Skocz do zawartości
KarSp

Zjazd, zjazd i po zjeździe - opinie i komentarze

Rekomendowane odpowiedzi

Jak wiadomo dzisiaj byll pierwszy dzien spotkania forumowiczów. Ja niestety bylem tylko na samych meczach. Teraz reszta grupy pewnie w Pubie siedzi :wink: W sumie grało sie fajnie, była bardzo dobra przyjazna atmosfera. Mimo byłem zdecydowanie najmldoszyt i lekko sie obawiałem jak to bedzie w gronie 20-latków. Ale oczywiscie wszystkie obawy rozmyły sie wraz ze spotkaniem :D W sumie miał byc jeszcze Antek, on jest tylko rok starszy wiec jak cos zawsze w swoim wieku. Gdzie ty byłes? Wynajelismy hale, pierwsze kroki zrobione i juz jakas baba sie czegos p****a :roll: Zaczelismy rozgrzewke, w sumie od poczatku było wiadac ze prawie kazdy nie czuje tego kosza i nie rzuca tak dobrze jak u siebie, co było do przewidzenia. Dla mnie osobiscie wiele trudnosci sprawiałą tablica która była zupelnie inna niz u mnie , i nie mogłem sie wstrzelic z bliskich odległosci :? Z dystansem nie było lepiej, w sumie jakos mi szło ale zaskakiwała a raczej przerazala mnie liczba airballi w moim wykonaniu przy rzutach za 3 :? Nie wiem moze ja to tylko zauwazyłem ale z mojej perspektywy lepiej gra pod wzgledem celnosci rzutów wychodziła mi na meczach. Jezeli chodzi o forumowiczów których tak mocno zapamietałem. Pierwszy z nich to Loqsh1 pisał ze jest slaby a w rzeczewistosci okazła sie druga wersja Jordana i wymiatał na parkiecie :wink: A tak na powaznie to Ci powiem tylko ze z Twojego opisu spodziewałem sie czegos groszego :wink: Nastepny jest Gumbi któremu chyba podpobnie jak mi mocno przeszkadzała tablica co zaowocowało tym ze nie wykorzystał 3 sytauacji sam na sam z koszem. W pierwszych meczach spisywał sie fatalnie, ale potem nabierał pewnosci siebie i trafia z dystansu i półdystansu. Mocno zaskoszył mnie Szak, nie tylko grał, pod koszami, ale tez pykał punkty z półdystansu i dystansu. W sumie z tego pierwszego bardziej mu szło. Szkoda tylko ze nie doczekalismy sie celnej trójki w jego wykoaniu, albo ja tego nie pamietam :roll: Na forum jest człowiek który zdetronizował Szaka pod koszami. Greg00 rzadził pod koszami, nie bylo na niego siły. W pierwszych meczach mozna na nim jednym by lo budowac sukces. Potem powoli zespoły znajdowaly sposoby, ale i tak Greg swoje robił. J szukał szczescia z dystansu, cały czas próbował trójki na trenignu, wczuc kosz,ale wydaje mi sie ze nie byl zadowolony ze swoich osiagniec. Poza tym mozna było sie przekonac ze nie tylko na forum jest zwolelnikiem obrony, w defensywie zawsze był pierwszy i bonił twardo i nieustepliwie. Żółw natomiast odegrał role rasowego PG, swietnie rozgrywał, gdy trzeba było sam zdobywal punkty, był niedosatrzymania, dla mnie MVP naszych rozgrywek :) Na potwierdzenie dodam tez to, ze prowadzone przez niego zespoły wygyrywały nielam wszystkie mecze. Jeszcze dodam zdanie o Masterze otóz nie wiem skad ale wydawało mi sie ze kojarze tą twarz.. W sumie z kazdą minuta mniej, ale dalej jakbym go widział juz nie pierwszy raz.. Moze to złudzenie, a moze juz sie wczesniej poznalismy ?

 

Jezeli chodzi o zespoły, to zgodnie z tym co chciuał J zrobilismy sobie draft. Podzielilimsmy sie i tak trafilem do ekipy z : Josephem,Gumbim,Borysem, Karczusiem i Hotem. W sumie byłem pozytywnie nastawiony, ale pierszy mecz z ekipa Zółwia (Żółw, Miodas, Master, Greg00 i... qrde nie moge sobie przypomniec, niech ten co tam byl sie zgłosi :P ) Mecz gralismy do 20 i zostalismy zmiazdzen i 20:5..( sam na sam akcja w moim wykonaniu i trójka Josepha). Zreszta nastepne mecze takze pokazały ze na ten team trudno znalezc mocnych bo Pietras,Loqsh, Stro, Mum, chyba Gimmie, albo był w ekipie z Zólwiem, tutaj tez nie wiem do konca wiec niech ktos sie zgłosi :) prezentowali sie lepiej, ale mimo to ulegli. Trwało to długi czas, kiedy zwyciesta był jeden, az wreszcie huralna radosc zapanowała w teamie z Pietrasem gdyz pokonali dominatorów. Niestetry mój skłąd nie wygrał meczu.. A potem ponownie powróciała dyktatura. Po tych wydarzenaich uznalismy ze czas zmienic składy. Tym razem byłem z Zółwiem,Borystem, Gimmim, Miodasem i Szakiem Udało nam sie wygyrwac, ale nie było juz tak dobrze dla Zolwia jak poprzednim skałdem, było bardziej wyrównianie. Tak dla wyjasnienia gralismy po 5, 6 przewaznie sie zmieniał w trakcie meczu. W sumie wyszlo na to ze mniej wiecej kazdy zagrał po równo.

 

Na koniec powiem tylko tyle. Było super. I zadam pytanie. Kiedy kolejny zjazd? :twisted:

 

EDIT

Wiem ze bylo kilku co robili fotki, jak ktos moze to niech mi przesle te na których jestem. Z góry THX.

 

EDIT 2 (loqsh1)

post przeniesiony z tematu o planach itp

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po pierwsze to wielkie słowa uznania i podziękowania dla wszystkich, którzy zajęli się stroną organizacyjną, czyli dla Borysa i Gumbiego i każdego innego kto i pomagał, bo to dzięki nim wszystko się udało.

 

Sam zjazd uważam za udany i fajnie, że można było mile spędzić czas, oraz poznać osoby, które zna się jedynie poprzez monitor i klawiaturę.

 

Co do samej gry to Karsp zapomniał wspomnieć o Flashu, który był niesamowitym dominatorem i trzeba było go podwajać, a czasem nawet i potrajać (popracuj Flash nad grą w takich sytuacjach, bo za często wtedy traciłeś piłkę, zamiast podawać do niekrytych wówczas partnerów :wink: ). Zaskoczył mnie także pozytywnie Gimmie swoją bardzo, bardzo dobrą grą w obronie, a jednocześnie pare ładnych trójek odpalił i był gościem, który miał za każdym razem conajmniej duży wkład w wygraną. Fajnie też klepali piłkę Mum i Stro, a o blokach założonych przez Grega nie wspomnę (istny Dikembe Mutombo Mbalongo :wink: ). No i wogóle ciekawie tam walczyli między sobą Flash z Gregiem. Zresztą o każdym można by coś interesującego napisać.

 

Generalnie napradę fajnie się grało, wpierw dość jednostronnie (wszystko wygrywaliśmy 8) ), ale po zmianie składu chyba wszystkie drużyny uzyskały podobny bilans i gra była dużo bardziej zacięta.

 

Podsumowując: Nie żałuję, że się pojawiłem i tylko szkoda, że nie pojawiły się tu takie osoby jak: Key, Junior, Szakil, Lord, Spabloo, Michalik, Maxec, Fokcik i inni.

 

Ps1. Dzięki Karsp za MVP - nareszcie ktoś zauważył i docenił mój niewątpliwy talent heheheheh :!: :D :wink:

 

Ps2. Akcją pierwszego dnia według mnie było podanie nad głową bez patrzenia od Borysa do Szaka, a drugiego z kolei akrobatyczny rzut Gimmiego lewą ręką po wjeździe na kosza (nie mów, że to nie było fartowne :twisted: :wink: ).

 

Ps3. Zamiast wysyłać fotki na maile fajnie by było gdzieś je wrzucić do netu żeby każdy, także Ci co nie byli mogli je obejrzeć, choć nie wiem czy to jest wogóle wykonalne.

