Skocz do zawartości
BMF

LeBron vs Jordan - tak na poważnie

Ignorując pierścienie i zespołowe osiągnięcia, lepszy był  

126 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Ignorując pierścienie i zespołowe osiągnięcia, lepszy był



Rekomendowane odpowiedzi

24 minuty temu, Koelner napisał:

zgadzam się, ale jako miłośnik komunizmu mógłbyś mieć inne zdanie :)

 

Nie jestem miłośnikiem komunizmu, tak jak Pani przedszkolanka  o wzroscie 150cm otoczona przedszkolakami nie jest wysoka 

26 minut temu, Koelner napisał:

drużyna koszykarska to specyficzne środowisko , Jimmy Butler chyba też wprowadza jakieś rygory ?

Przyznam sie do ingorancji i powiem ze niewiele o nim wiem i nie rozumiem jego fenomenu, palnę ze to dla mnie drugi Paul George. Zanim spadną gromy zwróce uwagę ze sezon temu byłby to komplement

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tylko chciałbym dorzucić swoje spostrzeżenia, bo do wnikliwej analizy nawet nie podchodzę, bo jak widzę z jaką rzetelnością i starannością macie przygotowane wszystko, to nic tylko przyklasnąć za dobrą robotę! A dla zwykłego obserwatora nie ma miejsca na dyskusję, bo eye test i własne opinie po swoich obserwacjach zawsze przegrają z konkretnymi cyframi.

Jednakże :D to jest kolejna założona ankieta i kolejny raz Jordan wygrywa and it's not even close... dlaczego w ogóle zdecydowałem się napisać? Niedawno Shannon Sharpe odpalił swój podcast "Club Shay Shay" i w drugim odcinku zaprosił do Floyda Mayweathera. Padło pytanie o to kto jest GOATEM, Floyd że MJ, a Shay jako pierwszy dick sucka LeBrona nie godzi się z opinią gościa tylko wmawia mu, że powinien myśleć inaczej!

Tu jest ten sam problem! Obojętnie jakby okresy karier nie były dzielone, obojętnie ile byście ślęczeli nad statystykami z myślą, aby w końcu przekonać lud, że James jest best ever, to się nie stanie. Zamiast zaakceptować jaki jest ogólny wyrok, to Bronsexuals starają się jeszcze bardziej naginać rzeczywistość, jeszcze bardziej dzielić okresy kariery i dalej szukać. 

Chodzi mi tylko o to, że decydują wszyscy ludzie, nie tylko konkretna grupa osób i za każdym yebanym razem wychodzi, że MJ jest kozą... więc o co chodzi? Zawsze jest, a Bronsexuals twierdzą, że nie jest. Czyli coś jest czarne, a Bronsexuals patrzą na to i mówią, że jest białe. 

Dziękuję @devolaj23 za wyjaśnienie ostateczne całej sprawy. Takie podsumowania mi wystarczą, również to biorące pod uwagę sumę osiągnięć indywidualnych i drużynowych, która kasuje nawet głupie gadanie, że "jeśli pierścienie się liczą, to Russell jest GOATEM".

Pytanie nie jest skierowane tylko do stats geeków, tylko do każdego fana koszykówki, a powinno być skierowane do każdego bez względu na zainteresowania. Wtedy jednak ze względu na popularność jaką ma MJ jego wygrana byłaby druzgocąca. 

Było pytanie w ankiecie (jeszcze z dopiskiem "na poważnie"... jakby to miało coś zmienić, że MJ wiadomo, ale na poważnie to LeBron), jest odpowiedź: MJ jest goatem i powinno się rozstrzygnięcie zaakceptować. 

Całkowicie zgadzam się z jednym z przedmówców, że jedyna opcja, w której będziemy mogli mówić o zmianie GOATA, to moment, w którym ktoś na początku swojej kariery zgarnie 2-3 pierścienie, a potem będzie regularnie dokładał kolejne, oczywiście bez porażek w finale. 

Tyle...ten podcast Sharpea pokazał mi jak wygląda dyskusja w tym temacie i musiałem z siebie to wyrzucić. Zdecydowanie lepiej się czuję :D 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
31 minut temu, obi napisał:

...

