Jump to content

Recommended Posts

W dniu 17.08.2019 o 12:01, Raven2156 napisał:

Sabres pokazali nowe jerseys które będą posiadały elementy koloru złotego.

Co myślicie?

20288D38-D25C-476B-AE86-21BDC2214DAF.jpeg.c4fc10adb72ec725ad427f59c4e0c0e4.jpeg

1D332EA2-1558-4FAF-9117-48FCDB359D4B.jpeg.73e09e41817b08231fd784016e5731d7.jpeg

do Eichela pasują te wdzianka, bo to serio złoty chłopak, dawno nie widziałem tak zdolnego typa, szczególnie jestem pod mega wrażeniem jego techniki, trochę mi Lecavaliera pod tym względem przypomina 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 godzin temu, elwariato napisał:

do Eichela pasują te wdzianka, bo to serio złoty chłopak, dawno nie widziałem tak zdolnego typa, szczególnie jestem pod mega wrażeniem jego techniki, trochę mi Lecavaliera pod tym względem przypomina

W sumie to potencjał tego chłopaka był zawsze niedoceniany (albo po prostu za dużo się o tym nie mówiło), bo los chciał, że trafił do tego samego draftu, co McDavid i często był/jest nazywany "nagrodą pocieszenia w drafcie Connora". Przyjmując takie rozumowanie, jak dla mnie to super ta "nagroda pocieszenia", bo to chłopak z naprawdę dużym talentem (franchise player) i w wielu projektach byłby no. 1. 

Jeżeli chodzi o umiejętności to tak jak mówisz ta technika, kontrola krążka wyśmienita + potrafi wykorzystać przy tym swój zasięg i długość kija. Bardzo dobre warunki fizyczne, do tego super jazda na łyżwach i świetny nadgarstek. Talent czystej wody. 

Co do porównania Eichela do innych graczy to czytałem kiedyś artykuł, dotyczący tej kwestii. Autor ukazał wiele podobieństw wg różnych cech, między innymi do takich graczy, jak: Gino Malkin, właśnie wspomniany przez Ciebie Vincent Lecavalier, również Getzlaf czy Stamkos, ale jako najlepsze porównanie wymienił Mike Modano. Już same te nazwiska, mówią dużo o tym, z jakiego kalibru talentem mamy do czynienia. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Raven2156 @Paolo_ jak ocenicie pracę Keefa i grę drużyny w ostatnich meczach? Keefe świetnie zaczął, ale w tym momencie, jest już 4-3-0, a tabela dalej nie wygląda kolorowo. Drużyna potrafi pokazać mega potencjał, ale jest bardzo nieregularna. Co myślicie??? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po pierwszych trzech meczach zapowiadało się super, mecz z Detroit 6-0, prawdziwy koncert. Potem było gorzej, np dziwnie 4 stracone bramki w 3 minuty z Flyers plus dużo głupich błędów indywidualnych jak chociażby TO z Avalanche przy stanie 1:1: 

 

Mega problemem też jest sprawa z drugim bramkarzem, bo jak się ma kogoś takiego:

image.thumb.png.877b83006e3d04cebc413e04847d269f.png

...to każdy mecz bez Andersena to wpierdziel co dobitnie było widać w meczu z Sabres, a brak odpoczynku też się na nim odbija. Trzeba szukać kogoś z FA albo może spróbować dać szanse Finowi Kaskisuo z Marlies.

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, Paolo_ napisał:

dużo głupich błędów indywidualnych jak chociażby TO z Avalanche przy stanie 1:1: 



 

No te indywidualne błędy to jest pięta achillesowa Toronto. Ileż to sytuacji było w tym sezonie, które kończyły się albo głupimi karami, albo od razu straconymi bramkami. Ten gol Nichuskina, który wrzuciłeś to potwierdzenie. Mam w pamięci jeszcze jeden fatalny błąd z tego meczu, bodajże z początku drugiej tercji, gdzie Nieto ruszył sam na sam i przeniósł krążek minimalnie nad bramką Andersena. Opisywałem też niedawno mecz Islanders-Maple Leafs, w którym koncert okropnych zagrań dał Muzzin. Bardzo dziwne, że tak dużo błędów popełniają gracze Toronto. Obrona na papierze wygląda dosyć mocno, a na lodowisku często tego nie widać. 

