Skocz do zawartości
BiałaCzekolada

/polska free/ eurobasket 2013 / polska free/

Rekomendowane odpowiedzi

szkoda Parkera, dwa finały przegra w jednym roku :P

+1 :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tez niespecjalnie kibicowałem komukolwiek, jednak liczyłem na dobry wyrownany mecz. A tu po pierwszych dwoch kwartach totalny rozpizdziel, hiszpania jedzie z francja jak chce i ile chce. Tak bezradnej druzyny w ataku jeszcze nie widziałem. Ale za to druga czesc meczu, szacun za obrone a przede wszystkim walecznosc dla trojkolorowych. Nie wiem jak Oni to zrobili, jeszcze na dodatek przy tym totalna pizde gral batum ale udało im sie. Co do finału to nie uwazam ze sa bez szans.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakim cudem takie drewno jak Claver dostaje tyle minut.Oglądałem go w PTB i już wtedy wyglądał tragicznie.Koleś nie potrafi nic na poziomie NBA>

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

fajnie że znowu juz pare ludków ukoronowało hiszpanów.

Niezly zonk i TP który porozpykał ... na nieszczescie nie ma za bardzo z kim grać, ale tym razem przetrwali. :)

 

 

Na cholere, poza tym, te faule niesportowe w tej zasranej FIBA? Skoro ewidentny niesportowy nie jest za taki uznany.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ostatni tydzień widziałem turnieju mocno wybiórczo, ale nadal nie potrafię wyjsć z podziwu jaki potencjał Francja... marnuje. Brzmi dziwnie jeśli są w finale, ale gdyby ich jakoś ustawić na tym boisku? Nie można wygrać ćwierćfinału z gospodarzami a już zwłaszcza Hiszpanią "szczęśliwie", ale nie potrafię się nadziwić, że Słoweńcy od samego początku zamienili mecz w pojedynek Dragicia z Parkerem (sorry Dragan, dwie półki niżej), a potem Hiszpanie, zwłaszcza w końcówce, dali sobie narzucić bałaganiarski styl Żabojadów.

 

Parker w ostatnich dwóch, trzech latach bardzo zyskuje w moich oczach. Powtarza się trochę przypadek Nowitzkiego.

 

Na Litwie pewnie święto. Nawet jeśli to ich sport narodowy, to niesamowici są. I pomyśleć, że stuletni "nasi" Ławrynowicze (no 33 latkowie) potrafią pokazać młokosom z NBA jak należy grać pod tym koszem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Francuskiemu trenerowi trzeba oddać, ze tym

razem znalazł chociaż jeden dobry pomysł , np. smallball, którym wypracowywali pozycje strzeleckie w ataku, a dzięki obecności Diawa/Pietrusa i żwawym podwojeniom byli w stanie bronić Marca Flopagasola. Resztę załatwił trener hiszpański, który chcąc koniecznie całą drużyną bronić trumny zostawił strzelców francuskich na otwartych pozycjach, każąc własnym obrońcom gonić i wiecznie nie nadązać z rotacją za ruchem piłki i off the ball game Francuzów. Po drugiej stronie było wcale nie lepiej, Francuzi dostali tyle punktów z weakside moves Hiszpanów, tyle razy się zagapili albo błądzili w rotacji, że aż głowa mała. Dzięki temu mecz był miły dla oka. Dobry mecz niemal zawsze wiąże się z torturą zmysłów, bo defense jest wtedy znakomita i ofensywa cierpi. Swoją drogą, hiszpański coach został wystawiony również przez swoich "gwiazdorów" - te jumperki z jednej nogi, fejdełeje za trzy, te "fernandeski" i "rodrigeski" to była śmieszna gra. Nieudolna. Podwórkowa. Hiszpański coach przerżnął tym, że oddał piłkę w ręce Rodrigueza, ten się poczuł jak u siebie w łazience i zrobił taki szoł, że przestał na boisku istnieć team. Dał lejce szalonemu woźnicy będącemu po kilku głębszych i jego wózek wylądował w przepaści, a z kufra pełnego złota ogołocili ich janosikowe. Można tylko gdybać, co było jakby to w miarę rozsądny Jose Calderon prowadził grę do końca i przeprowadził Hiszpanów przez te najtrudniejsze minuty [ost. ca 4 regular time i 5 OT]. Przegrali na własne życzenie, mając najlepszego gracza, defensora i jedynego poważnego wysokiego na boisku w swoim składzie. Wyjątkowa umiejętnośc, trzeba im to przyznać. Póki grali to w czym odnajdywała się znakomita większość - prowadzili pewnie i dominowali, kiedy zaczęli się poddawać ofensywnej szajbie grajka monopolizujacego piłkę od 1 sekundy akcji - padli, bo nikt się w tym już nie był w stanie połapać.

