Skocz do zawartości
Julius

Nasze hobby, zajawki, wkrętki

Rekomendowane odpowiedzi

Nalewka mnie nie grzeje, ale porządna śliwowica... eh, rozmarzyłem się :smile:

a w miód pitny też się bawisz?

Miody ino piję. Za słaby jestem na tym polu. A nalewka na trawienie bardzo spoko, jeszcze nie przesłodzona. 

 

a jak cytrynówe robisz?

gramy opcją, miód albo cukier. Wybieram cukier, bo to wychodzi. Woda 0,5 l, zagotować. Do tego 0,2 kg cukru. Zabełtać. Odstawić na wystudzenie. W tym samym c***wajstrze kilo cytrynv umyte ze skórką w kawałki, zalewasz spirytem - najlepiej staropolskim. Odstawiasz na dobę, niech działa. Po dobie wyciągasz cytryny, wyciskasz sok do spirytu, mieszasz. Odstawiasz, 3-5 dni. Dla wytrwałych - miesiąc. Po owym czasie zamrażalka, pijesz olejowe. 

Albo - znajdujesz Pijalnię Wódki i Piwa w Twojej okolicy. Idziesz, zamawiasz 4 kieliszki cytrynówki, ładnie pytasz barmana jak to robione - i masz 2 przepis :]

Karmelówka jest jeszcze w pytna, ze szklarskiej poręby przywiozłem i rozkminiam przepis. Toffi w ryju o mocy ok 50-60%. Piecze rurę, ale gastro po tym zajbiste

 

 

- a ostatnimi czasy moja Kancelaria od kiedy ją otworzyłem. W końcu z przyjemnością po 15 latach pracy u kogoś robi się u siebie i na siebie.

Za to duży aplauz, tyranie w kancelarii to nie mal\e myki. Szacunek.

 

Tura 2;

Tankionline, Battlefield Vietnam, NBA 2k12, Zoo Tycoon - ogólnie

poznawanie kultur kulinarnych (początki pizzy, tradycyjne indyjskie szamy)

Godzilla

Sikorki i inne gówno latające, które dokarmiam. Czasami po meczu nocnym siadam na balkonie, tak koło 3:30. Wtedy ptaki się budzą często, gadają ze sobą. Cisza, spokój i natura. Jak nie dygam zbyt mocno to po kilka sztuk się dokarmia metr ode mnie z karmika

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Za to duży aplauz, tyranie w kancelarii to nie mal\e myki. Szacunek.

 

 

Sikorki i inne gówno latające, które dokarmiam. Czasami po meczu nocnym siadam na balkonie, tak koło 3:30. Wtedy ptaki się budzą często, gadają ze sobą. Cisza, spokój i natura. Jak nie dygam zbyt mocno to po kilka sztuk się dokarmia metr ode mnie z karmika

 

Dziękuję za aplauz, ale wolał bym go usłyszeć za jakiś czas nie za odwagę, ale za sukces.

 

A co sikorek i ptaków różnych po nocy przed meczem jak im się na plotki zbiera, polecam nutę na wyciszenie jaką ja właśnie się uraczam po ciężkim dniu. Często jak się gapię w niebo to lubię coś takiego odpalić.

 

 

Smętne, ale uspokaja.

 

Do swoich dodam jeszcze muzykę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja w zasadzie alkoholi nie robię, ale raz chciałem spróbować zrobić cydr i zrobiłem. W sumie niezły lekki trunek. Nie to słodkie co w sklepie, ale fajne wytrawne wyszło. Niestety zrobiłem mały błąd który owocował wybuchami paru butelek.

Trzeba przyznać ,że sklepowe cydry są bardzo dobre.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trzeba przyznać ,że sklepowe cydry są bardzo dobre.

 

Nom taka oranżadka, też czasami chlałem.

 

Cyutrynówkę chyba zrobię jednego raza. Pare pzrepisów posłucham i sobie wybiorę najlpeszy czy tez zmodyfikuję - jasna sprawa.

 

 

 

 

elwood Ty za bardzo nie wejdź w tą naturę bo się okaże że te ptaki zaczną Ciebie karmić 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nom taka oranżadka, też czasami chlałem.

