Skocz do zawartości
Dnc

Warhammer - "Zaginiona karczmarzówna"

Rekomendowane odpowiedzi

Garald spoglądał na rozweselonego niziołka i miał nadzieję, że ten nie wypapla za dużo. 

 

Nagle usłyszał głos Hugona - ...Nagle wpada Karczmarz i krzyczy, że mu córkę ktoś porwał. No, akurat jak wbiegał to wpadł na mnie. Spojrzał się i mówi. - Hugon, pomóż mi ją odnaleźć. Dostaniesz złoto i darmową strawę. Już jebać to złoto, ale perspektywa darmowego jedzenia przez dłuższy czas to jest to co mnie kręci. *zarechotał*. No, ale mówię mu. ~ Noż c***... już wypaplał, nie wiadomo co to za typ z tego niziołka, a już wie o nas więcej niż powinien ~ pomyślał Garald - Nagle słyszę jakiś powóz, głosy ludzi i ktoś tam mówi Dimortij coś tam coś tam, średnio słychać w dole i słysze, że ktoś z jakimś kneblem w gębie się wydziera. Głos jak panienka, więc stawiam, że ta karzmarza córa. ~ Do k**** nędzy, cyka blyat, ten Dimotrij może tu być ważną postacią, może mieć uszy w karczmie, a ten podaje mu nas jak na talerzu.

 

Kopnął Hugona delikatnie pod stołem, posłał mu spojrzenie nakazujące zamilczeć. 

- Hugon skończ pi*****ić bajki, czego to jeszcze nie wymyślić, żeby przypodobać się ludziom? - dodał naprędce. - idę po kolejne piwo.

 

podszedł do karczmarza za bar, zamówił sikacz zwany piwem, nachylił mu się do ucha i szepnął - Słyszałem, że Dimotrij szuka ludzi, gdzie go znajdę? Przyniosłem mu coś na znak dobrej woli.

 

~ k****, ciekawe, czy ten blef przejdzie... jak nie powie mi, gdzie go szukać, a zamiast tego da mu cynk, to albo się ze mną skontaktuje, albo z miejsca mnie zajebie... no cóż, bez walki się nie poddam, a może pozostali złapią trop. ~ pomyślał Garald.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Elf zamknął oczy na chwilę, aby uspokoić myśli. Jednak gdy je otworzył, dwóch z jego grupy gdzieś wyparowało. Wyszedł ostrożnie na zewnątrz i zauważył, jak tamci wchodzą do innej karczmy. Wślizgnął się po cichu za nimi i podszedł do karczmarza.

~ No, przynajmniej tutaj jest w miarę ogarnięte. ~ pomyślał do siebie i zaraz potem powiedział do karczmarza. - Dzień dobry, mości karczmarzu. Jakiś talerz pysznego jedzenia i i kufel wody poproszę.

Usiadł po drugiej stronie karczmy, aby mieć oko na całość pomieszczenia i jego towarzyszy. ~ Żeby tylko ten gruby debil się nie wygadał jakiemuś szemranemu typowi. Widziałem, że z kimś gada, ale nawet nie zauważyłem z kim dokładnie. Ech, na c*** mi była ta cała wyprawa. Ci tutaj wyglądają lepiej, mogłem poczekać sobie dzień, czy dwa i zabrać się z nimi.

Edytowane przez thegrottman

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przy szynkwansie:

 

Karczmarz po wysłuchani gladiatora odsunął się od niego i z pewnej odległości zmierzył wzrokiem postawnego mężczyznę. Po chwili prawie niezauważalnie kiwnął głową i nachylił się ponownie udając że wyciera jakąś szczególnie uciążliwą plamę na blacie.

Hmm...nie jestem pewien czy Dimortij będzie chciał rozmawiać z kimś takim jak Ty....

Garalt zauważył jak karczmarz nieznacznie podniósł szmatkę, którą wycierał szynkwans i wyraźnie na coś czekał.

