Skocz do zawartości
BMF

LeBron vs Jordan - tak na poważnie

Ignorując pierścienie i zespołowe osiągnięcia, lepszy był  

85 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Ignorując pierścienie i zespołowe osiągnięcia, lepszy był



Rekomendowane odpowiedzi

12 minut temu, lorak napisał:

czy Jordan kiedykolwiek bronił na takim poziomie przez cały czas, jak LeBron w 2016? plus pokonanie tak mocnego rywala. MJ nigdy nie miał impactu na takim poziomie (i to idąc mu na rękę, więc ignorując rozwój koszykówki, oceniając impact tylko względem danej "ery").

nie bronił, bo generalnie impact guarda jest mniejszy niż forwarda - to dość jasne, natomiast Jordan raczej nigdy nie dołował po tej stronie, co Lebronowi zdarzało się nagminnie. Jak był starszy to było lenistwo, a jak był młodszy to chyba braki wiedzy (trenera).

 

ale peak defensywny Lebrona w 2016 jest nieosiągalny dla nikogo, niebędącego Hakeemem i KG w nowożytnej koszykówce. W zasadzie to był lepszy od nich, bo z dużo większym powodzeniem zamykał całe posiadania na obwodzie.

 

z mocnym rywalem - to czy winą Jordana jest że nikt o takim potencjale nie grał za jego ery? oraz drugie pytanie czy Warriors przed dojściem Duranta byli też AŻ tak mocni. Mieli dziwne momenty, gdy wyglądali bardzo śmiertelnie już rok wcześniej, a nawet podczas serii z Thunder w 2016 wygrali w dość heroicznych okolicznościach, gdzie w pierwszych 5 meczach generalnie robił ich Serge Ibaka.

45 minut temu, BMF napisał:

Dlatego LeBron u mnie potrzebuje jednego-dwóch mocnych playoffów, żebym za same playoffy zaczął ich stawiać obok siebie, na razie częściowo nadrabia regularem, ale wiem, że takie porównania są mocno playoffowocentryczne.

Pytanie tylko do czego to Lebron potrzebuje?

 

do wygrania argumentu o długowieczności? już wygrał

do wygrania argumentu o nieskazitelności? tego nie przeskoczy nawet jakby zdobył ze 2 tytuły

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teraz, eF. napisał:

Kiedy robił za Robina, i kiedy przegrał finały? Imho ten post to najgorszego rodzaju cringe <sorry>

A kiedy LeBron odpadał w 1-2 rundach latami nie mając supportu pod koszem? Nie wiem co kogo obchodzą wyniki zespołu w finałach, Jordan robił za Robina w 96 i mu dowieziono dupsko do mistrzostwa. Już to samo wystarczy, żeby Jordan wyleciał z dyskusji o GOAT wg. Twojego myślenia...i nie ma co płakać, lepiej trochę pomyśleć wpierw. 

  • Haha 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

@lorak@BMF

Lebron gdzieś między Bogiem, a prawdą jest koszykarzem o większej mocy na boisku niż Jordan (minimalne różnice), ale jego problem polega na tym, że biorąc jego prime 2009-2018 nie wiem czy dostanę wersję:

a) pólboga, który rozwiązał algorytm koszykówki

b) gościa, który przegra na boisku z Jasonem Terrym

c) wkurwionego z kurwikami w oczach killera z półdystansu

d) konia pociągowego na 60W choćby grał z Elonem Muskiem i Andrzejem Lampertem w rotacji

 

w 95% mam pozytywne odpowiedzi, ale co jak akurat trafię na błąd systemu?

