Skocz do zawartości
Kily

Wrażenia z IV zlotu e-NBA (Gdańsk 2008)

Rekomendowane odpowiedzi

No to za nami kolejny, czwarty już zlot naszych forumowiczów, choć mój osobiście pierwszy. Porównania zatem nie mam i trudno mi powiedzieć jak wypadł mecz czy sam zlot na tle poprzednich. Sam jednak byłem zdecydowanie zadowolony, choć to trochę krótka impreza. :P

 

Zaczęło się tak, że udałem się na cudowny dworzec w Sławnie, by poczekać na pociąg i wyruszyć w drogę. Tam niestety swoje 2 godziny musiałem spędzić na korytarzu siedząc na takim wystającym siedzeniu przymocowanym do ściany, gdzie nie dało się zbyt długo posiedzieć w jednej pozycji, bo co chwile ktoś się obok przeciskał. Jeden taki wyróżniał się iście indiańską karnacją i problemami z utrzymaniem równowagi. ;)

 

Gdy już z drobnym opóźnieniem dojechałem na miejsce, czekali tam na mnie Fartman, Qba i KarSp, po czym udaliśmy się do akademiku i zobaczyliśmy pokój. Reszta, która dojechała w piątek, w tym czasie udała się do jakiegoś rewelacyjnego baru, w którym dostałem cheesburgera bez sera. Po zalogowaniu się (;)) w akademiku dotarliśmy więc do miejsca reszty (a niedługo potem Jazzmen) i szybko się zapoznaliśmy. W sumie to większość kojarzyłem z fotek z poprzednich zlotów, jedynie Elwariato i Kfadrata nie kojarzyłem i dopiero później na dobre uświadomiłem sobie kto jest kto. ;)

 

Po zjedzeniu pożywnego posiłku udaliśmy się więc na obiekt Lotosu/GOSiR-u. Hala robiła wrażenie od początku i chyba każdemu przypadła do gustu. Wybraliśmy składy bodaj: ja, Fartman, Qba, Monty, Ajverson, Pietras vs Greg, Jazzmen, Kfadrat, KarSp, Elwariato, Tomaszan i rozpoczęliśmy grę. Mój team przegrał (o czym dowiedziałem się po meczu, bo niestety wynik na bieżąco nie był znany), ale grało się bardzo fajnie. Zwłaszcza po pewnym czasie, gdy już wszyscy przystosowali się i wiedzieli mniej więcej co kto umie. O naszej porażce zadecydowały przede wszystkim zbiórki, w których tercet Greg-Kfadrat-Jazzman dominował. W meczu było kilka całkiem fajnych akcji, chociażby loty Qby, dla którego nie było żadnych przeszkód, jednak MVP meczu jest jednonożny Greg jako najmocniejszy ze zwycięskiej ekipy. Zwłaszcza jego bloki (chociaż żaden nie był na mnie :P) były naprawdę świetne. Grało się generalnie naprawdę fajnie i dopiero pod koniec naszego dwugodzinnego biegania widoczny był garbage time. Przez ostatnią godzinę urządziliśmy konkurs trójek. Początkowo zanosiło się na to, że wszyscy będą mieli 6 celnych rzutów (może lepiej nie pisać na ile oddanych :D), jednak mi udało się to przełamać (8) i wraz z KarSpem (7), Gregiem (7) i Kfadratem (9) awansowaliśmy do finału. Swoją drogą IMO powinna być dogrywka między KarSpem a Gregiem zamiast czwórki uczestników w finale. :P W finale najlepszy okazał się Greg, który jako jedyny uciułał dwucyfrową zdobycz w konkursie. Mi i Kfadratowi zabrakło do niego jednego trafienia, KarSp miał ich 6. W każdym razie wygranym hali zdecydowanie Greg.

 

Po takim wysiłku wszyscy opadnięci z sił wróciliśmy do akademiku.

Tam z kolei tym razem postanowiliśmy zamówić coś do żarcia, ja z KarSpem wzięliśmy jakąś pizzę o ponad półmetrowej średnicy (WTF?), Pietras zresztą też wziął taką dla siebie samego upierając się, że zje ją całą, ale zjadł chyba połowę tylko. :D Czekając na dowóz poszliśym z KarSpem z myślą o czymś do picia, jednak okazało się, że musimy odbyć poszukiwania najbliższego sklepu, bo ten przy akademiku jak na złość był nieczynny. Trochę musieliśmy się przejść, po drodze zobaczyliśmy bar/pizzerię, z którego zamówiliśmy jedzenie aż wreszcie trafiliśmy do sklepu. Tam KarSp w rozmowie przez telefon o sprzedawczyni mówił 'baba", co jej się nie spodobało, ale za to ja miałem się z czego pośmiać. :D Wróciliśmy, zjedliśmy, poleżeliśmy i udaliśmy się na bilard. Wszystko co miałem do wygrania, wygrałem i byłby to może powód do zadowolenia gdyby nie to, że tylko raz nie grałem z trzymającym kij drugi raz w życiu KarSpem, a przy tym jednym razie Pietras sam wbił przedwcześnie ósemkę. ;) Z bilarda musieliśmy się zmyć o 23 i po kupieniu w sklepie zaopatrzenia udaliśmy się do akademika, by całą paczką pogadać w pokoju Monty'ego, Tomaszana i Kfadrata, który tego wieczora dzięki otwieraniu wszystkim piw zapalniczką zapracował na opinię najbardziej pomocnego forumowicza. :D Było całkiem bekowo, a przeważały rozmowy o Kobe MVP. :D Gdzieś o 2 zmyliśmy się wszyscy (wcześniej Fart i Qba, a następnie Pietras z osobami towarzyszącymi). Ale do snu była i tak jeszcze daleka droga, bo KarSp nie dopuszczał do siebie myśli, że można iść tak wcześnie spać, więc trochę jeszcze przegadaliśmy i dopiero jakoś po trzeciej spróbowałem usnąć. Kurcze, aż mi się spać zachciało w tym momencie. :D

