Skocz do zawartości

LeBron vs Jordan - tak na poważnie


BMF

Ignorując pierścienie i zespołowe osiągnięcia, lepszy był  

188 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Ignorując pierścienie i zespołowe osiągnięcia, lepszy był



Rekomendowane odpowiedzi

24 minuty temu, BMeF napisał(a):

Nom, ale pisałeś a) o większej genetycznej przewadze; b) rewolucji w koszykówce, a on 1) dalej byłby historycznym unikatem pod względem atletyzmu i skillsetu; 2) dostosowałby się do rewolucji w koszykówce, bo to już era modern NBA skillsów, gdzie dostosowywali się gorsi gracze od niego. 

uważasz że a i b wyklucza się z 1 i 2? bo widzę to tak, ze jeśli w 90s miał impact +10 (przykładowo) i zdecydowanie odstawał od reszty, to teraz miałby +9, czy +8 (bo a i b), czyli nadal w gronie MVP, ale co roku 1-2 graczy byłoby na tym samym poziomie, czasem pewnie ktoś lepszy.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, lorak napisał(a):

uważasz że a i b wyklucza się z 1 i 2? bo widzę to tak, ze jeśli w 90s miał impact +10 (przykładowo) i zdecydowanie odstawał od reszty, to teraz miałby +9, czy +8 (bo a i b), czyli nadal w gronie MVP, ale co roku 1-2 graczy byłoby na tym samym poziomie, czasem pewnie ktoś lepszy.

Ciężko to oszacować i to trochę semantyczna dyskusja - ale zasadniczo uważam, że Jordan dalej byłby Jordanem, tylko jego optyka byłaby inna. Bo np. uważam, że LeBron to ten sam tier jako zawodnik, po prostu inne (lepsze) czasy, więc wygrał trochę mniej. Ale nie ma co przesadzać w drugą stronę: od 80s topowi gracze mieli już 'współczesny' skillset, a np. 25-letni Jordan wygrywający MVP ponad prime Magikiem i Birdem to kosmos.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, BMeF napisał(a):

zasadniczo uważam, że Jordan dalej byłby Jordanem, tylko jego optyka byłaby inna. Bo np. uważam, że LeBron to ten sam tier jako zawodnik, po prostu inne (lepsze) czasy, więc wygrał trochę mniej.

dobrze rozumiem, że z tego wynika, iż Jordan w lepszych czasach wygrałby mniej? bo jesli tak, to o tym właśnie mówię ; ]

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

16 godzin temu, lorak napisał(a):

dobrze rozumiem, że z tego wynika, iż Jordan w lepszych czasach wygrałby mniej? bo jesli tak, to o tym właśnie mówię ; ]

Tak, co najwyżej trochę różnimy się w identyfikowaniu przyczyn. Dość powiedzieć, że 22-letni Wemby cyferkowo może we WCF zanotować większą wygraną serię niż Jordan kiedykolwiek, zresztą tak samo SGA w drugą stronę. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W dniu 24.05.2026 o 18:56, BMeF napisał(a):

Jak chcemy analizować jego karierę, to raczej np. w kontekście tego, że okres drugiego 3peatu jest pewnie przereklamowany, bo tam jego boxscore-produkcja była tylko 'świetna', a ogrywanie Malone'a w finałach przy podobnym supportcie to żadna cezura dla graczy z ~top8 alltime, bo jak wyżej - czy nie oczekiwalibyśmy tego samego np. od Bryanta? No chyba byśmy oczekiwali.

Tamten Malone pokonał Shaqa, Hakeema i Duncana z Robinsonem (żaden z nich nie był wtedy w peaku ale jednak prezentowali poziom All NBA First Team). 

