Skocz do zawartości

Random shit 2025/26


wiLQ

Rekomendowane odpowiedzi

58 minut temu, ely3 napisał(a):

Mam nadzieję ,że liga jednak nie zrobi tego rozszerzenia o którym mowa bo już teraz jest za dużo tanku a dołożenie dwóch słabych klubów na ZAchód i pewnie przeniesienia Soty na Wschód sprawi ,że będzie więcej quasi meczów jak PAcers-Wizards czy Jazz-Memphis

Ty nie pamiętasz 90s (pytanie retoryczne) kiedy było po 2-3 kandydatów do finałów w obu konfach? przecież NBA jest teraz fchooi lepsza niż wtedy & jest fchooi więcej talentu, tak procentowo

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

7 minut temu, rw30 napisał(a):

Ty nie pamiętasz 90s (pytanie retoryczne) kiedy było po 2-3 kandydatów do finałów w obu konfach? przecież NBA jest teraz fchooi lepsza niż wtedy & jest fchooi więcej talentu, tak procentowo

Na górze jest lepsza - nie ma wątpliwości i tank jest normą tylko coś liga musi zrobic z czymś takim jak sadzanie 9 graczy na raz na wymyślone kontuzje 

Liga ma super produkt choćby przez play -in ale za to na dole zaczęły się jakieś potworki 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, Pepis21 napisał(a):

To jest największy mit, że dzisiaj mamy w c*** więcej talentu niż kiedyś. Po prostu przepisy pozwalają na inne granie i stąd to złudne wrażenie iż gracze są lepsi niż byli.

<gif z Hardenem>

Ktos komus kiedys bronil za 3 rzucac? 90% ligi bylo odpuszczane za lukiem i to mialo sens bo ziomki nie umieli rzucac

By sie dzisiaj tacy Knicks 92 94 zdziwili jakby nie mogli juz w 4 os stac w trumnie

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

7 minut temu, rw30 napisał(a):

Ktos komus kiedys bronil za 3 rzucac?

Ogólnie masz racje ale z tym niekoniecznie bo trenerzy w tamtych czasach uważali rzut za 3 jako ostatecznośc i gracze byli czasem karani sadzaniem na ławkę za spudłowany rzut za3..  Nawet jeszcze te 10-15 lat temu rzut za 3 był uzupełnieniem ale Curry zmienił lige i skokowo zaczęto więcej rzucać

1*e3ER9Q-FjFAwry4Zu9uGiQ.png

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

thank you mr obvious @ely3

15 minut temu, ely3 napisał(a):

gracze byli czasem karani sadzaniem na ławkę za spudłowany rzut za3.. 

bo nie umieli rzucać. Reggie Miller umiał i sadzany nie był, inni mogli też się nauczyć szybciej.

 

Curry nie zmienił ligi, był wybijającym się członkiem grupy rewolucyjnej, ale nie jej założycielem. Bez Curryego rewolucja nastąpiła by, czy w podobnym tempie, w wolniejszym czy szybszym? nie dowiemy się

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, rw30 napisał(a):

Ty nie pamiętasz 90s (pytanie retoryczne) kiedy było po 2-3 kandydatów do finałów w obu konfach? przecież NBA jest teraz fchooi lepsza niż wtedy & jest fchooi więcej talentu, tak procentowo

Tu też bym nie przesadzał - oczywiście były lata kiedy było tak jak mówisz ale z drugiej strony były lata gdzie tych b.dobrych drużyn było sporo czy to na początku dekady (np 91) czy pod koniec (vide 98).

teraz jest tak że 1/4 ligi ordynarnie wali w kule co powoduje że jest mnóstwo spotkań gdzie nie warto oglądać bo biegają jakieś no namy

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

16 minut temu, rw30 napisał(a):

bo nie umieli rzucać. Reggie Miller umiał i sadzany nie był, inni mogli też się nauczyć szybciej.

Jeszcze przed Reggim był inny wizjoner -rewolucjonista. Można rzec rozciągający środkowy żywcem przeniesiony w czasie z trzeciej dekady XXI wieku.

A jakim sprintem do obrony wracał.

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

przypomnij mi jakie to byly te dobre teamy w 91 czy 98, poza finalistami?  takie z realnymi szansami na misia?

