Skocz do zawartości
matek

Lakers '20

Rekomendowane odpowiedzi

33 minuty temu, Sewer napisał:

Generalnie fajnie się oglądało to spotkanie, pachniało już PO i trzeba oddać Bradleyowi że był X factorem.

Bradley (pomijając grę po kontuzji) gra bardzo przyzwoity sezon. Poza znośną/w miarę dobrą 3, ma dość pewny półdystans (ten niechciany/nielubiany), a to cenna rzecz w PO, zwłaszcza od rolsa który broni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
45 minut temu, Sewer napisał:

Generalnie fajnie się oglądało to spotkanie, pachniało już PO i trzeba oddać Bradleyowi że był X factorem.Coś co wczoraj mi się rzuciło w oczy to że tam często nie ma kto podać i nie ma tak na prawdę prawdziwego kreatora, to jak wyglądała gra Beverleya wczoraj każdy widział.Lou z piłką w pojedynkę robi robotę a bez piłki bywa zagubiony.Clippers są na 19 miejscu w total assists, Lakers na 7.Dodatkowo w Lakers kreatorem jest LBJ gdzie Leonard nawet z jego elite IQ nigdy tak dobry w tym aspekcie nie będzie.

Już nie chodzi o to, że nie ma kto podać, tylko o sam ruch piłki - a właściwie jego brak. Mają wszystkie argumenty, żeby to robić, a 50% akcji to rzucenie loba do AD na iso albo wjazd LBJ. Ciężko się to czasami ogląda i szczerze nie rozumiem skąd zamiłowanie Vogela do takiej gry.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, drax86 napisał:

Już nie chodzi o to, że nie ma kto podać, tylko o sam ruch piłki - a właściwie jego brak. Mają wszystkie argumenty, żeby to robić, a 50% akcji to rzucenie loba do AD na iso albo wjazd LBJ. Ciężko się to czasami ogląda i szczerze nie rozumiem skąd zamiłowanie Vogela do takiej gry.

Jakie maja argumenty zeby to robic? Zeby puscic pilke w ruch trzeba najpierw stworzyc przewage i zmusic obrone do rotowania, poza LeBronem tam nie ma komu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Chytruz napisał:

Jakie maja argumenty zeby to robic? Zeby puscic pilke w ruch trzeba najpierw stworzyc przewage i zmusic obrone do rotowania, poza LeBronem tam nie ma komu.

Takie że Lebron i AD ściągają na siebie uwagę obrony i generują podwojenia. Chyba niewiele trzeba, żeby w takiej sytuacji rozsądnie rozrzucić piłkę po obwodzie? Naprawdę trudno mi uwierzyć, że KCP, Caruso czy Bradley nie potrafiliby wykorzystać takich otwartych pozycji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, drax86 napisał:

Takie że Lebron i AD ściągają na siebie uwagę obrony i generują podwojenia. Chyba niewiele trzeba, żeby w takiej sytuacji rozsądnie rozrzucić piłkę po obwodzie? Naprawdę trudno mi uwierzyć, że KCP, Caruso czy Bradley nie potrafiliby wykorzystać takich otwartych pozycji.

LeBron generuje i z tego korzystają. AD jako kreator/inicjator ofensywy jest słaby, do tego większość wingów jako balhandlerzy też są słabi, więc na jakiś wykwintny ball movement Lakers nie mogą sobie pozwolić, bo po rozrzuceniu gość, który nie grozi wejściem musi rzucać w pierwsze tempo, albo się obrona na nim zresetuje. Nie ma tam personelu do grania czegoś więcej niż typowy LeBron ball + żyłowanie wrzutek do AD.

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trzeba zaznaczyć, że to był taki sobie rzutowo mecz Lebrona, 2-3 dodatkowo celne jumpery z wolnych pozycji i mielibyśmy znowu ok 35 punktów. Nie wiem, czy to aż taka zwyżka formy i pewności siebie Jamesa, czy celowo obrona trochę go odpuszczała, ale to przecież Kawhi i Paul są topowymi obrońcami, a generalnie niewiele byli w stanie przeszkodzić, taki Marcus Morris to wyglądał jak zwykła tyczka do minięcia. Największe wrażenie wywarła na mnie obrona Lebrona, przynajmniej 2 razy zamknął Leonarda jak przedszkolaka, ten piękny blok o tablicę, on tam operował obiema rękoma, w zależności co atakujący obręcz zawodnik będzie chciał zapodać. To wyłuskanie piłki z parkietu w obronie, przecież tam było wiele rąk, a tylko jedna para wiedziała co w ułamku sekundy zrobić.

Lebron kończył się już według wielu opinii wiele razy, od około 6 lat jest już wg wielu poza prime i zawsze odpowiada, a to już przeszło 35 lat na karku i końcówka 17 sezonu gry w kosza na najwyższym poziomie. Vince Carter, Paul Pierce i wielu, wielu innych zawodników w analogicznym wieku (ale znacznie mniejszym przebiegu) stawało się tylko rolesami, on w zasadzie wciąż jest tak samo dobry...

