Skocz do zawartości
Borys

Diety i style życia

Rekomendowane odpowiedzi

Zakładam temat, ponieważ zauważyłem zainteresowanie w innych wątkach. Ciekaw jestem czy macie jakieś diety, jak się po nich czujecie i ogólnie patrzenia na to. 

Z doświadczenia wiem, że temat diet w odniesieniu do zdrowia, jakoś w wielu osobach wzbudza negatywne emocje, choć swoją dietą w żaden sposób nie szkodzimy drugiemu człowiekowi. Także z góry proszę osoby nie zainteresowane tematem o nie udzielanie się.

Chciałbym, żeby temat był oparty o własnych doświadczeniach, a nie o zasłyszanych opiniach, które często są powielane i nieprawdziwe.

Poniżej mój post z innego wątku:

 

24 minuty temu, Borys napisał:

Mam dni, że jem tylko surowe (miałem taki miesiąc i super go wspominam, jednak z trójką dzieci jest to awykonalne, żeby tylko samemu jeść na surowo, najlepiej przejść całą rodziną, ale przy dzieciakach i obecnym trybie życia chyba nie do zrobienia :) musiałoby coś w społeczeństwie zmienić, ale już powoli się zmienia). Raz w tygodniu staram się nic nie jeść (nie zawsze wychodzi) i staram się trzymać 8 godzin jedzenia 16 odpoczynku (docelowo 6 godzin jedzenia 18 odpoczynku dla ciała).Obecnie jem dopiero koło godz. 14. Dzień rozpoczynam od surowego soku, dopiero potem pokarmy stałe. Jest też kilka innych trików, choćby z wodą z octem itp. Jak się całość zbierze do kupy, to masz niesamowitego powera przez cały dzień i jest to dużo łatwiejsze niż się wydaje... ale trzeba to obczaić i samemu sprawdzić, a nie polegać na komentarzach innych ludzi. Jak coś to pisz PM, nie chce zaśmiecać wątku. 

  • Thanks 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jem to co stara kupi, i jest w lodówce, lubie jajka, ale jak się skapnie, ze nie ma pół wytłaczanki którą kupiła wczoraj, to mam bana do następnego razu, aż uzupełni braki. Czasem nawet jak jest 5 wytłaczanek, to wie, że nawet jedno jajko znikneło ( chyba sprawdza w śmietniku czy są skorupki, bo kto przy zdrowych zmysłach sprawdzałby wtyłaczanki, i ilczył ilość jaj)

Czasem wyjadam ojcu konserwę, ale ten to chyba liczy, ew. zaznacza jakoś na puszczce, bo nawet jak wydziobie kawałeczek to pozniej się trzęsie, że znowu mu wyjadam, w szafce matka mu kupuje jakieś krakersy(to też podpie*dole) ich chyba nie liczy, bo ani razu mi nic nie zarzucił (a podpie*dalam prakycznie codziennie) 

 

  • Like 1
  • Haha 4

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, darkonza napisał:

Zakwasić mozesz wszystkim, niekoniecznie octem, lepiej łagodniejsze kwasy, ale to moim zdaniem.

Nie ma sensu to z "pasteryzacją octu" zasadniczo ocet sam zabija bakterie, pasteryzacja to proces dodatkowego zabijania bakterii, nie ma sensu wymagac by ocet był niepasteryzowany, czyli zawierał jakas tam niewielką ilosc bakterii które są w stanie przeżyć. Ten kto to zalecał nie rozumie tematu. Sama pasteryzacja nie wpływa na ocet, to dośc prosty zwiazek i temperatura pasteryzacji nic mu nie robi.

Ten kto zalecał temat, wie że ocet ma też wiele innych korzyści, proces pasteryzacji zabija wiele dobrych witamin. Dlatego jeśli możesz brać coś co ma jeszcze dodatkowe pozytywne właściwości to lepiej to robić niż tego nie robić, akurat ocet jabłkowy stosowali dziadkowie, pradziadkowie w Polsce bardzo często i można o tym sporo znaleźć w necie.