 

Następny dzień to dosyć wczesna pobudka, jednak ku mojemu zdziwieniu obyło się to bez większych problemów. Następnie poszliśmy na śniadanie do świetnego baru mlecznego, w którym wisiało duże menu, z którego jednak nic nie było dostępne. W każdym razie szybko mogliśmy zjeść i udać się na halę, jednak w nieco okrojonym składzie, bo Jazzmen tym razem już do nas nie trafił, Pietras narzekał na kolano (moje też mówiło mi, żebym nie grał), do tego po 1,5 h pożegnał się z nami Ajverson. Greg wybił palec, KarSpowi nie chciało się grać i nic dziwnego, że większość czasu graliśmy tym razem na jeden kosz (początkowo 4 na 4, później 3 na 3), z czego wyniknął bardzo wyrównany mecz, ale przede wszystkim furorę zrobiło pięć trójek Monty'ego, który nieprzypadkowo akurat na niedzielę założył koszulkę Korvera. Przy okazji Greg na rozgrzewce miał 7 trójek z rzędu. ;) Po hali wylogowaliśmy się z akademika i ustawiliśmy się w Sphinksie. Na jedzenie czekaliśmy tak długo, że nie miałem szansy zdążyć na pociąg, na który planowałem, ale w końcu się doczekaliśmy, zjedliśmy i niestety nastąpił czas żegnania się. Poszedłem z Montym, KarSpem, Pietrasem i Gośką na dworzec i my się rozstaliśmy. Swoją drogą sporo musiałem psotać w kolejce po swój bilet i gdzieś na minutę przed przyjazdem pociągu się z tym uwinąłem. Tak to mniej więcej wyglądało z mojej perspektywy i wypada wszystkim uczestnikom, a zwłaszcza organizatorom podziękować za dobrą zabawę. Później może coś dopiszę. ;)

 

Reszta prawdopodobnie wrzuci fotki i statsy z meczu. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zlot, zlot i po zlocie...

 

W sumie ten trwał prawie trzy dni, ale zleciał niesamowicie szybko, tak szybko, ze nawet na plaży w będąc Trójmieście nie byliśmy (sic!), tzn. udało sie tylko Gregowi z tomaszanem. Ale od początku...

 

W piątek z dworca odebrał mnie ojciec dyrektor całego zamieszania, czyli Fartman. Odłożyłem bagaże, zjadłem bułki pani Fartmanowej (ubogie bo masło sie skończyło, ale był pyszne;) ) i następnie z resztą ekipy, czyli prawie wszystkimi zlotowiczami, spotkaliśmy się na dworcu, po czym udaliśmy się coś zjeść i wypić. Oczywiście głównym tematem rozmów była koszykówka i Lakers (czyt. Kobe), a że Pietras był jednym przedstawicielem purpurowo - złotej mafii i nie miał większych szans przeciwko haterom, to zaczął rozdawać bany komu popadnie i zapowiedział likwidację jazz.e-nba.pl i forum tej drużyny a także paru innych rzeczy :lol: Później w sumie nie pamiętam co robiliśmy, chyba byliśmy na piwku w akademiku i kima.

 

W sobotę dołączyła do nas reszta ekipy, czyli KarSp, Kily i jazzmen. Zjedliśmy coś tam na mieście, mieliśmy iść na plażę ale złapała nas burza, a przynajmniej tak myśleliśmy, kiedy w rzeczywistości był to kilkuminutowy deszcz, no ale z plaży nic nie wyszło. Następnie SKM-ką pojechaliśmy na salę Lotosu, która prezentowała się całkiem fajnie. Kolejnych trzech godzin można sie domyśleć, generalnie największe oklaski dla Grega, zdecydowanego MVP który zgarnął też trofeum Three Point Shootout (które potem zaginęło w niewyjaśnionych okolicznościach ;) ) ale trzeba przyznać, ze poziom ogólnie był całkiem spoko i wszyscy sie przykładali do gry gdy jeszcze był siły, szczególnie zaskoczyli mnie na plus Kfadrat, Kily czy Pietras. KarSp generalnie marudził, że nie chce mu się grać i wolałby tenisa niż kosza, więc mam nadzieję, że chociaż on tego bana dostanie! Mi się też galo bardzo fajnie, szkoda, ze zabrakło trochę zgania na pakiecie, pod tym względem rok temu czułem się wiele pewniej, ale ogólnie było ok.

 

Po meczu i odpoczywaniu/showerach w akademiku udaliśmy sie na krótkie zwiedzanie starówki w Gdańsku i oczywiście na kolejną wyżerkę, myślę, że przemysł gastonomicznu w Trójmieście wiele zyskał na naszej wizycie, bo chyba na to poszło najwięcej kasy ;) Gdy było po wszystkim wybraliśmy się na bilard, to był mój pierwszy kontakt z kijem bilardowym w życiu, grałem tylko raz i muszę przyznać, ze pod koniec gdy już zasady poznałem i oswoiłem się ze wszystkim, całkiem mi się to spodobało. Za to Pietras z Gregiem (znowu ON!) od początku chyba czuli sie jak ryba w wodzie, ja tylko byłem zadowolony, ze nie jestem jedynym rookie w tej dziedzinie. Po zamknięciu lokalu o 23 (WTF?) pojechaliśmy do akademika na tradycyjny piwko i rozmowy lakersko - koszykarskie, aż mnie zamuliło i zmęczony zasnąłem, więc nie wiem co się działo dalej ;) (KarSp kozaczył, że nie chce mu się spać, ale jakoś mu sily nastepnego dnia zabrakło :twisted:)

