Skocz do zawartości
vasquez

Aborcja, eutanazja - Etyka

Rekomendowane odpowiedzi

@fluber

 

człowiek zaczyna się od wykształcenia pnia mózgu.

człowiek kończy się wraz ze śmiercią pnia mózgu.

 

do momentu wykształcenia pnia mózgu - mamy zygotę, a nie człowieka.

w momencie śmierci pnia mózgu - mamy trupa, a nie człowieka.

 

dlatego na Zachodzie nie ma już dyskusji w.s aborcji.

bo tam ludzie, politycy, wyborcy, społeczeństwo - akceptują naukowe ustalenia.

 

w Polsce jest ciagle problem, bo Polacy są narodem zarażonym katolicką propaganda i nieuctwe, który nie akceptuje naukowych faktów, a do władzy wybiera takich samych jak oni dyletantów, ignorantów i zwykłych durniów.

 

"rozmowa jest o aborcji. nie zmieniaj tematu"

 

jak to z katolem - katola nie obchodzą powody, skutki, katol chce tylko żeby potworek się urodził. A kto potworka bedzie "wychowywał", kto sobie złamie życie, czy potworek będzie cierpiał katusze - katola już wcale nie interesuje. Od takich spraw katol trzyma się z daleka.

 

"julek..."

 

o, ty i julek, oto tych "wielu', którzy mają ze mnie "bekę".

Ty i Julek, kolejny dowód na to, ze nieszczęscia chodzą parami

 

"Lepiej bić za odmiennosc niz za odmiennosc zabijac"

 

ŁAPU CAPU GREATEST HITS !

 

"zycie to dla mnie wartosc ktorej nie mozna bez powodu zabrac"

 

ale jak muchę napier..dalasz klapką, to ci jej nie szkoda, nie ? A czym się rózni zygota od muchy ? Tym, że mucha stoi wyzej w hierarchii rozwoju, bo ma mózg. I to w stadium rozwoju, który budzi podziw naukowców.

 

jak się martwisz o życie, to dlaczego nie walczysz o życie much ? 

 

jesteś obłudnikiem.


@rappar

 

'zygota jest zywa"

 

ale nie jest człowiekiem, wiec nie ma zastosowania nomenklatura pt "aborcja to zabijanie człowieka". do 12 tyg ciązy, to nie jest człowiek, tylko zygota. Może i żywa, ale jesli za wyskrobanie żywej zygoty ma grozić 5 lat pierdla, to za zabicie dorosłej muchy na ścianie powinno grozić lat 15, ponieważ jest to organizm również żywy i w obiektywnie wyższym stadium rozwoju niż zygota.

 

ciekawe, czy ci na Zachodzie słuchają tekstów polskich dewotów o zygotach, które są ludźmi ? :} Ale muszą mieć bekę. To tak jakbyśmy my słuchali walki polemicznej Papuasów, w której jedna strona uparcie twierdzi, ze Michael Jordan jest biały. Ten sam poziom absurdu. Oni już dawno temu dyskusję tę odbyli. Trwała 10 minut i zakończyła się uznaniem niepodważalnych dowodów naukowych. Człowiek zaczyna się od wykształcenia pnia mózgu. Koniec. 12 tydzien ciązy. Wcześniej można se skrobać, bo to nie człowiek, tylko zlepek komórek.

 

A u nas - "zabijanie dzieci". o ja cież pierd...

 

"sek w tym ze nie cala Europa"

 

tak, poza Malta, gdzie mieszka mniej ludzi niż w moim pipidówku. rzeczywiście, "nie cała Europa". A, no i jeszcze Watykan. Populacja mniejsza od mojej cholernej rodziny. No tak  to zmienia postać rzeczy.

Edytowane przez vasquez

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@fluber

 

człowiek zaczyna się od wykształcenia pnia mózgu.

człowiek kończy się wraz ze śmiercią pnia mózgu.

 

do momentu wykształcenia pnia mózgu - mamy zygotę, a nie człowieka.

w momencie śmierci pnia mózgu - mamy trupa, a nie człowieka.