Edytowane przez vasquez

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kleiza jest tak on-fire że pewnie już do jego agenta dzwoni paru GM z NBA :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak żabojadom zaczęło wpadać to do samego końca... Swoją drogą to w tej drugiej kwarcie wchodzili pod kosz kiedy chcieli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

szkoda Parkera, dwa finały przegra w jednym roku :P

Chyba jednak wygra tym razem

 

Słaba ta litewka. Mało determinacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ławką ich zabili Francuzi

dlaczego Valanciunas siedzi ciągle na ławie, nie wiem czy w ogóle wszedł na parkiet, bez formy jest chłopak?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dlaczego Valanciunas siedzi ciągle na ławie, nie wiem czy w ogóle wszedł na parkiet, bez formy jest chłopak?

Kazlauskas sie chyba kompletnie pogubił z rotacją. Granie długich minut aofensywnym Javtokasem, gdy tak strasznie brakuje punktów z pomalowanego to czysty sabotaz, poza tym trochę za bardzo forsowali tempo, a ich obwód poza Kalnietisem nie wygląda na tyle imponująco żeby akurat z Francją iść na takie wymiany. Batum dzis w koncu porzadny mecz, obrona z pomocy - check, atak - check. Poza tym Diot swietnie kreował(cichy bohater Francji na tym turnieju), a Diaw się w tańcu nie pierdolił i zaczął w końcu wykańczac zamiast ciskać extrapassy. Na plus z Litwy Kleiza za pierwsza połowę. Świetny mecz Francuzów(czy tam emigrantów z Afryki;).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

YES yes yes.....

 

gratulacje dla Francji której kibicowałem i od początku mimo azespołowych gier w eliminacjach wierzyłem, ze pokonają Hiszpanię i sięgną po tytuł!

W finale mimo dobrej gry w pierwszej połówce Kleizy na reszcie Francja zagrała zespołowo i wstrzelił się w mecz Batum, który w meczach wcześniejszych szokował mnie ciągle in minus. (patrząc na niego wcześniej zastanawiałem się co robi na boisku, czemu nie wygląda na gracza z NBA i jak dobrze spurs zrobili że w niego nie wdepnęli i zamiast niego biega w San Antonio Leonard i to za 4 razy mniejszą kasę!)

Można mieć pretensje do Litwy o to ich pomijanie wysokich w grze bliżej kosza ale z drugiej strony ruchliwi/cwani wysocy Francji skutecznie bronili takie zagrania często zostawiając obwód na czystych pozycjach stąd pewnie taka gra Litwy. Dodatkowo w tej strzelaninie Francuzi sporo trafiali i mieliśmy wreszcie ładny mecz finałowy.......

 

Obecność 3 spursiaków na osłodę tytułu, którzy co by nie pisać, byli wyróżniającymi się elementami ekipy!

 

Gratulacje......

