Skocz do zawartości
jack

Portland Trail Blazers 2020/2021

Rekomendowane odpowiedzi

Niniejszym wchodzimy w trzeci etap ery Damiana Lillarda w Portland.

Pierwszy etap to wczesny Lillard, który z marszu przejął zespół z Aldridgem, Matthewsem przed kontuzją, Batumem, któremu jeszcze się chciało, Robinem Lopezem i fatalną ławką. Temu zespołowi brakowało przede wszystkim jakości wśród zmienników i cierpliwości. Gdy Aldridge zamarzył sobie walkę o najwyższe cele u boku Tima Duncana, zespół się rozleciał. W pamięci pozostał game-winner Lillarda zamykający serię z Rockets i pechowa kontuzja Matthewsa w kolejnym sezonie rozbijająca mentalnie zespół tuż przed PO.  

Drugi etap miał rozpocząć się mozolną przebudową, tymczasem okazało się, że samo posiadanie Lillarda w składzie jest gwarancją na wejście do fazy PO nawet na bardzo silnym zachodzie. Mając w swoich szeregach pewnego i rozsądnego lidera management Blazers wybrał drogę budowania zespołu, który wydawał się oderwany od obecnej brutalnej biznesowej rzeczywistości. Spokojne rozwijanie młodych, wyciąganie ręki do zawodników, których kariery załamały się w innych klubach i co najważniejsze konsekwentne nagradzanie kontraktami tych, którzy dają z siebie wszystko. Wraz z końcem kontraktów z szalonego lata 2016 ten etap kończy się. Etap w którym drużyna wyrzutków rokrocznie meldowała się w PO by zwykle odbić się boleśnie od przyszłych finalistów. Po wstydliwej porażce z Pelicans była też epicka batalia z wiosny 2019, która zaowocowała ilością dramatycznych zwrotów akcji, historii i obrazów do zapamiętania niedostępną dla fanów niektórych innych drużyn przez całą dekadę.

Teraz wchodzimy w kolejny etap. Etap być może finałowy i najważniejszy w karierze Lillarda. Ten w którym Lillard ma wreszcie świetnie skrojony zespół, który płynnie wyewoluował z chaosu wznieconego latem 2016. Złożony z rozwiniętych i sprawdzonych zawodników, wreszcie zdrowych. Uzupełniony nie o zawodników niechcianych ale takich których każdy trener przyjąłby chętnie do swojej rotacji.

Odeszli: Melo, Whiteside, Hezonja, Ariza

Carmelo zapewniał co prawda, że świetnie się w Portland czuje i chciałby tam wrócić ale pewnie skusi się na większe pieniądze gdzieś, gdzie światła świecą jaśniej. Whiteside odszedł właściwie już jakiś czas temu. W bańce, po powrocie do zdrowia Nurkcia był obecny już tylko ciałem. Hezonja niestety nie wykorzystał szansy a największą zasługą Arizy jest fakt, że udało się go wymienić na Covingtona. Melo szkoda bo dawał prawdziwą chwilę oddechu dla Rain Bros, gdy momentami brał grę w ataku na siebie.

Przyszli: Covington, Kanter, Jones, Elleby

Covington to nareszcie prawdziwy, nowoczesny skrzydłowy. Ostatni brakujący element w układance. Kater, wiadomo, serce i energia. Jak potrafi być ważny dla Blazers pokazał w serii OKC, gdy całkowicie zdominował Adamsa. Derrick Jones najpewniej sprowadzony by pomęczyć trochę liderów drużyn przeciwnych. Elleby to kolejny klon Lillarda, którego znając Stottsa za dużo nie pooglądamy w nadchodzącym sezonie.

Wracają po kontuzji: Nurkić, Collins, Hood

3/5 pierwszej piątki wreszcie wraca w pełni zdrowe i po normalnych przygotowaniach do sezonu. To będzie zupełnie inny zespół niż w poprzednim sezonie.

