Skocz do zawartości
Dnc

Warhammer - "Zaginiona karczmarzówna"

Rekomendowane odpowiedzi

Alexander słysząc 1/2orka nie nie odrzekł ,a jedynie zaczął się ostrożnie cofać od pnia wzdłuż rzeki. Tak aby gobliny mieć cały czas w zasięgu załadowanego Garłacza.

 

~zajebie, zajebie sku...... . W sumie na pniu może nie być zle. jak sie Garalt zgodzi to na pniu w razie jakby nie szło po naszej myśli będzie łatwym celem. Jak walka się zacznie i gobliny zainteresują się walka wystrzelę do nich ,a następnie przeskoczę rzekę. i zaszarżuje na gobliny. Jakby było ich więcej to by nie gadały tylko nas zajebały.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rolo bacznie przysłuchiwał się półorkowi i analizował obecną sytuację zespołu.

 

~ Chcę walczyć na kłodzie? Albo jest jeszcze głupszy niż się spodziewałem albo ma jakiś plan bądź niespodziankę przygotowaną w zanadrzu. Walcząc na pniu jest łatwym celem nawet dla średniego łucznika a liczę, że Magnus ma dobry cel. Ja też mogą go łatwo ogłuszyć. Alexander w tym czasie może z tej swojej machiny dobić gobliny i wszystko załatwione. Hmn... nie wydaje mi się, żeby jednak było aż tak łatwo. Cały czas trzeba by przygotowanym na wszystko...

 

Rolo zgodnie z "prośbą" orka odsuwa się dalej od pnia ale cały czas zachowuje wzmożoną czujność. Rzuca też w stronę Magnusa słowa.

 

- Ty pilnuj ze swoim łukiem kłody i drugiej strony rzeki, ja będę zabezpieczał plecy.

 

Rolo staje skierowany w "drugą stronę" niż rzeka tak aby nikt nie zaatakował ich zza pleców. Cały czas ma procę naładowaną i gotową do strzału.

Edytowane przez Kamanwislak

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Garald spojrzał na kłodę, nie był tego całkiem pewny. Ork ruszał się nadzwyczaj dobrze jak na swoje rozmiary i to, że był przecież orkiem, no i piasek, a raczej jego brak, nie było czym rzucić orkowi w oczy w razie czego. 

 

Garald jednak był pewny swoich umiejętności, stwierdził, że nawet jeśli przegra, to przynajmniej umrze w walce, jeśli spadnie z kłody, to wpadnie przecież do wody, nie powinno być tak źle, zwłaszcza, że nie był byle jakim wojownikiem, wierzył w swoje możliwości.

 

- Tchórzliwy Ork, tego jeszcze nie widziałem. Dobrze więc, chodźmy na kłodę, każ swoim opuścić łuki. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Półork widząc ruch swoich przeciwników również lekkim krokiem wojownika przemierzył polanę i stanął przy pniu. Miał żelazne nabarczniki i wysoki, zbójnicki pas, za którym tkwiły cztery noże. Obrazu dopełniały czerwone hajdawery, widać że czasami prane, bo wciąż była to czerwień, nie zaś powszechnie spotykana wśród zielonoskórych barwa nieokreślono-brudna.

 

 

- Jestem Rutgier - rzekł półork poprawiając tarczę i wskakując na pień-most - tak abyś wiedział, z czyjej ręki giniesz, bladasku.
Stanął pewnie i z cichym zgrzytem dobył miecza.

 

 

 

Alexander odsunął się od pnia i stanął z boku. Rolo najdalej ustawiony od całego pojedynku pilnował by nikt ich nie zaskoczył od tyłu i tylko kątem oka spoglądał na walkę. Magnus ustawił się po drugiej stronie pnia też niedaleko rwącego potoku. Wszyscy mieli broń dystansową w dłoni i gotowi do ataku.

 

Spotkali się na środku mostu, nad spienioną kiepielą. Ich oczy spotkały się na krótko, a potem zatańczyło żelazo. 

 

 

 

Graj muzyko!

 

 

 

Garalt uderzył pierwszy, cios przeszył jednak powietrze, drugi zaś grzmotnął mocno w tarczę oponenta, zmuszając go do cofnięcia się o krok. Rutgier odpowiedział podstępnym, niskim sztychem w podbrzusze, który wojownik zbił tarczą. Odskoczyli od siebie, zmierzyli się wzrokiem. Gladiator z uśmiechem zauważył, że jego oponent nie jest już tak pewny siebie, jak przed chwilą. 

