Skocz do zawartości
Dnc

Warhammer - "Zaginiona karczmarzówna"

Rekomendowane odpowiedzi

Elf opierając się o stół patrzy na kłócącą się grupę.

~ Prymitywy...

- Dobra, Panowie. Spokój, do cholery. Z tego, co słyszę, mamy jednego zabitego, trzeba go pochować. Raz, że szacunek, dwa, że dzikie zwierzęta. Alexander, jak Twoja rana? Dasz radę iść dalej, czy wolisz odpocząć? Rolo, może spokojniej, nie ma co się uciekać do przemocy, skoro nam płaci i daje żreć. Chyba, że chcesz mieć zatrute, ja podziękuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

-Rolo, może spokojniej, nie ma co się uciekać do przemocy, skoro nam płaci i daje żreć. Chyba, że chcesz mieć zatrute, ja podziękuję.


 


- Jeszcze nam nic nie zapłacił a trochę pożywania dane na drogę to nic w stosunku do "wielkiej miłości" o jakiej mówił w kontekście swojej córki. Tak Gerald, z karczmy wyszliśmy na poszukiwania zaginionej córki jej właściciela ale teraz sytuacja jest inna. Nie wiedzieliśmy, że przed nami wyruszyła inna grupa i nie wiemy czy przed nimi również nie było jeszcze poprzedniej. Karczmarz kręci. Albo ma prawdę nie chciał mówić nam wszystkiego co trudniej było by znaleźć chętnych albo ma w tym swój interes. Jeśli jest uczciwym człowiek a tak zapewniał przed naszym wyjściem to nie powinien niczego ukrywać, bo to tylko utrudnia poszukiwania co zresztą teraz widać...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Słysząc słowa elfa Alexander odpowiedział.

 

- Czcigodny Lorlennan. Dziękuję za troskę. Po opatrzeniu już lepiej. Będę szybko w pełni sił.

 

Słysząc słowa Geralda dodał patrząc na niego znacząco.

 

- Takie rzeczy się zdarzają jak w obliczu zagrożenia pierwszy rusza się do boju. A nie kiedy przychodzi pora zdecydować wiecznie gadać.

 

Hugon ostro zareagował widząc że pakuje jedzenie.

 

Hugonie, jeść możesz ile chcesz chyba nawet dla Ciebie starczy - wskazując beczki głową ale że czeka nas podróż i wolę zadbać żeby mi brzuch podczas niej nie spadł.

 

 

Co do powrotu do karczmy to nic nie da nam podążanie śladami. I tak mamy dużą stratę i jeśli chcieli to już ją skrzywdzili. Naszym obowiązkiem jest powiadomić ojca co odkryliśmy. Czeka tam na nas i się niepokoju. Przy okazji będziemy mogli wyjaśnić nasze wątpliwości i co chyba najważniejsze. Bruno zna okolice. powinien mieć mapę lub z głowy ja naszkicować. Szlak po którym odjechał wóz powinien być mu znany. Jak również gospodarstwa w tamtej okolicy.

 

Podczas gdy my będziemy szukać córki Bruno powinien powiadomić strażników dróg i zorganizować grupę która podaży naszymi śladami. Gdzie paru Goblinów i pol ork pracujących dla kogoś tam pewnie będzie większa ich grupa.

 

Chyba że ty Czcigodny Elfie dobrze znasz te okolice?

 

Osobną kwestią jest ciało Magnusa. Powinniśmy je pochować ale nie wiem czy nie lepiej teraz je przykryć płótnem namiotu pod kamieniami chroniąc przed dzikimi zwierzętami a spalić już po wszystkim.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

17 Czasu zbiorów, dziesiąty rok panowania cesarza Luitpolda.
Gospoda "Die Rote Dachziegel" na trakcie między Holthusen a Reinsfeld

 

Sceneria: Gospoda, bez okien. Bohaterowie, Hilda, Bruno i jeden podróżny kupiec.