Może źle się wyraziłem w poprzednim poście, nie musi być pasteryzowany, ale najlepiej żeby był. Zakwasić można też cytryną z wodą. 

Ocet nie pijamy sam, także to czy on jest łagodny czy nie to nic nie zmienia, mocniejszy kwas rozcieńczmy bardziej, mniejszy mniej, w przypadku octu biorę łyżkę dużą na pół szklanki, jak czuje że coś mnie bierze to trochę więcej, bo on jest dobry na ogólnie przeziębienia. Ogólnie kwas w żołądku pobudza różne inne procesy. 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
17 minut temu, Borys napisał:

Ten kto zalecał temat, wie że ocet ma też wiele innych korzyści, proces pasteryzacji zabija wiele dobrych witamin.

Widac Ci co mówia o occie w tej diecie maja na myśli nie ocet a mieszaninę octu i w cholerę innych składników powstałych przy fermentacji octowej alkoholu (np. z wina). Te składniki beda za kazdym razem inne w zależnosci od tego na czym fermentację prowadzono i do jakiego stopnia. One będa nawet inne w zależnosci od tego w czym tą fermenatcję przeprowadzono.W tym momencie słowo ocet mówi mało precyzjnie co to dokładnie jest, bo każdy moze miec na myśli inne dodatki w róznych ilosciach i tu juz nie mam pojecia ile tam róznych cudów.

Sam jestem chemikiem i dla mnie ocet to kwas octowy w wodzie. W zwiazku z tym jak ktoś mówi "ocet" to ja nie wpadłem na to ze chodzi o mieszaninę octu i setek albo tysiecy innych zwiazków - a niektórym z nich moze juz pasteryzacja szkodzić

Edytowane przez darkonza

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Po pierwsze i najważniejsze - dieta mięsna. Sytuacja się może skomplikować przez covid, ale w razie czego solidnie odżywia się mięsko alternatywne dla normalnych, czyli wszelacy weganie (wiadomo - mięso roślinożerców jest smaczniejsze niż drapieżników).Więc zapasów nie powinno brakować.

A poważniej - jest jakiś temat o jedzeniu (nie o dietach)?

Edytowane przez january

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, RappaR napisał:

Z ciekawości - bo Ty już altmed stosowałeś od co najmniej 5 lat. Jakie różnice były między tym co robiłeś w latach 2015-2019, a tym co teraz robisz?

Do ok. 2017 roku to chodziłem tylko po zwyklych lekarzach, majac tez pakiet medicover, mialem to niejako za darmo, wiec troche ich przerabialem. Bylem tez u polecanych rehabilitantów z Konstancina, czy innych prywatnych klinikach, diagnozy byly przeróżne, , jedna noga krótsza o 2 cm, inny, ze absolutnie sa takie same, inny, ze operacje, zeby wstawic jakies patyczki miedzy kregi (nie wiem, jak fachowo sie nazywa) inaczej za kilka lat moge na wozku wyladowac. 

Bralem lekarstwa od zwyklych przeciwzapeleniowych przez dłuższy czas, po jakies zwietczajace miesnie, gdzie bylem jak po browarku przez caly dzien i nie zalecano prowadzic auta, pozniej jakies tabletki sterydowe przez ponad 30 dni, gdzie przytyłem z 8 kilo.

W 2017 stwierdziłem, że czas poszukać rozwiązania gdzie indziej i jeśli chodzi o lekarzy i tak samo jeśli chodzi o siebie (nawyki, żywienie itp). Miałem fazę na medycynę Chińską, akupunktura, jakieś ziółka od mongoła... ale w moim przypadku nie pomogło, osteopatów próbowałem nawet nie tak dawno, ogólnie mam dobre o nich mniemanie, ale akurat z plecami na dłuższą metę nie pomogli (tutaj chyba był trochę efekt placebo, w który wierze :) ) Swoją drogą ostepopatia jest normalnie uznawana i w szpitalu na ul. żelaznej w Warszawie normalnie przez przechodnie można sie zapisać. O tyle dziwne, że Ci leczą poważne choroby przez naciskanie punktów na ciele, a jak ktoś chce leczyć ziółkami to go od szarlatanów się wyzywa i zabiera prawa do wykonywania zawodu.

