Skocz do zawartości
dh12

odchamiamy się

Rekomendowane odpowiedzi

A co ja mam argumentować ? Jeżeli dobrze zrobiony film sensacyjny jest dla Ciebie najlepszym filmem w historii to ja nie widzę sensu rozpoczynania tej dyskusji. Aktorstwo świetne, jasne. Fabuła świetna. Ale co jest w nim taki wybitne , że nazywasz go najlepszym filmem w historii ? Czujesz powagę tego co piszesz ? Te film jest kompletnie niewymagający. Dla mnie to poważny minus w dyskusji nt. najlepszego filmu w historii.

Nazywasz Fight Club niewymagającym, a o książkach Łukanienki, które są klasycznymi space operami z licznymi wstawkami akcji (do tego stopnia, że niektóre z nich można nazwać powieściami sensacyjnymi w realiach Science Fiction):

Co do Lema Rappar, to jeżeli lubisz wizjonerów którzy w fantastyce idą o krok dalej niż jedynie tworzenie ciekawych alternatyw naszej rzeczywistości to polecam Sergieja Łukjanienkę. Dzięki niemu zacząłem w ogóle czytać rosyjską fantastykę i są skurwiele niesamowici. Sergiej ma charakterystyczny styl, ma bardzo życiowe przemyślenia i czyta się go nieco trudniej niż np. Sapkowskiego ale nadal nie jest to Dukaj (też nie mogę przebrnąć przez Lód, MIMO że to świetna książka i świetnie się ją czyta, po prostu przygniata mnie jej rozmiar i zniechęca ilekroć chcę się zabrać to sięgam po co innego ;]). Nie potrafię opisać jak wspaniała to literatura, niestety nie urodziłem się krytykiem.

Choć możliwe, że nie dostrzegłem głębi w Głębi, a opis strzelanin w Doomie na pół książki posiada głębsze dno. Ewentualnie nie potrafię zrozumieć szyfru ukrytego w opisach kolejnych walk na szable w Lordzie z Planety Ziemia.

Jednak wedle mojego stopnia rozumowania, to ... A w sumie co się będę męczył:

Doskonały montaż, aktorstwo (Norton! i Pitt idealnie dobrani do roli), kapitalnie pokazany świat zapracowanego, cierpiącego na bezsenność szarego pracownika biurowego, białego kołnierzyka, jego marzenia o przeżywaniu prawdziwie męskiego życia, i pojawiający się w pewnym momencie jego alter ego, wciągający w niebezpieczne ale fascynujące życie.

 

Świetnie obrazowe pokazanie ukrytych głęboko marzeń, walki ze społeczeństwem, systemem, własnymi lękami i słabościami. Naturalnie nielegalne walki i akcje, które przeprowadza grupa nie mają kompletnie żadnego znaczenia dla istoty filmu, to tylko projekcja fantazji bohatera. Kto bierze fabułę na serio kompletnie nie rozumie, o co w tym filmie chodziło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sam nie wybrałbym tych książek, gdybym polecił komuś Łukjanienkę. Jest moim ulubionym autorem, ponieważ rewelacyjnie się go czyta i ma pomysły nie z tej ziemi, ale nigdy nie napisałem że to wymagająca literatura. Aha, klasyczną space operą są Star Warsy, ani Zimne Rozgrywki ani Gwiezdny Cień w żadnym wypadku nie mogą być tak określone. Jego książki są moimi ulubionymi, ale nigdy nie nazwę ich najlepszymi w historii. Uważasz, że wizjoner to synonim określenia "pisarz tworzący najlepsze książki świata" ? Albo masz z poparciem swojej tezy o świetności Fight Clubu albo nie nadinterpretujesz moje słowa bo tak Ci wygodnie.

 

Nazywasz coś najlepszym w historii w swojej dziedzinie, a jedyny Twój argument na poparcie tezy to cytowanie kogoś ? Widzę, że w Gliwicach macie jakieś zboczenie polegające na wyszukiwaniu "najlepszych w historii", Bast sypie tym w co drugim poście, ale zawsze potrafi to jakoś poprzeć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zacząłem czytać Zimne Błyskotki Gwiazd, jestem trochę za połową i jest to klasyczna Space Opera.