 

W niedzielę nawet było można wstać be większych problemów, pojechaliśmy do baru mlecznego niestety z wymarzonych naleśników czy pierogów było trzeba zrezygnować ("bo nie ma dzisiaj potraw z mąki i już") ale i tak otrzymany obiad był ok, obsługa miła, więc porównując do lubelskiej (czy tam Pietras lublińskiej ;) ) karczmy słupskiej - no właśnie, nie ma co porównywać... Potem znowu salka, ale już niestety pare osób wymiękło z powodu kontuzji czy to też lenistwa, a kilka wyglądało na parkiecie tak, jak górnik z kopalni azbestu na emeryturze, więc szybko zrezygnowaliśmy ku mojej rozpaczy z gry na dwa kosze i graliśmy na jeden. Pierwszy mecz mi sie nie podobał, ale później grało się świetnie i tacy wymiatacze jak Qba, Fartman czy Kily, Kfadrat no i ja do końca walczyliśmy o zwycięstwo i rzucaliśmy się na parkiet grając miedzy sobą, podczas gdy reszta była już myślami gdzie indziej ;) No ale w końcu trzeba było dać nogą odpocząć i ogarnęliśmy się w akademiku, po czym jak łatwo zgadnąć, poszliśmy na kolejną wyżerkę, tym razem do Siuxa. Bylismy strasznie spragnieni, ale kelner sie tym nie przejął i pierwsze napoje podał po jakiś 20 minutach, conajmniej drugie tyle czekaliśmy za jedzeniem ale chyba było warto, bo było pyszne i ja sie tak najadłem, że do teraz nie jestem głodny.

 

To był właściwie ostatni punkt programu, po którym ludzie zaczęli sie zbierać do domów. Były uściski, łzy, lamentowanie itp... ;) Ja z KarSpem i Kilym odprowadzeni przez Piertrasa i Gośke udaliśmy sie na główny dworzec (w międzyczasie goniliśmy kolejkę po dworcu no i popsułem drzwi w wagonie :P), tam się rozstaliśmy i IV zlot E-NBA przeszedł dla mnie do historii.

 

Dzięki wszystkim za przybycie i za grę, ja jestem zadowolony ze spotkania i dobrze się bawiłem, mam nadzieję, ze wy też i że jeszcze to powtórzymy. Słowa uznania dla organizatorów, którzy spisali sie jak trzeba no i dla pań (coraz ich więcej na zlotach!) które miały siły i chęci nam towarzyszyć. No i jak zawsze - ci co nie byli, niech żałują!

 

Niestety zdjęcia, których jest niewiele i nie wiedzieć czemu nie są zbyt dobrej jakości, będę mógł wrzucić po moim powrocie do domu czyli dopiero za 8 dni. Mam nadzieję, że Gośka i Pietras staną na wysokości zadania i zrobią to szybciej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety zdjęcia, których jest niewiele i nie wiedzieć czemu nie są zbyt dobrej jakości, będę mógł wrzucić po moim powrocie do domu czyli dopiero za 8 dni.

Tak to juz jest z tą irlandzką technologią :) . Podziękowania dla Farta i Qby za organizacje bo spisali sie bez zarzutu, hala i akademik były naprawde wporzo, zresztą jak i cały zjazd. Pozdro dla wszystkich uczestników zebrało sie dobre towarzystwo, szkoda jedynie że tylko Pietras bronił idei bryantyzmu, fani lal tacy nie wirtualni by mu sie przydali do pomocy, no i dodatkowo calej reszcie dawali by argumenty na temat kobasa do dalszych żartów :) :) :) . Jeszcze raz wielkie dzieki dla wszystkich, my ludzie z Wawy Dodatkowo zawdzięczamy Tomaszanowi komfortowy przejazd wiec dla niego osobne podziekowania, Monty aka Gumbi i Kily opisali juz po krótce jaki IV zlot miał przebieg wiec ja sobie daruję, i Jeszcze raz WIELKIE POZDRO dla wszystkich uczestników.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jako, że już trochę odespałem to też coś napisze, chociaż zbyt aktywnym zlotowiczem nie byłem ;) .

 

W piątek po 14 pojechałem na nasz stołeczny Dworzec Wschodni gdzie miałem się spotkać z tomaszanem Gregiem i elwariato. Dosyć szybko się tam wszyscy odnaleźliśmy i można było ruszać. W podróży za wiele się nie działo no może poza jedną czy dwiema ulewami ale takimi, że dalej niż 10 metrów nic nie było widać. No ale jakoś się udało w całości dotoczyć na miejsce gdzie odebrał nas Qba i popilotował do akademika. Aha no i jeszcze nadmienić warto, że było naprawdę zimno przynajmniej w porównaniu z tym jaka temperatura panowała jak wyjeżdzaliśmy z Warszawy. Potem szybkie zajęcie pokoi (tutaj pierwszy ogromny plus bo pokoje były naprawdę fajne, duże, ładne itp itd ;) ) i jazda na dworzec spotkać się z resztą w celu udania się na posiłek. Następnie jakieś tam zakupy wspomagające i z powrotem do akademkia gdzie trochę posiedzieliśmy żeby po 2 rozejść się i iść spać ;) .

 

Drugi dzień rozpoczął się od wyprawy na śniadanie do jakiegoś centrum handlowego no a potem mieliśmy iść na plaże. Z plaży jednak nic nie wyszło i poszliśmy poczekac na resztę do jakiegoś przydworcowego baru. Kiedy już wszyscy się stawili udaliśmy sie w dłuższą podróż na halę jednak warto było bo obiekt był naprawdę bardzo fajny. Najpierw jakieś tam rzucanie i rozgrzewka a potem już mecz właściwy ;) . Ja rozpocząłem na ławce gdzie z Pietrasem liczyliśmy statystyki na przygotowanym uprzednio przez Grega formularzu. Naprawdę ciężka sprawa żeby się w tym wszystkim połapać, nieraz było tak że w 5 sekund piłka zmieniała drużyne ze 3 razy do tego dochodziły 2 zbiórki i 3 niecelne rzuty ;) . No chyba bardziej się właśnie zmęczyłem pisząc statsy niż biegając po boisku...

