Skocz do zawartości

New York Knicks 2019-20


Gość (Przemek...)

Rekomendowane odpowiedzi

@Przemek_Orliński dopóki nie poleci głową dolana, nic się w tej organizacji nie zmieni 

Podobna sytuacja ma miejsce w moim ukochanym Chicago, gdzie rainsdorf niszczy legendę organizacji. 

Obaj używają do tego różnych środków, jeden zmienia plany do godzinę, drugi konsekwentnie oszczędza na drużynie ale efekt jest ten sam

Jeśli w ny i chi kasa w oaz będzie się zgadzała, a będzie się zgadzala, raczej nie ma szans na poprawę 

Edytowane przez josephnba
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

36 minut temu, josephnba napisał:

@Przemek_Orliński dopóki nie poleci głową dolana, nic się w tej organizacji nie zmieni 

 

Nie poleci, bo on sam musiałby tą głowę sobie odciąć. A do póki sos kapie z tej wydmuszki jaką jest ta drużyna, to ma to gdzieś. Brakuje osoby, która by mu powiedziała, że zespół grający lepiej przyniesie jeszcze więcej kasy. Tylko tą osobą jest Mills, który jest jak Bear Grylls - sztukę przetrwania w odbycie Dolana ma opanowaną tak, jak Rambo zabijanie wrogów w dżungli. 

Fizdale jest najłatwiejszy do odstrzelenia. Dostał zespół, który jeżeli wierzyć ESPN i ostatnim doniesieniom Wojnarowskiego, został przedstawiony Dolanowi jako mocny. Nie ma pomysłu na rotację i grę tymi zawodnikami. Jest jak dziecko we mgle szukające rozwiązania. Trener nie podołał i czas go zwolnić. Kolejny który nie dotrwał nawet do 3 roku kontraktu. 

Drugi jest Perry jako GM. To on zebrał ten skład i dał tym zawodnikom kasę. Kolejny do golenia. 

Na końcu jest Mills, którego zapewne wybuch atomowy Dolana nie dosięgnie, bo będzie siedział u niego w schronie. Polecam prześledzić historię obecności Steve'a w organizacji. Co się działo kiedy go nie było, i kiedy był i jest teraz. 

Na to wszystko, Frankie Isola ponowie rozpala w starym piecu o nazwie Masai Ujiri, co nawet jest na swój sposób zabawne :) 

Knicks w tym sezonie przekroczyli poziom żałosnej, ale zabawnej ligowej ciekawostki. To już jest dno, dna i tylko rozsadzenie tego wszystkiego może pomóc.

Edytowane przez Przemek_Orliński
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

jedyny plus ze w wiekszości drugi rok nie jest gwarantowany i to może (niestety) Perremu dać szanse wśliznąć sie przez zamykane wrota hermetyczne

 

a trenera mi zwyczajnie szkoda, bo Fizdale to nie jest zły coach, trafił jedynie w najwieksze bagno Ligi

Edytowane przez josephnba
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

A ja nie wiem czy Fizdale się pogubił. Po prostu nieraz dostaje się zadanie niemożliwe. Masz "mocny" skład, masz NY, masz MSG i Spike'a Lee - masz mieć PO. A kto rozsądny wierzył w to, że są w stanie o to walczyć? Może doszedł do wniosku, że jak szans nie ma, to bawi się tym, bo nieważne co zrobi to i tak tego nie zrealizuje? Albo widząc, że w klubie panuje burdel, za który on odpowie (chociaż nie jest najbardziej winnym tej sytuacji) to uznał, że jak już ma beknąć za kogoś to lepiej mieć z tego chociaż trochę funu. Reputacji sobie raczej nie popsuje, bo wszyscy wiedzą jak z Knicks jest patologia od góry do dołu i to go rozgrzesza.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

57 minut temu, Zdzich napisał:

