Skocz do zawartości

WAKACJE A COVID podróże w 2021 roku


ignazz

Rekomendowane odpowiedzi

29 minut temu, agresywnychomik napisał(a):

Są dużo ładniejsze/fajniejsze/równie stare/starsze miasta/miejsca w Hiszpanii od Madrytu daj znać jak odwiedzisz, ocena będzie coś jak Paryż podczas olimpiady vs Paryż normalnie :)

 

Byłem w Paryżu z ex normalnie w grudniu i było też przepięknie 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, RappaR napisał(a):

Madryt zdecydowanie najładniejsze miasto w Hiszpanii 

A co widziałeś w Hiszpanii ? Bo dla mnie to nie jest nawet TOP5. Sevilla, Salamanca czy Toledo sa ładniejsze choć chyba żadnego z nich bym nie odwiedzał w lipcu

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

4 godziny temu, RappaR napisał(a):

Madryt zdecydowanie najładniejsze miasto w Hiszpanii 

To chyba w Madrycie tylko byłeś :). Ale na pewno największe i jest co tam robić. Ale jeśli chodzi o lato to lepsza Barcelona zdecydowanie. Jest morze, sa zabytki, jest zabawa. Jeśli chodzi ogólnie o klimatyczność to polecam Sewillę. Jak ktoś lubi arabskie zabytki to Grenada i Codroba. Generalnie Andaluzja jest świetna le raczej nie na lato. W lecie to północne wybrzeże, góry Pireneje z Dolina Ordessy lub "Picos de Europa" z miejscowościami Potes Pontes. Na północy  w Galicji Santiago de Compostela trzeba koniecznie odwiedzić. W lato na pewno do Kastilli bym sie nei wybierał chociaż zabytki tam wspaniałe: Segowia, Leon, Toledo, Madrid.

Edytowane przez marceli73
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Mnie Madryt rozczarował mimo że kulinarnie jest tam wiele topowych knajp. Z drugiej strony rotacja sprawia że wszystko krąży i wiedza robi się po 3-5 letnim cyklu czasem całkowicie nieprzydatna. Towarzysko na pewno Madryt się broni a pałac królewski i zestaw muzealny zacny. Mimo wszystko przypomina mi to trochę Warszawę taka trochę centralnie położona obok „niczego” na płaskiej równinie. 
Jeżeli to wypad samolotem i wjazd na 2-3 dni w knajpy to oczywiście spełni swoje zadanie. A że są inne miejsca bardziej kompaktowe bardziej historyczne i mające po sąsiedzku fajne atrakcje extra w tym góry lub morze lub oba łącznie. ;) korporacji zapewne najwięcej ale czy atrakcji lub niezwykłego klimatu?

jednak te pozostałości kultury arabskiej w dobrym tego słowa znaczeniu kusza bardziej  

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, ignazz napisał(a):

Mimo wszystko przypomina mi to trochę Warszawę taka trochę centralnie położona obok „niczego” na płaskiej równinie. 

Zaczynam mieć wątpliwości czy Ty na pewno tam byłeś? Madryt leży na płaskiej równinie? Od kiedy? Okolice faliste. Dużo wzmeiseiń. Samo miasto leży dosć wysoko . 

I nie wiem co rozumiesz jako niczego i co rozumiesz jako obok ale samo Toledo jest 50 km od Madrytu a Segovia jakieś 60 od granic

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

To może inaczej. 
Jeżeli zwiedzasz południe Hiszpanii jako punkt startu to przebijanie się do Madrytu samochodem z mojej perspektywy choć potrzebne bo chciałem Madryt zwiedzić przypomniało mi dojazd dosyć nudny i czasochłonny. I w tym kontekście „poświęcając” alternatywy ostatecznie mnie sam Madryt rozczarował. 
Ale mam świadomość że lecąc samolotem tylko tam miałbym możliwe że inne odczucia. 
W Madrycie byłem tylko dwa razy ale uwierz mi że byłem ;) 

Toledo mnie zachwyciło. Ale tu przyznam że jadąc z Toledo do Madrytu nie zatrybilem ze aż tak blisko jest. Droga mi się dłużyła. 