Charles Barkley Sleeping On TNT Set GIF by MarcusD | Gfycat

Edytowane przez julekstep

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 29.09.2020 o 04:36, ignazz napisał:

Nie troleje bo na żywo przekonałem się w Miami siedząc za ławka Heat jakim świetnym liderem jest LBJ i się do niego po meczu z Toronto przekonałem. Czasem oglądasz z 306 rzędu a czasem z 2. Widzisz dużo więcej. Wiec zasada x+1 zawsze wyjdzie więcej niż x 

Serio od wtedy go zacząłem doceniać. 

Jest to dla mnie argument sportowy. 

Czy ja wiem - lawke, fakt mozesz sobie ciagle obczajac ale nie bardzo cokolwiek slychac nawet jak siedzisz tuz za wiec pozostaje jakies pierdololo body language  vs przyszedlem tu ogladac Lebrona/etc.
zabawniejsze (i rownie bezuzyteczne) jest ogladanie jakimi rozpierdalatorami sa czasem goscie z deugiego szeregu. Do tej pory pamietam shumperta jak ssal za 3 a w pewnym okresie po kazdym meczu w domu zostawal i trzepal z tym ziomem od Lebrona i wygladal na 8/10.

PS

generalne spostrzenie - gra wyglada duzo wolniej na zywo, gracze wygladaja jak mortalni :]

Edytowane przez memento1984

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, obi napisał:

Chodzi mi tylko o to, że decydują wszyscy ludzie, nie tylko konkretna grupa osób i za każdym yebanym razem wychodzi, że MJ jest kozą... więc o co chodzi? Zawsze jest, a Bronsexuals twierdzą, że nie jest. Czyli coś jest czarne, a Bronsexuals patrzą na to i mówią, że jest białe. 

O tym kto jest lepszym koszykarzem nie decyduje ile osob na niego zaglosowalo ziom.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, obi napisał:

 

Tu jest ten sam problem! Obojętnie jakby okresy karier nie były dzielone, obojętnie ile byście ślęczeli nad statystykami z myślą, aby w końcu przekonać lud, że James jest best ever, to się nie stanie. Zamiast zaakceptować jaki jest ogólny wyrok, to Bronsexuals starają się jeszcze bardziej naginać rzeczywistość, jeszcze bardziej dzielić okresy kariery i dalej szukać. 

Chodzi mi tylko o to, że decydują wszyscy ludzie, nie tylko konkretna grupa osób i za każdym yebanym razem wychodzi, że MJ jest kozą... więc o co chodzi? Zawsze jest, a Bronsexuals twierdzą, że nie jest. Czyli coś jest czarne, a Bronsexuals patrzą na to i mówią, że jest białe. 

Twój tekst świadczy co najwyżej o tym, iż MJ jest bardziej popularny. I tyle. A powyższy cytat pokazuje, iż fani MJ ( w przeciwieństwie do Ciebie nie mam zamiaru nikogo obrażać) nie chcą rozmawiać o faktach i nie przyjmują ich do wiadomości, a bazują na tym co się komu wydaje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ile osób obecnie interesujących się NBA oglądało na żywo runy Jordana? A ile z nich obecnie ogląda każdy mecz LBJ? 50 latki napewno nie mają już tyle chęci śledzić każdy mecz jak 20-30lat temu. Tak samo młodzi nie są w stanie zrozumieć emocji oglądając występy Jordana na żywo lub w okresie jego dominacji. Dodatkowo względem Jordana wysuwane były dziesiątki zarzutów o traktowaniu zarzadu lub graczy, nacisk na klub i fochy o różne kwestie transferowe. Jak można do tego się odnosić teraz jak media działają inaczej i obecnie MJ byłby żywcem jedzony przez prasę? To są dobre pytania i ciezko na nie odpowiedzieć. Pomijając już kwestie jaki support dostał MJ i dlaczego dopiero wtedy zaczął osiągać sukcesy. Bo to już inna kwestia. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, Koelner napisał:

inni wytykali Jordanowi ,że był sadystą , despotą ale widocznie to skutkowało. Lewandowski w którymś z poprzednich sezonów pobił Kingsleya Komana na treningu a ten w tym sezonie odpłacił mu się bramką w finale ligi mistrzów ( vide Jordan-Kerr). może LeBronowi zabrakło aby posprzedawać trochę paroli ? tym bardziej ,że rozmawiamy o organizacji gdzie był Riley, Eric i LeBron plus dwóch all-starów.

dzieki, wlasnie to mialem na mysli

1 godzinę temu, julekstep napisał:

Charles Barkley Sleeping On TNT Set GIF by MarcusD | Gfycat

czy ty na prawde masz zamiar kiedys skonczyc?

to jest na prawde kryminal co odpierdalasz

nie mozesz mu odpisac normalnie jak sie z nim nie zgadzasz?

kto sie z tego co robisz smieje poza toba przed komputerem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, KeepItDirty napisał:

A ile osób obecnie interesujących się NBA oglądało na żywo runy Jordana? A ile z nich obecnie ogląda każdy mecz LBJ? 50 latki napewno nie mają już tyle chęci śledzić każdy mecz jak 20-30lat temu. Tak samo młodzi nie są w stanie zrozumieć emocji oglądając występy Jordana na żywo lub w okresie jego dominacji. Dodatkowo względem Jordana wysuwane były dziesiątki zarzutów o traktowaniu zarzadu lub graczy, nacisk na klub i fochy o różne kwestie transferowe. Jak można do tego się odnosić teraz jak media działają inaczej i obecnie MJ byłby żywcem jedzony przez prasę? To są dobre pytania i ciezko na nie odpowiedzieć. Pomijając już kwestie jaki support dostał MJ i dlaczego dopiero wtedy zaczął osiągać sukcesy. Bo to już inna kwestia. 

Dlatego ja uważam, że można co najwyżej porównywać graczy z danej epoki, dekady. Kto był najlepszy w danym okresie. I to w każdym sporcie, a nie tylko w koszykówce. Bo czasy się zmieniają, dyscypliny się zmieniają, przepisy się zmieniają i nie da się w 100% zrobić porównania graczy, którzy grali w zupełnie innych okresach. Dla przykładu moim zdaniem można toczyć debatę Messi vs. C. Ronaldo, ale jak ich porównać realnie do Maradony czy Pelego? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, Kubbas napisał:

czy ty na prawde masz zamiar kiedys skonczyc?

nie

6 minut temu, Kubbas napisał:

to jest na prawde kryminal co odpierdalasz

myślę że osoba która na forum zasłynęła nie oddaniem hajsu z zakładu nie powinna tak pisać

7 minut temu, Kubbas napisał:

nie mozesz mu odpisac normalnie jak sie z nim nie zgadzasz?

nie

8 minut temu, Kubbas napisał:

kto sie z tego co robisz smieje poza toba przed komputerem?

nie wiem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, obi napisał:

Jednakże :D to jest kolejna założona ankieta i kolejny raz Jordan wygrywa and it's not even close... dlaczego w ogóle zdecydowałem się napisać? Niedawno Shannon Sharpe odpalił swój podcast "Club Shay Shay" i w drugim odcinku zaprosił do Floyda Mayweathera. Padło pytanie o to kto jest GOATEM, Floyd że MJ, a Shay jako pierwszy dick sucka LeBrona nie godzi się z opinią gościa tylko wmawia mu, że powinien myśleć inaczej!

Wiesz co na pewno masz troche racji, ale za Jordanem tez jest tak jak Dirty napisal, duzo ludzi ktorzy juz nie ogladaja NBA

sam mam takich kumpli, ktorzy maja juz wyrobione zdanie i c***

nie ogladaja NBA teraz bo nie ma obrony i same trojki sa rzucane

a Jordan jest najlepszy bo Lebron to choker

i tyle, nie przekonasz nawet zeby ogladali, a nie zrozumieja ze tak jak ja sie zgodze ze Lebron przez 70 procent kariery nie byl gosciem na koncowki, co mnie strasznie wkurwialo i dlatego go hejtowalem, ale robi na boisku wiele innych rzeczy lepiej niz MJ

Cytat

Tu jest ten sam problem! Obojętnie jakby okresy karier nie były dzielone, obojętnie ile byście ślęczeli nad statystykami z myślą, aby w końcu przekonać lud, że James jest best ever, to się nie stanie. Zamiast zaakceptować jaki jest ogólny wyrok, to Bronsexuals starają się jeszcze bardziej naginać rzeczywistość, jeszcze bardziej dzielić okresy kariery i dalej szukać. 

generalizujesz

tutaj wszyscy dziela kariery obu graczy

Cytat

Dziękuję @devolaj23 za wyjaśnienie ostateczne całej sprawy. Takie podsumowania mi wystarczą, również to biorące pod uwagę sumę osiągnięć indywidualnych i drużynowych, która kasuje nawet głupie gadanie, że "jeśli pierścienie się liczą, to Russell jest GOATEM".

o czym mowisz dokladnie? jakie osiagniecia?