Sam mecz bardzo w porządku. Drużyny wybrane chyba mniej więcej na tym samym poziomie jednak diametralnie różniące się filozofią gry ;) . U nas oczywiście pod koszami rządzili Greg i jazzmen do tego KarSp sporo porzucał. tomaszan i elwariato też sporo powalczyli pod koszami.

No a druga drużyna to już było wypisz wymaluj Suns ;) . Qba, Monty, Kily cała trójka jak mogła napędzała wszystkie ataki jedynie Fratman próbował uspokajać grę jednak przy tylu sprinterach było to co najmniej trudne. Należy też dodać, że Kily oprócz tego że biegał jak dziki to jeszcze sporo zbierał szczególnie na naszej desce.

No generalnie było naprawdę fajnie, gra wyrównana każdy coś pozytywnego zaprezentował.

Jedyny minus (a raczej minusik ;) ) meczu, to właśnie wcześniej wspomniane nie liczenie na bierząco wyniku ale nie można mieć wszystkiego.

Potem konkurs trójek szkoda, że nie wszyscy wzięli udział ale i tak było sporo emocji w tak nazwijmy to eliminacjach jak i samym finale. Po konkursie powrót do akademika gdzie mieliśmy trochę czas wolnego co większość postanowiła sporzytkowac na jedzenie i zamówiliśmy pizze. W sumie nie była zła ale jednak miała w sobie coś takiego co nie pozwoliło mi już nic zjeść przez cały następny dzień ;) . Potem poszliśmy zwiedzać i coś zjeść (tzn. ci co wcześniej nie jedli). Po znalezieniu odpowiedniej knajpki jak zwykle było trochę zamieszania z usadowieniem 15-osobowej grupy no ale jakoś się udało (obsługa wcale nie była zadowolona bo chyba naruszyliśmy naszymi zmianami stolików jakieś trasy przelotowe dla kelnerek ;) ) i po zajęciu miejsc... stwierdziliśmy że odrobinę nam cenowo nie odpowiada i opuściliśmy lokal :D . Zostali chyba tylko Greg i tomaszan ale oni przez wcześniejszą wyprawę na plażę byli najbardziej głodni ;) . Potem poszliśmy na bilard gdzie nawet udało mi się kilka razy trafić ;) . Szkoda tylko że już o 23 trzeba się było zawijać. Potem znowu akademik i okołokoszykarskie dyskusje. Tym razem poziom hateryzmu w stosunku do Bryanta przebił chyba wszystko co do tej pory widziałem ;) (dobrze, że w najbliższym otoczeniu Pietrasa nie było żadnych ostrych narzędzi bo pradopodobnie były by ofiary ;) ) . Skońyło się nie wiem o której ale niektórzy już odrobinę przysypiali tak więc pewnie jakaś późna godzina była ;) .

 

Ostatni dzień znowu zaczął się od śniadania tym razem w barze mlecznym gdzie nie wiem bo nie jadłem ale jedzenie wyglądało naprawdę bardzo fajnie. Potem znowu na hale tym razem już okrojonym składzie. W sumie chwilę pograliśmy w zmienionych w stosunku do dnia poprzedniego składach na dwa kosze ale jednak średnio się to wszystko kleiło i rozpoczęliśmy granie na jeden kosz. W między czasie coraz więcej osób odpadało i skończyło się bodaj grą 3na3 (Qba, Fartman, ja - Monty, Kily, tomaszan/elwariato) gdzie po naprawdę zaciętym meczu udało się nam wymęczyć zwycięstwo. Walka była naprawdę konkretna, co chwila ktoś leżał na parkiecie albo rzucał się po niby straconą piłkę (przodował w tym Fartman) no ale ostatecznie Qba zapewnił nam zwycięstwo ;) . No generalnie pod względem emocji było naprawdę super. W tym momencie równiez chciałbym wyrazić podziw dla Monty'ego za te bodaj 5 trójek które wpadały dosłownie w identyczny sposób do tego trafił je w naprawdę krótkim odstępie czasowym.

 

No a potem znowu z powrotem do akademika spakować się i udać się na ostatni posiłek tym razem do Sphinxa gdzie znowu nic nie jadłem ale w porównaniu do baru mlecznego tutaj akurat nie żałuje bo chyba bym kur*icy dostał gdybym musiał tyle na jedzenie czekać... No a po jedzeniu fotka w fure i do domu ;)

 

Podsumowując ja jestem zadowolony bardzo, może tego specjalnie nie okazywałem swoją rozrywkowością ale bawiłem się naprawde bardzo dobrze i luźno pisze się na następny raz (o ile będzie ;) ). Wielkie podziękowania dla organizatorów bo na pewno łatwo to wszystko zorganizować nie było ale wyszło naprawde bardzo fajnie. Dzięki też tomaszanowi za transport w super limuzynie ;) no i generalnie wszystkim którym się chciało przyjechać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dobra, a oto to, na co wszyscy czekają - statystyki z czwartego forumowego all-star game :)

 

Dołączona grafika[/img]

