Skocz do zawartości
matek

Kobe nie żyje

Rekomendowane odpowiedzi

Pozamiatało mnie.

Ni cholery nie ogarniam, bo mam nadal w pamięci tego nastolatka z draftu i decyzję Hornets o oddaniu go za Vlade.

Smutno mi bardzo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Zdzich napisał:

Aha... Czyli powiedz mi kiedy można sobie pozwolić na śmiechy hihy, a kiedy nie? To tak samo jak, to że gracze nie powinni dziś grać.... A jutro też nie, ale pojutrze juz w porządku? Nie chodzi o brak szacunku, ale każdy radzi sobie z taką wiadomością po swojemu. Nieważne czy gracz NBA, czy kibic z Polski. Dla jednego to będzie źródło gigantycznego smutku i żałoby, a dla kogoś innego moment na zadumę, oddania szacunku i całkowicie normalnego życia. Nie narzucajmy odgórnie jak ktoś ma reagować na śmierć. Tym bardziej, że niejeden gracz NBA stracił idola, ale też niejeden stracił w życiu matkę, ojca, rodzeństwo, przyjaciół. Powiem brutalnie - śmierć kogoś obcego może go w ogóle nie obchodzić i ma do tego święte prawo. I nie ma prawa nikt im wypominać, że takie mają podejście. ASG jest za kilka tygodni. Czyli rozumiem, że Ci którzy sugerują dzisiaj nie grać, to jutro do pracy nie pójdą... A ci, którzy sugerują odwołanie ASG to przez te tygodnie ani razu nie zaśmieszkują z żadnego powodu i będą chodzić z pełną żałobą? Może nie każdy zdaje sobie z tego sprawę, ale nawet tych z Was, których śmierć Kobasa bardzo mocno poruszyła to w ciągu kilku dni wrócicie do normalnego życia, także śmiechu, żartów, dobrego humoru. Bo to TYLKO idol. Nie żona, nie dziecko, nie matka czy nawet nie przyjaciel. Będzie żal i żałoba, ale nie będzie to uczucie obezwładniające. Tak to zawsze jest ze śmiercią kogoś znanego. To dobry odruch - potrafimy czuć smutek i empatię, ale też nie zagłębiamy się w nią w pełni, bo "relacja" z ikoną to jednak mimo wszystko nic wielkiego. Więc dlaczego w imię smutku wywołanego tragiczną informacją podejmować decyzję o "zbiorowym" smutku na pewien czas w imieniu całej zbiorowości? Jak ktoś uważa, że śmierć Bryanta powoduje, że ASG czy mecze NBA nie będą takie same to spoko - szanuję i radzę odpuścić oglądanie. Ale teraz przez kilka dni będzie oddawanie mu hołdu i szacunku, będzie smutek, atmosfera będzie podniosła i poważna, ale koło środy - czwartku będzie to wygasało i proporcję odwrócą się, że większość czasu poświęci się normalności, a tylko wstawki będą miały charakter żałobny czy podniosły.

Poza tym to zapominacie, że to jest przede wszystkim biznes. I w biznesie nie ma miejsca na sentymenty i emocje. Oczywiście - docenia się zasłużone postaci i z pewnością liga zadba o to, by należycie doceniono pamięć o Bryancie, ale nikt nie rzuci biznesu w cholerę w imię żałoby i sentymentu. Tym bardziej, że poza bogatymi koszykarzami i działaczami to na wydarzeniach związanych z organizacją meczu na hali i transmisji meczów w TV pracuje multum osób, dla których ta praca jest źródłem utrzymania. I śmierć idola, ikony, legendy to jedno, ale żyć trzeba. I ktoś nie ma ochoty trącić poziomu komfortu swojego życia, bo ktoś zmarł w katastrofie.