Dobrze schłodzony cydr przyjemnie się piję ,ale faktycznie oranżada.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

"raczej nie mam hobby, chyba, że liczą się kace"

 

ten numer jest w zasadzie o mnie

albo mielzky

w życiu tak wyszło, że nie miałem sporo hobby

basket, rap, ziomki, wieczorami nocny

 

polecam tę płytkę jak się zmęczyliście tym niuskulowym gównem od quebshdgajgsdl czy 2s

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

startość. za młodu mogłem spać 4 godziny i mogłem spać 16, i zawsze czułem się świetnie.

 

 

u mnie - podróże. oszczędzam na wszystkim innym co się da, byle tylko więcej zobaczyć, zwłaszcza pókim młody i mam energię, żeby mało spać i cały dzień zasuwać z plecakiem (lub bez).

 

poza tym - autentycznie lubię to co robię (programowanie) i w wolnym czasie też sobie dłubię różne dziwne rzeczy.

Nie wiem, czy to kwestia wieku, czy moze coraz bardziej zasmrodzonego powietrza, może rutyny ?

 

Jak jadę gdzieś, gdzie jest chillout, spokój i świeże powietrze to zdecydowanie krócej sypiam i jestem bardziej wypoczęty.

 

Poza tym zauważyłem, że jestem cholernym meteopatą - jak mam rano słoneczko, dobre ciśnienie to jestem w stanie wszystko, mimo krótkiego snu. Jak jest duszno, ciemno, ciśnienie leci w dół to jestem nie do zycia mimo kilku kaw. 

 

W ogole moglbyś zapodać jakieś foty / historyjki z wakacji / polecenia jakichś miejscówek w Europie  - jeszcze nie zdecydowałem gdzie w tym roku się wybiorę, może coś mi podpowiesz.

 

Na początku czerwca śmigam z kobitą w Bieszczady się wychillować - wybieram się od 3 lat i zawsze mi coś staje na przeszkodzie...

 

 

//////////////////////////////////////////

 

Tak z wkrętów - miałem swego czasu na muzę ogromnego - potrafiłem po pracy 2-3h spędzać wyłącznie na słuchaniu muzy - głównie elektroniczna / nowe gatunki. Taka , która wpadała w ucho i którą naprawde doceniało się dopiero , keidy poświęca się jej 100% uwagi. 

 

Dzisiaj niestety nie mam już na to czasu...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Cytrynówka to nie nalewka :smile: Ponadto chemia Panie:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Nalewka_%28nap%C3%B3j_alkoholowy%29

  • Cukier najlepiej dodawać w postaci gęstego syropu. Jednak należy pamiętać by wlewać nalew do syropu, nigdy odwrotnie. W przeciwnym razie nalewka zmętnieje i wytrącą się męty.

 

Z mętami nie pijam, sory :]

Pamiętaj chemiku młody..

 

 

edit

jeden punkt

  • Nie wolno używać niedojrzałych lub zepsutych owoców ani zwietrzałych przypraw.

 

Wędrowycz, tak jak i ja - ze wszystkiego wypije. Niedojrzałe owoce również dają radę.

Edytowane przez Elwood

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
 

Miody ino piję. Za słaby jestem na tym polu. A nalewka na trawienie bardzo spoko, jeszcze nie przesłodzona. 

Musisz się poduczyć, będę zamówienia składać ;)

 

 

- a ostatnimi czasy moja Kancelaria od kiedy ją otworzyłem. W końcu z przyjemnością po 15 latach pracy u kogoś robi się u siebie i na siebie.

Szacun. ja też własny biznes chcę rozkręcić, ale jeszcze się w sobie nie zebrałem.

 

 

Nie wiem, czy to kwestia wieku, czy moze coraz bardziej zasmrodzonego powietrza, może rutyny ?

 

Jak jadę gdzieś, gdzie jest chillout, spokój i świeże powietrze to zdecydowanie krócej sypiam i jestem bardziej wypoczęty.

 

Poza tym zauważyłem, że jestem cholernym meteopatą - jak mam rano słoneczko, dobre ciśnienie to jestem w stanie wszystko, mimo krótkiego snu. Jak jest duszno, ciemno, ciśnienie leci w dół to jestem nie do zycia mimo kilku kaw. 

