Skocz do zawartości
Lucas

Denver Nuggets 2019/2020

Nuggets skończą sezon na:  

66 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Nuggets skończą sezon na:

    • Mistrzostwo
      3
    • Finały NBA
      4
    • Finały Konferencji
      16
    • 2 runda
      24
    • 1 runda
      17
    • Brak Playoffs
      2


Rekomendowane odpowiedzi

Napisano (edytowane)

Który coach bez alltime zawodników jest teraz uważany za alltimera?

Edytowane przez SlaKB

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, SlaKB napisał:

Który coach bez alltime zawodników jest teraz uważany za alltimera?

to dlaczego oceniać w ogóle coachów?

Czemu winny Thibodo, Gentry (o który tu na forum można wiele razy przeczytać jacy to słabi), że nie mieli nigdy takich składów?

 

Jakby LAL poszło na wymianę z SAS i Ingram by notował te same cyferki, to ciekawe czyja by to była zasługa..

Wtedy pewnie wiek by nie miał znaczenia.

Tak samo jakby SAS robiło jakiś top6 seed, wtedy już by wiek pomijano a wszystkie zasługi przypisywano jednej osobie.

 

Ogólnie z tym wiekiem to ciekawe, nawet jeśli jestem w stanie zrozumieć, że powiedzmy 70lat to duża rożnica niż 65 lat, to jednak to powiedzieć o wieku powiedzmy 40-50lat? Gdzie wtedy był ten geniusz, inspirator itp?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, mac napisał:

to dlaczego oceniać w ogóle coachów?

Nie wiem dlaczego, ja nie oceniam. Po prostu dziwi mnie przypierdalanie się akurat do Popovicha, że miał dobry skład skoro każdy trener uważany za TOP mial jakiegoś alltime gracza w składzie i nie ma w tym nic dziwnego, bo nikt nie jest cudotwórcą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, SlaKB napisał:

Nie wiem dlaczego, ja nie oceniam. Po prostu dziwi mnie przypierdalanie się akurat do Popovicha, że miał dobry skład skoro każdy trener uważany za TOP mial jakiegoś alltime gracza w składzie i nie ma w tym nic dziwnego, bo nikt nie jest cudotwórcą.

a kto się do niego o to przypierdala?

 

Tak czy siak:

Pierwszy z brzegu Twój post:

Tobie wolno się przypierdalać a innym nie ?

 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pierwszy z brzegu sprzed 3 lat, spoko

Poza tym nie wiem czy potrafisz czytać (podejrzewam że tak, ale zrobiłeś to po prostu na siłę), ale chodzi mi o przypierdalanie się o to że Pop miał w składzie alltimerow, jakbyś przyjebal się o to, że pop w jakimś meczu posadził Duncana na ławce to bym się nawet nie odezwał.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, SlaKB napisał:

Który coach bez alltime zawodników jest teraz uważany za alltimera?

Larry Brown, Chuck Daly, Lenny Wilkens :P 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, julekstep napisał:

Larry Brown, Chuck Daly, Lenny Wilkens :P 

Karl? Payton z Kempem to tacy średni alltimerzy chyba jednak.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, julekstep napisał:

Strzelam, że macowi chodzi o to że bez all-time grajków w składzie Pop nie wygląda jak all-time coach :).

Żaden gracz z lat 13-14 to nie jest (w tamtej formie i momencie swojej kariery) ,,all-time grajek''.

Teraz to już schyłkowy Jackson albo Sloan.

