Skocz do zawartości

wydarzenia na świecie (poza polską oraz ukrainą)


lorak

Rekomendowane odpowiedzi

8 godzin temu, fluber napisał(a):

 

 

 

 

 @memento1984 Trump dostał hasło do konta białego domu na x? Czy już serio nie macie nikogo zdrowego na umyśle w administracji w trakcie wojny?

Ty mi zaraz napiszesz. Ja nie mam pojecia.

z perelek na onecie Pan Dudyk utrzymuje ze US deportuja urodzonych w US prosto na front!

 

https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/ice-deportowalo-dziesiatki-ukraincow-niektorzy-trafili-prosto-na-front/nm6g94k,79cfc278

Edytowane przez memento1984
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W dniu 26.03.2026 o 12:36, Pablo81 napisał(a):

Pamiętam, jaki podczas wyborów był tu zachwyt nad DT. A z grubsza miał ten sam przekaz. Co się zmieniło?

 

W dniu 6.11.2024 o 16:54, DRK napisał(a):

Mnie podoba się jego obietnica zakończenia wojny na Ukrainie w 24 godziny.

Rozwinąłbym uzasadnienie, ale nie wiem czy sens strzępić klawiaturę albowiem postawiłeś wysokie progi zaporowe, kto może odpowiadać ;) , a nie wiem czy wg Twej nomenklatury pod któryś przypadkiem nie podpadam :)

 

 

 

Pisząc o obietnicy zakończenia wojny w 24h nie sądziłem, że ktokolwiek potraktuje to poważnie. No, może ewentualnie jedynie ci, którzy wierzyli w podobne obietnice tego typu jak np 200 konkretów w 50 dni albo paliwo po 5,19. Ale tu na forum raczej takich brak.

Ciebie @Pablo81  o taką naiwność również nie posądzam. To, że posłużyłeś się moim cytatem składam bardziej na karb tego, że poświęciłeś (jak sam byłeś uprzejmy obwieścić) na szukanie przykładów ledwie minutę. W związku z tym nie zdążył Ci załączyć się detektor ironii.

Przy czym, nie wypieram się, w tamtych wyborach prezydenckich w USA bardziej na rękę było dla mnie zwycięstwo Trumpa. Z bardzo prostego, koniunkturalnego powodu. Wygrana Harris powodowała, że ambasador USA w Polsce będzie pociągał za sznurki, aby wygrał warszawski tęczowy Rafał. Z kolei przy zwycięstwie Trumpa nowy ambasador USA będzie tak samo pociągał sznurki, aby wygrał gdański boxer Karol. Ja w drugich turach zawsze za mniejszym złem.

Do niczego więcej Trump nie był mi potrzebny :)

I aby ostatecznie rozwiać Twoje wątpliwości. Swoje zdanie o zachwytach nad wyborem Trumpa przez co niektórych jasno wyraziłem w polskim wątku politycznym. Post, podobnie jak ten, który przytoczyleś z 6 listopada 2024. W minutę do znalezienia ;)

 

 

 

 

 

 

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

52 minuty temu, fluber napisał(a):

 

Nikt nie ma pojęcia co się dzieje w waszym cyrku. 

Nikt. Prawie nikt tego tez nie sledzi z taka zacietoscia jak Ty.

to jest taka grupa kilku mln ludzi ktorzy siedza w jednej albo drugiej bance i sobie wroza z socjal-fusow.

@fluber

loading, loading i co, masz juz apke? 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