Metodą prób i błędów oraz słuchając wielu "znawców" online, osobiście na mnie sprawdzają się rzeczy z odmładzania na surowo. Myslalem, ze nie sprzedaje produktow, ale jesli tak to nie widze tu nic zlego, ja kocham koszykówke i otworzylem  sklep koszykarski, to nie znaczy, ze paskudny ze mnie typ, ktory stwierdzil, ze wykorzysta forumowiczow e-nba :) takze nie widze problemu, czemu on mialby nie sprzedawac produktów, w które wierzy i poleca.

mozna z czyms sie nie zgadzac, ale ja wyprobowalem i na mnie dziala, mam teraz bol plecow raz na tydzien, czasami rzadziej. Ogolnie nie pamietam, zebym w ostatnich 10 latach mial tyle sily, powera w ciagu dnia, a po powrocie z roboty nie mysle, zeby tylko odpoczac...

 

Godzinę temu, darkonza napisał:

Widac Ci co mówia o occie w tej diecie maja na myśli nie ocet a mieszaninę octu i w cholerę innych składników powstałych przy fermentacji octowej alkoholu (np. z wina). Te składniki beda za kazdym razem inne w zależnosci od tego na czym fermentację prowadzono i do jakiego stopnia. One będa nawet inne w zależnosci od tego w czym tą fermenatcję przeprowadzono.W tym momencie słowo ocet mówi mało precyzjnie co to dokładnie jest, bo każdy moze miec na myśli inne dodatki w róznych ilosciach i tu juz nie mam pojecia ile tam róznych cudów.

Sam jestem chemikiem i dla mnie ocet to kwas octowy w wodzie. W zwiazku z tym jak ktoś mówi "ocet" to ja nie wpadłem na to ze chodzi o mieszaninę octu i setek albo tysiecy innych zwiazków - a niektórym z nich moze juz pasteryzacja szkodzić

Stosuje dokładnie ocet jabłkowy niepasteryzowany, mam 2 firmy, których kupuje. Nie rozkminiałem ogólnie sprawę octów innych,.. kiedyś może pokuszę się, żeby samemu zrobić taki ocet jabłkowy, nawet jako po prostu nowe doświadczenia i poznanie sposobu tworzenia :)

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
50 minut temu, Borys napisał:

Do ok. 2017 roku to chodziłem tylko po zwyklych lekarzach, majac tez pakiet medicover, mialem to niejako za darmo, wiec troche ich przerabialem. Bylem tez u polecanych rehabilitantów z Konstancina, czy innych prywatnych klinikach, diagnozy byly przeróżne, , jedna noga krótsza o 2 cm, inny, ze absolutnie sa takie same, inny, ze operacje, zeby wstawic jakies patyczki miedzy kregi (nie wiem, jak fachowo sie nazywa) inaczej za kilka lat moge na wozku wyladowac. 

Bralem lekarstwa od zwyklych przeciwzapeleniowych przez dłuższy czas, po jakies zwietczajace miesnie, gdzie bylem jak po browarku przez caly dzien i nie zalecano prowadzic auta, pozniej jakies tabletki sterydowe przez ponad 30 dni, gdzie przytyłem z 8 kilo.

