Skocz do zawartości
Borys

Polityka w Polsce

Rekomendowane odpowiedzi

1 minutę temu, Cardi napisał:

Jeżeli dojdzie do poronienia, to kobieta traci płód czy traci dziecko?

Wydaje mi się, że w obu przypadkach jest odnotowana śmierć małego człowieka, ale mogę się mylić, stąd pytam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, jan.kowalski napisał:

Dodajmy jednak, że ta ochrona życia nie ma charakteru bezwzględnego i nie wyklucza dopuszczalności aborcji (przypominam chociażby, że Polska przegrała sprawę z Alicją Tysiąc przed TSUE).

Ochrona życia człowieka nie ma charakteru bezwzględnego również w przypadku ludzi po urodzeniu. Dlatego np. zabójstwo dokonane w obronie koniecznej jest w pełni legalne.

  

9 minut temu, mac napisał:

Jeśli w wypadku umrze kobieta w ciąży, nawet w początkowym stadium, to jaki jest raport z tego?

W sensie, czy śmierć jednej osoby (kobiety) czy też dziecka ?

Ciąża nie będzie tu miała wpływu na kwalifikację prawną, więc taki funkcjonariusz piszący raport ma dość dużą swobodę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, mac napisał:

Jeśli w wypadku umrze kobieta w ciąży, nawet w początkowym stadium, to jaki jest raport z tego?

W sensie, czy śmierć jednej osoby (kobiety) czy też dziecka ?

Raport medyczny - kobieta w ciąży

Raport policyjny - kobieta w ciąży (co jednak nie wpływa na odpowiedzialność sprawcy)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
46 minut temu, Chytruz napisał:

Jak juz mowilem, zabojstwo to termin prawny

nie wg wyznawców religii abrahamowych

Dekalog – Wikipedia, wolna encyklopedia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Cardi napisał:

Rada Konsultacyjna ma być zespołem ekspertów, który ma ujednolicić i usystematyzować postulaty zgłaszane przez środowiska feministyczne. Jej skład, co zastrzegły liderki protestów, może zostać poszerzony. Obecnie do Rady powołano m.in. Barbarę Labudę, Beatę Chmiel, Danutę Kuroń, Jacka Wiśniewskiego, Roberta Hojdę, Monikę Płatek, Michała Boniego i Piotra Szumlewicza.

Strajk Kobiet przedstawił również pierwsze postulaty, których spełnienia domaga się od rządu Zjednoczonej Prawicy. Są to m.in.: dostęp do aborcji na żądanie, wspieranie osób LGBT, usunięcie religii ze szkół, zaradzenie katastrofie klimatycznej XDDDDDDDDDDD, natychmiastowa dymisja ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka, "zabranie pieniędzy kościołom i TVP i przekazanie ich na służbę zdrowia", delegalizacja faszystowskich organizacji oraz wsparcie dla osób z niepełnosprawnościami.

Postulat o dymisji rządu jest nadal aktualny – potwierdziły liderki Strajku Kobiet.

 

Pogrubione fragmenty to jakiś wyższy lol content, ale czerwone to klarowne "ojapi****le" XD

Z reszty niepogrubionych osób kojarzę tylko Labudę, reszty nawet nie znam, ale pewnie są równie dobre perełki co Płatek czy Szumi-nierozumi

tak szczerze

to czego sie spodziewales po kobietach?

xDDD

wczoraj @Reikai powiedzialem jak bekowe i nierealne sa te postanowienia to mi napisal ze wszystkie sa dobre xddd

ogolnie to wiadomo ze wiekszosc osob chodzi na te strajki z nudy i z checi po prostu robienia czegos bo pozamykali kluby, jedyna rozrywke dla prymitywnych ludzi

a tu mozna sobie jebnac selfie jak to protestuje

nagrywac filmiki z protestu w sprawie powaznej z usmiechem na ryju

wszystko to jedna wielka beka dla mnie

w ogole sam fakt ze jacys goscie po 16 17 18 19 lat maja juz wyformowana opinie na temat aborcji gdzie ja do dzis sie zastanawiam i sam nie wiem jakiego zdania jestem

podpisuje sie pod tym ogolnie:

Cytat
W ciągu dwóch dni mamy 41 000 nowych zachorowań na Covid i około 500 zmarłych. W katastrofie w kopalni Halemba zginęło 23 górników i ogłoszono wówczas żałobę narodową. Teraz mamy powody do takiej żałoby średnio co dwie godziny. W ciągu najbliższego tygodnia zachoruje pewnie jakieś 150 000 ludzi. I umrze z 1700.
Służba zdrowia tak naprawdę już się załamała. Każdy kolejny ciężki przypadek będzie trudniejszy do uratowania. A być może musimy przyjąć założenie, że każdy ciężki przypadek będzie zaraz oznaczał śmierć.
Wiem, że ludzie nie wyszli na ulice bez powodu, ale mimo wszystko chyba trzeba się zastanowić: czy uliczna forma protestów jest właściwa? Czy mając dobre intencje, jednak niechcący nie zabijamy ludzi. Chciałbym, żeby ktoś wziął pod rozwagę, że hasła o wojnie mogą na koniec mieć iście wojenne konsekwencje. My naprawdę musimy ograniczać zarażenia. Już nikt nie pamięta wykresów z wiosny o tym, jak należy te zarażenia rozłożyć w czasie, żeby szpitale wydajne?
Powinno dojść do jakichś rozmów z protestującymi, ale do jakiegoś kompromisu, który - przepraszam, może to naiwne - odsunie te protesty np. na marzec czy kwiecień. Jesteśmy w nadzwyczajnym momencie historii i to nie z powodu wyroku TK, ale z powodu pandemii. Racje racjami, emocje emocjami, ale na koniec musi być też element zdrowego rozsądku. Zróbcie mega, total, hiper, extra strajk na wiosnę, zablokujcie cały kraj, zatrzymajcie pociągi i ruch powietrzy, wszystko jedno. Ale teraz ratujmy służbę zdrowia, zamiast ją dodatkowo obciążać. Ratujmy ludzi tu i teraz. Te protesty potrzebują rozsądnego lidera. Kogoś, kto patrzy szerzej…
Cytat
W środku tego pożaru przydałby się ktoś z gaśnicą, a nie kanistrem. Bo bez gaśnicy to my zaraz się rzucimy sobie do gardeł, ale już tak na poważnie. O nic więcej nie proszę – jedynie o gaśnicę.
Muszę od razu zaznaczyć: jestem człowiekiem, który ma wątpliwości. Dużo wątpliwości.
Nie miałbym sumienia, by zmuszać kobietę do urodzenia martwego lub w zasadzie martwego dziecka, dla mnie to bestialstwo, ale nie wiem, jak podejść np. do dzieci z zespołem downa. Uważam, że zasługują na życie, ale jednocześnie uważam, że na życie zasługują rodzice – na życie, a nie – jak to często (nie zawsze!) bywa w takich wypadkach – wieczne utrapienie i rozpaczliwą, nieskuteczną próbę zorganizowania sobie i dziecku szczęścia oraz godnych warunków. Uważam, że jako państwo nigdy nie stanęliśmy na wysokości zadania w tej kwestii, a całą tę zgryzotę bezdusznie przerzucamy na matkę i ojca. I na matkę oraz ojca chcemy przerzucać stuprocentową moralną odpowiedzialność za ich decyzje, a to nie takie proste.
Nie wiem, po prostu nie wiem, jak do tego podejść. Wewnętrznie się miotam. I jakoś nie zazdroszczę ludziom, którzy mają bardzo jednoznaczną opinię. Nie jestem w stanie oceniać. Chociaż podziwiam ludzi, którzy zakasali rękawy, zmierzyli się z dramatem i robią swoje. Bohaterowie.
Nie popieram wyroku Trybunału Konstytucyjnego, uważam, że wielu (nie wszyscy!) jego entuzjastów to osoby nawiedzone i dziwne. Boję się ich. Ale nie chodzę też na protesty, ponieważ nie zgadzam się z wieloma głoszonymi tam hasłami - i tam też widzę osoby nawiedzone i dziwne. Jeśli czytam, że tylko kobieta może decydować o swojej macicy… Jeśli czytam o „aborcji bez granic”… Tak, kobieta decyduje o swojej macicy, ale – moim zdaniem – tylko do czasy. Decyduje z kim i na jakich zasadach idzie do łóżka, ale – moim zdaniem! – nie decyduje, że może w dowolnym momencie swobodnie skasować nowe życie. Czas na to był w momencie, gdy prezerwatywa leżała w szufladzie i nikt po nią nie sięgnął.
Ale no właśnie: i tu mam wątpliwości. Nie przeszkadzają mi pigułki „dzień po” (chociaż to nie dropsy), za to przeszkadza mi aborcja dziecka, któremu bije serce. Czy to dziecko już? W którym momencie mówimy nie o zarodku, a o dziecku właśnie? Nie wiem.
Nie jestem z obozu TK i nie jestem z obozu „aborcji bez granic”. Ale jestem za wzajemnym szacunkiem i dialogiem. Jestem za tym, by ludzie żyjącym w jednym kraju szli na kompromisy, bo na koniec my wszyscy musimy się dogadać i poukładać to nasze wspólne poletko. Nie chcę widzieć tych napompowanych byczków przed kościołami i w nich pokładać nadziei na porządek w państwie, bo to by oznaczało, że nadziei nie ma. Ale nie chcę też widzieć tej hołoty, wypisującej hasła na elewacji kościołów i zakłócającej mszę. Rozumiem ogromną większość protestujących (bo ekstremistów nie rozumiem), ale rozumiem też kierowców, którym puszczają nerwy i zamiast na hamulec, chcąc nacisnąć na gaz.
Wszyscy wszystkich nakręcają, bo mają w tym interes. Jedni chcą obronić wpływy, inni chcą je przejąć. Meritum protestów przestaje mieć znaczenie, liczą się wyłącznie ich zasięgi – bo skoro są zasięgi, to protesty są na tyle sexy, że trzeba się pod nie podpiąć.
Nie widzę na razie nikogo, kto będzie chciał to napięcie rozładować. A my naprawdę tego potrzebujemy. Na razie nikt nie zamierza zrobić kroku w tył (a raczej każdy zamierza zrobić ze do przodu), ale to droga donikąd. Ratujmy szpitale, ratujmy chorych ludzi, ratujmy gospodarkę, ratujmy przedsiębiorców.
Błagam o gaśnicę!