Jordan w 96' i '97 miał bardzo mocne supporty ale ten z 98' był w miarę mocny tylko w playoff. W regular najwięcej meczów zagrali Ron Harper, 37-letni Dennis Rodman, Scott Burell, Toni Kukoc, Jud Buechler i Randy Brown (Pippen, Kerr i Longley opuścili sporo spotkań). Nie wiem ilu graczy z takim składem zrobiłoby 62 wins (LeBron tyle zrobił z gorszym supportem ale był wtedy w peaku). 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Życie_to_mem napisał(a):

Jordan w 96' i '97 miał bardzo mocne supporty ale ten z 98' był w miarę mocny tylko w playoff. W regular najwięcej meczów zagrali Ron Harper, 37-letni Dennis Rodman, Scott Burell, Toni Kukoc, Jud Buechler i Randy Brown (Pippen, Kerr i Longley opuścili sporo spotkań). Nie wiem ilu graczy z takim składem zrobiłoby 62 wins (LeBron tyle zrobił z gorszym supportem ale był wtedy w peaku). 

W playoffach Pacers prowadzili w G7 w czwartej kwarcie w ECF i do klepnięcia było Chicago, ostatecznie przegrali -5 tamten mecz (i 4-22 ofensywną zbiórkę ;] ), ale wtedy większość teamów była rok po prime (Ewing, Hakeem się już rozlecieli, Stockton jako roles) albo rok-dwa przed (rookie Duncan, Lakers przed Philem). 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, BMeF napisał(a):

W playoffach Pacers prowadzili w G7 w czwartej kwarcie w ECF i do klepnięcia było Chicago, ostatecznie przegrali -5 tamten mecz (i 4-22 ofensywną zbiórkę ;] ), ale wtedy większość teamów była rok po prime (Ewing, Hakeem się już rozlecieli, Stockton jako roles) albo rok-dwa przed (rookie Duncan, Lakers przed Philem). 

Pacers to była całkiem mocna ekipa - solidni pod koszem, dobry spacing, bardzo dobra obrona, głębia składu (Jalen Rose i Antonio Davis w wielu ekipach byliby starterami, Travis Best też miał dobre wejścia z ławki) + elitarny coaching (duo Bird-Carlisle). 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

58 minut temu, Życie_to_mem napisał(a):

Pacers to była całkiem mocna ekipa - solidni pod koszem, dobry spacing, bardzo dobra obrona, głębia składu (Jalen Rose i Antonio Davis w wielu ekipach byliby starterami, Travis Best też miał dobre wejścia z ławki) + elitarny coaching (duo Bird-Carlisle). 

Grali w 90s musieli być złamasami ;)

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Takie tam granie...

 

5 godzin temu, RappaR napisał(a):

Yup. Elitarny team ci Pacers. Tacy OKC z tego sezonu by dostali przez nich rozwaleni 4-0 w serii 

Za każdym razem jak czytam takie wpisy to nie mogę się nadziwić, dlaczego pojawia się całkowity brak zrozumienia dla podstawowej kwestii, że nie da się tak porównywać ekip, bo po pierwsze były budowane pod inne czasy, po drugie i najważniejsze, nikt nie wie jak dany zawodnik by wyglądał w określonej metodzie treningowej. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wiadomo. LBJ w reżimie treningowym lat 80tych byłby podstarzałym staruszkiem z brzuszkiem o wyglądzie Czarnego Larrego Birda i masa dzisiejszego Dumarsa. 

Miałby rowerek w salonie i pedałując patrzyłby na półki z VHS. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, tankathon napisał(a):

Za każdym razem jak czytam takie wpisy to nie mogę się nadziwić, dlaczego pojawia się całkowity brak zrozumienia dla podstawowej kwestii, że nie da się tak porównywać ekip, bo po pierwsze były budowane pod inne czasy, po drugie i najważniejsze, nikt nie wie jak dany zawodnik by wyglądał w określonej metodzie treningowej. 

Czyli uważasz, że Jordan nie jest lepszy od Lebrona, bo nie jesteś w stanie ich porównać ze sobą?

3 godziny temu, tankathon napisał(a):

Takie tam granie...

