przesłonić nudnej i schematycznej fabuły. I chociaż filmy są świetnie nakręcone i bardzo klimatyczne (...) to książki są minimalnie lepsze... pewnie dlatego, że to książki. No właśnie - książki lepsze ale filmy i tak dają radę. Dlatego poglądy Lukiego ("prawie wszystkie ekranizacje to faile") są raczej odosobnione. Amerykańcom całkiem nieźle wychodzi przenoszenie powieści i opowiadań na ekran i to właściwie każdego gatunku (dramaty, biografie, thrillery, horrory, gangsterskie, fantasy, nawet komedie). Swoją drogą to w większości przypadków jest raczej bez znaczenia czy się najpierw czyta książke czy ogląda film. No ale z kryminałami i niektórymi thrillerami jest duży dylemat - bo niestety rozwiązanie zagadki "kto zabił" poznane w książce odbiera ci 90% przyjemności z późniejszego oglądania filmu (i odwrotnie - jak najpierw oglądasz film, to potem książka tak nie wciąga). No nie wiem. Ja przeczytałem Patrole Łukjanienki i potem dopiero włączyłem sobie ekranizacje. Po 5 minutach wyłączyłem przerażony, spocony, drżący (blisko delirium) z postanowieniem że nigdy więcej. Amerykanom faktycznie wychodzi ekranizacja kultowych powieści. Jakiegoś tam obsranego Robin Hooda jak zekranizują tak zekranizują i nikt nie robi dymu. Ale gdyby zjebali Blade Runnera, Ojca czy Władcę Pierścieni skandal byłby nie z tego świata i chyba po prostu bardziej się starają ;] Wyjątkiem jest saga o Potterze, jakby tego nie zekranizowali i kto by w tym filmie nie grał, armia dzieci z "fajnymi" rodzicami i tak zapełni sale kinowe. Ja tego nie mogę oglądać, chyba tylko ekranizacja 5 części odpowiadała moim wyborażeniom. a czytać możesz? sory odniosłem wrażenie jakbys czytał harryego? przeczytałem 3 strony w środku ktorejs części, chyba po polsku (nawet nie pamietam na 100%) i odlozylem z niesmakiem. zrobię wszystko żeby moje dzieci nie przebywały nawet w odległości 100m od tej pisaniny. podobne wrażenie jak przy oglądaniu dubbingowanej jaktobylo? zemsty sithow? myślałem ze to qwa jakaś parodia. najsłabszy fragment najsłabszej książki dla dzieci pratchetta jest >>>>>>>>>>>>>[...]>>>>>>> od harrego Po co cytujesz aż 3 posty, skoro odnosisz się tylko do jednego zdania? ;] Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Findek Opublikowano 26 Kwietnia 2011 Udostępnij Opublikowano 26 Kwietnia 2011 a czytać możesz? sory odniosłem wrażenie jakbys czytał harryego? przeczytałem 3 strony w środku ktorejs części, chyba po polsku (nawet nie pamietam na 100%) i odlozylem z niesmakiem. zrobię wszystko żeby moje dzieci nie przebywały nawet w odległości 100m od tej pisaniny. podobne wrażenie jak przy oglądaniu dubbingowanej jaktobylo? zemsty sithow? myślałem ze to qwa jakaś parodia. najsłabszy fragment najsłabszej książki dla dzieci pratchetta jest >>>>>>>>>>>>>[...]>>>>>>> od harrego Przeczytałem swojego czasu wszystkie części, PL i ENG. Angielska oczywiście o niebo lepsza, ale nie o tym. Stary, nie wiem co Ci napisać i jak z Tobą dyskutować bo przeczytałeś 3 strony i wyrobiłeś sobie opinię, no to jak ja mam Cię do czegokolwiek przekonać ? Nigdy nie umieszczę tej sagi pośród moich ulubionych książek, czy najlepszych książek, whateva'. Ale czyta się je świetnie, wciągają, pani Rowling ma nieprawdopodobny talent (fajnie by było gdyby spróbowała się odnaleźć w nieco poważniejszego tematyce) i chociaż poszczególne