Aczkolwiek to, że rola trenerów jest generalnie overrated - i Pop tym samym także - to oczywiście prawda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja myśle ze w obecnych czasach trener i jego rola wzrasta. Maleje udział w drafcie seniorów z NCAA przez co cała ta dzieciarnia instagramowa jest średnio przygotowana do życia a co dopiero do gry w nba. Trener to już i niańka i psycholog. Owszem gra się znacznie uprościła bo jedyne o co prosisz to aby ładnie trójeczki rzucać i starać się przejmować wszystko co się rusza na obwodzie. A tak na poważnie po prostu liczba asystentów rośnie od wszystkiego praktycznie. 
Niedocenianie Popa za 2013/14 i wyrobienie Leonardowi rzutu i prawidłowych zachowań w tym „thx for pushing me” to duże nieporozumienie. On nawet dziś mimo ze krytykuje jego koślawa rotacje nie odcina kuponów jak Jax który usypiał na ławce. 
do niedawna Pop walczył i rekordowy RS z 67 wygranymi czy mocne dociskanie w serii i Golden i Rakiety były robione już bez Dream Teamu. 
 

a tak poza tym co to za moda ze jak masz super skład to nie jesteś super?

sa trenerzy dobrzy w robieniu gry z samograja Dream Teamom ( Jax Kerr) 

są wybitni w graniu młodymi (Boston na dorobku? ) 

wyciągający wyniki  ponad skład ( Pop Vogel może Brown ) 

oraz tacy co zmieniają oblicze koszykówki ( Pop Pringles Don Nelson) 

No i są trenerzy nowojorskich knicks;) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
22 minuty temu, ignazz napisał:

Niedocenianie Popa za 2013/14 i wyrobienie Leonardowi rzutu

Właśnie dlatego Popovich jest przeceniany, jeżeli ktoś przypisuje jemu właśnie ,,wyrobienie Leonardowi rzutu''. To tak nie działa. 

Tzn. masz rację, że Pop miał kilka sezonów bez ,,alltimerskiego gracza'' (tzn. Duncan był jeszcze allstarem, ale już nie ,,alltimerskim graczem'', a Kawhi był ,,elite rolesem'' i potem gwiazdą, ale jeszcze nie superstarem) - i zrobił w tych sezonach finały, tytuł i 67W (tu Duncan był już stricte rolesem, a Kawhi robił już te 20ppg, ale nie był wymiataczem) - to powinno kończyć takie zarzuty, ale niektórych (tzn. np. maca) wkurza robienie z Popa drugiego wcielenia Chrystusa (,,wyrobił Leonardowi rzut'', ,,Duncan zawdzięcza mu dużą część swojej kariery''), i stąd te skrajne reakcje, i to już jest prawda. Tak naprawdę nikt nie przypuszczał, że Kawhi będzie tak dobry, Spurs mają (tzn. mieli, nie wiem jak teraz) zajebisty program rozwoju graczy, a do tego przede wszystkim Leonard okazał się gościem z niesamowitą etyką pracy i bardzo niedocenianym stricte koszykarskim talentem. Pop stworzył mu tylko i aż świetne warunki do wejścia do ligi w contenderze w odpowiedniej roli - zajebista sprawa, sam Kawhi o tym chyba mówił, ale dla jego rozwoju generalnie to drugorzędny element.

A rola trenerów (w sensie, head coacha) jest ważna, ale ze dwa razy mniejsza, niż wielu ludziom się wydaje, finały 2016 to jest doskonała egzemplifikacja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, BMF napisał:

A rola trenerów (w sensie, head coacha) jest ważna, ale ze dwa razy mniejsza, niż wielu ludziom się wydaje

przecież to kwestia wielu zależności - wg. Mnie nie da się tego tak jednoznacznie stwierdzić

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teraz, Eryko napisał:

przecież to kwestia wielu zależności - wg. Mnie nie da się tego tak jednoznacznie stwierdzić

Jakich zależności? Co masz na myśli? Bo ja - że jeżeli ludzie na poważnie dyskutują - np. po sezonie 17/18 - czy Brad Stevens ma impakt superstara, albo, czy dla Spurs ważniejszy był Popovich, czy Duncan (czy generalnie jakiego farta miał TD, bo trafił do GP), to znak, że przeceniają oni rolę trenera, zwłaszcza w obecnej, tak przepakowanej talentem lidze. A tak naprawdę, o ile rola trenera jest oczywiście ważna i w skrajnych przypadkach (Marc Jackson --> Steve Kerr) bardzo duża, to przykład Stevensa (Boston '16-18, Boston '19, a Boston '20), pokazuje, że nawet najlepszy trener w danych okolicznościach nic nie może zrobić, a z drugiej strony - Cavs '16 to przykład, że talent może zrekompensować wszystko.