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Kily napisał:

Ochrona życia człowieka nie ma charakteru bezwzględnego również w przypadku ludzi po urodzeniu. Dlatego np. zabójstwo dokonane w obronie koniecznej jest w pełni legalne.

Dokładnie. Po prostu uzupełniłem twój wpis, bo jednak wielu ludzi rozumuje, że skoro w prawie zapisano ochronę życia to wyklucza to dopuszczalność aborcji. Otóż nie wyklucza, co zresztą wprost stwierdził ETPC.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, RappaR napisał:

@Kubbas źródło?

To jest felieton Stanowskiego. 

Ogólnie zgadzam się ze Stanowskim, ale mam inne podejście do zespołu downa (jestem zdecydowanie za prawem do usuwania takich ciąż, co najwyżej wprowadziłbym zapis, że taka ciążą nie może być usunięta, gdy nie zgadza się na to ojciec dziecka). 

No i przyczepię się do tego fragmentu:

Chociaż podziwiam ludzi, którzy zakasali rękawy, zmierzyli się z dramatem i robią swoje. Bohaterowie.

Wielu ludzi decyduje się na urodzenie i wychowanie chorego dziecka pod wpływem środowisk katolickich. Potem niejednokrotnie tego żałują, pojawia się depresja, alkoholizm, problemy w związku, problemy finansowe, zaniedbywanie pozostałych dzieci. Sam znam małżeństwo, która odżyło dopiero wówczas gdy człowiek-roślinka zakończył wegetację.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odchodzicie od pierwotnego problemu

Nie tego gówna lansowanego przez jakiś odrealniony komitet

Protesty wybuchły po decyzji TK w sprawie eugeniki nie tego czy aborcja jest zabójstwem czy grzechem czy też powinno się ją wykonywać jak płukanie żołądka po zatruciu

Protesty wybuchły bo PiS ruszył coś co (mi przynajmniej) wydawało się nie do ruszenia 

I jeszcze to tłumaczenie że prawo i konstytucją jest po ich stronie

Co to kurde za tłumaczenie, ten projekt leżał parę lat w trybunale!

Dwa razy było to poddawane dyskusji w sejmie i zawsze dochodzi do protestów obu stron, tylko najbardziej odrealniony beton nie przewidział tego czym grozi nakaz zajęcia się tym teraz (czy kiedykolwiek)

Teraz PiS robi z siebie ofiarę napaści (jak to nazwał kubbas) znużonych gówniarzy którzy chcą sobie walnąć selfie!