Lebron bedzie prawie pierwszy we wszystkim all time jesli sie nie polamie.

w ogole beka ze nawet ja potrafilem zrobic ten krok i doceniam Lebrona od czasow mistrza w Miami i zwlaszcza powrotu do Cavs, po tym jak bylem tu hejterem numer jeden Lebrona, to samo na e-baskecie wytaczajac mocne argumenty i dziala przeciw niemu, a niektorzy tutaj nie potrafia nawet przyznac racji po czesci

5 minut temu, julekstep napisał:

myślę że osoba która na forum zasłynęła nie oddaniem hajsu z zakładu nie powinna tak pisać

jestes spozniony nie tylko ze swoimi memami, jednak z innymi informacjami tez

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ten temat to generalnie spore rozczarowanie, po pierwsze, myślałem, że został sformułowany na tyle klarownie, że pójdziemy w kierunku dyskusji np, LeBron 17-18 v. Jordan 97-98 w playoffach i tego, gdzie jest granica indywidualnie najlepszy gracz/pierścień, po drugie - w sumie w żadnym miejscu nawet nie stwierdzam, że LeBron jest tym GOATem (co najwyżej coGOATem, ale jeszcze nie w tym momencie), a ludzie bardzo łatwo go zaszufladkowali, ale to naturalna reakcja, gdy ktoś kwestionuje (na kilku płaszczyznach) powszechny sposób myślenia.

A szkoda, Jordan ma mnóstwo argumentów po swojej stronie i nie trzeba powtarzać tej papki ,,pierścienie... superteamy... Jordan miał jaja, bo ogolił się na łyso'', ale trzeba byłoby się trochę bardziej wysilić, ba, nawet nie mam problemów jak ktoś (jeszcze) woli tego Jordana,, BA, nawet to napisałem, ale (poza wyjątkami, tylko BiałaCzekolada i dewolaj23 próbowali się do niego rzeczywiście odnieść) te 30 strony to jakieś odmęty tego, co było prawdziwym celem tematu. To z kolei moja refleksja czytając posty takie jak autorstwa obiego, że takiej rozmowy w tym momencie 'na poważnie' nie da się przeprowadzić. ,,Ludzie powszechnie uważają, że Jordan jest GOATem, więc fani LeBrona, zamknijcie się'' - świetny przekaz posta ... krytykującego dyskusje w rzeczonym temacie, lol. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, Qbajag napisał:

Dlatego ja uważam, że można co najwyżej porównywać graczy z danej epoki, dekady. Kto był najlepszy w danym okresie. I to w każdym sporcie, a nie tylko w koszykówce. Bo czasy się zmieniają, dyscypliny się zmieniają, przepisy się zmieniają i nie da się w 100% zrobić porównania graczy, którzy grali w zupełnie innych okresach. Dla przykładu moim zdaniem można toczyć debatę Messi vs. C. Ronaldo, ale jak ich porównać realnie do Maradony czy Pelego? 

tylko wiesz, Pele i Messi to bardzo odlegle dekady

u Jordana Kobego i Lebrona jest wg mnie o wiele wiekszy problem

pozycja na boisku

Lebron jest kompletnie innym graczem ze wzgledu na pozycje niz obaj wyzej wymienieni

11 minut temu, BMF napisał:

Ten temat to generalnie spore rozczarowanie, po pierwsze, myślałem, że został sformułowany na tyle klarownie, że pójdziemy w kierunku dyskusji np, LeBron 17-18 v. Jordan 97-98 w playoffach i tego, gdzie jest granica indywidualnie najlepszy gracz/pierścień, po drugie - w sumie w żadnym miejscu nawet nie stwierdzam, że LeBron jest tym GOATem (co najwyżej coGOATem, ale jeszcze nie w tym momencie), a ludzie bardzo łatwo go zaszufladkowali, ale to naturalna reakcja, gdy ktoś kwestionuje (na kilku płaszczyznach) powszechny sposób myślenia.