8 godzin temu, Paolo_ napisał:

Mega problemem też jest sprawa z drugim bramkarzem

Tu racja, to jest ogromny problem. Tylko, że to jest trochę wina "office", że nie myśleli o tym wcześniej, a raczej, że nie poszli w strategię jak w wielu innych zespołach, gdzie zatrudnili dwóch w miarę równorzędnych bramkarzy, nawet kosztem zatrudnienia dobrego zawodnika z pola. To jest ogromny atut, gdy masz dwóch bramkarzy, którzy mogą zagrać mniej więcej równą liczbę meczów w rs. Tego w Toronto ewidentnie brakuje. 

 

8 godzin temu, Paolo_ napisał:

.to każdy mecz bez Andersena to wpierdziel co dobitnie było widać w meczu z Sabres, a brak odpoczynku też się na nim odbija.

To najbardziej się lubi odbić w Playoffs, gdzie ta intensywność jest jeszcze większa, a "pary" po rs niestety brakuje. 

 

8 godzin temu, Paolo_ napisał:

Trzeba szukać kogoś z FA albo może spróbować dać szanse Finowi Kaskisuo z Marlies.

FA raczej nie wchodzą w grę, bo chyba nie ma miejsca w salary. Będzie trzeba robić jakiś trade, a za wielu nazwisk do handlu w innych drużynach nie ma. W mediach się mówi, że Anaheim może handlować Millerem albo Pittsburgh kimś z dwójki Jarry/DeSmith. Drużyn, które mają podobne problemy, co Toronto kilka się znajdzie, np. Calgary czy Montreal. W dodatku są zespoły, które na ten moment nie mają nawet jednego bramkarza na odpowiednim poziomie. Tak więc, trzeba działać szybko. 

Z Kaskisuo to chyba boją się, że brak mu doświadczenia w NHL, a w debiucie trafił na taki słaby mecz drużyny, że Penguins go nieźle rozstrzelali. No, ale przykład Binningtona z tamtego sezonu pokazał, że może warto zaryzykować. 

Edited by Braveheart22

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 6.12.2019 o 00:27, Braveheart22 napisał:

@Raven2156 @Paolo_ jak ocenicie pracę Keefa i grę drużyny w ostatnich meczach? Keefe świetnie zaczął, ale w tym momencie, jest już 4-3-0, a tabela dalej nie wygląda kolorowo. Drużyna potrafi pokazać mega potencjał, ale jest bardzo nieregularna. Co myślicie??? 

Szczerze powiem, że jest to ciężki temat... Toronto są drużyną na miarę (nie boje się użyć tego słowa) mistrzostwa. To z jakiej ekipy się składają i jak wiele potrafią pojedynczy zawodnicy wnieść sprawia, że spokojnie powinni walczyć o najwyższe miejsca. Tak jednak się nie dzieję kiedy zbierzemy ich wszystkich do kupy.

Ciężko szukać jednego złotego środka i przyczyny, ponieważ problemów pewnie jest wiele. Nie wszystkie są nam dane poznać (np. jakieś nienajlepsze stosunki między kadrami a zawodnikami) czy innego typu sprzeczki. Do tego dochodzi problem zgrania i kreowania gry - czy w Maple Leafs jest jeden podstawowy kreator który będzie sercem całej drużyny i podporą? Tu również trudno stwierdzić, bo gwiazd jest wiele i każdy daje z siebie wszystko jednak zbierając to wszystko do kupy jest jak jest - Toronto jest dopiero na 11 miejscu w konferencji wschodniej co jest wynikiem dużo poniżej granicy wstydu... Niestety

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tymczasem w nocy wleciał na TVP Sport meczyk z Blues :) I tak samo jak w ostatnim meczu Leafs transmitowanym w polskiej TV wyglądało to świetnie, obudził się Matthews, brak głupich błędów, solidny Andersen i gładkie 5:2 z aktualnymi mistrzami. Jest duży potencjał i oby tak dalej.

