Skocz do zawartości

Rozważania o wierze o Bogu i KK


fluber

Rekomendowane odpowiedzi

W dniu 29.01.2026 o 21:10, Życie_to_mem napisał(a):

Mnie kiedyś ksiądz swoim kazaniem zachęcił do obejrzenia filmu ,,Psy'', bo określił go jako demoralizujący. 😉

To było dawno temu i nawet nie pamiętam jakich argumentów użył. Ogólnie chyba KK miał kiedyś jakiś problem z tym filmem ale tak do końca nie wiem jaki. Za dużo przekleństw? Romans 40-latka z nastolatką? Przedstawienie oficera SB jako postaci, która jednak kieruje się jakimiś zasadami? Parodiowanie piosenki ,,Janek Wiśniewski''? Wszystko po trochu? 

Twoje historie w tym temacie są takie.... głębokie.

"Ja kiedyś grałem w piłkę z kolegami, kolega kopnął piłkę poza boisko, przechodził ksiądz i nam nie odkopnął. Na pohybel czarnym!!!"

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

22 godziny temu, julekstep napisał(a):

skoro zabijanie = każde odebranie życia to KK 'celowo' zmieniając znaczenie skazałby się z premedytacją na fikołki w przyszłości (jeśli faktycznie celem KK jest to co Ty myślisz że jest celem 🙃)

te fikołki to nie bug lecz feauture ; ]

ale myślę, że nie ma co dalej tego wątku ciągnąć, szczególnie że Fluber i tak przyznaje, że dzieci uczy się "nie zabijaj".

mam więc do cb inne pytanie - co z pozostałymi punktami, które wymieniłem w pierwszym poście? czy nie zgadasz się z tym, że KK zmienił dekalog? że to tak naprawdę człowiek napisał, a nie bóg?

16 godzin temu, fluber napisał(a):

No dokładnie na tym polega ateistyczna bańka - przyznawanie sobie boskich praw to jeden z objawów.

to jest za to interesujący nowy wątek. patrzysz właśnie z perspektywy swojej bańki wierzącego, ale spróbuj na chwilę wyjść poza nią. w dyskusji opartej na racjonalnych argumentach ateista ma bowiem takie same prawo do swojego stanowiska względem boga, jak teista. jeśli więc kierować się logiką o "dawaniu życia", to według niej ateistyczna matka może zabijać swoje dzieci, bo bóg w jej bańce nie istnieje. Julek, jakie jest też twoje zdanie na ten temat?

w sumie można do tego argumentu podejść również z innej strony. skoro odrzucasz ateistyczne "przyznawanie sobie boskich praw", to musisz też odrzucić "przyznawanie sobie praw boskich" przez KK, który uznał, że ma prawo redagować dekalog, wycinać z niego całe przykazania i zmieniać dni święte. kto tu bardziej uzurpuje sobie boskie prerogatywy – ateista, który nie wierzy, czy kler, który poprawia boga?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, lorak napisał(a):

 

to jest za to interesujący nowy wątek. patrzysz właśnie z perspektywy swojej bańki wierzącego, ale spróbuj na chwilę wyjść poza nią. w dyskusji opartej na racjonalnych argumentach ateista ma bowiem takie same prawo do swojego stanowiska względem boga, jak teista. jeśli więc kierować się logiką o "dawaniu życia", to według niej ateistyczna matka może zabijać swoje dzieci, bo bóg w jej bańce nie istnieje. Julek, jakie jest też twoje zdanie na ten temat?

No przecież dokładnie o tym piszę - ateistyczna matka staje się Stwórcą.

1 godzinę temu, lorak napisał(a):

w sumie można do tego argumentu podejść również z innej strony. skoro odrzucasz ateistyczne "przyznawanie sobie boskich praw", to musisz też odrzucić "przyznawanie sobie praw boskich" przez KK, który uznał, że ma prawo redagować dekalog, wycinać z niego całe przykazania i zmieniać dni święte. kto tu bardziej uzurpuje sobie boskie prerogatywy – ateista, który nie wierzy, czy kler, który poprawia boga?

