Skocz do zawartości
BMF

2nd round Eastern Conference, Heat - 76ers, chyba fajna seria (edit: chyba jednak nie)

nijak  

28 użytkowników zagłosowało

  1. 1. nijak

    • Sixers 4
      0
    • Sixers 5
      0
    • Sixers 6
      3
    • Sixers 7
      4
    • Heat 4
      0
    • Heat 5
      5
    • Heat 6
      14
    • Heat 7
      2


Rekomendowane odpowiedzi

Chłopaki, pierdolicie takie kocopoły coponiektórzy, że oczy bolą. 

Ja rozumiem, że niektórzy mają taką mentalnośc, że zawsze leżącemu kopa należy dołożyć, jak juz wszyscy kopią, ale na spokojnie...

1. Sixers w tym rosterze zagrali od deadline.

Mieli niby starpower, ale brak czasu na zgranie, brak backup C, brak shootera. Póki Biid grał sezon życia to można było grać dalej swoje, ale odkąd sobie ujebał palucha nie można bylo grac przez niego tyle co wczesniej. Spójrzcie na staty z serii ze zdrowym Biidem i po urwaniu palucha. Nie mowiąc juz o rozjebaniu czaszki. Jak ktos tam napisał, że w G3 Biid juz wygladal OK, to mało nie parsknąlem. Jednonogi Biid ma kosmiczny impact, ale jak jest  połamany to gra musi iść wokół niego, a nie PRZEZ niego. 

2. Wypalony Harden 

Tak, to nie jest Harden z Houston, ale też w Houston miał prime fizyczny + cały roster ustawiony pod siebie i każdą zagrywkę. Tutaj wszedł na zupełnie inny schemat, jako sidekik. Rivers miał problem żeby oganąć rotację, ławkę, sensowne lineupy więc cięzko sie dziwic, ze nie umiał przestawić Philly basketball na Hardena z dnia na dzien. Oczywiście - Harden stracił pierwszy krok, często zbyt wiele kombinował, nie był agresywny, ale jak ktoś jakis sport kiedys uprawiał to wie, że kompletnie inaczej funkcjonujesz w schemacie cwiczonym od lat, a w nowych okolicznosciach, gdzie zespołowi wyrwało dopiero co kręgosłup. Oczywiście nie tłumaczy to jego 0/2  w 2nd half elimination game, ale gośc z takimi walorami, IQ, passingiem spokojnie może byc drugą opcją mając obok Embiida i coraz lepszego Maxeya. 

3. Embiid.

Odnosze wrażenie, że gdyby Joel nie wrócił to miałby dużo lepsza prasę. Sixers wygrai G3 i 4 i nagle wszyscy stwierdzili że jest zdrowy. Obejrzyjcie sobie go z Raptors przed kontuzją i po. No i pomyslcie sobie, że z Miami był jeszcze większymi zwłokami. Oczywiscie, jak to BMF lubi pisać - zdrowie to też Skill, ale paradoks jest taki, ze Embiid w tym sezonie był najzdrowszy ever. Pisałem o tym w wątku z Raps, ze Sixers muszą dązyć do grania wokół niego, a nie przez niego. Przy obecnym tempie, nie da się grac nim każdej akcji w ataku i obronie (a do tego dążą rywale, żeby go zamęczyć) Embiida można podwajac, potrajać, odcinać, ale tylko jeśli shooterzy nie trafiają. Sixers nie zbudowali nigdy legitnego spacingu wokół niego. Zawsze atak wyglada lepiej jak jest obok JJ Redick , czy Seth Curry. Starpower to jedno, ale balans w ofensywie to drugie. Sixers chcieli grac jakby mieli obok Biida 4 shooterów , a nie mieli legitnego spot up shootera nawet jednego. Harden lubi rzucać 3 po koźle, Harris najchętniej atakowałby kosz po jakimś mismachu, Thybull nie umie trafić 40% z czystych pozycji. 

Dlatego Sxiers fajnie wygladali jak był Seth i Danny obok - bo otwierali miejsce Embiidowi i karali rywali za double teamy o triple nie bylo nawet mowy. 