Edited by Paolo_
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podobał mi się moment po stracie 2 bramki, kiedy Keefe od razu poprosił o timeout, żeby przede wszystkim uspokoić swoich zawodników, ale też w jakimś stopniu wybić z uderzenia przeciwnika. Dobry ruch z jego strony. Poza tym trzeba pochwalić Toronto, że agresywnie atakowali tercję przeciwnika. 

Zdziwiła mnie trochę statystyka, która pokazała, że do tego meczu, Maple Leafs jako jedyni w lidze nie mieli żadnej bójki w tym sezonie. W statystyce hitów też raczej są na dole stawki. Może to jest trochę problem tej drużyny. Świetne umiejętności, potencjał ofensywny poszczególnych zawodników, ale są trochę zbyt "grzeczni" i w drużynie brakuje graczy typowo od "brudnej" roboty.

Drugi wniosek. Martwić może, że Maple Leafs tak rzadko jako pierwsi otwierają wynik spotkania. Do tej pory na 31 spotkań tylko 10 razy udała im się ta sztuka. Bilans w tych 10 meczach to 7-2-1, czyli sporo na plusie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja z trochę innej beczki (chociaż może i trochę a propos miejsca dla Babcocka): czy ktoś lepiej zorientowany w temacie może mi powiedzieć, co do licha dzieje się w Tampie? Długo powtarzałem sobie, że to początek sezonu, że lepiej budować formę na wiosnę, a nie na listopad, tymczasem zdaje się, że jedyne, co wiosną będzie interesowało chłopaków z TBL, to okres i wymiar ochronny łososia.

Nie jestem na czasie, ale jak dla mnie to od dwóch lat widać, że Cooper nie ma pomysłu na ten zespół (z takim składem naprawdę wystarczyłoby chłopakom nie przeszkadzać, a Stana mógłby z nimi zdobyć przysłowiowy Wojtek Kowalczyk prosto z baru) i więcej z niego nie wyciśnie. Inna sprawa, że jak w ciągu wspomnianych dwóch lat trafiałem na mecz Tampy w play-offs, to dziwnym trafem (pamiętamy finał konferencji z Caps?) trafiał się taki, w którym Wasyl co miał wpuścić, to wpuszczał.

Może jeszcze za wcześnie na hasło "ciszej nad tą trumną", ale jak to mówią, miejsca w PO nie zdobywa się na jesieni, ale można je wtedy stracić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Eichel przedluzyl serie punktowanych meczow do 14. Jeszcze 2 i wejdzie do pierwszej setki hokeistow w calej historii NHL. Gosc szaleje w tym sezonie. No i samo Buffalo niezle sie prezentuje. Nie tak spektakularnie jak w tamtym sezonie (do Nowego Roku), ale nie jest zle. Tylko, zeby utrzymali to do konca marca. I czarna seria bez PO w koncu zostanie przerwana (oby).

Share this post


Link to post
Share on other sites
23 godziny temu, J. Lo napisał:

czy ktoś lepiej zorientowany w temacie może mi powiedzieć, co do licha dzieje się w Tampie?

https://www.rawcharge.com/2019/12/6/20996504/is-jon-cooper-to-blame-for-the-tampa-bay-lightning-place-in-the-standings-worse-than-last-year-stats

W linku masz artykuł, który czytałem o nich w zeszłym tygodniu. 

Generalnie atak dalej mają silny na tle ligi (2 miejsce na ten moment). Gorzej w tyłach i to widać w statystykach. 18/19 mieli 8 najlepszą obronę, teraz mają 8 najgorszą. Strzelają troszkę mniej niż w zeszłym "kosmicznym" sezonie, ale wciąż dużo, a tracą średnio 0.59 więcej bramek na mecz. Atak nie jest w stanie zrekompensować strat w tyłach. Czyli główny problem to gra obronna zespołu. 