 

jeśli chodzi o sam zlot, to mogę wyrażać się o nim jedynie w samych superlatywach....przede wszystkim Gdańsk zrobił na mnie duże wrażenie, co by nie mówić, warszawska starówka się chowa...poza tym, że miasto ładne i malownicze to towarzystwo super....co sie naśmialiśmy to nasze, co chłopaki?...chciałem w tym miejscu podziękować naprawdę OGROMNIE Fartowi i Qbie za organizację i niańczenie nas przez 3 dni - nie mógłbym wymarzyć sobie by było lepiej i nawet gdybym mógł, to niczego bym nie zmienił...naprawdę chłopaki starali się nam dogadzać jak mogli (bez skojarzeń :wink: ) i byli mistrzami kompromisu i szybkiego myślenia....wielki respect chłopaki

 

co do samego zjazdu to może nie będę go opisywał już chronologicznie, bo poprzednicy już to zrobili i dali pogląd na ten temat tym, których zjazd ominął...generalnie podróż samochodem to był bardzo dobry pomysł, wygodnie i szybko dojechaliśmy razem z Tomaszanem, Kfadratem i El....bardzo miło będę wspominał pierwszy wieczór i imprezkę w pokoju (w ogóle jaki standard pokojów!) gdzie w kulturalny sposób walnęliśmy sobie kilka głębszych i pogadaliśmy trochę o koszu i generalnie sporo pożartowaliśmy i śmiechów (głównie z Montego i jego alter ego Gumbiego :P ) nie było końca.... nazajutrz z niecierpliwością czekałem na nasz doroczny meczyk i choć miałem pełno obaw o zdrowie oraz formę (przez ostatnią kontuzję nie grałem prawdziwego meczu było nie było 2 lata), to gra bez szarż pozwoliła mi bez szwanku przetrwać nasze zmagania...drugiego dnia oczywiście drobny uraz mnie nie minął, ale to u mnie norma i nie ma co wspominać (na ostrym dyżurze na który wbiłem o 23 w w wawie powiedzieli że to tylko zbicie) - chciałbym zawsze mieć takie urazy byleby tylko kolano było ok....generalnie gra choć trochę chaotyczna (znacznie lepiej grało się na jeden kosz) to była bardzo przyjemna i każdy sobie poszalał...Qba jak zwykle był wszędzie i wymyślał coraz to fajniejsze triki i gdyby miał te parę cm więcej to spokojnie by nade mną załadował :) ...pozytywnie zaskoczył mnie "Huragan Katrina" Monty, który naprawdę zrobił bardzo duże postępy w porównaniu z pierwszym zlotem...nie mylił się spod kosza wcale, swoimi wejściami siejąc spustoszenie w obronie....Fart fajnie uspokajał grę a Kily walczył jak jakiś Reggie Evans pod nasza tablicą, zbierając piłkę za piłką....u nas duże wrażenie na mnie zrobił swoim spokojem Kfadrat, który, co warto odnotować, jako jedyny uzyskał dzięki swoim świetnym podaniom triple-double....znów postępy zrobił znów najmniejszy na boisku ale być może największy sercemKarSp...no i nie można nie wspomnieć o Jazzmenie, który grał niczym Boozer, którego koszulkę dzielnie dzierżył...tylko ekstremalne bloki Qby były w stanie zatrzymać go przez punktowaniem spod kosza, gdzie niczym buldożer wchodził i trafiał jak maszyna....w ogóle nasza Jazzowa taktyka gry pod kosz była czynnikiem, który dał nam zwycięstwo - osiągnęliśmy typowo Jazzowy wskaźnik > 50% FGs :) zyskując w tym elemencie sporą przewagę nad rywalami, którzy szaleli w rzutach z dystansu :wink:

 

akcje meczów to zdecodwanie:

1) Qba zsuwający broniącemu przeciw niemu Montemu opaskę na oczy :D

2) Fart wkręcający El w parkiet (wypisz wymaluj Jordan-Russell z '98)

3) 5 trójek Montego, co do których muszę wierzyć forumowiczom na słowo, bo akurat wtedy już mroziłem w szatni mój palec :)

 

generalnie bardzo fajnie grało się w oba dni, do siebie mam tylko trochę pretensji o dziwny rozrzut zarówno przy rzutach jak i podaniach, ale ja zawsze jestem niezadowolony ze swojej gry...na szczęście w drugiej rundzie konkursu trójek odnalazłem swój rytm i wreszcie rzuty wpadały tak jakbym tego chciał..aha, jak jesteśmy przy trójkach, to może warto podać pełną klasyfikację...gwoli uściślenia, tym razem zdecydowaliśmy się rzucać 20 razy (po 4 razy z 5 standardowych pozycji) i wyniki konkursu były następujące (boldem forumowicze, którzy weszli do rundy finałowej oraz zwycięzca):

 

Runda eliminacyjna:

Monty 6

Qba 6

Fart 6

Ajverson 5

Kily 8

Greg 7

KarSp 7

Elwariato 0

Kfadrat 9

 

Finał:

KarSp 6

Greg 10

Kily 9

Kfadrat 9

 

nie startowali: Pietras, Jazzmen, Tomaszan

 

co mogę jeszcze powiedzieć? było naprawdę wspaniale, będę długo wspominał ten zlot, obecnych tam forumowiczów (oraz ich towarzyszki - muszę powiedzieć, że to bardzo fajny pomysł zabierać nasze lepsze połówki) i piękny Gdańsk...cieszę się, że udało mi się zaliczyć plażę i się pomoczyć; dużo pracuję i ważne jest dla mnie, że naprawdę wypocząłem, choć grafik (i dobrze) był napięty...było naprawdę super i mają co żałować ci, którzy nie przyjechali...tak serio mówiąc, to po prostu brak mi słów