 

dlatego na Zachodzie nie ma już dyskusji w.s aborcji.

bo tam ludzie, politycy, wyborcy, społeczeństwo - akceptują naukowe ustalenia.

 

w Polsce jest ciagle problem, bo Polacy są narodem zarażonym katolicką propaganda i nieuctwe, który nie akceptuje naukowych faktów, a do władzy wybiera takich samych jak oni dyletantów, ignorantów i zwykłych durniów.

 

 

Już w latach 60-tych wykazano, że od 7 tygodnia jesteśmy w stanie zarejestrować fale mózgowe płodu, co implikuje pierwsze oznaki świadomości, dlatego w Szwecji można do 20 tygodnia dokonywać aborcji. Miło by było gdybyś zajrzał do jakiejś książki albo badań naukowych, a nie wyzywał ludzi od osłów tylko dlatego, że masz potrzebę poczucia przynależności do jakiejś wspólnoty.

 

W momencie śmierci pnia mózgu ten mózg już nie odżyje, natomiast u zygoty mamy do czynienia z rozwojem, który prędzej, czy później zakończy się pojawieniem pnia mózgu. 

 

 

 

"zycie to dla mnie wartosc ktorej nie mozna bez powodu zabrac"

 

ale jak muchę napier..dalasz klapką, to ci jej nie szkoda, nie ? A czym się rózni zygota od muchy ? Tym, że mucha stoi wyzej w hierarchii rozwoju, bo ma mózg. I to w stadium rozwoju, który budzi podziw naukowców.

 

jak się martwisz o życie, to dlaczego nie walczysz o życie much ? 

 

jesteś obłudnikiem.

 

Myślałem, że na pewnym etapie rozwoju ludzkiego jest oczywiste, że wartość życia muchy jest mniejsza od wartości życia człowieka, ale widzę, że nie dla wszystkich :nevreness:  Twoje studium przypadku pokazuje totalny brak argumentów. 

Ten sam poziom absurdu. Oni już dawno temu dyskusję tę odbyli. Trwała 10 minut i zakończyła się uznaniem niepodważalnych dowodów naukowych

Masz dwie możliwości, albo pokazać jakiekolwiek badanie naukowe, w którym istnieją jakiekolwiek niepodważalne dowody naukowe na to, w którym momencie rozwoju zygoty możemy mówić o człowieku, albo przyznaj, że jesteś osłem :nevreness:

Ten sam poziom absurdu. Oni już dawno temu dyskusję tę odbyli. Trwała 10 minut i zakończyła się uznaniem niepodważalnych dowodów naukowych.

 

Znasz chociaż przepisy aborcyjne w USA? Jaki związek ma ich prawo z wiedzą naukową na temat życia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

'zygota jest zywa"

 

ale nie jest człowiekiem, wiec nie ma zastosowania nomenklatura pt "aborcja to zabijanie człowieka". do 12 tyg ciązy, to nie jest człowiek, tylko zygota. Może i żywa, ale jesli za wyskrobanie żywej zygoty ma grozić 5 lat pierdla, to za zabicie dorosłej muchy na ścianie powinno grozić lat 15, ponieważ jest to organizm również żywy i w obiektywnie wyższym stadium rozwoju niż zygota.

Człowiek jako organizm gatunku homo sapiens posiadający odrębny, unikalny kod genetyczny zaczyna się od zygoty. Etap ten jest bardzo krótki, nie wiem ile dokładnie, ale kończy od razu po pierwszym podziale, więc z definicji zygota może być człowiekiem, może nie być, zależy jaką przyjmiemy definicję, ale na pewno nie może być zlepkiem komórek.  A w 12 tygodniu  to już jest na pewno ponad 11 tygodni kiedy mamy do czynienia nie z zygotą, a z zarodkiem.

 

tak, poza Malta, gdzie mieszka mniej ludzi niż w moim pipidówku. rzeczywiście, "nie cała Europa". A, no i jeszcze Watykan. Populacja mniejsza od mojej cholernej rodziny. No tak  to zmienia postać rzeczy.