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Imo, litewski coach jesli popełnił jakiś błąd, to taki, że dał sobie narzucić pomysł na grę swojego vis a vis, który postawił na niską piatkę, grając pod koszem parą Diaw/Pietrus. Do tego doszedł atletyzm i intensity Francuzów - dobrze wyszkoleni Litwini odstawali fizycznie aż w oczy kłuło, a Francuzi szli na fali. Jak Francuz rzucał, to Litwin nie sięgał albo był o krok spóźniony. Jak Francuz biegł z piłką, to Litwin dreptał. Jak Francuz skakał po zbiórke, to Litwin dopiero się składał do skoku albo skakał o 20 cm niżej. Jak Francuz ruszał kozłem, to Litwin się od niego odbijał. Statystyki superduperzaawansowane nie były i nie są potrzebne, żeby widzieć francuską przewagę siły i motoryki plus doskonałe usposobienie, psychiczny haj serojadów po wysiudaniu z turnieju Hiszpanów. Dodatkowo Francuzi mieli indywidualności, a u Litwinów tylko ten Kalanetiks probówał co nieco szurać, motywował kolegów, całował, do rozporków się rzucał ofiarnie, ale i on przysiadł na tylne łapy zaraz po tym jak mu odgwizdano kroki przy jakimś wejściu. Jakby się zawstydził "kuźwa, zrobiłem kroki, teraz to żaden mnie nie będzie chciał słuchać i nie zainspiruję już nawet własnego psa". Przypięczetował swoją psychiczną rozterkę niedolotem i skończył się, zanim się zaczął na dobre. Druga rzecz, to sytuacja, kiedy Kleiza rzuca jak nawiedzony, a trener sadza go w połowie 2 kwarty, zaraz po tym jak ten zdobywa swój bodaj 16 pkt. Po co go posadził ? Zapchał w ten sposób swoją największą armatę, bo Kleiza otwierał Litwiniom grę. Licho bo licho, ale był to jedyny matchup który dawał Litwinom przewagi ofensywne. W obronie brali w pupsko, ale offensem mieli szansę trzymać się w grze do czasu ewentualnego kryzysu Francuzów. Kleizy siedział jumper i miał akcje tyłem do kosza, może trzeba było dać otoczyć go 3 strzelcami i dać wysokiego do defensywy zamiast go sadzać. Imo, ten moment był krytyczny dla ofensywnej gry Litwinów. Przy takiej formie i sile Francuzów Litwa była od początku jedną nogą w ciemnej d,.pie, a drugą na skórce od banana, ale to chyba nie powód, żeby popełniać niehonorowe seppuku ? Po powrocie Kleiza już nie był sobą, trener zgasił jego fazę. Starszy pan okaza się bezradny w zderzeniu z materią, wzruszające były te jego zmiany w drugiej połowie, np. na gościa, któremu ustawili corner 3, a on pieprznał takiego airballa, że piłka nawet do krawedzi tablicy nie doleciała. Jedyne co Litwa zrobiła poprawnie, to realizacja obronnej taktyki vs Parker. Francuzi zaś pięknie się swojemu liderowi zrewanżowali pozwalając mu grać brutalnie indywidualne akcje żeby nabić trochę lepsze numery finałowe niż marne 4 pts. Prowadząc 16-20 pkt mogli sobie na ten gest pozwolić bez większego strachu o wynik, ale i tak robi wrażenie ustawienie hierarchii w zespole i całkowita akceptacja roli lidera przez resztę składu. Czasami mam wrażenie, że ci trenerzy po prostu się boją, żeby jednostka nie wyrosła ponad zespół, nawet jesli dla zespołu właśnie to jest w danej chwili najlepsze.

Edytowane przez vasquez

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przez te wszystkie rozjazdy w końcówce mistrzostw oglądałem niemal wyłącznie mecze Francuzów (o 21 były) i muszę przyznać, że w końcu wyglądali jak drużyna (choć i tak mają tu sporo zapasu). Fajnie wypaliła rotacja na pozycjach 1-2 (Diot! Diot! Diot!), a kluczowe było oparcie gry wysokich na czwórkach (choć Ajinca ma zaskakujaco dobre statsy zbiórek i bloków, z gry tego nie było widać). Zaangażowany Diaw to nie tylko w Europie gracz ponadprzeciętny, a F. Pietrus wykonywał sporo brudnej roboty i nie tylko.

 

Parker, mimo "słabszego" finału zasłużone MVP.

 

Francuzi mają zresztą jeszcze rezerwy, patrzac tylko na nazwiska graczy, którzy nie przyjechali. Oczywiście to się nie przekłąda zerojedynkowo, bo np. nie przez przypadek to Flrerent Pietrus jest wtej kadrze od azawsze, a nie zdolniejszy i bardziej uznany Mickael.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...