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No to jak przystało na reprezentanta Cavsów najwięcej zbiórek ofensywnych i śladami Gibsona drugie miejsce w trójkach. :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A reszta nie ma nic do powiedzenia :> Tak zebysmy mogli wiedziec co mozna na innych zlotach poprawic ? Ajverson, Pietras, Tomaszan, Jazzmen ??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak-ja w ogole jestem zniesmaczony postawa Pietrasa na poczatku 2 polowy ktory nie prowadzil statsow przez co celowo dzialal na szkode i tak slabych tego dnia moich statsow....grrr Aż strach myslec ile tam przeciwnikom poodejmowal:). Punktow za duzo nie mialem ale za to 2xbloki , 4xsteal jestem zadowolony(znaczna czesc mam nawet na kasecie wiec sie nie wymigacie:) ). Znacznie lepiej mi sie gralo dnia drugiego gdzie z Monym rzucilismy 7 na 8 trojek:) . Obecnie gonią mnie do roboty i nie mam zupelnie czasu nic napisac-jak go znajde to cos bazgrne-juz moze bardziej serio. Pozdrawiam wszystkich i wielkie dzieki- bylo przepysznie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

juz juz tylko musialem wrocic na swój koniec Polski :wink:

 

Po pierwsze chciałbym wszystkich PRZEPROSIĆ, że sie nie pojawiłem w niedziele, mam nadzieje ze kiedyś mi to wybaczycie...

 

W moim wypadku zlot został wpleciony w Opener, dlatego tez nie mogłem się w takim stopniu poświęcić forumowemu spotkaniu, jednak tegoroczny mecz zapamiętam na długo i to nie tylko ze względu na to że jakimś cudem udało mi się rzucić najwięcej punktów w meczu. Wreszcie mogłem zagrać w jednej drużynie z Gregiem, moim druhem z jazz.e-nba.pl, genialnie mi sie z nim współpracowało, w ogole drużyne mieliśmy iście jazową bo i elwariato w niej był, świetne wrazenie wywarł na mniej, jak na wszystkich chyba, Kfadrat który okazał się bardzo ważnym zawodnikiem w naszej drużynie, kilkukrotnie podawał mi wprost do siatki, KarSp uczynił duże postępy od zeszłorocznego zlotu,wtedy chyba też byliśmy w jednej drużynie? ah jak on zwodami mijał Gumbiego :P i ostatni z zawodników mojej drużyny czyli Tomaszan który jak zwykle imponował spokojem i doświadczeniem. Brawo dla mojej drużyny! Po drugiej stronie najbardziej zaskoczył mnie Kily, ale to może dlatego ze po raz pierwszy widziałem go w akcji, energiczny i skuteczny, wszedzie go bylo pełno! Qba jak zwykle robił swoje, znowu mnie blokował i ogólnie mi przeszkadzał, cały czas na zmianę z Gumbim stawali mi na drodze.. jeśli już przy Gumbim jesteśmy to jak zwykle zagrał swoje, jego powietrzne ewolucje już przeszły do historii zlotow, i tym razem nas nie zawiódł popisując sie kilkoma podwójnymi tulupami. Fartman spokojnie i zdecydowanie rozgrywał piłę, tworząc z Qbą duet na miarę Stockton i Malone, cały czas jakaś zasłonka, tu jakaś próba pick and rolla. ogólnie rzecz biorąc drużyna przeciwnika stanęła na wysokości zadania i przez pierwsze 48 sekund potrafiła z nami toczyć równą walkę, potem.. cóż nie było Bavetty więc nie miał kto odebrać Jazzmanom tego co Jazzowe. Howgh!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej hej panowie, ja flopa zaliczyłem ale spokojnie bo Fart ptk w tej akcji nie zdobyl wiec troche docenicie moje starania w obronie ;):D , szkoda ze faktycznie tak 98 nie wyglądalo to moze bysmy ugrali cos wiecej z bulls niz 6 spotkan. A dokladnie to podszedłem pod Farta za blisko on zrobił zwód i nieustalem, ale ptk z tego nie bylo co i tak nie zmniejsza mojego uznania dla umiejetnosci Farta, ktorego lubilem kryc bo szkła mi sie rozpierniczyly, w okularach nie dalo rady wiec troche ślepy bylem a on mial ladniutką zieloniutką koszulkę NOH wiec nie mialem problemów z identyfikowaniem jego osoby. Co do trójek Montego to conajmniej 4 faktycznie wpadły wiec Greg to żadne mity.

Tak zebysmy mogli wiedziec co mozna na innych zlotach poprawic ?

Ja nie wiem czy cos takiego by wypalilo ale skoro paczka jest wmiarę zgrana, czy by sie nie dalo zrobic cos w rodzaju obozu koszykarskiego i poswiecic na niego jakas częsc wakacji nie tylko weekend, np tydzien, wybrac jakies miejsce w centrum polski zeby wszyscy mieli mniej wiecej blisko, nie wiem czy komus podobal by sie taki pomysł ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tez tak myslalem ale raczej to nierealne patrzac ile osob moglo pojawic sie tylko na 1 dzien...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja mysle ze jest troche zdeterminowanych forumowiczow a reszta poszła by za glosem ludu :) , a tak zupełnie poważnie to mozna by jakos dostosowac grafik, jeni by przyjechali na dluzej jedni na krocej zobaczylo by sie, no i jak mowilem miejsce w srodku polski zeby nie bylo tak ze niektorzy musza zapierniczac 700 km tylko co najwyzej 300.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Krótko bo potem gangsta Fart będzie mnie po całej Polsce ganiał 8)

 

Tak czytając relacje Gumbiego to mam wrażenie że na troszkę innych zlotach byliśmy ale nvm. ;) Najpierw cytaty:

Swoją drogą IMO powinna być dogrywka między KarSpem a Gregiem zamiast czwórki uczestników w finale. :P

Spadaj, baliśmy się o czas :twisted: ;)

Gratuluje po raz n-ty zwycięscy, w kazdym razie mi strasznie nie poszły te konkursy. Dwa początki nie po mojej myśli(ale o czym mowa jak się zaczyna 0-7 albo 1-8? :? ) a potem przy wyniku Gregga to mogłem sobie pomarzyć.