Dorzuć do tego kilka innych pipidówek jak Andora i Liechtenstein, najbogatszy kraj Europy jak Luksemburg, Irlandię i chociażby taką Finlandię, której prawo jest nieznacznie bardziej liberalne od naszego. Jak dla mnie zmienia to postać rzeczy i pokazuje, że nie wszędzie jest dozwolona aborcja na życzenie. 

Edytowane przez RappaR
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gadanie że liczy się tylko życie to błąd

Życie jest nic nie warte.

To tylko chemia, głównie węgla, wodoru i tlenu. W zasadzie nie mamy nawet dobrej definicji życia, tą definicję spełnia chyba nawet nasze słońce a w zasadzie wszystkie gwiazdy. Słońce mimo że jest bezpłodne i umrze bezpotomnie to jednak samo jest dzieckiem innego słońca. Tak jak inne organizmy żywe przetwarza mase na energię choc na poziomie jąder atomowych a nie na poziomie cząsteczek chemicznych. Tak jak organizmy żywe było młode, a później się zestarzeje i umrze. Ma nawet swój kod genetyczny w postaci masy poczatkowej i praw fizyki które spowodują ze sposób w jaki się słońce będzie rozwijać, jak długo pożyje i sposób w jaki umrze moze byc zupełnie różny. Słońce jest żywe :)

 

Nie liczy się więc życie tylko liczy się świadomość.

Mówiac o jakości życia mówimy tak naprawdę o stanie w jakim znajduje się świadomość. 

Jeśli tej świadomosci nie ma to jakość życia jest bez znaczenia, czy drzewko wyrośnie na piasku czy na czarnoziemie to mimo że wyrosnie inaczej co to za różnica - i tak nic nie odczuwa i nie zauważa.

Liczy się więc nie życie tylko świadomość.

To co prawda prowadzi do logicznych i niepokojących wniosków że zdrowy szympans ma większą wartość i jest wazniejszy niż żyjące ciało człowieka pozbawionego mózgu, ale jak mamy się kierowac rozumem a nie emocjami to tak faktycznie jest.

 

Katolicy mają taki problem że operują w słowniku "życiem" zamiast "świadomością" czy w ich języku "duszą" i nie rozumiem czemu, bo z jednej strony podkreślają że życie doczesne nie ma żadnego znaczenia w obliczu wiecznosci która na nas czeka, z drugiej strony bronią z całej siły tego czegoś bez znaczenia. Przeciez dla nich liczy się tylko dusza i życie wieczne a to doczesne jest niczym więc właściwie jaki problem że ktoś od razu pójdzie do tego życia wiecznego?

Ja tam gdyby miał gwarancje że to niebo istnieje z chęcią udał bym się do niego od razu po chrzcie, po co się tutaj męczyć jak tam czekają wieczne wakacje. Przez to że się tu męcze zwiekszam niepotrzebnie ryzyko że zamiast wiecznych wakacji w efekcie grzechów zaliczę wieczny obóz koncentracyjny.

 

Natomiast racjonalny vasquez chyba nie chce brac pod uwagę tego że ta zygota rózni się od innych komórek kawałków biomasy tym, że ma szanse się zamienić w świadomego człowieka. Pestka, nasionko czy płód szympansa mimo że bardzo podobny do ludzkiego takiej szansy nie ma.

To wyróżnia zygotę, a nie to że jest żywa.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

racjonalny vasquez

 

szacun za zajebisty oksymoron! :)

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gadanie że liczy się tylko życie to błąd

Życie jest nic nie warte.

To tylko chemia, głównie węgla, wodoru i tlenu. W zasadzie nie mamy nawet dobrej definicji życia, tą definicję spełnia chyba nawet nasze słońce a w zasadzie wszystkie gwiazdy. Słońce mimo że jest bezpłodne i umrze bezpotomnie to jednak samo jest dzieckiem innego słońca. Tak jak inne organizmy żywe przetwarza mase na energię choc na poziomie jąder atomowych a nie na poziomie cząsteczek chemicznych. Tak jak organizmy żywe było młode, a później się zestarzeje i umrze. Ma nawet swój kod genetyczny w postaci masy poczatkowej i praw fizyki które spowodują ze sposób w jaki się słońce będzie rozwijać, jak długo pożyje i sposób w jaki umrze moze byc zupełnie różny. Słońce jest żywe :smile:

 

 

To wyróżnia zygotę, a nie to że jest żywa.

