Skocz do zawartości
kaczor50

słucha ktoś metalu?

Rekomendowane odpowiedzi

Skoro temat i tak umarł ...

Warbringer Waking info nighmare - w 2009 mnie nie przekonało, teraz po 6 latach uważam , ze absolutnie rewelacyjne. Trzeba będzie zarzucić tez World ... I nadrobić zaległość nr 4.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pamiętam jak na jakimś Brutal Assault podcięty sobie idę, i naglę słyszę jakieś znajome riffy: k**** Slayer - sobie myślę. Biegnę jak dziki pod scenę a tam Warbringer. Bardzo miły koncert dali :D 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeżeli słucha ktoś tutaj metalu to z chęcią przyjmę jakieś utwory żeby posłuchać w tą nudną niedziele ;)

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie będę wątku dla "normalnych" zaśmiecał szatanistami

 

Widziałem ich na żywo i te maczety z Krakowa się chowają :D

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Za grzecznie..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Ale stary jestem :(

 

Przemek, co Ty wiesz o starości? :rolleyes:

Ja swoją przygodę z muzyką zaczynałem od metalu - I klasa liceum, Zielona Szkoła w Krakowie i cała kasa od rodziców wydana na kasety (m. in. "Sothis" Vadera). Takie klimaty. A teraz? Słucham zupełnie innej, bardziej skomplikowanej wg. mnie muzyki - jazz, blues.

Jednak do takich kawałków jak ten:

albo ten

zawsze będę wracał.

A propos "Hell Awaits" - dla mnie to najlepsze intro jakie słyszałem w jakimkolwiek utworze muzycznym.

Edytowane przez Idealny Tułej

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale to jest normalna droga rozwoju muzycznego. Z czasem te proste dźwięki zaczynają już nie wystarczać i siłą rzeczy szuka się czegoś nowego, świeżego z trochę innym feelingiem czy nawet prowadzeniem perkusji. Przerobiłem w swojej "karierze" MeloMana (hi hi hi ma dziś urodziny) prawie wszystkie gatunki związane z rockiem i metalem i pochodnymi. Taplałem się w grindcorze (który lubię do tej pory), pagan/folk/viking/power + te wszystkie pozostałe mówiące o smokach i księżniczkach. Przez 2 tygodnie chciałem żyć w ziemiance w Norwegii i palić kościoły. Śpiewałem w kapeli, ale po kilu próbach podaliśmy sobie ręce bo ja chciałem być jak Slayer - najlepszy na świecie bezkompromisowy strzał w ryj - a oni chcieli być funky jak Sepulutra na "Roots". Kopie się w historii, aż się wykopie coś znakomitego. Ja jak pierwszy raz usłyszałem "King Crimson" to zwątpiłem w całe swoje życie i dopadła mnie depresja: jak mogłem nie wiedzieć o istnieniu czegoś takiego, a traciłem czas na słuchanie jakiś nu-metalowych pomyj i marnych kopii "Iron Maiden". Art-Rock i wczesny Prog-Rock od tamtej pory zawsze mi towarzyszą. Uwielbiam Death Metal. Zarówno ten techniczny z USA oraz melodyjny ze Szwecji. Różnego rodzaju miksy jak "Opeth" czy przesłodzony "Dream Theater". Stary "śmieć metal" na czele ze "Slayerem", "Metallicą" czy rudym c***em z "Megadeth". Stary rock o twarzach "The Doors", "Led Zepplein" "Motorhead". Nowe twory jak przeżarty kwasem i starą szkołą "Mastodon". Trochę Bluesa (ale nie za dużo) i jak mam duuuuuuużo wolnego czasu to coś z Jazzu, ale na jego odbiór muszę mieć dzień i nastrój. 

 

Żeby nie było za różowo to nie lubię np: "Vadera". Dla mnie to nędzna zrzynka z "Morbid Angel" oraz "Slayera", ale ma taki status kultu, że obraza w większym gronie oznacza śmierć. Nienawidzę "Pink Floyd". Kaczkowski zrobił niezłą propagandę w Radiowej Trójce i tak się kręci ta miłość do tego nudnego smęcenia. Wolę od nich posłuchać wspomnianego "King Crimson" z którego nawet nasza najlepsza rockowa kapela "Budka Suflera" kradła na potęgę. Olać "Takie Tango" 2 pierwsze płyty to mus dal kogoś kto słucha takiej muzyki. Zamiast "Kamandy Pinka Flojda" polecam też "Camel" lub "Van der Graaf Generator" czy też mój ukochany - aczkolwiek niedoceniany "Gentle Giant". Ba! nawet są lepsze pierwsze płyty "Gensis" lub "Yes" którego "Close to the Edge" wciąga nosem Gilmoura i Watersa.