Masz bardzo duże luki w wiedzy. Oczywiście, że KK ma prawo redagować Dekalog, zmieniać dni święte itd. I zgodnie z religią katolicką, to Bóg nadał jej to prawo. Ja wiem, że zgodnie z Twoją logiką KK wymyślił Boga i całą tę religię, ale bądź jednak konsekwentny logicznie, a nie traktuj Objawienia wybiórczo pod tezę.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, lorak napisał(a):

czy nie zgadasz się z tym, że KK zmienił dekalog? że to tak naprawdę człowiek napisał, a nie bóg?

po co takie pytanie do osoby niewierzącej? 🤔

2 godziny temu, lorak napisał(a):

to jest za to interesujący nowy wątek. patrzysz właśnie z perspektywy swojej bańki wierzącego, ale spróbuj na chwilę wyjść poza nią. w dyskusji opartej na racjonalnych argumentach ateista ma bowiem takie same prawo do swojego stanowiska względem boga, jak teista. jeśli więc kierować się logiką o "dawaniu życia", to według niej ateistyczna matka może zabijać swoje dzieci, bo bóg w jej bańce nie istnieje. Julek, jakie jest też twoje zdanie na ten temat?

nie mam mocnego zdania w sprawie aborcji z pobudek medycznych i tym podobnych bo to są ciężkie tematy, aborcja dla wygody to ofc zwykłe kurestwo ('nie chcesz mieć dzieci to się nie ruchaj')

ale miło że nazywasz rzeczy po imieniu ('matka zabija swoje dzieci')

a tak w ogóle to jestem zwolennikiem ostrej eugeniki (uważam że w przyszłości wszelkie zapłodnienia powinny być przeprowadzane w kontrolowany sposób tak aby łączyć potencjalnie najlepszy możliwy materiał genetyczny od rodziców)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, julekstep napisał(a):

nie mam mocnego zdania w sprawie aborcji z pobudek medycznych i tym podobnych bo to są ciężkie tematy, aborcja dla wygody to ofc zwykłe kurestwo ('nie chcesz mieć dzieci to się nie ruchaj')

ale miło że nazywasz rzeczy po imieniu ('matka zabija swoje dzieci')

W PRL według bardzo ostrożnych szacunków było łącznie 10 mln aborcji. A przypominam, że 90% ludzi było wtedy katolikami. xD Z dwojga zĺego wolę taką Marię Czubaszek, która wprost mówi że zrobiła kilka aborcji i żadnej nie żałuje niż tych c***ków hipokrytów, którzy lubią umoralniać innych. Swoją drogą Mariusz Trynkiewicz przy przeciętnym ginekologu z tamtych czasów to jak Jelcyn przy Stalinie. :)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

35 minut temu, Życie_to_mem napisał(a):

A przypominam, że 90% ludzi było wtedy katolikami.

ja jestem niewierzącym a nie ateistą

tak więc nie oczekuję od katolików jakichś wyższych (niż średnia) standardów

36 minut temu, Życie_to_mem napisał(a):

W PRL według bardzo ostrożnych szacunków było łącznie 10 mln aborcji. 

'kurestwo' to nic wyjątkowego

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

5 godzin temu, julekstep napisał(a):

 

a tak w ogóle to jestem zwolennikiem ostrej eugeniki (uważam że w przyszłości wszelkie zapłodnienia powinny być przeprowadzane w kontrolowany sposób tak aby łączyć potencjalnie najlepszy możliwy materiał genetyczny od rodziców)

to by nas nie było :(

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

7 godzin temu, julekstep napisał(a):

ja jestem niewierzącym a nie ateistą

tak więc nie oczekuję od katolików jakichś wyższych (niż średnia) standardów

Ja głównie piję do ich hipokryzji. Podobny problem mam z aktywistami klimatycznymi latającymi prywatnymi odrzutowcami.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

9 minut temu, julekstep napisał(a):

fluber jest eksperymentem medycznym?

przeciez my tu rozmawiamy o "topowych" genach a nie czy ktos je osiagnal metoda laboratoryjna, czy przypadkiem - stad komentarz koelnera "TO BY NAS NIE BYLO" -> innymi slowy, nie jestesmy napewno w lidze top_0.1% puli genowej, bylibysmy "zdiscardow'ani"!

Edytowane przez memento1984
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

20 godzin temu, julekstep napisał(a):

ale miło że nazywasz rzeczy po imieniu ('matka zabija swoje dzieci')

nie chodzi mi tylko o aborcje (tutaj nie wiem w którym momencie "zabić" będzie zasadne, ale na pewno w którymś będzie), lecz ogólnie o zabijanie swoich dzieci (jako dorosłych też), bo w myśl logiki Flubera ateistyczna matka jako stwórca ma do tego prawo. więc moje pytanie do cb jest o ten argument Flubera (że bóg daje, to i może zabierać) od strony logicznej, a nie o samą aborcję.