Życie ma swoją naukową definicję, której słońce nie spełnia, a zygota tak. Jakichkolwiek porównań nie użyjesz, to słońce nie żyje, nie żyło i nie będzie żyć.

 

 

 

Nie liczy się więc życie tylko liczy się świadomość.

Mówiac o jakości życia mówimy tak naprawdę o stanie w jakim znajduje się świadomość. 

Jeśli tej świadomosci nie ma to jakość życia jest bez znaczenia, czy drzewko wyrośnie na piasku czy na czarnoziemie to mimo że wyrosnie inaczej co to za różnica - i tak nic nie odczuwa i nie zauważa.

Liczy się więc nie życie tylko świadomość.

To co prawda prowadzi do logicznych i niepokojących wniosków że zdrowy szympans ma większą wartość i jest wazniejszy niż żyjące ciało człowieka pozbawionego mózgu, ale jak mamy się kierowac rozumem a nie emocjami to tak faktycznie jest.

 

Katolicy mają taki problem że operują w słowniku "życiem" zamiast "świadomością" czy w ich języku "duszą" i nie rozumiem czemu, bo z jednej strony podkreślają że życie doczesne nie ma żadnego znaczenia w obliczu wiecznosci która na nas czeka, z drugiej strony bronią z całej siły tego czegoś bez znaczenia. Przeciez dla nich liczy się tylko dusza i życie wieczne a to doczesne jest niczym więc właściwie jaki problem że ktoś od razu pójdzie do tego życia wiecznego?

Ja tam gdyby miał gwarancje że to niebo istnieje z chęcią udał bym się do niego od razu po chrzcie, po co się tutaj męczyć jak tam czekają wieczne wakacje. Przez to że się tu męcze zwiekszam niepotrzebnie ryzyko że zamiast wiecznych wakacji w efekcie grzechów zaliczę wieczny obóz koncentracyjny.

 

 

Czy można zatem zabić kogoś naćpanego, albo podczas ataku padaczki, albo chorych na Alzheimera w momencie, kiedy tracą świadomość?

 

Może z powodu przykazania "Nie zabijaj" katolicy tak walczą o to, żeby w kraju, w którym żyją nie było prawnie usankcjonowanego zabijania?

Edytowane przez fluber

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

szacun za zajebisty oksymoron! :smile:

Dla mnie jest racjonalny bardziej niż pozostali, ale ponieważ będąc racjonalnym złośliwie nie ma zamiaru dbać o wasze uczucia i przekonania i za to go nie lubicie.

Ja tam sobie cenię że ma też swoje własne pomysły i przemyślenia a nie tylko takie wyczytane w książkach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie jest racjonalny bardziej niż pozostali, ale ponieważ będąc racjonalnym złośliwie nie ma zamiaru dbać o wasze uczucia i przekonania i za to go nie lubicie.

Ja tam sobie cenię że ma też swoje własne pomysły i przemyślenia a nie tylko takie wyczytane w książkach.

Fajnie jest mieć przemyślenia na temat tego, co to jest życie, albo ile jest 2+2, ale jak Ci wychodzi inaczej niż mówi nauka, to nie ma to nic wspólnego z racjonalnością.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Życie ma swoją naukową definicję, której słońce nie spełnia, a zygota tak. Jakichkolwiek porównań nie użyjesz, to słońce nie żyje, nie żyło i nie będzie żyć.

Podałem argumenty na "żywe słońce. Proszę podaj argumenty zgodnie z którymi słońce nie jest żywe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podałem argumenty na "żywe słońce. Proszę podaj argumenty zgodnie z którymi słońce nie jest żywe.

To nie jest kwestia argumentów, tylko spełniania definicji lub nie. Możesz przywołać setki argumentów, że trawa jest czerwona, ale nie będzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Czy można zatem zabić kogoś naćpanego, albo podczas ataku padaczki, albo chorych na Alzheimera w momencie, kiedy tracą świadomość?