Co do tego co napisałeś o Łukjanienko, to przeczytaj jeszcze raz swój post. Jak dla mnie pisanie o jakiś książkach, że są krokiem dalej i zawierają życiowe przemyślenia, to co najmniej sugestia wymagającej literatury.

Co do Fight Clubu, mam identyczne zdanie co Boowka i jeśli tak koniecznie Ci zależy na tym, to mogę napisać Ci to samo innymi słowami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wymagająca książka to taka, przy której trzeba się skupić by zrozumieć i zapamiętać co się czyta lub zrozumieć intencję autora.

 

Jak dla mnie pisanie o jakiś książkach, że są krokiem dalej i zawierają życiowe przemyślenia, to co najmniej sugestia wymagającej literatury

k****, jakim cudem ? Jaką logiką Ty się kierujesz ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

które gwiezdne wojny są "klasyczną space operą". przecież to nawet nie jest czyste sf.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

które gwiezdne wojny są "klasyczną space operą". przecież to nawet nie jest czyste sf.

Nie wiem czy to jakaś prowokacja... ale nie ma chyba klasyczniejszej spejsoperowatej spaceopery niż gwiezdne wojny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

space opera to podgatunek sf. gwiezdne wojny nie są sf, jak więc mogą być (należeć do ...) podgatunkiem tejże i do tego klasycznym? to jakbyś powiedział ze pomidor jest klasycznym przykładem warzywa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

idę sprawdzić na wiki może od moich czasów cos się zmieniło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

space opera to podgatunek sf. gwiezdne wojny nie są sf, jak więc mogą być (należeć do ...) podgatunkiem tejże i do tego klasycznym? to jakbyś powiedział ze pomidor jest klasycznym przykładem warzywa.

Space opera is adventure science fiction set in outer space or on distant planets, where the emphasis is on action rather than either science or characterization. The conflict is heroic, and typically on a large scale. The best-selling science fiction book of all time[63] (with 12 million copies) is a space opera: Frank Herbert's Dune (1966), which sprawls over thousands of years, a multitude of planets in and beyond an Imperium, and themes as diverse as environmentalism and ecology, empires, religion and jihad, gender issues, and heroism.

 

Space opera is sometimes used pejoratively, to describe improbable plots, absurd science, and cardboard characters. But it is also used nostalgically, and modern space opera may be an attempt to recapture the sense of wonder of the golden age of science fiction. The pioneer of this subgenre is generally recognized to be Edward E. (Doc) Smith, with his Skylark and Lensman series. Alastair Reynolds's Revelation Space series, Peter F. Hamilton's The Dreaming Void, The Night's Dawn and Pandora's Star series, Vernor Vinge's A Fire Upon the Deep and A Deepness in the Sky, and the immensely popular Star Wars trilogies are newer examples of this genre.

 

Z Wiki angielskojęzycznej

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

faktycznie się zmieniło "They note that " what used to be

science fantasy is now space opera, and what

used to be space opera is entirely forgotten." za dużo starych książek się naczytałem zamiast być na ciesząami bieżąco z internetem. sorka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

parę osób się pewnie w grobach przewraca

idę na wszelki wypadek sprawdzić pomidory

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Space opera is sometimes used pejoratively, to describe improbable plots, absurd science, and cardboard characters.

W pełnej krasie Zimne Błyskotki Gwiazd. Skończyłem to i ilość absurdów mnie przerosła. Łukjanienkę czytałem w gimnazjum, teraz jak do tego sięgnąłem na nowo, dopiero w pełni zrozumiałem jak trywialnym i absurdalnym autorem jest. Liczniki? Kualkua? Przenoszenie gwiazd? Rozumiem, kiedy wprowadzał Lem takie zagwozdki w Cyberiadzie, skoro to były powiastki filozoficzny. U Sergeija to jest po prostu tanie science fiction.

W sumie faktycznie wymagająca lektura - by przeczytać to bez głębszej analizy absurdów fabuły i świata. Jedynie mnie ciekawi, co w tej książce uznałeś za życiowe przemyślenia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Space opera is sometimes used pejoratively, to describe improbable plots, absurd science, and cardboard characters.