ONZ uchwaliła kuriozalną rezolucję w sprawie niewolnictwa.[1] Polska, podobnie jak większość krajów europejskich wstrzymała się od głosu. Szkoda, powinna głosować przeciw. Odwagi na to starczyło USA, Izraelowi i Argentynie. Ale zaraz, zaraz, dlaczego przeciw? Czyżbym popierał niewolnictwo? Nic z tych rzeczy. Natomiast ci co głosowali za, najwyraźniej tak, skoro głosowali za stwierdzeniem, że: „niewolnictwo i handel niewolnikami są zbrodnią przeciwko ludzkości i zawsze powinny nią być, ZWŁASZCZA transatlantycki handel niewolnikami”. Podkreślenie moje.
Przypomnę, że niecały rok temu pisałem o wynikach najnowszych badań na temat uprowadzeń ludzi przez tatarskich i tureckich łowców niewolników, z których wynikało, iż z terenów Rzeczpospolitej Obojga Narodów, oraz Rosji uprowadzono ponad 5 milionów ludzi.[2] Co? Oni gorsi bo Słowianie? No to transsaharyjski handel niewolnikami też dotyczył czarnych, trwał znacznie dłużej (pół roku temu wrzucałem namiary na magisterkę o największym powstaniu niewolników w historii – rebelii Zanj, czyli buncie czarnych niewolników Kalifatu Islamskiego w dzisiejszym Iraku, w latach 869–883[3]) i pochłonął znacznie więcej ofiar niż handel transatlantycki.
Tak, kolejny fragment tej rezolucji jest kolejnym kłamstwem: „XV wiek” NIE „był przełomowym początkiem wyjątkowej i mrocznej historii pojmania, przymusowego transportu i rasowego zniewolenia”.
„Podczas wczesnego arabskiego podboju Afryki Północnej w roku 46 AH [„po hidżrze” – czas liczony wg kalendarza islamskiego (księżycowego) zapoczątkowanego ucieczką Mahometa do Medyny] (666–[66]7 n.e.), Okba bin Nafi zajął Waddan, jedną z oaz Giofra, gdzie centralny szlak saharyjski prowadzi do Fezzanu, i nałożył na to miejsce daninę w wysokości 360 niewolników. Następnie udał się do stolicy Fezzanu, Germy, żądając tego samego podatku. Po zajęciu wszystkich osad Fezzanu, w końcu (według IX-wiecznego egipskiego historyka Ibn Abd-al-Hakama) dotarł na południe aż do oaz Kawar, dwie trzecie drogi do jeziora Czad, i ponownie nałożył standardową daninę w wysokości 360 niewolników.” pisze John Wright w książce „The Trans-Saharan Slave Trade” (s.19).
Pierwsze znane powstanie niewolników miało miejsce 24 lata później: „Powstanie 70/689-690. — Pierwsze powstanie miało miejsce za rządów Halida Mus'aba b. al-Zubayra (gubernatora Iraku z ramienia Umajjadów). W przeważającej mierze angażowało ono niewielkie grupy dokonujące grabieży i miało niewielkie znaczenie. Armia rządowa z łatwością je rozbiła, ścinając głowy pojmanym jeńcom i wieszając ich ciała na szubienicy. F. al-Samir, opisując to powstanie, zwraca uwagę, że w tym wczesnym okresie Zanjowie [czarni niewolnicy] żyli już w przerażających warunkach bytowych.
Powstanie 75/694. — Drugie powstanie wydaje się być ważniejsze i, przede wszystkim, lepiej przygotowane. Zanjowie mieli przywódcę, Lwa Zanjów, a władze musiały przeprowadzić dwie operacje, aby ich stłumić. To powstanie było bardziej skomplikowane niż pierwsze, ale mamy na jego temat bardzo mało informacji.” – pisze Alexandre Popovic w „The Revolt of African Slaves in Iraq in the 3rd/9th Century” (s. 22-23).
ANI też „przez 400 lat handel zniewolonymi Afrykańczykami i rasowe zniewolenie mienia Afrykańczyków, którzy zostali siłą pojmani, przekształcili się w towar i przetransportowali miliony afrykańskich mężczyzn, kobiet i dzieci,” NIE „stanowił największej przymusowej migracji w historii i jeden z najdłużej trwających systemów zorganizowanej masowej eksploatacji człowieka w udokumentowanej historii, w wyniku której miliony osób ginęły podczas pojmania, przetrzymywania i handlu przez oceany” bo niewolnictwo islamskie trwało 13 wieków, a gdzieniegdzie jeszcze się nie skończyło (przypominam chociażby post o procederze „wahaya”[4], jeszcze na starej stronie pisałem o niewolnictwie w Mauretanii, tu parę linków[5]), zaś liczba ofiar bywa określana nawet na 80 milionów. To liczba raczej przesadzona, ale badacze są zazwyczaj zgodni, że ofiar było więcej niż w przypadku handlu transatlantyckiego (kwestia o ile więcej).
Co więcej, o ile ogólnie nie jestem zwolennikiem licytowania która zbrodnia była gorsza, to jak już ktoś zaczyna gadać, że zwłaszcza coś jest zbrodnią (większą od innych), to nie pozostaje nic innego jak zdementować kłamstwo. Bo jeżeli już ktoś się upiera, żeby stopniować i „zwłaszczać”, to oba wymienione niewolnictwa były gorsze.
Po pierwsze muzułmanie mieli zwyczaj poddawania niewolników podobnemu zabiegowi „medycznemu” co większość właścicieli kotów. Kastracji. Przy czym warunki przeprowadzenia tego zabiegu mocno odbiegały od standardów współczesnego gabinetu weterynaryjnego i szanse na śmierć wskutek powikłań były całkiem spore. Warto zauważyć, że sposób przeprowadzenia tego „zabiegu” różnił się w zależności od koloru skóry pacjenta. Białych traktowano „jak kotka”, tylko mniej „higienicznie”. Bernard Lewis, nieżyjący już historyk świata islamu określał sposób kastracji czarnych eufemizmem „równo z brzuchem”. Tak, usuwano nie tylko jądra, ale również członka.