 

Ps4. Boję się, że jak Flash jeszcze podrośnie i nabierze jeszcze większych umiejętności, to na kolejnym zjeździe będzie nie do zatrzymania, nawet przez te ponad 100 kilo Keya :!: :wink:

 

Ps5. Niech jakis mod przeniesie post Karspa z tematu o planach i zapisach jako pierwszy post do niniejszego tematu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kurde widze ze stracilem niezla zabawe..moze nastepnym razem sie skusze i przyjade,chyba bym przyjechal jesli zjazd moze by byl gdzies blizej no ale trudno juz po fakciie.Mam pytanie ile wogole osób przyjechalo?no i co robiliscie poza graniem? :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam pytanie ile wogole osób przyjechalo?no i co robiliscie poza graniem? :D

W kosza grało z tego co pamiętam 19 osób. A poza graniem to chłopaki głównie mokli :lol: :twisted:

 

Z rana po przyjeździe do Warszawy wszyscy poszli na tego Kebaba, a z kolei po sali w 13 osób poszliśmy najpierw do KFC/Pizzy Hut, a następnie na piwo do Championsa (taka wypasiona restauracja) skąd wyrzucili nas miganiem świateł, a wtedy znów uderzylismy na browar do 24h kebaba, gdzie posiedzieliśmy do 3:15 w nocy. Po drodze do autobusu nocnego z kolei spotkaliśmy niezłego ziutka, który był zalany w kompletny beton co też uwieńczyliśmy na wspólnych zdjęciach :D

 

Acha i musze jeszcze napisać, że fajni ludzie są na tym naszym forum, nie tylko internetowo, ale i jak się okazało w normalnych międzyludzkich kontaktach :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przede wszystkim, na wstepie musze powiedziec ze zlot b. sie udal. Byla naprawde swietna atmosfera, dobra organizacja (pozdro dla Borysa ).

Nie bylo jakiejs sztucznej atmosfery, caly czas ktos zartowal i ogolnie bylo sympatycznie.

Ok. 10:30 dojechalem z Miodasem na dworzec, telefon do Borysa ze juz jestesmy. Wychodzi po nas i prowadzi do grupki w ktorej czekali z tego co pamietam Greg, Joseph, Pietras, MuM i Stro.

Pozniej dolaczyla reszta. Nie wiem jak pozostali, ale dosyc szybko przyswoilem sobie ksywki i nie mialem problemu z odroznianiem forumowiczow.

Gdy juz wszyscy sie zebrali i kupili bilety, poszlismy na kebab. Tuz po tym jak zlozylismy zamowienie, zaczelo potwornie padac, wiec skrylismy sie w bramie ;) Łudząc sie ze za chwile przejdzie, czekalismy........ i czekalismy......... i czekalismy :) W koncu uznalismy ze nie ma to sensu i trzeba sie szybko przedostac na przystanek. W polowie drogi uznalismy ze trzeba troche przyspieszyc i reszte odcinka pokonalismy sprintem.

Dalszej drogi nie bede opisywal, bo wygladalo to mniej wiecej tak:

 

Jestesmy w autobusie - przejasnia sie

Wychodzimy z autobusu - zaczyna padac

 

W koncu udalo nam sie przedostac do hotelu w ktorym wszyscy mieli mieszkac. Po zaplaceniu za pokoje, zmienieniu ubran na suche i obejrzeniu pokoi, wyruszlismy na salke.

W pewnym momencie tak sie rozpadalo, ze glowa mala. Na szczescie w poblizu byla stacja benzynowa wiec postanowilismy sie tam skryc (kolejny dziki rajd przez kałuże i czerwone swiatla ;) ).

Tam, po dlugich namyslach i dojsciu do wniosku ze deszcze nie przejdzie, uznalismy ze trzeba isc. Tak wiec, cali przemoczeni, jakos doszlismy do sal (po drodze w autobusie spotkalismy MuM'a, Stro i Szak'a ktorzy na chwile odlaczyli od grupy). Na sali czekali Żółw i KarSp.

Po zaplaceniu za wynajem i po przeprawie z nieuprzejma woźną, udalo sie wreszcie dojsc na sale. Tam szybka rozgrzewka, draft i zaczelismy gre.

 

Samej gry nie bede opisywal, bo zrobil to juz KarSp. Dodam od siebie tylko, ze chyba kazdy w ktoryms meczu cos pokazal, mimo to najlepsi moim zdaniem byli Żółw, Flash, Greg, MuM, Stro, Joseph.

Jesli chodzi o moje MVP, to chyba dalbym je Stromile'owi. Swietnie rozgrywal, wszedzie go bylo pelno i byl strasznie szybki. Zawsze pierwszy wracal do obrony i byl pierwszy w kontrataku.

 

Po sali, mielismy z Miodasem plan zeby szybko wrocic do domu, przebrac sie i dolaczyc do grupy w Centrum. Niestety, zamiast 15-20 minut wracalismy godzine z kawalkiem.

 

Rano sms od Borys'a, że graja o 11:50 pod palacem. Szybki prysznic, ubieram sie i lece po Miodasa. Troche sie spoznilismy, ale i tak zdazylismy zagrac elegancko meczyk ;) Pozniej, gdy troche ekipy juz sie wykruszylo, postanowilismy cos zjesc. Poszlismy do KFC, kazdy cos tam sobie zamowil. Posiedzialem z chlopakami do 17 i uznalem ze czas zawijac do domu. Tak wlasnie dla mnie skonczyl sie zlot ;)

 

Napewno naleza sie Borysowi brawa za swietna organizacje. Dzieki wszystkim ktorzy przyjechali, naprawde fajnie bylo sie spotkac z Wami i pogadac na żywo z osobami, z ktorymi bądź co bądź w jakis sposob od 3 lat jestem zwiazany. Mam nadzieje ze co roku bedzie organizowane takie spotkanie (jak ustalilismy ;) ).

 

PS. W sumie, zanim sie te fotki wrzuci gdzies na serwer wraz z opisami, moglibyscie mi je wyslac zebym je pomniejszyl. Napewno beda zajmowac wtedy zdecydowanie mnie miejsca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

na samym początku muszę sprostować to co napisał KarSp w pierwszym komentarzu na temat zjadu (mam nadzieję tak jak i Żółw, że post ten zostanie przeniesiony do tego topicu)...

Greg00 rzadził pod koszami, nie bylo na niego siły. W pierwszych meczach mozna na nim jednym było budowac sukces. Potem powoli zespoły znajdowaly sposoby, ale i tak Greg swoje robił

he he - miło usłyszeć takie rzeczy, szkoda tylko że to nie o mnie :D ...kolega KarSp pomylił bowiem Flasha z moją osobą....to właśnie Flash z racji swojego wzrostu (195 cm na oko) i niemałych umiętności ogólnych, a szczególnie gry podkoszowej (manewry, gra ciałem, choć i panowanie nad piłką w biegu miał świetne - liczne akcje "coast to coast") zdominował grę po koszami tak że ja sam praktycznie nic nie mogłem przeciw niemu zdziałać w obronie a i w ataku było bardzo ciężko....nieco lepiej było gdy w kryciu Flasha pomagał mi Szak schodząc na podwojenia - wtedy to właśnie udało nam się pokonać wreszcie zespół Flasha i Żółwia wspieranych przez dobrze grajacych Gimmiego, Mastera, Miodasa i Borysa jeśli się nie mylę, co wywołało, jak już wspomniał KarSp, naszą ogromną radosć....

 

jeśli już mowa akurat o tej drużynie, to ja osobiście podzielam zdanie KarSp i zdecydowanie wybieram MVP meczyków Żółwia...grał niesamowicie wyrahowaną i wyrozumowaną koszykówkę, miał mało strat, pewnie trafiał, i co ważne - miał niesamowitą kondycję...słowem "rozgrywający-marzenie", prawdziwy lider...bardzo żałuję, że nie udało mi się z nim zagrać razem choć jednego meczyku....pozostaje mi za to jedynie satysfakcja, że udało mi się raz założyć mu solidny kapelusz 8)

i przy okazji dzięki wielkie Żółw za mimo to (a może właśnie przez to :twisted: ) pochlebne wyrażanie się o moich blokach....