 

W ogole moglbyś zapodać jakieś foty / historyjki z wakacji / polecenia jakichś miejscówek w Europie  - jeszcze nie zdecydowałem gdzie w tym roku się wybiorę, może coś mi podpowiesz.

 

Na początku czerwca śmigam z kobitą w Bieszczady się wychillować - wybieram się od 3 lat i zawsze mi coś staje na przeszkodzie...

 

Z tym słoneczkiem to coś na rzeczy musi być, ale to raczej kwiestia psychologiczna. We Wrocku w zimie jak wychodziłem do roboty i było ciemno, potem wracałem i też było ciemno, no żyć się nie chciało. A jak było ładnie i słonecznie, to aż się chciało coś zrobić ze sobą. A w Sydney to już w ogóle - wychodzisz z domy, palmy rosną na ulicy, czasem jakiś jaszczur przebiegnie, papużki kolorowe świergolą - ba, czasem na balkonie wyląduje i pokarmić można - ryj sam się ciszy, a poziom energii wzrasta. Ale jak się nie wyśpię (6h muszę przespać) to mi ten "haj" mija i jestem bezużyteczny.

 

Natomiast jeśli śpię za dużo (> 10h) to jestem przespany, łeb boli, i to niezależnie od okoliczności. Co mnie wkurza, bo jak zarwę jedną noc, to potem nie mogę porządnie odespać.

 

W Europie nie najeździłem się za bardzo - za niski budżet. Najpierw pierwsza praca i pierwsza płaca, potem oszczędzałem kasę na wyjazd. Dotarłem tylko tam, gdzie tanie linie latają i tanie autobusy jeżdżą :) Mogę bardzo polecić Pragę i Budapeszt, fantastyczne miasta, a oprócz tego Amsterdam i Brukselę.

 

W Pradze trzeba spróbować lodów absyntowych, w Budapeszcie miejscowego Kürtőskalács na zamku, w Brukseli genialnych frytek.

 

Historyjek jakichś super nie mam. Pamiętam, że w Amsterdamie rozbawiło mnie karmienie kaczek w czerwonej dzielnicy. Rzeczka, ławeczka, kaczuchy śmigają, jakiś tam chleb im dajemy, a 3 metry za plecami panienki w oknie. Amsterdam w ogóle jest świetny, ludzie bardzo przyjaźnie nastawieni, miasto jest piękne o każdej porze. Nocleg miałem zaraz koło browaru Heinekena, więc się wybrałem i nie żałowałem.

Praga mnie zachwyciła, byłem tam w lecie 8 dni (szkolenie w trakcie miałem) i pierwszego dnia, na pełnej qrwie, niemal wszystko zwiedziłem. Bagaż gdzieś zostawiłem w przechowalni, na plecach mały plecak i jazda. Jak wróciłem do hotelu i poszedłem na piwko, to się na mnie ludziska dziwnie patrzyli - a na moim czarnym t-shircie piękne freski z soli. Wtedy skumałem, że śmigałem w upale cały dzień, byłem przepocony i co najmniej trzeciej świeżości. Do tego hotel ciekawy, ze 20 pięter (przerobiony blok mieszkalny), ja chyba na 18tym, w nocy burza, mocno wiało, nie byłem cwaniak :)

W Brukseli - poza wszędobylskimi frytami - świetny poziom angielskiego. Bezdomy wystawił do mnie łapę, pokręciłem głową, że nie, a on coś tam po swojemu zagadał. Ja do niego, że English only, a on do mnie nawija piękną angielszczyzną, Szok.

W Budapeszcie jest takie fajne wzgórze z widoczkiem na miasto, a ja chciałem zobaczyć miasto nocą, ale już zmęczony byłem i się znacznie krótszą trasą na tę górkę wspinałem - jakieś małe ścieżki, krzaczory, te sprawy. Oj kilka fajnych osóbek tam spotkałem, z pół trasy szedłem z kamieniem w ręku, tak na wypadek.