 

14 minut temu, blackmagic napisał(a):

teraz jest tak że 1/4 ligi ordynarnie wali w kule co powoduje że jest mnóstwo spotkań gdzie nie warto oglądać bo biegają jakieś no namy

bodajże do 84 nie było loterii w ogóle tylko najgorszy zespół dostawał #1 pick. Wtedy to dopiero było tankowanie, ale nie opiszę szczegółów, bo mnie wtedy nie było na świecie. Kojarzę jednak ze starych książek że często o tym wspominano. A loteria miała właśnie być środkiem zaradczym na ordynarny tank, wyszło jak wyszło. Fakt że procentowo to była mniejsza cześć ligi bo do expansion w 88 były 23 teamy, więc tylko 7 było poza PO, ale być może te z końcówki PO też tankowały? nie wiem, wiem że Bulls bodajże w 86 weszli do PO bodajże z 30-52 (!!!!) i pod nieobecność MJa też było sporo rozkmin czy by nie poddać sezonu a MJ wrócił pod koniec na ostrym minute restriction którego trener bardzo przestrzegał i ni chooia nie dawał mu wchodzić nawet minutkę dłużej nawet w crunch gdy MJ go błagał.

Edytowane przez rw30
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, blackmagic napisał(a):

Tu też bym nie przesadzał - oczywiście były lata kiedy było tak jak mówisz ale z drugiej strony były lata gdzie tych b.dobrych drużyn było sporo czy to na początku dekady (np 91) czy pod koniec (vide 98).

Najciaśniej w czołówce to było raczej w połowie dekady gdy Jordan zrobił sobie przerwę. Rockets, Suns, Knicks, Magic, Pacers, Jazz, Spurs to byli realni contenderzy. Sonics '94 w sumie też, bo zrobili 63 wins a regural zakończyli bilansem 17-2 (wygrywając z Rockets, Suns, Spurs i Jazz). 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

7 minut temu, rw30 napisał(a):

przypomnij mi jakie to byly te dobre teamy w 91 czy 98, poza finalistami?  takie z realnymi szansami na misia?

 

bodajże do 84 nie było loterii w ogóle tylko najgorszy zespół dostawał #1 pick. Wtedy to dopiero było tankowanie, ale nie opiszę szczegółów, bo mnie wtedy nie było na świecie. Kojarzę jednak ze starych książek że często o tym wspominano. A loteria miała właśnie być środkiem zaradczym na ordynarny tank, wyszło jak wyszło. Fakt że procentowo to była mniejsza cześć ligi bo do expansion w 88 były 23 teamy, więc tylko 7 było poza PO, ale być może te z końcówki PO też tankowały? nie wiem, wiem że Bulls bodajże w 86 weszli do PO bodajże z 30-52 (!!!!)

91 - Detroit Boston Portland Utah?

philly miała fajny skład, sas też podobnie Houston. Ekipy z lat 80 dalej były jeszcze mocne a już świetnie grali ludzie którzy mieli zdominować lata 90. 

w 98 na zachodzie miałeś lakers i SAS 

plus sonics póki jeszcze vin baker nie był świniakiem 

na wschodzie było gorzej bo poza Indiana to w sumie wszyscy byli na 1 round exit 

A co do loterii - wtedy przede wszystkim uważano że mało kto od razu po drafcie jest świetny i przecież często te picki z pierwszych rund szły za przeciętnych graczy 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Pepis21 napisał(a):

To jest największy mit, że dzisiaj mamy w c*** więcej talentu niż kiedyś. Po prostu przepisy pozwalają na inne granie i stąd to złudne wrażenie iż gracze są lepsi niż byli.

Nie wiem co oznacza 'kiedyś', ale to nie jest mit, obecnie jest 6-7 razy więcej international graczy aniżeli 30 lat temu + kariery są dłuższe, oczywiście, że jest dużo więcej talentu.

90s były spoko, bo te top heavy teamy miały dobrą aurę, 80s musiały być turbo meh (chyba, że ktoś lubi super teamy), wczesne 00s z perspektywy czasu dosyć parodystyczne. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

25 minut temu, blackmagic napisał(a):

91 - Detroit Boston Portland Utah?

tylko Portland było tu faktycznie mocnym teamem, IThomas wrócił tuż przed PO po długiej kontuzji i grał w nich mega kiepsko (jak grał, bo opuścił w nich też kilka meczów, więc przypuszczam że w ogóle był nie w pełni), Bird po kontuzji pleców w 89 już nigdy nie wrócił do swojego poziomu (90-91 to nagorszy RS od rookie sezon z wyłączeniem tego z kontuzją), PO 91 też słabe w jego wykonaniu

Utah to nie wiem dokładnie i nie będę teraz nadrabiał i udawał że wiem, ale oni w tamtych czasach  to głównie byli zajęci zgarnianiem wpierdoli w 1st rd i okazjonalnie wchodzili do WCSF, nie wydaje mi się by w tamtych czasach byli wielce szanowano ekipo i poważnym contenderem