 

ale mówiac o rozgrywajacych nie mogę nie wspomnieć o moich partnerach z drużyny - Stromile'u i Mumie, z którymi gra należała do przyjemności ze względu na ich szybkość, przemyślane decyzje, altruizm i zmysł koszykarski....niesamowite wrażenie pozostawił także Szak, kótry porażał spokojem i pewnością wykonywanych manewrów podkoszowych - pewne miejsce w pierwszej piątce zlotu....

 

nie sposób wspomnieć o wszystkich, ale ogólnie trzeba przyznać, że poziom gry był niezły i z czasem przystowaliśmy się do koszy i mecze obfitowaly w ciekawe akcje....

najważniejszym jest to, że zabawa była przednia, choć mecze były zacięte i zdarzały się małe utarczki słowne pomiędzy tymi bardziej "competitive".....

 

to tyle może o koszu, który powtórzyliśmy w niedzielę po południu (12-14) na boisku pod Pałacem Kultury, na które udalo nam się dotrzeć (choć nie wszyscy zdecydowali się na grę) pomimo dużego zmęczenia grą w dniu poprzednim....

 

jeśli chodzi o towarzyską część spotkania, to choć na początku wszyscy byli może trochę nieśmiali, to z czasem i po wypitym piwie wszystkim humory się poprawiły i spędzilismy fajnych 5 godzin w pubie i kebabie przy nieustannej rozmowie i ciągłym śmiechu....nawet jeśli rozmowa się nie kleiła, to zawsze mieliśmy jeden temat, który z miejsca wywoływał uśmiech na twarzach wszystkich...zainteresowani wiedzą co to było :D

 

w ciągu kilku godzin spędzonych na rozmowie okazało się tak jak już powiedział Żółw, że wszyscy forumowicze są ciekawymi i sympatycznymi osobami i każdy dorzucał coś od siebie podczas róznych tematów jakie poruszaliśmy....dyskusja ożywiała się także wielokrotnie podczas tematów o NBA, kiedy to czasami uwidaczniały się sympatie niektórych forumowiczów co do niektórych zawodników, którzy odpierali stawiane danym graczom zarzuty (np. słabość obrony Iversona czy wątpliwe zdolności przywódwcze Bryanta)....najważniejsze, że wszystko przebiegało w przyjacielskiej atmosferze i wszyscy dobrze się bawili....

 

cóż można dodać - był to super weekend, wszyscy rozstawali się życząc sobie nawzajem jak najszybszego powtórzenia zjazdu, może tym razem w jeszcze większym gronie... :) ja osobiście bawiłem się świetnie - chętnie spędzałbym w takim towarzystwie każdy weekend:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Padam za zmeczenia po mordowni, jak Gimmie trafnie okreslil wielogodzinna podroz pociagiem obslugiwanym przez PKP, ale jak zajrzalem na forum i przeczytalem te pare pierwszych komentarzy, to nie umialem sie powstrzymac i tez cos napisze.

 

Co do posta KarSp'a, to niestety nie mozna go dolaczyc do juz istniejacego tematu, bo nie pozwala na to forum, ale wrzucilem go jako cytat do posta Zolwia, zeby tresc byla chociaz do wgladu.

 

Musze podzielic zdanie przedmowcow i tez stwierdzic, ze bylo bardzo fajnie. Wielka w tym rola Borysa, ktory wzial sie za organizacje na miejscu i Gumbiego, ktory rownie energicznie wzial sprawy w swoje rece, jesli idzie o definitywne ustalenie skladu "zjazdowiczow" i wymuszenie mobilizacji.

 

Pogoda namieszala troche pierwszego dnia, ale ze bylo strasznie parno, to przynajmniej czlowiek zdazyl pare razy nasiaknac i wyschnac jednego popoludnia :) Poczatkowo myslalem, ze zwracanie sie do siebie ksywami z forum nie przejdzie i bedzie jakas niezrecznosc, ale mylilem sie i jednak calkiem spoko to wyszlo :) Troche mi sie mylilo na poczatku, szczegolnie Karczus z Miodasem, ale i ich w koncu rozgryzlem :wink:

 

Na sali gralo sie bardzo fajnie i udalo sie znalezc taki balans, ze mimo ze bylo to luzne spotkanie, to jednak mecze byly grane tak, zeby wygrac. Od dwoch lat sie tyle nie nagralem. Zostawilem na tym boisku wszystko, co w sobie mialem, ale kondycja juz nie ta, co w czasach, gdy w moich okolicach czesto mozna bylo pograc na dwa kosze... Bylem wypluty, ale szczesliwy :D

 

Ja rowniez uwazam za MVP tych pojedynkow Zolwia. Nie bede mowil, ze mnie zaskoczyl, bo nikt mnie nie zaskoczyl, poniewaz nie czynilem zadnych zalozen. Energia Zolwia az z niego kipiala, wszedzie bylo go pelno i odwalal wielka robote. W ataku byl niezmordowany, a w obronie zaciety. Odczulem nieklamana ulge, gdy moglem zagrac z nim w jednej druzynie, zamiast musiec sie z nim silowac, gdy on mnie wczesniej kryl :)Zolw byl jedna z trzech osob, na ktorych mozna bylo budowac potencjalnie zwycieski sklad. Obok niego bardzo wazni byli wysocy - Flash i greg00. Za oboma musialem sie sporo nabiegac, pierwszy wymeczyl mnie fizycznie, drugi kondycyjnie. Generalnie przez spora czesc meczow czulem sie jak zuzyty kapec :) , ale ciesze sie, ze mimo to udalo mi sie wygospodarowac zapas sil na pare zrywow czy ciekawszych okresow w moim wykonaniu.

 

Ogolnie poziom byl wyrownany. Jedni sie szybciej poznali na sali, innym ciezej wpadalo, ale nie bylo ani nikogo na kogo nie mozna by znalezc haka (choc przy niejednokrotnie duzym wysilku), ani nikogo odstajacego w dol. Tak bardzo "autoantyreklamowany" Loqsh1 tez cos trafil, przechwycil, a PI3TR45 wcale nie padl z wyczerpania po paru przebiezkach tam i z powrotem :) Bylo fajnie i rowno. KarSp mimo ze byl najmlodszy i (jeszcze? :) ) wzrostem nie grzeszyl, tez nie skladal broni w obliczu rutynowanych :wink: rywali. Sorry ze teraz kazdego nie opisze, ale moze pozniej, jak sie ogarne, czyt. wyspie.

 

[To o mnie - przyp. Szak] W sumie z tego pierwszego bardziej mu szło. Szkoda tylko ze nie doczekalismy sie celnej trójki w jego wykoaniu, albo ja tego nie pamietam :roll:

Gumbi któremu chyba podpobnie jak mi mocno przeszkadzała tablica co zaowocowało tym ze nie wykorzystał 3 sytauacji sam na sam z koszem

No wiesz ty, niektore rzeczy powinny zostac w rodzinie :P , a nie ze kazdy bedzie wiedzial, ile pilek przedwczesnie zeszlo z zalozonej paraboli i stalo sie airballami. Ja tylko dodam, ze u mnie linia do rzutow za 3 jest blizej i to pewnie to mi przeszkodzilo w dorzuceniu tego czy tamtego rzutu :roll: A jesli chodzi o Gumbiego, to rownolegle z wyczuwaniem kosza musial toczyc nierowny boj w obronie niecnie bezczeszczonej przez pewnych osobnikow jego ksywy :wink:

 

Nocny wypad to niekonczaca sie passa zartow i dowcipow :) Czasu nam na tym zeszlo az do switu, a i pare fotek przy tej okazji nie pozwolilo nam zapomniec o forum :lol:

 