 

G : Lillard, McCollum, Trent Jr, Simons, Elleby

F : Collins, Covington, Hood, Jones, Little

C : Nurkić, Kanter

 

Pierwsza 4 na zachodzie to powinien być cel minimum.

Lillard i CJ wiadomo.

Dalej dwóch 21 letnich trzecioroczniaków - Trent, który w bańce niespodziewanie wraz z Melo dzielił się rolą opcji nr 3 w ataku a do tego był czołową postacią defensywy oraz Simons, który chyba wciąż uchodzi za zawodnika bardziej utalentowanego od Trenta. Obaj wchodzą w trzeci sezon a jak wiadomo młodzi wychowankowie Stottsa właśnie na tym etapie kariery zaczynają naprawdę rozwijać skrzydła.

Nurkić, Collins i Kanter to najlepsza obsada pozycji centa w całej lidze. Collins najpewniej sporo minut będzie grał razem z Nurkiciem, zwłaszcza, że również Bośniak cały czas pracuje nad uniwersalnością swojej gry i oddaleniem się od kosza.

Powrót Hooda, Collinsa, rozwój Trenta dojście Covingtona i Jonesa daje wreszcie szansę na solidną obronę na obwodzie i nieskończoną ilość ustawień rotacji.

Stotts wykorzystuje miejsca w wyjściowym składzie by wesprzeć zawodników mentalnie. Collins i Hood potrzebują zaufania i minut dlatego S5 widzę tak:

Lillard-CJ-Hood-Collins-Nurkić

Zmiany u Stottsa przez pierwsze 3 kwarty przebiegają dokładnie z rozpiską. Zakładam, że pierwszy będzie schodził Nurkić, którego miejsce pod koszem zajmie Collins a Covington wejdzie na PF. Następnie za CJa będzie wchodził Trent a za Hooda Jones. Dalej Kanter za Collinsa i na koniec Simons za Lillarda i CJ za Jonesa/Trenta. Wtedy już kolejności w zależności, gdzie będzie potrzeba Nurkić,  Collins, Hood. Itd.

Blazers zakładają kolejny etap rozwoju Trenta i Simonsa ale być może pojawi się jeszcze jakiś weteran na pozycji PG. Choć niekoniecznie. Na skrzydłach powroty i doładowanie jakości w obronie pod czołowych SF/PF ligi. Rotacja wysokich na bogato by nie dać się tym razem tak łatwo poddać Lakers.

Liczymy na wyjątkowy sezon. Oby zdrowie dopisało.

Edytowane przez Eld

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, jack napisał:

Collins i Hood potrzebują zaufania i minut dlatego S5 widzę tak:

Lillard-CJ-Hood-Collins-Nurkić

Stotts wyraźnie widział, że wzmocnienia potrzebuje defensywa, a Hood jest stawiany do roli 6th, więc S5 na 99,99% tak nie będzie wyglądać. W moim odczuciu zaleznie od potrzeby small/big grania będzie wychodzić Lilliard, CJ, DJJ, RoCo, Nurk lub Lilliard, CJ/Hood, RoCo, Collins, Nurk. 

Ponoć CJ ma sporo minut grać z drugim unitem, żeby trochę poprawic rozegranie, ale w moim odczuciu to oni na ławkę pilnie potrzebują typowego rezerwowego PG, lub pointF który pociągnie grę. Ławka była u nich mocną bronią, jak był Napier/Turner. To powinien być ich cel. Rondo, Napier, DJA, Dellavedowa. cos powinni wybrać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pierwsze piątki mam chyba ze cztery w głowie, więc to nie ma wielkiego znaczenia. Paradoksalnie dobrze, że Collins opuści jakieś pierwsze 2-4 tygodnie, bo tak to by go pewnie forsowali na PF w S5, a jak Covington lub DJJ odpalą to może porzucą ten pomysł. Głębia super, jak w Denver lub w Miami w zeszłym roku. PG musi mieć rzut, bo te nowe nabytki to niespecjalnie strzelcy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