 

- Trafiła kosa na kamień co?- rzucił mu w twarz.

 

 

Półork ruszył przed siebie, lecz wojownik z Kislevu znów był szybszy. Niepewnie stojąc na pniu, zarysykował dwa zamaszyste cięcia, którymi zmusił wroga do cofnięcia się, oba przecięły tylko powietrze, podobnie jak długie cięcie znad głowy które wyprowadził oponent. W ostatniej chwili noga omsknęła mu się o śliski mech i ostrze ledwie zahaczyło tarczę, krzesząc kilka iskier od żelaznego okucia.

 

 

Obaj złapali równowagę. Garalt solidnie sprawdził miejsca gdzie stoi, podobnie jak półork. Wbili wzrok w siebie, próbując przewidzieć kolejne posunięcie wroga, planując. Obaj mieli niejedno życie na sumieniu, obaj zabijali. Obaj wiedzieli że jest to łatwe... w obie strony.

 

Tym razem Rutgier stał w miejscu, a Adamus nie zamierzał próżnować. Ostrożnie stawiając nogi wyprowadził dwa potężne cięcia. Gladiator nie był ułomkiem, od ciosu jego topora tarcza półorka aż zatrzeszczała, widać było że jeszcze jeden-dwa takie ciosy i będzie po niej. Zielonokrwisty cofnął się o krok, a Garalt uderzył ponownie, tym razem od dołu. Półork zasłonić się już nie zdążył.
Cios topora wszedł w bok, skrwawiając pas, nogę Rutgiera oraz barwiąc na chwilę wodną kipiel odcieniem szkarłatu. Krzyk przeciął powietrze, a Adamus zbił słaby i niemrawy cios, jaki w odwecie zadał herszt goblinów.
Zastrzelić go! - wychrypiał ranny -Zastrzelić ich wszystkich!

Edytowane przez Dnc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Alexander cały czas czekał na właściwy moment do ataku. Po tym jak Garalt trafił półorka chciał już strzelić kiedy usłyszał :

 

Zastrzelić go! - wychrypiał ranny -Zastrzelić ich wszystkich!

 

Alexander zgodnie z wcześniejszym pomysłem strzela do Goblinów ,a następnie próbuje przeskoczyć potok i zaszarżować na nie.

 

[Wybór celów szarzy dokonam w zależności od skuteczności ostrzału]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Garald czując jak jego broń wchodzi w ciało orka, słysząc jego krzyk i czując zapach krwi, znów poczuł ten zew, który czuł na arenach.

 

Do tej pory wydawało mu się, że tego nienawidzi, walczył by przeżyć na arenie, przy wiwatach oglądających i traktujących go jak zwierzę ludzi.

W tej chwili uświadomił sobie, po raz pierwszy w życiu walcząc jako wolny człowiek, że to uwielbia, że ma to we krwi, że ma ochotę zapier***ić tego zielonego smroda. 

 

Uśmiechnął się delikatnie pod nosem - Wiedziałem, że nie dotrzymasz słowa tchórzu, walczysz jak człowiek, ale zginiesz jak pies - powiedział.

 

Uznał, że Gobliny choć głupie, mają na tyle rozumu by nie strzelać do swojego własnego wodza, tak więc skrócił dystans dzielący go między orkiem, tak by strzał w ich stronę był zbyt ryzykowny, by gobliny bały się, że mogą postrzelić orka. Garald nie walczył jednak ślepo, postanowił skrócić dystans, jednak czekał na ruch przeciwnika, by atakować kontrą. 

 

Był zbyt doświadczony by ślepo się napalać, nie chciał zginąć w głupi sposób przez nieuwagę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rolo stał cały czas z napiętymi mięśniami gotowy do działań. Kątem oka widział, że jego towarzysz wygrywa lecz nagle usłyszał krzyk oznajmiający że inne, znajdujące się w pobliżu gobliny mają zacząć atak. Zaczął się zastanawiać co zrobić.

 

~ k****, napierdalają. Tylko czy wszyscy będą atakować z tamtej strony? Czy któryś zaatakuje nas od tej ? Hmn.. chłopaki powinni dać sobie radę przez chwilę a ja upewnię się czy nie atakują na dwa fronty~

 

[Rolo cały czas zabezpiecza plecy towarzyszy. Dopiero gdy upewni się, że gobliny atakują tylko z jednego kierunku odwraca się, wystrzeliwuje z procy w ich kierunku. Zajmuje dogodną pozycję do kolejnych wystrzałów ]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ZHRwUTu.jpg

 

Z zarośli wyskoczyły cztery zielone postaci, nie większe od dwunastolatka i zaczęły szyć w Alexandra oraz skupionych po drugiej stronie strumienia członków drużyny. Salwa była chaotyczna i nieskoordynowana, ale o dziwo w miarę celna.