4. Co dalej?

Sixers muszą rozwiązac latem temat Harrisa, ktory jest takim Joshem Richardsonem 2.0 - niby fajny grajek, niby nawet nieźle wyglada, ale w sumie jak zastąpisz go innym, pozornie mniej fajnym grajkiem to mozesz miec taniej i lepiej. Gość słabi fituje z Biidem bo na 4 nie ejst ani rim protectorem, ani typowym spacerem z przodu. Trzeba tu pójsc w elite 3pt shooting, albo zbalansowanego goscia z solidną trójką i dobrą obroną/rim protectrion.  Dzis w NBA liczy się ballhandling i kreowanie rzutu, albo zajebisty rzut. Tobajas jest solidny, ale zarabia jakies 2x za duzo. Blokuje roster, nie daje impactu max playera,  a kuriozum jest takie, że ludzie czepiaja się Simmonsa, Embiida, Hardena, coachów, a nikt sie nie czepia Harrisa, ktory zarabia wiecej od Embiida. 🙂

Roster to klocki, te klocki mogą w pewnych schematach zagrać , w innych mniej. Harris wg mnie nie gra. Nie gra też Thybull, choć on przy zamianie Harrisa na shootera mialby szanse zaskoczyc. 

 

Wiek , forma Hardena, obrona to redflag i nawet w dobrym ficie moze byc problem z takim czyms jak Tatum/Brown, ale core Embiid, Harden, Maxey wyglada bardzo obiecująco. Maxey powinien byc tylko lepszy przy Biidzie i Hardenie moze byc momentami 1/2 opcją, pytanie czy uda się rozsądnie podpisać Hardena i wymienic na cos wartosciowego Tobajasa. 

 

Embiid jest szklany, ale nawet rozje***y kontuzjami jest zawsze najlepszym graczem Sixers. Jeśli dobierze się roster przed sezonem i ułoży fajnie grę Harden-Maxey-Joel to uważam, że Sixers będą spokojnie w stanie nawiazać walkę z każdym. Cięzko jednak grac jak twoj lider jest polamany, trener nie ma planu B, druga opcja jest ledwie dokoptowana, a ty nie masz dla lidera backupu, na obwodzie shooterów, ani obroncow. Core uważam jest playable, nie fituje idealnie, ale jest i tak najlepszy ever, natomiast supporting cast jest ciągle słaby. Roster jest zbyt płytki i zbyt slabo spasowany. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, josephnba napisał:

Trochę k**** szacunku 

 

Nie takim zwykłym!

Dla mnie zwykłym. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Yep. Przereagowujecie. Biid grał ale nie był sobą i wrzucanie jakichkolwiek statsów by pokazać jak źle wypadł na tle np. Jokiców jest słabe, raczej należą mu się propsy bo pomimo bólu robił wszystko by dać nadzieję 76ers na cokolwiek w tej serii. Inne pizdeczki z dzisiejszych czasów pewnie by nawet nie próbowały podjąć walki, więc jakiekolwiek jechanie go za tą serię jest mega słabe. Trzeba liczyć na zdrowy (post)sezon duetu Biid/Harden i rozwój Maxeya  oraz być może podkupienie Doca przez LaL i za rok można spokojnie celować w ECF a napewno być w topce kandydatów do miśka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Alonzo napisał:

 

+ zerwany LCL. Ładnie go Embiid załatwił.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 minut temu, Pepis21 napisał:

+ zerwany LCL. Ładnie go Embiid załatwił.

Już bez przesady, zwyczajny pech ot co.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, vero1897 napisał:

Już bez przesady, zwyczajny pech ot co.

jaki pech ? z premedytacja nurkowal , zawsze to robi  , to byla kwestia czasu az tym wielkim cielskiem zrobi komus krzywde .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
10 godzin temu, Tecu napisał:

Dla mnie zwykłym. 

Koleś upada co akcja, flopuje jak pizda wymuszając faule, efektem tego jest kończąca karierę kontuzja KOLEGI z zespołu!!!

 

Po czym kolejny rok już po przegranej serii zwala winę na wszystkich wokół, sobie nie mając nic do zarzucenia.

Owszem, możesz mnie nazywać hejterem Embiida (wiesz chyba gdzie to mam), ale ja pokusze się o tekst że embiid jest hejterem Sixers 

Eot

 

Edytowane przez josephnba

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Jak jesteś trenerem ponad 20 lat mając pod sobą RS powerhorse gramy jak lac czy Sixers to siła rzeczy naciupasz tych RSowych winów. 

Lenny Wilkens pozdrawia ;)

 

BTW ja tam Doca lubię, wciąż mam w pamięci jak z Armstrongiem jako Alpha dogiem zrobił z Magic PO ;)

Edytowane przez josephnba

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, vero1897 napisał:

Już bez przesady, zwyczajny pech ot co.