Wiesz jak chcemy to mozemy pogadac o najlepszym sezonie ale co taka dyskusja osiagnac chcesz? bo jesli zaczniemy gadac o najlepszych sezonach to wtedy tez trzeba wlaczyc innych graczy do dyskusji, a nawet jakby wziac pod uwage w tej dyskusji najlepszy sezon zeby z tej dwojki wylonic najlepszego gracza, to sie troche mija z celem bo longevity u Lebrona to jeden z najwiekszych argumentow

Cytat

A szkoda, Jordan ma mnóstwo argumentów po swojej stronie i nie trzeba powtarzać tej papki ,,pierścienie... superteamy... Jordan miał jaja, bo ogolił się na łyso'', ale trzeba byłoby się trochę bardziej wysilić, ba, nawet nie mam problemów jak ktoś (jeszcze) woli tego Jordana,, BA, nawet to napisałem, ale (poza wyjątkami, tylko BiałaCzekolada i dewolaj23 próbowali się do niego rzeczywiście odnieść) te 30 strony to jakieś odmęty tego, co było prawdziwym celem tematu. To z kolei moja refleksja czytając posty takie jak autorstwa obiego, że takiej rozmowy w tym momencie 'na poważnie' nie da się przeprowadzić. ,,Ludzie powszechnie uważają, że Jordan jest GOATem, więc fani LeBrona, zamknijcie się'' - świetny przekaz posta ... krytykującego dyskusje w rzeczonym temacie, lol. 

tu pelna zgoda

jedyne czego nadal nie potrafie zrozumiec

to tego hollywood myslenia, Jordan odszedl na 2 lata, wrocil i itak rozjebal lige

dla mnie nadal to jest minus to ze zrobil sobie przerwe, a potem po drugim 3peacie jak nadal byl na szczycie zrezygnowal z grania

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, BMF napisał:

Ten temat to generalnie spore rozczarowanie, po pierwsze, myślałem, że został sformułowany na tyle klarownie, że pójdziemy w kierunku dyskusji np, LeBron 17-18 v. Jordan 97-98 w playoffach i tego, gdzie jest granica indywidualnie najlepszy gracz/pierścień, po drugie - w sumie w żadnym miejscu nawet nie stwierdzam, że LeBron jest tym GOATem (co najwyżej coGOATem, ale jeszcze nie w tym momencie), a ludzie bardzo łatwo go zaszufladkowali, ale to naturalna reakcja, gdy ktoś kwestionuje (na kilku płaszczyznach) powszechny sposób myślenia.

A szkoda, Jordan ma mnóstwo argumentów po swojej stronie i nie trzeba powtarzać tej papki ,,pierścienie... superteamy... Jordan miał jaja, bo ogolił się na łyso'', ale trzeba byłoby się trochę bardziej wysilić, ba, nawet nie mam problemów jak ktoś (jeszcze) woli tego Jordana,, BA, nawet to napisałem, ale (poza wyjątkami, tylko BiałaCzekolada i dewolaj23 próbowali się do niego rzeczywiście odnieść) te 30 strony to jakieś odmęty tego, co było prawdziwym celem tematu. To z kolei moja refleksja czytając posty takie jak autorstwa obiego, że takiej rozmowy w tym momencie 'na poważnie' nie da się przeprowadzić. ,,Ludzie powszechnie uważają, że Jordan jest GOATem, więc fani LeBrona, zamknijcie się'' - świetny przekaz posta ... krytykującego dyskusje w rzeczonym temacie, lol. 

Odkąd czytałem wątki na tym forum, jeszcze zanim zostałem jego użyszkodnikiem, każdy temat tego typu prędzej czy później skręcał w stronę zupełnie niemerytorycznego przerzucania się obelgami, hasłami "nie bo nie" itp. itd. Każdy jeden i nie ważne czy chodziło o Jamesa, Jordana czy Nasha. Nawet kopiowałem sobie co lepsze teksty, które mnie bawiły do "archiwum" 😁 Dlatego też możnaby podsumować ten wątek słowami ze skeczu kabaretu Hrabi "Ja wiedziałem, że tak będzie, ale nie chciałem Ci nic mówić", popić wodą (może być ognistą) i zapomnieć. Wyląduje na dalszych stronach forum i będzie spokój. Oczywiście do czasu kiedy ktoś znowu stworzy nowy temat "Czy Nash jest najbardziej przereklamowanym 2-krotnym MVP wszechczasów??!!!!" albo coś w tym stylu 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, Kubbas napisał:

Wiesz jak chcemy to mozemy pogadac o najlepszym sezonie ale co taka dyskusja osiagnac chcesz? bo jesli zaczniemy gadac o najlepszych sezonach to wtedy tez trzeba wlaczyc innych graczy do dyskusji, a nawet jakby wziac pod uwage w tej dyskusji najlepszy sezon zeby z tej dwojki wylonic najlepszego gracza, to sie troche mija z celem bo longevity u Lebrona to jeden z najwiekszych argumentow

 

Łojezu, o czym Ty mówisz?