I możliwe że przez to pojawiło się pierwsze porównanie z Warszawą. Przez system gęstniejącego nudnego dojazdu. 
Ale sam środek tzn miasto rozczarowało mnie także.  Prado zaskoczyło in plus ale na centrum miasta jakoś inaczej się nastawiłem. 

Dużo lepsze wrażenie robi Lizbona. Bez porównania moim zdaniem. 
( Ale tu już za bardzo odchodzimy od porównania samej Hiszpanii ). 

Jako fan kolarstwa na pewno masz inną wrażliwość wzniesień których ja przez nudny dojazd autostradowy ( samochód lub autokar) nie zanotowałem. 

34 minuty temu, ely3 napisał(a):

ale samo Toledo jest 50 km od Madrytu a Segovia jakieś 60 od granic

Jechałem trasą teraz sprawdziłem 93 km. Ale to nadal nie tłumaczy mojego odczucia jakby wokół Madrytu w promieniu 100km nic nie było. 

I wiem że mogę urazić miłośników Mazowsza ale bardzo podobne uczucie. 

Zanim wyjeżdżając z Warszawy trafisz na coś ciekawego mijają wieki ;) chyba że ktoś jest fanem zalewu Zegrzyńskiego lub Kampinosu 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

51 minut temu, ignazz napisał(a):

To może inaczej. 
Jeżeli zwiedzasz południe Hiszpanii jako punkt startu to przebijanie się do Madrytu samochodem z mojej perspektywy choć potrzebne bo chciałem Madryt zwiedzić przypomniało mi dojazd dosyć nudny i czasochłonny. I w tym kontekście „poświęcając” alternatywy ostatecznie mnie sam Madryt rozczarował. 
Ale mam świadomość że lecąc samolotem tylko tam miałbym możliwe że inne odczucia. 
W Madrycie byłem tylko dwa razy ale uwierz mi że byłem ;) 

Toledo mnie zachwyciło. Ale tu przyznam że jadąc z Toledo do Madrytu nie zatrybilem ze aż tak blisko jest. Droga mi się dłużyła. 

I możliwe że przez to pojawiło się pierwsze porównanie z Warszawą. Przez system gęstniejącego nudnego dojazdu. 
Ale sam środek tzn miasto rozczarowało mnie także.  Prado zaskoczyło in plus ale na centrum miasta jakoś inaczej się nastawiłem. 

Dużo lepsze wrażenie robi Lizbona. Bez porównania moim zdaniem. 
( Ale tu już za bardzo odchodzimy od porównania samej Hiszpanii ). 

Jako fan kolarstwa na pewno masz inną wrażliwość wzniesień których ja przez nudny dojazd autostradowy ( samochód lub autokar) nie zanotowałem. 

Jechałem trasą teraz sprawdziłem 93 km. Ale to nadal nie tłumaczy mojego odczucia jakby wokół Madrytu w promieniu 100km nic nie było. 

I wiem że mogę urazić miłośników Mazowsza ale bardzo podobne uczucie. 

Zanim wyjeżdżając z Warszawy trafisz na coś ciekawego mijają wieki ;) chyba że ktoś jest fanem zalewu Zegrzyńskiego lub Kampinosu 

Ja miałem podobne odczucie, pustynia.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W dniu 9.07.2026 o 14:52, RappaR napisał(a):

Madryt zdecydowanie najładniejsze miasto w Hiszpanii 

daj znać czy podtrzymujesz tę ocenę jak już odwiedzisz Sevillę & Valencię. I Grenadę

Edytowane przez rw30
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W dniu 13.07.2026 o 23:54, rw30 napisał(a):

daj znać czy podtrzymujesz tę ocenę jak już odwiedzisz Sevillę & Valencię. I Grenadę