5 minut temu, TheMatrix napisał:

A kiedy LeBron odpadał w 1-2 rundach latami nie mając supportu pod koszem? Nie wiem co kogo obchodzą wyniki zespołu w finałach, Jordan robił za Robina w 96 i mu dowieziono dupsko do mistrzostwa. Już to samo wystarczy, żeby Jordan wyleciał z dyskusji o GOAT wg. Twojego myślenia...i nie ma co płakać, lepiej trochę pomyśleć wpierw. 

to, że Jordan nie zagrał wtedy kosmicznej serii jak na swoje standardy i może nawet MVP Finałów mogło trafić do Rodmana - to nie znaczy, że robił tam za Robina. 

trochę casus Curry'ego w Finałach (chociaż Curry zalicza większy downgrade)

Edytowane przez BiałaCzekolada2.0

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, BiałaCzekolada2.0 napisał:

to, że Jordan nie zagrał wtedy kosmicznej serii jak na swoje standardy i może nawet MVP Finałów mogło trafić do Rodmana - to nie znaczy, że robił tam za Robina. 

trochę casus Curry'ego w Finałach (chociaż Curry zalicza większy downgrade)

Był w cieniu we własnym zespole w najważniejszym momencie sezonu. Jeżeli GOAT nie może mieć takiej wpadki i nigdy nie być ciągniętym przez partnerów/nie zostawać w ich cieniu, to niestety ale Jordan nie nadaje się na GOAT i musimy go wykluczyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, TheMatrix napisał:

A kiedy LeBron odpadał w 1-2 rundach latami nie mając supportu pod koszem? Nie wiem co kogo obchodzą wyniki zespołu w finałach, Jordan robił za Robina w 96 i mu dowieziono dupsko do mistrzostwa. Już to samo wystarczy, żeby Jordan wyleciał z dyskusji o GOAT wg. Twojego myślenia...i nie ma co płakać, lepiej trochę pomyśleć wpierw. 

nie chce mi się dyskutować z sajko LeBrona, bo to nie ma sensu 😘

  • Like 1
  • Haha 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, eF. napisał:

nie chce mi się dyskutować z sajko LeBrona, bo to nie ma sensu 😘

Mi z fanboyami Jordana tym bardziej, dlatego dziękuję za przyznanie mi racji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
13 minut temu, TheMatrix napisał:

Był w cieniu we własnym zespole w najważniejszym momencie sezonu. Jeżeli GOAT nie może mieć takiej wpadki i nigdy nie być ciągniętym przez partnerów/nie zostawać w ich cieniu, to niestety ale Jordan nie nadaje się na GOAT i musimy go wykluczyć.

Nawet jeśli by tak było (co nie jest prawdą) - to ten argument nie wyklucza z bycia GOAT. Z GOAT wykluczają prędzej osrane majtki i przegranie meczu na 5 minut przed jego rozpocząciem - czytaj g5 2010 ECF i Finals 2011.

Jordan zagrał po prostu "tylko" dobrą serię -  gdzieś poniżej swoich wybitnych standardów. W pierwszych trzech meczach, gdzie Bulls zrobili 3-0 był najlepszym graczem na boisku, seria była praktycznie zakończona na tym etapie, wdało się rozluźnienie, Sonics zaskoczyli schematem i faktycznie zrobiło się bardziej brudno i żeby Chicago mogło to dowieźć - bardzo przydawał się Dennis Rodman, który trzymał g6 w błocie i wyrwał go z przełyku. Jordan ofensywnie nie błyszczał, ale nadal robił "grawitację ofensywną", czyli coś co czasem jest dużo ważniejsze niż zdobywanie punktów.

Poza tym świetny mecz w defensywie + granie pod FT. Czasem się zdarza każdemu, Lebron i Kobe też mieli takie mecze.

 

Jordan miał podobnie "średnią" serię przeciwko Knicks, gdzie nie da się jebać po 35 punktów na dobrym % przez całą serię, a o zwycięstwie decydują detale i tzw. "mistrzowski pierwiastek" najlepszych teamów. Tak czasem jest, jak spotykasz na drodze all-time top10 defensywy.

Nie przeszkodziło to MJ rzucić 54 w kluczowym g4, tak jak Lebronowi zagrać cudownego g7 przeciwko Celtics 2008

 

 

Irving też ciągnął atak w 4q g7 2016, kiedy Lebron wypruwał żyły w defensywie, Manu robił to dla Duncana, a w odwrotnej roli Pippen zamiatał Jordanowi drogę do ofensywnej dominacji - swoją defensywą vs Magic w 91.
Klay Thompson przepchnął Warriors raz czy osiem, Kobe dobijał Pacers i Spurs, żeby Gasol mógł później pomagać mu z Celtics.

