Skocz do zawartości
Braveheart22

Osobiste historie, ulubione drużyny... czyli NHL oczami polskich fanów.

Preferencje klubowe polskich fanów NHL  

14 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Który(-e) klub(-y) NHL lubisz najbardziej?

    • Anaheim Ducks
      0
    • Arizona Coyotes
      0
    • Boston Bruins
    • Buffalo Sabres
    • Calgary Flames
      0
    • Carolina Hurricanes
      0
    • Chicago Blackhawks
      0
    • Colorado Avalanche
    • Columbus Blue Jackets
      0
    • Dallas Stars
    • Detroit Red Wings
    • Edmonton Oilers
      0
    • Florida Panthers
      0
    • Los Angeles Kings
      0
    • Minnesota Wild
      0
    • Montreal Canadiens
      0
    • Nashville Predators
      0
    • New Jersey Devils
    • New York Islanders
    • New York Rangers
    • Ottawa Senators
      0
    • Philadelphia Flyers
      0
    • Pittsburgh Penguins
    • San Jose Sharks
      0
    • Seattle...?
      0
    • St. Louis Blues
    • Tampa Bay Lightning
      0
    • Toronto Maple Leafs
    • Vancouver Canucks
      0
    • Vegas Golden Knigths
      0
    • Washington Capitals
    • Winnipeg Jets
      0


Rekomendowane odpowiedzi

@Szabla

Po pierwsze, witamy na forum pierwszego sympatyka Buffalo. 

Po drugie, w temacie "Atlantic Division" kilka osób pisało o Sabres czy o Eichelu, więc sobie poczytaj. Może i Ty skrobniesz coś większego o swojej ulubionej drużynie. Myślę, że inni chętnie poczytają. 

Po trzecie, niech Sabres oddadzą Okposo z powrotem do Islanders. Może przypomni sobie, jak się gra na najwyższym poziomie, zamiast się kisić w 4 linii ataku :P

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cóż tam skrobać... za cienki jestem. Jestem tu raczej madrzejszych poczytac. Wiecie wszystko co ja wiem, a jest to zaledwie malenki ulamek Waszej wiedzy o hokeju NHL.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć @Szabla!

Dzięki, że wpadłeś choć na chwilę i miejmy nadzieję, że zostaniesz na dłużej! :) 

Forum a raczej jego dział dotyczący NHL powstał z mojej inicjatywy i w połączeniu z dosłownie kilkoma osobami na forum (których wyliczyłbym na palcach jednej ręki) zapoczątkowaliśmy projekt i dbamy o jego rozwój. Dzięki takim osobom jak Ty dużo łatwiej jest się rozwinąć i poszerzać grono osób aktywnie wypowiadających się na forum a liczba ta z każdym dniem znacząco wzrasta.

Ciesze się, że wpadłeś i fajnie, że na forum pojawiła się kolejna osoba która może się aktywnie wypowiadać o świecie hokeja! :) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czołem wszystkim 🙂

Trafiłem tutaj tak samo, jak Szabla. Postaram się rozejrzeć po forum w ciągu kilku dni (z czasem ostatnio u mnie różnie); widzę, że nas mało, ale do tego chyba wszyscy kibice NHL w Polsce zdążyli się przyzwyczaić... Ten temat chyba będzie dobry, żeby napisać coś na początek? 🙂

Początki? Rety, to jakoś przed wojną światową (i to pierwszą), bo lato 1993 roku, kiedy TVP pokazywała na żywo (ha, ha, wiem, że pewnie niektórzy nie uwierzą, ale naprawdę były takie piękne czasy) wielki finał Canadiens de Montreal (z Royem w bramce) vs LA Kings (z "Greckim"... nie w bramce). Powiedzmy, że tak się zaczęło, a wyraz twarzy mojego ojca, kiedy ok. 4 nad ranem obudził go okrzyk GOOOOL! to jedna z rzeczy, których się nie zapomina. Są rzeczy, których kupić nie można, te sprawy 🙂

I nie napisałbym, dlaczego zaczęło się od Canadiens. Otóż w LA Kings grał wtedy wspomniany The Great One, bodaj czy nie z Jarim Kurrim... i chyba przez wzgląd na niego komentujący mecze pan Darek Szpakowski sympatyzował z Kings. Więc oczywiście na przekór (jak widać po avatarze, mam dziwną słabość do kibicowania przegranym) powiedziałem sobie, że o, takiego. (No i proszę, stało się. Raz moi wygrali. Coś takiego).