Mnie najbardziej urzekła Sewilla. Valencja tez bardzo ładna ale zwiedzałem ja bardzo pobieżnie bo wybrałem się tam na mecze reprezentacji Polski siatkówki które grali z Hiszpanami w lidze światowej. Jeden w Walencji a drugi w Castello de la Plana. Nigdy nie zapomnę mojej rozmowy z kumplami z Instytutu przed meczem gdy to omawialiśmy jak ulubionym sportem w Polsce jest siatkówka i jaka fajna mamy reprezentację. Oni mi na to że ich reprezentacja siatkówki to trzecia liga światowa. Po czym pojechałem na mecze a nasi wdupili dwa razy. Już na samej rozgrzewce straciłem wiarę jak widziałem Stelmacha na podaniu gdy kilka razy dostał piłka w twarz przy wystawianiu. Pełna koncentracja :). Po powrocie ostro mnie pytali ile Hiszpania przegrała bo nawet nie znali wyniku :). Ale wstyd mi siatkarze zrobili. Od tamtej pory nigdy nikomu nie mowie ze to nasz sport narodowy.

Edytowane przez marceli73
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

5 godzin temu, marceli73 napisał(a):

Mnie najbardziej urzekła Sewilla. Valencja tez bardzo ładna ale zwiedzałem ja bardzo pobieżnie bo wybrałem się tam na mecze reprezentacji Polski siatkówki które grali z Hiszpanami w lidze światowej. Jeden w Walencji a drugi w Castello de la Plana. Nigdy nie zapomnę mojej rozmowy z kumplami z Instytutu przed meczem gdy to omawialiśmy jak ulubionym sportem w Polsce jest siatkówka i jaka fajna mamy reprezentację. Oni mi na to że ich reprezentacja siatkówki to trzecia liga światowa. Po czym pojechałem na mecze a nasi wdupili dwa razy. Już na samej rozgrzewce straciłem wiarę jak widziałem Stelmacha na podaniu gdy kilka razy dostał piłka w twarz przy wystawianiu. Pełna koncentracja :). Po powrocie ostro mnie pytali ile Hiszpania przegrała bo nawet nie znali wyniku :). Ale wstyd mi siatkarze zrobili. Od tamtej pory nigdy nikomu nie mowie ze to nasz sport narodowy.

Przy czym nominalnie popularność obu sportów w obu krajach taka sama

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 4 tygodnie później...
3 godziny temu, fluber napisał(a):

mój odpowiednik (to samo stanowisko, doświadczenie i rola w projekcie) zarabia 350 tysięcy złotych netto rocznie pensji zasadniczej. Ludzie, którzy odpadają z uczelni, idą do najlepszych firm do przemysłu. Świeżo zatrudniony doktor dostaje 250 koła gołej pensji rocznie i... 1,5 miliona złotych na badania do wydania wedle uznania

Z ciekawości pokazywał Ci umowy? Bo to co piszesz o pensjach, to raczej wiedziałeś wcześniej. Jak ściągają kogoś z know-how albo doświadczonych projektantów/technologów, to jest w ogóle kosmos.

Mój znajomy - w Polsce był wykładowcą na uczelni, biotechnologiem, miał swoje know how opatentowane i 2 spinoffy ale brakowało mu środków na komercializację, dom pod Warszawą w kredycie, 2 auta w leasingu, 2 kawalerki po babciach wynajmowane, myślę tak z 400-500 tys rocznie wyciągał, dzieciaki w prywatnej szkole międzynarodowej, żona w branży beauty - niby nie jest źle, ale cytuję "ciągle ledwo łączył koniec z końcem". Któregoś dnia dostał propozycje i... skorzystał, gdzie najbardziej na komercjalizacji mu zależało, bo już ze 2 patenty poszły w pizdu jak polska uczelnia go "wsparła w komercjalizacji". Mówił - w US nie mam gwarancji, muszę o wszystko zawalczyć, a tu już był zmęczony ciągłym gonieniem i jak pojechał podobnie jak Ty na m-c czy 2, to stwierdził - a czemu nie? ;)

Ofertę dostał na takim poziomie:

Zalety:

1. Luksusowy dom z basenem w atrakcyjnej willowej dzielnicy i obsługą.

2. ok. 500K$ rocznie podstawy (ale pewnie większe kwoty też chodzą) + premie, ale oczekiwali chyba prowadzenia wykładów na uczelni.