No z jednej strony oczywiscie pech, z drugiej strony jakby Embiid nie mial zakodowane zeby sie przewracac co druga akcje, to by nie doszlo do tej okazji na pecha.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Chytruz napisał:

No z jednej strony oczywiscie pech, z drugiej strony jakby Embiid nie mial zakodowane zeby sie przewracac co druga akcje, to by nie doszlo do tej okazji na pecha.

Dokładnie, chłop waży pół tony, pracę nóg ma elitarną a przerwaca się nie gorzej niż Paul i James 

Co by nie mówić, to ta sprawa z Greenem będzie się za tym kretynem ciągnęła latami! 

Liczę że liga jakieś konsekwencje (nie, w personalne nie wierzę) wyciągnie. Choć z drugiej strony już robili podchody pod ukrucenie flopoów, efekty znamy 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, josephnba napisał:

Jak jesteś trenerem ponad 20 lat mając pod sobą RS powerhorse gramy jak lac czy Sixers to siła rzeczy naciupasz tych RSowych winów. 

I wciąż wygenerował w PO więcej zwycięstw niż Larry Brown, Red Auerbach, Jerry Sloan, czy wspomniany Wilkens. Co więcej, jeżeli w przyszłym roku zostanie w PHI i awansuje do PO, wciąż ma szansę utrzymać aktualną pozycję nad goniącymi go Spoelstrą i Kerrem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, T+?%hZ<A<5ZZB~5L napisał:

I wciąż wygenerował w PO więcej zwycięstw niż Larry Brown, Red Auerbach, Jerry Sloan, czy wspomniany Wilkens. Co więcej, jeżeli w przyszłym roku zostanie w PHI i awansuje do PO, wciąż ma szansę utrzymać aktualną pozycję nad goniącymi go Spoelstrą i Kerrem.

Dlatego trzeba go chwalić jak nieprawdopodobnie potrafi się sprzedać na rozmowach rekrutacyjnych, dzięki czemu dostaje od dekady Kawhich, Embiidów, Cp3 tej ligi, zajebiste rostery i robi z nimi non stop rozczarowujące wyniki w PO. Ale trochę W wpada. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do Biida jeszcze ciekawy wątek:

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, Lucas napisał:

Co do Biida jeszcze ciekawy wątek:

 

 

Jesteś hejterem 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, vero1897 napisał:

Już bez przesady, zwyczajny pech ot co.

Taki pech, że od razu po minięciu obrońcy poleciał w bok aby wymusić faul a to nie jest AD, który ma ciulową koordynację nóg aby uwierzyć, że wywalił się przypadkowo. Kto wie czy przez swoje flopowanie nie zakończył Greenowi kariery.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cała ta dyskusja z ostatnich tematów o legacy Hardena to śmiech na sali i znajdzie się tu tylko garstka sensownych opinii

