Skocz do zawartości
Mameluk

Wspomnień czar

Rekomendowane odpowiedzi

Jaka ta nasza polska liga jest każdy wie. Poziom niski, sukcesów na szerszej arenie brak, polskich talentów mało. Ogólnie dno.

Też od kilku lat nie oglądam.

Nawet jakbym chciał oglądać to nie wiem w sumie gdzie. Swego czasu leciały mecze na dwójce i regionalnej. A że już nie lecą, to nie oglądam. Ale kiedyś oglądałem. I jakieś tam wspomnienia mi zostały.

 

Wiadomo, że nikt normalny nie dorasta na meczach polskiej ligi (poza Rafałem Juciem, który, jak sam twierdzi wzorował się na Koszarku) ale żyjąc meczami NBA fajnie było też śledzić rywalizację na naszych parkietach.

 

Jakoś inaczej wtedy było. Były klubowe rywalizacje, były kluby, które prawie co roku meldowały się w finałach, jak niegdyś Lakers i Celtics, a sami zawodnicy, także zagraniczni, grali w naszej lidze latami, budowali swoją karierę i pozycję. 

Gdzieś tam Ignacy wspomniał z nostalgią o Jeklinie i pomyślałem że dobrze byłoby powspominać tych wszystkich graczy, których z jakiegoś powodu zapamiętaliśmy z dawnych lat. Nawet jeśli nie jako najlepszych, to chociaż jako najbardziej wyjątkowych.

 

1. Adam Wójcik

    

Co tu dużo mówić. Jeden z najlepszych graczy w historii polskiej koszykówki, a już z pewnością najlepszy w historii polski środkowy. Pierwszy, który zdobył 10 tyś pkt. Swego czasu próbował dostać się do NBA. Nie wiem, czemu nie wyszło, ale jeśli chodzi o skillset ofensywny to był kilka półek nad naszym Polskim Młotem.

 

2. Andrzej Pluta i Jeff Nordgard.

    

 Chyba najlepsza dwójka shooterów jaka trafiła się w jednym zespole (Anwil 2003). Takiego strzelca jak Andrzej szybko w naszej reprezentacji nie będzie.

 

3. Tyrice (?) Walker

 

 Miał chyba opinię najbardziej skocznego zawodnika. Gdzieś wówczas słyszałem że miał coś koło 90 cm wyskok. W porównaniu do najbardziej atletycznych murzynów w NBA dupy nie urywało, ale u nas rządził.

 

4. Igor Griszczuk.

 

Zasłynął w moich wspomnieniach jako jeden z najlepszych a może najlepszy clutch player w polskiej lidze. Przez lata najlepszy strzelec Anwilu.

 

5. Walter Jeklin

 

Polski John Starks.

Najbardziej streaky gracz, jakiego przyszło mi na polskich parkietach oglądać. Jak pudłował to na potęgę i wydaje się, że bardziej szkodził drużynie niż pomagał, ale jak jak już trafiał to seryjnie i z każdej pozycji i jak rzucał, to można już było wracać na swoją połowę.

 

6. Antoine Joubert

 

Swego czasu rządził.

Podobnie jak Jeklin rzucał głównie z dystansu. W jednym z meczy trafił 10 razy za 3, co chyba do dziś jest rekordem. Niedawno czytałem, że pracuje obecnie w USA w fabryce samochdów.

 

7. Maciek Zieliński

 

 Zdecydowanie zawodnik nr 1 not fun to watch. Autor najbardziej topornych i drewnianych wejść pod kosz, jakie pamietam.

Poza tym atletyczny był i dobrze bronił. Rzucić też umiał. I grał w Providence razem z Dickeyem Simpkinsem.

Ale moim zdaniem przehypowany był nasz Maćko troszeczke.

 

To tyle z mojej strony. Zapraszam do dyskusji.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do Wójcika to mnie (z Włocławka jestem - stronniczy :tongue:) najbardziej WKURWIAŁO jego rolowanie łokciami. Robił to permanentnie i baaaaardzo rzadko mu to odgwizdywano.