fajni skład, doszli zawodnicy których lubię, ogólnie będę im trochę kibicował

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wydawało się, że to już koniec poważnych ruchów a Melo jednak nie żartował. Blazers cały czas odnosili się do niego z szacunkiem więc nic nie musiał na siłę udowadniać. Bardzo ładnie wpasował się w drużynę. Taki idealny weteran, który jak trzeba przez chwilę pociągnąć zespół albo pokazać jaja w końcówce to odpala jak za najlepszych lat. Zwłaszcza w bańce pokazał, że nie drży mu ręka w najważniejszych momentach. Super uzupełnienie składu. 

I do tego jeszcze Harry Giles dostanie szansę. 

PG : Lillard, Simons

SG: CJ, Trent Jr., Elleby

SF: Covington, Hood, Jones, Little

PF : Collins, Melo, Giles

C : Nurkić, Kanter

Zwłaszcza pozycja silnego skrzydłowego wydaje się wyjątkowo ciekawie obsadzona. W poprzednich sezonach łatana przez Collinsa a później Melo. Teraz dostępni będą obaj a jeszcze doszedł Covington a minuty na centrze do wykorzystania przez Collinsa zmniejszyły się wraz z powrotem Kantera. Stotts ma nad czym myśleć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zach, Giles i nawet RoCo w niskich ustawieniach mogą grać na C. Stotts dostał dawno niewidzianą glębię i elastyczność

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
30 minut temu, pdxpl napisał:

Zach, Giles i nawet RoCo w niskich ustawieniach mogą grać na C. Stotts dostał dawno niewidzianą glębię i elastyczność

Kluczem wydaje się dobre wejście w sezon by Stotts mający problemy z zaufaniem do drugiego składu nie czuł za bardzo presji gonienia bilansu. To, że potrafi ogarnąć rotację jak mu się zawodnicy sypią pokazały PO 2019. Teraz czas na poradzeniem sobie z bogactwem. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Stotts graniem w jednym momencie Melo i Kanterem, i nie reagowaniem na Fade'y I jumpery Melo z 20 stóp prosi się o wylot z ligi. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 24.12.2020 o 13:05, Kołczu33 napisał:

Stotts graniem w jednym momencie Melo i Kanterem, i nie reagowaniem na Fade'y I jumpery Melo z 20 stóp prosi się o wylot z ligi. 

Melo ma Covida albo miał kontakt z kimś pozytywnym .Niemniej dziś go nie było .Więcej minut dla Trenta w efekcie czego Blazers wygrało. Wprawdzie Stotts dzis tez nie wiem po co tak długo trzymał Kantera choć Lakers już miało wszystkich starterów na parkiecie i James przestawiał Turka w każdej akcji.

Lillard dziś dobrze sobie radził z trapowaniem zwłaszcza kiedy LAkers grali Harellem bo wtedy zawsze ktoś był wolny. Trent Jr zagrał ponad normę. Ale duża zasługa dziś po stronie obrony. Nurkić , Covington a nawet Jomes Jr zagrali kapitalnie po tej stronie parkietu. Zmuszając Lakers do wielu błędów. Dużo bloków. Rzutów z niewygodnych pozyzcji. Ważne zwycięstwo Blazers i zdecydowanie ich najlepszy mecz < I najpewniej to nie przypadek ,że właśnie kiedy Melo miał chorobowe

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kanter był dzis bardzo pożyteczny na bronionej desce i dawał radę w ataku. Co nie zmienia faktu, że Stotts daje mu za duże minuty. Dziwna ta niechęć do Gilesa,. Jamesem zajął się dobrze DJJ.  Stotts musi też zrozumieć, że im mniej iso-Melo, tym większa szansa na sukces. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Świetny ten Jones Jr. 