 

Mogę tak długo jeszcze pisać, ale idę obserwować kłótnie w temacie finału konferencji zachodniej

 

Takie młode zbitki lat przeszłych też lubię. Ile tu jest odniesień i ile hołdu złożonym pradawnym bogom:

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przemek, widzę że mielibyśmy o czym rozmawiać na mini-zlocie zaproponowanym przez Elwooda. Jednak za tekst o Pink Floyd to miałbyś karną flaszkę! :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 



A ja polecę takie 2 utwory. Jako, że ostatnio przerabiam dyskografię Volbeat, czyli otwierający numer z debiutanckiej płyty i najnowszy singiel :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przemek, widzę że mielibyśmy o czym rozmawiać na mini-zlocie zaproponowanym przez Elwooda. Jednak za tekst o Pink Floyd to miałbyś karną flaszkę! :smile:

 

Co ja poradzę, że te ich plumkanie działa mnie mnie usypiająco? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Camel to jedna z moim ulubionych kapel, choć zawsze była w cieniu wielkiej szóstki prog rocka. 

 

Stationary Traveller czy Rajaz mają niesamowity klimat. Harbour Of Tears, Dust And Dreams, Mirage i Moon Madness to też dobre płyty.

 

Brzmienie jednak jest bardzo podobne do Pink Floyd.

 

BTW: blues jest skomplikowaną muzyką? To co nie jest? ;]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

 

BTW: blues jest skomplikowaną muzyką? To co nie jest? ;]

 

 

Tru.

 

Ja może nie na temat (dobra, zakończę jakąś wrzutką gitarową, obiecuję), ale skoro mamy tutaj długowłosą lub post-długowłosą brać forumową, to wpasuję się nieco w zamysł i odniosę troszeczkę do postów wyżej. Pytanie proste - jak to z tym słuchaniem jazzu u Was naprawdę jest? W swoim życiu poznałem trochę fanów gitarowych brzmień, 80% z nich zapytana o gatunki, które preferują odpowiadała wiązanką no wiesz, ogólnie pojęta muzyka rockowa w tym blues, a tak poza tym to jazz, czasem muzyka klasyczna. Nigdy nie trwało to dłużej niż 5 minut, by dojść do tego, że z jazzem i klasyką nigdy nie mieli większej styczności niż kojarzenie nazwisk pokroju Charles i Armstrong, a z rzeczy klasycznych to jedynie to, co wynieśli z lekcji muzyki. Mam wrażenie, że sporo pożeraczy kotów ze szkoły średniej w ten sposób starało się pokazać swoją dojrzałość muzyczną, ale żeby 1 na 20 z nich jedynie kojarzyło (tak na zasadzie chyba słyszałem, coś tam świta aka głupio przyznać, że nie wiem o czym mówi) A Love Supreme czy Bitches Brew, a absolutnie nikt nie miał pojęcia o kim mowa kiedy padają nazwiska David Murray, George Russell czy Archie Shepp? Trochę głupio i tez się zbytnio nie wczuwam w temat, ale miałem takich sytuacji multum w swoim życiu (i co rusz dochodzą nowe, w końcu fejs jest najlepszym narzędziem do kreowania własnego wizerunku) i chyba nigdy nie doszedłem, o co może chodzić (no, poza ewentualną próbą dowartościowania się awangardowym gustem przed gościem z poprzebijanymi uszami jak core'owe nastki przeżywające koncert BVB i wyglądem bezdomnego, czyli mną), także co jest grane? Jak u Was sytuacja wygląda, też znacie takie przypadki, a może sami jesteście jednym z nich? Tak z ciekawości tylko pytam, a jako, że moje pisanki czasem mogą wyglądać jak atak na kogoś to już teraz podkreślam, że tego nie robię.

 

A co do metalu, to w tym roku bardzo siadł mi ten album:

 

 

I trochę innych około gitarowych na czele z Radiohead (idealne w drodze na ASP, szkoda, że tam bym się nie dostał), ale z metalem nie mają zbyt wiele wspólnego.

Edytowane przez triplejohnson

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A kto napisał, że Blues jest skomplikowany? 

 

Jak wspominałem wcześniej: z Jazzem mam pod górkę i muszę mieć na niego nastrój i dużo wolnego czasu. Ostatnio słucham sobie "Bena Webstera - Soulville" oraz "Winobranie" Namysłowskiego. Obydwie pozycje polecam :) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A kto napisał, że Blues jest skomplikowany? 

 

Jak wspominałem wcześniej: z Jazzem mam pod górkę i muszę mieć na niego nastrój i dużo wolnego czasu. Ostatnio słucham sobie "Bena Webstera - Soulville" oraz "Winobranie" Namysłowskiego. Obydwie pozycje polecam :smile:

 

A ja żem napisał :smile: Miałem na myśli takiego bluesa jak na ostatniej płycie zaprezentował Otis Taylor (swoją drogą gorąco polecam):

Hey Joe - Live at SPACE, Evanston, Illinois

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak byłem młody to lubiłem spokojna rozwleczoną muzykę gitarowa jak Lazy czy 30 minutowa koncertowa wersje Child in Time tez Purpli. Teraz jestem w stanie słuchać tylko Thrashu i Ac/Dc bo reszta mnie usypia. Przy czym przez thrash nie rozumiem tylko wielkiej 4 bo moge kilka lat spokojnie przeżyć bez włączania tych oklepanych zespołów.

Ze staroci oprócz acdc lubię thin lizzy, pierwsze UFO, Montrose, jakies Motorheady czy Toys in the Attic tych co living on the edge.

Z okolic Thrashu to jakies Iced earthy blind guardiany czy czildren of bodom tez.

Z jazzu lubię testament a z klasycznej Slayera.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.