Skocz do zawartości

Hoolifan

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    916
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    4

Ostatnia wygrana Hoolifan w dniu 4 Lipca 2018

Użytkownicy przyznają Hoolifan punkty reputacji!

Reputacja

839

O Hoolifan

  • Tytuł
    Starter
  • Urodziny 19.10.1995

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    Warszawa

NBA

  • Ulubiony zespół
    Lakers

Ostatnie wizyty

6109 wyświetleń profilu
  1. Hoolifan

    Ankieta do pracy dyplomowej

    Dzięki za odpowiedzi Co do tego drobnego zarzutu o sformułowaniu ankiety pod tezę, to faktycznie trochę tak to wyszło, natomiast taki, a nie inny kształt kwestionariusza jest niestety efektem storpedowania pierwotnej koncepcji przez osobę, która miała tu decydujący głos. Nie wybielam się, ale odpowiedzialność jednak trochę pozwolę sobie rozmyć
  2. Drodzy Forumowicze Przyszedł czas, w którym chciałbym uprzejmie poprosić Was o pomoc w wypełnieniu ankiety do pracy magisterskiej. Kwestionariusz nie jest szczególne długi i skomplikowany, więc zajmie Wam to dosłownie chwilkę, a dla mnie będzie to ogromnym wsparciem jeśli chodzi o zbieranie wyników Link do ankiety: https://forms.gle/GDUp3cnwY6dPa6M87 Wyniki zbieram jeszcze przez 24h, więc jutro koło południa zamknę ten temat i poproszę moderatora o usunięcie, chyba że potraktowane to zostanie jako temat zbiorczy i młodsi użytkownicy skorzystają z niego w przyszłości
  3. Cóż, wydaje mi się, że od Simmonsa wymagać należy jednak nieco więcej niż od zadaniowców pokroju Thybulle'a, Korkmaza czy Miltona, dlatego w mediach mówi się głównie o Benie. To w jaki sposób gość o reputacji all-stara zniknął w najważniejszym momencie sezonu jest po prostu niewytłumaczalne i te statystyki z 4 kwart bardzo dosadnie to obrazują, a słowa wypowiedziane na pomeczowej konferencji moim zdaniem tylko dolewają oliwy do ognia. Indolencja rzutowa Simmonsa wypominana jest praktycznie przed każdym offseason, a Ben nie zrobił w tej kwestii nic, żeby stać się w ofensywie graczem kompletnym. Ciężko powstrzymać się od krytyki, choć nie uważam, że winą za przegraną serię należy obarczać tylko jednego zawodnika. Ba, nie uważam go nawet za głównego winowajcę, uśmiechając się tym samym w stronę ponownie ośmieszonego Riversa.
  4. Zdejmowanie odpowiedzialności z Simmonsa po takim meczu, to jakieś nieporozumienie, bo chyba właśnie od takiego zawodnika powinniśmy wymagać, by brał ciężar gry na swoje barki. Takiego przechodzenia obok meczu w najważniejszych momentach nie da się wybronić, bo to nie jest pierwszy raz, kiedy w ataku Simmons ze swoimi ograniczeniami staje się po prostu bezużyteczny. Nie chcę wieszać na gościu psów, bo swoje zdanie na jego temat mam wyrobione już od dłuższego czasu, ale wydaje mi się, że po tylu sezonach w lidze okres ochronny się dla niego po prostu skończył i dalsze udawanie, że to wina wszystkich wokół, (tylko nie Simmonsa) nie ma większego sensu
  5. Nie wiem czy Sixers postanowili stanąć z Bucks do jakiejś licytacji o miano największego przegrywa obecnego sezonu, ale dzisiejszą kompromitacją na pewno wysunęli się w tym pojedynku na prowadzenie. Na miejscu Embiida, ganiałbym Harrisa i Simmonsa po całej hali za to co obaj dzisiaj odstawili.
  6. No cóż... Nie spodziewałem się, że Davis po tak długim okresie rekonwalescencji połamie się już w czwartym meczu PO, ale wygląda na to, że zamiast myśleć o przeciwniku w WCF, trzeba skupić się z powrotem na Suns i modlić się, żeby to kolano udało się doprowadzić do porządku. Chciałoby się ponarzekać, że Lakers mają w tym roku pecha, ale nic to nie da, a innych zespołów też kontuzje nie omijają i jakoś dalej sobie radzą. Wygląda na to, że o tym czy LeBron stał się zwykłym śmiertelnikiem, przyjdzie nam się przekonać szybciej niż można było zakładać. Zapowiedział, że bierze tę serię na siebie i ja mu wierzę, ale z tyłu głowy jest już drobny niepokój i obawa, że to się może przykro skończyć. No nic, seria zaczyna się od nowa.