21 godzin temu, fluber napisał(a):

Masz bardzo duże luki w wiedzy. Oczywiście, że KK ma prawo redagować Dekalog, zmieniać dni święte itd. I zgodnie z religią katolicką, to Bóg nadał jej to prawo. Ja wiem, że zgodnie z Twoją logiką KK wymyślił Boga i całą tę religię, ale bądź jednak konsekwentny logicznie, a nie traktuj Objawienia wybiórczo pod tezę.

to nie są luki w wiedzy, tylko różnica między analizą faktów a bezkrytyczną wiarą w autorytet. twoja argumentacja to klasyczne błędne koło: twierdzisz, że system (KK) ma prawo poprawiać tekst źródłowy, bo rzekomy autor mu na to pozwolił. a skąd wiemy, że pozwolił? bo tak twierdzi ten sam system, który te poprawki wprowadził.

z punktu widzenia logiki to sytuacja, w której pełnomocnik przychodzi z umową i mówi: "właściciel pozwolił mi wykreślić punkty, które mi nie pasują, ale nie mam tego na piśmie – musicie mi wierzyć na słowo".

co więcej, zarzucając mi luki w wiedzy, zarzucasz je jednocześnie milionom protestantów i prawosławnych, którzy twojej redakcji dekalogu nie uznają. dla tych chrześcijan zakaz czynienia obrazów i rzeźb to nadal drugie przykazanie, którego KK się pozbył, żeby zrobić miejsce dla kultu wizerunków. dla nich to wy w KK macie luki, bo odrzuciliście wyraźne polecenie boga na rzecz ludzkiej tradycji. kto tu więc traktuje objawienie wybiórczo?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

42 minuty temu, lorak napisał(a):

nie chodzi mi tylko o aborcje (tutaj nie wiem w którym momencie "zabić" będzie zasadne, ale na pewno w którymś będzie), lecz ogólnie o zabijanie swoich dzieci (jako dorosłych też), bo w myśl logiki Flubera ateistyczna matka jako stwórca ma do tego prawo. więc moje pytanie do cb jest o ten argument Flubera (że bóg daje, to i może zabierać) od strony logicznej, a nie o samą aborcję.

Nie zrozumiałeś tego co napisałem. Ateistyczna matka nie jest stwórcą. A Bóg daje życie wieczne. Tu nie ma śladu sensownej analogii. 

44 minuty temu, lorak napisał(a):

to nie są luki w wiedzy, tylko różnica między analizą faktów a bezkrytyczną wiarą w autorytet. twoja argumentacja to klasyczne błędne koło: twierdzisz, że system (KK) ma prawo poprawiać tekst źródłowy, bo rzekomy autor mu na to pozwolił. a skąd wiemy, że pozwolił? bo tak twierdzi ten sam system, który te poprawki wprowadził.

z punktu widzenia logiki to sytuacja, w której pełnomocnik przychodzi z umową i mówi: "właściciel pozwolił mi wykreślić punkty, które mi nie pasują, ale nie mam tego na piśmie – musicie mi wierzyć na słowo".

co więcej, zarzucając mi luki w wiedzy, zarzucasz je jednocześnie milionom protestantów i prawosławnych, którzy twojej redakcji dekalogu nie uznają. dla tych chrześcijan zakaz czynienia obrazów i rzeźb to nadal drugie przykazanie, którego KK się pozbył, żeby zrobić miejsce dla kultu wizerunków. dla nich to wy w KK macie luki, bo odrzuciliście wyraźne polecenie boga na rzecz ludzkiej tradycji. kto tu więc traktuje objawienie wybiórczo?