Plutę w sumie "odkrył" Urlep, który odciążył go od klepania, ale drugiego z taką etyką pracy długo w PLK nie będzie....

W sumie do Igora dodałbym jeszcze opinie bodajże ś.p. J. Polaka (dziennikarz radiowy, komentator meczów Anwilu), że kiedy Igor odpalał swoje rzuty z 6m, najpierw cała hala łapała się za głowę, a potem biła brawo. 

Zieliński (podobnie stronniczo jak o Wójciku), wjeżdżał z lewej strony z wysuniętym kolankiem, za które rzadko kiedy odgwizdywano offensa, a walił nim rywali równo po żebrach.

Ja do tych zawodników dodałbym:

Miglinieks (czy jak on tam się pisał :tongue:) - true PG, PLK-owski Stockton z rozgrywania pick'ów, dobra 3, za bardzo nie pamiętam jak on radził sobie w obronie. 

Gregov - Szybki, kreatywny, dobry w obronie tworzący z Griszczukiem w PLK odpowiednik europejskich braci Petrović. 

Krstić - ileż on potrafił wymusić offensów, ale często gęsto wbijał pod kosz z klapami na oczach. Ale zaraz ktoś napisze, że sporo z tych offensów to zwykłe flopy - i tak też było :tongue:

Tak na szybko wymieniłbym jeszcze Adomaitisa, Wright'a i Lynna. Pytanie do autora tematu, do jakich lat się odwołujemy w tych wspomnieniach; tj. gdzie jest górna granica?

Edytowane przez Arctus

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gralem nie tak dawno z Igorem i niektorych rzeczy sie nie zapomina, po prostu koles nadal w tym wieku rzut i wizja boiska na miejscu

 

watch out bo synowie Pluty nadchodzą, tez mialem okazje z nimi ostatnio w sumie przypadkiem pograc, to jak na takich malolatow, to na prawde wow.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ricky Robinson&Tyrice Walker&Jeklin & Grisza& Hajric

 

dla mnie to był magnes

 

polski to oczywiście Zieliński Wójcik Bacik

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak, kiedyś to się to oglądało, czytało, interesowało. Teraz nic już nie pozostało, niestety.

 

A jakie były moje preferencje?

Śląsk Wrocław, tylko i wyłącznie. Było się parę razy na meczach w eurolidze, czy ekstraklasie. Większość graczy wymieniona, ale trzeba też dodać Tomczyka, rzut Krzykały, O'Bannona, Jamisona, McNaulla,  czy nawet nieudanych ruskich: fietisowa czy einikisa. Zawsze czegoś niestety brakowało w końcówkach meczów w eurolidze, by w koncu przejsc do top16.

A tak poza tym, to nigdy nie przepadałem za Bacikami itp. Ogólnie całemu anwilowi i pruszkowi, dziekujemy, ale to chyba wiadomo ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pytanie do autora tematu, do jakich lat się odwołujemy w tych wspomnieniach; tj. gdzie jest górna granica?

 

 

nie ma sztywnych granic, chodzi o tych graczy, którzy zapadli nam w pamięć, nieważne kiedy grali.

Ja wybierałem, takich, którzy troszkę w Polsce pograli. Wspomniany przez ciebie Lynn Greer był fajny, bardzo dobrze rzucał pull up J ale grał bodajże tylko jeden sezon.

 

Karl

 

McNaull?

Przecież on był kiespki, jak zresztą duża większość naszych środkowych.

Te wszystkie Bigusy, Korytki, Wilangowskie, (D)ryje - ich popisów w ofensywie nie dało się oglądać.

 

Kubbas

 

To synowie Pluty ile już mają lat? I jeśli to nie tajemnica, to czym się zajmujesz, że sobie tak po prostu grasz w kosza z Griszczukiem :smile: ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Charles O'Bannon miał kiepski start, ale jak ju się rozkręcił, to nie było co zbierać. Podobnie Michael Wright, który przyszedł, nic nie grał bodajże za Repesy, a po zmianie trenera na Urlepa był najlepszym zawodnikiem całej ligi.