Pocisk uderzył w bok woźnicy wypalającego ze swojhego garłacza. Druga strzała uderzyła w akolitę, który charcząc wpadł do wody a rwący nurt porwal go w dół strumienia. 

 

Wolf właśnie na taką okazję czekał - odkryte gobliny, czekające na zestrzelenie niczym metalowe kaczki na festynie. Ściągnął spust, poczuł drgnięcie broni, gdy ta z warkotem posłała zabójczą zbieranię żelastwa między celujących goblinów! Dwóch z nich padło od razu po tym wystrzale. 

Orczy pomiot raz jeszcze chciał spróbować swoich sił z byłym gladiatorem. Była to dla niego chyba kwestia honoru. Jednak po wymianie ciosów było widać, że to Garalt ma znowu przewagę a jego miecz zwów posmakował krwi.

 

Wielki huk jaki rozniósł się po całej polanie odwrócił uwage od waznego wydazenia. Po wymianie ciosów  na kłodzie do rwącego strumienia właśnie z pluskiem zwalił się Garalt Adamus, który nie utrzymał równowagi! Jego przeciwnik, mimo, że krew lała mu się po nogawce i po ramieniu, pokuśtykał przez belkę, pewnie stawiając kroki ruszył w kierunku Alexandra i Rolo.

Za mną! - krzyknął półork Rutgier do swoich goblińskich kamratów -przepędzimy ludzi!

 

Rolo będąc pewnym, że nikt ani nic nie chce ich zaatakować zza ich pleców postanowił wspomóc drużynę w walce i obrócił się w kierunku walczących. Jakie było jego zdziwienie gdy nigdzie nie widział Magnusa i Garalta a zakrwawiony półrok szedł w ich kierunku.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Alexander, wystrzelił do Goblinów. Jednak te śmierdziele były szybsze. Strzała trafiła go w bok jednak ześlizgnęła się  po kolczudze nie robiąc mu krzywdy.

 

~dobrze że ja wziąłem ze sobą. - pomyslał Alexander.

 

Alexander po wystrzelę zobaczył jak dwójka śmierdzieli pada. W tym momencie usłyszał pluski zlewające się w jeden wielki plusk.

Spojrzał i zobaczył spływającego z nurtem akolite oraz o ile mógł dostrzec zdrowego Garalda który spadł z kłody.

 

~k****, wszystko się pojebało. Wydawało się że po walce a teraz k**** atakuje mnie połork a dwa śmierdziele jeszcze żyją. Jak zawsze wszystko na mojej głowie. Oby Rolo nie spierdolił.

 

Wyciągam miecz i atakuję poł-orka krzyczać.

 

-Rolo, nie pozwól goblinom przejśc przez kłode. We dwójke Cie na niej nie zaatakują.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rolo asekurując tyły kompanów  w pewnym momencie usłyszał głośniejsze niż do tej pory krzyki. Plusk wody i ponownie głos orka. Obrócił się w ich stronę i stanął jak wryty. Ze czwórki poszukiwaczy została ich tylko dwójka - Magnus i Gerald byli w wodzie i walczyli o życie. W ich kierunku biegły dwa gobliny i ork.

 

~ Aha, no to k**** wesoło. Co tu się działo ? Gerald tak dostał w dupę, że leży w potoku czy poślizgnęła mu się noga? Ahh, nie ważne. Trzeba podjąć jakieś działania. Ilu ich jest? Dwóch małych i jeden duży, dobra. Są kawałek od nas, trzeba ich odrzucić jeszcze dalej. Najpierw strzelę w goblinów. Jak tamtych będziemy mieć z głowy zajmiemy się tym dużym

 

Alexander zwrócił się do Rola:

 

-Rolo, nie pozwól goblinom przejśc przez kłode. We dwójke Cie na niej nie zaatakują.

 

- Dobra, tylko k**** nie daj się urządzić tak jak Magnus i Gerald bo będziemy w dupie. Postaram się zatrzymać gobliny i jak najszybciej Ci pomóc!