 

Oprócz tego, że podróżuję, to z kobitą oboje zwierzaki lubimy, więc staramy się zajrzeć do wszelakich ogrodów zoologicznych i innych parków ze zwierzętami czy "sanktuariów". W Sztokholmie wrażenie wielkie zrobił na mnie łoś, jego wielki łeb i jego przyjazne nastawienie. W Budapeszcie zoo jest świetne, duża interakcja ze zwierzakami, leniwiec sobie spał na parapecie w jednym z budynków, na wyciągnięcie ręki. W Barcelonie pojawiłem się o kilka lat za późno, nie udało się białego goryla zobaczyć. W Australii jest dużo więcej tego typu parków, niekoniecznie zoo, w samym Sydney 6 czy 7. Świetna sprawa. 

 

Jeśli chodzi o zwiedzanie ze zwierzakami w tle, to marzy mi się Borneo i Sumatra (orangutany) i goryle w Afryce (Uganda, Rwanda, Kongo). To pierwsze w ciągu 3 lat powinienem zrealizować, z Afryką duży problem.

Jeśli chodzi o Europę, następnym razem jak do Wrocka przyjadę, zamierzam po drodze pojechać na Islandię, która mi od lat po głowie chodzi. Oprócz tego albo Norwegia (ale w sumie podobne widoczki jak na Islandii, więc raczej nie) albo Hiszpania (objazdówka przynajmniej tygodniowa) i Andora - piękny kraj.

 

Huh, rozpisało mi się :)

  • Like 6

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cytrynówka to nie nalewka :smile: Ponadto chemia Panie:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Nalewka_%28nap%C3%B3j_alkoholowy%29

  • Cukier najlepiej dodawać w postaci gęstego syropu. Jednak należy pamiętać by wlewać nalew do syropu, nigdy odwrotnie. W przeciwnym razie nalewka zmętnieje i wytrącą się męty.

 

Dobra Panowie, brać kajety i pisać, bo mam dziś dobry dzień i z chęcią podzielę się swoim sekretnym przepisem na nalewkę malinową. 

 

Do tego jest potrzebne: 

 

- 1 kg malin. Ale nie jakiś mikroskopijnych, tylko wielkich jak zakola LeBrona 

- 0,5 wódki 

- 0,5 spirytusu 

- 0,5 kg cukru

 

No i tak: maliny zasypujemy cukrem i czekamy 3-4 dni aż puszczą sok. Ten następnie zlewamy i zamykamy szczelnie. 

Do pozostałych malin wlewamy wódkę i spirytus i trzymamy 2-3 dni. 2 razy dziennie potrząsamy słoikiem by wypłukać całą dobroć z pozostałych owoców.

 

Następnie filtrujemy powstały "sok" przez gazę lub filtry do kawy. Później z namaszczeniem przelewamy to do syropu, który powstał w pierwszym punkcie. Zamykamy szczelnie i czekamy miesiąc.

 

Dlaczego aż tyle? Bo to nie jest Porterówka na którą trzeba czekać rok czasu. Trzeba być cierpliwym jak fani Knicks. W sumie to ten spirytus (którego i tak w smaku nie poczujecie) oddziela mężczyzn od chłopców.

 

Po tym czasie (ale można i dłużej przetrzymać) delektujemy się swoim wyrobem. 

 

Naleweczka wchodzi w gardło jak wiatr w konary drzew, i prześlizguje się przez gardło niczym wąż w trawę. Ma słodki, lekko cierpki smak, ale specyficznego posmaku alkoholu w niej się nie uświadczy. Jest podstępna i chytra. Jak Ninja. 

 

Dzwonek. Koniec lekcji...

 

Knicks rulezzzzzzzzzzzzzzzzzzz 

  • Like 6

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

+ jak ktoś ma jaja jak kokosy to może zrobić 2 opcje

nr 1 - dżem z  tych malin

nr 2 - maliny na patelnię, przypróżyć troszkę i do makaronu albo jogurta chuye

nr 3 - taka gumowa forma do kostek lodu - czekolada rozpuszczona, zalewacie dno formy. tężeje. maliny na to i zalewacie resztą czekolady. tężeje. po dobie czasu Wedel wam może obciągać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Twarde czy duże jak kokosy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zależy jakie lubisz :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

+ jak ktoś ma jaja jak kokosy to może zrobić 2 opcje

nr 1 - dżem z  tych malin

nr 2 - maliny na patelnię, przypróżyć troszkę i do makaronu albo jogurta chuye

nr 3 - taka gumowa forma do kostek lodu - czekolada rozpuszczona, zalewacie dno formy. tężeje. maliny na to i zalewacie resztą czekolady. tężeje. po dobie czasu Wedel wam może obciągać

 

nr 4 - zamrozić i dać później do ciasta. 