 

 

Jedni wrzucają kompilacje, inni całe mecze :)

Jak wolisz kompilacje:

 

 

https://www.youtube.com/shorts/3EnuT5Y0SbE

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, RappaR napisał(a):

Czyli uważasz, że Jordan nie jest lepszy od Lebrona, bo nie jesteś w stanie ich porównać ze sobą?

Co do zasady uważam, że pisanie o GOAT w kontekście koszykówki jest od czapy, w piłce nożnej faktycznie taki Messi jednym czy drugim genialnym zrywem może dać wygraną, a w koszykówce nawet dominowanie przez trzy kwarty+20 punktami może gówno dać finalnie. Co do samej rywalizacji, jeśli już koniecznie takowa musi byc, między Jordanem i LBJ temat jest dla mnie prosty, jeden i drugi miał topowe ekipy, i każdy według umiejętności poprowadził swoje zespoły do takich a nie innych wyników. Jeśli zespół dociera do finału NBA to znaczy, że lider miał obok siebie ludzi, którzy udowodnili swoją dominację w danym sezonie. Nikt, ani Jordan ani LBJ nie dotarł w pojedynkę do finału, dlatego zawsze mnie śmieszyła narracja usprawiedliwiająca LBJ choćby w kontekście finałów 2007. Nie chce mi się powtarzać argumentów, które wielokrotnie wybrzmiały, ale gra się by wygrywać i zdobywać trofea. Nikogo nie obchodzą drugie, trzecie miejsca, więc w tej konkretnej rywalizacji wynik jest prosty, Jordan jako lider poprowadził Chicago Bulls do większej liczby sukcesów, czyli najlepszy bilans w lidze danym sezonie, rekord zwycięstwo w historii, liczba mistrzostw, jak trudne do osiągnięcia są to wyczyny potwierdza sam LBJ swoją długą karierą. Szczerze nie interesuje mnie jakie były okoliczności, czy bronił cię kelner czy podmuch powietrza, liczy się czy w danych realiach potrafiłeś być liderem ekipy i z jaką skutecznością prowadziłeś ją do sukcesu, w tym wypadku mistrzostwa. Jeśli natomiast ktoś koniecznie chciałby porównywać to chociaż mógłby zachować choć odrobinę logiki kto gdzie miałby trudniej, LBJ bez rzutu w latach 90 i hydraulikami pod koszem, czy wyskakany dziki Jordan w aktualnej NBA. Poważnie....na poważnie....

 

W innym temacie @LeweBiodroSmoka wkleił taką grafikę, to dla mnie jest właśnie jeden z przykładów, dlaczego BULLS byli kim byli.

image.thumb.png.e5b4f8ba42ed12124cb6acf77a3c0886.png

Edytowane przez tankathon
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

12 godzin temu, Życie_to_mem napisał(a):

Pacers to była całkiem mocna ekipa - solidni pod koszem, dobry spacing, bardzo dobra obrona, głębia składu (Jalen Rose i Antonio Davis w wielu ekipach byliby starterami, Travis Best też miał dobre wejścia z ławki) + elitarny coaching (duo Bird-Carlisle). 

Yup, Miller to chyba najbardziej niedoceniany gracz z 90s, ale to też jeden z wielu mocnych 90s-teamów, które były jeden puzzel w rosterze od czegoś-tam, to były właśnie uroki po rozszerzeniu ligi/przed globalizacją

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

9 minut temu, tankathon napisał(a):