A ja nie wiem czy Fizdale się pogubił. Po prostu nieraz dostaje się zadanie niemożliwe. Masz "mocny" skład, masz NY, masz MSG i Spike'a Lee - masz mieć PO. A kto rozsądny wierzył w to, że są w stanie o to walczyć? Może doszedł do wniosku, że jak szans nie ma, to bawi się tym, bo nieważne co zrobi to i tak tego nie zrealizuje? Albo widząc, że w klubie panuje burdel, za który on odpowie (chociaż nie jest najbardziej winnym tej sytuacji) to uznał, że jak już ma beknąć za kogoś to lepiej mieć z tego chociaż trochę funu. Reputacji sobie raczej nie popsuje, bo wszyscy wiedzą jak z Knicks jest patologia od góry do dołu i to go rozgrzesza.

"Bawiąc się" drużyną z klubu wartego miliard raczej traci szansę na kolejną znaczącą fuchę w tej lidze. On też gra o swój kontrakt.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Fizdale sam sobie nie pomaga tbh, nawet gdyby robił rock solid robotę, a Knicks mimo to przegrywali, to i tak ściąga na siebie podejrzenia raczej słabym PR-em, gadaniem dziwnych rzeczy i ogólnym wizerunkiem niewłaściwego człowieka na niewłaściwym miejscu.

Ja bym go jednak nie winił, ma 4 graczy na poziomie przyzwoitego rotacyjnego gracza NBA (M-Rob, Portis, Barrett, Morris), cancera Randle'a, żadnego PG i ogólnie wybrakowany w kluczowych miejscach roster, który w większości spotkał się miesiąc temu.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

"Pączek" w debiucie ? On ostatnio w liceum był taki smukły :D

Teraz to chyba będzie "prażyna", lub "suchar" !!! :)  I TO W S5 !!! CZYLI W JEDYNYM SŁUSZNYM MIEJSCU DLA NIEGO !!!

Jak widać trochę stresu przydało się - szczególnie jego zdrowiu,  jak nic obierze nowy Cel, pobić rekord Cartera w ilości rozegranych sezonów.

 

ps. zaraz będą głosy, że było go do NYK za minimum do S5 ( generalnie On czy Moris Sr - nie robi mi różnicy, 12 mln byłoby w kieszeni, a ilość przegranych spotkań pewnie nie uległaby zmianie ).

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Taki win z osłabionymi Cavs i 0 wpisów? Przecież to jest kolejny krok, który zbliża Knicks do 30 zwycięstw wyrytych w kamieniu, na górze przeznaczenia na ten sezon. 

Smaczkiem ostatniego wyczynu jest wypowiedź Mr. Bezproduktywne Staty, który pierwszy raz w tym sezonie zdobył 30 punktów. Powiedział, że dużo mu dają rozmowy z jego agentem, który motywuje go do lepszej gry i studzi mu głowę, kiedy Dżulius robi się nerwowy. Może warto włączyć tego agenta do sztabu trenerskiego? No wiecie, żeby nie tylko rozmawiał z Randlem, ale z całą drużyną? 

Po tym sezonie nie powiem złego słowa na Marcusa Morrisa. Gość powinien napisać książkę/poradnik: jak zarobić, się nie narobić, wydymać organizację i w lutym uciec do kontendera. Gość tak znakomicie gra pod siebie i swój nowy kontrakt, że spieniężenie go w czasie trade deadline powinno być tylko formalnością.

Dostał najwyższą możliwą stawkę za rok gry? Tak.
Swoją samolubną grą nabija statystyki, które będzie mógł pokazać za rok przyszłemu pracodawcy? Tak.
Porobi trochę groźnych min i powie coś banalnego co podnieci kibiców? Tak. 
Czy ktoś zadzwoni po niego i jego spadający po tym sezonie kontrakt w czasie okienka transferowego, aby walczył o coś więcej niż TOP3 draftu? Yup!