Jedynie mnie ciekawi, co w tej książce uznałeś za życiowe przemyślenia?
Brudnopis i Czystopis. Nadal nic na poparcie tey o Fightclubie ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak więc według mnie Fight Club jest genialnym przedstawieniem próby buntu współczesnego człowieka z wyższej sfery wobec cywilizacji i chęci powrotu do wartości tradycyjnych, czy wręcz prymitywnych stojących u podstaw ludzkiej psychiki. Pokazuje drogę odejścia cywilizowanego człowieka od wartości plemiennych i kultu nieskrępowanej siły, a także pokazuje obecne społeczeństwo, które zamieniło brutalność na wyrachowanie. Od strony technicznej i reżyserskiej film jest perfekcyjny, podobnie jak gra aktorów, a Pitt i Norton zagrali jedne z najlepszych, a chyba nawet najlepsze role w swojej karierze.

Wracając do Sergei'a, w sumie rzeczywiście musiał być ogromny wizjonerem, by wymyślić Alari, o ile absurdy jak Liczniki czy Kualkua są zdarzają w literaturze Sci Fi, to koncept zniewolonej rasy żołnierzy jest nieprawdopodobnie oryginalny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Fakt, Norton rzadko grywa w słabych filmac, American History X i 25th Hour dobre filmy, takie na 3,5-4/5 nawet, ale w moim prywatnym rankingu o półeczkę niżej niż Fight Club.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tym razem jestem z raperem. Fight Club to arcydzieło, zarówno jako twór Finchera jaki i Palahniuka.

 

Widziałem i Więźnia Nienawiści i 25 Godzin i do FC jest ... not even close...(gra Nortona). No ale to raczej subiektywne odczucia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a co do Lema - nie ujmując niczego Mistrzowi to są rzeczy np. Zajdla ktore moim zdaniem > top of the LEM

Wymień co uważasz za top of the LEM, bo czytałem obu i nie ma porównania, lekarz wymiata.

:

odpowiedz bedzie bardziej skomplikowana niż "top of the LEM"

ja ich czytałem koło 15 lat temu, wtedy wyrobilem sobie opinie

spojrzałem na bibliografie Lema na Wiki i tak na oko 1/4 do 1/3 czytałem na pewno, a cos mi w łebku stuka przy kolejnych kilku (max 1/2).

odpowiedz czemu uwazam Zajdel > Lem (nie doslownie I IMO) bedzie w punktach

 

1. Lem jest bardziej uniwersalny. To w zasadzie plus, a takze wytlumaczenie czemu Lem jest powszechniej znany i lubiany. ale! specyfika Zajdla (późne dzieła) oznacza ze nie każdy to złapie/zrozumie. w szczególności (nie wiem w jakim jesteś wieku wiec strzelam) moim zdaniem żeby zrozumieć i docenić Zajdla trzeba było żyć w PRL (nie mam pojęcia czy wystarczy znać i mieć wiedzę o PRL ).

 

2. To co czytałem Lema jest bardzo równe i na wysokim poziomie.Spodziewam sie ze to czego nie czytałem na podobnym poziomie. nie spodziewam sie raczej czegoś o kilka półek wyższego (przesadzam, kilka półek powyżej Lema to już poza skala). W szczególności styl Lema oceniam na "aptekarski", a jego bohaterowie nie "iskrza" ze mną. Jak dla mnie Lem ocenia sytuacje i opisuje swoich bohaterów z wyzyn swojego intelektu, analitycznie. Nawet mój Lemowski ulubieniec Ijon Tichy jest jakby "obok".

Z drugiej strony mamy Zajdlowskie Limes Inferior i Paradyzje ktore w jakiś sposób były dla mnie life changerami, Limes to jedna z moich ulubionych książek wogole (a czytałem ja w tym mniej wiecej czasie co bombowe opowiadania o wiedzminie). Bohaterowie Zajdla są ... hmm żeby sie nie rozwodzić, nie dość ze są jakby z nas, nie boja sie ubrudzic raczek, dają sie lubić, ba mozna sie z nimi utożsamiać. Sneera mógłbym zabrać na piwo, ba mój pierwszy internetowy nick to było własnie sneer. Odbicia zakończenia Limes dopatruje sie w każdej polskiej SF po 90 roku (nie zawsze znajduje).

