Skocz do zawartości

LeBron vs Jordan - tak na poważnie


BMF

Ignorując pierścienie i zespołowe osiągnięcia, lepszy był  

187 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Ignorując pierścienie i zespołowe osiągnięcia, lepszy był



Rekomendowane odpowiedzi

8 minut temu, Życie_to_mem napisał(a):

Overall jest 13-11 dla Mailmana, w tym 3-3 w drugim 3peacie i 3-1 dla Utah w ostatnich dwóch sezonach Jordana. 

Ponadto umyka ci fakt, że w 1994 roku był już Kukoc zatem Bulls z Jordanem byliby silniejsi niż w pierwszym 3peacie.

z Dżordanem który nie zrobił sobie 1,5 rocznego L4 na wypoczynek 🙃

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

43 minuty temu, Życie_to_mem napisał(a):

Poza tym dyskutować można co najwyżej o 1995 roku, bo w 1994 Bulls byliby zdecydowanymi faworytami starcia z Rockets. Przypominam, że zarówno Bulls bez Jordana jak i Rockets rozegrali w 1994 roku wyrównane serie z Knicks więc mamy świetny punkt odniesienia. 

'94 to był znaczy overachivement, zdaje się Thinkingbasketball to kiedyś omawiał. tzn. jak ktoś chce, to może oczywiście uznać, że tamci bulls byli faktycznie tak mocni, ale to wtedy argumentem przeciw Jordanowi, bo jego impact wychodziłby mniejszy.

poza tym oni już w '93 jechali na oparach, sam MJ  mówił o braku motywacji, więc zrobienie 4 tytułu z rzędu byłoby mega trudne. a niemal na pewno w '95 dostaliby lanie, bo rockets byli idealnie (jak na tamte czasy) zbudowani pod granie oparte na 3P. Jordan prawdopodobnie uniknął wielkiej plamy na legacy przez to, że zrobił sobie sabbatical ; ]

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W dniu 15.05.2026 o 03:11, tankathon napisał(a):

I teraz wystarczy sobie wyobrazić, że rok w rok żeby w ogóle dojść do finałów musisz się męczyć z kimś z grona Duncan Spurs/Kobe Lakers/ Dirk Mavs/OKC/Warriors czy nawet Houston Harden, i ktoś próbuje budować narrację, że niewiele by to zmieniło, bo przecież LBJ pewnie by się dopasował itd

To jest dopiero uposledzenie i nie zauwazenie faktu ze po tych nazwiskach Lebron to 3generacje superstarow haha.

*oczywiscie jest c***owy bo przegrywa z 4ta generacja SGA ktory ze swoimi ziomkami wyciera nim podloge 😘

Edytowane przez memento1984
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

50 minut temu, lorak napisał(a):

'94 to był znaczy overachivement, zdaje się Thinkingbasketball to kiedyś omawiał. tzn. jak ktoś chce, to może oczywiście uznać, że tamci bulls byli faktycznie tak mocni, ale to wtedy argumentem przeciw Jordanowi, bo jego impact wychodziłby mniejszy.

poza tym oni już w '93 jechali na oparach, sam MJ  mówił o braku motywacji, więc zrobienie 4 tytułu z rzędu byłoby mega trudne. a niemal na pewno w '95 dostaliby lanie, bo rockets byli idealnie (jak na tamte czasy) zbudowani pod granie oparte na 3P. Jordan prawdopodobnie uniknął wielkiej plamy na legacy przez to, że zrobił sobie sabbatical ; ]

Barcelona '92, mówi to panu coś? Utah Jazz też wysłali tam dwóch graczy i tak samo w 1993 roku zagrali poniżej swojego potencjału. Po finałach z Suns Jordan i Pippen mieliby normalny offseason, ponadto Grant i BJ wchodzili w swój prime i jeszcze doszedłby Kukoc. 