Jordan jest uważany za GOATa, bo ma sześć pierścieni, a LeBron trzy/cztery.

Dla mnie LeBron 14/17/18 w playoffach to z grubsza tier Jordana 96-98 pod względem sportowego impaktu, a nie dało to tytułów, bo grał w słabszych temach i/lub z lepszymi rywalami. I cała narracja o killer instynktach i prowadzeniu do tytułów sprowadza się do tego, że tezy o jakiejś omnipotencji liderów w pojedynkę prowadzących do mistrzostw to jest bzdura, wynikająca z tego jak przedstawiany jest amerykański sport w mediach etc. 

Taki był główny premise tego tematu, napisałem to jakoś w drugim zdaniu swojego pierwszego posta: różnica między rzeczywistym impaktem IMHO jest dużo mniejsza niż pod względem accolades, na tym etapie kariery obu to detale, LeBronowi z grubsza brakowało w momencie pisania tego tematu jednego, MOŻE dwóch mocnych postseasons, żebym pod względem samego impaktu w PO miał ich na tym samym tierze. 

Można się nie zgadzać, ale mieliście z tym dyskutować. Wy zrobiliście z tego tematu typowe lebronowo-jordanowskie przekomarzanki, jakbym mógł to usunąłbym 3/4 postów (obu stron) z tego tematu, bo nie odnoszą się w ogóle do mojego wątku. Bardzo rozmyliście pierwotny kształt tematu, bo nie potraficie inaczej. 

Nie lubię czytać swoich postów/artykułów po ich wysłaniu, ale aż zaglądnąłem, w drugim zdaniu piszę, że według powszechnego rozumienia GOATa jest nim Jordan, a mi chodzi o coś innego. Po 30 stronach tematu  wpada Obi i pisze, że Jordan jest powszechnie GOATem, więc mam się zamknąć, można się rozejść. 

[*] 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, BMF napisał:
Dla mnie LeBron 14/17/18 w playoffach to z grubsza tier Jordana 96-98 pod względem sportowego impaktu, 

dla mnie Lebron 11-14 plus 18 = Jordan 96-98 , zostaje jeszcze pierwszy 3peat . jak Lbj wygra w tym roku to wskakuje na pełen = a jeśli zrobi 3peat( nawet już ze zmniejszona rolą kosztem AD)  to bye bye MJ 

Edytowane przez Koelner

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, Koelner napisał:

dla mnie Lebron 11-14 plus 18 = Jordan 96-98 , zostaje jeszcze pierwszy 3peat . jak Lbj wygra w tym roku to wskakuje na pełen = a jeśli zrobi 3peat( nawet już ze zmniejszona rolą kosztem AD)  to bye bye MJ 

Jeśli by zrobił 3peat przy obecnych składach Brooklynu czy powrocie GSW to no doubt. Zamknął by chyba wszystkim już ostatecznie. Bo liga na ten moment ocieka talentem jak chyba jeszcze nigdy. Kiedy seed 5 robi finał i wcale w opinii wielu nie jest skazany na łomot? A ile teamow liczyło się co rok na przestrzeni ostatnich np 20 lat? 2-3, 4 max. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teraz, Koelner napisał:

dla mnie Lebron 11-14 plus 18 = Jordan 96-98 , zostaje jeszcze pierwszy 3peat . jak Lbj wygra w tym roku to wskakuje na pełen = a jeśli zrobi 3peat( nawet już ze zmniejszona rolą kosztem AD)  to bye bye MJ 

Dla mnie (mówię o playoffach) LeBron 11-12-16 to poziom Jordana 91-92-93 [GOAT poziom], LeBron 14-17-18 to poziom Jordana 96-97-98 [najlepszy gracz w lidze, ale post peak], jeżeli gdzieś LeBron przegrywa pod względem impaktu w playoffach, to w pierwszej części kariery, Jordan '90 przegrał przez słabość swojego teamu, i generalnie ciężko na poważnie mu coś zarzucić w tym pierwszym etapie kariery [no, jakieś wpadki w stylu 8 rzutów w G5 w '89, ale to margines], gdy LeBron stracił na własne życzenie jeden pierścień. Dlatego jeszcze 'goni' Jordana.