Potem tak naprawdę było długo, długo nic. Jeśli ktoś pamięta lata 90., to pamięta, w jaki sposób TVP zaczęła pokazywać hokej zza oceanu. Zamiast pokazać bramki, a do nich dorzucić całą trzecią tercję, robiono coś w stylu trochę dłuższych "hajlajtów". Ekhm. Bez komentarza, bo wulgaryzmów pewnie nie dopuszczacie. 

Do oglądania hokeja (no dobra, po drodze była jeszcze olimpiada w Nagano... z kumplem chcieliśmy obrzucić jajami czeską ambasadę, ale jak wytrzeźwieliśmy, to nam przeszło i tak oto nie doszło do wojny dwóch mocarstw europejskich) wróciłem jakieś dziewięć czy dziesięć lat temu. Początkowo uznałem, że zostajemy przy Canadiens (przynajmniej będę miał niezły staż jako ich kibic, nie?), i tak było do momentu, kiedy trafiłem na mecz Kanadyjczyków z Carolina Hurricanes. Nie pamiętam już, który to był rok, ale w mordę, przecierałem oczy, jak to widziałem. To była jakaś sama końcówka RS, o losach Canes miał decydować ostatni mecz z Tampą bodajże, a ci grali tak, jakby po końcowej syrenie świat miał się skończyć. Skończyło się na 6-1, a Hurricanes zyskali we mnie wiernego (przynajmniej na kilka lat) kibica. (Pominę już fakt, że Canadiens w międzyczasie udowodnili, jak ładnie potrafią dawać kopa w tyłek zasłużonym zawodnikom, a w kilku ich meczach widziałem takie przewały, że dzisiaj o Referees de Montreal lepiej przy mnie nie wspominać).

(Aha... Oczywiście 6-1 spowodowało, że Canes wyprztykali się ze wszystkiego, z grającymi o nic TBL przegrali i z PO nic nie wyszło. Później miałem się przekonać, że długi wyjazd na ryby na początku kwietnia to dla kibica Hurricanes normalka).

Cóż, po tamtej drużynie (m.in. Skinner, E. Staal, Brandon Sutter*, Ruutu, Ward w bramce i Maurice na ławce) śladu nie ma, a ostatnie lata w wykonaniu Canes... no dobra, wiadomo, jakie były. Postanowiłem, że mój masochizm będzie miał granice (najwyżej mnie zjedziecie za to, że nie jestem z drużyną na dobre i złe, ale kto z Was przez kilka lat oglądał taką serię EPIC FAILS, przy której Kojot od Strusia Pędziwiatra jest mistrzem osiągania sukcesów?!) i czasami pooglądam co innego. Dzisiaj numer jeden to Stars, ale także Hurricanes (bynajmniej nie dzięki wynikowi z zeszłego sezonu... swoją drogą brawo dla panów z zarządu, którzy zamiast od początku rzucić Brind'Amoura na głębokie wody, długo pozwalali, żeby Peters rozwalał równo z trawą wszystko, co udało się zrobić Mullerowi), Colorado, Arizona (mimo takich kłopotów w ostatnich latach, że tylko zaorać halę i posadzić pomidorki, chłopaki się nie dają, a poza tym pamiętam czasy, jak w logo mieli wspomnianego Kojota, na szczęście bez Strusia), Tampa Bay... Ogólnie wolę drużyny z właściwej strony linii Masona-Dixona, może z wyjątkiem Rangerów. Z Kanadyjczyków mogą być Jets (na przekór złośliwym, którzy przypominają, że to tylko Atlanta Trashers, poza tym jest Maurice na ławce i mogę poczuć się parę lat młodszym) i Flames 🙂