 95' to już zupełnie inna bajka i chyba nie ma za bardzo sensu spekulować, bo jest za dużo niewiadomych. Kwestia motywacji Jordana i pozostania Granta w Chicago to jedno ale całkiem możliwe, że np. Suns nastawiając się na rewanż z Bulls nie robiliby transferu Ceballosa na Manninga. Danny Manning w serii z Rockets byłby dla Suns bardziej pożyteczny niż Ceballos ale jak wiadomo skontuzjował się na play-off. W alternatywnej rzeczywistości Suns '95 wychodzą na Rockets '95 z tercetem Barkley-Johnson-Ceballos i wygrywają serię a Hakeem nie robi b2b. :) 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

5 godzin temu, balech napisał(a):

Natomiast biografie Jordana co innego sugerują niż to co pisze julekstep

tak, pełno w nich przypierdalania że mógł kupić tego, tamtego i śmego a w sumie bardzo mało kredytu  za to co faktycznie zrobił (i jak to zadziałało, a chyba całkiem nieźle, no nie? i po tym się powinno oceniac, a nie że w trad deadline 89 jakiś tam John Doe był gdzieś ponoć otwarty i lubili się z MJem bo grali w jednej konfie na univerku, ale Krause chciał trzymać w składzie jakiegoś swojego ulubionego rookiego to już chooi i kosa). Choć pamiętam że np Cartwrighta po latach MJ docenił.

 

Ogólnie cały ten MJ to małostkowa pissda, ale ok, też był młodym gościem wtedy i prosto rozumował, też po to miał PJaxa & Krausego właśnie żeby nie móc zdominować organizacji i wszystkim to wyszło na dobrze.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Mi właśnie tego brakuje w teraźniejszości. To GM układa skład i rozdaje karty, zawodnika co najwyżej z grzeczności zapytać się czy będzie git i tyle. Teraz byle gwiazdka chce maxa i ma jeszcze wymagania co do ściągnięcia jakiegoś ziomka, a jak nie to trade request rok po podpisaniu kontraktu.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

16 minut temu, Tomek napisał(a):

Teraz byle gwiazdka chce maxa i ma jeszcze wymagania co do ściągnięcia jakiegoś ziomka

no, a w latach 70 pewnie latali samolotami rejsowymi i cieszyli się, jak w ogóle mieli gwarantowany kontrakt. Co zrobisz - nic nie zrobisz, players' lick more than ever (a to dlatego, że biznes się kula, a biznes się kula po cześci dlatego, że mądrzy starzy biali panowie siedzo za sterami, ale jeszcze  dużo bardziej dlatego że zawodnicy dowożo), to po pierwsze, a po drugie też nie jest tak że w co drugiej organizacji tak jest, więc nie ma co demonizować.

Wiesz, fajnie się czyta po latach jak nie wiem - taki jaskrawy przykład - jak to private jet Rockets latał wg tego jak im James podyktował. Ale co tam można było zrobić lepiej / dużo lepiej w tamtych rockets? (a akurat Harden i tak dowoził. Choć jak podczas finałów z Heat w 12 ponoć uderzył w puchara na florydzie to mnie rozjebało :P ciekawe jak było z tym później)

nie wiem jakie są inne case'y znane do komentowania, ani tak blisko nie śledzę plotek ani zespołów, ponoć Cavs za pierwszej kadencji LeBrona też byli pod jego dyktando, ale jakie tam ruchy były pod jego wezwaniem a jakie nie to już pewnie nie wiadomo.

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Życie_to_mem napisał(a):

Barcelona '92, mówi to panu coś? Utah Jazz też wysłali tam dwóch graczy i tak samo w 1993 roku zagrali poniżej swojego potencjału.

a Barkley zdobył MVP ; ] generalnie negatywny wpływ IO na gwiazdy to mit, ale tu i tak nie chodzi o to, że oni byli fizycznie styrani, lecz o mentalne znużenie. dlatego mimo że MJ w '93 grał ~na tym samym poziomie co w '92 (a w PO nawet lepiej), to drużyna zanotowała gorszy RS, bo wszyscy inni nie nie wyrabiali.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

 

3 godziny temu, lorak napisał(a):

' Jordan prawdopodobnie uniknął wielkiej plamy na legacy przez to, że zrobił sobie sabbatical ; ]

trochę słaba pamięć ale Houston było w odds na 7 miejscu a nawet w PO 94’ potrzebowali 7 meczów żeby pokonać suns czy w finale wygrać w gm7 tylko dlatego że starks się obsral a ludzie woleli oglądać ucieczkę OJ Simpsona ;) dla porównania przed tym sezon lakers w oddsach byli na 7 miejscu 

Edytowane przez Koelner
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.