 

Tego co zrobił PiS po prostu nie wolno było zrobić , zachwiało to tym kruchym kompromisem, co bardzo łatwo można zaobserwować na ulicach i w sondazach

 

Nikt nie wszczął protestów dlatego że jakaś jebnieta Demi Ustka chce sobie zrobić skrobankę bo pierwszy raz od 5 lat jakiś najebany koleś wlazł jej do łóżka i ta z radości zapomniała go ubrać 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
29 minut temu, josephnba napisał:

I jeszcze to tłumaczenie że prawo i konstytucją jest po ich stronie

Co to kurde za tłumaczenie, ten projekt leżał parę lat w trybunale!

Pomieszałeś dwie rzeczy.

Wniosek do Trybunału (złożony przez posłów PiS, Konfederacji i Kukiz'15) został złożony w listopadzie 2019 roku, czyli przeleżał w TK niecały rok. 

Natomiast projekt ustawy złożony przez środowiska pro-life leży w Sejmie od 2017 roku. :) 

Oczywiście zarówno wniosek do TK jak i projekt ustawy dotyczą de facto tego samego czyli zaostrzenia ustawy aborcyjnej (likwidacji dotychczasowego kompromisu). Po prostu PiS cynicznie przerzucił odpowiedzialność w kwestii aborcji na TK. To znaczy próbował przerzucić, bo lud nie dał się nabrać i ostatecznie gniew społeczeństwa spadł głównie na partię rządzącą (a i Kościołowi się trochę dostało). 

Cytat

Dwa razy było to poddawane dyskusji w sejmie i zawsze dochodzi do protestów obu stron, tylko najbardziej odrealniony beton nie przewidział tego czym grozi nakaz zajęcia się tym teraz (czy kiedykolwiek)

Tego co zrobił PiS po prostu nie wolno było zrobić , zachwiało to tym kruchym kompromisem, co bardzo łatwo można zaobserwować na ulicach i w sondazach

Tutaj tylko uzupełnię, że gdy w 2007 roku PiS zdecydował się utrzymać kompromis aborcyjny to z partii odszedł ówczesny Marszałek Sejmu Marek Jurek wraz z kilkoma turbo konserwatywnymi posłami. 

Jakoś wtedy Kaczyński potrafił się zachować z RiGCzem. 

Edytowane przez jan.kowalski

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
23 godziny temu, fluber napisał:

Choć nie ukrywam że podoba mi się Twój tok rozumowania polegający na zmuszaniu kobiet chcących iść do piekła do bycia polewana woda święcona:) święta inkwizycja lubi to! 

Jeśli ktoś naprawdę wierzy, nie boi sie smierci.

Jesli ktoś naprawde nie wierzy nie musi żadnych apostazji robić ani się wodą święconą przejmować, bo dla niego to tylko zabawny miejscowy folklor

22 godziny temu, Chytruz napisał:

Gdyby katolicy tak myśleli, to już teraz by nie mieli żadnego problemu z aborcją, twoja teoria na samym wejściu nie ma żadnego sensu.

Moga miec problem z tym że matka decyduje za dziecko, jesli jednak ta wymuszona decyzja pcha dziecko prosto do nieba bez problemu powinni to przełknąc.

p.s. Odnosze wrażenie ze celem wypowiedzi jest "bez sensu" a argument jakiś tam na siłę :P

Edytowane przez darkonza

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
27 minut temu, jan.kowalski napisał:

Pomieszałeś dwie rzeczy.

Wniosek do Trybunału (złożony przez posłów PiS, Konfederacji i Kukiz'15) został złożony w listopadzie 2019 roku, czyli przeleżał w TK niecały rok. 

Natomiast projekt ustawy złożony przez środowiska pro-life leży w Sejmie od 2017 roku. :) 

Oczywiście zarówno wniosek do TK jak i projekt ustawy dotyczą de facto tego samego czyli zaostrzenia ustawy aborcyjnej (likwidacji dotychczasowego kompromisu). Po prostu PiS cynicznie przerzucił odpowiedzialność w kwestii aborcji na TK. To znaczy próbował przerzucić, bo lud nie dał się nabrać i ostatecznie gniew społeczeństwa spadł głównie na partię rządzącą (a i Kościołowi się trochę dostało). 