Przyznaję, że NHL oglądam coraz rzadziej (robi się z tego trochę takie wirtualne kibicowanie), bo od pewnego czasu kłopoty ze zdrowiem niekoniecznie pozwalają na zarywanie nocy, a oglądanie meczów z odtworzenia nigdy mnie nie kręciło. Powoli zostaje sprawdzanie, czy w weekend ktoś nie gra wieczorem naszego czasu. Cóż, takie życie, innego nie będzie, trzeba się nie dawać jak Yotes, nie? 🙂 Za to często się skuszę, kiedy jest możliwość zobaczenia w akcji reprezentacji Finlandii (Heia Suomi!).

Aha, miało być coś o sobie, więc może tylko tyle, że sztuka zwięzłego wypowiadania się jest mi obca (jak widać)... a żeby było jasne, na zainteresowanie koszykówką nikt mnie nie namówi 🙂

W ostatnim słowie chciałbym powiedzieć, że nie, nie jestem fanem Jennifer Lopez! 🙂

Pozdrowienia dla wszystkich kibiców hokeja, niezależnie od sympatii klubowych 🙂

 

* Może będziecie się ze mnie śmiali, ale takiego strzału z nadgarstka nie widziałem u nikogo przez ostatnie kilka lat (chyba że po prostu za mało widziałem). 

Edytowane przez J. Lo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 16.11.2019 o 21:50, Paolo_ napisał:

Wisienką na torcie był ten rok kiedy to po raz kolejny odwiedziłem Kanadę i udało się spełnić jedno z marzeń - mecz NHL w hali Leafs na żywo! Rewelacja, mega emocje, cała otoczka robi świetne wrażenie. Także zainteresowanie hokejem wciąż rośnie :)

Mógłbyś rozwinąć?

Jaki to był mecz, przebieg meczu, wynik, którzy zawodnicy zrobili na Tobie największe wrażenie, jak zdobyłeś bilety, ile kosztowały, jak widoczność na hali, dalej czy na mieście widać, że ma miejsce dzień meczowy, czy miasto żyje tą drużyną, gdy jest mecz, w reszcie jak atmosfera na hali + jak masz jeszcze coś ciekawego do dodania to podrzuć (może jakieś zdjęcia?). 

Z góry dzięki ;)

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

O tak! @Paolo_ nie daj się prosić i w wolnej chwili strzel recenzję i podeślij fotki! :D

Edytowane przez Raven2156

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Skoro nalegacie :P 

Jeśli chodzi o logistykę, bilety, miejsca - trzeba było trochę popolować. Ceny biletów na Toronto należą do najwyższych w NHL, o ile nie są najwyższe (nie znam dokładnych statystyk ale chyba tylko Rangers mogą stawać w szranki). O miejscach innych niż najwyższy sektor nawet nie było co marzyć, za wysokie progi :) Zatem trzeba było szukać czegoś "na balkonie", ale najlepszych jak się dało, to znaczy w miarę nisko, nie za bramką, miejsca siedzące (tak - są też stojące :D) i bez ograniczonego widoku (niektóre są z zasłoniętą częścią lodowiska przez telebim). Polowanie zaczęło się prawie pół roku przed meczem, trwało około miesiąca i w końcu udało się trafić perełkę - balkon na rogu od strony gdzie 2 na 3 tercje atakowali Leafs, niezasłonięte, za 118 CAD (kupione na ticketmaster w formie elektronicznej). I to jest naprawdę spoko cena, czasem za gorsze miejsca trzeba dać 140+. Mimo, że to najwyższy sektor i jeden z najwyższych rzędów, widok na meczu był zaskakująco dobry! Spodziewałem się że potrzebna będzie lornetka :D a tymczasem oglądało się naprawdę nieźle.