 

Koszykówka to nie 1v5

Edytowane przez BiałaCzekolada2.0
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
34 minuty temu, BiałaCzekolada2.0 napisał:

nie bronił, bo generalnie impact guarda jest mniejszy niż forwarda - to dość jasne,

czyli możemy się zgodzić, że pod względem peaku (ogólnie, bo nawet jeśli w O lepszy MJ, to niewiele, mniej niż przewaga LJ w D) LeBron GOAT?

29 minut temu, BiałaCzekolada2.0 napisał:

Lebron gdzieś między Bogiem, a prawdą jest koszykarzem o większej mocy na boisku niż Jordan (minimalne różnice), ale jego problem polega na tym, że biorąc jego prime 2009-2018 nie wiem czy dostanę wersję:

a) pólboga, który rozwiązał algorytm koszykówki

b) gościa, który przegra na boisku z Jasonem Terrym

c) wkurwionego z kurwikami w oczach killera z półdystansu

d) konia pociągowego na 60W choćby grał z Elonem Muskiem i Andrzejem Lampertem w rotacji

 

w 95% mam pozytywne odpowiedzi, ale co jak akurat trafię na błąd systemu?

a może w przypadku MJ też pojawiłyby się takie błędy, gdyby nie zrobił sobie przerwy?

w ogóle uważam, że krytykowanie LJ za 2010 jest nie fair jeśli plotki z Delonte są prawdziwe. a są ; ]

Edytowane przez lorak
  • Haha 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, BiałaCzekolada2.0 napisał:

w 95% mam pozytywne odpowiedzi, ale co jak akurat trafię na błąd systemu?

Gdyby LeBron zrobił sobie w '11 wolne i pograł np. w baseball - i nie miałby finałów '11 (potem wróciłby i jego kariera wyglądałaby tak samo jak post-11), oceniałbyś jego playoffowy impakt tak samo, lepiej czy gorzej? To pytanie powinno być punktem wyjścia w sumie. :) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, BiałaCzekolada2.0 napisał:

Nawet jeśli by tak było (co nie jest prawdą) - to ten argument nie wyklucza z bycia GOAT. Z GOAT wykluczają prędzej osrane majtki i przegranie meczu na 5 minut przed jego rozpocząciem - czytaj g5 2010 ECF i Finals 2011.

Jordan zagrał po prostu "tylko" dobrą serię -  gdzieś poniżej swoich wybitnych standardów. W pierwszych trzech meczach, gdzie Bulls zrobili 3-0 był najlepszym graczem na boisku, seria była praktycznie zakończona na tym etapie, wdało się rozluźnienie, Sonics zaskoczyli schematem i faktycznie zrobiło się bardziej brudno i żeby Chicago mogło to dowieźć - bardzo przydawał się Dennis Rodman, który trzymał g6 w błocie i wyrwał go z przełyku. Jordan ofensywnie nie błyszczał, ale nadal robił "grawitację ofensywną", czyli coś co czasem jest dużo ważniejsze niż zdobywanie punktów.

James też dużo rzeczy robił w ofensywie wtedy, o jego wybitnej grze w clutch i wprowadzeniu ich do tamtych finałów we wcześniejszych seriach z Celtami i Bulls to też nikt nie pamięta już dziś bo po co. Właśnie takie przywalanie się do tej serii z 2011 pokazuje debilne myślenie, bo z tego wynika, że lepiej gdyby LeBron nie grał tak dobrze z Celtami i Bulls i Heat by odpadli przed finałami... wtedy tej wpadki by nie było, a zatem za nie dojście w ogóle do finałów ludzie by go stawiali dużo wyżej dziś. A to co piszesz to Twoja interpretacja, moja może być taka że gość który obsrywa się do tego stopnia w 3 najważniejszych meczach serii i sezonu jak Jordan, i reszta musi uratować temat, nie zasługuje na GOAT, a przynajmniej w niczym nie wypada lepiej od tego co zrobił LeBron w 2011. Jest to tak samo podstawna interpretacja jak ta hejterów Jamesa, skoro dyskredytują go za 2011 rok, ja mogę zdyskredytować Jordana za 96 rok i parę innych wpadek i napisać, że sorry ale nie da rady być GOAT tak masowo pudłując w najważniejszym starciu i momencie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, BMF napisał:

Gdyby LeBron zrobił sobie w '11 wolne i pograł np. w baseball - i nie miałby finałów '11 (potem wróciłby i jego kariera wyglądałaby tak samo jak post-11), oceniałbyś jego playoffowy impakt tak samo, lepiej czy gorzej? To pytanie powinno być punktem wyjścia w sumie. :) 

 

13 minut temu, lorak napisał:

czyli możemy się zgodzić, że pod względem peaku (ogólnie, bo nawet jeśli w O lepszy MJ, to niewiele, mniej niż przewaga LJ w D) LeBron GOAT?

a może w przypadku MJ też pojawiłyby się takie błędy, gdyby nie zrobił sobie przerwy?

w ogóle uważam, że krytykowanie LJ za 2010 jest nie fair jeśli plotki z Delonte są prawdziwe. a są ; ]

 

a co ma przerwa do wiatraka w tym przypadku?

Jordan odpadł z Magic 1995 nawet nie po jakiejś specjalnie słabej serii, tylko po prostu nie był Jordanem z czasów meczów z Blazers 92 i nie był w stanie pokonać dużo lepszego zespołu, sam grając w słabszym zespole nie tylko od Magic, ale również od Bulls rok później.

Anderson zabrał mu tę piłkę, Jordan raczej nie chwali się tą serią, ale wstydu nie było.

 

Lebron zrobił sobie wstyd w g5 2010 i szczególnie w 2011.

 

a gdyby wymazać jego 2011 rok - to nadal zostaje ten mecz u siebie, gdzie po prostu wyszła sama koszulka z numerem 23, przegrywając 40 punktami...

PS @lorak tak, uważam że peak Lebrona z 2016 to najlepszy two-way performance w historii NBA.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teraz, BiałaCzekolada2.0 napisał:

a gdyby wymazać jego 2011 rok - to nadal zostaje ten mecz u siebie, gdzie po prostu wyszła sama koszulka z numerem 23, przegrywając 40 punktami...

Przecież Jordan też miał G5 z Pistons w '89, gdzie przy 2-2 oddał 8 rzutów przez 46 minut i pisano o nim tak:

https://www.latimes.com/archives/la-xpm-1989-06-01-sp-1414-story.html

:) 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
44 minuty temu, BiałaCzekolada2.0 napisał:

@lorak@BMF

Lebron gdzieś między Bogiem, a prawdą jest koszykarzem o większej mocy na boisku niż Jordan (minimalne różnice), ale jego problem polega na tym, że biorąc jego prime 2009-2018 nie wiem czy dostanę wersję:

a) pólboga, który rozwiązał algorytm koszykówki

b) gościa, który przegra na boisku z Jasonem Terrym

c) wkurwionego z kurwikami w oczach killera z półdystansu

d) konia pociągowego na 60W choćby grał z Elonem Muskiem i Andrzejem Lampertem w rotacji

 

w 95% mam pozytywne odpowiedzi, ale co jak akurat trafię na błąd systemu?

LeBron z okienka b to i tak lepszy deal niz Jordan z Minor League Baseball

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Napracowałeś się, bez dwóch zdań. Jest to bardzo ciekawy poglądowo materiał, niestety w dyskusji o tym, kto jest lepszy nie ma dużej wartości, bo mieszasz kisiel z budyniem, kiedy ci pasuje to rzucasz suche statystyki i pomijasz kontekst, innym razem, kiedy jest coś niekorzystnego dla Lebrona już kontekst okazuje się ważny. No i samo porównywanie wybranych 3 sezonów x z 3 sezonami y, a potem innych z innymi. Jaki jest np. sens wrzucać do porównań z mistrzowskimi sezonami Jordana finały 17 i 18 zakończone bilansem 1-8? Gdzie grasz praktycznie o nic, nic nie musisz, nabijasz sobie statystyki, rywale też zadowoleni, bo mają tytuł. Oczywiście zaznaczasz z góry, że porównujesz sezon po sezonie, takie twoje prawo, ale przecież wiemy wszyscy, ze Lebron gra dłużej w koszykówkę, więc rezultat jest jasny po co to robisz, dokładnie jak ktoś napisał przede mną.