Trochę analogicznie jest w piłce, gdzie jakiś Luis Enrique może wygrać potrójną koronę.

Oczywiście Pop jest w ścisłym topie z różnych względów, ten jego tytuł '14 to ta sama bajka, co np. tytuł Browna z Pistons.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
46 minut temu, BMF napisał:

Jakich zależności? Co masz na myśli? Bo ja - że jeżeli ludzie na poważnie dyskutują - np. po sezonie 17/18 - czy Brad Stevens ma impakt superstara, albo, czy dla Spurs ważniejszy był Popovich, czy Duncan (czy generalnie jakiego farta miał TD, bo trafił do GP), to znak, że przeceniają oni rolę trenera, zwłaszcza w obecnej, tak przepakowanej talentem lidze. A tak naprawdę, o ile rola trenera jest oczywiście ważna i w skrajnych przypadkach (Marc Jackson --> Steve Kerr) bardzo duża, to przykład Stevensa (Boston '16-18, Boston '19, a Boston '20), pokazuje, że nawet najlepszy trener w danych okolicznościach nic nie może zrobić, a z drugiej strony - Cavs '16 to przykład, że talent może zrekompensować wszystko.

 

mniej więcej o takich zależnościach myślałem. Najbliższym mi przykładem jest Billy Donovan. Były sezony w Oklahomie, gdzie dysponował naprawdę fajną kadrą, ale miał w drużynie Russella, więc trudno było mu coś solidnie mocnego skleić. Teraz ma prawdopodobnie gorszą ekipę (chociaż wciąż ludzie nie doceniają produkcji Paul'a, który jeszcze w 18' spokojnie powinien być w dyskusji o mvp), gdzie na dobrą sprawę jedynymi play-offowymi zawodnikami są CP3, Gallo, Dennis (ogromny progres btw) i w porywach SGA z Adamsem. Tutaj nie ma przeszkody w postaci mało efektywnego i uncoachable Westbrooka, mimo, że wady z poprzednich lat zostały zachowane. Próbuję powiedzieć, że teraz ma po prostu dobre warunki do normalnej pracy z zespołem, bo wcześniej jeden facet skutecznie to uniemożliwiał. I to też nie jest tak, że OKC jest ciągnięta tylko przez indywidualności, a Billy (który dotychczas był raczej uważany za przeciętnego szkoleniowca) po prostu usprawnił wiele aspektów gry ofensywnej i świetnie wykorzystuje zalety zawodników i doskonale kryje ich wady. Cały sezon dobrze rotuje składem, (przez całe spotkanie chce grać 2 ballhandlerami, co jest ekstremalnie ważne w tej drużynie, ponieważ tam masz na dobrą sprawę dwóch zawodników potrafiących grać z piłką. Trudno zaliczyć do tego grona Danilo, tak samo jak Shai'a) jednocześnie szukając przewag na różnych płaszczyznach. Teraz stoimy przed pytaniem: Jaka jest rola trenera w tegorocznej OKC? Duża czy mała? W jakim stopniu obecne wyniki Oklahomy są zasługą Donovana?

Głównie chodzi mi o to, że (co jest pewnie oczywiste), że w żadnym wypadku nie możemy jednoznacznie określić, jaką rolę w sukcesach danej ekipy miał trener, bo to wszystko trzeba porządnie rozłożyć na czynniki pierwsze. Jakim talentem się dysponuje, dopasowanie kadry i trenera do siebie i masa innych dobrze znanych nam rzeczy. Trener potrafi wygrać serię, czego przykładem jest Nurse vs GSW w finałach i jego decyzja o box&1 vs curry (oczywiście gdy Steph grał w lineupach bez shootingu - co bez Klay'a zdarzało się często. Zresztą i tak indolencja ofensywna większości graczy dubs i tak pozwalała tak bronić nawet z thompsonem). I niby to jest takie proste. A jednak często brak reakcji ze strony coachów na to, co się dzieje na boisku jest zaskakująco dziwny.