25 minut temu, blackmagic napisał(a):

philly miała fajny skład

meh, żaden poważny kontender, 44 38, brak dobrej obrony pod koszem

25 minut temu, blackmagic napisał(a):

w 98 na zachodzie miałeś lakers i SAS 

 

Eddie Jones & Van Excel byli tam drugimi opcjami, więc tak sobie, ale fchooi talentu to trzeba przyznać, Kobe jeszcze za młody chyba... a moshe on już był durgo opcjo? chyba to wtedy te airBalle z Utah, tak?   no, Shaq potrzebował w crunch mocnej 2 opcji

 

SAS - rookie sezon Duncana, jeszcze chyba nie wiadomo było kto jest tam 1 opcjo a kto drugo

ale summa summarum to to 98 mi się bardziej podoba niż 91  if you ask me : ) ale to bardziej talent wise niż na tamten moment, no bo można powiedzieć że potem 99-2005 (a nawet 10 jakby optymistycznie spojrzeć) to czasy panowania Spurs & Lakers na fundamentach z 98 : )    

Edytowane przez rw30
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

42 minuty temu, rw30 napisał(a):

Curry nie zmienił ligi, był wybijającym się członkiem grupy rewolucyjnej, ale nie jej założycielem. Bez Curryego rewolucja nastąpiła by, czy w podobnym tempie, w wolniejszym czy szybszym? nie dowiemy się

Największym wizjonerem był Don Nelson. Sporo było kpin z tych jego Mavs ale on po prostu wyprzedził swoje czasy. Jeżeli w early '00 zezwalałeś graczom (również tym z pozycji PF i C) na rzucanie tyle trójek to mogłeś być albo szaleńcem albo geniuszem. 

Taka ciekawostka - gdy Avery Johnson przejął Mavs po Nelsonie to znacznie ograniczył rzucanie trójek. W pierwszym sezonie Johnsona Mavs zajmowali dopiero 21 miejsce pod względem prób rzutów za trzy jednak udało im się dotrzeć do finałów więc taktyka była w sumie skuteczna. Rok później Mavs nadal rzucali mało trójek (14 miejsce w lidze) jednak zrobili 67 wins więc znowu plusik dla taktyki Johnsona. Jednak potem przyszło play-off z Golden State Warriors Dona Nelsona, którzy zmasakrowali ich właśnie trójkami. :) 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

5 godzin temu, rw30 napisał(a):

Ktos komus kiedys bronil za 3 rzucac? 90% ligi bylo odpuszczane za lukiem i to mialo sens bo ziomki nie umieli rzucac

A to tylko trójki się liczą? Pamiętaj, że linia rzutów za trzy w NBA pojawiła się dopiero w 1979r., w FIBA w 1984r. a w NCAA oficjalnie w 1986r. a to sporo zmienia. Do tego rzut za trzy w tamtych czasach trenerzy uważali za ryzykowny. Niemniej jednak byli zawodnicy, którzy umieli rzucać jak Bird, Elis, Tucker, Hodges, Miller, Ainge, Price, Kerr, Mullin, Hornacek, Armstrong, Scott, Smith. Z dużych miałeś Laimbeera, Perkinsa, Vandeweghe'a, Chambersa. W ABA byli Dampier, Keller, Jabali, Combs a nawet Rick Barry nie był takim złym strzelcem za trzy.

5 godzin temu, rw30 napisał(a):

By sie dzisiaj tacy Knicks 92 94 zdziwili jakby nie mogli juz w 4 os stac w trumnie

Tylko zasady wymuszały wtedy krycie każdy swego, więc tego. Fakt, nie było 3 sekund w obronie jeszcze.

5 godzin temu, rw30 napisał(a):

Curry nie zmienił ligi, był wybijającym się członkiem grupy rewolucyjnej, ale nie jej założycielem. Bez Curryego rewolucja nastąpiła by, czy w podobnym tempie, w wolniejszym czy szybszym? nie dowiemy się

Rewolucję zaczął Morey w Rockets gdy miał Hardena. Curry z Klay'em dołączyli.

4 godziny temu, BMeF napisał(a):

Nie wiem co oznacza 'kiedyś', ale to nie jest mit, obecnie jest 6-7 razy więcej international graczy aniżeli 30 lat temu

Na to też miało duży wpływ upadek ZSRR, zniesienie fikcyjnego statusu amatora oraz globalizacja NBA. Taki Oscar Schmidt wolał grać we Włoszech (za dużo lepsze pieniądze niż np. Schrempf), bo dzięki temu wciąż mógł grać w rep. Brazylii. Sabonis nawet post prime sporo pokazywał a co gdyby trafił w prime? Nawet my jako Polacy mogliśmy mieć Pstrokońskiego i Wichowskiego conajmniej na testach w NBA gdyby nie komuna.

