Skocz do zawartości
BMF

LeBron vs Jordan - tak na poważnie

Ignorując pierścienie i zespołowe osiągnięcia, lepszy był  

145 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Ignorując pierścienie i zespołowe osiągnięcia, lepszy był



Rekomendowane odpowiedzi

22 minuty temu, mac napisał:

Duncan lepszy od Magica i Birda

career-wise na pewno

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
4 godziny temu, Pepis21 napisał:

A ja bym jednak powiedział że miniminimalnie Larry Bird i nie dlatego iż mam go w avku. W osiągnięciach są zbliżeni z Magiciem ale ani nie skakał tak wysoko, ani nie biegał tak szybko jak w Earvin, dodatkowo od połowy kariery grał bez pleców praktycznie i mimo to robił swoje na parkiecie.

Bardzo cenię Birda i Jabbara, ale licząc tylko dekadę lat 80' to jednak Magic Johnson nr1. Nie mam wątpliwości.
Bird nie był atletyczny, ale genialnie czytał grę i grał inteligentnie, ale jego marzenia o kolejnym mistrzostwie pogrzebali Pistons w 1988, a później miał już kłopoty z kręgosłupem. Całościowo jest dla mnie w okolicach 7-8 miejsca w historii. Ograł jedną z najsilniejszych drużyn w historii NBA w 1984. Poległ w 1985 i 1987, ale kto, by nie przegrał.
Z obecnego pokolenia koszykarzy najmocniej przypomina Birda chyba Durant.

Magic Johnson miał lepsze zdrowie i gdyby nie HIV, który doprowadził do przedwczesnego zakończenia kariery w 1991 roku to śmiało mógł dominować w lidze jeszcze kilka lat. W końcu odszedł z ligi mając ledwie 32 lata po dojściu do samego finału. Nadal był na szczycie i mógł walczyć o mistrzostwa. Prawdopodobnie obecność Magica w lidze dałaby nam o wiele większe atrakcje. Raz, że Magic to jedna z największych gwiazd i liga wiele straciła na jego odejściu, a dwa Jordan nie mógłby sobie pozwolić na przerwę od NBA w 1993 roku wiedząc, że jego największy rywal zaraz może to wykorzystać i pewnie siedziałby na dupie w sezonach 93/94 i 94/95.

Tu masz najlepszych koszykarzy w historii, ale Bryant powinien być dalej, a James wstawiony do Top 10 i wysoko.
Bird nr 6. Wow. Dziwne, że ktoś wstawił Bryanta jako Top4 przed Magica, a Jamesa poza Top 10 :)
https://sport.tvp.pl/47873830/top-10-najlepsi-koszykarze-w-historii-nba-michael-jordan-bill-russel-wilt-chamberlain-kobe-bryant-shaquille-oneal-magic-johnson-larry-bird-kareem-abdul-jabbar-hakeem-olajuwon-tim-duncan

Edytowane przez Rodman91

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, BMF napisał:

Bird jest raczej przereklamowany, z różnych względów.

C'mon! Bird ma chociażby więcej punktów niż Magic. Tak jak pisałem obaj mają bardzo zbliżone kariery ale przez problemy z plecami jakie dręczyły Larry'ego już od 1985 roku stawiam go ociupinkę wyżej.

3 godziny temu, Rodman91 napisał:

Magic Johnson miał lepsze zdrowie

To prawda, z drugiej strony jest też 3 lata młodszy od Birda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, Pepis21 napisał:

C'mon! Bird ma chociażby więcej punktów niż Magic. Tak jak pisałem obaj mają bardzo zbliżone kariery ale przez problemy z plecami jakie dręczyły Larry'ego już od 1985 roku stawiam go ociupinkę wyżej.

To prawda, z drugiej strony jest też 3 lata młodszy od Birda.

Magic jako pierwszoroczniak został MVP  finałów 1980, gdy kontuzjował się Jabbar. Z drugiej strony został upokorzony w finale 1989 przez Pistons, gdzie zagrał tragicznie przy prawdopodobnie najlepszej obronie z jaką musiał zmierzyć się kiedykolwiek. Nie istniał.
Średnia 11 pkt na mecz, ledwie 3 zbiórki i 8 asyst. Nikt go tak nie upokorzył w żadnej serii playoff w jego karierze.

Z drugiej strony Pistons też nie dali  pograć Birdowi w 1988, bo rzucał w tej serii 35% z gry. Nigdy nie miał serii wcześniej poniżej 40%.
W 1991 roku znów Pistons mu to zrobili i rzucał na 38%, ale wtedy niewiele punktów już zdobywał, bo był cieniem siebie z powodu kłopotów z kręgosłupem. W każdym razie to jedynie dwie serie w karierze Birda poniżej 40%.

Pistons 1988-1991 to musiała być wyjątkowo wredna drużyna skoro upokorzyła wielkiego Birda w 1988, Magica w 1989 i stanęła na drodze Jordana w 1989 i 1990 zabierając mu szanse na mistrzostwa już wtedy. Trzej najlepszych grajków postawili do pionu fizyczną grą i cwaniactwem. Pewnie bez Laimbeera i Rodmana to nie udałoby się. Twarde z nich konie.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
17 minut temu, Rodman91 napisał:

Z drugiej strony został upokorzony w finale 1989 przez Pistons, gdzie zagrał tragicznie przy prawdopodobnie najlepszej obronie z jaką musiał zmierzyć się kiedykolwiek. Nie istniał.
Średnia 11 pkt na mecz, ledwie 3 zbiórki i 8 asyst. Nikt go tak nie upokorzył w żadnej serii playoff w jego karierze.

xD może dlatego, że w g2 złapał kontuzję w 3q i zagrał 5 minut do końca serii? 

I tak naprawdę przez te 1,75 meczu notował 18-6-12 na 61 TS%? Czasami kocham Twój research. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba nie było, co prawda sprzed dwóch sezonów ale niektóre wyniki mocno zaskakujące szczególnie, że tych zawodników raczej mało kto kiedykolwiek porównywał do MJ-a:

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach


Mój ulubiony występ Jordana w finałach.

 

A to ulubiony występ Jamesa z finałów.
 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.