Uprzedzając pytania - jest mi cholernie smutno z powodu śmierci Bryanta. Nie przepadałem, ale jednak towarzyszył i przewijał się przy okazji mojej pasji, więc siłą rzeczy jakiś sentyment jest. Ale tragedia to jest dla jego rodziny, która straciła właśnie dwóch jej członków - ojca i córkę. Tym bardziej, że jego córki są jeszcze bardzo młode i muszą radzić sobie bez ojca, a także straciły siostrę. Nawet nie umiem sobie wyobrazić cierpienia. Ale też nie będę siebie ani nikogo oszukiwał - mi się świat nie zawalił, rozpaczać nie będę, a moje życie nie odczuje z tego powodu żadnej zmiany. Po prostu smutne, że świat koszykówki stracił taką postać, a rodzina ojca i córkę.

Nie chcę tutaj wchodzić w szczegółową polemikę nt. Kto jak ma się zachowywać, ile można być w żałobie a ile nie. To co napisałem to moje całkowicie subiektywne zdanie. Po prostu uważam że z czystej przyzwoitości i szacunku asg, ze względu na charakter owego wydarzenia nie powinien się odbyć. Kobe to nie był przeciętny starter z 10letnim stażem w lidze i jednym asg. To jeden z ojców nba XXI wieku. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tyle wspomnień, tyle nie przespanych nocy. Tyle meczów i emocji. Dziękuję że mogłem to przeżyć. Dla mnie to najlepszy koszykarz świata. Wraz z nim rozwijala się pasja i miłość do NBA. Pierwszy plakat z konkursu wsadow mam do dziś. Ponad 20 lat. Jak kończył karierę zainteresowanoe NBA u mnie zmalało. Trzyma mnie jeszcze fantasy w grze, ale po dziś mogę kończyć. Nic więcej nie zobaczę niż wolne z urwanym achilesem, nie zobacze juz 81 pkt, nikt nie pożegna się z grą tak jak on. Nikt. Mamba Out a we mnie coś pękło. 

Ps. Co te życie jest warte? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak zakończyło się pierwsze posiadanie w meczu Raptors - Spurs po tym jak obie drużyny uczciły pamięć Bryant'a poprzez 24 second violation.

zpU5gLY.jpgT

To co się dzieje jest nie do opisania...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Cholernie smutno...

Jako kibic już przeżyłem śmierć jednego ze swoich ulubieńców 20 lat temu, gdy Bobby Phills zginął w wypadku. Teraz czuję się podobnie choć Kobe nigdy nie zagrał dla Hornets.

Edytowane przez GlenRice

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dowiedziałem się o tym dosłownie parę minut po publikacji TMZ i na początku miałem nadzieję, że to jakiś kiepski żart... no ale niestety.

To na długo pozostawi ślad w NBA... nie wiem nawet z czym przyrównać taką tragedię. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

 

 

 

 

 

 

Cóż... słuchając tego co mowi Kobe w filmikach i widząc reakcje ludzi wokół... widać że Kobe osiągnął to na czym mu zależało... nawet moja kobieta totalnie poza tematem wyczytała newsa i z niedowierzanie, spytała czy slyszałem...

 

Edytowane przez Julius

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teraz, Termigez napisał:

To co się dzieje jest nie do opisania...

Mogliby odwołać te mecze, to katowanie zapłakanych Riversów czy kolegów/przyjaciół z boiska/poza, jest jednak lekką przesadą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie przeraża inna myśl. Świat się zatrzymał ale zaraz złapie oddech. Za dzień dwa tydzień dwa miesiąc dwa. Rok. Rodzina będzie się musiała zmierzyć z ta wyrwa uczuć do końca. 
kobe mieszkając we Włoszech nabył te wrażliwość prorodzinna i myśle ze teraz ciężki czas próby. Straszne. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
7 minut temu, Mich@lik napisał:

Tyle wspomnień, tyle nie przespanych nocy. Tyle meczów i emocji. Dziękuję że mogłem to przeżyć. Dla mnie to najlepszy koszykarz świata. Wraz z nim rozwijala się pasja i miłość do NBA. Pierwszy plakat z konkursu wsadow mam do dziś. Ponad 20 lat. Jak kończył karierę zainteresowanoe NBA u mnie zmalało. Trzyma mnie jeszcze fantasy w grze, ale po dziś mogę kończyć. Nic więcej nie zobaczę niż wolne z urwanym achilesem, nie zobacze juz 81 pkt, nikt nie pożegna się z grą tak jak on. Nikt. Mamba Out a we mnie coś pękło. 