Nawet nieobeznany z miastami i tymi rejonami poszukiwacz przygód wiedział, że oberżysta Drug oczekuję na zapłatę za informację, którymi ma zamiar się podzielić....

 

 

Przy stoliku szulera Kostka:

 

Opowieść Hugona bardzo spodobała się niziołkowi a także go rozbawiła długo jeszcze po skończeniu jeszcze się rechotał kiwając z niedowierzaniem głową.

- O wyborna opowieść nie powiem - rzekł wycierając łzy napływające mu do oczu - Aż się popłakałem ze śmiechu. No dobra, dobra fajnie się gada ale przejdźmy do interesów bo przecież dwóch kufli się ot tak nie stawia. Poza tym widzę, że cała wasze piątka nie przyszła tutaj sobie posiedzieć tylko coś się dowiedzieć. Powiedz o co chodzi a powiem Ci jaka jest ma cena...- Kostek zawiesił głos uśmiechając 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Garald położył jedną koronę przed karczmarzem.

 

- Resztę dostaniesz jak informację okażą się przydatne, potrafię docenić pomoc - powiedział do niego chłodno.

 

Mówiąc to patrzył mu się prosto w oczy, a słowa cedził prawie nie otwierając ust

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widząc złoto oczy oberżysty mimowolnie się zaświeciły. Wyćwiczonym ruchem zakrył koronę swoją szmatką. Po czym sprawnie przełożył monetę ze szmatki do swojej zewnętrznej kieszeni. Lekko się rozglądnął i znowu zajął się przeszkadzającą mu plamą, tak że jego głowa znalazła się tuż obok Garaldowej.

 

Czasami przychodzi tutaj taki wielki jak Ty i szuka ludzi co są sprawni w robocie - tutaj na chwilę karczmarz przerwał by posłać rozmówcy znaczące spojrzenie - Ma podobny akcent do Twojego a zwie się nie Dimortij a Dimitrij. Mówią na niego "Czarny". Ponoć często przesiaduje w Rybackiej Knajpie nieopodal przystani i magazynów.Tam musisz popytać ale uważaj to podły typ.

 

Karczmarz wyprostował się i zlustrował cała gospodę dopiero po chwili z lekkim ociąganiem spojrzał znów na byłego gladiatora.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Karczmę obok Alexander skonczył jeść, podszedł do Karczmarza czekając na moment kiedy nikogo koło niego nie ma i lekko przycziszonym głosem rzekł.

 

-Dziękuje za tak dobry posiłek. Gdyby nie nieszczęście które mnie spotkało i mojego przyjaciela. Karczmarza jak i Ty byłbym zupełnie szcześliwy. Przybyłem do niego i jego pięknej córki z daleka i zastałem tylko jego całego we łzach. Serce się kraja jak tak poczciwa osoba jak on Tak cierpi. Walczył za nas. Bronił tego miasteczka i na stare lata takie nieszczęście.

 

Mówiąc to Alexander lekko się garbi i przybiera smutny i zmęczony wyraz twarzy.

 

-myslałem żę może uciekła, poznała kogoś. Jest przecież młoda. Ale wszystko co wiem mówi mi że może być porwana i przetrzymywana w tym mieście a jedyny slad  to jedno imię :

Dimortij lub Dimitr* . Nie znam tego miasta. Zawsze przez nie tylko przejeżdżałem dlatego jeżeli coś Ci to imie mówi. Cokolwiek co może mi pomóc to proszę powiedz. Zarówno ja jak i jej ojciec będziemy Ci bardzo wdzięczni i będziesz mógł na nas liczyć

Edytowane przez Gregorius

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Karczmarz wysłuchał do końca Alexandra, pomyślał chwilę i rzekł:

 

Dimitra żadnego nie znam ale  to pewnie dlatego że Kislevczycy tutaj nie przychodzą a trochę ich jest w Holthousen. Ale oni przesiadują w "Rybackiej" tutaj dla nich za drogo i za mało burd. Jeśli wiesz o co mi chodzi - spojrzał znacząco na woźnicę