Edited by Braveheart22
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chyba dopiero w weekend ogarnę, ale i tak wielkie dzięki.

PS. Jak dla mnie problemem Coopera nie jest problem kiepskiego (początku) tego sezonu. Facet ewidentnie nie ma pojęcia, co robić, jak nie idzie (przy czym z takim składem naprawdę wydawałoby się, że nic nie musi robić, aby nie przeszkadzał), i w efekcie w Tampie nadal czekają na Puchar i doczekać się nie mogą. Tego nie dokonałby byle kto. Równać z coachem TBL może się tylko niejaki Todd McLellan, który przez kilka lat z rzędu dokonywał niemożliwego z niewiele słabszymi na papierze Sharkami. 

A po tegorocznym 0-4 z CBJ (przy całym szacunku dla Torcia) na Florydzie chyba do dziś nie wiedzą, czy śmiać się, czy płakać... Jeśli kibice wkurzeni kolejnymi Dzbankami OMC myśleli, że gorzej być nie może, to trener sprawił, że chłopaki wznieśli się na wyżyny i pokazali, że jednak może. Przy okazji Cooper zostawił McLellana daleko w tyle (jeśli czegoś nie mylę, Toddowi nie przytrafiło się w play-offs 0-4 na dzień dobry z przeciwnikiem, z którym, bez urazy, naprawdę nie dało się przegrać, co dopiero do zera) i udowodnił, że król jest jeden.

Chapeau.

 

Cytując klasyka:

Czasem facetów, żeby mieć spokój, ktoś tam przerzuci

Do jakiejś sprawy, co jest na oko nie do popsucia

I już się prężą mózgów szeregi, i wzrok się pali,

I już widzimy, żeśmy kolegi nie doceniali!

Share this post


Link to post
Share on other sites

15 mecz z rzędu Eichela z dorobkiem punktowym.

Ciułają Szable te punkty, ciułają. Nie jest źle. Ale pamiętam ubiegły sezon. Oby forma była rozłożona na cały sezon, nie na pół.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W kapitalnej formie jest Eichel. tymi 15 meczami wyrównał streak Patricka Kane'a z tego sezonu. Ta bramka, z nadgarstka na 2-2, wyśmienita. Mało co miejsca tam było, a on wystrzelił taki krążek. Szacun. Chłopak w tej chwili ma tempo na +100 punktów w tym sezonie. Drużyna po lekkim kryzysie znowu zaczęła punktować. Oby utrzymali solidną dyspozycję i do końca powalczyli o PO. Tak patrząc z perspektywy czasu, to szkoda, że Sabres zdecydowali się wymienić, takich graczy, jak: Ryan O'Reilly czy Evander Kane, bo jednak w tym momencie ten skład, by wyglądał dużo mocniej, a tak nie ma zbyt dużej głębi, fajnie wyglądają Olofsson czy Reinhart, jest Skinner, Dahlin, Ristolainen i Montour, ale prawda jest taka, że bez geniuszu Eichela to, by nie mieli co myśleć o walce, o PO. W zasadzie, to chyba nie ma w całej NHL takiego teamu, który byłby aż w takim stopniu zależny od jednego gracza. No może jeszcze Chicago Blackhawks (patrz. Patrick Kane). Zobaczymy, co będzie dalej, ale mocno im kibicuję, żeby na koniec rs, top8 na wschodzie zrobili.

p.s. Tak na marginesie to liczę, że ta seria Eichela nie potrwa dłużej niż te 15 meczów, bo następne spotkanie to wyjazd do Islanders. No chyba, że sobie strzeli, ale wyspiarze i tak wygrają :P 

Edited by Braveheart22

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fakt. Bez Eichela Buffalo traci bardzo dużo. Co do O'Reilly'ego i E. Kane'a, to raczej nie żałują zmiany klubów zwlaszcza RO'R. A Patrick Kane? Niech wraca do rodzinnego miasta ;)

Nawiasem mowiac niedawno był pojedynek 2 (Eichel) i 1 (McDavid) draftu  2015 roku. Zwyciesko wyszła 2  zaliczając asystę  (McDavid bez punktu) i wygrywając mecz.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

To dodam, że we wszystkich meczach, których się mierzyli, jak dotąd, także o 1 punkt lepiej wypada Eichel.