Jeszcze na początku XIX wieku w jednym tylko Abu Tig w Dolnym Egipcie kastrowano rocznie 100-200 czarnoskórych niewolników w wieku 8-10 lat (za B. Lewis „Race and Slavery in the Middle East. An Historical Enquiry”).
Z kolei w przypadku ofiar czambułów trzeba pamiętać po pierwsze główną destynacją męskiego towaru były galery. A różnica między napędem galery przykutym na stałe do wiosła a żywym „przyrządem do zbierania bawełny” polega po pierwsze na warunkach bytowych, a w konsekwencji także długości życia, oraz jego końcem. Zużyty napęd mógł po prostu wylecieć za burtę. Albo pójść na dno razem z „miejscem pracy” do którego był przykuty. Po drugie każda kobieta miała zapewniony gwałt. Każda. Jak była młoda, to jako dziewica mogła pójść za lepszą cenę, więc ten „przywilej” pozostawał kupcowi. Ale inne ordyńcy gwałcili gdy tylko znaleźli się poza zasięgiem ewentualnego pościgu.
Zresztą w niewolnictwie transsaharyjskim też głównie chodziło o niewolnictwo seksualne. „Handel atlantycki sprowadzał średnio około dwóch mężczyzn na jedną kobietę. Wśród czarnych niewolników którymi handlowano w islamie na przestrzeni wieków przypadały mniej więcej dwie kobiety na każdego mężczyznę.” – pisze Ronald Segal w książce „Islams Black Slaves. The Other Black Diaspora” (s. 4)
Jest jeszcze jedno niewolnictwo gorsze od transatlantyckiego. Janczarzy. Greckie i słowiańskie dzieci porywane w młodym wieku, którym prano mózgi i wymazywano tożsamość, a potem wysyłano na śmierć w imię imperialnych interesów Osmanów (a czasem ich religijnych jazd, o czym też pisałem w odniesieniu do dżihadystycznego kontekstu bitwy pod Wiedniem[6]).
Charakterystyczne jest, że za wspomnianą rezolucją głosowali właśnie potomkowie sprawców tamtych rodzajów niewolnictwa: kraje arabskie i Turcja. Oraz oczywiście ci, którzy tych niewolników sprzedawali. Bo wiecie, to wcale nie wyglądało tak, jak sobie niektórzy wyobrażają, że przypływa statek, załoga wysiada i łapie w siatki tubylców w spódniczkach z trawy.
Nie. W Afryce istniały normalne państwa, królestwa i sułtanaty. Owszem, o trochę innej organizacji społecznej niż europejskie czy azjatyckie i o niższym poziomie zaawansowania technologicznego, ale istniały. I o tą technologię się głównie rozchodziło. Jak dany król podbijał sąsiednie królestwo, to sprzedawał w niewolę jego elity za europejską broń, której używał do podbicia kolejnego.
„Kolonialne porty handlowe Zatoki Gwinejskiej były zaledwie niewielkimi wysepkami niepewnej europejskiej kontroli nad olbrzymim terytorium Afryki Zachodniej i Środkowej, gdzie toczyły się potężne, skomplikowane polityczne i militarne konflikty wielkich armii i dobrze zorganizowanych państw (na przykład państwo Asante, od asa nit, „ponieważ wojna”, w 1780 roku posiadało osiemdziesięciotysięczną armię, której połowa wyposażona była w broń palną). Europejczycy napędzali te konflikty (dostarczali broń, tworzyli popyt za niewolników), ale w żadnym wypadku ich nie kontrolowali; kolonialne przedsięwzięcia ekonomiczne zależały zaś bezpośrednio od polityki państw afrykańskich i utrzymywania z nimi dobrych stosunków. W pewnym sensie bunty wybuchające w XVIII wieku w Indiach Zachodnich były zatem przedłużeniem konfliktów afrykańskich – wyszkoleni w nich żołnierze afrykańscy, który w efekcie konfliktów zbrojnych (napędzanych między innymi, lecz niewyłącznie handlem niewolniczym) trafiali w niewolę, próbowali w geograficznie odległym miejscu z tejże niewoli się wyzwolić.
[...]
Apongo (afrykańskie imię Wagera) w latach 40. był ważnym przywódcą wojskowym na Złotym Wybrzeżu, prowadził transakcje handlowe i utrzymywał kontakty z przywództwem brytyjskiego fortu na wybrzeżu. Zapewne w wyniku przegranego starcia w afrykańskiej wojnie trafił do niewoli i został sprzedany do pracy na jamajskiej plantacji.”[7]
Nie szukacie ofiar transatlantyckiego handlu niewolnikami w Afryce. Tam są potomkowie jego współsprawców. Owszem, potomkowie niewolników też, ale wewnątrzafrykańskiego niewolnictwa, bo to był nie tylko „towar eksportowy”.
„Na długo przed przybyciem Europejczyków, Igbo zniewalali innych Igbo jako karę za przestępstwa, w celu spłaty długów i jako jeńców wojennych. Praktyka ta różniła się od niewolnictwa w Ameryce: niewolnikom pozwalano swobodnie poruszać się po swoich społecznościach i posiadać własność, ale czasami składano ich w ofierze podczas ceremonii religijnych lub grzebano żywcem ze swoimi panami, aby służyli im w życiu pozagrobowym.” – pisze nigeryjska pisarka Adaobi Tricia Nwaubani, prawnuczka afrykańskiego handlarza niewolnikami i przytacza rozmowę ze swoim ojcem:
„’Nie wstydzisz się tego, co zrobił?’ – zapytałam.
‘Nigdy nie będę się go wstydził’ – powiedział zirytowany. ‘Dlaczego miałbym się go wstydzić? Jego interesy były wtedy legalne. Wszyscy go szanowali’. Mój ojciec jest prawnikiem i aktywistą na rzecz praw człowieka, który poświęcił większość życia na walkę z nadużyciami władzy w południowo-wschodniej Nigerii. Czasami musiał uciekać z naszego domu, aby uniknąć aresztowania. Ale jego duma z rodziny była niezachwiana. ‘Nie każdy mógł zdobyć się na odwagę, by zostać handlarzem niewolników’ – powiedział. ‘Trzeba było mieć w sobie trochę śmiałości’.
Mojemu ojcu udało się przekazać mi nie tylko historie [pradziadka] Nwaubaniego Ogogo, ale także dumę z jego życia. W czasach szkolnych, gdy przyjaciółka pytała o znaczenie mojego nazwiska, opowiadałam jej historię zamiast tłumaczenia. Jednak w ciągu ostatniej dekady odczuwałam narastający niepokój. Afrykańscy intelektualiści często obwiniają Zachód za handel niewolnikami, ale wiedziałam, że biali handlarze nie byliby w stanie załadować swoich statków bez pomocy Afrykanów, takich jak mój pradziadek. Czytałam argumenty za wypłatą reparacji potomkom amerykańskich niewolników i zastanawiałam się, czy ktoś wkrótce będzie oczekiwał, że moja rodzina wniesie swój wkład. Inni członkowie mojego pokolenia odczuwali podobny niepokój. Mój kuzyn Chidi, który dorastał w Anglii, miał dwanaście lat, kiedy odwiedził Nigerię i zapytał naszego wujka o znaczenie naszego nazwiska. Był zszokowany, gdy dowiedział się o historii naszej rodziny i niechętnie dzielił się nią ze swoimi brytyjskimi przyjaciółmi. Moja kuzynka Chioma, lekarka z Lagos, powiedziała mi, że czuje udrękę, oglądając filmy o niewolnictwie. ‘Płaczę, płaczę i proszę Boga o przebaczenie naszym przodkom’ – powiedziała.
[...]
Potomkowie wyzwolonych niewolników w południowej Nigerii, zwani ohu , wciąż borykają się ze znacznym piętnem. Kultura Igbo zabrania im poślubiania osób urodzonych na wolności i odmawia im tradycyjnych tytułów przywódczych, takich jak Eze i Ozo . ( Osu , kasta niedotykalnych wywodząca się od niewolników, którzy służyli w świątyniach, spotyka się z jeszcze poważniejszymi prześladowaniami).”[8]
W innym artykule pisze: „Niesprawiedliwe byłoby oceniać człowieka z XIX wieku na podstawie zasad XXI wieku.
Gdybyśmy oceniali dawnych mieszkańców Afryki według dzisiejszych standardów, musielibyśmy przedstawić większość naszych bohaterów jako złoczyńców, pozbawiając się tym samym prawa do pełnego oddawania czci tym, na których nie wpłynęła ideologia Zachodu.”[9]
Kto jeszcze głosował za? Np. Rosja. O ile zrównywanie przez „ludowe onuce Rosji” pańszczyzny w Rzeczpospolitej z niewolnictwem jest totalną brednią (zainteresowanych odsyłam chociażby do prac i wystąpień profesora Mateusza Wyżgi, który nie tylko zajmuje się tym naukowo, ale jeszcze jest chłopem „z dziada pradziada” – nie tylko ma chłopskie pochodzenie, ale urodził i wychował się na wiosce, pracował w polu od małego i oprócz kariery akademickiej zdążył nawet być sołtysem swojej „wichury”[10]), o tyle pańszczyzna rosyjska jak najbardziej miała z nim wiele wspólnego.
Od głosu wstrzymał się Oman. Być może przebłysk przyzwoitości. „Wśród 500 niewolników odkrytych w pałacu sułtana Omanu po jego obaleniu w 1970 roku byli niemi i cierpiący na paraliż szyi, ponieważ pod groźbą bicia zakazano im kiedykolwiek mówić lub podnosić wzrok z ziemi.” - pisze John Alembillah Azumah w książce „The Legacy of Arab Islam In Africa. A Quest for Inter religious Dialogue”.
Natomiast „nasza” rezolucja cztery razy pisze, że niewolnictwo transatlantyckie było „najcięższą” zbrodnią. Nie jedną z najcięższych. Najcięższą. W tym taki passus w którym rezolucja: „1. Jednoznacznie potępia handel afrykańskimi niewolnikami i rasowe niewolnictwo Afrykańczyków, niewolnictwo i transatlantycki handel niewolnikami jako najbardziej nieludzką i trwałą niesprawiedliwość wobec ludzkości;
2. Uznaje handel afrykańskimi niewolnikami i rasowe niewolnictwo Afrykanów za najcięższą zbrodnię przeciwko ludzkości;
3. Podkreśla, że handel afrykańskimi niewolnikami i rasowe niewolnictwo Afrykanów są najcięższą zbrodnią przeciwko ludzkości.”
Nie wiem co było rasowego w sprzedawaniu czarnych Afrykanów przez czarnych Afrykanów, ale czy kogoś jeszcze dziwi, że Izrael był przeciw? Jak napisałem jestem przeciwny stopniowaniu zbrodni i krzywd, ale jak się ktoś na to upiera, to planowa zagłada 6 milionów ludzi poprzedzona blisko dwoma tysiącami lat prześladowań i masowych mordów jest znacznie cięższą. A skoro jak wspomniałem przeciw były także USA, to nadmienię, że wymordowanie mieszkańców dwóch miast żeby się pochwalić nową bombką też mam za cięższą (jak komuś się wydaje, że te bomby były potrzebne to odsyłam chociażby do tego wywiadu z Michałem Piegzikiem, najlepszym w Polsce specjalistą od II wojny światowej na Pacyfiku[11]).