 

Tam KarSp w rozmowie przez telefon o sprzedawczyni mówił 'baba", co jej się nie spodobało, ale za to ja miałem się z czego pośmiać. :D

Sorry no ale jak nie wie co sprzedaje to.. :P

 

(KarSp kozaczył, że nie chce mu się spać, ale jakoś mu sily nastepnego dnia zabrakło :twisted:)

:lol:

 

KarSpowi nie chciało się grać i nic dziwnego, że większość czasu graliśmy tym razem na jeden kosz (początkowo 4 na 4, później 3 na 3

Jeszcze ktoś tam o mnie coś pisał. Beze mnie chłopaki graliście jakieś 20-25 ostatnich minut. :> Więc po pierwsze nie tak dużo a po drugie zszedłem bo El musiał z jakichś tam powodów na chwilę opuścić parkiet, więc siadłem i jakoś odechciało mi się już grać wtedy, opadłem i tyle. ;)

 

(w międzyczasie goniliśmy kolejkę po dworcu no i popsułem drzwi w wagonie :P)

Widoku zamykającej się kolejki i pędzącego do niej Gumbiego nie zapomnę :D (swoją drogą z perspektywy czasu mogliśmy jechać bez skasowanego ;) ) Na parkieice byłęś jak wiatr ale wtedy przeszedłeś sam siebie. Respekt 8)

 

KarSp uczynił duże postępy od zeszłorocznego zlotu,wtedy chyba też byliśmy w jednej drużynie? ah jak on zwodami mijał Gumbiego :P

Nie pamiętam, aczkolwiek-tak do wszystkich- strasznie dziwią mnie te pochwały za postęp bo przyznaje się szczerze wątpie bym od poprzedniego zlotu zagrał 10x w kosza,a że nie był to mecz to jestem pewny na tysiąc procent. ;) Co do zwodów to szkoda że nie będzie ich na filmikach, no i akcji meczu czyli mój blok na GUmbim :D (zaraz wpadnie i powie że to steal :> ) Poczułem się jak NAte przy Yao :D

Po pierwsze chciałbym wszystkich PRZEPROSIĆ, że sie nie pojawiłem w niedziele, mam nadzieje ze kiedyś mi to wybaczycie...

Masz dwa wyjścia:

- za rok płacisz sam za halę

- organizujesz zlot u siebie za rok

a czy b?

 

Co do samego zlotu to wiadomo mi się podobało. Co poprawić? Liczbę osób i organizatorów nie zmywających się o 00:30 8) ;) nie będe opisywał przebiegu zlotu bo to już zrobiono z n-razy. :P Powiem tylko że z gry jestem średnio zadowolony, bo zbyt często nie łapałem prostych podań a pkt które zrobiłem to nie żadne tam akcje pozycyjne a zwykłe kontry w których dziwnym trafem mimo dość wolnego poruszania się czesto byłem jednym z pierwszych 8) Kily mnie nie zdziwił bo zawsze był cienki, a punkty napykał albo jak mnie nie było albo jak akurat wywalczył na desce(mądrzejszy ze silniejszy/wyższy/większe łapy k**** mać :P )W pierwszym dniu ofkoz. MVP to wiadomo Gregg, szkoda tylko że wolno biegał bo by w ogóle zrobił 50-35, ale 28-28 tez jest w pompke. Nie ma bata, świetne mieliśmy tablice, Jazz i Kfadrat jeszcze 8) Ten drugi to strasznie mnie zaskoczył i rozkręcał się z kazdą chwilą. Ale nieważne, wszyscy wszystko już napisali. Powiem tylko że nasz mecz udowodnił że nawet w tak prostej i prymitywnej koszykówce wygrywa się równowagą, obroną, deską a nie jumshootingiem :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ok, czas coś napisać ;)

 

więc z punktu widzenia organizatora to dla mnie zlot jak najbardziej udany, bo wszystko odbyło się bez problemowo i według jakiegoś tam z góry założonego planu. a o problemy się obawialiśmy bo i jak się okazało na parę dni przed rezerwacja na hale nie była wpisana w terminarzu hali, jak i z pokojami była nie łatwa przeprawa a dokładniej dogadanie się z panią recepcjonistką przez telefon. dlatego obawialiśmy się, że może coś nie wypalić. jednak ku mojemu zdziwieniu pani recepcjonistka w akademiku okazała się chyba najlepszą z dotychczasowych i wszystko łatwo szło z nią uzgodnić na miejscu. hala jak każdy widział była taka jaka była. bez rewelacji ale moim zdaniem solidna. zawsze siedząc przed tv i oglądając polskiego kosza myślałem, że na parkietach zajebanych po każdy centymetr reklamami gra się fatalnie, ale jednak w ogóle nie zwracałem na to uwagi i grało się całkiem przyjemnie.

 

co do samego meczu to jednak taktyka run'n'gun nas zgubiła, bo zupełna klapa była pod koszami. sam fakt przyznaje za mało grałem pod koszem bo widać to nawet po statystykach, ale jakoś zawsze czułem się lepiej w grze na obwodzie i w sumie tam też spędzałem i spędzam więcej czasu. trzeba to zmienić na następnym zlocie i uraczyć jazzmen'a paroma dodatkowymi blokami :) a tak jakby jeszcze więcej nam siedziało z dystansu to sądzę, że bylibyśmy w stanie wygrać ten mecz. a jeśli chodzi o indywidualne wyróżnienia to naprawdę na plus killy, jedno kolano greg'a, kfadrat i mimo tych jebanych reverse layup'ów Gumbi :P no bo jednak coś tam mu powpadało ;p

 

aaa i Fart parę więcej screenów i było by w paru akacjach pozamiatane jak w 2k lol :D

 

niedzieli mi się nie chce opisywać bo to była już taka gra bardziej na luzie niż na poważnie, choć w pewnym momencie jak wszyscy latali po parkiecie było bardzo walecznie lol.