 

3. W Polsce od dawna pokutuje opinia ze Polska fantastyka to Lem i potem długo nic. Uważam ze warto wiec zwrócić uwagę "ludzikow" ze nawet jesli przyjmiemy ze LEM jest najlepszy to poza nim nie ma próżni. W szczególności ktos kto usłyszy ta opinie, przeczyta cos Lema co mu sie nie spodoba (maske?) nie sięgnie nigdy po innych autorów bo po co? a nawet jesli mu sie spodoba to tez nie sięgnie. natomiast jesli usłyszy opinie ze komuś cos sie podoba tak jak LEM albo i bardziej, to może sięgnie po cos co i jemu spodoba sie bardziej. Po Zajdla, Wiśniewskiego -Snerga, Oramusa, Wnuka Lipińskiego czy kogoś innego kogo nie znam.

bo naprawdę niewarto zamykać sie tylko na Lema którego sie często utozsamia z bajkami i cyberiada

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Punkt pierwszy i trzeci jest w sumie poza dyskusją o nich. W pierwszym jak sam przyznałeś, podałeś argument przemawiający za Lemem, który potrafi z łatwością pisać zarówno bajki i opowiastki filozoficzne, książki na temat obecnego społeczeństwa jak i science fiction. To jest dla mnie jego ogromna zaleta i chyba nie ma innego tak wszechstronnego. Co do PRL, nie żyłem, urodziłem się już w cudnym tworze okrągłego stołu. Jeśli chodzi o trzeci punkt, fakt popularności Lema wcale nie powinien świadczyć na jego niekorzyść, a wręcz przeciwnie. A z tego, że polska fantastyka jest chyba najlepsza na świecie zdaję sobie doskonale sprawę, bo poza tymi przez Ciebie wymienionymi jest jeszcze Dukaj, Grzędowicz, Sapkowski(jeśli chodzi o fantasy, są dla mnie w czołówce klasy światowej, Sapkowski wręcz najlepszy po Martinie), Ziemkiewicz czy może mimo wszystko odstający od nich poziomem, choć na tle importowanego chłamu z zachodu i tak wyróżniający się na spory plus Ziemiański i Kossakowska. No i Piekara :wink:

Co do bohaterów Lema, to owszem Tichy jest wręcz utożsamieniem dobra, o czym narrator często mówi, jednak jeśli chcesz mieć bardziej wyrazistych bohaterów, to polecam "Głos Pana", "Solaris" i "Fiasko", akurat Pirx(Parvis :?: :mrgreen: ) jest według mnie bohaterem z którym przynajmniej mi się było bardzo łatwo utoższamić.

A na piwo to z Jaskrem bym najchętniej poszedł :twisted:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A z tego, że polska fantastyka jest chyba najlepsza na świecie zdaję sobie doskonale sprawę, bo poza tymi przez Ciebie wymienionymi jest jeszcze Dukaj, Grzędowicz, Sapkowski(jeśli chodzi o fantasy, są dla mnie w czołówce klasy światowej, Sapkowski wręcz najlepszy po Martinie), Ziemkiewicz czy może mimo wszystko odstający od nich poziomem, choć na tle importowanego chłamu z zachodu i tak wyróżniający się na spory plus Ziemiański i Kossakowska. No i Piekara :wink:

Z tym ''najlepsza na świecie'' to mocno przesadziłeś :), prawie żaden z w/w nie jest wydawany po angielsku, Sapkowski się przebił (a właściwie przebija się) na zachodzie po sukcesie gry, Dukaja tłumaczy sie chyba tylko pojedyncze opowiadania, a reszta wymienionych może o tym pomażyć (Ziemiański czy Kossakowska są słabi nawet jak na nasze podwórko) , zreszta zagraniczni pisarze fantastyki zapytani o polską fantastykę kojarza w zasadzie tylko Lema :). Nie powstaja u nas książki, które byłyby jakimis milowymi krokami w fantastyce, polska fantastyka na pewno nie nadaje tonu tej światowej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...