 

 

Bohaterowie przespali ostatnia spokojnie. Zmiennicy luzujący nocnych wartowników dowiadywali się, że dosłownie nic się nie dzieje. Cicha noc. Wyłączając oczywiscie gołębia pocztowego, który gruchał niemiłosiernie.

Drużyna bez zbędnej zwłoki pochowała Magnusa a nastepnie spokawawszy wszystkie swoje tobołki oraz potrzebne pożywienie wyruszyła w drogę powrotną. Znając już drogę udalo im się ja pokonać zdecydowanie szybciej niż ostatnio włączając w to przerwy i poganianie Hugona Grubszego aby "szybciej ruszył swój tłusty zad".

Grupa towarzyszy bez problemów dotarła do gospody. Wyglądała prawie identycznie jak wtedy gdy ją opuszczali. W krajobrazie okolicy jedyną zmianą był stojący przed karczmą mały rozklekotany wóz przy którym stała szkapa tak stara, że pewnie pamieta samego Sigmara - Pierwszego Imperatora.

 

Weszli do środka i od razu Bruno wyszkoczył na jednej nodze zza szynkwansu.

- Wróciliście?! A więc znaleźliście ją?! Nic jej nie jest?!

Hilda również oderwała się od swoich obowiązków i zaczęła wypatrywać małej znanej postaci pośród mężczyzn.

Dopiero po chwili najbardziej spostrzegawczy z grupy zobaczyli, że w kącie posiłek spożywa starszy mężczyzna z charakterystycznym haczykowatym nosem, który z zaciekawieniem spojrzał na ludzi, którzy wlasnie weszli do karczmy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podróż:

 

 

-Alexander podczas podróży wręcza długi łuk elfowi. W końcu to jego własność a nie jest złodziejem. Ma nadzieję że elf doceni oddanie łuku i to że został uratowany

 

W Karczmie.

 

-Bruno, nie znaleźliśmy jem. Mamy jednak ważne sprawy do omówienia. Choćmy na ubocze.

 

Na uboczu:

 

- Bruno dlaczego nie powiedziałeś że tak dużo czasu minęło od zniknięcie Lenki. Wysłałem nas bez słowa o poprzedniej grupie która ruszyła jej śladem. Co się z Tobą dzieje. Kim jest ten podróżny tak dziwnie na nas patrzeć?

 

(W zależności od odpowiedzi zamierzam opowiedzieć Bruno co sie wydarzyło , pytając o mapy,okolice i prosząc o powiadomienie strażników o zielonoskorych.

Edytowane przez Gregorius

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Garald w podróży był pochmurny, nie odzywał się zbyt wiele, uważał, że tylko tracą niepotrzebnie czas. Szedł zaraz obok Hugona aby nie zostawiać go z tyłu, nie chciał się do tego przyznać, ale polubił niziołka i jego gadatliwą naturę.

 

W gospodzie oparł się o ścianę, obserwował jegomościa w kącie sali.

 

~ podejrzany typ ~ myślał sobie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rolo wchodząc do karczmy poczuł się jakby stracił dzień życia na niepotrzebnym bieganiu po lesie oraz narażaniu własnego zdrowia, ale skoro zdecydował się pomóc to nie wypadało mu porzucić danego słowa. Po wejściu do karczmy wzięli Bruna na ubocze aby spokojnie porozmawiać, w kącie sali siedział jakiś mężczyzna.

 

~ Następny podejrzany typ - k**** - co raz mniej podoba mi się ten karczmarz.

 

Gdy Alexander skończył mówić Rolo dodał od siebie

 

- Karczmarzu, mówiłeś że jesteś uczciwym człowiekiem a teraz przyprowadzam tu dwójkę z grupy którą wysłałeś przed nami i o której nic k**** nie wspomniałeś? Tak zachowują się uczciwi ludzie? Od razu uprzedzam żebyś nie zasłaniał się miłością do córki bo to nic nie da...