Otoczka - przyznam szczerze, że "na mieście" przed cały dzień nie było jakoś specjalnie widać że dzisiaj mecz. Oczywiście wszędzie barwy widoczne, Maple Leafs to zdecydowanie nr:1 w Toronto jeśli chodzi o popularność drużyn, ale nie było tego widać bardziej niż w pozostałe dni. Niebiesko zrobiło się dopiero w okolicach hali około godziny przed, jak wszyscy wyleźli z metra :) Plus oczywiście wielkie korki, ale ogólnie spokojnie. Wrażenie robi organizacja i praktycznie brak kolejek przy wejściu, zważywszy że mecz oglądało +20k ludzi. Wejście to zczytanie kodu QR z komórki + przejście przez bramkę jak na lotnisku.

Atmosfera na meczu - mega. Mam porównanie z koszem bo byłem też na Raptorsach i pierwsze co rzuca się w oczy to zdecydowanie inna publika. Nie chcę zabrzmieć rasistowsko ale na Leafs było zdecydowanie bardziej... biało :D Na NBA bardzo dużo Azjatów, Hindusów, Murzynów, na NHL praktycznie zero. Kolejna rzecz rzucająca się w oczy to to, że większość hali była "w barwach", to znaczy w bluzie meczowej. Zaskoczony na plus byłem też dopingiem. Wiadomo że to nie Europa, mają tylko jedną "przyśpiewkę", mimo to trybuny reagowały bardzo żywiołowo i było naprawdę głośno (może to przez miejscówkę na której byłem, u nas też młyny są na najtańszych sektorach :D). Imponujące jest tzw. "intro", czyli show na wejście, gra świateł, głośna muzyka, bardzo spoko. Duży nacisk kładą też na podtrzymanie zainteresowania ludzi w trakcie przerw gdzie jest dużo zabaw z trybunami. Jest też ten charakterystyczny ziomek grający na organkach :P Znowu wracając do porównań z Raptors, DJ puszczał zupełnie inną muzykę - NBA to same rapsy z miażdżącą przewagą Drake'a, na NHL bardziej rockowe klimaty, czasem nawet country (cała hala szalała jak puścili to: https://www.youtube.com/watch?v=bg2G5gf9GHk - każdy zna tekst). Atmosfera po golu - miazga. Goal Horn na pełny regulator robi mega wrażenie. W przerwach między tercjami można było kupić żarcie, picie, pamiątki - wszystko absurdalnie drogie (coś około 20 CAD za piwo typu szczoch w plastikowym kubku). Po meczu można było podejść na miejsca pod samo lodowisko i zobaczyć z jakiej perspektywy oglądali spotkanie bogole :D

Mecz - tutaj największy minus bo Toronto przegrało :( z Hurricanes 1:4. Przewaga gości wyraźna, chociaż emocje były. Najpierw euforia ale niestety nieuznany gol na 1:0, potem powrót z 0:2 na 1:2 i kilka razy blisko wyrównania. Niestety w połowie trzeciej tercji zdechło przez gwóźdź do trumny na 1:3, w końcówce empty net goal i po ptakach. Sam mecz oglądało się zupełnie inaczej niż w TV, zaryzykowałbym stwierdzenie, że nie gorzej. Widać całe lodowisko, nie zasłaniają bandy, zajebiście słychać odgłosy gry - każde uderzenie kijem czy odgłos krążka uderzającego o parkany. Jeśli chodzi o konkretnych zawodników to z perspektywy hali pamiętam, że największe wrażenie zrobił na mnie Mitch Marner - świetne wyszkolenie techniczne i kontrola nad krążkiem. Ale tego dnia najlepsze wrażenie robiła cała Carolina - bardzo "fun to watch zespół".

 

Podsumowując rewelacyjne przeżycie! Absolutnie warte wydanego hajsu, jakby ktoś miał okazję to się nie zastanawiać. Jak macie jakieś pytania to walcie.

leafs.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki wielkie @Paolo_! Może i ja kiedyś spełnię swoje marzenie! :)

Jeśli miałbyś coś polecić i doradzić w kwestii szukania biletów. Na jakich stronach najlepiej (ważne by były pewne)? Masz jakieś porady w tej kwestii?