Poza tym oparłeś wszystko o jeden czynnik SRS (patrząc na net rating już jest inaczej) i longevity. Tak więc sam temat zdaje się błędny, dyskusja nie powinna tyczyć się kto jest lepszy, kto jest GOAT, a o to kto dłużej grał w koszykówkę na wysokim poziomie. Wtedy faktycznie przedstawiona argumentacja staje się zasadna.

A już stwierdzenie "ciężko moim zdaniem polemizować z tezą, że w regularze LeBron > Jordan, więc daruję sobie statsy" właściwie kończy dyskusję. Zapraszasz do dyskusji, po czym, nie podając żadnych argumentów piszesz takie coś. Jaki w tym sens? Tym bardziej, że jest wręcz odwrotnie, więc nie dziwi, ze nie poparłeś tego żadnymi danymi.

Popatrzmy inaczej.

1. Statystyki Zaawansowane

Sezon Regularny                                               

Jordan (miejsce w historii):

PER: 1

VORP: 1

BPM: 1

WS/48: 1

 

Playoffs:

PER: 1

VORP: 1

BPM: 1

WS/48: 1

 

Oczywiście to nie są idealne statystyki (takich nie ma i nie będzie), ale chyba zgodzimy się, że są najważniejsze z dostępnych. Tak więc, gdzie tu widać pole do dyskusji kto jest lepszy? A może po prostu wyrzućmy analitykę do kosza, bo ktoś tam widział, coś tam na parkiecie i mu się wydaje, że Lebron jest lepszy? Można tak, od tego są opinie, ale równie dobrze można wtedy uważać, że Kobe jest lepszy od Lebrona czy że Lebrona nie ma w top5 w historii. "Taka jest moja opinia i co?".  Statystyki z RS obejmują te dwa sezony z Wizards, a i tak jest numerem 1.

2. Osiagnięcia indywidualne:

                                                         Jordan                  Lebron

MVP*                                                    5                             4

Finals MVP                                          6                             3

All-NBA First Team:                           10                           12

All NBA Defensive 1st Team:            9                             5

DPOY:                                                    1                             0

Król Strzelców:                                    10                            1

Lider Przechwytów:                              3                            0

 

I znowu gdzie tu porównanie? Czy przypadkiem w longevity nie chodzi o to, że po prostu masz więcej czasu na skompletowanie osiągnięć? Chyba łatwiej w 17 sezonów w prime wygrać x tytułów, niż zrobić to w 11 sezonów? Skoro więc Jordan osiągnął więcej w krótszym czasie, to tym lepiej dla jego oceny. Problem z wpływem longevity przy porównaniach 2 graczy, staje się wtedy gdy ktoś jest wybitny, ale gra krótko i osiąga mniej niż ktoś grający dłużej, z większymi osiągnięciami. Ot, często przywoływany w takich sytuacjach casus Ronaldinho. Ale nie ma problemu z longevity, jak grając mniej, osiągasz więcej.

Swoją drogą to że Lebron ze swoimi warunkami fizycznymi i atletyzmem na 16 zdrowych sezonów był tylko 5 razy w all-defensive 1st team to jest po prostu wstyd.

* warto też dodać, ze Jordan został zwyczajnie okradziony z MVP w 1997 roku. Nie mówię o sytuacji  ze powinien mieć ich 7 czy 8, bo był najlepszym graczem w lidze, mówię o jawnej kradzieży. Słynny tekst Jackie MacMullan i dziennikarze, równiez z Chicago, przyznający, ze zagłosowali na Malone'a bo ile Jordan może wygrywać i generalnie byli pewni, że wygra i tym razem. Drużyna z bilansem 69-13, najlepszy gracz ligi i bez MVP. Lebron nie ma ani jednego sezonu, o którym można powiedzieć, że powinien być MVP, ale dano komuś innemu.