Do tego szkolenie na świecie się rozwija podczas gdy w USA mam wrażenie się cofa, u nas się stawia bardziej na podstawy oraz drużynową grę a w USA idzie wszystko na indywidualizm plus jakieś popisy a'la Harlem Globetrotters a podstaw brak. 

4 godziny temu, BMeF napisał(a):

kariery są dłuższe

To bardziej zasługa medycyny niż talentu + Load Managmentu. Teraz mało kto gra 82 mecze i jeszcze chcą skrócenia sezonu. Kontuzje, które kiedyś kończyły albo mocno skracały kariery są leczone w pół roku.

4 godziny temu, BMeF napisał(a):

oczywiście, że jest dużo więcej talentu.

Nie, talentu jest tyle samo ile było. Zwyczajnie zasady są inne, styl gry jest inny, medycyna czy nawet technologia (sztywne obręcze vs uchylne) też są inne, ale talent to talent tylko jednemu przyszło grać w takich czasach, że dzisiaj jest uznawany za hydraulika a innemu w takich, że ma się go za goata.

Wrzuć LeBrona do lat 60'tych to będą mu gwizdane non stop kroki wraz z noszoną, wrzuć Cousy'ego do czasów obecnych to będzie miał problemy aby mijać rywali kozłując płaską ręką, z krokiem zerowym czy rzutem za trzy, który w jego czasach nie istniał. Każdy w swojej erze był talentem, ale jak ich zamienisz bez dostosowania to obaj będą bustami.

Pewnie widzieliście, ale polecam sobie przypomnieć i ogólnie zerknąć na cały kanał:

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

 

2 godziny temu, Pepis21 napisał(a):

Na to też miało duży wpływ upadek ZSRR, zniesienie fikcyjnego statusu amatora oraz globalizacja NBA. Taki Oscar Schmidt wolał grać we Włoszech (za dużo lepsze pieniądze niż np. Schrempf), bo dzięki temu wciąż mógł grać w rep. Brazylii. Sabonis nawet post prime sporo pokazywał a co gdyby trafił w prime? Nawet my jako Polacy mogliśmy mieć Pstrokońskiego i Wichowskiego conajmniej na testach w NBA gdyby nie komuna.

przyczyny nie maja znaczenia,   faktem jest ze  gracze zagraniczni zwiekszyli  pule talentu.

dodatkowo koszykowka kiedys byl mniej popularna co oznaczalo ze spora liczba potencjalnych zawodnikow majacych predyspozycje fizyczno -motoryczne wybieralo inne sporty, nie wspominajac o scoutingu i treningach , jakos nie chce mi sie wierzyc zeby marcin gortat w latach 60 zostal koszykarzem zaczynajac w wieku 18 lat kariere. 

Edytowane przez mistrzBeatka
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

6 godzin temu, Pepis21 napisał(a):

Nie, talentu jest tyle samo ile było. Zwyczajnie zasady są inne, styl gry jest inny, medycyna czy nawet technologia (sztywne obręcze vs uchylne) też są inne, ale talent to talent tylko jednemu przyszło grać w takich czasach, że dzisiaj jest uznawany za hydraulika a innemu w takich, że ma się go za goata.

niemożliwe, aby talentu było tyle samo, ponieważ pula dostępnym graczy jest obecnie dużo większa. w 90s jakieś 5% było international, a teraz około 30%. do drugiej połowy 80s NBA też była mało popularna, jeśli ktoś mógł, to wybierał inne sporty w USA i dopiero nastolatkowie wychowani na Jordanie zaczęli zmieniać kierunek, a więc liga od początku XXI zaczęła też być lepsza od tej strony.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Obecnie macie też więcej drużyn, rozszerzone składy, więc i miejsc jest więcej jak już chcecie tym tropem iść (ale to akurat może działać nawet na niekorzyść dzisiejszych czasów).

Błędnie zakładacie, że skoro jest większa pula zawodników to automatycznie jest więcej talentu zapominając, że większa pula oznacza też więcej papierosów.

5 godzin temu, mistrzBeatka napisał(a):

przyczyny nie maja znaczenia, faktem jest ze  gracze zagraniczni zwiększyli  pule talentu.

Zwiększyli, ale do tego mogło dojść znacznie wcześniej.

Edytowane przez Pepis21
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.