Eichel - 9 pkt (4 bramki + 5 asyst)

McDavid - 8 pkt (3 bramki + 5 asyst)

To wszystko w 7 takich spotkaniach. Bilans zwycięstw 4-3 na korzyść Buffalo Sabres. 

Jack jest świetny, ale jednak, mimo wszystko, Connor to Connor. Cudowne dziecko kanadyjskiego hokeja, "The Next One", najlepszy hokeista na świecie. Nie ma sensu porównywać ich jako zawodników. Myślę, że Eichel nawet nie zawraca sobie głowy czymś takim. Po prostu robi swoje i dąży do tego, by być jednym z czołowych graczy NHL, ale niekoniecznie, by być lepszym od McDavida, no bo szczerze powiedziawszy, kto może być w tym momencie lepszy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Braveheart22 napisał:

Jack jest świetny, ale jednak, mimo wszystko, Connor to Connor. Cudowne dziecko kanadyjskiego hokeja, "The Next One", najlepszy hokeista na świecie. Nie ma sensu porównywać ich jako zawodników. Myślę, że Eichel nawet nie zawraca sobie głowy czymś takim. Po prostu robi swoje i dąży do tego, by być jednym z czołowych graczy NHL, ale niekoniecznie, by być lepszym od McDavida, no bo szczerze powiedziawszy, kto może być w tym momencie lepszy.

Małkin może być w tym momencie lepszy. W mojej subiektywnej opinii to zdecydowany numer jeden ostatnich kilku lat, patrząc na ten okres całościowo. I gdybym był GM, który może wziąć sobie do ekipy dowolnego zawodnika z Pittsburga, na Crosby'ego nawet bym nie spojrzał.

Tyle że... dokładnie to, co napisałeś. Najpierw miał tego pecha, że gra w jednej drużynie z Sidem, a Sid to... no właśnie, cudowne dziecko kanadyjskiego hokeja i The Next One. (Ludzie, litości, nie za dużo tych De Nekstów? Przestańmy sobie robić jaja, bo Wayne był jeden i przepraszam, ale Sidneya z Connorem razem wziętych mógłby najwyżej po browar wysyłać, a i to powinni poczytywać sobie za zaszczyt). Teraz jest Connor i pompowanie balonika zaczęło się na nowo. Najlepszy na świecie (przepraszam, najlepszy na podstawie czego? najlepszy na świecie to mógł być Suzuki Hayabusa, bo tam kryterium opierało się na zdecydowanie wymiernej ocenie, a i to ktoś może powiedzieć, że lepszy jest Ursus C330, bo Hayabusa zakopie się w polu marchwi, a Ursus nie) musi być swój człowiek, kolejna odsłona cudownego dziecka, produkt marketingowy, a nie jakiś facet, który (wedle wiedzy o świecie przeciętnego kibica hokeja z Hameryki) za dzieciaka pewno był zajęty głównie uciekaniem przed białymi niedźwiedziami.

Ot, ma Żenia pecha, że posiada niewłaściwy paszport.

(Przy czym zaznaczam, że Małkin ani mnie ziębi, ani grzeje, w Top 10 moich ulubionych grajków na pewno by się nie zmieścił, a dobry mecz Pens to dla mnie taki mecz, który Pens przegwizdali).

PS. Podkreślam, że jest to ocena subiektywna, a żadne statystyki mnie nie interesują, albowiem kiedy człowiek wychodzi na spacer z psem, to statystycznie mają po trzy nogi.

Edited by J. Lo

Share this post


Link to post
Share on other sites

@J. Lo

Na podstawie jego indywidualnych umiejętności czysto technicznych połączonych ze świetną jazdą (prawdopodobnie najlepszą, najszybszą) na łyżwach. 