 

Najmilej wspominam sezon z bilansem 38-1 Śląska z jedyną porażką w całym sezonie w finale z Anwilem. Się mogli trochę poczuć jak Chicago w 72-10 ;]

 

Genialne finały z Pruszkowem, gdzie już się wydawało że kończymy u siebie w G6, feta przyogotowana, a to lipton i powrót do Pruszkowa na G7.

Genialne półfinały z Pruszkowem, gdzie po dwóch meczach we Wrocławiu wydawało się że jest już pozamiatane, a potem wielki powrót i trzy wygrane z rzędu w tym dwie na wyjeździe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

łeeeeeeeeee tam. byliście młodzi, były sukcesy i dlatego tak wspominacie.

przecież w tamtych czasach Śląsk nie liczył się tak w Europie jak ostatnio Asseco. a że Śląska dominował to swoją drogą, ja jako kibic z Włocławka cały czas to odczuwałem. mecze na starej hali, rzut Krzykały, kartki z napisem "Gregov Hotel", "Zyskowski kondom", lalka z sex shopu i napis Wójcik to Twoja stara, "sędzia c***", "zieliński kondom", "wójcik blondyna, najszybsza w polsce dziewczyna" i wymieniać a wymieniać.  pojedynek griszczuk vs zieliński, griszczuk który straszył sędziów mafią (oczywiście plotka w rzeczywistości to griszczuk do sędziów powiedział, że sędziowie w polsce to większa mafia niż są na białorusi). oczywiście wspominam mistrzostwo anwilu ale najbardziej podobał mi się finał Śląsk-Nobiles 4-3 gdzie tak naprawdę tylko własny parkiet był swoim atutem i mecz nr 5 który decydował o mistrzostwie gdzie anwil prowadził cały mecz a końcówkę i chyba dogrywkę oddał. ogólnie to że w czasie PO najpierw Gregov a później Adomaitis spotykali się ze Schetyną to latały ploty w całym mieście. fajne wspomnienia, ogólnie także tęsknie za tymi czasami Świętej Wojny.

 

Griszczuk gra Włocławskiej Lidze Koszykówki Amatorskiej więc każdy kto umie trochę pograć ma szansę przeciwko niemu zagrać, oczywiście jeśli Igorowi się zachce :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Koelner zabrakło jeszcze tego "trade'u" między Śląskiem a Anwilem z PG, Miglinieks do Anwilu a Gregov po sezonie w Anwilu (który zawalił nam ten pamiętny G5 :P) do Śląska :P

No i rzut Krzykały epicki..... chyba do tej pory zdania są podzielone, czy powinni zaliczyć te punkty czy nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jakyśmy mieli zegar z setnymi to rzut prawdopodobnie nie byłby zaliczony ale wtedy był stary zegar z samymi sekundami :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a epicki sezon tego co psy trenował w PTB?

 

Woods? to chyba najwyższa półka ever?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kubbas

 

To synowie Pluty ile już mają lat? I jeśli to nie tajemnica, to czym się zajmujesz, że sobie tak po prostu grasz w kosza z Griszczukiem :smile: ?

Obecnie siedze w Anglii i pracuje, od wrzesnia bede tu gral w 4 lidze profesjonalnej prawdopodobnie na razie pogrywam tutaj po ligach semi pro, a gralem z Griszczukiem bo akurat wpadal czesto do znajomych na wloclawski osir gdzie ja czesto gralem wlasnie z ludzmi z wloclawskiej ligi koszykowki i zdarzylo sie z nim pograc kilka razy, zona Andrzeja Pluty, Justyna tez wpadala czasami, z Pluta seniorem grac nie mialem okazji, ale jego zona ma tez zajebiscie ulozony rzut z dystansu

 

Ogolnie Igor juz w wlka nie gra, druzyna mu sie w poprzednim sezonie jak sam jeszcze gralem rozleciala, on sam nadciagnal jakies tam miesnie, i ogolnie nie chcialo mu sie grac bo na mistrza nie bylo szans to rzucil druzyne ze tak powiem w pizdu

 