W tym przykładzie nie mogę być wiarygodny, bo rzadko oglądam Lakers, ale zwróćmy uwagę na to, jaką rolę odgrywa tam Vogel. Opieram się tutaj tylko i wyłącznie na różnych opiniach obserwatorów lal. Nie raz słyszałem bądź czytałem o tym, jak to Vogel ich poukładał itp. Tam jest niezły talent, ale bez odpowiedniego wkładu trenera i z dobrych na papierze ekip nic nie będzie. I tak jak napisałeś, to również działa w drugą stronę. A mianowicie, posłużę się twoimi słowami "talent może zrekompensować wszystko"

Edytowane przez Eryko
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Trzeba przyznać, że Popovich miał sporo szczęścia. Np. Robinson połamał się w najlepszym możliwym momencie, bo dzięki temu do Spurs trafił Duncan, więc już po jednym sezonie wrócili do gry. Gdyby tak się nie stało to nie byłoby tak kolorowo, prawda? Duncan budowałby swoje legacy gdzie indziej. Następnie mieli też sporo szczęścia w drafcie, jak choćby Ginobili z 57 numerem. Jednakże to trzeba umieć poukładać w ten sposób, aby wszystko klikało, a Popovich to zrobił. Dlatego Spurs byli w czołówce przez blisko 20 lat. Dlatego Spurs się świetnie oglądało. I dlatego zdobyli przy tym pięć pierścieni.

Jasne, taki gracz jak Duncan nie trafia się codziennie, i nie zawsze pozyskasz gracza pokroju Leonarda za Hilla, ale trzeba mu oddać, że w swoim prime był elitarnym coachem. Tutaj nie powinno być wątpliwości. Oprócz tego Pop jest po prostu lubiany. Na pewno też pomaga mu fakt, że całą karierę spędził w jednym klubie. Chyba wszyscy uwielbiają takich 'lojalnych' ludzi, i to działa na jego korzyść. Btw, nie zgodzę się, że rola coacha jest overrated. Na przykładzie Lakers - byli bardzo mocni w 99', a szybko odpadli z PO. Po tamtym sezonie przejął ich Jackson i rok później zdobyli tytuł w cuglach, a skład nie wiele się różnił od tego z 1999 roku. To odróżnia wielkich HC od wyrobników, wyniki. Przykład bliższy naszym czasom - Milwaukee Bucks. Jak wyglądali pod wodzą Kidda i Prunty'ego, a jak wyglądają pod wodzą Budenholzera? No właśnie.

Edytowane przez eF.
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wracając do tematu

Nikola Jokić jest rekordzistą w liczbie meczów z przynajmniej dziesięcioma asystami, biorąc pod uwagę koszykarzy o wzroście przynajmniej 7'0'' (213 centymetrów) - ma ich na koncie aż 56. Jakby zsumować wszystkich innych siedmiostópowców w ostatnich dwudziestu pięciu latach, wyszłoby, że mają oni razem 47 takich meczów.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, BMF napisał:

Jakich zależności? Co masz na myśli? Bo ja - że jeżeli ludzie na poważnie dyskutują - np. po sezonie 17/18 - czy Brad Stevens ma impakt superstara, albo, czy dla Spurs ważniejszy był Popovich, czy Duncan (czy generalnie jakiego farta miał TD, bo trafił do GP), to znak, że przeceniają oni rolę trenera, zwłaszcza w obecnej, tak przepakowanej talentem lidze. A tak naprawdę, o ile rola trenera jest oczywiście ważna i w skrajnych przypadkach (Marc Jackson --> Steve Kerr) bardzo duża, to przykład Stevensa (Boston '16-18, Boston '19, a Boston '20), pokazuje, że nawet najlepszy trener w danych okolicznościach nic nie może zrobić, a z drugiej strony - Cavs '16 to przykład, że talent może zrekompensować wszystko.