 

Chwila ciszy... Rolo chciał wspomnieć o śmierci Magnus ale postanowił na razie nie wspominać o tym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bruno z rozpaczą spostrzegł, że nie ma Lenki wśród bohaterów.

- NIe mam jej z wami! - krzyknął i aż zagryzł zęby gdyż domyślał się co mogło się z nią stać.

Na słowa Alexandra wyszedł na dwór by tam porozmawiać bez świadków.

 

Wysluchał wsystkich którzy mieli mu coś do powiedzenia, odetchnął głęboko i spokojnie zaczął mówić:

- Jestem uczciwy i powinieneś to wiedzieć. Tam samo jak Magnus... własnie gdzie on jest? - rzekł rozglądająć się pośród was - widzę, że jeszcze dwoch brakuje. Co się stało w lesie? - dopytywał

- Gdybym wam powiedział, że już jedna grupa poszła i nie wróciła to byście nigdy nie poszli. A tak spotkaliście się razem w lesie i mieliście większą szansę na odnalezienie mojej córki! Dlaczego wracacie bez niej?! Odpowiedzcie! - spokój z Bruno prysł bardzo szybko, teraz cały czerwony na twarzy dyszał.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Garalda nie interesowała rozmowa kompanów z karczmarzem. Dosiadł się z kuflem piwa do podejrzanego człowieka w rogu sali, zaciągnął kaptur na głowę, żeby nie było go całego widać.

 

- witaj, wyglądasz na człowieka, który ma kilka opowieści w rękawie i przeżył niejedno. Kim jesteś? - powiedział cicho do mężczyzny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdybym wam powiedział, że już jedna grupa poszła i nie wróciła to byście nigdy nie poszli. A tak spotkaliście się razem w lesie i mieliście większą szansę na odnalezienie mojej córki! Dlaczego wracacie bez niej?! Odpowiedzcie! 

 

- A tak to zrobiłeś nas w huja! Podając się za uczciwego człowieka wprowadziłeś nas w błąd, nie powiedziałeś wszystkiego co wiesz a to zmieniło całe poszukiwania i przez to wróciliśmy tu. Wracamy bez niej bo chcemy się dowiedzieć jaka jest prawda, cała k**** jego mać prawda.
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bruno spojrzał zdenerwowany na Rolo:

- Hamuj swoje słowa chlopcze. Rozumiem, że czujecie się oszukani ale tak naprawdę ta wiedza nic by nie zmieniła. Pytam ponownie gdzie jest Lenka i co znaleźliście w lesie, odpowiedzcie bo tracę cierpliwość - rzekł zmęczonym i lekko podenerwowanym tonem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

-Bruno, źle zrobiłeś i moze przez twoje decyzje Magnus nie żyje. Opozniles poszukiwania choć i tak musieli byśmy wrócić żebyś wiedział co się stało i mógł podjąć działania jakbyśmy nie wrócili.

 

-Jeśli chcesz ją zobaczyć to odpowiedz nam szczerze. Zatailes coś jeszcze?

 

-Lenka... Jeszcze wczoraj żyła ale została porwana. My znaleźliśmy płaszcz i jej bransoletkę a po odbiciu obozu gdzie była przechowywana znaleźliśmy stara drożke i ślady wozu na niej.

 

-Wróciliśmy bo potrzebujemy pomocy. Nie znam okolicy zbyt dobrze.

 

-Dokąd prowadzi ścieżka? Znasz przecież ten Las doskonale. Potrzebujemy mapy okolicy i na ile to możliwe opisz jakieś większe samotne gospodarstwa czy dworki. Jeśli nie masz mapy postaraj się na opowiedzieć o okolicy.