Ps. Co te życie jest warte? 

Jest warte bardzo wiele. Przychodzimy na ten świat jeden jedyny raz, każdy ze Swoją misją, I raz z niego odchodzimy. I tylko od nas zależy co zostawimy po Sobie. A spuścizna po Kobim jest wielka, to czego dokonał, jakim był człowiekiem, i dlatego wszystko to co nam przekazał - przetrwa, a on sam pozostanie dzięki temu nieśmiertelnym.

Edytowane przez Vice-kontorezerwowe

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, Mich@lik napisał:

Ps. Co te życie jest warte? 

nie wiadomo. ale przynajmniej starajmy się żyć najlepiej jak potrafimy. Kobe umarł za wcześnie, ale wyciągnął maxa z danego mu czasu.  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, heronim napisał:

 

To na długo pozostawi ślad w NBA... nie wiem nawet z czym przyrównać taką tragedię. 

W świecie sportu? Chyba od czasu smierci senny nie było czegos porownywalnego. Albo i w ogole.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Vice-kontorezerwowe napisał:

Jest warte bardzo wiele. Przychodzimy na ten świat jeden jedyny raz, każdy ze Swoją misją, I raz z niego odchodzimy. I tylko od nas zależy co zostawimy po Sobie. A spuścizna po Kobim jest wielka, to czego dokonał, jakim był człowiekiem, i dlatego wszystko to co nam przekazał - przetrwa, a on sam pozostanie dzięki temu nieśmiertelnym.

O to że jest wiele warte wiem patrząc codziennie w oczy moich dzieci. Chodzi tutaj bardziej mi o to ze ginie gość który osiąga wszystko. Ma rodzinne, kase. Dobre biznesy. Głowę na karku, inwestuje już dalej. Nie sprzedaje się, wyrasta na autorytet i... koniec. Może za dużo  nie ma jedną osobę? Patrząc na to z boku ile miał Kobe a ile mają inni,  jakie miał możliwości i perspektywy... To ten gość powinien być nieśmiertelny. Tak się zapewne stanie, ale chyba nie tak to planował. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, fluber napisał:

W świecie sportu? Chyba od czasu smierci senny nie było czegos porownywalnego. Albo i w ogole.

Trochę pojechałeś z tym ,,w ogóle". Nie będę się bawił w jakieś rankingi, ale było parę większych tragedii:

- Hillsborough - zginęło prawie 100 kibiców Liverpooolu

- Heysel - zginęło 39 kibiców (głównie Juve)

- katastrofa samolotu z piłkarzami Manchester United (zginęła prawie połowa piłkarzy)

- zabójstwo sportowców izraelskich na igrzyskach w Monachium

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co tu mozna madrego napisac? Byl bodaj najwiekszym wrogiem Jazz, prawdziwym katem w ostatnich 20 latach, nigdy za nim, ani za jego stylem gry nie przepadalem. Ale nikt nie moze negowac jego wielkosci i przede wszystkim zaangazowania po obu stronach parkietu, on nienawidzil przegrywac, i mozna lubic jego styl lub nie, ale robil co mogl i potrafil, by tego przegrywania bylo jak najmniej, byl oddany w 100% temu co robil i za to nalezy mu sie szacunek. Niewiarygodny talent, chyba najwiecej o tym co osiagnal mowi to, ze gdyby nie Jordan, to on by byl bezsprzecznie najlepszym SG wszech czasow. Bedzie mial na zawsze miejsce w absolutnym topie graczy tej dyscypliny. Koszykowka traci swojego wielkiego ambasadora.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.