Trent walczy  o nowy, bardzo wysoki kontrakt poza Portland więc  mimo niemrawego początku myślę, że będziemy jeszcze dużo takich meczów w jego wykonaniu oglądać. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, jack napisał:

Świetny ten Jones Jr. 

Trent walczy  o nowy, bardzo wysoki kontrakt poza Portland więc  mimo niemrawego początku myślę, że będziemy jeszcze dużo takich meczów w jego wykonaniu oglądać. 

Jones zyskał dziś u mnie wielką sympatię tym jak celebrował blok na LBJu. A w zasadzie zyskał tym, że w żaden sposób nie celebrował. Żadnego napinania się, żadnego klepania po bickach, żadnego "look I am da real gagsta", tylko siadł blok. Fajnie. Gramy dalej. Mecz się jeszcze nie skończył.

Nie to co Tatum jak mu się zebrało na kuśkańce klatami z LBJ, bo właśnie zrobił nad nim poster dunka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podobno Zach Collins musi przejść drruga operacje kostki bo pierwsza nie okazała się skuteczna. Nie jest pewne czy wróci w tym sezonie.  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wstyd

Żenada

Kompromitacja

Hańba

#stottsout

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

To z punktu widzenia kibica PTB.

Z punktu widzenia kibica Bulls: radość, zaskoczenie, sukces ( tym większy, że wrócili z -20)

Edytowane przez Thomas

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba nie ma w tej lidze zespołu który by był tak mocno oparty na zasadzie trafiaj albo spadaj jak Blazers. Tu nawet nie chodzi o to ,że oni dużo rzucają za 3  bo inni też , ale o to ,ze oni praktycznie mają jeden typ akcji. Wyjście po zasłonie i rzut. Tam nie ma prawie akcji kick out. Niewiele jest podwójnych lub potrójnych zasłon. Tam nie ma zmiany pozycji biegania. Nie tam jest po prostu labo CJ albo Lillard klepie potem rzuca lub podaje do Melo czy innego stojącego od dłuższego czasu gracza. Czasem ktoś wjedzie ale za dużo rozbudowanej ofensywy tu nie ma. Jak McCollum czy inny Trent trafia jak natchniony to mogą wygrać z każdym ale jak nawet Lillard pudłuje tak jak dziś w 4 kwarcie to nie mają innych opcji.. Ok Lillard to geniusz potrafi trafić takie akcje jak ta ostatnio gdzie cofając się mając dwóch obronców na sobie trafia trójkę. Kosmos.. Ale co z tego jeśli Blazers w ogóle nie bronią i wystarczy kilka akcji na pusto w ataku  i nie są w stanie odrobić.

 

Chicago ogladam rzadko i w sumie to nie wiem czy ktos dziś grał ponad stan ale raczej bym nazwał to zespołowym triumfem bo w sumie każdy nawet Valentine mial swój udział w tym zwycięstwie. Wiadomo ,że Zach trafiał w trudnych momentach jak choćby ta trójka na samym końcu. Ale radosć tej drużyny po każdej udanej akcji była niesamowita..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Melo to jednak jest specyficzny zawodnik. Jest taki moment 3 kwarta. Melo w wyniku różnych przypadków jest przy FVV , który właśnie dostał piłkę za linię rzutów za3.... I Melo odwraca sie od niego i biegnie pod kosz bo zauważył ,że tam ścina Lowry... FVV , który chwilę wcześniej dwukrotnie trafił za 3 oczywiście korzysta z prezentu i trafia kolejną trójkę. Ale co sobie pomyślał Carmelo to ja nie wiem.. Oczywiście nikt go nie zabije za takie głupoty w obronie bo im w końcówce meczu wyciągnął na zwycięstwo ( wspólnie z Lillardem ) co nie zmienia faktu ,że obrona Blazers ma sporo dziur. Dziś Covington w końcówce miał kilka udanych akcji ale ogólnie to jest tam krucho.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie ufam zespołowi, w którym Melo odgrywa tak dużą rolę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.