 

[ Rolo pochodzi na odległość pozwalającą mu strzelić w goblina. Celuje najpierw w tego, który wydaje się słabszy i ma mniejsze szanse na zrobienie uniku, po wystrzeleniu od razu ładuje kolejny kamień i celuje w goblina ( jeśli trafił za poprzednim razem to celem jest kolejny goblin, jeśli nie trafił ciągle atakuje pierwszego ). ]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Garalt, który z pluskiem wpadł do wody z upartoścą porównywalną do pewnych zwierząt nie chciał wypuścić broni ale starał sie razem z nią dopłynąć do brzegu. Prychając i pluskając robił co mógł by pokonać prąd.

Golbimy na krzyk swego wodza zaczęły przechodzić przez prowizoryczny most gdy jeden z nich dostał po ręce kamienim a łuk który trzymał w dłoni popłynął w dół potoku. Trafiony goblin od razu rękom złapał się pnia i tak na kucanego udało mu sie nie spaść.

Rolo strzelił z procy w jednego goblina i zadowolony z siebie zaraz zaczął ładować kolejny pocisk. 

Rutiger i Alexander natarli na siebie. Wymienili się uprzejmościami gdyż zielonoskóry o mało co nie rozpłatał woźnicy ucha a Wolfa uderzenie, które miało na celu policzenie ile ork ma żeber zostało sparowane tarczą.

Magnus natomiast znikł wam z oczu....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

-Obyś szczezł Sk****synu - warknął Alexander w dalszym ciągu nacierając na Rutigera

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

~k****, trafiłem ale tylko wypuścił łuk, nie wycofał się. W sumie zawsze lepiej, że nie ma już w rękach broni. Łuk powinien popłynąć z nurtem dalej. Muszę dalej zająć się odciąganiem Goblinów od Alexandra. Na razie sobie radzi, dodatkowo z każdą sekundą ork traci krew więc będzie co raz słabszy. Muszę nakurwiać w te gobliny.

 

[ Rolo dalej atakuje gobliny ze swoje procy tak aby nie pomogły Orkowi w walce z Alexandrem ]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pozostała dwójka goblinów pozostałych przy życiu powoli i ostrożnie - z czego ostrożność wynikała z tego co je czeka, a nie z trudności przejścia - weszły na kłodę, idąc z odsieczą szefowi Rutgierowi.
Jednak zmroziło wszystkie, gdyż na brzeg potoku, niczym morski olbrzym na brzeg morza, wgramolił się mokry i wściekły Garald (który swojemu uporowi zawdzięczał to, że broni nie stracił).
 
Gobliny z kłody zaczęły się trząść - duży gladiator z jednej strony a z drugiej strony nie mogli zawieźć swojego wodza, widać że najchętniej wskoczyłyby do wody i dały się ponieść prądowi hen daleko!
- Szefie, co my robić?! - spytał jeden skonfudowany sytuacją, najwyraźniej przyzwyczajony, że Rutgier myśli za nich. Ten jednak nie usłyszał i nie odpowiedział - miał w końcu poważny, problem na karku!
Alexander nie odpuszczał i dalej nie dawał nawet metra wolnego miejsca pół-orkowi. Ten jednak widząc, że ciężko mu idzie ofensywa gdyż trochę przecenił swoje umiejętności, skupił się na obronie i sprawnie parował wszystkie ciosy tarczą.
 
Drugi z goblinów naciągnął drżącymi rękoma cięciwę i wystrzelił w plecy Adamusa. Gladiator podziękował chaosowi, czy co tam stworzyło te małe pokraki, że dał im kaprawe ślepia i krzywe łapy, bo strzelać nijak nie umiały, najwyżej do krzaków....

 

Rolo nie zastanawiając się długo przymierzył i strzelił z procy w gobliny znajdujące się na prowizorycznym moście. Niestety chybił, jego kamień wpadł do wody.

Edytowane przez Dnc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Alexander nie dawał chwili wytchnienia polorkowi. Widząc zbliżającego się Garalda ucieszył się.

-ktorys z nas go zajebie - pomyślał.

Wolf cały czas atakuje polorka. Ten szybko powinien zginac mając z jednej strony Alexandra a z drugiej wkurwionego Gladiatora. Po tym jak do walki dołączył Garald złowił jego spojrzenie i zrozumiał. Skurwiel jest jego a Rolo potrzebuje pomocy.

-trzymaj się Rolo.

Wyminal polorka i ruszył pędem atakujac Gobliny.

(1 runda Alex atakuje połorka. 2 runda o ile Garald już atakuje polorka szarzuje na Gobliny.)