Zapewne dobrym rozwiązaniem jest wykupienie biletów na mniej popularne drużyny pokroju Coyotes (będąc np. w Arizonie) na mecz z kimś bardziej "atrakcyjnym" sportowo i kibicowanie drużynie przyjezdnej! :P P.S. Wybaczcie jeżeli uraziłem jakiegoś fana Coyotes ale z tego co wiem to ceny biletów są najniższe w lidze! :D

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Taniej wyszloby chyba pojechac na mecz do Pragi, Berlina lub Skandynawii w ramach Global Series

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 17.04.2020 o 07:21, Szabla napisał:

Taniej wyszloby chyba pojechac na mecz do Pragi, Berlina lub Skandynawii w ramach Global Series

Tak - to wiadome jeżeli udałoby się zdobyć bilety to oczywiście.

Ale mimo wszystko chciałbym (będąc kiedyś za oceanem) właśnie tam wybrać się na mecz NHL - w jednej z hal. :) W takim wypadku ponawiam moje pytanie macie jakieś porady jeżeli chodzi o bilety?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Łoooł to coś od siebie skrobnę.

Hokejem zainteresowałem się w okolicach 97 roku mialem wtedy sic! 9 lat ale były to migawki i wycięty hokeista NJDevils i przyklejony do szafki. Boom nastapił w 2000 roku i NHL 2000 na ps1 do tego rolki i kij hokejowy kilku kumpli i liga w zeszycie. Dzieciństwo to głównie trzy drużyny fav to Toronto Maple Leafs i Sundin oraz Curtis Joseph (co ciekawe teraz nie za bardzo lubię ten team), Avalanche i Joe Sakici na bramie PAtrick Roy z swoim stylem butterfly był fenomenalny, do tego Forsberg zamiatający wszystkich jak leci i najlepsze nazwisko hokejowe Deadmarsch heh;) trzecim teamem bylo Dallas Stars: Hull, Modano, Zubov i Ed Belfour, piękne czasy w których mimo wszystko rządzili Detroit Red Wings, kiedys nie do konca ich lubiłem ale dzis Yzerman to jeden z moich fav grajkow. Warto wspomnieć o Legion of doom czyli twardogłowch Flyers ora Devils, których skład znałem na pamięć i tak gdzieś zajawka zgasła równie gwałtownie jak się pojawiła czyli jakies 4 lata pozniej. Mialem jakies drobne epizody, że rzuciłem sobie okiem na wyniki ale jakoś nie pasowało mi, że Ducks, których mialem za lamerów wygrali lige, że jakas nowa druzyna z logiem jak okres w kiblu wygrało lige (Carolina hurricanes) i trzy lata temu w sezonie 2016/2017 zajawka wróciła i to bardzo, bardzo mocno.

Wygrałem krążek na 100lecie ligii, kojarze już wszystkich z "geby" kojarze wszystkich lepszych grajków, mam swoich ulubiencow nie tylko w pierwszych liniach. Powstanie Vegas ciekawie zgralo sie z moim ponownym zainteresowaniem hokejem, ciekawa byla i droga do finalu pucharu Stanleya, jeszcze ciekawsze celebrowanie wygranej przez Oviechkina i kolegow. Przeszkadzało mi na samym początku, że nie ma już takiej agresji i częstych bójek oraz enforcerów, ale teraz juz mi przeszło, hokej nadal jest niebezpieczny i agresywny na swój sposób. Przeczytałem sobie 99 historii z tafli NHL ksiażke Gretzkyego polecam każdemu oraz autobiografie Seana Averego Ice Capades: dziennik szybkiego i twardego życia hokeisty, niestety nie ma w wersji polskiej, ale z gościa, którego nie cierpiałem kiedy grał stał się jednym z moich ulubionych grajków. Natomiast zeszłoroczny finał to dla mnie historia do wspominania na lata, mecze Boston vs Blues to dni poprzedzające moje wesele, bardzo dla mnie nerwowe i powtarzałem sobie, że jak Blues się uda to mi też się uda wszystko doprawdzić do szcześliwego finału, no i game 7 heh nerwówka ale udało się (nie tylko im). To ta ekipa, a w szczególności O'Reilly zaskarbiła sobie prym tej, której kibicuje na zachodzie, natomiast na wschodzie od trzech lat kibicuje budowie Rangers, w koncu przestali kupować wyblakłe gwiazdy i weteranów, a staraja się budować kolektyw, no i Panarin strasznie lubie gościa. Jest też kilka innych ekip, które śledzę i graczy jak Hedman z Tampy, Burns z San Jose, Boser z Canucs, DeBrincat z Blackhawks, Provorov z Flyers i wielu wielu innych. Tych ostatnich też bardzo lubie i dużo mi mówi, że mogą wygrać w tym roku. 