 

Matula zawsze odbiera pozostałości po odcedzaniu i później jako owoc do ciast różnorakich daje. Raz jak ciotka zjadła (łakoma bestia) to się lekko najebała :D 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odkopuję z racji dzisiejszego koncertu SNL. Lowry rozjebał krula, Suns nie przegrało ostatniej nocy - będzie bal.

A żeby się pochwalić koncertowym życiem - wyglądało to chociażby w roku ubiegłym tak(podaję jedynie te koncerty na któych byłem od początku do końca, żadne urywki czy połówki):

Pidżama Porno x 3 (Rocket Festiwal, 3majówka, Palladium)

Lao Che Żyrardów

Armia + 2tm2,3 Palladium

Farben Lehre + Ragabarabanda, Harenda

Lao Che Góra Kalwaria (prima sort występ)

Wspomniany Rocket Festiwal czyli poza PP również Luxtorpeda, Oberschliesen i jakieś pedały rockopolo

Indios Bravos Toruń

Lao Che Palladium

Poparzeni Kawą + Enej , Proxima (dojebany koncert, przednia zabawa) 

2tm2,3 Warszawa, akustycznie

3 majówka wspomniana, czyli poza PP(średnie) byli Luxtorpeda, Illusion (dojebane), Emir Kusturica(zacne), Lao, Natalia Przybysz, Curly Heads i Kult (oba zacne)

Juwenalia UW czyli Armia, Plagiat 199, Luxy i Kult

Curly Heads + noc muzeów 16.05

Juwenalia Agrykola - Poparzeni, Lao, Zakopower, Power of Trinity, zajebiste gofry

Dżem, Farben - Płock

Arka Noego, Maleo RR, 2tm2,3 - Wilanów, TA świątynia

Dikanda(rewelacja) + Maleo RR - Zielonka

Arka, Luxy, Absentia - rodzinne Piaseczno

JAAAAROCIN

Zmaza, Curly, Lao, KSU, Offensywa, Blue Deep Shorts, Cuba de Zoo, Budzi i Trupia Czaszka, Wyrok, Nowe Sytuacje, The Bajikans, Tymon i tranzystory,Big Cyc, Rumjacs 

Warszawiacy(w tym ja)śpiewali (nie)zakazane piosenki

Maleo RR + Morowe Panny

Lao

Enej (grodzisk)

Enej + PK3

Arka, 52, Lao, Luxy - czyli Luxfest w Toruniu

 

ten rok do tej pory skromnie

Farbeny, Analogs, Rejestracja,Armia + dziś SNL, za 2 tygodnie Lao, potem Dikanda, w maju 3majówka + akordy na hey joe,Maiden, Jarock.

 

Warto targać dupę po kraju celem uduchowienia kulturowego, spożywania hektolitrów % i oddychania od fiutów jadących 40 km/h lewym pasem 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W tym roku jaro grube gwiazdy jak nigdy za mojego zycia. Jarociniacy plus wiara z osciennych gmin katnety za 7 dyszek... slayer, prodigy i masa innych w pytke kapeli lol

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ekhem

W Lidlu tydzień grecki, Ouzo dowieźli

Jakby kto się pytał, 2 lata w kraju nie było tego trunku

co tam 73 W, odejście Kobasa

 

Uzo kurrrwaaaaaa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ekhem

W Lidlu tydzień grecki, Ouzo dowieźli

Jakby kto się pytał, 2 lata w kraju nie było tego trunku

co tam 73 W, odejście Kobasa

 

Uzo kurrrwaaaaaa

Tak jak kocham Anyż w ciastkach pastylkach miętowych czy tym asfaltowym coś z Holandii tak kurde Ouzo w postaci płynu????? To już lepiej pić benzynę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...