Naprawdę uważasz, że jest ktoś lepszy od McDavida pod względem indywidualnego skillsetu??? 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może źle się wysłowiłem.

Zgadzam się z tym, co mówisz. Technika i jazda, jak najbardziej. (Chociaż jeśli chodzi o technikę, to był sobie kiedyś taki facet, jak Dacjuk, a jeśli chodzi o jazdę, był sobie kiedyś pierwszy sezon takiego faceta, jak Jeff Skinner. Inna sprawa, że Jeff to najbardziej koncertowo zmarnowany wielki talent ostatnich lat, choć z przyczyn chyba do końca niezależnych od niego. Jeśli pamiętamy wszystkie wstrząśnienia mózgu, jakie w drugim sezonie zafundowali mu kolesie, którzy postanowili, że oto nauczą młodziaka szacunku dla starszych. I tak dla jasności ani Dacjuka, ani Skinnera nie uważam za lepszych hokeistów od CMD). Tyle że przepraszam, ale porównywanie jakiegoś wybranego elementu trochę mi trąci wspomnianą dyskusją o wyższości Ursusa nad Hayabusą (albo na odwrót). 

Indywidualny skillset? Przepraszam, ale to nie jest gra komputerowa, w której zawodnik w jednym parametrze ma 9, a w dwóch innych 10. Postawmy naprzeciwko całego tego skillsetu choćby wspomnianego przez Ciebie jakiś czas temu Reavesa, a skillset będzie pluł krwią na lodzie. (Żeby było jasne, nikomu tego nie życzę). Ale jeśli tego pana dziwnym trafem nie wbito porządnie w dechy w jego pierwszym sezonie, to widocznie wszystkim Reavesom świata tego wytłumaczono, że kury znoszącej złote jaja się nie rusza. Porównajmy to sobie chociażby z tym, jak masakrowany był wspomniany Skinner, a okaże się, że w Oilers mamy Connora Specjalnej Troski. Aż dziwne, że bramkarze jeszcze mogą bronić jego strzały.

Małkin jest moim zdaniem zawodnikiem bardziej kompletnym. Zadatki na drugiego takiego miał Stamkos (chciałbym wierzyć, że jeszcze będzie miał, ale niestety latka lecą), ale Stammer ma za duże wahania formy, pewnie też przynajmniej po części spowodowane kontuzjami. 

Żeby było jasne, CMD na pewno jest świetnym zawodnikiem. Ale jest to również (a nie mogę się pozbyć wrażenia, że nawet przede wszystkim) produkt marketingowy, promowany i układany od A do Z chyba od czasów, kiedy jeszcze nie grał w NHL (o ile pamiętam, to globalna histeria zaczęła się przynajmniej od draftu rok przed nim, kiedy dowiedzieliśmy się, że cara Mikołaja można położyć na tegoroczny draft, ważne, że w następnym roku będzie Connor). A nachalne wciskanie dowolnego produktu połączone z trąbieniem na cały świat, jaki to on jest NAJ, chyba u każdego wywołuje odruch wymiotny. 

Tak sobie teraz myślę, że w życiu nie widziałem reklamy Porsche Panamera (wiem, Porsche jest do bani, bo też zakopie się w polu marchwi)... Ciekawym, dlaczego? 🙂 

PS. I żeby było jasne. Rozumiem to, że dla wielu ludzi Connor jest lepszy i nie mam zamiaru nikogo nawracać, tyle że to cały czas jest dyskusja typu: Kiprusoff czy Lundqvist, góry czy morze, Wielkanoc czy Boże Narodzenie. "Najlepszość" zwyczajnie nie jest tym, co da się zmierzyć, wykazać, czy udowodnić. 

Edited by J. Lo

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 godzin temu, J. Lo napisał:

Indywidualny skillset? Przepraszam, ale to nie jest gra komputerowa, w której zawodnik w jednym parametrze ma 9, a w dwóch innych 10.