Ciesze sie, ze moglem na zywo spotkac osoby znane mi tylko z internetu. Niektorych znam nawet dobrych kilka lat. Wiele rozmow na GG czy nawet zdjecia, nie zastapa jednak spotkania na zywo. Wydaje sie, ze czlowieka sie zna, ale rozmowa na zywo to zupelnie inne, ciekawsze doswiadczenie :) Myslalem, ze greg00 i Joseph beda takimi surowymi i wymagajacymi kapitanami, ktorzy opieprza za kazdy blad w obronie czy pomylke w ataku :wink: , a jednak nie. Myslalem, ze Gimmie jako kawalarz bedzie sie non stop smial, a tymczasem jak gral, to to gral i nie ma zmiluj :)Stro i Mum tez byli skromni, opisujac swoje boiskowe walory. Miodas jako kameleon zmienial koszulki :) Karczus wreszcie utrwali sie w mojej pamieci, jako czlowiek z krwi i kosci, a nie wieczny dylemat z forum, gdzie mi sie mylil z Wroblem :) Itd. itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja również dziękuję Borysowi bo zorganizował to wszystko doskonale i profesjonalnie. Hotel był git, hala super. Szkoda że nie załatwił pogody :wink:

 

Na początku spotkałem się z Josephem bo przyjechaliśmy o tej samej godzinie i razem udaliśmy się na miejsce spotkania gdzie czekali na nas Borys, Stro i Mum. Borys przywitał nas od razu extra breloczkami z logie e-NBA i napisem 'zlot forumowiczów 2005' :) Potem pojawili się inni - Karczuś z Miodasem, Gregg00, Gumbas, Szak, FLASH, Master, loqsh i Gimmie. Jak już wszyscy dojechali to udaliśmy się na planowane szamanie. Już jak dochodziliśmy do miejsca w którym sprzedają tureckie kebaby (btw strasznie łamaną polszczyzną nawijali ci kolesie). Po chwili stania w kolejce nastąpiło oberwanie chmury i wszyscy ze swoimi kebabami lub bez schowali się w bramie. Tam też wszyscy skonsumowali swój obiad i chcieliśmy przeczekać deszcz. Jednak w końcu zdecydowaliśmy się przebiec na przystanek. Na przejściu była ogromna kałuża w której każdy "umył" sobie buty razem ze skarpetkami, a Miodas o mało co klina nie wyrżnął :) Dobiegliśmy do przystanku i pomokliśmy trochę obok niego, bo był już komplet :) Na szczęście zaraz przyjechał bus i podjechaliśmy kawałek. Jechaliśmy może ze 3-4 min i wysiedliśmy chyba w innej strefie klimatycznej bo nie było już zlewy, a drobny deszczyk. Potem zdążyliśmy przejść tylko kawałek i znowu oberwała się nad nami chmura :) Jechaliśmy jeszcze 2ma albo 3ma autobusami (w tym czasie świeciło słońce) a jak tylko wysiadaliśmy to nagle zaczynało padać :? dziwny zbieg okoliczności :roll: Jakimś cudem, przemoczeni dotarliśmy do hotelu. Po zakwaterowaniu i przebraniu w suche ciuchy (ja nie musiałem, wszystko miałem suche 8) ) pojechaliśmy na halę. I co się okazało? taaak, znowu po 2 min od wyjścia z autobusu rozpocęła się zlewa stulecia. I tu nie przesadzam, lało tak, że nawet kierowcy w samochodach wjeżdżali na stację benzynową w której się schroniliśmy. Deszcz padał tak gęsto, a krople były tak ogromne, że wyglądało jakby była gęsta mgła. Czas nas gonił, więc pozostając twardymi wylecieliśmy w ten deszcz na przystanek, żeby podjechać kawałek do hali. Oczywiście jak tylko przemoczeni do gaci wbiegliśmy pod przystanek ulewa zamieniła się w mrzawkę :? Postaliśmy tak chwilę i przyjechał autobus. Jak tylko wyszliśmy spod daszka przystanku znowu zaczęła się mega zlewa :roll: i znowu przypadek... Dojechaliśmy na halę, gdzie dołączyli do nas Żółw i KarSp a potem w czasie gry także hotspurfc. Znowu przebraliśmy się z mokrych rzeczy (moja koszula nadal pozostawał suchutka co innych doprowadzało do szewskiej pasji :P ). Hala była extra, kosze ok, choć może obręcze miały trochę inną sprężystość niż u mnie. W każdym razie po wybraniu składów zaczeliśmy grać. Drużyny przedstawiały sie następująco: FLASH, Żółw, Gimmie, Master, Miodas // Gumbas, Karczuś, KarSp, Hot, Joseph i Borys // Greg00, Szak, Stro, Mum, loqsh i ja. Grę zdominowała drużyna FLASH'a która mając świetnego podkoszowca (198cm FLASH'a) i doskonałego obrońcę (Żółw) przegrała tylko 1 mecz, oczywiście z moją drużyną 8) Potem postanowiliśmy zmienić składy, bo te były lekko nierówne :) Po wyczerpującej, 4ro godzinnej grze i prysznicu wróciliśmy do hotelu, żeby ok 22 ustawić się na mieście. Oszamaliśmy szybko jakąś kolację i wbiliśmy do Champions pub (czy jakoś tak). Usiedliśmy przy stolikach na ringu. Nie pojawił się Gołota :wink: ale kelnerka, jednak ścieła nas z nóg dużo szybciej niż Gołotę :wink: Oczywiście cenami. Ceny browarów rozpinały się od 12 do 15 pln :shock: jednak mieliśmy szczęście i kupiliśmy bro z 50% zniżką płacąc 6 pln. Około północy personel baru zaczął sprzątać, gasić telewizory i delikatnie nas informować, że pora do domu :wink: My jednak nic sobie z tego nie robiliśmy, bo przecież trzeba było dopić browary :) Jednak ok 00:20 barmani posunęli się już do ostateczności i mrugającym światłem dali nam znać, że nie jesteśmy już tam mile widziani :) Udaliśmy się więc do kebabu otwartego 24h/dobę. Gdzie jeszcze spożyliśmy po 1 browarku. Rozmawialiśmy na różne tematy, nie tylko NBA, chociaż on przeważał. Jak już wspomniał greg doskonale się rozumieliśmy i jednym zdaniem na ten konkretny temat przełamywaliśmy cisze, które się zdażały od czasu do czasu :) Kebab opóściliśmy jakoś po 3 i udaliśmy się na dworzec na busy nocne. Po drodze spotkaliśmy znajomego, który koniecznie chciał zrobić sobie z nami zdjęcie :) nie mogliśmy mu odmówić :wink:

 

Drugi dzień był już spokojniejszy. Do 11 każdy wstał i trochę się ogarnął. Potem wyszliśmy na kosza. Niektórzy trochę pograli, inni pokibicowali i robili fotki. Potem udaliśmy się do KFC zjeść obiad i po kolei każdy wymykał się na dworzec. Tak właśnie zakończył się zjazd forumowiczów 2005.

 

Wszyscy byli extra, gadało się super. Joseph długo nie mógł odżałować nieobecności Key'a. Wtedy pewnie miałby trochę spokoju, a tak gnębiłem go z premedytacją :twisted:

Szkoda, że forum awards już były, bo Master swoimi argumentami nad wyższością AI nad KB na pewno wepchnął by się do czołówki kategorii funny gay :) Joseph też próbował się odgryzać jakimiś docinkami pod adresem KB i Shaqa, ale Gumbas był chyba załamany, bo nawet nie próbował pomóc kolegom :wink:

 

Ogólnie to fajnie było pogadać na żywo z kimś kto orientuje się równie dobrze jak Ty w NBA. Świetnie się gadało ze Stro i Mumem, z którymi nie miałem przyjemności dyskutować na forum. Nie wybaczyłbym sobie gdybym opóścił ten zjazd. Za rok, jeśli będzie (a musi być!!) zjawię się ponownie. możecie być pewni :)

 

Starałem się opisać wszystko ze wszystkimi możliwymi szczegółami. Mam nadzieję, że o niczym istotnym nie zapomniałem.

 

Jak tylko dostanę fotki z aparatu Josepha to wrzucę je tu na forum.

 

wszystko wygrywaliśmy 8)

Już zapomniałeś jak was jako jedyni zlaliśmy? 8)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W zasadzie co do chronolgi wydarzeń nie ma co dodawać .. Greg,Zółw,Karsp i Szak już wszystko na ten temat niemal powiedzieli.

 

To ja się skupie na opisie meczów i zawodników.