- Co do Dimortija to ten co Ci o nim wspominał się przejęzyczył chyba.... chodziło mu chyba o Leonardo Di Morti, Tileańczyk. Mistrz dłuta. Podobno bo żem nie widział. Jego dzieła są ponoć tak drogie jak są dobre...Nieżonaty, elegancki, jedna z lepszych partii w mieście. Ma ucznia i dwójkę służących. Hm... - zamyślił się gospodarz- .. i to tyle co wiem. Mam nadzieję że pomogłem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

-Dziękuje Ci. Jesteś zacnym człowiekiem. Bede to pamiętał. Mógłbyś nalać mi kielich winna i do stołu podać jeszcze dwa piwa. Widzę znajomego.

 

Alexander już idąc do karczmarza zauwazył znaną mu sylwetkę elfa. Nie widzać co usłyszy od Karczmara nie chciał afiszować się znajomościa. Teraz razem z kielichem idzie Elfa.

 

-Hej, proszę spróbuj wina i siądź z nami opowiem Ci co usłyszałem i zastanowimy się co dalej.

 

Przy stole niezależnie czy elf dołączy czy nie Alexander przekazuję informacje od karczmarza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rolo siedząc przy stole czekał na powrót Alexandra i zastanawiał się czy Woźnicy uda się zdobyć jakieś informacje. Rozmyślał również nad planem w razie niepowodzenia.

 

~ Jeśli karczmarz nic nam nie powie to nic tu po nas - trzeba będzie iść spać a rano pochodzić po mieście, po jakiś targach. W sumie mógłbym wziąć to na siebie, wiem jak rozmawiać z kupcami sam wielokrotnie byłem po drugiej stronie sprzedając to co w domu wyhodowaliśmy. Kupcy lubią sobie porozmawiać ale tylko z klientami...

 

Widząc że karczmarz coś odpowiada Alexandrowi Rolo zaczął rozglądać się po karczmie i patrzeć czy ktoś nie zwraca uwagi na ich rozmowę.

 

[ Rolo próbuje wyłapać czy ludzie siedzący w karczmie zajmują się swoimi sprawami czy zaczęli uważniej przyglądać się Alexandrowi/jemu ]

 

W trakcie rozglądania trafia na stojącego przy ścianie Elfa który z nimi szedł

 

~A ten co tak stoi jak widły w gnoju ?

 

Gdy Alexander wrócił do stołu Rolo nie rzucił się z pytaniami, nie chciał aby ewentualne osoby które ich obserwują zauważyły, że dwójka kompanów szukała u karczmarza informacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Garald słuchał słów Karczmarza z zaciekawieniem

Czasami przychodzi tutaj taki wielki jak Ty i szuka ludzi co są sprawni w robocie

~ o, to moja szansa, podam się za jednego z chętnych ~ pomyślał. 

Ma podobny akcent do Twojego a zwie się nie Dimortij a Dimitrij. Mówią na niego "Czarny". Ponoć często przesiaduje w Rybackiej Knajpie nieopodal przystani i magazynów. ~ nawet lepiej, teraz to ja mogę poszukać jego, przy przystani pewnie każdy będzie znał Kilsevczyka.~ dodał w myślach

- Tam musisz popytać ale uważaj to podły typ. - usłyszał jeszcze cichy głos karczmarza, na co Garald uśmiechnął się nieco złowrogo i dodał

- Ja też jestem podły typ.

 

Po krótkiej chwili poprosił głośniej już karczmarza o trzy kolejne sikacze i zaniósł je do stolika grubego przyjaciela.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kostek spojrzał przenikliwie na swojego rodaka.

- Mam Ci piwo postawić?