Nawet jak ktoś się nie zgadza z tym LeBron 14-17-18 = Jordan 96-97-98, to tutaj dochodzi longevity, bo LeBron ma już jeden postseason więcej od Jordana, a de facto trochę więcej, bo to, że Bulls '86 zagrali w playoffach to była (w warunkach obecnej ligi) komedia, '95 - jakby na to nie patrzeć - także, bo zagrał 17 meczów w regularze na własne życzenie. Np. LeBron '15'' to dla mnie 'słaby' najlepszy gracz w lidze w playoffach (tzn. musiałby mieć podobny team do Curry'ego, żeby wygrać tamte finały), i niby samo w sobie w historycznej skali to nic takiego [Jordan w latach 90-98 minus 95 był lepszy], to jako 'bonus' - bo LeBron gra dłużej - już ma znaczenie.

Porównując LeBrona 14-17-18 do Jordana 96-97-98 - to (abstrahując od stylu gry) był raczej lepszy w ataku i słabszy (14, 18) w obronie, Cavs '17 mieli najlepszą ofensywę w historii postseason, a to, że nie dało to tytułu, to już uroki konkurencji.

Jak LeBron zakończy ten sezon na poziomie, to będzie można wrócić do dyskusji, jak nie - to co najwyżej poczekamy co będzie za rok, bo, jak wyżej, LeBronowi jeszcze troszkę brakuje nawet w 'moim' podejściu. ;] 

Tfu, LeBron 12-13-16*

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 minut temu, BMF napisał:

Dla mnie (mówię o playoffach) LeBron 11-12-16 to poziom Jordana 91-92-93 [GOAT poziom], LeBron 14-17-18 to poziom Jordana 96-97-98 [najlepszy gracz w lidze, ale post peak], jeżeli gdzieś LeBron przegrywa pod względem impaktu w playoffach, to w pierwszej części kariery, Jordan '90 przegrał przez słabość swojego teamu, i generalnie ciężko na poważnie mu coś zarzucić w tym pierwszym etapie kariery [no, jakieś wpadki w stylu 8 rzutów w G5 w '89, ale to margines], gdy LeBron stracił na własne życzenie jeden pierścień. Dlatego jeszcze 'goni' Jordana.

Nawet jak ktoś się nie zgadza z tym LeBron 14-17-18 = Jordan 96-97-98, to tutaj dochodzi longevity, bo LeBron ma już jeden postseason więcej od Jordana, a de facto trochę więcej, bo to, że Bulls '86 zagrali w playoffach to była (w warunkach obecnej ligi) komedia, '95 - jakby na to nie patrzeć - także, bo zagrał 17 meczów w regularze na własne życzenie. Np. LeBron '15'' to dla mnie 'słaby' najlepszy gracz w lidze w playoffach (tzn. musiałby mieć podobny team do Curry'ego, żeby wygrać tamte finały), i niby samo w sobie w historycznej skali to nic takiego [Jordan w latach 90-98 minus 95 był lepszy], to jako 'bonus' - bo LeBron gra dłużej - już ma znaczenie.

Porównując LeBrona 14-17-18 do Jordana 96-97-98 - to (abstrahując od stylu gry) był raczej lepszy w ataku i słabszy (14, 18) w obronie, Cavs '17 mieli najlepszą ofensywę w historii postseason, a to, że nie dało to tytułu, to już uroki konkurencji.

Jak LeBron zakończy ten sezon na poziomie, to będzie można wrócić do dyskusji, jak nie - to co najwyżej poczekamy co będzie za rok, bo, jak wyżej, LeBronowi jeszcze troszkę brakuje nawet w 'moim' podejściu. ;] 

Mialem dać i dałem Ci lajka, ale ok. Porównujesz lata. W czym byli rowni, lepsi lub gorsi? Znów zważając na tytuł sam tematu. Bez uwzględnienia pierscienii i wpływu reszty zespołu. 

I nie BMF, nie czepiam się, broń Boze. Ale ciekawi mnie dlaczego tak myślisz. Znak równości bez argumentów może być traktowany jako subiektywny. Nie złość się, tylko pytam. 