A synowie Pluty akurat mieszkaja blisko mnie, jeden z 12-13 chyba ten wiek, mlodszy 9-10, a jak fajnie rywalizuja miedzy soba, jakby sie ogladalo mini profesjonalistow, ten starszy ma 3 point range juz taki w miare pewny, fun fact jak mu zwrocilem uwage zeby sie dlugo nie skladal do rzutu tylko zawsze probowal rzucac w tym samym rytmie czy jest wolny czy nie, tak po prostu z przyzwyczajenia chcialem poradzic, to sie troche glupio poczulem po czasie i dzieciak tez mial dziwna mine, syn Andrzeja a jakis kolo go bedzie uczyl jak rzucac haha

 

Ale ogolnei spoko chlopaczki, bez sodowy

Edytowane przez Kubbas
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cała rodzina jest bardzo spoko, i może służyć za wzór każdemu. Jak idę do roboty to zdarza mi się spotykać po drodze Andrzeja, który bardzo często jest zagadywanego przez dzieciaki czy innych dorosłych. Zawsze się zatrzyma pogada, uśmiechnie. Tak było jak grał, tak jest jak przestał i pewnie też tak będzie jak jego dzieciaki będą grały  ;)

Edytowane przez Arctus

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Grzegorz Schetyna i jego "Marzę o final four z Maccabi" w którymś z miesięczników (Super Basket? - kto wie, czy tego nie brakuje mi najbardziej i dziś mi żal, że nie kupowałem więcej, a też sporo poleciało - w tym numer po ME 97). To jeszcze nie był TEN Schetyna, ale i tak straszono nim dzieci w połowie Polski :orange:. Bo wtedy pół Polski się koszem interesowało.

 

Oliver MIller - nawet nie jestem pewien, czy go widziałem via tv w PLK, ale czytało się o nim znakomicie.

 

Zieliński rzecz jasna - dałbym się pokroić, że to świetny koszykarz. Kilka lat później, przy okazji darmowego wejścia do Archiwum GW sprawdziłem co pisano w GW o koszu 20 lat temu i trafiłem na opinię trenerów z koledżu, że umiejętności to on w zasadzie żadnych nie ma (no trochę bardziej dyplomatyczne to było)

 

Wójcik - akurat wtedy go nie lubiłem. Pamiętam, że kilka lat później mówił, że jak był na obozie Clippers, to wyglądał jak przypakowany pogrzebacz przy Murzynach i wszyscy grali tam pod siebie.

 

Śląsk w Suprolidze na TV 4 (czy ja wtedy widziałem Kirilinkę?) Roger mnie poprawi pewnie znowu, ale w końcówce meczu z Ciboną? Gregow odbił piłkę spod kosza o plecy Józka i rzucił dwa punkty.

 

"Moja" Pogoń w PLK i taki mecz z mocnym jeszcze Pruszkowem, wygrany po kilkunastu sekundach stacjonarnej koszykówki - podawali sobie piłkę tak, że goście  z Pruszkowa nawet nie byli w stanie ich sfaulować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najbardziej pamiętam rywalizację Śląska z Pruszkowem. Chyba ze 3 sezony z rzędu na siebie wpadali w PO i zawsze seria kończyła się 5 meczem (grali w systemie best-of-five). Poza tym słynny rzut Krzykały w meczu z Anwilem. No i oczywiście występ reprezentacji na EURO Basket 1997. W eliminacjach najpierw przerżnęli chyba z 4 mecze z rzędu, a potem wygrali wszystko jak leci w tym m.in. z Litwą. Na turnieju wygrana z Niemcami, Chorwacją i Turcją i niespodziewane 7 miejsce, a i półfinał był blisko, bo z tego co pamiętam to w 1/4 Grecja dopiero w końcówce nam uciekła. 

 

A jeszcze co do PLK rozwalalo mnie zmienianie nazw drużyn co drugi sezon. No więc najpierw był sobie Śląsk Eska Wrocław, potem Idea Śląsk Wrocław, jeszcze później Zepter Śląsk Wrocław. Ekipa z Pruszkowa najpierw była Mazowszanką Pruszków, potem nazywała się Mazowszanka Pekaes, potem Pekaes, Hoop Pekas, Hoop Blachy Pruszyński, Blachy Pruszyński a w końcu Old Spice Pruszków.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A jeszcze co do PLK rozwalalo mnie zmienianie nazw drużyn co drugi sezon.