Pozdrawiam.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tego co pamiętam zaczęło się gdzieś w połowie lat 90' gdy zaczęły do Polski docierać przekazy zza oceanu. Dla fana rosyjskiej szkoły hokeja wybór był dość oczywisty i z miejsca zostałem fanem DRW. Ulubionym zawodnikiem był napierw Vlad Konstantinow, a potem The Magic Man.

Tęsknie za tamtymi czasami gdy była to prawdziwie męska gra, nikt się nie obrażał za mocny hit, każda gwiazda miała na lodzie swojego ochroniarza 😎. Nawet nie potrafię napisać ile stracili Ci, którzy nie mieli okazji tego zobaczyć... Hughesa, Marnera czy innego góniarza 20 lat temu trzeba by było pewnie zeskrobywać z bandy skalpelem 🤣.

Potem zacząłem interesować się NBA i głównym kryterium był podobny sposób zarządzania organizacją jak w Detroit więc wybór San Antonio również być dość naturalny.

Obecnie mało już oglądam obie dyscypliny, gdyż jak na sporty kontaktowe do przesady zostało to wygładzone, a po drugie brak wolnego czasu...

Śledzę jedynie wyniki, informacje, draft, FA.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 godzin temu, Roggi napisał:

Z tego co pamiętam zaczęło się gdzieś w połowie lat 90' gdy zaczęły do Polski docierać przekazy zza oceanu. Dla fana rosyjskiej szkoły hokeja wybór był dość oczywisty i z miejsca zostałem fanem DRW. Ulubionym zawodnikiem był napierw Vlad Konstantinow, a potem The Magic Man.

Tęsknie za tamtymi czasami gdy była to prawdziwie męska gra, nikt się nie obrażał za mocny hit, każda gwiazda miała na lodzie swojego ochroniarza 😎. Nawet nie potrafię napisać ile stracili Ci, którzy nie mieli okazji tego zobaczyć... Hughesa, Marnera czy innego góniarza 20 lat temu trzeba by było pewnie zeskrobywać z bandy skalpelem 🤣.

Potem zacząłem interesować się NBA i głównym kryterium był podobny sposób zarządzania organizacją jak w Detroit więc wybór San Antonio również być dość naturalny.

Obecnie mało już oglądam obie dyscypliny, gdyż jak na sporty kontaktowe do przesady zostało to wygładzone, a po drugie brak wolnego czasu...

Śledzę jedynie wyniki, informacje, draft, FA.

 

Kojarzę Ciebie z forum Skrzydlatych, które w miarę regularnie przeglądam (pod innym nickiem) :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tym wygładzeniem sportu to okazuje się, że mimo wszystko hokej nadal jest niebezpieczny, moze i bardziej niz kiedys. Wszystko przez to, ze hokeisci jezdza szybciej niz kiedys a ochraniacze dla drugiego gracza staly sie jak na ironie bardziej niebezpieczne. Swietnie chronia osobe ktora je nosi gorzej z kims w kogo wjada przy predkosci 50km na h. Fakt brakuje mi tez enforcerow, ostatnich dwóch jakich w lidze kojarze to Reeves (nie przepadam za typem) i Wilson z Caps (lubie typa). Taki Darct Tucker by sie przydal, albo wiecej agitatorow jak Sean Avery, zawsze to dodawalo pikanterii i podkrecalo i tak spore emocje. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.