Tutaj tylko uzupełnię, że gdy w 2007 roku PiS zdecydował się utrzymać kompromis aborcyjny to z partii odszedł ówczesny Marszałek Sejmu Marek Jurek wraz z kilkoma turbo konserwatywnymi posłami. 

Jakoś wtedy Kaczyński potrafił się zachować z RiGCzem. 

Akurat po Jurku nikt nie płakał i to nie on był powodem przyspieszonych wyborów 

Teraz PiS sam się zaorał tym wyrokiem. Gdyby próbowali to przepuścić przez sejm tylko, wówczas sprawa szybko by się zakończyła, tak jak kilka razy wcześniej

Teraz mają związane ręce i pojawia się kłopot 

Bo protesty nie będą trwały w nieskończoność, ale też przy tym poziomie wkurwienia społecznego wystarczy kilku ogarniętych gości u Hołowni żeby przeprowadzić referendum, które chyba jako pierwsze w historii 3rp miałoby szanse przejść 

Albo PiS przeczeka jakoś największy kryzys i do złapie do końca kadencji przy takim poziomie niechęci społecznej, jakiej ani AWs, ani SLD ani PO nie doświadczyli 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak w ogóle to jak tam wszyscy antykomuniści to widzą. Łatwiej teraz uwierzyć w to ze generalnie w PRL to władza miała spore poparcie mimo masowych protestów przeciwko niej? Przy okazji: ludzie są "wku...ni" na nową interpretacje kompromisu aborcyjnego dlatego że brakuje im innych trosk. Gdyby rzad nie ratował firm i bezrobocie skoczyło w kosmos tez by sie mogło  tłumami na ulicy skończyć ale z powodu braku pracy a nie takiego światopogladowego "szczegółu".

Edytowane przez darkonza

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, fluber napisał:

Nikt tego przecież nie negowal. Aborcja to rodzaj zabójstwa, hawajska to rodzaj pizzy. 

Ta sama odpowiedź co niżej.

 

3 godziny temu, Sebastian napisał:

Znów ta semantyka. Tak czy siak - aborcja to uśmiercenie człowieka bez wyrażenia przez niego takiej woli. 

Nie widziałem tego edita jak odpisywałem wcześniej.

Semantyka jest tutaj bardzo ważna. Sprowadzanie wszystkiego do słowa "zabójstwo" to jest właśnie próba spłycenia problemu przy pomocy semantyki. Lądujemy na bardzo efektownym słowie "zabójstwo", a to jest bardzo złe słowo, prawie (?) najgorsza rzecz jaką można zrobić, sam Bóg zabronił, a skoro aborcja = zabójstwo, to aborcja = bardzo zła rzecz i na tym etapie według katolickiego systemu wartości problem jest zakończony. Jeśli usuniemy z równania względy religijne, to przypomina mi to trochę argument "guns don't kill people" - jak położę pistolet na stole, to on rzeczywiście nie wyjdzie na ulice i nie zacznie zabijać ludzi, więc owszem, na pewnym poziomie abstrakcji "guns don't kill people" to prawda, niestety nie na poziomie na którym operujemy w prawdziwym życiu. Podobnie z aborcja = zabójstwo - tak, obie rzeczy są przerwaniem życia ludzkiego, ale nie dla każdego usunięcie kilkutygodniowego płodu ma ten sam ciężar co zadźganie kogoś nożem jak w przypadku katolików bo, nie oszukujmy się, na taki efekt liczycie wrzucając aborcję do worka z zabójstwami. Jak powiecie kobiecie, która usunęła ciążę, że płód został "zabity", to pewnie w wielu przypadkach się z wami zgodzi jednocześnie uważając, że nie doszło do zabójstwa na poziomie "zajebałem sąsiada".

Jak uczy nas rzeczywistość i historia życia w społeczeństwie, ani życie to nie jest w każdym przypadku najwyższa wartość (tak naprawdę historycznie nie jest szczególnie wartościowe, mimo że kultura chrześcijańska leży u podstaw tej cywilizacji), ani nie każde pozbawienie człowieka życia jest zabójstwem, ani nie każde zabójstwo jest równe innym zabójstwom.