  7. Jasna sprawa, fajnie, że Kuzma rozwinął się jeśli chodzi o grę obronną czy zespołową, ale szczerze mówiąc spodziewałem się, że to po prostu do scoringu dołoży. Tutaj natomiast mamy sytuację, w której jako scorer jest zawodnikiem kompletnie nieefektywnym, przez co punktów z ławki nie ma na dobrą sprawę kto zdobywać. Nie jest to oczywiście w PO czynnik kluczowy i nie ma przypadku w tym, że tacy bohaterowie RS jak Lou Williams czy wspomniany przez Ciebie Harrell swoją obecnością na boisku wręcz przeszkadzali, ale wydaje mi się, że wymaganie od Kuzmy tych 10/12 punktów co mecz na przyzwoitej skuteczności to nie jest wysoko zawieszona poprzeczka. Nie oczekuję, że weźmie ciężar gry w ataku na siebie, ale samym bieganiem do kontr, ścięciami i poruszaniem się po obwodzie te czyste pozycje do rzutu jest sobie w stanie wykreować. E: Nawet porównując tegoroczne występy do zeszłorocznych PO, w których Kuzma był już innym zawodnikiem niż na początku swojej kariery, wygląda to po prostu blado. Nie chcę robić z niego głównego winnego słabej gry Lakers, bo to byłoby absurdalne, ale właśnie w takich zawodnikach jak Kuzma czy KCP są jeszcze rezerwy i szansa na to, że ofensywnie ten zespół będzie po prostu groźniejszy.
  8. 1. Doceniam to, że Kuzma nauczył się lepiej bronić, stara się więcej widzieć i przestał grać jak jeździec bez głowy, ale jeżeli traktujemy go jako 6th mana i patrzymy na niego przez pryzmat scorera jakim był w swoich pierwszych dwóch sezonach, to dla mnie gość rzucając w 3 meczach łącznie 10 punktów na tragicznej skuteczności się po prostu kompromituje. Rozumiem, że KCP czy Matthews bez rzutu są w ataku bezużyteczni, ale Kuzma ma akurat na tyle duże umiejętności, by znajdować sposób na zdobywanie punktów w inny sposób, niż tylko czekając na piłkę za linią. Dla mnie Kuzma gra póki co fatalną serię i lepiej by się przed następną rundą trochę ogarnął. 2. Zgodzę się z tym, że Schroder w wygranych meczach zagrał naprawdę nieźle, ale wspomniany wyżej Kuzma, pudłujący KCP, bardzo nierówny Matthews, to nie jest dobre wsparcie dla takiego gościa jak James, któremu trzeba otworzyć opcje na obwodzie. Sam Schroder też boi się rzucać za 3 i często zdarza się, że pomimo czystej pozycji rezygnuje i wchodzi w kozioł albo oddaje piłkę. Na Suns takie granie starczy, na Nuggets/Blazers też raczej powinno, ale w WCF zaczną się schody, a w finale ewentualna konfrontacja z takimi Nets byłaby starciem do jednej bramki.
  9. Jeżeli zespół bazujący na ofensywie (5 atak ligi) rzuca w serii średnio mniej niż 100 punktów/mecz, to ja nie bardzo widzę na czym Suns mogliby opierać swoje nadzieje na wyrwanie więcej niż jednego meczu w tegorocznych PO. W całym zespole nie było dzisiaj choć jednego dodatniego w +/- zawodnika i najlepiej wypadł pod tym względem neutralny Payne, który pod koniec trafił dwie trójki z czystych pozycji kiedy Lakers byli już wyraźnie zdekoncentrowani i rozleniwieni. Lakers ciągle nie wyglądają przekonująco i ciężko powiedzieć gdzie jest w tym roku ich sufit. Ofensywa przy fatalnych % jest jeszcze bardziej uzależniona od dobrej gry duetu James&Davis, a to nie jest zbyt dobry prognostyk przed następnymi rundami, w których przeciwnicy powinni być zdecydowanie bardziej wymagający. Trójki nie siedzą, strat było dzisiaj bardzo dużo, a z ławki tego wsparcia po prostu brakuje. Nie gra THT, Kuzma dzisiaj przypomniał dlaczego niektórzy zastanawiali się czy ten z pozoru niezły kontrakt to i tak nie za dużo kasy jak na takiego gościa, a Harrell będący jednym z filarów zespołu w RS obecność w składzie może zaakcentować jedynie kuriozalnym technikiem. Nie chcę zarzucać tutaj Vogelowi, że nie korzysta z tego co ma pod ręką, bo wierzę, że on zna tych gości lepiej i wie w jakiej sytuacji można na nich liczyć, ale wydaje mi się, że skoro taki KCP i tak kuleje, to w G4 można byłoby dać kilkanaście minut McLemorowi albo tak przeorganizować skład, żeby Horton-Tucker mógł robić za drugiego playmakera, kiedy na ławce odpoczywać będzie LeBron. Nie ma co robić tego na siłę, ale lepszego momentu na otrzaskanie tych gości w PO nie będzie.