Edytowane przez Gregorius

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Garald był tak wściekły, że nawet nie zwrócił uwagi na dwóch goblinow. Szybko wypatrzył półorka i puścił się pędem w jego stronę.
~ rozszarpie sk****syna ~ pomyślał
- cyka blyat suka! Job twoju mać! - puścił podczas biegu wiązankę adresowaną do orka.

Garald, czuł się jakby ork go pokonał, nie powinien spaść z pnia, chciał się odegrać. Trzeźwość umysłu odzyskał dopiero w połowie drogi, ork był dobrym wojownikiem, Garald wiedział, że nie może dać ponieść się gniewowi.

 

Dobiegając do orka kopnął go po czym wściekle doskoczył do niego z mieczem z okrzykiem w ustach! Zdążył na moment uchwycić wzrok Alexandra i machnąć mu delikatnie głową w stronę Rolo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

~k****, słabo. Tym razem w ogóle nie trafiłem. Ehh... 

 

Rolo w tym samym czasie zauważył, że Gerald wyszedł z wody i jego kompani są w sytuacji dwa na jednego w walce z orkiem.

 

~Uff, powinni sobie dać radę. Dobra Rolo skup się i traf chociaż raz a dobrze

 

Rolo dalej strzela z procy w gobliny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gobliny widząc bardzo niekorzystny dla siebie obrót wydarzeń, rzuciły się do panicznej ucieczki! Rezydent kłody skoczył w kipiel z jakimś goblińskim zawołaniem, zaś ten najdalej przeciwników rzucił łuk na ziemię i popędził w pobliskie krzaki, znikając w gąszczu.

Gobliny uciekły i został po nich tylko zielony smród.

 

Tymczasem ich herszt, półork Rutgier, krwawiący, osaczony przez drużynę ze wszystkich stron nie zamierzał się poddać ani dorwać żywcem. Wiedział, co dzieje się z takimi jak on na miejskich placach, gdzie małodobry ku uciesze tłuszczy zamęcza mieszańców na śmierć, wywołując wrzaski i spazmy bólu.

Tak naprawdę wynik już był przesądzony, teraz tylko trzeba było zabić drania nim ten ostatnim dechem zabierze kogoś ze sobą. 

 

Zaczął woźnica Alexander, udało mu się wyprowadzić daleki, podstępny sztych mieczem, zmuszając wroga do skupienia uwagi i związania z nim ostrza. Co wykorzystali inni.

Garalt korzystając z całej siły, którą miał uderzył ciężkim ciosem w plecy. Trafił niefartownie - miast pełną siłą w kręgosłup, uderzył w bok żeber, ledwie zawadzając piórami o wroga, ale to wystarczyło. Rutgier jęknął i padł na kolana. Kolejne dwa ciosy, które padły pozbawiły go odpowiednio części głowy i włosów oraz zgruchatały mu czaszkę.

 

Rolo rzucił za jednym z goblinów uciekającym ale chłop nie miał szczęścia w tej walce. Jego kamień poleciał za daleko i trafil w drzewa na początku lasu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Alexander odetchnął po walce. Był z siebie dumny co było widać po wyprostowanej sylwetce.

 

~Dałem rade. Sam zabiłem trzy Gobliny i nie cofnąłem się ani o krok w walce z pół-orkiem. Rolo tymi swoimi kamieniami prędzej sobie krzywdę zrobi niż wrogowi. Przynajmniej Garald coś zrobił...zanim nie zjebał się do wody...

k****, wszystko na mojej głowie.

 

-Dobra robota panowie. Daliśmy rade.-powiedział Alexander.

 

Alexander zaczął mimo smrodu truchła przeszukiwać ciało Rutgiera i sprawdzać czy jego broń lub elementy zbroi mogą sie przydać.

 

~dziwny jest ten Rolo. W walce bezużyteczny. Może chociaż jako tragarz się sprawdzi.. jak będzie co nosić.

 

-Rolo, tym sztyletem to znaki na drzewach możesz wyrzynać. Weż może broń poł orka zebys miał sie czym bronić.

 

Alexander po przeszukaniu Rutgiera podszedł do ciał goblinów i wybrał dla siebie najlepszy z łuków razem ze strzałami.

 

-Ej, bierzecie łuki jak nie to je zniszczę żeby sie Gobinom nie przydały.