Na koniec dorzucę jeszcze tłumaczenie (automatycznym translatorem) francuskiego artykułu Marie-Claude Barbier Mosimann zatytułowanego „Arabsko-muzułmański handel niewolnikami jest celowo pomijany w narracjach o niewolnictwie”[12]:
<<W 2004 roku książka historyka Oliviera Pétré-Grenouilleau pt. „ The Slave Trades” (Handel niewolnikami) wywołała spore kontrowersje. Autor argumentował, że istnieje nie jeden, a trzy rodzaje handlu niewolnikami: atlantycki, arabsko-muzułmański oraz wewnątrzafrykański, który napędzał dwa pozostałe.
Książka ta została opublikowana trzy lata po uchwaleniu w 2001 roku ustawy Taubira, która uznała jedynie zachodni handel niewolnikami za zbrodnię przeciwko ludzkości, czyniąc „białych ludzi” jedynymi sprawcami. Ponieważ nie dało się zaprzeczyć jego istnieniu, Pétré-Grenouilleau został oskarżony o tworzenie hierarchii wśród handlu niewolnikami w celu zminimalizowania odpowiedzialności Zachodu, ponieważ przytoczone przez niego liczby (odpowiednio 11, 17 i 14 milionów) wskazywały, że transatlantycki handel niewolnikami był najmniej śmiercionośny.
Kontrowersje nasiliły się, gdy w 2005 roku oświadczył w Le Monde[a] , że „ biały rasistowski stereotyp — cywilizowany Zachód kontra czarni dzikusy — został zastąpiony równie zniekształconym obrazem tylko białych katów kontra tylko czarne ofiary ”. Następnie został pozwany za „publiczne zniesławienie rasowe”, a grupa osób z Gujany Francuskiej, Reunion, Mahon i Francuskich Indii Zachodnich wniosła przeciwko niemu pozew cywilny do Sądu Najwyższego w Paryżu. Utworzono kolektyw 600 historyków, aby bronić wolności badaczy, podkreślając rygor pracy i ostrzegając przed wybiórczą interpretacją przeszłości. Pozew został wycofany.
Należy zauważyć, że kontrowersje koncentrowały się na zaangażowaniu Afrykanów w handel niewolnikami, ponieważ kilka grup etnicznych służyło jako dostawcy dla handlarzy niewolnikami. W 2005 roku Jacques Chirac postanowił, że 10 maja, dzień uchwalenia ustawy Taubiry, będzie odtąd obchodzony jako „dzień pamięci o handlu niewolnikami, niewolnictwie i jego zniesieniu”. Ten osobliwy amnezjak zrzucił winę wyłącznie na białych. Rok później, w przededniu obchodów, Christiane Taubira, zapytana przez dziennikarza „L’ Express” o swoje milczenie w kwestii handlu niewolnikami na Wschodzie, oświadczyła, że lepiej nie wspominać o arabsko-muzułmańskim handlu niewolnikami, aby „młodzi Arabowie” „nie ponosili pełnego ciężaru spuścizny arabskich występków ”. Innymi słowy, poza protekcjonalną pogardą tej uwagi, stawka teraźniejszości uzasadnia tę amnezję dotyczącą pamięci historycznej.
Podczas gdy zachodni handel niewolnikami trwał trzy stulecia, arabsko-muzułmański handel niewolnikami obejmował trzynaście wieków. Od początków islamu w VII wieku rozprzestrzenił się on na cały Maghreb, skąd wyruszały karawany, przemierzając Saharę, by sprowadzić czarnych niewolników z wybrzeża subsaharyjskiego. Timbuktu było centrum tego handlu, który podupadł u szczytu zachodniego handlu niewolnikami, by następnie odrodzić się z nową energią po jego zniesieniu w Europie. Wraz z ekspansją Imperium Osmańskiego w Afryce Północnej, handel niewolnikami i samo niewolnictwo nadal kwitły, a miasta takie jak Algier, Tunis i Trypolis oferowały duże rynki niewolników, zaopatrywane przez najazdy lądowe i morskie, gdy piraci berberyjscy wyruszali z tych miast, by rabować chrześcijańskich niewolników na północnych wybrzeżach Morza Śródziemnego.
Arabsko-muzułmański handel niewolnikami obejmował praktycznie całą Afrykę na północ od Zambezi, dzieląc się na kilka odłamów: transsaharyjski, sahelski, nilotycki i najmniej znany — zanzibarski handel niewolnikami, który doprowadził do wyniszczenia całego regionu jezior Zanzibaru.
To pierwsi brytyjscy odkrywcy odkryli go podczas wypraw sponsorowanych przez Królewskie Towarzystwo Geograficzne, których celem było zmapowanie wnętrza Afryki i odkrycie tajemnicy źródeł Nilu – geograficznego Świętego Graala epoki wiktoriańskiej. W tamtym czasie, około 1850 roku, obecność Europejczyków na kontynencie afrykańskim praktycznie nie istniała, poza Kolonią Przylądkową, różnymi portugalskimi, brytyjskimi i francuskimi enklawami o różnej wielkości oraz kilkoma nadmorskimi faktoriami handlowymi. Mapy północno-wschodniej Afryki kończyły się w Chartumie, a wnętrze Afryki pozostawało w dużej mierze nieznane.