I najlepsze: RJ (bez kropek) Barrett w pierwszych 10 spotkaniach notował średnio 44% rzutów wolnych przy około 6 próbach. Od 4 spotkań jest to 72%. Podskoczyły też jego % w rzutach za 3. Nic tylko się cieszyć z progresu :) 

Dziś vs 76ers. Oby agent Dżulisusa zrobił wideokonferencję na Skype z resztą zawodników :) 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Przemek_Orliński napisał:

Po tym sezonie nie powiem złego słowa na Marcusa Morrisa. Gość powinien napisać książkę/poradnik: jak zarobić, się nie narobić, wydymać organizację i w lutym uciec do kontendera. Gość tak znakomicie gra pod siebie i swój nowy kontrakt, że spieniężenie go w czasie trade deadline powinno być tylko formalnością.

Dostał najwyższą możliwą stawkę za rok gry? Tak.
Swoją samolubną grą nabija statystyki, które będzie mógł pokazać za rok przyszłemu pracodawcy? Tak.
Porobi trochę groźnych min i powie coś banalnego co podnieci kibiców? Tak. 
Czy ktoś zadzwoni po niego i jego spadający po tym sezonie kontrakt w czasie okienka transferowego, aby walczył o coś więcej niż TOP3 draftu? Yup!

No ale przecież on dostał kontrakt dokładnie za to co napisałeś. Po fiasku na rynku FA, zrobili jedyną mądrą rzecz od bardzo dawna, spróbowali pozbierać z rynku jakiekolwiek assety ( ich wartość to sprawa dyskusyjna).

To że dobór pozycyjny jest jaki jest, też nie przeszkadza, albowiem pick musi być zacny. Długości umów też nie kłują w zadek. NBA potrzebują silnych Knicks i pierwszy raz od bardzo dawna widać zalążek myśli menedżerskiej. Bardziej narzekałbym na jakiegoś Tobajasa, Middletona, czy nawet Kembę. Chociaż jak to obserwuję od dekad, to rudy może tą myśl szybko zmienić i raczej tym bym się martwił. Jeszcze jakiś bardziej skuteczny tanker w stylu Byrona Scotta, przed TD sprzedać co się da i za rok zrobić to samo. 

Sytuacja z pickami też jest dobra (chyba oddają II rundę w 20 i 21), coś tam dostają, także jest szansa na należne miejsce w NBA (oczywiście jeżeli JD zostanie przy muzyce).

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

42 minuty temu, StaryFan napisał:

Po fiasku na rynku FA, zrobili jedyną mądrą rzecz od bardzo dawna, spróbowali pozbierać z rynku jakiekolwiek assety

Assety leżały na ulicy w towarzystwie picków, i wystarczyło się po nie przychylić albo poczekać. Poza tym, nie chce mi się trzeci raz tego samego pisać w tym temacie. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

55 minut temu, Przemek_Orliński napisał:

Assety leżały na ulicy w towarzystwie picków, i wystarczyło się po nie przychylić albo poczekać.  Poza tym, nie chce mi się trzeci raz tego samego pisać w tym temacie. 

Kojarzę wypowiedź o madame la marquis Lisie Ann. Tyle, że jak assety leżą na ulicy w towarzystwie picków, to każdy chce się po nie schylać (LAL przerabiali to ponad pół dekady, a z postów o błędach, można tu napisać podręcznik GM - oczywiście post factum).

Natomiast podpisanie DAR na tym kontrakcie, to w zasadzie tak jak Tobajasa, tylko akurat on tam jeszcze trochę pasuje.

Reasumując, Knicks zrobili to co powinni LAL i jak nie zmienią kursu, to w 2021 sytuacja będzie klarowna. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Plan na najbliższą przyszłość to powinno być:

-tankowanie po Edwardsa, Cole'a albo Wisemana

-zwolnienie Fizdele'a latem

-opchnięcie latem Randle'a za jakiegoś przyzwoitego PG (jeśli nie uda się takiego dostać w drafcie).  Kontrakt Conleya wygasa w 2021 a Jazz przydałby się PF.