  10. No LeBron stający raz na linii osobistych to jednak dość niecodzienny widok, a to właśnie następstwo dość pasywnej gry w ataku i oddawania większej liczby jumperków. Zgadzam się, że jest to problem, ale nie dziwi mnie, że lekko zardzewiały 37-latek po kontuzji kostki, nie wchodzi w pomalowane z takim impetem jak wcześniej. Myślę, że to kwestia maksymalnie kilku spotkań, a akurat na Suns taka gra jak dzisiaj powinna raczej wystarczyć.
  11. Muszę przyznać, że dość memiczni są w swojej walce o tytuł Clippers. Skład względem zeszłego roku wzmocniony, liderzy zdrowi, trener miał być lepszy, a trafiają na tych samych Mavericks co rok temu i wygląda to jeszcze gorzej niż wtedy. Dzisiejsza porażka szans na mistrzostwo oczywiście nie przekreśla, ale LAC to przykład drużyny z jednej strony mając dobry dzień może rozjechać każdego w tej lidze, a z drugiej pobić się w szatni przed wyjściem na drugą połowę jeśli tylko coś idzie nie po ich myśli. Nadal nie chce mi się wierzyć, że Clippers polegną już na pierwszej przeszkodzie, ale z drugiej strony póki co nie wyglądają na ekipę, która byłaby w stanie się z takiego 0:2 podnieść. Kawhi zagrał dzisiaj kosmiczną pierwszą połowę, a i tak nie wystarczyło to nawet do tego, żeby złapać trochę oddechu i wyrobić sobie przed przerwą większą przewagę. Chepeau bas dla trio Doncic&Hardaway&Porzingis, bo zagrali dzisiaj na świetnej skuteczności i gdyby nie kaleczyli tak mocno na linii osobistych, to zwycięstwo mogłoby być jeszcze bardziej okazałe.
  12. Typując przed serią 4:1 właśnie takiej dominacji ze strony Davisa się spodziewałem. Jak się wychodzi na mecz z odpowiednim nastawieniem, to jednak da się grać na kontakcie z przeciwnikiem i wykorzystywać swoje przewagi. Kto by pomyślał Ogólnie mecz do pewnego momentu wyglądał tak jak powinno wyglądać starcie z mniej doświadczonym rywalem i szkoda, że nie udało się tego bardziej zaakcentować, pozwalając Suns na doskoczenie i wymuszając grę w pełnym skupieniu aż do samego końca. Martwi ceglenie zza łuku, cieszy wymuszanie fauli i skuteczność osobistych w wykonaniu Davisa i Schrodera. Stawiam, że w LA oba mecze uda się rozstrzygnąć na swoją korzyść i wtedy sytuacja przed powrotem do Phoenix będzie naprawdę komfortowa. Nie lekceważę Suns, ale w obliczu kontuzji Paula ciężko wyobrazić sobie w ich wykonaniu więcej nic heroiczne zrywy. Nie takie rzeczy już się w NBA zdarzały, natomiast wierzę w mądrość Vogela i doświadczenie zespołu, którym zarządza.
  13. Przyznaję, że nie spodziewałem się oklepu już w pierwszym meczu, ale do wolnego wejścia w serię zdążyłem się w przypadku Lakers przyzwyczaić. Mam nadzieję, że w drugim spotkaniu Vogel zacznie mecz z Gasolem w s5, a Davis się łaskawie ogarnie i przestanie sabotować grę kolegów. Nie wiem co z gościem jest nie tak, ale w zeszłym roku też musiał się publicznie kajać, zamiast wyjść na mecz skoncentrowanym i robić swoje. Może on tak po prostu ma, ale trochę to słabe jeśli mówimy o gościu, który powinien skakać rywalom po głowach, a nie oddawać lejce prawie 37 letniemu Jamesowi.
  14. Na papierze Lakers w 5, ale biorąc pod uwagę okoliczności i możliwość dość wolnego wejścia w serię ten kolejny mecz wcale by mnie nie zdziwił. Zestawienie Lakers z Suns przypomina mi trochę zeszłoroczny matchup z Nuggets i dlatego spodziewam się podobnego scenariusza o wtedy. Tak jak Lakers są w stanie rotować swoimi lineupami w zależności od potrzeb, tak Phoenix jest w tym względzie mocno ograniczone i zmuszone do improwizowania. No nie widzę tu wielkich szans na wyjście poza 5 spotkań, bo mieszanka doświadczenia, umiejętności i naprawdę dobrego szkoleniowca jest po stronie Lakers.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.