Najważniejszą zagraniczną obecnością terytorialną było Imperium Osmańskie, które okupowało cały Magreb, z wyjątkiem Maroka, a także rozległe terytorium wzdłuż Nilu. Niewolnictwo było istotnym elementem gospodarki i społeczeństwa osmańskiego.
To relacje brytyjskich odkrywców ujawniły istnienie zanzibarskiego handlu niewolnikami. Pierwsi dwaj, John Hanning Speke i Richard Burton, wyruszyli z Zanzibaru i odkryli prosperujące miasto handlowe, z wystawnymi domami i pałacami, ale także skrajnie niehigieniczne, z ciałami zwierząt i niewolników leżącymi na ulicach i na brzegu. Szczycił się dużym targiem niewolników – założonym w 1811 roku – którego widok wstrząsnął Speke'em ze względu na skrajne okrucieństwo, w jakim traktowano niewolników. Na targu mężczyźni i kobiety paradowali nago; kobiety poddawano wszelkiego rodzaju inwazyjnym badaniom fizycznym. Dla mężczyzn dodatkową torturą było przywiązywanie do drzewa pośrodku placu i chłostanie gałęziami ciernistego krzewu, aby sprawdzić ich odporność na ból. Aż do zamknięcia w 1873 roku Zanzibar pozostawał sercem wschodniego handlu niewolnikami.
Od 1830 roku zapotrzebowanie na niewolników wzrosło, aby dostarczać Zachodowi kość słoniową, która stała się modna, a zwłaszcza wspierać rozwój uprawy goździków. W rezultacie arabscy handlarze – którzy do tej pory pozyskiwali niewolników od niektórych afrykańskich grup etnicznych – postanowili sami organizować duże wyprawy karawanowe w głąb kraju.
Kiedy Speke i Burton przybyli, na około 300 000 mieszkańców było 200 000 niewolników, co stanowiło dwie trzecie populacji. Warunki życia na plantacjach były tak ciężkie, że szacuje się, iż co roku umierało 30% niewolników, których trzeba było zastąpić[c].
Speke i Burton odkryli zanzibarski system logistyczny, który opierał się na stacjach przekaźnikowych utworzonych w celu zaopatrywania karawan oraz przechowywania kości słoniowej i niewolników przywożonych z okolicznych najazdów.
Po powrocie w 1863 roku Speke bezskutecznie próbował przekonać rząd brytyjski do interwencji w regionie, ponieważ, jak pisał, biorąc pod uwagę przemoc wojen plemiennych i najazdy arabsko-muzułmańskie, Afrykanie wkrótce zostaną „zmieceni z powierzchni ziemi” przez handel niewolnikami.
Rok później prośbę tę ponowił, bez powodzenia, David Livingstone, lekarz i misjonarz, najsłynniejszy z brytyjskich odkrywców epoki wiktoriańskiej i pierwszy, który rozpoznał skalę arabsko-muzułmańskiego handlu niewolnikami w Afryce, i poświęcił swoje życie jego wykorzenieniu. Zaproponował dwa rozwiązania: ewangelizację i legalny handel, otwierając w ten sposób wnętrze kontynentu na szlaki handlowe i misje chrześcijańskie.
W tym celu zbadał region jeziora Malawi, na północ od rzeki Zambezi, i ku swojemu przerażeniu odkrył, że jezioro jest poprzecinane dhowami załadowanymi niewolnikami zmierzającymi ku wybrzeżu, a wiele wiosek było usianych „szkieletami i gnijącymi zwłokami”, śladami śmiercionośnych napadów na niewolników. Podczas swojej kolejnej wyprawy, dalej na północ, dzień po dniu znajdował martwych niewolników, „zastrzelonych, zadźganych lub zagłodzonych na śmierć z widłami u szyi”.
15 lipca 1871 roku przebywał w Nyangwe, na północny wschód od jeziora Tanganika, i był świadkiem planowanej masakry całej wioski, mającej na celu skłonienie Afrykanów do „współpracy” z oprawcami. Kiedy dotarł na Zachód, jego relacja („list z Nyangwe”) wywołała tak wielkie poruszenie, że przyczyniła się do zwiększenia świadomości Zachodu na temat spustoszeń, jakie niósł arabsko-muzułmański handel niewolnikami, bardziej niż wszystkie wcześniejsze wysiłki. [Tu jest 3-częściowy artykuł o Livingstionie i handlu niewolnikami.[13]]
To właśnie Stanley, dziennikarz „New York Herald”, po odnalezieniu Livingstone’a – od którego nie było żadnych wieści przez pięć lat – rozpoczął walkę z handlem niewolnikami w zachodnich gazetach i po śmierci odkrywcy podjął walkę z niewolnictwem.
Na koniec zacytujmy fragment z dziennika Verneya Camerona, który w 1873 roku poprowadził wyprawę ratunkową do Livingstone’a: „Przemierzanie ruin tak wielu opuszczonych wiosek było nieopisanie smutne. Gdzie są ci, którzy je zbudowali i uprawiali okoliczne pola? Ścigani jako niewolnicy, masakrowani […] Afryka się wykrwawia, jej populacja jest codziennie dziesiątkowana przez handel niewolnikami i wojny wewnętrzne .”