3. Udziały w spółce przy wdrożeniu technologii, on ma opcje zależne od efektów ale nie mają problemu, żeby ktoś miał nawet 49%.

4. Zapewnienie 100% środków na realizacje B+R + Wdrożenie.

5. Samochód prywatny + służbowy z kierowcą (jako fan motoryzacji zapamiętałem BYD Seal + Sealion, ale gdyby chciał Mercedesa czy BMW też by dostał)

6. Full opieka zdrowotna VIP + ochrona (niestety nie jeśli chcesz...).

7. Najlepsze szkoły dla dzieci (do wyboru m.in. Dulwich, Concordia, ISB, Wellington - tak ze 2-3 półki wyżej niż w Wawie miały) + gwarancja studiów płatnych międzynarodowych (nawet MIT, Stanford, Oxford wchodzą w rachubę, tylko nie mogą mieć wyników gorszych niz... itp.). Dzieci jak dorosną nie są związane z Chinami, mogą niby zamieszkać gdzie chcą.

8. Propozycje dla małżonki, ale nie pamiętam co jej proponowali.

Wady:

1. Związany jesteś z państwem i służbami od startu. Opiekują się Tobą, ale jak masz słabsza psychę albo bardzo cenisz "wolność",  to z czasem niektórym to siada na głowie. Ja pamiętam jak miałem "ochronę" WSI w projekcie jednym, to dopiero pod koniec projektu jako tako się oswoiłem z tym i stwierdziłem, że chyba nie chcę więcej...

2. Full kontrola Twoich finansów - nie kupisz sobie domu w Toscanii bo tak chcesz... zapytaj, poproś, może wyrażą zgodę, a może kupią z Tobą na spółkę ;D

3. Rygorystyczne podejście do nadzoru - na początku mówił, że b.trudno jest załapać co wolno powiedzieć a co... nie. 

 

Ktoś powie, że miał całkiem spoko w Polsce, ale jego najbardziej bolał taki brak poczucia sprawczości, a w końcu robił wszystko, żeby ulepszyć ludziom życie ;)

Poszedłbyś @fluber na takie coś? 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

@dannygd umowy rzecz jasna nie pokazywał, ale nie wiem czemu miałby kłamać (choć o dodatkach nie chciał za bardzo gadać). W necie jakieś kwoty latają, ale usłyszeć to od bezpośredniego zatrudnionego to inna kwestia.

Nie poszedłbym na to niezależnie od kasy, ale nie ze względów systemowych czy światopoglądowych (tu mam totalny luz) tylko patriotycznych. Polska to moje miejsce na ziemi. Wyjazdy są spoko, ale nie na stałe. Chyba nie mam aż tak dużych potrzeb jak Twój kolega.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

6 godzin temu, dannygd napisał(a):

Z ciekawości pokazywał Ci umowy? Bo to co piszesz o pensjach, to raczej wiedziałeś wcześniej. Jak ściągają kogoś z know-how albo doświadczonych projektantów/technologów, to jest w ogóle kosmos.

Mój znajomy - w Polsce był wykładowcą na uczelni, biotechnologiem, miał swoje know how opatentowane i 2 spinoffy ale brakowało mu środków na komercializację, dom pod Warszawą w kredycie, 2 auta w leasingu, 2 kawalerki po babciach wynajmowane, myślę tak z 400-500 tys rocznie wyciągał, dzieciaki w prywatnej szkole międzynarodowej, żona w branży beauty - niby nie jest źle, ale cytuję "ciągle ledwo łączył koniec z końcem". Któregoś dnia dostał propozycje i... skorzystał, gdzie najbardziej na komercjalizacji mu zależało, bo już ze 2 patenty poszły w pizdu jak polska uczelnia go "wsparła w komercjalizacji". Mówił - w US nie mam gwarancji, muszę o wszystko zawalczyć, a tu już był zmęczony ciągłym gonieniem i jak pojechał podobnie jak Ty na m-c czy 2, to stwierdził - a czemu nie? ;)

Ofertę dostał na takim poziomie:

Zalety:

1. Luksusowy dom z basenem w atrakcyjnej willowej dzielnicy i obsługą.

2. ok. 500K$ rocznie podstawy (ale pewnie większe kwoty też chodzą) + premie, ale oczekiwali chyba prowadzenia wykładów na uczelni.