W 2017 stwierdziłem, że czas poszukać rozwiązania gdzie indziej i jeśli chodzi o lekarzy i tak samo jeśli chodzi o siebie (nawyki, żywienie itp). Miałem fazę na medycynę Chińską, akupunktura, jakieś ziółka od mongoła... ale w moim przypadku nie pomogło, osteopatów próbowałem nawet nie tak dawno, ogólnie mam dobre o nich mniemanie, ale akurat z plecami na dłuższą metę nie pomogli (tutaj chyba był trochę efekt placebo, w który wierze :) ) Swoją drogą ostepopatia jest normalnie uznawana i w szpitalu na ul. żelaznej w Warszawie normalnie przez przechodnie można sie zapisać. O tyle dziwne, że Ci leczą poważne choroby przez naciskanie punktów na ciele, a jak ktoś chce leczyć ziółkami to go od szarlatanów się wyzywa i zabiera prawa do wykonywania zawodu.

Metodą prób i błędów oraz słuchając wielu "znawców" online, osobiście na mnie sprawdzają się rzeczy z odmładzania na surowo. Myslalem, ze nie sprzedaje produktow, ale jesli tak to nie widze tu nic zlego, ja kocham koszykówke i otworzylem  sklep koszykarski, to nie znaczy, ze paskudny ze mnie typ, ktory stwierdzil, ze wykorzysta forumowiczow e-nba :) takze nie widze problemu, czemu on mialby nie sprzedawac produktów, w które wierzy i poleca.

mozna z czyms sie nie zgadzac, ale ja wyprobowalem i na mnie dziala, mam teraz bol plecow raz na tydzien, czasami rzadziej. Ogolnie nie pamietam, zebym w ostatnich 10 latach mial tyle sily, powera w ciagu dnia, a po powrocie z roboty nie mysle, zeby tylko odpoczac...

 

Stosuje dokładnie ocet jabłkowy niepasteryzowany, mam 2 firmy, których kupuje. Nie rozkminiałem ogólnie sprawę octów innych,.. kiedyś może pokuszę się, żeby samemu zrobić taki ocet jabłkowy, nawet jako po prostu nowe doświadczenia i poznanie sposobu tworzenia :)

 

Sęk w tym, że pamiętam rozmowę z 2015 z Tobą, kiedy już zachwalałeś zdrowie żywienie, jak już wiele przerobiłeś i jak Ci to rewolucyjnie poprawiło zdrowie. Więc ciekawi mnie co takiego złego robiłeś w 2015 czego już teraz nie robisz. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, january napisał:

Po pierwsze i najważniejsze - dieta mięsna. Sytuacja się może skomplikować przez covid, ale w razie czego solidnie odżywia się mięsko alternatywne dla normalnych, czyli wszelacy weganie (wiadomo - mięso roślinożerców jest smaczniejsze niż drapieżników).Więc zapasów nie powinno brakować.

A poważniej - jest jakiś temat o jedzeniu (nie o dietach)?

Dieta to jest właśnie jedzenie. W społeczeństwie utarło się, że dieta to sposób na odchudzanie podczas gdy to jest zwyczajnie styl odżywiania. Po prostu odżywiasz się w jakiś sposób więc stosujesz taką dietę. Odżywiania się hamburgerami też jest dietą :)

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, RappaR napisał:

Sęk w tym, że pamiętam rozmowę z 2015 z Tobą, kiedy już zachwalałeś zdrowie żywienie, jak już wiele przerobiłeś i jak Ci to rewolucyjnie poprawiło zdrowie. Więc ciekawi mnie co takiego złego robiłeś w 2015 czego już teraz nie robisz. 

możłiwe, z dzieciakami u mnie teraz czas szybciej plynie, najstarszy ma teraz 8 lat, a te przygody moje z odzywianiem zaczely sie po jego narodzinach, przy niemowlaku zdajesz sobie sprawe jak duzo zalezy od mocnych i zdrowych plecow, takze bylem lekko w desperacji :)

wtedy zaczalem swoja przygode pamietam, od postow Dabrowskiej i przez to też z sokami, ktore ona zaleca. Zreszta bardzo duzo rzeczy pokrywa sie z Dabrowskiej i z odzywianie na surowo.