Lol. Grubszy mindfuck. Umniejszać Popa i za przykład podawać Steve Kerra.

A skąd przekonanie, że z Mark Jacksonem nie byłoby podobnej ilości tytułów? Bo ja sobie mogę pozwolić na śmiałą tezę, że lepszy trener zdobyłby tytuł w 2019 lub nie oddał prowadzenia przeciwko Cavs.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

2 godziny temu, SlaKB napisał:

Pierwszy z brzegu sprzed 3 lat, spoko

Jak użyjesz wyszukiwarki po userze i wpiszesz np imię coacha Waltona (typowałem że do tego coacha się przyjebałeś w przeszłości, a on podobnie jak Popovich jak miał samograjów to kręcił kosmiczne bilanse.. więc są dość podobni)

2 godziny temu, SlaKB napisał:

Poza tym nie wiem czy potrafisz czytać (podejrzewam że tak, ale zrobiłeś to po prostu na siłę), ale chodzi mi o przypierdalanie się o to że Pop miał w składzie alltimerow, jakbyś przyjebal się o to, że pop w jakimś meczu posadził Duncana na ławce to bym się nawet nie odezwał.

Jakby zaś ktoś nie użył zwrotów, jak charyzma, pasja, inspirowanie graczy, to ja zaś bym nie zareagował przywołaniem all timersów.

Ale czy to powinno mieć znaczenie? Sam widzisz w topicu Kobe - Lebron, że to nie do końca miłe, jak ktoś z góry narzuca określony ranking w ocenie indywidualności w zespołowym sporcie.

Tzn Ty (i inni fani Kobiego) chociaż jesteście konsekwentni. Używacie tych samych niemierzalnych argumentów do oceny zawodników i trenerów i imo to fair.

Ci zaś `woke` userzy, co wyśmiewają argumenty nie mierzalne na temat wyższości Kobiego nad Lebronem, jednocześnie stosują je wobec trenerów (jak chociażby wyciskanie maksa czy przywołane wcześniej charyzmy, pasje itp).

Tymczasem, jeśli to liczba tytułów się liczy, to wtedy Pop lepszy od innych trenerów z mniejszą ilością tytułów lub ich brakiem, ale wtedy tez i Kobe > Lebron.

 

Nie powinienem pewnie pisać, podważać wielkość osoby, co do której jestem w pełni świadomy, że KAŻDY (niezależnie od innych poglądów, co mnie wręcz fascynuje, bo ciężko znaleźć podobny przypadek) wielbi, wierzy itp.

Jednak na swoje usprawiedliwienie:

Jako fan SAS i głównie Duncana lubiłem Spursów od 20lat. Imponowała mi inność, skromność, nie wywyższanie się i przede wszystkim wierzyłem, że to zasługa Tima. Od czasu 2010+ wszystko zaś zostawało przypisywane trenerowi, co biorąc moją wrodzoną niechęć do wszelkiego rodzaju autorytetów powodowało zdenerwowanie.

Popovich zaczął śmielej korzystać ze swojego statusu w mediach, często głosząc wywody na tematy polityczne, wywyższał się ponad reportetów jak ośmielali się zadać jakieś pytanie, jak np o pomysł bronienia Duranta Patty Millsem. Dodatkowo postawa typu, załatwiamy posady byłym grajkom, synom znajomym (Kerr) itp, ale jak wujek najlepszego gracza żąda posadę to wielki nieprofesjonalizm. Lub też dawanie dużych kontraktów na rolesów a żałowanie super maxa na Kawhiego. Wyśmiewanie, że Cavs zwolnili Blatta po porażce z GSW, a sam tak samo przejął trenerke zwalniająć Hilla. Mógłbym pewnie jeszcze sporo wymieniać.

Generalnie cała jego osoba kojarzy mi się z głównymi bohaterami  Folwarku i ich mottem: 'All animals are equal, but some animals are more equal than others'.