części sagi różnią się diametralnie (pierwsze 3 to baśn dla dzieci, pozostałe 4 są już nieco zbyt mroczne momentami, żeby nazwać je baśniami i mam wrażenie że pisała je tak, jakby czytelnik dorastał razem z nią i kolejne książki są przeznaczone dla nieco starszych, kolejno -no ale nadal to literatura dla dzieci/młodzieży) to nie stanowi to żadnego problemu. Nie mam zamiaru uczyć Cię wychowywania dzieci, bo pewnie jakbyś się postarał to mógłbyś mieć syna w moim wieku ale książki o Potterze to nic przed czym dzieci należy chronić Ja rozumiem, jakbyś chciał trzymać córkę z daleka od Popcornu ,Bravo Girl czy Czarodziejki z Księżyca ale w przypadku Pottera to mógłbyś po prostu dać dzieciom zdecydować. To nie są mindfucki w żadnym razie. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Koelner Opublikowano 26 Kwietnia 2011 Udostępnij Opublikowano 26 Kwietnia 2011 nie znam lepszego filmu od książki. naprawdę film ma ten minus ,że nie da się wszystkiego przedstawić co jest w książce. chyba tylko Tajemniczy Ogród był fajniejszym filmem niż książką ;] Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Xamel Opublikowano 26 Kwietnia 2011 Udostępnij Opublikowano 26 Kwietnia 2011 a potop i pan Wołodyjowski? Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Luki Opublikowano 26 Kwietnia 2011 Udostępnij Opublikowano 26 Kwietnia 2011 Koel, wg mnie takim filmem jest Fight Club. Palahniuka bardzo lubię, ale mimo wszystko film bardziej mi się podobał. No i dla mnie jest topa eva foreva. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
microlab Opublikowano 26 Kwietnia 2011 Udostępnij Opublikowano 26 Kwietnia 2011 nie znam lepszego filmu od książki. naprawdę To zależy jaki masz stosunek do czytania. Dla mnie np. czytanie to niezbyt ciekawa forma spędzania wolnego czasu. Zdecydowanie wolę obejrzeć film, który jest bardziej atrakcyjny dla moich zmysłów. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Me Myself and I Opublikowano 26 Kwietnia 2011 Udostępnij Opublikowano 26 Kwietnia 2011 Dla mnie np. czytanie to niezbyt ciekawa forma spędzania wolnego czasu. Zdecydowanie wolę obejrzeć film, który jest bardziej atrakcyjny dla moich zmysłów.wręcz odwrotnie, film podaje wszystko na tacy i spłyca odbiór np kilkunastu stron do jednej migającej sceny, dzięki książce możesz naprawdę użyć zmysłów i wyobraźni. ale cóż takie czasy mamy teraz :roll: Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
microlab Opublikowano 26 Kwietnia 2011 Udostępnij Opublikowano 26 Kwietnia 2011 film podaje wszystko na tacy i spłyca odbiór np kilkunastu stron do jednej migającej sceny, dzięki książce możesz naprawdę użyć zmysłów i wyobraźni.Rozumiem o co ci chodzi. Rzecz w tym, że czytanie jest dużo mniej przystępne - atrakcyjne. Jednak dobry film też ma swoją "magię". Taki film też często daje do myślenia, pobudza wyobraźnie, skłania do refleksji. To też poniekąd jakoś działa na rozwój umysłowy. I oczywiście nie mówię tu o filmach pokroju "Szybkich i Wściekłych" czy "Titanica", gdzie widz nie ma prawa do myślenia, po prostu dostaje podany obraz bez jakiejkolwiek możliwości interpretacji. Jednakowoż, nie wątpię, że książka to ta "wyższa" forma rozrywki. Pewnie wyższa niż kino. Niektóre, przeczytane przeze mnie książki też wywarły na mnie wrażenie. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Xamel Opublikowano 27 Kwietnia 2011 Udostępnij Opublikowano 27 Kwietnia 2011 idę o zakład ze szybcy i wściekli w formie filmu >>>>>> niż w formie ksiazki i wracam z potopem: film jest >>> niż książka, pomimo tego ze do książkę uwielbiam, to kreacje Łomnickiego i Olbryhskiego >>> niż cokolwiek co Sienkiewicz napisał. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Koelner Opublikowano 27 Kwietnia 2011 Udostępnij Opublikowano 27 Kwietnia 2011 Xamel ,akurat Sienkiewicz jest żałosnym pisarzem. był świetny na tamte czasy ,był potrzebny ale nic poza tym. Rozumiem o co ci chodzi. Rzecz w tym, że czytanie jest dużo mniej przystępne - atrakcyjne. Jednak dobry film też ma swoją "magię". Taki film też często daje do myślenia, pobudza wyobraźnie, skłania do refleksji. To też poniekąd jakoś działa na rozwój umysłowy. I oczywiście nie mówię tu o filmach pokroju "Szybkich i Wściekłych" czy "Titanica", gdzie widz nie ma prawa do myślenia, po prostu dostaje podany obraz bez jakiejkolwiek możliwości interpretacji. Jednakowoż, nie wątpię, że książka to ta "wyższa" forma rozrywki. Pewnie wyższa niż kino. Niektóre, przeczytane przeze mnie książki też wywarły na mnie wrażenie. Hollywodzkie kino produkuje bezmyślną masę ,która ma jeść popcorn i bawić się na filmie pozbawiających ich przymusu logicznego myślenia. nad obiadem człowiek także nie myśli tylko je ,na kiblu także człowiek nie myśli tylko sra i tak samo jest z 95% produkcjami filmowymi. Kto czyta książki, żyje podwójnie. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Xamel Opublikowano 27 Kwietnia 2011 Udostępnij Opublikowano 27 Kwietnia 2011 Sienkiewicz był świetny (w swojej klasie) jego opis przyrody układa do snu średniej wielkości klasę gimnazjalna szybciej niż wpuszczenie gazu usypiajacego. ja osobiście lubię trylogie, ale filmy są jeszcze lepsze Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Robinson Opublikowano 27 Kwietnia 2011 Udostępnij Opublikowano 27 Kwietnia 2011 nie znam lepszego filmu od książki. naprawdę ja generalne wybieram książkę przed filmem anytime, anywhere, ale takim sztandarowym dla mnie przykładem, gdzie dosyć przeciętną (w porównaniu do innych dzieł autora) książkę przekonwertowano na naprawdę fajny film jest Zielona Mila - Kinga. btw, Xamel podpisuję się pod zdaniem Findka na temat Pottera. Porzuciwszy stereotypowe postrzeganie tego jako głupią literaturę dla dzieci, to jest to naprawdę porządnie napisany cykl. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Xamel Opublikowano 27 Kwietnia 2011 Udostępnij Opublikowano 27 Kwietnia 2011 @robinson: ale ja te 3 strony czytałem własnie z nastawieniem ze może ne ma co ulegać stereotypom. dlatego zacząłem gdzieś w środku, bo początek mogl byc słabszy, jak to często bywa. i nie wiem może miałem pecha i trafiłem na fragment gdzie czytali wypracowanie szkolne harrego z pierwszej klasy? ja czasem muszę iść do dentysty i wysiedziec swoje jak mi boruja zeby, ale żeby dobrowolnie? bez znieczulenia? dla mnie to jest porównywalne do twórczości brytnej dzidy, wylaczam po 10 sek. to ze ktos jest w stanie wysłuchać cały album, albo nie daj Boże, ma cała kolekcje i ja słucha jest dowodem ze wsród nas są masochisci. ale to nie znaczy ze ja tez mam nim byc ale z drugiej strony nie jestem nieomylny, wiec kto wie Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się