Po pierwsze to odejmowanie z kariery Hardena ze względu na jeden postseason to, no żeby nie używać niepotrzebnie wulgaryzmów, idiotyzm. Może i Harden i nigdy nie został mistrzem. Może też nigdy nim nie zostanie. Dla niektórych to jest xfactor w kontekście alltimerskiego oceniania danych koszykarzy. Ale czy aż tak wiele osób zapomina o tym, że to w sumie jedyny superstar, który był w stanie co najmniej dwukrotnie jak równy z równym rywalizować z legendarnymi już teraz Dubs? (może poza 2016 Westbrookiem i KD, ale oni jednak potężnie zchokeowali i porażka w tamtych finałach konferencji to jedna z ich największych plam w legacy) Może i w takim 2013 szybko wypadł z PO, ale rywalizował wtedy z genialnymi Thunder z KD sprzed kontuzji, który był królem strzelców, ofensywnie był niepowstrzymany, + był otoczony super rosterem z młodymi gniewnymi gwiazdami, niezłymi rolesami (dominujący wówczas w pomalowanym Ibaka, fajni strzelcy typu Sefolosha i Kevin Martin). Hardenowi w tamtym roku towarzyszył Jeremy Lin (XD), Asik czy Parsons. To może i byli wartościowi starterzy, ale gdzie im tam do tamtej ekipy z Oklahomy. Rok później znów rozczarowanie i porażka z Blazers, którzy w tamtym okresie mieli naprawdę fajną ekipę z młodym Lillardem, Aldridgem w peaku i nieźle zbilansowaną ekipą (Batum, RoLo, Wes Matthews czy Mo Williams). Harden w tamtej serii się nie popisał, ale Wesley Matthews miał wtedy genialny performance w defensywie na przestrzeni całej serii. Miał też Harden trochę nieszczęścia, bo Beverly i Howard byli w tamtym okresie dręczeni przez urazy, a sam Dwight nie był już w żadnym stopniu Howardem z Orlando. Następne lata nakreśliły pozycję Houston Rockets i Jamesa Hardena w historii ligi. Na przestrzenii 2015-2020 roku czterokrotnie odpadał z GSW, będąc niezwykle blisko wygrania w 7 spotkaniach w 2018 roku gdyby nie kontuzja Paula. W 2020 odpadł z przyszłymi mistrzami, a w 2017 roku uległ w 2 rundzie świetnym w ówczesnym sezonie Spurs dowodzonym przez Leonarda, który w G1 finałów konferencji złapał uraz. Ten uraz który ciągnął się za nim, za San Antonio bardzo długo, a był to początek formowania się mistrzowskiej ekipy Toronto Raptors z 2019 roku. Mało osób pamięta o tym, że właściwie Kawhi z 2017 roku to ten sam Kawhi co z 2019 (top 3 mvp votingu), Kawhi z Toronto to było po prostu kontinuum, ale odbieraliśmy to jako next level Kawhi przez jego przerwę i oczekiwania względem Raptors, bo to w końcu wtedy zamienili DeRozana na reliable w postseasonie superstara. Dochodząc do mojej finalnej myśli, bo pozwoliłem sobie na wspominkową dygresję - Harden nigdy w tamtym okresie nie zawiódł w 100%. Doprowadzał swoje drużyny do miejsca, gdzie czasami brakowało naprawdę niewiele, by zdobyć tytuł. W latach 2015-20 5-krotnie odpadał z późniejszym finalistą, 3-krotnie z późniejszym mistrzem. Był bliski przezwyciężenia dominacji GSW na zachodzie. Często overperformował. Harden zostanie zapamiętany gorzej niż powinien, ale tylko dlatego, że nigdy nie był wielkim faworytem opinii publicznej. W tym wszystkim co ostatnio dzieje się w życiu zawodowym Brody należy docenić alltimerski okres, w którym był najbardziej dominującym koszykarzem na planecie, a były to przecież czasy świetności Duranta, Curry'ego, Westbrooka, Georga, Irvinga, Leonarda, Lillarda, LeBrona czy Davisa. I dominował przez naprawdę długi okres. Faktem jest jedno. Harden nie prowadził się nigdy dobrze i sam sobie jest winny tak szybkiego spadku wysokiej formy. Ale jeden postseason nie powinien decydować o karierze jednego koszykarza, tak wybitnego, który przez 8 lat dominował ligę swoją unikatowo-wyborną ofensywą. Ma swój wpływ na porażkę Sixers, ale w tym momencie nie powinno być w stosunku do niego podobnych oczekiwań co do Hardena sprzed 2,3 lat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 7.05.2022 o 10:30, Behemot napisał:

Heat to dla mnie taki udawany contender. Nie mają prawdziwego lidera na parkiecie, który sam wygra mecz, gdy innym nie idzie. Kolektyw czasem wygrywa mistrzostwo, ale to się dzieje raz na 20-30 lat. Ostatni raz Pistons Billupsa. Nie widzę ich w finale.

SAS 2014 i GSW

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, RappaR napisał:

SAS 2014 i GSW

I Jimmy Butler

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie ma co filozofować. Takie są efekty, gdy za 3-4 kluczowych rolesów pozyskujesz 1 typa, który najlepsze lata ma niewątpliwie za sobą, i którego głód sukcesu jest zerowy. Swoją drogą, cóż po 'cyferkach', indywidualnych rekordach, gdy mowa o sporcie zespołowym (pozyskiwanie gwiazd na ogół jest działaniem po linii najmniejszego oporu, pod publiczkę. To takie bycie gm-em na alibi! Dobry gm to taki, który ma wizję, i który zdolny jest podejmować niepopularne decyzje)?!...ale to Butler jest 'ciulowy', a heat to 'udawany contender' (uwielbiam takie 'inteligenckie' sformułowania), co nie?! 😁... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.