Po czym widząc Garalta idącego z kuflami rozchmurzył się i z uśmiechem mrugnął do Hugona:

- No nie wazne ale nie psuj swojego dobrego pierwszego wrażenia. Możemy pograć w kości ale ostrzegam, że ze mną dużo nie wygrasz. Dobra pokazuj złoto o ile chcesz grać? Standardowa stawka? Pół korony?

Edytowane przez Dnc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kostek widząc że Szarowłosy wyciąga znowu złoto podniósł w niemym zapytaniu jedną brew.

- Złoto to złoto w sumie nie ważne kogo ale tak Ci tylko powiem Twój przyjaciel puści Cię z torbami szybciej niż nie jedna dziwka! Hahaha! - zaśmiał się głośno z własnego żartu

 

- No dobra to gramy - rzekł również wyciągając pół korony przed siebie.

 

- Umiesz grać w koscianego pokera, nie? Trzymaj - rzekł wręczając Hugonowi 3 kostki i kubek.

Po czym rzucił dwoma koscmi na stół wypadło 3 i 6.

- No to jako gość zaczynaj. Co masz?

Edytowane przez Dnc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Garald nachylił się do Hugona i cicho powiedział 

 

- To moje ostatnie pieniądze... lepiej tego nie przegraj. Powodzenia przyjacielu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Alexander, opowiedział wszystko Rolo po czym zamówił kolejne piwa. Usłyszał jakieś poruszony głosy po drugiej strony karczmy. Popatrzył i myślał że się wyrzyga. Elf złapał za tyłek przechodzącego młodego kupca. Ten wyrywał się jednak elf trzymał go mocno próbujac wepchnąć mu jezyk w jego usta.

 

~obrzydliwe. Jebnął bym mu ale pewnie inni zareagują. To ma być ta wyższa kultura. k****. - myslał Wolf.

 

Kątem oko Wolf widział podnoszacych się strazników miejskich.

 

~na c*** niosłem mu to wino. k****. Może nikt nie zwrocił na to uwagi.

 

Udając że nic go to nie interesuje Wolf zaczął mówić do Rolo.

 

-Rolo, dziś już pewnie nie uda nam się nic dowiedzieć. A szukanie Dimitra na wybrzeżu może skończyć się zle.  Powinnismy odnależć Geralda i Hugona i powiedzieć im czego sie dowiedzieliśmy. Rano zaczął bym od poszukania Di Motri. Nie podoba mi się ten Typ. Co myslisz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rolo zaciekawiony historią a właściwie informacjami które przekazał mu woźnica zaczął powoli rozumieć powagę sytuacji. Osoba której szukają to nie byle jaki porywacz ale ktoś więcej znaczący  w mieście.

 

-Po pierwsze to mając te informacje wyrwał bym jak najszybciej tamtą dwójkę z tej poprzedniej karczmy, jeśli do tej pory nie są pijani w trzy dupy lub obici na mordzie to będzie sukces. Im dłużej tam przebywają tym są większe szansę że powiedzą, szczególnie grubas, coś nie potrzebnego.~

 

-Tak w ogóle to czy to nie nasz elf właśnie dobierał się do kupca?

Edytowane przez Kamanwislak

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kostek również zamieszał kubkiem z kostkami i przewrócił go na blat. Podniósł trochę kubek by podejrzeć i lekko usmiechnął się.

Gdy Hugon rzucił wszystko co ma trochę mu mina zrzedła ale mimo wszystko się nie wycofał i również pokazał swoje kostki.

Po chwili podskoczył i krzyknął z radości:

- HA! 

 

Okazało się, że on wyrzucił 1,4,4

Szybki rzut pokazał, że miał parkę na ręku i bał się że Hugon ma coś mocniejszego na jego szczęście Hugon również wyrzucił 4.

 

NIeźle! Trójeczka czwórek! Złoto dla mnie - rzekł i bez krępacji sięgnął po zarobioną sumkę.

 

Ludzie ze stolików obok zaczęli się przyglądać co dokładnie się wydarzyło.