3. MVP Shares

Ponownie Jordan jest numerem 1 w historii, pomimo zagrania 11 pełnych sezonów w Chicago.

Ale ciekawsze jest sprawdzenie jak się to ma w przypadku wyłącznie 1 miejsc. W końcu chodzi chyba o bycie najlepszym, a nie bycie 10 lat w top6. Wiemy też, że MVP MVP nierówny, Kawhi dostał 0% 1 miejsc w 2016 za Stefkiem, a bywały zacięte pojedynki, gdzie było na styku w przypadku 1 miejsc. Formuła jest taka, że przy 100% pierwszych miejsc dostaje 1.0, przy 50% 0.5, a  65.2% (bo tyle wynosi średnia dla MVP) - 0.65. Tak wygląda owy ranking:

1. Jordan 5.272

2. KAJ 4.234

3. Lebron 3.952

4. Nieskazitelność

Nieskazitelność legacy Jordana nie polega na tym, że nigdy nie spudłował rzutu czy nigdy nie zagrał słabego meczu, jak chcą wmówić fani Lebrona, próbując budować taki mit argumentacji fanów Jordana. Perfekcyjność jego legacy polega na tym, że nie zaliczył żadnego choke'a, żadnej wtopy (jak każdy inny gracz top10 w historii, no może poza Russellem), żadnej potężnej słabości na przestrzenii całej serii. To właśnie jest ta wyjątkowość. I prawdopodobnie to jest rzecz, która separuje go najmocniej od pozostałych historycznych graczy.

Bilans Jordana w playoffowych seriach, w których jego drużyna była rozstawiona - 24:0. Nigdy nie przegrał jako faworyt. Lebron bodajże 4 razy.

A teraz sprawdżmy z kim przegrywał w playoffach:

1 jako debiutant

2 vs Boston Celtics(mistrz) z 5 HoF

3 vs Boston Celtics z 5 HoF

4 vs Detroit Pistons z 4 HoF

5 vs Detroit Pistons(mistrz) z 4 HoF

6 vs Detroit Pistons(mistrz) z 3 HoF

7 vs Orlando Magic po 1,5 rocznym graniu w baseball

 

Tak, tak, największą "wtopą" do jakiej można się przyczepić, była porażka po 1,5 rocznym rozbracie z koszykówką. Mało kto zdaje sobie sprawę z kim odpadał Jordan, jeśli już odpadał. To są giganci, legendarne ekipy, mistrzowie NBA, bilanse 69-13, po 4-5 HoF. A sam Jordan nie miał w tym czasie literalnie nikogo do pomocy, aż do pozycji 6. Tak, pierwszy sezon w którym Jordan miał do pomocy kogoś grającego na poziomie allstara to pozycja numer 6. To wystarczyło do 7 meczowej serii z ówczesnymi gigantami i kto wie co byłoby dalej, gdyby nie słynna migrena. Nigdy potem Jordan nie przegrał już serii mając do pomocy innego allstara.

Wyjątkowość Jordana polega też na tym, że wystarczyło dać mu jakiś przyzwoity support, jakiś punkt zaczepienia, gdzie szanse miał mniejsze, ale jednak jakieś były i przeciągał drużynę dalej.  W 1989 roku Jordan dostał taką ścieżkę w playoffach:

1 runda 57-25 Cavs (3:2)

ECSF 52-30 NYK (4:2)

ECF 63-19 Pistons (2:4)

Dlatego tak śmieszne są te wyliczanki ile to razy Lebron nie zagrał w finałach, pokonując te wszystkie drużyny 41-41, tych wielkich DeRozanów.

 

W trakcie dwóch mistrzowskich sezonów 1988-1989 i 1989-1990 Detroit Pistons przegrali 7 spotkań w playoffach. 8 serii playoffowych - 7 przegranych spotkań. 5 z nich przegrali z Jordanem. To pokazuje i skalę trudności, i niefartu, i tego jak dobry był MJ, nawet bez wsparcia.