 

podsumowując dzięki wszystkim, którzy się sprężyli i potrafili dotrzeć na ten weekend i wspólnie go spędzić.

 

mam nadzieję, że za rok będzie te 20 osób to byłby wtedy naprawdę real zlot.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znalazłem chwilę czasu, więc co nieco skrobnę...

 

Nie ma co się rozpisywać o całym zlocie, tylko kilka uwag:

 

1. Szkoda, że na zlot przyjeżdża tak mało osób, że ledwo da się sklecić składy. Wydaje mi się, że raz w roku można ruszyć tyłki, aby się spotkać, tym bardziej, że jest do przejazdu co najwyżej kilkaset kilometrów. Może byłoby warto zastanowić się nad formułą zjazdu piątek-niedziela (ci, co by nie mogli w niedzielę, mogliby przyjeżdżać w sobotę). Bo przyznam szczerze, że sam bym nie jechał, gdybym miał gnać kilkaset kilometrów w sobotę, aby w niedzielę jechać z powrotem. Może pomyśleć o tygodniu nie byłoby złym pomysłem, bo kto ma ochotę, to znajdzie i czas i możliwości. A komu się nie chce, to i tak oleje. I moze warto byłoby zlot połączyć jednak z jakimś zwiedzaniem. Bo to jest urozmaicenie. No, ale wymagałoby to oczywiście wydłużenia zlotu.

 

2. Szkoda, że nie było spabloo, bo by sobie z Gregiem pograli face to face :wink: . Greg warunkami fizycznymi i umiejętnościami bił wszystkich, więc spabloo do dzieła... No i szacunek dla Kfadrata, który swoimi umiejętnościami zaskoczył chyba wszystkich. Nikt go wcześniej w akcji nie widział, a to gracz niemal kompletny.

 

3. Zlot był, co by nie mówić, dużo lepiej zorganizowany, niż w tamtym roku, bo poprzednio, gdyby nie spabloo (respect), byłaby klapa. Organizatorzy stanęli na wysokości zadania, niemal nas niańczyli (fenks). Oczywiście pewne rzeczy można poprawić, ale bez przesady, w końcu forumowicze to duzi chłopcy.

 

Aha, i bardzo ciężko się gra, jak ma się zbite żebro...

 

Tak więc, wrażenia naprawdę super 8) .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zazdroszcze uczesnikom a zwyciezca gratuluje!

Jestem podwojnie winien bo chlopakow organizatorow mialem okazje poznac na meczu boston toronto a to zobowiazuje !pozdrawiam przy okazji razem z Monty'm!

 

Z propozycji powiekszenia zlotu zrobilbym cos wiekszego tzn osoby bedace na zlocie powinny miec cos z przywilejow vipow na naszym forum!

Moze czas robic skladki czlonkowskie?

Ja osobiscie na nastepnym zlocie bede i stawiam piwo Monty Fartman Qba!

Z propozycji zlotu wrzucam Torun gdzie i akademiki sa i hala się znajdzie a grajac w amatorkiej lidze zalatwic mogę 2 sedziow i pare pilek fibowskich (jedna nba spalding dla tych zza oceanu) a furore na pewno zrobi miasto NOCA! A transfery latwiejsze bo miasto obszarowo malutkie a w knajpach w centrum browary 2,50 do 5,00 czyli znosnie a jako organizator cos tam bym ponegocjowal!

Zwiedzanie jako domorosly historyk-amator zalatwilbym na poziomie a trasy z Polski troche blizej niż 3city!

Termin i miejsce oczywiscie pod rozwage i glosowanie ale tak z forum i do Plocka blisko i Lodz i Bydgoszczy i Warszawy a i 3miasto by dojechalo.

Poludnie polski też mialoby te 150km blizej!

 

Z uwag natury ogolnej nie kazdy zaglada do dzialu inne a przyklejony topik o zlocie istnieje to prosze modow o wklejenie tego tematu także tam aby inni niezagladajacy tutaj mogli to przeczytac!

 

Korzystajac z miejsca na pewno wybieram się na nba tour europe samochodem majac 3-4 wolne miejsca to jeśli ktos planuje wypan np do Berlina to z Wawy Torunia i Poznania mogę zabrac!!!!!!!!!!!!!!!

 

Monty BTW jak tam u Was z Barcelona? Pokrywa się czasowo z Berlinem i czy zalatwiasz bilety bo chetnie się podlacze!!!!!!!!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chlopaki-jak zdjecia i filmiki?Ja swoje wrzuce prawdopodobnie w piatek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja musze zgrac jeszcze i go jakos obrobic. Jesli na weekend bede w domu to sprobuje sie tym zajac, no ale fotki by sie przydaly... Gosia :>?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej :wink: Serdecznie pozdrawiam Was wszystkich. Ciesze sie ze zjazd sie udal. Tym bardziej jest mi przykro ze sam nie moglem uczestniczyc. Brawa dla El. Grega i Luki za reprezentowanie Najlepszego z klubów. :P Czekam niecierpliwie na jkies zdjatka choc sam sciagnac jakis duzych plikow nie bede w stanie.

 

E-nba 4ever:]

 

gratki. Dla organizatorów, dla forumowiczów którzy poraz pierwszy pojwili się na zjeździe,. no i dla Wszystkich;;D

 

ps33

Pozdrawiam również zakonspirowanego Gumbiego ;}

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...