Od okolo 3 lat to mam grubsza przygode z odzywianiem sokami i ogolnie mniej przetworzonymi rzeczami, a ok rok temu juz tak konkretniej, najwiecej czerpie z kanalu, ktory wspominalem. Mozna sie smiac, rzucac zdawkowe wypowiedzi, ale u mnie to wyglada tak, ze to najlepiej sie sprawdza i jest dla mnie najlogiczniejsze, a przede wszystkim jest mnóstwo informacji i przepisów, gdzie jak byłem miesiąc na samym surowym to nie brakowało mi normlanego jedzenia, bo jak na tacy mialem sporo przepisow, ktore sa mega smaczne.

Przede wszystkim jak zmieniasz powoli nawyki zywieniowe to po sobie widze, ze otwieraja Cis ie kubki smakowe i zwykle warzywa smakuja duzo lepiej, a teraz jak jem w zasadzie tylko 2 razy, to o 14 mam taki apetyt, ze doslownie cokolwiek nie zorbie to mi to smakuje, wiadomo wyglodnialem wszystko smakuje :) ostatnie tygodnie czerpie z tego duza przyjemnosc, wlasnie jak nadchodzi 14 i wiem, ze moge jesc i ze wszystko mi bedzie smakowac :) inne doznanie, wczesniej to sie plątałem patrzac co moge wrzucic na ząb, gdzie w zasadzie w ogole nie bylem glodny, bo caly dzien to bylo wrzucanie czegos do buzi :)

najciężej to chyba, wieczorami, bo mam jeszcze nawyk, zeby cos zjesc, choc nie jestem glodny takie cos, w stylu dzieci wkoncu spia to teraz imprezka ;)

Ja sie tak wymadrzam, ale oczywiscie nie jest tak, ze ja jak maszyna wszystko robię wg harmonogramu, dalej odpalę piwko wieczorem, ale juz po 1 jednym juz czuje, ze wiecej nie mam ochoty :)
dalej jak jestem na miescie lub w trasie i nie mam gdzie zjesc to zajade do burger kinga itp. ale robia to juz bardzo rzadko, ale nie stawiam sobie ogranicznej, ze czegos mi nie wolno. I widze po sobie ze tak jest latwiej ogolnie zdrowo sie odzywiac, kiedy wiesz ze nie masz zakazów. Organizm po jakims czasie sam nie ma ochoty tak czesto sięgać po smieciowe zarcie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Swojego czasu jak byłem na diecie kurczak/tuńczyk/jaja + ryż kasza chleb z tektury + jakieś bialeczko z wodą przez jakoś 2 lata to nawet spoko do tego dochodziła siłownia. Do tego suplementacja witaminami i minerałami. I czułem się świetnie.

Po kilku latach jak wróciłem niedawno do tej diety to w sumie bez zmian. Jakby więcej energii miał człowiek lżej się czuł ale pierwszy tydzień jak jadłem po takiej przerwie suchą kaszę i gotowanego kurczaka to czułem się jakbym jadł smutek i zagryzał go  żalem. Po tygodniu człowiek się przyzwyczaja i jest ok. Co ostatnio zauważyłem czego wcześniej nie wiedziałem to to że cola/pepsi zero zajebiście pobudza chęć jedzenia ( takie niby nie pozorne ) . Pierwszy tydzień piłem herbatę i wodę jak to zwierzę a później mnie natchnęło że w sumie coś dla smaku taka cola zero to w sumie nic złego no bo mała zawartość cukru. Gdzie tam. Po wypiciu kilku szklanek włączyło się gastro na słodkie. Rzuciłem się na szafkę jak golum na pierścień w poszukiwaniu czekolady. Ale nic nie znalazłem oprócz mięty, herbat kawy i cierpienia.

  • Haha 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Ojciec mi teraz przedstawia swiat wg “wlewow z witaminy C” + bibliografia, circa early 2000’s.