 

-Do tego nakarm proszę Hugona bo mężnie pędził z nami i zmarnial trochę w drodze. My posilimy się również, wezmę resztę moich rzeczy i wyruszamy jeszcze raz jej szukać. Twoim zadaniem będzie powiadomienie władz o zagrożeniu przez bandę zielonoskorych i wysłanie jej również na poszukiwania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Elf siadł gdzieś w kącie i obserwuje wnętrze karczmy, szczególnie przypatruje się nowemu mężczyźnie. Na plecach ma w końcu swój ukochany łuk. Ciężko przyznać, ale jest wdzięczny Alexandrowi za uczciwość.

~ Ech, cała ta sprawa mi śmierdzi. Ani ta druga grupa nie jest typową zbieraniną najemników, ani my sobie cudownie z tym nie poradziliśmy. Tamten typek może okazać się pomocny, chociaż narazie nie wygląda na kogokolwiek ważnego. Zobaczymy, jak się to rozwinie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bruno był zły. Zwracanie mu uwagi i wytykanie błędów nie pomagało by się uspokoił.

- Zrobiłem co uważałem za słuszne by ratować moją córkę! NIe obwiniaj mnie za śmierć Kempera, znał także okoliczne lasy wiedział co może go spotkać. To już wszystko więcej nic nie wiem

 

- To nie zwlekajcie straciliście niepotrzebnie czas by do mnie wracać, przecież mieliście ją odnaleźć i przyprowadzić z powrotem. Macie jej bransoletę? Pokaż proszę - dodał już nieco spokojniejszy tonem

 

Bruno popatrzył w oczy Alexandrowi i rzekł normalny głosem:

- Co chcecie wiedzieć? Jak mogę pomóc? Te ślady wozu to w którą stronę? Pewnie do traktu.... - sam sobie odpowiedział - Nie dobrze jak nic zabrali ją do Holthusen....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W podróży Niziołek na początku paplał jak mu źle, że trzeba iść znowu do karczmy. Szedł z tyłu, nieco się wlókł, ale mocno nie odstawał od swojej grupy. Po pewnym czasie jednak w głowie Hugona zabił gong. Czas na spożycie jakiegoś jadła i jego nastawienie do podróży nagle się zmieniło.

 

Dotarwszy do Karczmy jakoś nie bardzo przejął się sprawą, dla której się wszyscy tutaj znaleźli. Wszedł ostatni i Hilda zobaczyła jego cielsko jak przepycha się przez drzwi. Kobieta była rozbita, ale widząc Hugona na jej zmęczonej twarzy pojawił się delikatny uśmiech.

 

- witaj Kochana! Kope lat. Widzę, że Bruno zajęty więc chciałbym Cię zapy...

 

W tym momencie Hilda ze smutkiem lecz w pewien sposób też rozbawiona, podała mu darmowe piwo i zupę.

 

- Królowo złota! Jakbyś nie była z Brunem to bym brał się za Ciebie! Ze świecą takich cudownych młodek szukać!

 

Hugon kadził jej trochę z premedytacją, a trochę ze zwykłej sympatii do żony właściciela Karczmy. Hilda w oczach niziolka, była naprawdę cudowna kobieta.

 

Hugon słyszał cały czas jak jego drużyna się kłóci. Nie chciał się wtrącać więc jadł swoje i rozmawiał z Hilda, nie raz doprowadzając ja do rumieńców i delikatnego chichotu, mimo zaistniałej sytuacji. Dobrze się czuł na uboczu całej przepychanki. Zauważył też, że Gerald usiadł obok starszego mężczyzny w rogu Karczmy. To go zaintrygowalo. Lubił swojego nowego siwego towarzysza. Niby poważny gość, a czuć było, że potrafi być zabawowy.

 

 

(Niziolek użyje swoich zdolności interpersonalnych jeśli będzie trzeba wkroczyć między Bruna i rozjuszona Ekipę. W innym przypadku zostanie na boku obserwując Geralda i słuchając o czym rozmawia ze starcem. W międzyczasie nadal prowadząc przyjacielski flirt z Hilda)

 

Edytowane przez kucio

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mężczyzna widząc podchodzącego do niego Garalta przewrócił tylko oczami i zajął się swoją strawą.