 

Oto drużyna która co prawda raz przegrała ale bylismy wówczas nieźle zmęczeni...Nasz Dream Team (skałd : Żółw,Master,Gimmie,Flash,Miodas).. to jak dobrze grało mi się z Żółwiem troche mnie zaskoczyło. Chwilami miałem wrażenie ze gramy razem od lat. Chętnie przychylę się do uznania go MVP meczów forumowicżów:) Twardy , nieustępliwy i skuteczny koszykarz.. a do tego biegał do każdej kontry gdy często ja już szukałem wzrokiem mojego powerada :]

Zresztą w owym teamie świetnie wychodzili do piłki inni Master który pokazał ze ma niesamowity instynkt strzelecki. Świetnie grał Flash. W niektórych meczach poprostu sam rozmontowywał defensywe przeciwników. A Miodnyj wraz ze mną świetnie uzupełnialiśmy ten szybki tercet. <wink>

 

Ale wszysko co dobre to się szybko kończy i zastępca Sterna wymyślił ze układ sił w lidze nie jest wyrównany. Totez musieliśmy przejśc kolejne sito selekcji w draftcie nr dwa. Dobrze się złożyło, ze znów zagrałem z Żółwiem i choć nie szło już nam tak różowo bez Flasha to i tak udało się coś wygrać.

 

Zawodnikiem z którym udało mi się zagrać dopiero drugiego dnia a również zrobił ogromne wrażenie to napewno Greg00. Bloki i świetny rzut z dystansu. Naprawde szacunek.

Szak - jak zobaczyłem go na treningu to juz wiedziałęm ze umie rzucać. Ale Szak równiez świetnie potrafi się przepchnąć zrobić sobie pozycje , i w obronie zdecydowanie wypadł bardzo pozytywnie.

Karsp - fizycznie nieco ustępował w obronie, za to w ataku nieraz umiał się świetnie znaleść. No i trója .. z której to ja się chyba najbardziej cieszyłem (moja asysta wszak:P )

Pietras - kurcze rzucił mi sprzed nosa chyba dwa razy. W obronie było dobrze zbierał i kondycyjnie aż tak nie odbiegał jak straszył.

Loqsh1 - no byłem zaskoczony waleczną postawą tego zawodnika. Raz chyba nawet łokciem dostałem od niego przy zbiórce. (Swoich łokci nie licze bo długo by wspominać) . W ataku pozycyjnym potrafił ładnie się zastawić. No i kilka tych punkcików uciułał.

Mum - byłem po wrażeniem. To co pokazał Mum to chyba kwintesencja tego ze koszykówka jest grą dla inteligentnych. No i ze jest to gra zespołowa. Strach by pomyśleć jak mógłby grac Mum mając 180 :twisted:

 

Karczuś - pamiętam zę gdy kryłem go na sali skubaniec ciągle gdzieś mi uciekał i trafiał.

Miodas - napoczatku się nie forsował. Ale gdy zobaczył że przecwiników można dobić potrafił wbijac sie skutecznie pod kosz w najwazniejsych akcjach meczu. Najczęściej dosyc skutecznie.

Jey - dosyć wszechstronnie się zaprezetował. Świetne wejscia i dystans skuteczny.

Gumbi - tak samo jak w/w forumowicz Joseph. Obaj ipotrzebowli czasu i grali z minute na minte coraz lepiej.

Borys - niezły przeglad pola a ta asysta zza głowy. (miód malina) Mielismy okazje grac razem również ale w przeciwnych drużynach najczęściej kryliśmy się nawzajem.

Stro - oj wbijac się pod kosz to potrafi jak mało kto . Taka mała rakieta z dopalaczem. Bardzo szybkie rece.. rzut z dystnsu. Cóż tu dużo mówic fajnie gra się ze Stro gorzej jest grac przeciw Stro:)

Hot... wpadł posiłował się. DOsyć ciezko było go kryć. Dobry kozioł. Mam nadzieje ze nie zawali egazminów na studia przez mecz forumowiczów.

 

 

Akcją pierwszego dnia (...) a drugiego z kolei akrobatyczny rzut Gimmiego lewą ręką po wjeździe na kosza (nie mów, że to nie było fartowne ).

aż szkoda ze tego nie widziałem:P

 

Co mnie bardzo rozśmieszyło to to ze dla odmiany słyszałem ze mam częściej rzucać ... chyba za często podawałem. :wink:

Giercowanie było naprawde ostre .. co było widać świetnie wieczorem czy tez konkretniej we wczesnych godzinach rannych w sobotę:wink: niezapomniana wizja 13 apostołów. :D

Pozdrawiam Borysa .. szczególnie za targanie tych głosników przez całe miasto.

Bawiłem się świetnie. I jeśli będe w stanie napewno nie opuszcze kolejnego spotkania forumowiczów.

 

 

ps

mam nadzieje ze o każdym cos napisałem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wlasnie wlazlem do domu,choc dojezdzac nigdzie nie musialem pociagiem... :) Chyba tak jak kazdy, padam ze zmeczenia, tak jak Szak przynajmniej od 2 lat tyle nie nagralem sie jednego dnia co podczas zlotu.

 

Dziekuje wszystkim za mile slowa co do organizacji... (duza w tym rowniez zasluga Gumbiemu). Jednak wszystkim, ktorzy przybyli naleza sie najwieksze brawa, za wspaniala atmosfere... najbardziej cieszy mnie to,ze wszystkim (mam nadzieje :) ) sie podobalo, mi rowniez i napewno to jeszcze powtorzymy, mysle, ze najpozniej za rok.

 

Caly zjazd zapamietam napewno jako dobra zabawe, duzo zartow, smiechu, fajnych dyskucji/rozmow. Ludzie okazali sie byc naprawde super i jak najbardziej,ze tak powiem normlani, w jak najlepzym sensje tego slowa, pogodni i usmiechnieci :)

 

Co do gry na sali to osobiscie bardz mile sie zaskoczylem, poczatkowo myslalem,ze przez 4 godziny to spokojnie i sobie troche pogramy normalnie i sie powyglupiamy i poodpoczywamy...

a tu jak od poczatku zaczela sie gra na calego (3 druzyny, wygrana zostaje na parkiecie) tak i trwalo do konca bez zadnych przerw. Nawet po sam koniec nie bylo meczow, "chodzonych" tylko wszyscy przez caly czas dawali z siebie wszystko, niezaleznie od zmeczenia oraz wyniku spotkania.

 

Zdjecia napewno wrzuce jutro, a jest ich nie malo + troche krotkich filmikow. Teraz tylko o czym maze to walnac sie do lozka :D mam nadzieje,ze mi wybaczycie... ;)

 

Jutro postaram sie znalezc jakies FTP gdzie bedzie mozna wszystko wrzucic. Jeszcze raz dzieki wszystkim, ktorzy przybyli na zlot, bardzo fajnie bylo wszystkich zobaczyc na zywo, wszystko przybieglo fajniej niz moglem sobie przypuszczac.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość loqsh1

pewnie nie byliśmy z gimmim wyjątkami jeśli chodzi o podróż pociągiem w tak komfortowych warunkach (nie ma to jak polska żona, wietnamski mąż, półpolskie-półwietnamskie dziecko, 100% polska teściowa, gruba dziewczyna z chłopakiem maturzystą i emerytka grająca na gierkach elektronicznych w przedziale, w którym nie otwiera się okno), o dziwo wszyscy czekali na dworcu właśnie na nas. trochę się przeraziłem tymi nowymi twarzami, myślałem że nie zapamiętam ksywek.. w ogóle że master to master dowiedziałem się chyba na hali ;) a karczusia z miodasem myliłem do końca - sorry chłopaki :)

potem ta pamiętna podróż przez warszawę i wielka woda, o której już niejeden tu wspominał. hej, mieliśmy ogromne szczęście, że nie padało jak nas Borys przez nowy świat prowadził :)

potem był film pod tytułem 'Wielka Woda 2: Jeszcze większa woda', ale na szczęście udało się dotrzeć na halę. właśnie, hala.

swoje 'występy' przemilczę. miłe co mówicie, ale ja wiem lepiej, w końcu zanotowałem więcej strat niż średnia iversona.. :( ale cóż - ostatecznie grałem w koszulce probasketu, więc czego się można było spodziewać? ;) tyle jeśli chodzi o słabeuszy, jeśli chodzi o mvp mam podobne zdanie jak reszta: Żółw, ale na tle całej reszty wyróżnić też trzeba Flasha (prawie niezatrzymywalny), Grega (to było to 'prawie' ;) ), Stro (był wszędzie), MuMa, Szaka, Gimmiego (rozkręcił się chłopak), Karspa (tak trzymaj i przyprowadź siostrę następnym razem, a nie takie...), hotspursa (hotspurs who? ;) ), Karczusia, Miodasa, Borysa, Josepha, Mastera (trójeczki i.. nie dało się go kryć), Pietrasa (ja zmieniałem jego, czy on mnie? ;) ), Gumbasa (wybacz, nie umiem już inaczej ;) ). reszta jak już mówiłem kaszana, wstyd chłopaki...