Natomias Kostek wyprężył się na krześle i rzucił;

- Dobra gra kuzynie, były emocje. A o to przeciez najbardziej chodzi, nie? Dobra gadaj co to za sprawa pókim w dobrym humorze!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kostkowi zrzedła mina gdy zrozumiał, że przecież nie zagrali w Kościany blef ponieważ Hugon specjalnie lub nie zmienił zasady gry przed rzutem. I wyniki z których on się cieszył jego przeciwnik miał identyczne. Poza tym zabrakło obstawiania więc dodatkowo zagrali nie tak jak był przyzwyczajony...

 

Zły humor nie jako minął gdy Hugon opowiedział mu o jego problemie. Uśmiechnął się i sięgnął po złoto, które było wygraną niziołka.

- Na całe Twoje szczęście wiem dokładnie o kogo wam chodzi. I Cię nie drogo potraktuję za tą informację. Myslę, że sztuka złota będzie idealną zapłatą... No dobrze przejdźmy do konkretów - rzekł gdy schował juz pieniądze po czym dalej kontynuował:

Di Morti to tileański mistrz rzemiosła. Robi piękne rzeźby na zamówienie. Dla wyższych sfer ma się rozumieć. Prawa nie przekracza to straż miejska się nim nie zajmuje ale ten jego ochroniarz Oleg to wygląda na takiego typa jak ten tutaj - wskazał na Garalta - Na takiego co ma nie jedno życie na sumieniu i ogólnie źle mu z gęby patrzy więc nie dziwiota, że pięciu zbrojnych ma z nim jakąś sprawę do załatwienia...Coś jeszcze chcesz się dowiedzieć? Pókim dobry

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Alexander skończył jeść, dopił piwo. I rzekł :

 

-Rollo chodzmy do naszych towarzyszy. Zobaczmy czego się dowiedzieli, przekażemy co my wiemy. Wieczór może być dobra porą żeby poszukać przy przystani Kislevitow.

 

Skończywszy mówić Alexander wstał zebrał swoje rzeczy i ruszył do wyjścia.

 

-Wrócimy na noc rzekł do Karczmarza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rolo kiwnął głowa zgadzając się z założeniami Alexandra. Oboje spokojnym krokiem wyszli z karczmy i wrócili do miejsca gdzie zaczęli poszukiwania w mieście.Z jednej strony Rolo wiedział ze muszą tam wrócić i lepiej będzie jak zrobią to jak najszybciej aby nie pozwolić towarzyszom na wpędzenie się w kłopoty z drugiej jednak nie uśmiechało mu się ponowne wąchanie tamtych oparów - opuszczając dom liczył, że nie będzie musiał przebywać w takich miejscach.

 

~ k****, mam nadzieję że załatwimy to szybko ~ pomyślał chłop

 

Gdy weszli do karczmy ich oczom ukazał się widok Geralda i Hugon rozmawiających z jakimś innym niziołkiem. Na ich stole znajdowały się również kufle piwa oraz kości.

 

- k****, patrz! - zwrócił się lekko poddenerwowany do Alexandra - Grają w kości... no to pięknie, ciekawie czy już mają długi czy dopiero przegrali to co mieli przy sobie. Założę się, że nie umieją odpowiednio grać a dokładając do tego rywala, za pewne stałego bywalca karczm są spłukani. Dobra, jeśli nie mają długów to zabieramy ich stąd, jeśli już są dłużnikami kogoś to wychodzimy sami. Ostatnią rzeczą jaką potrzebujemy jest wchodzenie w interesy z szemranym towarzystwem. - skończył poddenerwowany Rolo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Garald wstał od stołu, kiwnął głową na pożegnanie niziołkowi, klepnął Hugona w ramię i rzekł

- chodźmy, nie ma czasu do stracenia.

 

Po chwili dołączył do pozostałych kompanów, którzy akurat weszli do karczmy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.