- X zabija Y z premedytacją
- X zabija Y w obronie własnej
- X zabija Y przez przypadek (np. rozjeżdża go na ciemnej ulicy samochodem)
- X zabija Y zmuszony przez Z
- X zabija Y, dlatego że Y jest zagrożeniem dla pozostałych
- X zabija Y, żeby skrócić cierpienie Y
- X dla interesów kraju/religii/firmy wysyła iluś Y na wojnę z Z aby kosztem pewnej ilości żyć Y i Z osiągnąć dane korzyści

Skoro jako społeczeństwo byliśmy w stanie przypisać różne wagi różnym przypadkom uśmiercenia człowieka w zależności od kontekstu, to jak najbardziej możemy nadal.

24 minuty temu, darkonza napisał:

Moga miec problem z tym że matka decyduje za dziecko, jesli jednak ta wymuszona decyzja pcha dziecko prosto do nieba bez problemu powinni to przełknąc.

Dziecko i tak pójdzie do nieba.

Ogólnie twój kompromis zakłada że po jednej stronie mamy "takich trochę katolików, z tą różnicą że myślą inaczej". Problem polega na tym, że oni nie istnieją - mamy zwykłych katolików-katolików, jakby myśleli tak jak ty, to by się nie nazywali katolikami, tylko jakoś inaczej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 minut temu, Chytruz napisał:

Dziecko i tak pójdzie do nieba.

No właśnie niekoniecznie, czesto sie spotykałem z argumentem ze aborcja jest zakazana właśnie dlatego ze dla nieochrzczonego dziecka niebo pozostanie zamkniete, dlatego trzeba urodzić

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, Chytruz napisał:

Jak powiecie kobiecie, która usunęła ciążę, że płód został "zabity", to pewnie w wielu przypadkach się z wami zgodzi jednocześnie uważając, że nie doszło do zabójstwa na poziomie "zajebałem sąsiada".

Gwoli uzupełnienia w przypadku płodów można zaobserwować w społeczeństwie pewną relatywizację. Tzn. jeśli ciąża jest niechciana to łatwo się ludziom słucha haseł o tym, że to tylko płód, a nie mój sąsiad. Natomiast jeśli dziecko jest wielce oczekiwane, to gdy umrze z powodu błędów lekarza-konowała, wówczas hasło o tym, "że to tylko płód" przestaje działać i rodzice chcą pociągnąć konowała do odpowiedzialności tak samo jakby zmarł dorosły pacjent.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Kily napisał:

Gwoli uzupełnienia w przypadku płodów można zaobserwować w społeczeństwie pewną relatywizację. Tzn. jeśli ciąża jest niechciana to łatwo się ludziom słucha haseł o tym, że to tylko płód, a nie mój sąsiad. Natomiast jeśli dziecko jest wielce oczekiwane, to gdy umrze z powodu błędów lekarza-konowała, wówczas hasło o tym, "że to tylko płód" przestaje działać i rodzice chcą pociągnąć konowała do odpowiedzialności tak samo jakby zmarł dorosły pacjent.

to w sumie tak jak w przypadku ludzi dorosłych!

umrze osoba X - śledztwo i biją dzwony

umrze osoba Y - machnięcie ręką 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, darkonza napisał:

No właśnie niekoniecznie, czesto sie spotykałem z argumentem ze aborcja jest zakazana właśnie dlatego ze dla nieochrzczonego dziecka niebo pozostanie zamkniete, dlatego trzeba urodzić

Gdzie tak jest napisane?

O ile dobrze kojarze (nieskonczenie dobry) Bog sobie decyduje co robi z takimi dziecmi, wiec powinny miec wypas?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, Chytruz napisał:

Gdzie tak jest napisane?

O ile dobrze kojarze (nieskonczenie dobry) Bog sobie decyduje co robi z takimi dziecmi, wiec powinny miec wypas?

To jest "twarda" interpretacja chrztu, jest on konieczny do zbawienia. Interpretacji jest multum. Tu pewnie fluber by sie wykazał.

Tu w pobliskim temacie

https://oko.press/kosciol-niemilosierny-chrztu-moze-byc-pogrzeb-reglamentowany/

a tu trochę intepretacji:

Refleksja teologiczna nie wyszła poza ramy upomnień duszpasterzy, by udzielać chrztu także małym dzieciom, i poza ostrzeżenia o mrocznej przyszłości nieochrzczonych2. Pod koniec IV wie-ku zarówno na Wschodzie, jak i na Zachodzie chrześcijańskiego świata dominowała neutralna teza o niepewnym stanie takich dzieci po śmier-ci, bowiem twierdzono, iż nie otrzymają ani kary w ognistym piekle, ani nie dostąpią nagrody w chwale nieba3. Dopiero w ferworze apologetycz-nej walki Augustyna z pelagianami o skutki nieodpuszczonego grzechu pierworodnego przez sakrament chrztu świętego w Kościele Zachodnim rozprzestrzeniła się teza o ich potępieniu i wiecznych cierpieniach z dala od Boga

....