 

to faktycznie jest ewenementem chyba na skalę światową. Może po prostu kosz przynosi tak małe zyski, że dominujący akcjonariusze pozbywają się dość szybko udziałów.

 

A skoro jesteśmy już przy tym temacie, to może ktoś mi wyjaśnić dlaczego przeniesiono klub z Sopotu do Gdyni? I komu Krauze sprzedał swoje udziały? Bo widzę, że Prokomu w nazwie już też nie ma. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Asseco wchłonęło Prokom. Nie ma już takiej firmy jak Prokom. W sumie nie ma już od 2008, ale nie wiem czemu dopiero teraz usunęli ten człon z nazwy. Może jest to związane z tym, że Krauze już nic nie płaci na klub. A dlatego przenieśli, bo Krauze i Szczurek tego chcieli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A synowie Pluty akurat mieszkaja blisko mnie, jeden z 12-13 chyba ten wiek, mlodszy 9-10, a jak fajnie rywalizuja miedzy soba, jakby sie ogladalo mini profesjonalistow, ten starszy ma 3 point range juz taki w miare pewny, fun fact jak mu zwrocilem uwage zeby sie dlugo nie skladal do rzutu tylko zawsze probowal rzucac w tym samym rytmie czy jest wolny czy nie, tak po prostu z przyzwyczajenia chcialem poradzic, to sie troche glupio poczulem po czasie i dzieciak tez mial dziwna mine, syn Andrzeja a jakis kolo go bedzie uczyl jak rzucac haha

 

Ale ogolnei spoko chlopaczki, bez sodowy

http://ddwloclawek.pl/pl/13_sport/10420_michal_pluta_poprowadzil_zespol_do_zwyciestwa.html

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Śląsk w Suprolidze na TV 4 (czy ja wtedy widziałem Kirilinkę?) Roger mnie poprawi pewnie znowu, ale w końcówce meczu z Ciboną? Gregow odbił piłkę spod kosza o plecy Józka i rzucił dwa punkty.

Kirilenko na bank grał vs Śląsk w barwach CSKA.

 

A co do Gregova to już poprawiam ;) - Gregov od plegarów Józka, z tym że to nie mecz z Ciboną, a z Croatia Osiguranje Split ;)

 

 

- Trzeba być mądry playmaker i trochę szalony - powiedział Alan Gregov, po tym jak w ostatnich sekundach spotkania koszykarskiej Suproligi "załatwił" Zepter Ideę Śląsk Wrocław. Zespół Gregova - Croatia Osiguranje Split - wygrał we Wrocławiu z Zepterem 75:72.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

do tej wyliczanki nazwisk jaką kolega zapodał na starcie tematu dorzuciłbym jeszcze jedno od siebie, Hoskins, koleś był jak taki polski AI, rewelacyjne zagrania przeplatał z debilnymi ale przedewszystkim był z niego show man pierwszego sortu z Walkerem tworzyli niesamowicie efektowne duo. Ogólnie ciekawi mnie co teraz porabiają ci dwaj gracze, Walker spędził w Polsce ładnych parę lat ...

 

Ogólnie w plk brakuje teraz takich nazwisk jak Walker;Hoskins czy wspomniany Joubert, graczy stanowiących o sile jakiejś ekipy przez wiele sezonów, teraz albo ktoś jest cienki/sredni albo jak się wyróżnia to zaraz go niema.

 

ps. Big O to był też niezły show man, takich podani jakie on zarzucał to nawet Magic by się nie powstydził :smile: ogólnie pamiętam jak czesto miał asysty z połowy boiska bo mu się niechciało biegać od kosza do kosza :grin:  Plus Dumas to jest nazwisko warte wzmianki gdyby nie prochy to by w nba zrobił karierę, w plk nie było chyba nigdy takiego wymiatacza jak on, ehhhhhh to były czasy mam nadzieję ze kiedyś uda się jeszcze do nich nawiązać na naszych parkietach

Edytowane przez elwariato

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...