Gdy były gladiator zajął miejsce naprzeciw niego ten nie zaszczycił go spojrzeniem. Dopiero gdy usłyszał pytanie po dłuższej chwili rzekł:

- Kim jestem to moja sprawa. - po chwili zauwazył broń Garalta i dlatego chyba dodał - nie chcę kłopotów jestem kupcem który zmierza do miasta.... a bardziej niż opowiadać historyjki wolę sluchać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Alexandrowi słuchajac Bruno zrobiło się przykro. Szczególnie po ostrych słowach Rola.

-Bruno, odpoczniemy i wyruszymy jej szukać. Prosze oto bransoleta. Wiesz że tak jak pierwszy ruszyłem nie słuchajać o nagrodach tak teraz chce żeby znalazła się cała i zdrowa. Nie obwiniam Cie o smierć Magnusa.
Ale...sam wiesz że nie powiedziałes nam wszytskiego. Rozumiem Ciebie ale zrozum nas. I już nie mówmy o Tym.
Najważniejsza jest Lenka. Szkoda że nie rozpoznałem dokąd prowadz sciezka. Nie znam tej okolicy tak dobrze.

Możesz coś wiecej powiedzieć o tym miasteczku? Ktoś może Ci z niego zle zyczyć? Kogos podejrzewasz? Wiesz że nie znam go za bardzo.

Po wysłuchania odpowiedzi Karczmarza Wolf odbierze swoje pozostawione rzeczy , zje coś ciepłego i zaproponuje wyruszenie (nawet wieczorem ponieważ na trakcie się nie zgubia) na poszukiwanie Lenki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Garald zamówił jeszcze dwa piwa, jedno podsunął kupcowi.

 

- a gdzie to wędrujesz mości panie? Szukamy córki karczmarza, słyszałeś coś może? Jakie towary przewozisz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W środku:

 

Mężczyzna widząc, że Hilda przyniosła dodatkowe piwo dla niego uśmiechnął się pod nosem i rzekł:

- Skoro tak stawiasz sprawę...Na razie mam pusty wóz, towary na mnie czekają w Holthousen gdzie zmierzam. To większe miasto w okolicy, mam nadzieje do zmroku tam dotrzeć. Co do karczmarzówny to doslownie przed waszym przyjściem karczmarz ze mną rozmawiał bym popytał w miescie. A nuż cośby wiedzieli. Jestem tutaj pierwszy raz a jego nie znam ale sam chcę być kiedyś ojcem i jak by mi zniknęło dziecko to bym się zapłakał chyba na śmierć. Po nim widać, że to wojskowy, nieźle się trzyma....- zawiesił głos, po czym zapytał -  A wy gdzie ruszacie? Będziecie jescze jej szukać w tutejszych lasach?

 

 

Na zewnątrz karczmy:

 

Bruno kiwał głową na słowa Alexandra.

- Dziekuję ci bardzo za bransoletkę. Wiedziałem żeś człek uczicwy i dobry. Ufam Ci, jeśli potrzebujecie jeszcze jedzenie lubi picia Hilda zaraz coś przyszykuje. Powiedz jak jeszcze mogę pomóc? W mieście nie bywam. Towary przywożą mi tacy jak Ty albo jak on - karczmarz wskazał kupca w środku gospody - Nie sądzę by ktoś mi tam mógł źle życzyć bo i dlaczego? Co ja komu żem zrobił? A moja Lenka tym bardziej....- głos zaczął mu się łamać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Garald zastanowił się przez chwilę, jeśli Holthousen było jedynym miastem w okolicy to prawdopodobnie młoda karczmarzówna też była tam zabrana, ślady wozu z obozu orka musiały gdzieś prowadzić, a gdzie, jeśli nie do miasta?

 

- Drogi panie, a może przyda się Panu ochrona wozu? może pojedziemy razem do miasta, zdaje się, że mamy tam wspólny interes - rzucił Garald

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.