 

Jeśli jestem nieświadomy (bo np. śpię) i mnie zabijesz, nie będę miał do Ciebie żadnych pretensji bo się o tym nie dowiem i tego nie poczuję.

Nie mozna mieć pretensji o coś o czym się nie wie.

Natomiast moi bliscy i znajomi mogliby miec pretensje. Ich byś skrzywdził.

W moim odczucia spałbym dalej, żadnej zmiany bym nie zauważył - wychodzi neutralnie

Z punktu widzenia osoby wierzącej w końcu skończyłbym męczarnie na tym łez padole i udał sie na wieczne wakacje - wychodzi pozytywnie

To nie jest kwestia argumentów, tylko spełniania definicji lub nie. Możesz przywołać setki argumentów, że trawa jest czerwona, ale nie będzie.

 

To Ci mówie że słońce spełnia definicje życia i podałem na to argumenty.

Nie mozesz mówić ze nie spełnia ale argumentów nie podawać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Generalnie najbardziej podstawowa definicja, szczególnie często używana przy dyskusjach o wirusach, jest zdolność do reprodukcji. Gwiazda nie posiada i nigdy nie posiadała zdolności do reprodukcji. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

To Ci mówie że słońce spełnia definicje życia i podałem na to argumenty.

Nie mozesz mówić ze nie spełnia ale argumentów nie podawać.

Jakich argumentów? Że słońce nie jest żywe, bo nie ma możliwości kiedykolwiek prowadzić autonomiczny metabolizm, nie posiądzie zdolności do autoreplikacji i nie wystąpią w nim zmiany przystosowawcze zgodnie z darwinowską teorią ewolucji? :nevreness:  Słońce nie jest żywe - takie jest stanowisko nauki. Zygota jest żywa - takie jest stanowisko nauki. Koniec dyskusji na ten temat, bo nie ma o czym.

Jeśli jestem nieświadomy (bo np. śpię) i mnie zabijesz, nie będę miał do Ciebie żadnych pretensji bo się o tym nie dowiem i tego nie poczuję.

Nie mozna mieć pretensji o coś o czym się nie wie.

Natomiast moi bliscy i znajomi mogliby miec pretensje. Ich byś skrzywdził.

W moim odczucia spałbym dalej, żadnej zmiany bym nie zauważył - wychodzi neutralnie

Z punktu widzenia osoby wierzącej w końcu skończyłbym męczarnie na tym łez padole i udał sie na wieczne wakacje - wychodzi pozytywnie

 

Od nagłej i niespodziewanej śmierci, zachowaj nas Panie... Nie wiem, skąd bierzecie te teorie o KK. Zerowa wiedza, a pełno wrzasków.

 

Rozumiem, że gwałty po tabletce gwałtu są niedopuszczalne, ale gwałt z morderstwem jest spoko? Rzeczywiście, racjonalność, jak u Vasqueza :nevreness:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie jest racjonalny bardziej niż pozostali, ale ponieważ będąc racjonalnym złośliwie nie ma zamiaru dbać o wasze uczucia i przekonania i za to go nie lubicie.

Ja tam sobie cenię że ma też swoje własne pomysły i przemyślenia a nie tylko takie wyczytane w książkach.

 

że ja nie lubię vasqueza? przecież co i rusz mu posty lajkuje...celem korzystania z forum jest frajda, czytając posty vasqueza mam bardzo dużo frajdy...podsumowując: bardzo lubię użytkownika 'vasquez'!

Edytowane przez julekstep

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Generalnie najbardziej podstawowa definicja, szczególnie często używana przy dyskusjach o wirusach, jest zdolność do reprodukcji. Gwiazda nie posiada i nigdy nie posiadała zdolności do reprodukcji. 

Nasze słońce urodziło się bezpłodne, ale jest dzieckiem supernowej.

Gwiazdy która kończąc swój żywot wytworzyła falę uderzeniową skutkującą powstaniem innych gwiazd. I ta supernowa która dała poczatek słońcu też jest potomkiem innej gwiazdy.

Gwiazdy więc jak najbardziej się rozmnażają, choc akurat słońce urodziło się bezpłodne i bezpłodnym najprawdopodobniej pozostanie

 

Z ciekawostek, oto rodzeństwo naszego słońca

https://pl.wikipedia.org/wiki/HD_162826.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nasze słońce urodziło się bezpłodne, ale jest dzieckiem supernowej.