Wniosek, jaki można wyciągnąć ze wszystkich tych relacji (tutaj podsumowanych bardzo krótko), to nieubłagany napływ arabsko-muzułmańskich handlarzy do Afryki Wschodniej od 1850 roku, którego następstwem było wyludnienie regionów, przez które przemierzali. Wyraźnie ilustrują one obserwację Pétré-Grenouilleau: „W XIX wieku , podczas gdy atlantycki handel niewolnikami stopniowo zanikał, wschodni handel niewolnikami osiągnął znaczne rozmiary, przyciągając od 4,5 do 6,2 miliona ludzi z kontynentalnej Czarnej Afryki”. Aby sprostać rosnącemu popytowi, arabscy, suahilijscy lub zislamizowani handlarze afrykańscy nie tylko otwierali szlaki w głąb lądu, ale także tworzyli stacje, stałe lub tymczasowe, w kraju, aby przechowywać i gromadzić jak najwięcej „nagrody” przed jej przywiezieniem na wybrzeże […]. Ten scenariusz doprowadził do grabieży całych regionów, najpierw aż do Wielkich Jezior, a następnie znacznie dalej, przy czym rzeka Kongo stanowiła jeden z głównych szlaków penetracji .
Publikacja wszystkich tych relacji z wypraw zainspirowała, począwszy od 1875 roku, szereg inicjatyw, nie ze strony polityków, lecz wielu kościołów: anglikanie i nonkonformiści postanowili działać na rzecz ochrony Afrykanów i utworzyli misje – Szkoci nad jeziorem Malawi już w 1875 roku, a Biali Ojcowie kardynała Lavigerie nad jeziorem Tanganika od 1878 roku. Stanley przyczynił się do przybycia misjonarzy do Bugandy. Choć początkowo misje walczyły z handlem niewolnikami, należy przyznać, że to kolonizacja tak naprawdę zahamowała exodus z regionu Wielkich Jezior.
Na koniec, warto byłoby podać daty, które pozwoliłyby umiejscowić w szerszym kontekście grzechy przypisywane wyłącznie białym mężczyznom: niewolnictwo i kolonializm. Nie chodzi tu bynajmniej o usprawiedliwienie mieszkańców Zachodu, ale o wykazanie, że nie ma historycznego uzasadnienia dla obarczania ich winą za nieszczęścia Afryki.
Zachodni handel niewolnikami, wierzchołek góry lodowej, trwał niecałe 3 wieki: rozpoczął się pod koniec XV wieku dla Portugalczyków, ale znacznie później dla Francji, ponieważ pierwszy statek z niewolnikami, „ Union” , opuścił Nantes w 1707 roku. Zakończył się wiek później dla Francji, która, podobnie jak większość innych krajów europejskich, zniosła handel po Kongresie Wiedeńskim w 1815 roku. Arabsko-muzułmański handel niewolnikami w Afryce trwał jednak 13 wieków. Senegalski antropolog Tidiane N’Diane określił go mianem „ukrytego ludobójstwa”, pisząc: „Chociaż nie ma tu miejsca na grozę ani monopol na okrucieństwo, można argumentować [...], że handel niewolnikami i wyprawy wojenne prowokowane przez muzułmańskich Arabów były dla Czarnej Afryki i przez całe wieki o wiele bardziej niszczycielskie niż atlantycki handel niewolnikami”.
Imperium Osmańskie najechało cały Maghreb – z wyjątkiem Maroka – począwszy od 1517 roku i upadło pod koniec I wojny światowej, co stanowiło cztery wieki okupacji terytoriów Afryki Północnej. Z kolei europejska kolonizacja Afryki była bardzo krótkim epizodem w historii kontynentu. Rozpoczęła się ona tak naprawdę po 1885 roku od „wyścigu o Afrykę”, będącego konsekwencją konferencji berlińskiej, na której mocarstwa zachodnie ustaliły zasady podziału kontynentu i utorowały drogę kolonizacji. Ponieważ większość krajów uzyskała niepodległość około lat 60. XX wieku, europejska kolonizacja Afryki trwała, w większości krajów, maksymalnie 80 lat. Warto na koniec zauważyć, że niewolnictwo zostało zniesione w Wielkiej Brytanii w 1833 roku, a we Francji w 1848 roku, podczas gdy wiele krajów islamskich poszło w ich ślady, przynajmniej teoretycznie, dopiero pod koniec XX wieku. Jak powiedział algierski antropolog Malek Chebel, „niewolnictwo w krajach islamu” jest „szanowanym tabu”.
Jak możemy nadal akceptować fakt, że tylko biali mężczyźni są określani mianem właścicieli niewolników i kolonizatorów? Czy powinniśmy zgodzić się z N’Diane, że pewna forma braterstwa religijnego w islamie doprowadziła do wymazania przez Afrykanów pamięci o wiekach niewolnictwa?
[a] Handel niewolnikami: zniekształcenia historii, Le Monde , 5 marca 2005 r .
L' Express , 4 maja 2006.
[c] Uważa się, że to okrucieństwo pozostawiło po sobie spuściznę nienawiści, która wybuchła po uzyskaniu przez wyspę niepodległości pod koniec 1963 roku. Zanzibar stał się wówczas monarchią konstytucyjną rządzoną przez sułtana, ale rząd został obalony miesiąc później, a proklamowano republikę ludową. Zginęło kilka tysięcy Arabów, od 5000 do 12 000 Zanzibarczyków pochodzenia arabskiego oraz cywile indyjscy; tysiące kolejnych zostało uwięzionych i wypędzonych, a ich majątek skonfiskowany. https://nataniatravel.com/.../the-slave-market-zanzibar...>>
[10] Przede wszystkim książki „Chłopstwo. Historia bez krawata”, oraz artykuły takie jak:
- „Podmiotowość chłopstwa staropolskiego”
- „Poddaństwo jako mechanizm rynku pracy w Rzeczypospolitej przedrozbiorowej”
- „Elastyczność pogranicza społecznego. Chłopstwo i szlachta w Rzeczypospolitej przedrozbiorowej”
- miażdżąca recenzja „Ludowej historii” Leszczyńskiego
Oraz wykładów, czy wywiadów:
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