 

[Jak Garald z Rolo nie wykażą zainteresowania łamie pozostałe łuki]

 

~ Szybciej mi po walce krew krąży wypieprzyłbym jakoś dziewuche. Może Lenka...k**** o czym ja mysle znam Bruno...dorosła niby ale nie wiemy czy zyje a ja o jednym..k****. Choć po uratowaniu chciała by sie odwdzieczyc - Myśląc to Wolf sie uśmiechnął.

 

-Panowie, musimy znaleźć Magnusa. Poszukajcie go wzdłuż rzeki. Ja pobiegnę zobaczyć skąd dobiegał krzyk. Niedługo się ściemni i razem powinniśmy założyć obóz.

 

Alexander widząc że towarzysze nie mają ochoty iść na poszukiwanie zaczął się irytowąć.

 

-k**** Panowie co z wami. Nie zostawia się towarzysza na pastę zwierząt może jeszcze żyje. Sprawdzmy jak sami nie chcecie razem czy nie widać jakiś śladów w pobliżu. Jak nie to chodźmy zbadać co jest za posągami. Sciemni sie niedługo widc szukać go po ciemku jest bezsensowne. Rozpalimy ogień może do nas trafi.

Edytowane przez Gregorius

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

16 Czasu zbiorów, dziesiąty rok panowania cesarza Luitpolda, późnie popołudnie.
Ruiny Leśnych Ludzi, Obóz "Obgryzaczy Rutgiera"

.

 

 

Sceneria: Ruiny na leśnej polanie. Bogata, pachnąca trawa podeptana nogami, gałęzie oparte o kamienne ściany tworzą improwizowane szałasy. Jeden połatany namiot, najpewniej ukradziony jakiemuś rycerzowi stoi w środku. Na nim na jego szczycie siedzi biały gołąb. Na środku obozu stoi ognisko, nad którym przypala się sztuka mięsa. Dwa doły z trudem wykopane w ziemi, przykryte kratą. Wszechobecny zapach kału i uryny. Odgłosy dochodzące z dołów.

 

.

Osoby: Drużyna, Nieznajomi umorusani elf i niziołek w dwóch odzielnych dołach, odgłosy ptaków, odległy szmer strumienia, muchy, gruchanie gołębia.

 

 

 

 

Towarzysze szybko przetrząsneli trupa, okazało się że ma na sobie całkiem dobry skórzany pas, dobry miecz, drewnianą tarczę, trzy sztylety, skórzaną torbę doczepioną do pasa, parę miedzianych kolczyków i złoty pierścień. Zawartość torby wyżarł niedźwiedź nie zostawiając nic. Towarzysze zebrali też trzy krótkie łuki i dwa tuziny strzał, jedno i drugie całkiem dobrej jakości - widać było że robota jest ludzi, nie zielonoskórych.

.

Drużyna swe pierwsze kroki skierowała w w dół strumienia by poszukać Magnusa. Jego ciało udało się 

całkiem sprawnie odnaleźć. Rwący nurt co prawda zabrał je dobre paredziesiąt metrów od miejsca walki ale zatrzymało się na wystający kamieniach. Z wielkim pospiechem poszukiwacze dopadli do młodego akolity bo chwili walki wyciągnęli jego namoknięte zwłoki z wody. NIe trzeba bylo sprawdzać nawet pulsu gdyż rozbita kilakrotnie głowa, pewnikiem o wystające skały, była zakrawiona i zmasakrowana tak bardzo iż cięzko było odróżnić rysy twarzy. Zciemniało się już wiec towrzysze zabrali ciało Magnusa by po rozbiciu obozu zastanowić się co z nim dalej będą robić.

.

Po powrocie na miejsce walki udali się w kierunku skąd wybrzmiał krzyk, zza wzniesienim z Leśnymi Ludźmi znaleźli namiot. Zielonoskórzy obozowali w starych ruinach leśnych ludzi, i drużyna rozglądając się po nim, znalazła głównie posłania i jedzenie - tak świeże, jak i zapas solonych ryb i mięsa w dwóch małych beczkach, takoż trzecią z piwem. Namiot herszta zawierał, poza legowiskiem damskie lusterko z polerowanej stali, elfi łuk dobre jakości, strzały, małą złotą szkatułkę oraz klatkę na gołębie pocztowe. Pod sufitem wisiały suszone kiełbasy i pęta cebuli. Ogólnie - niecodzienne znaleziska jak na obóz małych zielonych ludzików.

Szybko jednak uwagę ogółu przyciągneły przykryte kratą doły, w których ktoś siedział. Może była to nadobna córa oberżysty?

Edytowane przez Dnc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.