Być może to są po prostu niedobory potencjału intelektualnego. Nie rozumiesz założeń tego, czym jest religia i jak powstaje i nie jesteśmy w stanie prowadzić dyskusji, jeżeli nie przeskoczysz tego w swoim myśleniu. To KK uznał co jest w Biblii, to KK uznał co jest Objawieniem, to KK uznał co jest Dekalogiem, to KK określił zasady religii. Czy Ty nie rozumiesz, że ta umowa, o której piszesz jest jedynym źródłem wiedzy o właścicielu?  I to jest na piśmie w tej właśnie umowie? I możesz w to po prostu nie wierzyć i uznać za głupie i być z tego powodu ateistą, ale nie możesz odrzucić założeń, na których zbudowana jest cała religia i pisać, że interpretacja Dekalogu jest sprzeczna z czymkolwiek, skoro nie jest, bo z samych założeń wynika, że KK ma prawo do ciągłego interpretowania Objawienia i to prawo zostało nadane, gdy religia powstała i jest to opisane w Biblii. W którą można wierzyć, albo nie wierzyć, ale nie twierdzić, że coś się nie zgadza. Nie rozumiem, w którym momencie nie potrafisz przeskoczyć tej bariery w myśleniu.

Miliony protestantów i prawosławnych wierzą po prostu w inną religię. W inny system. I to nie jest kwestia braków w wiedzy. To jest kwestia wiary w coś innego. To nie jest uczciwy argument, że zarzucam luki w wiedzy komuś kto inaczej interpretuje Dekalog. Zarzucam braki wiedzy Tobie, bo odrzucasz możliwość interpretacji Dekalogu przez organizację, która z założenia zajmuje się określaniem tego, co jest natchnione przez Boga co nie i jak to interpretować.

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, fluber napisał(a):

Nie zrozumiałeś tego co napisałem. Ateistyczna matka nie jest stwórcą. A Bóg daje życie wieczne. Tu nie ma śladu sensownej analogii. 

Być może to są po prostu niedobory potencjału intelektualnego. Nie rozumiesz założeń tego, czym jest religia i jak powstaje i nie jesteśmy w stanie prowadzić dyskusji, jeżeli nie przeskoczysz tego w swoim myśleniu. To KK uznał co jest w Biblii, to KK uznał co jest Objawieniem, to KK uznał co jest Dekalogiem, to KK określił zasady religii. Czy Ty nie rozumiesz, że ta umowa, o której piszesz jest jedynym źródłem wiedzy o właścicielu?  I to jest na piśmie w tej właśnie umowie? I możesz w to po prostu nie wierzyć i uznać za głupie i być z tego powodu ateistą, ale nie możesz odrzucić założeń, na których zbudowana jest cała religia i pisać, że interpretacja Dekalogu jest sprzeczna z czymkolwiek, skoro nie jest, bo z samych założeń wynika, że KK ma prawo do ciągłego interpretowania Objawienia i to prawo zostało nadane, gdy religia powstała i jest to opisane w Biblii. W którą można wierzyć, albo nie wierzyć, ale nie twierdzić, że coś się nie zgadza. Nie rozumiem, w którym momencie nie potrafisz przeskoczyć tej bariery w myśleniu.

Miliony protestantów i prawosławnych wierzą po prostu w inną religię. W inny system. I to nie jest kwestia braków w wiedzy. To jest kwestia wiary w coś innego. To nie jest uczciwy argument, że zarzucam luki w wiedzy komuś kto inaczej interpretuje Dekalog. Zarzucam braki wiedzy Tobie, bo odrzucasz możliwość interpretacji Dekalogu przez organizację, która z założenia zajmuje się określaniem tego, co jest natchnione przez Boga co nie i jak to interpretować.

Cała ta dyskusja nie ma większego sensu i wszystko staje się proste gdy przyjmie się, że bóg nie istnieje. Jest tworem wymyślonym dla panowania nad ludźmi bez konieczności użycia siły i permanentnej bezpośredniej kontroli. Tysiące czy setki lat nabudowywania i doszlifowywania reguł robi swoje. Zapożyczanie, rozwijanie a w ostateczności pudrowanie niespójności hasłem niezrozumienia i niemożności ogarnięcia ludzkim umysłem. Większość ludzi bezkrytycznie przyjmuje wartości, które dziedziczą po przodkach w ramach wyznawanej religii zatem szczegóły niejasne, niespójne, zmieniane czy dowolnie interpretowane przez biegłych nie mają większego znaczenia dla sprawnego funkcjonowania struktur religijnych. Poza tym obecne systemy prawne, historycznie zbudowane na fundamentach religijnych trzymają w ryzach społeczeństwo i to, że w religii coś się dziś nie spina nie ma żadnego znaczenia. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

6 minut temu, jack napisał(a):

Zapożyczanie, rozwijanie a w ostateczności pudrowanie niespójności hasłem niezrozumienia i niemożności ogarnięcia ludzkim umysłem. 