Co do zasady uważam, że pisanie o GOAT w kontekście koszykówki jest od czapy, w piłce nożnej faktycznie taki Messi jednym czy drugim genialnym zrywem może dać wygraną, a w koszykówce nawet dominowanie przez trzy kwarty+20 punktami może gówno dać finalnie. Co do samej rywalizacji, jeśli już koniecznie takowa musi byc, między Jordanem i LBJ temat jest dla mnie prosty, jeden i drugi miał topowe ekipy, i każdy według umiejętności poprowadził swoje zespoły do takich a nie innych wyników. Jeśli zespół dociera do finału NBA to znaczy, że miał obok siebie ludzi, którzy udowodnili swoją dominację w danym sezonie. Nikt, ani Jordan ani LBJ nie dotarł w pojedynkę do finału, dlatego zawsze mnie śmieszyła narracja usprawiedliwiająca LBJ choćby w kontekście finałów 2007. Nie chce mi się powtarzać argumentów, które wielokrotnie wybrzmiały, ale gra się by wygrywać i zdobywać trofea. Nikogo nie obchodzą drugie, trzecie miejsca, więc w tej konkretnej rywalizacji wynik jest prosty, Jordan jako lider poprowadził Chicago Bulls do większej liczby sukcesów, czyli najlepszy bilans w lidze danym sezonie, rekord zwycięstwo w historii, liczba mistrzostw, jak trudne do osiągnięcia są to wyczyny potwierdza sam LBJ swoją długą karierą. Szczerze nie interesuje mnie jakie były okoliczności, czy bronił cię kelner czy podmuch powietrza, liczy się czy w danych realiach potrafiłeś być liderem ekipy i z jaką skutecznością prowadziłeś ją do sukcesu, w tym wypadku mistrzostwa. Jeśli natomiast ktoś koniecznie chciałby porównywać to chociaż mógłby zachować choć odrobinę logiki kto gdzie miałby trudniej, LBJ bez rzutu w latach 90 i hydraulikami pod koszem, czy wyskakany dziki Jordan w aktualnej NBA. Poważnie....na poważnie....

Zabawne. Jeśli masz ekipę by wejść do finałów, znaczy masz ekipę, by wygrać finały.

Jeśli masz ekipę by wejść do playoffów, znaczy masz ekipę, by wygrać playoffy

 

Szkoda, że jesteś organicznie nie zdolny do zauważania idiotyzmów swojego stwierdzenia. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

4 minuty temu, RappaR napisał(a):

Zabawne. Jeśli masz ekipę by wejść do finałów, znaczy masz ekipę, by wygrać finały.

Jeśli twoja ekipa weszła do finału, to znaczy że okazała się lepszą od innych w swoje konferencji.

 

4 minuty temu, RappaR napisał(a):

Jeśli masz ekipę by wejść do playoffów, znaczy masz ekipę, by wygrać playoffy

Nie wiem na bazie czego wnosisz taki wniosek, a przynajmniej ja się z nim nie zgadzam.

 

4 minuty temu, RappaR napisał(a):

Szkoda, że jesteś organicznie nie zdolny do zauważania idiotyzmów swojego stwierdzenia. 

Wydaje mi się że raczej twoja analiza jest idiotyczna biorąc pod uwagę powyższe.

Edytowane przez tankathon
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Teraz, tankathon napisał(a):

Jeśli twoja ekipa weszła do finału, to znaczy że okazała się lepszą od innych w swoje koferencji.

 

Jeśli Twoja ekipa wygrała mistrzostwo Polski, znaczy była silniejsza od innych drużyn w lidze. Znaczy jest wystarczająca silna by wygrać Ligę Mistrzów.

1 minutę temu, tankathon napisał(a):

Nie wiem na bazie czego wyzywasz taki wniosek, a przynajmniej ja się z nim nie zgadzam.

 

Na bazie Twojego idiotycznego twierdzenia

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, RappaR napisał(a):

Na bazie Twojego idiotycznego twierdzenia

Może się nie zrozumieliśmy 

Cytat

Jeśli zespół dociera do finału NBA to znaczy, że * miał obok siebie ludzi, którzy udowodnili swoją dominację w danym sezonie.

To co piszesz nijak się ma do tego co napisałem.

Więc kto tu tworzy idiotzymy?

*Fakt zjadłem słowo lider w zdaniu.

Edytowane przez tankathon
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.