chyba stąd wzięte https://www.facebook.com/RewolucjaRojavy/posts/pfbid02SfHrchy8bVgXt76HVfjDmN7y15W9CyyGCT5fK8biQvo8rjzPiVL9J1d1xLCHtfcBl?__cft__[0]=AZbZwuarW2fg6dbzkggctlxwfk1A9HRJQO5r2ktImbLADVDsf5Okxst3-bXunp3TZjnPL9g5WMlZa5zNaKkulq-3LkYOq6j0YetQMo1mCOqjMrvwBGmc1mrbUatxAkivDgxZ-fNcgrfYYmeBITQG1DtRn2nXP2jM0cqijDhS5wG3Ow&__tn__=%2CO%2CP-R

i warto poczytać komentarze, bo niektóre punktują naciągnięcia autora, np:

Cytat

W skrócie: jak już ma się misję prostowania przekłamań, to warto nie wprowadzać własnych: Europejczycy w basenie Morza Śródziemnego również kupowali i sprzedawali niewolników, również europejskich. Papież Paweł III (skądinąd dobrze wspominany z racji bulli Sublimus Deus) explicite wspierał handel niewolnikami w Rzymie i potępiał wspomaganie ucieczek rzymskich niewolników.

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

9 minut temu, lorak napisał(a):

Co do zasady to Paweł 3 był przeciwny niewolnictwu w takim kontekście jakim je powszechnie rozumiemy. "Niewolnicy", których ucieczki potępiał to byli muzułmanie pojmani jako jeńcy wojenni w wojnach między Europą a Muzułmanami 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

11 minut temu, lorak napisał(a):
Cytat

W skrócie: jak już ma się misję prostowania przekłamań, to warto nie wprowadzać własnych: Europejczycy w basenie Morza Śródziemnego również kupowali i sprzedawali niewolników, również europejskich. Papież Paweł III (skądinąd dobrze wspominany z racji bulli Sublimus Deus) explicite wspierał handel niewolnikami w Rzymie i potępiał wspomaganie ucieczek rzymskich niewolników.

 

Podasz skalę tego niewolnictwa, byśmy się mogli odnieść?

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, fluber napisał(a):

Co do zasady to Paweł 3 był przeciwny niewolnictwu w takim kontekście jakim je powszechnie rozumiemy. "Niewolnicy", których ucieczki potępiał to byli muzułmanie pojmani jako jeńcy wojenni w wojnach między Europą a Muzułmanami 

Czyli co ok czy nie ok?

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Teraz, agresywnychomik napisał(a):

Czyli co ok czy nie ok?

 

Wtedy Kościół uważał, że jeńców wojennych w wojnie sprawiedliwej można wykorzystywać do pracy. 

Potępiali kupowanie niewolników, sprowadzanie ich z innych krajów itd.

Czy to znaczy, że uważali iż niewolnictwo jest ok? Moim zdaniem nie 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, agresywnychomik napisał(a):

Czyli co ok czy nie ok?

 

Generalnie jak to zawsze bywa w historii ludzkości, były różne klasy, kasty i przypadki.

Słowo niewolnik w historii jednej społeczności, a co dopiero na tle różnych kultur w różnych wiekach na różnych kontynentach.

Niewolnikiem był Liwiusz. Jednak zostanie pojmany jako wszechstronnie wykształcony potomek elit kultury uznawanej za wysoką i zostanie w związku z tym uznany statusu niewolnika nie równa się byciu jakiemuś bezimiennemu Galowi, który po 5 latach wyniszczającej pracy w kamieniołomie skończył przy pierwszym zasłabnięciu z głodu i wymęczenia w bezimiennym grobie.

Ale patrząc w kategoriach nie przypadków, ale liczb i skali, to niewolnictwo w Rzymie XVI wieku miało marginalne znaczenie i było o dosłownie rzędy niższe od omawianych wcześniej przypadków.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

7 minut temu, fluber napisał(a):

Wtedy Kościół uważał, że jeńców wojennych w wojnie sprawiedliwej można wykorzystywać do pracy. 

Potępiali kupowanie niewolników, sprowadzanie ich z innych krajów itd.

Czy to znaczy, że uważali iż niewolnictwo jest ok? Moim zdaniem nie 

Zadajmy pytanie inaczej jak to oceniasz z perspektywy czasu?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

31 minut temu, fluber napisał(a):

Co do zasady to Paweł 3 był przeciwny niewolnictwu w takim kontekście jakim je powszechnie rozumiemy. "Niewolnicy", których ucieczki potępiał to byli muzułmanie pojmani jako jeńcy wojenni w wojnach między Europą a Muzułmanami 

smutne, że tak relatywizujesz to ludzkie cierpnie. fakty są takie, że ci ludzie byli zniewoleni i handlowano nimi na rynkach w rzymie jako żywym towarem, co papież popierał. ten jego dekret również wprost używał słowa niewolnik.

36 minut temu, RappaR napisał(a):

Podasz skalę tego niewolnictwa, byśmy się mogli odnieść?

przecież wiesz jaka była skala i nie mam zamiaru tego porównywać, bo to byłby ten sam błąd, który popełniono przy tej rezolucji ONZ (więc w sumie używasz argumentu, który sam krytykujesz ; ]). nie powinno się wywyższać jednej tragedii nad inną z powodu skali czy czegokolwiek. niewolnictwo w każdym kontekście jest złe i właściwie każdy naród się tym parał (również polacy maczali swoje ręce w handlu słowianiami, bo przecież to był jeden z filarów gospodarki piastów*). co w sumie pokazuje, że problem jest w samych ludziach, a nie w jakimś narodzie czy religii.

* taka ciekawostka - z czasem uznano, że efektywniejsze jest przywiązanie człowieka do ziemi i tak powstali chłopi ; ] co też pokazuje, że to nie tyle moralność ewoluowała, co świadomość ekonomiczna. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

8 minut temu, lorak napisał(a):

przecież wiesz jaka była skala i nie mam zamiaru tego porównywać, bo to byłby ten sam błąd, który popełniono przy tej rezolucji ONZ (więc w sumie używasz argumentu, który sam krytykujesz ; ]).

Możesz wyjaśnić w jaki sposób używam argumentu, który krytykuję? 
Jak dla mnie za bardzo nie rozumiesz słów, których używasz. 

 

9 minut temu, lorak napisał(a):

nie powinno się wywyższać jednej tragedii nad inną z powodu skali czy czegokolwiek

Oczywiście, że się powinno. Potrącenie kogoś autem na przejściu dla pieszych także jest tragedią, ale nie będę zrównywał mojego cierpienia z wymordowaniem miliona ludzi w Rwandzie. 

 

10 minut temu, lorak napisał(a):

niewolnictwo w każdym kontekście jest złe

Ale nie w każdym równie złe. Naprawdę istnieje gradacja rodzajów niewolnictwa i losów niewolników. 

11 minut temu, agresywnychomik napisał(a):

Z Tobą nie gadam xD

Nie dawno nie czytałeś. W tym tempie jeszcze się zakochasz 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.