Nawet w zwykłym eksperymencie myślowym dotyczącym absolutu, istoty wyższego rzędu itp. nie da się uniknąć tego rodzaju sytuacji. To nie jest żaden bias, ale naturalna konsekwencja istnienia koncepcji Boga w jakimkolwiek systemie religijnym.

7 minut temu, jack napisał(a):

Cała ta dyskusja nie ma większego sensu i wszystko staje się proste gdy przyjmie się, że bóg nie istnieje. Jest tworem wymyślonym dla panowania nad ludźmi bez konieczności użycia siły i permanentnej bezpośredniej kontroli. 

Powyższy pogląd można po prostu przyjąć lub odrzucić. Z pewnością jednak przyjęcie go nie powoduje, że wszystko staje się proste.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, lorak napisał(a):

nie chodzi mi tylko o aborcje (tutaj nie wiem w którym momencie "zabić" będzie zasadne, ale na pewno w którymś będzie)

a w którym nie będzie?

1 godzinę temu, lorak napisał(a):

lecz ogólnie o zabijanie swoich dzieci (jako dorosłych też), bo w myśl logiki Flubera ateistyczna matka jako stwórca ma do tego prawo. więc moje pytanie do cb jest o ten argument Flubera (że bóg daje, to i może zabierać) od strony logicznej, a nie o samą aborcję.

tak więc dziękuj Bogu że jakiś człowiek te prawie 2k lat temu stwierdził że jednak Bóg 'starotestamentowy' jest trochę nie-teges i stworzył NT w którym Bóg jest dużo sympatyczniejszy i na kanwie głównie tego NT chrześcijaństwo kształtowało kulturę w której miałeś przyjemność się urodzić

 

@lorak -> btw czemu tak uparcie kaleczych język polski pisząc bóg z małej? vibe 'sankcji ortograficznych' na 'rosjanach' xDDDDD (i ten Fluber obok jeszcze to podbija xD)

Edytowane przez julekstep
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

6 minut temu, fluber napisał(a):

Powyższy pogląd można po prostu przyjąć lub odrzucić. Z pewnością jednak przyjęcie go nie powoduje, że wszystko staje się proste.

Religia odegrała swoją rolę trzymając społeczeństwa w ryzach wtedy, gdy kontrola była mniejsza a przekaz utrudniony.

Obecnie mając społeczeństwa w ryzach prawnych a przekaz permanentny rola religii w trzymaniu wszystkiego w kupie jest coraz mniejsza a może już marginalny. I nawet w naszym stosunkowo religijnym społeczeństwie większym batem są przepisy prawa niż strach przed karą Bożą. Z mojego punktu widzenia bycie przyzwoitym w codziennym życiu wynika z wychowania (oczywiście opartego na tradycji chrześcijańskiej) a nie na religii i na tym co aktualnie kościół uznaje za prawilne. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

4 minuty temu, jack napisał(a):

Religia odegrała swoją rolę trzymając społeczeństwa w ryzach wtedy, gdy kontrola była mniejsza a przekaz utrudniony.

Obecnie mając społeczeństwa w ryzach prawnych a przekaz permanentny rola religii w trzymaniu wszystkiego w kupie jest coraz mniejsza a może już marginalny. I nawet w naszym stosunkowo religijnym społeczeństwie większym batem są przepisy prawa niż strach przed karą Bożą. Z mojego punktu widzenia bycie przyzwoitym w codziennym życiu wynika z wychowania (oczywiście opartego na tradycji chrześcijańskiej) a nie na religii i na tym co aktualnie kościół uznaje za prawilne. 

Oczywiście, że odegrała.

Dodałbym tu jeszcze jeden aspekt, który wykończył religię na Zachodzie. Ludziom włączyła się nieśmiertelność w takim sensie, że przestali myśleć o tym, że zaraz umrą i przestało mieć to jakieś większe znaczenie w ich życiu. Otacza nas w dzisiejszych czasach życie a nie jak kiedyś śmierć. Nikt nie rozważa czy będzie kolejnym forumowym Eldem czy Chytruzem, ale raczej jak zgromadzić więcej bogactw, jak szybciej zostać FIRE itd itp. Perspektywa końca własnego istnienia albo jest wyłączana, albo prowadzi do permanentnej melancholii przeradzającej się w depresję.  W sumie zabawne, że w tych czasach ludzie niewierzący są bardziej wierzący (ateizm to też jakaś wiara) niż wierzący.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.