5. Allstarzy

Jak już pisałem, dopiero w 1990 roku Jordan po raz pierwszy miał do pomocy gracza na poziomie allstar i już skończyło się to 7 meczową serią. Nigdy potem nie przegrał serii, mając do dyspozycji innego allstara. Jordan nigdy nie zagrał też choćby sezonu z 2 allstarami. Lebron w trakcie 9 awansów do finałów w aż 7 sezonach miał do dyspozycji 2 allstarów. I to nie mówimy o allstarach, bo zagrali kilka spotkań, mówimy o franchise playerach :D To, ze potem ich Lebron zepsuł i nie umiał wydobyć tego co najlepsze, to inna sprawa, ale faktem jest, że dostawał do pomocy liderów innych ekip. Dla ciekawostki sezony przed połączeniem się z Lebronem:

Wade 25.5/6.4/4.6/1.5/1.1

Bosh 24/10.8/2.4/0.6/1.0

Irving 20.8/3.6/6.1/1.5/0.3

Love 26.1/12.5/4.4/0.8/0.5

6. Wtopy

Temat dla Lebrona. Wszyscy wałkują ten 2011, który faktycznie dyskwalifikuje Lebrona z jakichkolwiek rozmów o GOAT, bo to prawdopodobnie największa wtopa megagwiazdy w finałach. Ale to wygodne dla fanów Lebrona, żeby utrwalać przekaz, że "gdyby nie 2011 to hoho". Otóż to niejedyna wtopa czy gorsza dyspozycja Lebrona w finałach/playoffach.

Warto choćby przypomnieć finały w 2007 roku. 22 punkty, 6.8 asysty, ale i 6. strat na mecz, a to wszystko na skuteczności 35%.

No tak,  ale zaraz pojawiają się jego fani tłumaczący, że miał 22 lata, a Spurs byli dobrzy. WTF? 22 lata no i co z tego? To był jego 4 sezon, Wade rok wcześniej, w swoim 3 sezonie niszczył ludzi w finałach. A może sprawdzimy Derona Williamsa? Też miał 22 lata, przeciw tym samym Spurs, tylko rundę wcześniej, w finałach konferencji.

22 letni Deron Williams przeciw Spurs w WCF w 2007 roku: 25.8 punktów, 7.8 asysty, 3 straty,  na skuteczności 53%. Można? Można.

I żeby było jasne, nikt nie oczekiwał od Lebrona wygranej ze Spurs, ale zagrania przyzwoitem serii indywidualnej już oczekiwać można. Kolejna wtopa. Możemy też zerknąć na finały 2013 do momentu rzutu Allena, albo w finały 2014. Pozostałe słabe dyspozycje(których nie brakowalo) częśc osób już wymieniała w wątku.

7. Leastern Conference

Niektórym wciąż umyka ten aspekt.

15 z 17 sezonów Lebron spędził w zdecydowanie gorszej konferencji.

10 z 13 sezonów w Bulls Jordan spędził w zdecydowanie lepszej konferencji.

 

W drodze po 6 tytułów Jordan pokonał 7 zespołów z bilansem 60 i więcej zwycięstw.

W drodze po 3 tytuły Lebron pokonał 1 zespół z bilansem 60 i więcej zwycięstw.

 

8. Podsumowanie

Mógłbym tak jeszcze długo wymieniać kolejne rzeczy (clutch, support, impact defensywny, USG%, bilanse w RS), odbrązowiać mity jak np. ten z 2016 roku, ale mi się nie chce, więc zakończę krótko:

 

Statystyki Zaawansowane: Jordan

Wyższy Peak: Jordan

Osiągnięcia zespołowe: Jordan

Osiągnięcia Indywidualne: Jordan

 

No, ale porozmawiajmy kto jest GOAT,  bo jeśli porównamy 3 serie Lebrona z 2018 z 3 seriami Jordana z 1989 to już nie pozostawia wątpliwości. Poza tym co szokujące to w 21 wieku ludzie dłużej są w swoim fizycznym prime niż ludzie w 20 wieku :D Oczywiście dyskutować można, to kto jest GOAT jest wyłącznie kwestią opinii, nie ma na to żadnych metryk i równie dobrze można uważać, że jest to Curry, ale IMHO warto najpierw zmierzyć się z tymi faktami i jakoś je sobie zracjonalizować ;)

Edytowane przez devolaj23
poprawka formatowania
  • Like 5
  • Haha 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@BMF (poważne pytanie) jak w legacy LBJ widzisz pierwszy sezon z LAL?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
11 minut temu, devolaj23 napisał:

Swoją drogą to że Lebron ze swoimi warunkami fizycznymi i atletyzmem na 16 zdrowych sezonów był tylko 5 razy w all-defensive 1st team to jest po prostu wstyd.

tak, dla głosujących. 