Absolutnie nie chodzi o to, żeby przyznawać komuś jakieś oceny pod poszczególnymi parametrami. To jest wizualna ocena jego gry. Zgadzam się, że w NHL jest wielu wybitnych zawodników, którzy mają wypracowane poszczególne umiejętności na genialnym poziomie, ale jak się patrzy na Connora, to ma się wrażenie, że to wszystko przychodzi mu jeszcze ciut łatwiej i robi to ciut lepiej. 

15 godzin temu, J. Lo napisał:

Małkin jest moim zdaniem zawodnikiem bardziej kompletnym. 

Ja to rozumiem tak. Bardziej kompletny, w tym sensie, że ma praktycznie wszystkie elementy swojej gry na bardzo wysokim poziomie. Przy bdb umiejętnościach hokejowych, łyżwiarskich, wyróżnia go jeszcze znakomita gra ciałem i walka na bandach, co jest jego przewagą nad Connorem. Jednak mimo wszystko, najważniejsze elementy kunsztu hokejowego, czyli umiejętności czysto techniczne i genialna jazda na łyżwach Connora, są na jeszcze wyższym poziomie, niż wszystkich innych wybitnych graczy. Po prostu ma jeszcze większe możliwości niż reszta i to robi z niego tego wyjątkowego.

15 godzin temu, J. Lo napisał:

Żeby było jasne, CMD na pewno jest świetnym zawodnikiem. Ale jest to również (a nie mogę się pozbyć wrażenia, że nawet przede wszystkim) produkt marketingowy, promowany i układany od A do Z chyba od czasów, kiedy jeszcze nie grał w NHL (o ile pamiętam, to globalna histeria zaczęła się przynajmniej od draftu rok przed nim, kiedy dowiedzieliśmy się, że cara Mikołaja można położyć na tegoroczny draft, ważne, że w następnym roku będzie Connor). A nachalne wciskanie dowolnego produktu połączone z trąbieniem na cały świat, jaki to on jest NAJ, chyba u każdego wywołuje odruch wymiotny. 

Ale dziwisz się tym? Odkąd profesjonalny sport istnieje to zawsze tak było. Gdzieś, ktoś, kiedyś zobaczył młodego, 12-13 letniego, czasem nieco starszego chłopaka, który 3-4 lata starszych kolegów (nie ogórków, tylko naprawdę zdolnych adeptów), kręcił jak baranów, bił rekordy bramkowe, punktowe itd., polecił zobaczyć go znajomym, znajomi innym znajomym, jeszcze doszła era internetu, szybciutko wrzucono filmiki do sieci i każdy się zajarał. Od razu łatka wielkiego talentu, który za kilka lata stanie się bogiem tej dyscypliny sportu. Czy w innych sportach nie jest podobnie. Tak jest skonstruowany świat i ludzie jak zobaczą wyjątkowy talent to od razu obwieszczą go, że jest wyjątkowy, nie ważne ile ma lat i jaka droga jeszcze przed nim, on będzie wielki.

Kończąc, czy to wina chłopaka, że posiada ogromny talent? Czy to wina chłopaka, że każdy się nim jarał i każdy chuchał i dmuchał na niego? Czy wreszcie to jego wina, że przeciwnicy tak, a nie inaczej podchodzą do niego na lodowisku? Czy to jego wina, że liga będzie go chronić, bo jest "The Next One"? 

Ja tam go podziwiam, bo nie jest wcale łatwo wytrzymać presję i przede wszystkim nie "odpłynąć", kiedy na każdym kroku, wszyscy mówią o tobie, nowy Gretzky, nowy Crosby, nie on będzie jeszcze lepszy, on będzie bogiem hokeja. On pokazał, że jest mocny psychicznie, a na lodowisku się broni i udowadnia swoją ogromną wartość. 

 

p.s. Żeby nie było, ja też nie jestem za tworzeniem jakiś rankingów graczy, ale jakbym miał się zdecydować, krótka piłka... kto jest "najlepszy z najlepszych" :P, to powiem McDavid, bez względu na to czy innych lubię bardziej od niego. 

Edited by Braveheart22

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.