 

kurde, uprzedziliście mnie swoimi relacjami i już nie ma co pisać o tym jak poszliśmy na miasto i siedzieliśmy 2 godziny w 12 osób przy jednym browarze, stromile spał, borys trząsł się z zimna, tłoki się złożył na naszym zdjęciu grupowym, gimmie się zapomniał i poszedł do damskiego kibla itp...

 

dzięki organizatorowi za organizację, a wszystkim za grę i towarzystwo. do zobaczenia za rok, a kto nie był ten trąba.

 

EDIT: Jezu, zapomniałem napisać że było super? było zajebiście, szkoda że tak krótko!

 

EDIT 2:

Co do posta KarSp'a

wszystko się da zrobić, tyle że ręcznie. powiedz mi jak chcesz, żeby to wyglądało i się stanie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Qrde chłopaki jak mi teraz szkoda ze tam nie byłem. Czytając te posty robi mi się coraz bardziej smutno.. zabawa musiała być przednia.. A mnie tam nie było :( Może będe za rok.. tzn. mam nadzieje, że będe.. musze być..

 

Jutro postaram sie znalezc jakies FTP gdzie bedzie mozna wszystko wrzucic. Jeszcze raz dzieki wszystkim, ktorzy przybyli na zlot, bardzo fajnie bylo wszystkich zobaczyc na zywo, wszystko przybieglo fajniej niz moglem sobie przypuszczac.

Jak nic nie znajdziesz napisz do mnie, ftp bez ograniczeń, limitów, 3 GB.. służe pomocą..

 

Pozdrawiam jeszcze raz w smutku..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja napisze tylko tyle:

 

KUR*aaaaaaaaaaaaaa

 

miało byc tak pieknie, mialem byc z wami, a jednak los okazał sie orutny :x :wink: ... szkoda wielka, jak czytam wasze komentarze to jeszcze bardziej szlaq mnie trafia....

 

mam nadzieje, ze za rok uda mi się z Wami spotkac...

 

p.s: nie wiem czy bylo w jakims temacie o przygotowaniach, bonie czytalem nawet - ile kasy mniejwiecej poszło wam na ten wypad wliczając bilety na pociąg??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość loqsh1

p.s: nie wiem czy bylo w jakims temacie o przygotowaniach, bonie czytalem nawet - ile kasy mniejwiecej poszło wam na ten wypad wliczając bilety na pociąg??

bilet na pociąg: 55 złotych

bilet 3-dobowy studencki U50 :) : 6 zł

nocleg: 30 zł

hala: 17 zł

czyli 108 złotych, ale doliczyć trzeba jeszcze zdrową żywność (kebaby, pizze, longery, bic maki, cole i browar(y)) czyli jakieś 50 zeta (omg btw!).

 

w sumie dopóki nie policzyłem, to myślałem, że mniej mi wyszło, ale co poradzić, że życie w warszawie jest drogie? :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wyjazd mi się chwilę opóźnia wiec conieco skrobnę. Wyjazd był bardzo udany. Wreszcie poznałem ludzi z którymi najczęściej dyskutuję o mojej pasji. Niebędę długo pisał, ale Pietras niejako zmusił mnie do tego starając się pod moją nieobecnośc nawciskać Wam ciemnote. Nasze rozmowy lover-hater zakończyły się remisem z lekkim wskazaniem na mnie bo chwilam Pietrkowi brakowało argumentów :lol: i wtedy udawał że nie słyszy na jedno ucho :wink: Pozatym napiszę też, że ma słabą głowę. Wygrał piwo i go nie wypił :lol: A w koszulce Brylanta wyglada jak landrynek z krwi i kości. Zresztą zobaczycie sami jak będą foty. Cieszę się, że poznałem tylu ludzi z Forum choć nie dało się niezauważyć nieobecności niektórych.

Żałuje, że nie będzie mi dane pogadać ze wszystkimi na goraco o zjeździe a napewno będzie o czym. Pozostanie mi tylko już na spokojnie przeczytać wszystkie opinie w sierpniu. Życzę udanej dyskusji i niewieżcie w ani jedno słowo Piertasa :wink:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wszyscy byli extra, gadało się super. Joseph długo nie mógł odżałować nieobecności Key'a. Wtedy pewnie miałby trochę spokoju, a tak gnębiłem go z premedytacją

hehehe

A ja wlasnie wczoraj i przed wczoraj z KaBe rozprawialem o was i o zjezdzie. I wlasnie mu mowilem, ze dobrze, ze jedzie Joseph bo co to byl by za zjazd bez obecnosci ani jednego przedstawiciela Haterow. Ale skoro pojechal Joseph to bylem spokojny o nasze interesy :)

 

A tak calkiem serio to ciesz sie, ze udalo sie cos takiego na taka skale u nas na forum. Mam nadzieje, ze za rok wczesniej zainteresuje sie terminem takiego zjazdu na tyle by dostosowac swoje prywatne sprawy (badz term zjazdu) i spotkac sie z Wami.

Choc nie bylem na tym zjezdzie rowniez gratuluje parze organizatorow czyli Gumbiemu i Borysowi za poswiecony czas i checi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na poczatku chcialem wszystkim goraco podziekowac za mile slowa na temat mojej gry i zaznaczyc ze dla mnie tak jak dla wiekszosci z was rowniez najlepiej zagral Zolw, ktory swietnie kierowal gra naszego zespolu, napedzal liczne kontry, trafial wazne rzuty i swietnie podawal, w koncu bez jego podan nie zdobylbym tylu punktow. Oprocz tego chcialem wspomniec o jeszcze jednej jego zalecie o ktorej inni zapomnieli: pomimo skromnego wzrostu :wink: potrafi dosc wysoko skakac i duzo zbiorek padalo jego lupem nie tylko w obronie, ale przede wszystkim w ataku. Dobrze rowniez zaprezentowal sie Gimmie i Master ktorzy duzo punktow zdobyli z kontry i czasami postraszyli przeciwnika z dystansu. Rowniez Miodas czasami zdobywal jakies punkty z poldyzstansu i mial kilka naprawde udanych wejsc pod kosz, a kolejnym atutem byla jego zdolnosc przystosowania sie do warunkow i umiejetnosc kamuflarzy niczym kameleon :wink: . Z druzyn przeciwnych wypowiem sie tylko na temat Szaka i Grega z ktorymi toczylem pasjonujace pojedynki pod koszem, oprocz tego Greg popisal sie kilka razy efektownymi blokami, czym potrafil skutecznie pochamowac zablokowanego przeciwnika, natomiast Szak ze spokojem na twarzy w stylu Ice Mana trafial wazne rzuty nie tylko spod samego kosza ale rowniez kilka metrow od basketu czym zapewnil swojej ekipie tak upragnione zwyciestwo nad nasza druzyna. Ogolnie zapawa na hali byla przednia i gralo sie bardzo przyjemnie. Tak swoja droga po wczesniejszym opisie loqsziego myslalem ze bedzie sie na boisku potykal o wlasne nogi ale wszystkim udowodil na sali ze naprawde potrafi biegac :cool: , BTW w telewizji sprawiales wrazenie odrobine wyzszego. I jeszcze jedna bardzo wazna cecha: nie zalamywal go nawet deszc a z jego twarzu wogole nie znikal usmiech :smile: .

