Koelner Opublikowano Wtorek o 13:34 Udostępnij Opublikowano Wtorek o 13:34 u nas oczywiście k**** pisowskie czy obecne dziwki platformy nie stać ich na ten symboliczny gest Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
fluber Opublikowano Środa o 14:16 Udostępnij Opublikowano Środa o 14:16 https://www.rmf24.pl/fakty/polityka/news-sad-uchylil-decyzje-ws-doprowadzenia-ziobry-byly-minister-mo,nIdn,1023729 Ziobro dostający odszkodowanie to byłaby zabawna puenta tej całej historii Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
tankathon Opublikowano Środa o 15:29 Udostępnij Opublikowano Środa o 15:29 Godzinę temu, fluber napisał(a): https://www.rmf24.pl/fakty/polityka/news-sad-uchylil-decyzje-ws-doprowadzenia-ziobry-byly-minister-mo,nIdn,1023729 Ziobro dostający odszkodowanie to byłaby zabawna puenta tej całej historii Wynik był do przewidzenia, no ale ważniejsza była szopka, za którą ewentualnie zapłacą podatnicy. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
dannygd Opublikowano wczoraj o 00:09 Udostępnij Opublikowano wczoraj o 00:09 Ja tam już nie mam złudzeń co do tego, że nasze sądownictwo rozjebane przez jednych i drugich to jest jedna wielka kompromitacja z tendencją znizkową. Sam ostatnio uczestniczyłem w rozprawie, gdzie pracownik mnie (moją firmę) pozwał do sądu pracy (bezzasadnie, ot chciał wymusić odszkodowanie na odchodne, a że w sądzie pracy nie ponosi pracownik kosztów, to sobie pozwolił na taki manewr). Ale do meritum: - sąd już na wstępnym etapie powinien był odrzucić Wniosek (był niekompletny, bezzasadny, bez dowodów itd.), ale tego nie zrobił - a jedynie pouczył byłego pracownika o tym, że nie może tak robić i.. dał mu szansę na "uzupełnienie" - w wyniku tego, ja dostałem te bezzasadne i niekompletne wypociny i musiałem wziąć prawnika, żeby przygotował "profesjonalna odpowiedź" za $ - w wyniku jego pisma sąd odrzucił wszelkie roszczenia byłego pracownika, choć prawnik tak naprawdę napisał to co... sąd już wiedział i o czym pouczył stronne Pozywającą. - nie zmieniło to faktu, że i tak musiała odbyć sie rozprawa, bo jednym z elementów sporu było to czy jego umowa zlecenie była umową o pracę i czy aby nie będę musiał wystawić świadectwa pracy (nic innego nie było już przedmiotem) - musiałem stawić się wraz z 3 pracownikami (jego przełożony, kadrowa i księgowa) 2 x w sądzie, gdzie za każdym razem na rozprawę przeznaczono 2h i poza Sędzią, protokolantem muszą byc jeszcze 2 ławnicy... - za pierwszy razem nie stawił się Pozywający więc Sędzia zrobiła odroczenie (czy jak o się nazywa fachowo na 3 m-ce) z próbą podjęcia powiadomienia jeszcze raz Pozywającego (który miał to w dupie, bo wiedział, że nic nie dostanie już i nawet nie odbierał korespondencji) - za drugim ta sama sytuacja i... Sędzia proponuje zawieszenie na 3 m-ce z automatycznym umorzeniem na koniec okresu, byleby nie kontynuować rozprawy i nie musieć napisać kilku stron uzasadnienia wyroku na moją korzyść. Co więcej robi to tak, żeby dać mi do zrozumienia, że po co to robić - jeszcze coś znajdzie przeciwko mnie... No tak się wkurwiłem w sądzie, że musiał mnie adwokat uspakajać, żebym jej nie naubliżał. Nie dość, że trace kasę na prawnika, czas na jeżdżenie i siedzenie w sądzie, muszę płacić pracownikom za jeżdżenie do tego sądu, bo tej Ku..wie na początku nie chciało się przysiąść 30 min na wykonanie jej zasranej pracy i napisanie odrzucenia jego pozwu, to jeszcze na koniec mi proponuje, żebym nie chciał kontynuować rozprawy, bo po co ma ona pracować. Nic się nie zmieni w tym kraju z takimi sądami, sędziami biorącymi po 20k c*** wie za co i pierdolniętymi nieudacznikami politykami. Nic. Bo skoro nie potrafią tak banalnych rzeczy ogarnąć, to jakim cudem oni skażą jakiś Ziobrów, Giertychów, Mateckich, Nowaków czy innych c***opląsów. Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