Oprzeć się na Edwardsie, RJ i M-Robie i czekać na ODPOWIEDNIĄ okazję na rynku FA. Bez nerwowych ruchów i dawania długoletnich kontraktów pseudosuperstarom jak Marbury, Amare czy Melo. No ale to są Knicks i tak jak pisze @StaryFan pewnie znowu komuś zabraknie cierpliwości.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

18 godzin temu, Przemek_Orliński napisał:

Taki win z osłabionymi Cavs i 0 wpisów? Przecież to jest kolejny krok, który zbliża Knicks do 30 zwycięstw wyrytych w kamieniu, na górze przeznaczenia na ten sezon. 

Smaczkiem ostatniego wyczynu jest wypowiedź Mr. Bezproduktywne Staty, który pierwszy raz w tym sezonie zdobył 30 punktów. Powiedział, że dużo mu dają rozmowy z jego agentem, który motywuje go do lepszej gry i studzi mu głowę, kiedy Dżulius robi się nerwowy. Może warto włączyć tego agenta do sztabu trenerskiego? No wiecie, żeby nie tylko rozmawiał z Randlem, ale z całą drużyną? 

Po tym sezonie nie powiem złego słowa na Marcusa Morrisa. Gość powinien napisać książkę/poradnik: jak zarobić, się nie narobić, wydymać organizację i w lutym uciec do kontendera. Gość tak znakomicie gra pod siebie i swój nowy kontrakt, że spieniężenie go w czasie trade deadline powinno być tylko formalnością.

Dostał najwyższą możliwą stawkę za rok gry? Tak.
Swoją samolubną grą nabija statystyki, które będzie mógł pokazać za rok przyszłemu pracodawcy? Tak.
Porobi trochę groźnych min i powie coś banalnego co podnieci kibiców? Tak. 
Czy ktoś zadzwoni po niego i jego spadający po tym sezonie kontrakt w czasie okienka transferowego, aby walczył o coś więcej niż TOP3 draftu? Yup!

I najlepsze: RJ (bez kropek) Barrett w pierwszych 10 spotkaniach notował średnio 44% rzutów wolnych przy około 6 próbach. Od 4 spotkań jest to 72%. Podskoczyły też jego % w rzutach za 3. Nic tylko się cieszyć z progresu :) 

Dziś vs 76ers. Oby agent Dżulisusa zrobił wideokonferencję na Skype z resztą zawodników :) 

 

Nie chodziło o cyfrę 30, tylko o pokazanie walki, a nie poddawanie meczy w 4 kwarcie do porzygu. To jak to wygląda teraz, że Morris i Randle przejeli druzynę, a młodzi dostają po 15 minut (oprócz Franka i Barretta na szcześćie) to już jest sprawa trenera i to o nim mógłbyś napisać kolejny tasiemiec z cyklu "Kucio jak mogłeś się tak pomylić" czas na Masochistę nr 50 o naszym trenerze. 

 

Morris ? Można mieć pretensje do niego, że w wczorajszym meczu (nie oglądałem) zabiera 4 decydujące posiadania i przegrywa sam mecz, ale to jest po raz kolejny temat Fizdala, co on robi w decydujących momentach meczu ? Gdzie on jest , jak rozpisuje crunch time. 

 

Minusem tego że Morris i Randle robią tzw "show pod siebie" jest brak minut dla młodych i mierny wynik sportowy, który za tym idzie, ale kto ma to zmienić ? 3 odwołanie do trenera w tym poście. I chyba wystarczy. 

 

Fizdele grał podobno z Cavs przy przewadze 20 weteranami, a młodzi siedzieli na ławce, więc o czym my tu w ogóle rozmawiamy...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Eld zablokował(a) ten temat
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.