Zatem liczyłem, że po skończeniu kariery Duncana zostanie to zweryfikowane. Jednak był Kawhi, który nadal był superstarem, którego zasługi są przypisywane trenerowi  (jak poprzednio w przypadku Duncana czy Manu). Co gorsza nawet Jego rzekomy rozwój (gdzie nikt póki co nie podał mi drugiego podobnego przypadku, gdzie gracz tego kalibru zawdzięcza swój rozwój  rzekomo trenerowi) to też niby jakaś zasługa tego coacha. Na szczęscie zmienił klub i jest więcej danych(opróc pierwszego sezonu, zakończonego bardzo słabym bilansem), żeby zobaczyć jakby wyglądał bez wybitnych graczy w składzie, z czym mierzą się inni trenerzy, często na tym forum określani z tego powodu jako debile itp.

Jego jedyny sukces bez superstara więc, to wygrana jednego meczu z Rockets 40pktami w imponującym stylu, gdzie Harden zagrał słaby mecz. To odpowiednik tych rzutów clutch Kobiego. Tylko to się pamięta i to kolejny dowód dla wyznawców o Jego wielkości.

Ale pozostała ilość przeciętnych występów w PO czy na MŚ to już zaś znaczenia nie ma (odpowiednik pudeł Kobiego), ewentualnie jest przypisywana Jego wiekowi.

Co gorsze dla mnie, tytuł 14 traktuje się jak rzekomo bez superstara, mimo że:
Duncan dokładnie sezon temu był wybrany do top5 all nba.
Parker 3 rok z rzędu second all nba team.
Najlepszy rezerwowy ever. All star, który dla dobra zespołu chętnie w chodzi z ławki.
No i według mnie najlepszy duet 3&D SG-SF ever w postaci Kawhiego i Dannego Greena. Bez nich ta ekipa rozczarowała co rok w PO i dopiero dzięki nim znowu wrócili na szczyt.

Nawet tu w topicu, fan Lebrona deprecjonuje graczy z 2014 na rzecz Grega. Jestem głęboko przekonany że jak w tym roku LAL zdobędzie tytuł, to da swojemu ulubieńcowi cały credit za to. Natomiast grający ten sam sezon z kolei Duncan już nie był superstarem, czy będący tylko rok starszy o dużo mniejszym przebiegu Manu.
Manu i Tim opierają swoją grę na size i fundamentals, który aż tak z wiekiem nie schodzi jak atletyzm, na którym głównie opiera swą grę Lebron.
Oboje potrafią grać w wielu systemach i bez piłki.
Dla mnie to, że potrafią nadal mieć ogromny impact nie mająć piłki w ręku to zaleta, dla innych zaś oznaka skillu trenera 😕

Liczę jednak, że może cześć osób doceni tych wszystkich graczy co występowali w SAS, a których się przez tyle wkład i umiejętności były umniejszane.

 

Dla jasności dodam, że w przypadku Kobiego zmieniłem swe zdanie już dawno i uważam go za top3 (obok MJa i LBJa) gracza ever. On na swój status zasłużył ciężką pracą, talentem, skillem, a nie tylko znalezieniem się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie.

 

4 godziny temu, BMF napisał:

Tzn. masz rację, że Pop miał kilka sezonów bez ,,alltimerskiego gracza'' (tzn. Duncan był jeszcze allstarem, ale już nie ,,alltimerskim graczem'', a Kawhi był ,,elite rolesem'' i potem gwiazdą, ale jeszcze nie superstarem) - i zrobił w tych sezonach finały, tytuł i 67W (tu Duncan był już stricte rolesem, a Kawhi robił już te 20ppg, ale nie był wymiataczem)

 

Jak ogólnie jestem pozytywnie zaskoczony Twoimi wpisami tu, to jednak wypunktuję pewne faworyzowanie z Twojej strony:

Na początek powyższy fragment. 67W bez superstara i jako dowód podajesz w nawiasie 20ppg Kawhiego, jakoby to było mało. Robił więcej, jak i więcej niż chociażby robi w tym sezonie Jimmy Butler, którego masz chyba w top5 MVP ? A jak już o MVP, to Kawhi w tamtym sezonie był drugi w MVP, gdzie przegrał tylko z best RS ever Currym...