DRK Opublikowano 17 godzin temu Udostępnij Opublikowano 17 godzin temu (edytowane) 16 godzin temu, dannygd napisał(a): Ja tam już nie mam złudzeń co do tego, że nasze sądownictwo rozjebane przez jednych i drugich to jest jedna wielka kompromitacja z tendencją znizkową. Sam ostatnio uczestniczyłem w rozprawie, gdzie pracownik mnie (moją firmę) pozwał do sądu pracy (bezzasadnie, ot chciał wymusić odszkodowanie na odchodne, a że w sądzie pracy nie ponosi pracownik kosztów, to sobie pozwolił na taki manewr). Ale do meritum: - sąd już na wstępnym etapie powinien był odrzucić Wniosek (był niekompletny, bezzasadny, bez dowodów itd.), ale tego nie zrobił - a jedynie pouczył byłego pracownika o tym, że nie może tak robić i.. dał mu szansę na "uzupełnienie" - w wyniku tego, ja dostałem te bezzasadne i niekompletne wypociny i musiałem wziąć prawnika, żeby przygotował "profesjonalna odpowiedź" za $ - w wyniku jego pisma sąd odrzucił wszelkie roszczenia byłego pracownika, choć prawnik tak naprawdę napisał to co... sąd już wiedział i o czym pouczył stronne Pozywającą. - nie zmieniło to faktu, że i tak musiała odbyć sie rozprawa, bo jednym z elementów sporu było to czy jego umowa zlecenie była umową o pracę i czy aby nie będę musiał wystawić świadectwa pracy (nic innego nie było już przedmiotem) - musiałem stawić się wraz z 3 pracownikami (jego przełożony, kadrowa i księgowa) 2 x w sądzie, gdzie za każdym razem na rozprawę przeznaczono 2h i poza Sędzią, protokolantem muszą byc jeszcze 2 ławnicy... - za pierwszy razem nie stawił się Pozywający więc Sędzia zrobiła odroczenie (czy jak o się nazywa fachowo na 3 m-ce) z próbą podjęcia powiadomienia jeszcze raz Pozywającego (który miał to w dupie, bo wiedział, że nic nie dostanie już i nawet nie odbierał korespondencji) - za drugim ta sama sytuacja i... Sędzia proponuje zawieszenie na 3 m-ce z automatycznym umorzeniem na koniec okresu, byleby nie kontynuować rozprawy i nie musieć napisać kilku stron uzasadnienia wyroku na moją korzyść. Co więcej robi to tak, żeby dać mi do zrozumienia, że po co to robić - jeszcze coś znajdzie przeciwko mnie... No tak się wkurwiłem w sądzie, że musiał mnie adwokat uspakajać, żebym jej nie naubliżał. Nie dość, że trace kasę na prawnika, czas na jeżdżenie i siedzenie w sądzie, muszę płacić pracownikom za jeżdżenie do tego sądu, bo tej Ku..wie na początku nie chciało się przysiąść 30 min na wykonanie jej zasranej pracy i napisanie odrzucenia jego pozwu, to jeszcze na koniec mi proponuje, żebym nie chciał kontynuować rozprawy, bo po co ma ona pracować. Nic się nie zmieni w tym kraju z takimi sądami, sędziami biorącymi po 20k c*** wie za co i pierdolniętymi nieudacznikami politykami. Nic. Bo skoro nie potrafią tak banalnych rzeczy ogarnąć, to jakim cudem oni skażą jakiś Ziobrów, Giertychów, Mateckich, Nowaków czy innych c***opląsów. I tak masz szczęście w nieszczęściu. Już tłumaczę. Dobrze w ostateczności, że ten nikczemnik, który Ciebie pozwał przestał interesować się przewodem sądowym. Gdyby był taki zajadły do końca to po niekorzystnym dla siebie werdykcie w pierwszej instancji byłby gotowy odwołać się np pod pretekstem że orzekała neosędzia (tzn nie wiem czy była faktycznie neo, ale na dwoje babka wróżyła). Pechowo obsada sądu drugiej instancji mógłby składać się że skrajnie uśmiechniętego sędziego, który nakazałby powtórzyć Twoją mordęge. Obyś już miał sprawę pozytywnie zamkniętą bo faktycznie szkoda nerwów, czasu i pieniędzy. Edytowane 17 godzin temu przez DRK Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
tankathon Opublikowano 48 minut temu Udostępnij Opublikowano 48 minut temu Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania...
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się