Potem wszyscy zmeczeni ale zadowoleni poszli na nocna eskapade po Warszawie podczas ktorej odwiedzilismy naprawde niesamowite miejsce: pub Champions, w ktorym mozna bylo spotkac wiele kszykarskich pamiatek najwiekszych gwiazd basktu i razem z Josephem zrobilismy sobie sesje zdjeciowa pod tymi najlepszymi trofeami. Niestety wydaje mi sie ze w przyszlym roku juz nas tam nie obsluza: troszke dalismy im sie we znaki kiedy nie mogli nas sie z tamtad pozbyc :wink: . Kiedy juz wylaczyli wszystkie telewizory i zaprezentowali krotki kurs alfabetu Morsea pozostalo nam udac sie do Alkebabu w ktorym obsluga byla o niebo milsza i wyrozumialsza, Gimmie ze co ta mila kelnerka robila z tym piwem przed umieszczeniem go w kuflu :Razz: . Kiedy juz omowilismy wszystkie najwazniejsze sprawy w NBA i kiedy zaczelo prawie switac trzeba bylo zaplacic rachunek, a zebranie w tak krotkim czasie takiej gotowki nie nalezy do najprostszych zajec, a kiedy sie udalo i kiedy zbieralismy sie do wyjscia zaraz obok nas wysiadla z taksowki dwojka bardzo ciekawych kobiet :wink: , a potem jeszcze ciekawszy kolega przywital nas na dworcu :smile: . Nastepnego dnia rowniez niektorzy z nas pograli jeszcze troche w kosza przed Palacem Kultury, a potem przyszla pora pozegnac sie i wracac do domow.

 

Wielki szacunek i serdeczne podziekowania dla Borysa i Gumbiego za doprowadzenie do skutku tego zjazdu i za mozliosc spotkania tylu ciekawych ludzi z forum.

Wszystkim wielkie dzieki za mila atmosfere i swietnie spedzony weekend i juz nie moge sie doczekac kolejnego zjazdu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Było super :) ci co nie przyjechali niech żałują. Nie będę sie rozpisywał jak było od samego początku bo Karczuś już to zrobił, ale nigdy nie zapomne jak przebiegaliśmy przez ulice :lol:Pietras ma racje o mało co się nie przewróciłem. Ogólnie była niezła "brechtawa: z tym deszczem, co się nie wychodziło z autobusu to odrazu lało :)

 

Co do meczu:

 

Borys- dobrze grał miał wiele fajnych wejść pod kosz, ale i z poł dystansu tez dobrze dawał. Wielką przyjemnością dla mnie była gra z nim w drużynie.

 

Gimmie-Te jego trójki dobijały przeciwników :D w obronie też niezły, co tu dużo mówić WARTOŚCIOWY GRACZ

 

Master-Dobra obrona,poł dystans z pod kosza też nieźle. Fajnie się z nim grało i gadało :). haha pamiętam, że z całego zlotu tylko my paliliśmy 8)

 

Żółw- MVP tych rozgrywek szkoda, że nie grał następnego dnia. Zadziwił mnie swoją postawą i skutecznością.

 

Szak-w pewnych momętach nie do zatrzymania, pamiętam jak jego drużyna jako jedyna nas pokonała i powiem szczerze, że to była jego zasłóga. Pamietam, że czasem mnie krył :wink: nie było łatwo.

 

Greg-fantastyczna gra pod koszem, zawsze jak wbiegałem pod kosz i nie mogłem zakończyć akcji, wychodził na czystą pozycje i były ptk :)

 

Pietras- mówił, że pobiega 30 min i dalej nie będzie miał siły a było innaczej. Rzucił ptk., troche zebrał. Kurde gdzie nabyłeś tą nie przemakalną koszule? napewno masz jakieś kontakty w NASA. Wszyscy mokli kiedy ty zawsze byłeś suchy. Szkoda, że nie wrzuciliśmy cię do basenu :wink:

 

Mum- fantastycznie rozgrywał piłke :) w pewnym momęcie szczena mi opadała, miałes super wejścia pod kosz, wszystko ci wchodziło :)

 

Karsp-Najmniejszy wśród nas, ale też rzucił coś. Myślałem, że jesteś większy :)

 

Joseph- Wszechstronny gracz i te jego spodenki Shaqa :) to napewno dzięki nim dobrze grał

 

Flash- człowiek nie do zatrzymania, nie którzy go potrojali nawet a on i tak trafiał. Według mnie drugi najlepszy gracz po Żółwiu

 

Karczus-Jednak kondycyjnie z nami nie najgorzej, chodz przed meczem mieliśmy pewne obawy :) dobrze ci poszło.

 

Logsh1- dobrze się ustawiał w ataku, kryłem go często :)

 

Gumbi(BAS :lol: )-Biegałem cały czas za nim w obronie miał szybkie wejście szkoda, tych kilku twoich wejść pod kosz, ale i tak dobrze się pokazałeś.

 

Stro- czasem miałem uczucie, że na parkiecie jest WAS 3 :x był wszędzie,dobrze przechwytywał piłke,super podania, dobry rzut.

 

Hot- nieźle kozłował i podawał.

 

 

Nie było osoby, która źle grała :)

 

Chciałbym jeszcze raz podziękować Borysowi za organizacje tego spotkania. Było miło was zobaczyć i zagrać w kosza. Mam nadzieję, że nie był to ostatni zjazd naszego forum.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

, Gimmie ze co ta mila kelnerka robila z tym piwem przed umieszczeniem go w kuflu :Razz;

hehe uż Ty świntuchu :roll: przynajmniej nie było piany 8)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To teraz moja kolej, wszyscy już prawie wszystko napisali ale to mnie nie zniecheca :) Zjazd był naprawdę bardzo, bardzo udany i już sie nie moge doczekac na zdjęcia, zwłaszcza ze jest chyba kilka fajnych również ze mna. Ja tez postaram sie zaraz zedytować to i wrzucic, ale mam kilka zaledwie... co do ludzi z forum to bardzo dziwne to bylo spotkac na żywca osoby które zna sie z postów, zdjęć, czulem sie na poczatku jak na jakimś zjeździe gwiazd. Poczatkowo nie mogłem zapamietać nicków tych mniej znanych mi forumowiczów, ale to szybko przeszlo. Nie mialem jakiś oczekiwań co do tego kto jaki jest, czy wszyscy są normalni czy nie 8) ale jak juz pisaliscie okazało sie, ze dosłownie każda osoba jest bardzo wporzo, fajna do pogadania i byla pełna kultura...

 

A wiec zaczelo sie od spotkania na dworcu, jakos wyszedlem bokiem i myslalem ze bede szukal grupy ale akurat prawe wszyscy juz stali kolo dworca i od razu ich rozpoznałem, chociaz tylko ja byłe w koszulce NBA (no, potem jeszcze Gimmie w koszulce Stocktona a pod nią Iversona przybył, co za połączenie :) ). Przywtal mnie breloczek od Borysa ze specjalnej limitowanej edycji na zjazd, z datą i ze wszystkim, pełen wypas :) Po kilku minutach w sumie wszyscy sie już z soba poznali i od tego czasu była perzyjacielska i bardzo miła atmosfera.

 

Później wyszliśmy na dwór i zaczęlo kropić, zdążyliśmy zamówić kebab (naprawde dobry) i troche sobie w bramie poczekalismy, jak sie rozpadało to nawet tam nie było sucho. Wtedy doszismy do wnisoku ze dobrze, ze nie gramy na dworze tylko w sali, co oczywiscie KILKA osób po KILKA razy musialo mi przypomniec, ze ja tego najbardziej chcialem :P Po tych jakże wyrafinowanych żartach :P wyruszyliśmy w miasto, gdzie troche pobladzilismy (ale Borys wyjął mape, chociaz do dzisiaj niektózy twerdza, ze to byly krzyzówki do rozwiazywania :twisted: ) i trafilismy do hotelu. Tam przywitala nas niezbyt sympatyczna pani. Jak juz wszysy pisali wygladalo to tak: autobus - słonce, wychodzimy - deszcz. Raz tylko wyszlismy i było pogodnie ale Flash zapeszył mówiac ze jakis cud sie stal i juz minute później pobiegalismy sobie uciekajac przed deszczem. W sumie wzialem 4 pary skarpetek które po 4 godzinach od spotkania na dworcu były juz mokre.