 “Pharma oszukuje” dla “piniendzy”, swiat glupi i wlewy za 200PLN /tydzien to jest sekrit, swiety Graal! Oczywiscoe dziala tez piorunujaco na kazdego wirusa. wszystko okraszone teoria wolnych rodnikow i zgadliscie, cov2 <- wolne rodniki.

on mi mowi, ze to ma sens (chemik)

/s

zapomnialem o najlepszym, wlewy z wody utlenionej, reszta taka sama, nawrt zgadliscie - koszt zblizony.

 

Edytowane przez memento1984
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ponoc w Japonii mają Colę ze stevią, tych trzeba podpatrywać, bo jeśli chodzi o zdrowie to się nie liczą ze Światem i trendami, tylko dbają o swoje. 
Normalnie zwykła mała puszka Coli ma ok 7 łyżeczek cukru, także jest tego w cholerę :)

Słyszałem też, że jak juz to lepiej pić zwykła, niż zero, bo zero ma ponoć jeszcze gorsze gówna w sobie, żeby zrównoważyć smak i w efekcie lepszy ten cukier, niż te dodatkowe rzeczy z coli zero.


 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Borys napisał:

 

Słyszałem też, że jak juz to lepiej pić zwykła, niż zero, bo zero ma ponoć jeszcze gorsze gówna w sobie, żeby zrównoważyć smak i w efekcie lepszy ten cukier, niż te dodatkowe rzeczy z coli zero.


 

Daj jakieś badania na ten temat, bo te historię że ktoś coś słyszał to słyszę od lat, ale badań mało na ten temat. Same napoje zero bardzo mi pomagają w okresie redukcji :)

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
33 minuty temu, Sebastian napisał:

Dieta to jest właśnie jedzenie. W społeczeństwie utarło się, że dieta to sposób na odchudzanie podczas gdy to jest zwyczajnie styl odżywiania. Po prostu odżywiasz się w jakiś sposób więc stosujesz taką dietę. Odżywiania się hamburgerami też jest dietą :)

Mi chodziło o temat w sensie potrawy etc :P Może na kwarantannę pewne tipy sobie posprzedajamy^

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, memento1984 napisał:

Ojciec mi teraz przedstawia swiat wg “wlewow z witaminy C” + bibliografia, circa early 2000’s.

 “Pharma oszukuje” dla “piniendzy”, swiat glupi i wlewy za 200PLN /tydzien to jest sekrit, swiety Graal! Oczywiscoe dziala tez piorunujaco na kazdego wirusa. wszystko okraszone teoria wolnych rodnikow i zgadliscie, cov2 <- wolne rodniki.

on mi mowi, ze to ma sens (chemik)

/s

 

Ponoć kilka szpitali w Polsce leczy wlewami z wit C, kiedys chciałem przedzwonić z własnej ciekawości czy to prawda, czy tylko powielane wiadomości w necie. 

a tak na syzbko wklepalem, akurat chyba prywatny, ale normlanie są przechodnie, więc to chyba się sprawdza:

https://imc.wroc.pl/baza_wiedzy/witamina-c-dozylnie/

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, Borys napisał:

Słyszałem też, że jak juz to lepiej pić zwykła, niż zero, bo zero ma ponoć jeszcze gorsze gówna w sobie, żeby zrównoważyć smak i w efekcie lepszy ten cukier, niż te dodatkowe rzeczy z coli zero.

 

A ja słyszałem, że jak nie będziesz co tydzień chodził do kościoła i brał komunii, to pójdziesz do piekła. 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
47 minut temu, Sebastian napisał:

Dieta to jest właśnie jedzenie. W społeczeństwie utarło się, że dieta to sposób na odchudzanie podczas gdy to jest zwyczajnie styl odżywiania. Po prostu odżywiasz się w jakiś sposób więc stosujesz taką dietę. Odżywiania się hamburgerami też jest dietą :)

Tak to możemy rozmawiać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
33 minuty temu, RappaR napisał:

A ja słyszałem, że jak nie będziesz co tydzień chodził do kościoła i brał komunii, to pójdziesz do piekła. 