11 minut temu, devolaj23 napisał:

3. MVP Shares

Ponownie Jordan jest numerem 1 w historii, pomimo zagrania 11 pełnych sezonów w Chicago.

(...)

1. Jordan 5.272

2. KAJ 4.234

3. Lebron 3.952

piszę z pamięci, ale na 99% coś ci się pomieszało.

12 minut temu, devolaj23 napisał:

Nieskazitelność legacy Jordana nie polega na tym, że nigdy nie spudłował rzutu czy nigdy nie zagrał słabego meczu

"last dance" oglądałeś? przecież nawet w tej laurce pokazali jego spudłowane rzuty.

Edytowane przez lorak
  • Like 1
  • Downvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

lorak celowo ominales jego najwazniejsze argumenty?

rly?

bardzo dobry post ogolem, ciezko sie nie zgodzic, zmieniles troche moja perspektywe finalow ze Spurs Lebrona

 

  • Confused 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

@lorak

No sorry, ale jakie masz argumenty za Jamesem poza oczywistym - bo jestem w jego teamie? :)

Dyskusja z LeBronami jest naprawdę bez sensu, bo wy nie widzicie faktów, a nawet jeśli, to je pomijacie, tylko po to by wyciągać mityczny 2016 (IRVING! - będę to powtarzał do znudzenia, bo wasze pierdololo pod tym względem zaczyna przypominać po prostu propagandę)... jak można usprawiedliwić 2k11? jak można usprawiedliwić ucieczkę z klubu i robienie szopki ze swojego THE DECISION? Jak można usprawiedliwiać 2k14.... i kolejną ucieczkę, jak można zapominać o IRVINGU z 2016 roku? o fatalnych finałach w 2007 roku ITD... Mity o GOAT defensywie to żart. Tacy zaślepieni fani robią krzywdę LeBronowi, no doubt. A jak czytam, że Jordan to nie GOAT, bo SuperSonics to xDDDDD. Mam wrażenie, że tworzycie swoją rzeczywistość, która na szczęście (patrząc po głosowaniu) nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości, i żaden "Last Dance" nie ma tutaj wpływu, bo to tylko 'miły' dodatek do kariery GOAT'a.

Edytowane przez eF.
  • Like 1
  • Confused 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, Kubbas napisał:

lorak celowo ominales jego najwazniejsze argumenty?

tzn. które? bo przestałem czytać po ostatnim zacytowanym zdaniu.

  • Downvote 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
36 minut temu, devolaj23 napisał:

Poza tym oparłeś wszystko o jeden czynnik SRS (patrząc na net rating już jest inaczej)

nie masz net rtg dla Jordana...

37 minut temu, devolaj23 napisał:

Oczywiście to nie są idealne statystyki (takich nie ma i nie będzie)

racja, 3 z nich to ohydny szajs

38 minut temu, devolaj23 napisał:

A teraz sprawdżmy z kim przegrywał w playoffach:

1 jako debiutant

2 vs Boston Celtics(mistrz) z 5 HoF

3 vs Boston Celtics z 5 HoF

4 vs Detroit Pistons z 4 HoF

5 vs Detroit Pistons(mistrz) z 4 HoF

6 vs Detroit Pistons(mistrz) z 3 HoF

7 vs Orlando Magic po 1,5 rocznym graniu w baseball

teraz przytocz z kim grał LeBron w finałach i wskaż jakiś czynnik, który pozwala ich porównać w skali historii, bo to jest ciekawe :) 

przykład kogoś, kto chce być poważny a okazuje się być jednak nie rodem z francuskiego stołu przyprawiony numerem MJa 

  • Like 3
  • Haha 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.