Nadużycia związane z próbami chrzczenia bardzo małych dzieci, nawet tych nienarodzonych, miały również miejsce na płaszczyźnie medycznej. Bezwzględne rozumienie prawdy o konieczności chrztu z wody do zbawie-nia doprowadziło w niektórych przypadkach do nadmiernego rytualizmu, przejawiającego się udzielaniem sakramentu odrodzenia in utero za pomocą rurki lub strzykawki w razie zagrożenia życia dziecka lub matki. Pozytywnym aspektem tych zachowań było zwrócenie uwagi na prawdę, że można chrzcić także ludzkie embriony i płody, które uległy poronieniu "

https://core.ac.uk/download/pdf/299331596.pdf

Edytowane przez darkonza

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 minut temu, Chytruz napisał:

Podobnie z aborcja = zabójstwo - tak, obie rzeczy są przerwaniem życia ludzkiego, ale nie dla każdego usunięcie kilkutygodniowego płodu ma ten sam ciężar co zadźganie kogoś nożem jak w przypadku katolików bo, nie oszukujmy się, na taki efekt liczycie wrzucając aborcję do worka z zabójstwami. Jak powiecie kobiecie, która usunęła ciążę, że płód został "zabity", to pewnie w wielu przypadkach się z wami zgodzi jednocześnie uważając, że nie doszło do zabójstwa na poziomie "zajebałem sąsiada".

Najzabawniejsze, że nawet katole intuicyjnie wyczuwają tą subtelną różnicę. 

Trynkiewicz wg. katoli - morderca, zwyrol, nie powinien nigdy znaleźć się na wolności

Chazan, Piecha wg. katoli - no źle robili dokonując aborcji 30 lat temu, ale ważne, że w końcu znaleźli się po naszej stronie

A przecież Trynkiewicz zabił ,,tylko" czterech chłopców, podczas gdy ,,zabójstwa" Piechy i Chazana to liczba czterocyfrowa. Już nawet nie wspominam o tym, żę Trynkiewicz w znacznej mierze swoją winę odpokutował, podczas gdy panowie Ch. i P. za swoje ,,zabójstwa" kupowali domy i samochody. 

Cytat

Jak uczy nas rzeczywistość i historia życia w społeczeństwie, ani życie to nie jest w każdym przypadku najwyższa wartość (tak naprawdę historycznie nie jest szczególnie wartościowe, mimo że kultura chrześcijańska leży u podstaw tej cywilizacji), ani nie każde pozbawienie człowieka życia jest zabójstwem, ani nie każde zabójstwo jest równe innym zabójstwom.

- X zabija Y z premedytacją
- X zabija Y w obronie własnej
- X zabija Y przez przypadek (np. rozjeżdża go na ciemnej ulicy samochodem)
- X zabija Y zmuszony przez Z
- X zabija Y, dlatego że Y jest zagrożeniem dla pozostałych
- X zabija Y, żeby skrócić cierpienie Y
- X dla interesów kraju/religii/firmy wysyła iluś Y na wojnę z Z aby kosztem pewnej ilości żyć Y i Z osiągnąć dane korzyści

Skoro jako społeczeństwo byliśmy w stanie przypisać różne wagi różnym przypadkom uśmiercenia człowieka w zależności od kontekstu, to jak najbardziej możemy nadal.

Dokładnie. Zresztą sami konserwatyści specyficznie postrzegają ochronę życia. 

- fajne, że Pinochet, Franco oraz żołnierze wyklęci zabijali komuchów (a że nie zawsze ich ofiarą padł prawdziwy komuch to trudno)

- pa Mati, znowu uchodźcy się potopili hehe

- zrzucenie bomby atomowej na miasto pełne cywili to ,,mniejsze zło" 

- zrzucenie dwóch atomowych bomb w krótkim odstępie czasu to w sumie też ,,mniejsze zło" 

- zrzucenie trzech bomb atomowych... eee, w sumie to nie wiem, chyba trochę przesada 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   1 użytkownik

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.