a ja słyszałem, że lubisz się czepiać ludzi o różne bzdury :D a teraz już to zobaczyłem sam. Jak widzisz można coś usłyszeć, co później okazuje się prawda ;]
Także kto wie, jak będziesz niegrzeczny to może to piekło jednak się okazać prawdą 😜

Jak mnie coś zaciekawi to próbuje to sam sprawdzić, light ma aspartam, jest wiele badań, że jest szkodliwy, oczywiście są też takie, które mówią, że nie jest.

https://www.zywieniemistrzow.pl/ktora-cola-jest-lepsza-normalna-zero-czy-light/

Jeśli wierzysz słowu pisanemu, a nie wierzysz zasłyszanemu, to wkleiłem link powyżej. Oczywiście można polemizować, gdzie piszą prawdę, a gdzie nie. Temat rzeczy, nie ma chyba sensu go ciągnąć. Każdy wyciąga wnioski sam. 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Borys napisał:

Zakładam temat, ponieważ zauważyłem zainteresowanie w innych wątkach. Ciekaw jestem czy macie jakieś diety, jak się po nich czujecie i ogólnie patrzenia na to.

 

temat rzeka.

trenowałem od 4 klasy podstawówki do końca studiów koszykówkę , wtedy nie była żadna dieta potrzebna , ile zjadłeś to i tak spaliłeś.

próbowałem diety , która przygotowywała znajoma ale maksymalnie wytrzymywałem z 3 tygodnie. gram amatorsko już w basket i parę razy eksperymentowałem z jedzeniem chociaż z surowością stosowania zasad u mnie ciężko.

jak chciałem zrobić redukcję to odrzucałem całkowicie węglowodany oraz cukry ,jadłem tylko mięsa plus warzywa oraz owoce ,  na kolację po treningu tylko owoce i woda, redukcja przy 190cm i 93 kg wagi spadała do 86-88 kg , wystarczył miesiąc a trening standardowy siłka 2-3 razy w tygodniu , kosz 1-2 w tygodniu tak żeby z 2 dni mieć wolne.

dwa lata temu poszedłem bardziej w rzeźbę bo znudziła mi się zabawa z ketlami , trx i inne , zobaczyłem , że w baskecie szybszy nie będę to trzeba było zrobić łapę :)

zmieniłem tylko treningi ale nawyki żywieniowe mam cały czas takie same czyli najprościej węgle , cukry out , śmieciowe jedzenie typu pizza na kaca lub z raz w tygodniu maksymalnie , wagę mam 91 kg praktycznie mała tkanka tłuszczowa ale z wiekiem coraz więcej muszę robić trening kardio typu jakiś rowerek lub bieżnia .

problem jest z alkoholem :) niby mniej się pije jak na studiach ale częściej :) praktycznie po każdym meczu muszę walnąć browara bo nie zasnę :P dochodzą imprezy weekendowe gdzie kac w porównaniu do poprzednich lat wydłuża się , czasami człowiek 3 dni dochodzi do siebie i to jest czas gdzie łatwo znowu z 3kg przytulić.

nie wiem jaki masz tryb życia ale jak się nic nie robi i się katuje dietą to jest słabo , wystarczy chwila zapomnienia i wrócisz do starej wagi plus nie tylko ja ale i znajomi zauwarzyliśmy , że jak odrzuca się całkowicie gluten to się jest bardziej podatnym na przeziębienia, dlatego taki cheat day raz w tygodniu jest wskazany a to mi mówiła znajoma mistrzyni świata w kulturystyce :)

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zapytam pytanie, bo gdzie indziej nie potrafię znaleźć odpowiedzi - o co chodzi z Ligolami?

To moja ulubiona odmiana, przez cały poprzedni rok nie można jej było dostać nigdzie w pobliżu, nie było na jesień w ogóle, dopiero teraz na nowo się pojawiła.

Co się stało? Wydawało mi się, że ich sezon przypada na jesień, skąd teraz pod koniec marca dostawy, bo teraz normalnie jest?

Ktoś się na tym zna i mi wyjaśni?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.