 

Na sali przywitala nas kolejna niesympatyczna pani. Co do samego meczu nie bede sie rozpisywal. Ja wybierałem skład mojej drużyny, ale dobry GM ze mnie nie był bo pierwszy mecz przegralismy 20-5 a potem do czasu kolejnego draftu chociaz było coraz bardziej wyrównanie, to i tak my ciagle siadalismy na lawce jako pokonani. Troche w tym mojej zasługi, kontra po przechwycie, sam na sam z koszem i 3 przestrzelone rzuty. Bloków na mnie, glupich rzutow czy strat nie licze. Tablica jak KarSp pisal byla dziwna, ale nie bede na nic zwalal bo po prostu od jakiegos czasu nie mam formy i mnie trema zjadla, wiec od poczatku zrezygnowalem z rozgrywania i akcji jakie zawsze robie. Jestem zadowolony tylko z jednego wkrecenia pod kosz co po serii pudel lawka nagrodzila gromkimi brawami i mi bylo bardzo milo :) no i z dwóch trójek i jednej asysty do Flasha w kontrze po jego wczesniejszym podaniu. Chcoiaz nic mi nie szlo i gralem jakbym pierwszy raz mial pilke w rekach to jednak caly czas bylem na boisku i cos tam probowalem robic chcoiaz w obronie, bo bylo bardzo sympatycznie ogladac kolegow z forum w akcji i NIKT do nikogo nie mial pretensji za takie spieprzone akcje, pierwszy raz takie cos widze jak gram z 'obcymi' ze chociaz mecz bym na powaznie to wszyscy na luzie grali i sie nie przejomwali jak ktos mial zly dzien czy coś.

 

A druga sprawa ze mi tak nie szlo to fakt ze kilku z forumowiczow gra na naprawde wysokim poziomie, takze w obronie. Najbardziej mnie zaskoczyl Stromile ktory mimo swojego wzrostu swietnie gral, doskonale wrecz rozgrywal i nie bal sie ofensywy gdzie sobie rownie swietnie radzil. Dla mnie razem z Flashem MVP, Flash z kolei trafial wszystko nawet potrajany, na co wplyw mialy wcale nie tak bardzo warunki fiziczne co szybkos i celnosc rzutow. No i Josephnba, gdyby nie on to moa druzyna pewnie by w kilku meczach miala 0 punktow, z czase był coraz lepszy. Szak poczatkowo sobie nie radzil ale później popsal sie coraz wieksza liczba punktow i fajnymi zwodami pod koszem. Borys walczyl i mial kilka ładnych wejść, no i ta aysta nad glowa, akurat go krylem :lol:. Wielki respekt dla KarSpa za odwage ze chcial z nami grac :) i mimo ze byl najmlodszy to radzil sobie imho swietnie i pewnie wiecej punktow ode nie rzucil 8) Zółwia którego tak chwalicie to w sumie nie kojarze jak gral, greg00 mi jeszcze utkwil w pamieci (kilka czap w konc rozdał) no i Hotspurfc nagle sie pojawił i nieźle wymiatał, ale w sumie poza mna :) wszyscy grali dobrze i zlego zawodnika nie było.

 

Po meczu wrocilismy do hotelu gdzie Borys przypilnowal zeby wszyscy sie wykapali, ktorzy nie zrobili tego w szatni :) Ja juz niestety nie mialem w czym chodzic bo wszystko mokre było :( Chcialo sie za to bardzo pic wiec wzialem sobie browarka ktorego wypilem w jakies 45 sekund co tez bylo niezlym ubawem jak inni to zobaczyli :P No i na miasto, troche po drodze pozwiedzalismy Wawy, potem jak juz pisaliscie w Championsie (piwo 12 zeta lol) sobie usiedlismy, gdzie kilka osób od razu rzucilo sie zeby robic fotki koszulek Jordana z autografami, Josephnba mial wobec tych pamietake chyba jakies niecne zamiary :) ale ostatecznie wyszedł z pustymi rękami. Obejrzelismy sobie tez troche meczu gwiazd WNBA i czas uplynąl a milej rozmowie. Póżniej próbowali nas przegonić (do 24 tylko otwarte :roll: ) nie pomogły kolejne pytania o to, czy jeszcze cos zamawiamy, układanie krzeseł na stole ale jak juz zaczeli puszczac sygnaly swietlne :lol: to sie wynieślismy. No i potem do tego kebabu zaszlismy gdzie rozmowa była równie udana, chociaz wszyscy mieli juz dosyc piwa bo jedno zostało :P Tam dla odmiany byly bardzo faje i sympatyczne kelnerki ktore cały czas z uśmiechem na ustach sobie gdzieś z boku staly i spokojnie czekaly aż skonczymy. Do hotelu wrócilismy koło 4-5, po drodze jeszcze był epizod na dworcu i słynna fotka (już nie moglem ze śmiechu) oraz drzemanie w autobusie.

 

W hotelu wszyscy sie zdrzemneli (chociaz do Szaka to my z Borysem nie jestemy pewni :twisted: ). Rano po wyjsciu z hotelu wybralsimy sie pod pałac kultury na kosza, nie wszyscy grali, zrobilsmy kilka fotek i co do boiska i miejsca w którym jest, to musze powiedziec ze jest genialne, najlepsze boisko jakie chyba widziałem. Niektórzy czuli sie jak w amerykanskicgh filmach, jak sa te takie zajefajne boiska w jakis dzielnicach. Po koszu jeszcze sobie tam posiedzielsmy i pogadalismy 9na pełnym slońcu, ale dzisiaj jestem spieczony), zrobilsimy ostatniei wspolne zdjecia. Znow gadalo sie zuper, później wybralsimy sie na jedzonko po raz kolejny do Pizzy Hut/KFC gdzie po kolejnych pogawędkach ludzie zaczeli sie zbietac do domów. Ja w sumie nie mialem biletu i mialem kupic na gdzies ok 19.00 ale było inaczej bo opuściłem Wawe przed ostatni ok 23 a wczesniej jeszcze bylismy z Borysem, Mumem i Stromilem w kinie na "Wojnie światów" :lol: (im sie nie podobał, mi średnio) no i później jeszcze sobie pochodzilismy z Mumem po Wawie wyczerpujac resztki sil (ale to nie było zwiedzanie, oj nie, może Mum juz napsize 8) )

 

 

Czyli podsumowując zjazd uważam za lepszy niz sie spodziewałem, mile zaskoczyła mnie organizacja (wielkie brawa dla Borysa) i to ze absolutnie WSZYSCY okazali sie naprawde super ludźmi, bardzo zgranymi, chociaz z niektorymi nigdy nawet nie gadalem na GG i nie mialem jakiegos kontaktu, to fajnie sie rozumielismy i nie ma ze zjazdu zadnego zlego wspomnienia. Było kilka typowych dyskusji o NBA i na wiele innych tematow, fajnie sie gralo i juz czekam na kolejny zlot. Co do konkretnych osób to wiekszosc byla dokladnie taka jak sobie wyobrażałem znając ich z forum. Ale kilka wyjątków było, na przyklad Szak okazał się bardzo spokojnym gosciem (jak powiedzial jak ktoś ma 1800 postow to w niektorych sytuacjach nic nie musi mówić :) ) Pietras okazał sie normalny chociaz to landrynek :lol: (w sumie szkoda ze sobie nie zrobilismy haterowsko-loveroskiej dyskusji ale ja wolałem słuchać jak dyskutowali z inymi przedstawicielami nurtu sixerowskiego). Borys zawsze opanowany, który rękę na pulskie zawsze trzymal gdy było trzeba coś zrobić (zuper że został z nami w hotelu jak na odmina przystalo, bardzo mi to zaimponowało : ). No i jeszcze osoby z ktorymi wczesniej kontaktu nie mialem prawie zadnego: Miodas prawdziwy "Funny Guy" w najlepszym znaczeniu tego slowa. Razem z Karczusiem widze ze stanowia fajna paczke :)Stromile i Mum, greg00, gimmie bardzo fajni i rozsądni ludzie. No juz nie bede dalej wymienial, bo reszta dokladnie byla taka jak sobie wyobrazalem znajac ich z forum. Mam nadzieje ze na nastepnym zlocie bedzie jeszcze wiecej osob, bo kilku mi brakowalo. W sumie co do pytania KaBe to w moim przypadku na zlot poszło jakies 250 zeta i nie załuje ani jednego grosza.

 

PS. Borys czekamy na fotki, ja tez niedługo wrzuce ale tylko kilka mam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...