Gwiazdy która kończąc swój żywot wytworzyła falę uderzeniową skutkującą powstaniem innych gwiazd. I ta supernowa która dała poczatek słońcu też jest potomkiem innej gwiazdy.

Gwiazdy więc jak najbardziej się rozmnażają, choc akurat słońce urodziło się bezpłodne i bezpłodnym najprawdopodobniej pozostanie

 

Nie wiem, czy masz dzieci, ale dam Ci dobrą radę dark. Robisz to źle :nevreness:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakich argumentów? Że słońce nie jest żywe, bo nie ma możliwości kiedykolwiek prowadzić autonomiczny metabolizm, nie posiądzie zdolności do autoreplikacji i nie wystąpią w nim zmiany przystosowawcze zgodnie z darwinowską teorią ewolucji? :nevreness:  Słońce nie jest żywe - takie jest stanowisko nauki

Ty fluber masz na nazwisko "nauka"? :)

Słońce ma swój "autonomiczny metabolizm" cały czas spala wodór który kiedyś zjadło i dzięki temu spalaniu istnieje. Tak samo jak Ty spalasz chleb który jadłeś i dzieki temu spalaniu istniejesz.

Ty wydalasz g..., a słońce wydala fotony.

To jest metabolizm tylko Twoj oparty na czym innym i słońca na czym innym ale mechanizm ten sam.

Słońce urodziło się bezpłodne, ludziom tez się zdarza.

Zmiany przystosowawcze? W Tobie też żadne zmiany przystosowawcze ne wystapią.

Nie wiem, czy masz dzieci, ale dam Ci dobrą radę dark. Robisz to źle :nevreness:

Różne są sposoby rozmnażanie, my się mnożymy płciowo, ale rozmnażanie bezpłciowe też ma miejsce, a w świecie owadów znajdziesz każde możliwe cuda, jeszcze dziwniejsze niż to że gwiazdy rozmnażają się wybuchając.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ty fluber masz na nazwisko "nauka"? :smile:

 

Nie trzeba mieć na nazwisko nauka, żeby wiedzieć, że gwiazdy nie są żywe. I nie będę więcej dyskutował na temat takich farmazonów, bredzisz jak potłuczony. Słońce się nie rozmnaża, jak ktoś Cię przetnie piłą na pół to się nie rozmnożysz, jak dżihadysta wysadzi obok Ciebie bombę to się nie rozmnożysz. Nie, nie i jeszcze raz nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nasze słońce urodziło się bezpłodne, ale jest dzieckiem supernowej.

Gwiazdy która kończąc swój żywot wytworzyła falę uderzeniową skutkującą powstaniem innych gwiazd. I ta supernowa która dała poczatek słońcu też jest potomkiem innej gwiazdy.

Gwiazdy więc jak najbardziej się rozmnażają, choc akurat słońce urodziło się bezpłodne i bezpłodnym najprawdopodobniej pozostanie

Reprodukcja to celowy proces stworzenia organizmu potomnego. Tamta supernova była mniej więcej takim samym ojcem słońca, jak papieros jest ojcem dymu. 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie trzeba mieć na nazwisko nauka, żeby wiedzieć, że gwiazdy nie są żywe.

Są żywe.

Obalam, bez problemu każdy argument. Słońce spełnia definicję życia lepiej niz wirusy.

Tylko że dowiedziałes się o tym na forum a nie z ksiazki i dlatego jesteś oburzony :)

jak ktoś Cię przetnie piłą na pół to się nie rozmnożysz,

Ja nie, ale sa organizmy które przecięte na pół się rozmnożą.

Nie, nie i jeszcze raz nie.

Strasznie skostniałeś w poglądach :)

Reprodukcja to celowy proces stworzenia organizmu potomnego. Tamta supernova była mniej więcej takim samym ojcem słońca, jak papieros jest ojcem dymu. 

 

Jak bakteria sie dzieli i tworzy nowa bakterię to robi to celowo?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...