Dodatkowo pomijasz obecność top15 gracza wtedy LMA. Więc ten bilans to nie jest nic imponującego jak na skład, który miało SAS. Od dobrze wykonana robota. Ale nie magia.

 

4 godziny temu, BMF napisał:

Oczywiście Pop jest w ścisłym topie z różnych względów, ten jego tytuł '14 to ta sama bajka, co np. tytuł Browna z Pistons.

Ten cytat o tyle dobry, że zarówno Pop jak i wspomniany Brown mieli okazję się wykazać razem w duecie w 2004 na IO, gdzie zamiast idealnie dopasowanego składu dostali co innego i jakoś nic nie wyczarowali. Saunders z gorszymi już pistons (krótki prime Big Bena, które też pewnie inaczej oceniamy, dla mnie to easy top5 defensorów ever, dla Ciebie to pewno kolo co ekipa gra w 4 w ataku) notował podobne rezultaty. Więc przypadek pistons i ich mistrzostwa  dobry w tym sporcie zespołowym, to jednak nadal imo zasługa zawodników i ich dopasowania, a trenerowi się przyfarciło że się tam znalazł. Sam Brown chyba od zera niczego w NYK nie stworzył wielkiego zaraz potem..

Co do Mistrzostwa 2014 napisałem różnicę w ocenie wyżej. Dodam tylko, że podobnie jak DET, które miało 4 grajków top30 wtedy, z czego luźno dwóch top15, SAS miało jeszcze dodatkowo Pattiego Millsa, który u innego trenera w AUS często jako `lider` prowadził ekipę do 4 miejsca. Boris Diaw co doprowadził Francję do 3 miejsca, czy też świetny z Brazylii Tiago Splitter.

Na ostatnich MŚ było tez dwóch trenerów z NBA, z czego jeden mistrz. Miał w Kanadzie graczy NBA a mimo to nie wyszedł nawet z grupy.

Mi Nurse nawet eye testowo imponuje, stosuje niespotykane taktyki jak rózne rodzaje poł stref, czy chociażby mega pressing na super starów (z heat i hou na pewno, przegrali, ale trochę zawalali trójke) czy np w meczu z Mavs full pressing jak dostawali 30pktami. Tylko z tymi mavs, sędziowie mogli odgwizdywać to jako faule i wtedy już efekt trenera byłby inny?

Podobnie z Jego zajeżdżaniem graczy ciężko mi ocenić i dawanie szansy świetnemu T Davisowi czy Butcherowi tylko jak inni się połamią.

 

Jak piszesz o rozwoju Kawhiego, to nadal wspominasz o jakiś specjalnych warunkach itp. Tymczasem:

1. Sami SAS przyznało, że przed draftem skautował go Chip i dał notkę, że rzut Kawhiego ma dobrą mechanikę (co też potwierdza bardzo dobre FT z okresu koledżu).

2. Kawhi został wybrany w drafcie roku lockoutowego. Nie mógł przez pół roku mieć kontaktu z żadnym pracownikiem SAS, było to zakazane. Mimo to od pierwszego meczu był już przekoksem na tle reszty rookasów.

3. Wybrany w tym samym drafcie jak i wspomniany Butler, dużo wolniej się rozwijał jak i też z dużo gorszego startu (Kawhi szedł w mockach nawet w top6 jak i wedle każdego opisu był superior prospectem wobec Jimmiego). Nikt jednak (słusznie dla mnie) nie wspomina o jakimś magicznym wpływie Thibsa czy Chicago na Jego rozwój. W zasadzie nadal nie mogę znaleźć podobnego przypadku, gdzie za rozwój gracza jak i to co Ty tu wypisałeś przypisuje się organizacjom czy trenerom. Tzn może na realgm fanboye drużyn. Ale w przypadku SAS robią to wszyscy inni. Także Ty tu w tych postach, mimo że na tle większośći można powiedzieć, że jednak trochę oddałeś graczom co imo im należne, za co Ci serdecznie dziękuję.