3. Udziały w spółce przy wdrożeniu technologii, on ma opcje zależne od efektów ale nie mają problemu, żeby ktoś miał nawet 49%.

4. Zapewnienie 100% środków na realizacje B+R + Wdrożenie.

5. Samochód prywatny + służbowy z kierowcą (jako fan motoryzacji zapamiętałem BYD Seal + Sealion, ale gdyby chciał Mercedesa czy BMW też by dostał)

6. Full opieka zdrowotna VIP + ochrona (niestety nie jeśli chcesz...).

7. Najlepsze szkoły dla dzieci (do wyboru m.in. Dulwich, Concordia, ISB, Wellington - tak ze 2-3 półki wyżej niż w Wawie miały) + gwarancja studiów płatnych międzynarodowych (nawet MIT, Stanford, Oxford wchodzą w rachubę, tylko nie mogą mieć wyników gorszych niz... itp.). Dzieci jak dorosną nie są związane z Chinami, mogą niby zamieszkać gdzie chcą.

8. Propozycje dla małżonki, ale nie pamiętam co jej proponowali.

Wady:

1. Związany jesteś z państwem i służbami od startu. Opiekują się Tobą, ale jak masz słabsza psychę albo bardzo cenisz "wolność",  to z czasem niektórym to siada na głowie. Ja pamiętam jak miałem "ochronę" WSI w projekcie jednym, to dopiero pod koniec projektu jako tako się oswoiłem z tym i stwierdziłem, że chyba nie chcę więcej...

2. Full kontrola Twoich finansów - nie kupisz sobie domu w Toscanii bo tak chcesz... zapytaj, poproś, może wyrażą zgodę, a może kupią z Tobą na spółkę ;D

3. Rygorystyczne podejście do nadzoru - na początku mówił, że b.trudno jest załapać co wolno powiedzieć a co... nie. 

 

Ktoś powie, że miał całkiem spoko w Polsce, ale jego najbardziej bolał taki brak poczucia sprawczości, a w końcu robił wszystko, żeby ulepszyć ludziom życie ;)

Poszedłbyś @fluber na takie coś? 

ja widzialem na wlasne oczy jak oni wylapywali takich wlasnych naukowcow na kosmiczne zarobki. szli totalnie na mase byleby mial slad w CV ze pracowal w US, czasem opowiadali jak pudrowali swoje CV. na moje, maaasa przecietniakow ktorzy nie wyrozniali sie absolutnie niczym poza tym ze sie zaczepili gdzies na uczelni/osrodku. PI's podobnie, goscie ktorzy mieli noz na gardle, slabe badania i brak srodkow za moment. nie wiem czy przypomne sobie jakiegos "wybitnego" (pozdro Stano) ale kierunki/uni gdzie ladowali to nie mialem pojecia ze wogole istnialy. wiekszosc to uwazalo ze maja 0 (zero) zaufania dla partii (tfu) komunistycznej i w zyciu by nie zdecydowali sie na powrot.

Japonia = Niemcy

Chiny = Polska

w punkt! 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

8 godzin temu, fluber napisał(a):

umowy rzecz jasna nie pokazywał, ale nie wiem czemu miałby kłamać (choć o dodatkach nie chciał za bardzo gadać). W necie jakieś kwoty latają, ale usłyszeć to od bezpośredniego zatrudnionego to inna kwestia.

Nie miałem tego na mysli, bardziej mi właśnie chodziło, czy widziałeś jakim "kosztem" te fajne warunki są obwarowane u lokalersów, bo zapisy dla zewnętrznych to widziałem.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.