 

E. Np w moim odczuciu brak post up gry u LBJ był bardzo krytykowany. Od czasu Miami był w tym elitarny. Zarzucano mu początkowo niepewny jumper? No to doprowadził go przynajmniej do poziomu dobrego, rzut za 3 kulał? Dziś oddaje z 9m rzuty jak trzeba i więcej sytuacja jak z Dallas nie ma prawa się powtórzyć. I tu już przewaga nad LBJ w 3 aspektach jest spora nad MJ. 

Edytowane przez KeepItDirty

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pisałem już o tym w tym temacie. LeBron 16-18 to chyba najlepszy ofensywnie LeBron, jakiego widzieliśmy w playoffach: nie wiem, czy brało się to z faktu, że poprawił passing, czy tego, że dostał lepiej ułożony team pod siebie pod względem spacingu - czy jednego i drugiego, ale tak czy siak faktem pozostaje, że można formułować takie opinie. '16 nie budzi większych wątpliwości, co do 17-18:

- w '17, Cavs mieli najlepszą ofensywę w historii (zarówno relatywnie, jak i 'nominalnie') dla finalistów NBA, a LeBron miał +20 on/off w samym ataku przy wybitnych statsach (33-9-8 na 65%TS, >30 PER i ~10 BPM)

- w '18 - Cavs ograli trzy lepsze na papierze drużyny (wszystkie miały wyższy SRS w regularze, a do tego Love cieniował w playoffach), a LeBron robił historyczne statsy będąc niesamowicie clutch (dwa buzzer beatery + wybitna gra w każdym stykowym meczu poszczególnych serii)

Ale LeBron dalej nie był na poziomie swojego peaku, bo przy tym był dużo słabszy w obronie (tzn. w latach 17-18, bo w 2016 roku grał najlepszą defensywę w życiu) - TZN. w 2017 roku bronił bardzo dobrze cały sezon do finałów, gdzie faktycznie było bardzo przeciętnie przez pace/usage w ataku, w 2018 roku był overall (w playoffach) przeciętny. 2014 rok cenię najmniej z tych wszystkich, dlatego jeśli miałbym go porównywać do jakiegoś sezonu, to byłby to chyba '97 u Jordana, ale raczej nie budzi wątpliwości, że był indywidualnie najlepszym graczem ligi, o ile w regularze byli na styku z KD (Durant - statsy, LeBron - advanced statsy), to w playoffach był dużo lepszy.

Jordan z drugiej strony dalej był bezsprzecznie najlepszym graczem ligi i w tym porównaniu ma przewagę jako two way player (co pewnie wynikało z usage w ataku, ale już zostawmy), ale nie był już tak dominujący, jak w pierwszym okresie 3peatu w ataku, kilkukrotnie w playoffach (serie z Sonics, Hawks, Heat) były po prostu w ofensywie słabsze w jego wykonaniu, mamy zresztą jego szczegółowe statystyki z playoffów 97-98 jeżeli chodzi o skuteczność pod obręczą i to było ~62%, w prime pewnie był w okolicach 70%.

Gdybyśmy porównywali LeBrona 14-17-18 do Jordana z drugiego 3peatu na bazie samych randomowych statsów, to LeBron byłby lepszy, dla mnie to jest ten sam tier, tzn. gdyby LeBron miał chociaż trochę porównywalny skład do drugiego najlepszego gracza ligi (Duranta), to po prostu wygrywałby tytuły, a Durant w playoffach to dużo lepszy performer niż Malone. Analogicznie jak ordan.

Takiemu podejściu ktoś może zarzucić, że LeBron grał ze znacznie słabszymi rywalami*, ale jak weźmiemy pod uwagę serie z drużynami z ~ -4 relDRTG (czyli ścisły defensywny top), to LeBron w pięciu seriach w tych sezonach (Pacers '14, Spurs '14, Warriors '17, Raptors '18, Celtics '18) notował 30-9-8 na 63%TS, więc z grubsza średnie z całych runów w tamtych sezonach.

*W tych sezonach:

Średnie rywali LeBrona z regulara to 53W, 3,6 SRS i -2,5 relDRTG

Średnie rywali Jordana z regulara to 54W, 4,5 SRS i - 2,5 relDRTG

Czyli Jordan trochę trudnie, ale nie było przepaści, a w obronie te teamy były na podobnym poziomie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.