 

Strasznie długi post, nie mam siły go przeczytać trzeci raz, pewnie wkradły się jakieś błędy za które przepraszam, jak i za to, że nie wierzę w autorytety.

 

 

 

  • Like 1
  • Thanks 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
32 minuty temu, MarcusCamby napisał:

A skąd przekonanie, że z Mark Jacksonem nie byłoby podobnej ilości tytułów?

Bo gość był dosyć żenujący pod względem ustawienia ofensywy swojej ekipy, a Kerr był w tym świetny, stąd to porównanie. 

13 minut temu, mac napisał:

Na początek powyższy fragment. 67W bez superstara i jako dowód podajesz w nawiasie 20ppg Kawhiego, jakoby to było mało. Robił więcej, jak i więcej niż chociażby robi w tym sezonie Jimmy Butler, którego masz chyba w top5 MVP ? A jak już o MVP, to Kawhi w tamtym sezonie był drugi w MVP, gdzie przegrał tylko z best RS ever Currym...

Kawhi był gwiazdą, ale nie był "alltimerskim graczem". Tzn. tak, jak rozumiem to pojęcie w tym kontekście, o którym było to pisane.

I Spurs '14 mieli bardzo mocny team, ale nie mieli żadnego ,,alltimerskiego'' gracza w tamtym momencie, a do tego się odnosiłem. Tak jak Pistons '04 mieli DPOTY kozaka (Big Ben), rolesa z impaktem allstara (Sheed), borderline All-NBA guarda (Billups), ~18-20ppg scorera (Hamilton) i w sumie użytecznego Prince'a. Ale raczej każdy wie, że trzeba mieć mocny team, żeby wygrać tytuł.

Odnosiłem się do ,,Pop bez alltimerskiego gracza nic nie wygrał''.

17 minut temu, mac napisał:

Jak piszesz o rozwoju Kawhiego, to nadal wspominasz o jakiś specjalnych warunkach itp.

Wręcz przeciwnie, pod względem hierarchii znaczenia czynników dla rozwoju Kawhiego to jest: talent i jego work ethic (,,przede wszystkim'' w poprzednim poście chyba było) >>> świetnie rozwijający graczy staff Spurs >>> Pop i fakt, że trafił do mocnej ekipy.  Możliwe, że byłby w tym samym miejscu, gdyby nie drugie i trzecie, nie wiem.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
12 minut temu, BMF napisał:

Odnosiłem się do ,,Pop bez alltimerskiego gracza nic nie wygrał''.

Ok, czyli jak LAL wygra tytuł to Vogel dołączy do grona osób co wygrają bez `alltimerskiego` gracza?

 

Lub po prostu mamy inną ocenę gracza alltimer, bo Kawhi 2 najlepszy gracz (lepszy niż chociażby Lebron wtedy w RS co zdobył tytuł) to zdecydowanie alltimerski gracz jak mało kto.

To, że dostawał za mało touches przez co notował 'tylko' 21PPG to raczej zaleta, że nie miało to dla niego znaczenia. Wśród fanów SAS panuje np przekonanie, że dla LMA bardzo ważne jest dostawanie ich odpowiednią ilość.

Edytowane przez mac

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, mac napisał:

Ok, czyli jak LAL wygra tytuł to Vogel dołączy do grona osób co wygrają bez `alltimerskiego` gracza?

Jeżeli uważasz, że LeBron nie jest w tym sezonie alltimerskim graczem, to jak najbardziej.

2 minuty temu, mac napisał:

Lub po prostu mamy inną ocenę gracza alltimer

Tak, ale to już drugorzędne, zostawmy ten 2016 rok nawet. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.