Kiedy to się skończy? Przecież kiedyś chyba musi? Na razie oglądamy rocznikowo 36 latka, który właśnie przechyla tytuł MVP na swoją stronę, Amerykanie to bardzo sentymentalni ludzie, nie wierzę, że pójdzie to do Giannisa, Lebron to generał, który jest w stanie robić na boisku wszystko, od obrony na Giannisie i Leonardzie, po dostarczaniu niesamowitych ofensywnych statystyk, kończąc na poprowadzeniu swojego zespołu do 65 zwycięstw. 

To jest po prostu piękny sezon, który zakończy się być może najlepszymi PO od czasu mistrzostwa Cavs,  To na pewno jest sezon, który gruntuje dla Lebrona pozycję nr 2 all-time, a być może właśnie dla Michaela?

 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 9.03.2020 o 23:38, Pozioma napisał:

Trzeba zaznaczyć, że to był taki sobie rzutowo mecz Lebrona, 2-3 dodatkowo celne jumpery z wolnych pozycji i mielibyśmy znowu ok 35 punktów. Nie wiem, czy to aż taka zwyżka formy i pewności siebie Jamesa, czy celowo obrona trochę go odpuszczała, ale to przecież Kawhi i Paul są topowymi obrońcami, a generalnie niewiele byli w stanie przeszkodzić, taki Marcus Morris to wyglądał jak zwykła tyczka do minięcia. Największe wrażenie wywarła na mnie obrona Lebrona, przynajmniej 2 razy zamknął Leonarda jak przedszkolaka, ten piękny blok o tablicę, on tam operował obiema rękoma, w zależności co atakujący obręcz zawodnik będzie chciał zapodać. To wyłuskanie piłki z parkietu w obronie, przecież tam było wiele rąk, a tylko jedna para wiedziała co w ułamku sekundy zrobić.

Lebron kończył się już według wielu opinii wiele razy, od około 6 lat jest już wg wielu poza prime i zawsze odpowiada, a to już przeszło 35 lat na karku i końcówka 17 sezonu gry w kosza na najwyższym poziomie. Vince Carter, Paul Pierce i wielu, wielu innych zawodników w analogicznym wieku (ale znacznie mniejszym przebiegu) stawało się tylko rolesami, on w zasadzie wciąż jest tak samo dobry...

Kiedy to się skończy? Przecież kiedyś chyba musi? Na razie oglądamy rocznikowo 36 latka, który właśnie przechyla tytuł MVP na swoją stronę, Amerykanie to bardzo sentymentalni ludzie, nie wierzę, że pójdzie to do Giannisa, Lebron to generał, który jest w stanie robić na boisku wszystko, od obrony na Giannisie i Leonardzie, po dostarczaniu niesamowitych ofensywnych statystyk, kończąc na poprowadzeniu swojego zespołu do 65 zwycięstw. 

To jest po prostu piękny sezon, który zakończy się być może najlepszymi PO od czasu mistrzostwa Cavs,  To na pewno jest sezon, który gruntuje dla Lebrona pozycję nr 2 all-time, a być może właśnie dla Michaela?

 

Ciekawe kto pisał, że Lebron kończył się 6 lat temu. Przecież on wtedy miał ledwie 29 lat :)
Co prawda cierpiał w finale 2014 i słaniał się na nogach, ale pomoc od reszty zespołu miał kiepską.
Nawet Wade w tym finale zagrał słabiutko.
Idealny wiek dla sportowców 25-32 lat. Bonusowe +3 lata (33-35 lat) w sportach zespołowych jak koszykówka czy piłka nożna.
Powiedzmy, że w sportach indywidualnych wybitny 34-35 latek kontra wybitny 29-30 latek ma znacznie gorzej niż wśród koszykarzy,
gdzie można zakryć to w sporcie zespołowym, że fizycznie straciło się tam jakiś procent. To nie jest bieg na 200m czy 400m,
gdzie żaden 35 latek nie jest w stanie być nadal nr 1 na świecie :)

Oczywiście Lebron prezentuje się bardzo dobrze na 35 lat porównując do innych ligowych 35 latków.
Tylko ci najlepsi koszykarze w tym wieku nadal potrafili być ścisłej czołówce ligi np:
Jabbar, Olajuwon, Jordan, Malone, James itd. Kwestia genów, etyki pracy, czasu spędzonego na siłowni, dobrego prowadzenia się i szczęścia, że ominęły ich cięższe kontuzje.

Lebron może powtórzyć wyczyn 35 letniego Jordana- MVP sezonu, mistrzostwo, MVP finałów, a zamiast króla strzelców najlepszy asystent.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Rodman91 napisał:

Ciekawe kto pisał, że Lebron kończył się 6 lat temu. Przecież on wtedy miał ledwie 29 lat :)
Co prawda cierpiał w finale 2014 i słaniał się na nogach, ale pomoc od reszty zespołu miał kiepską.
Nawet Wade w tym finale zagrał słabiutko.
Idealny wiek dla sportowców 25-32 lat. Bonusowe +3 lata (33-35 lat) w sportach zespołowych jak koszykówka czy piłka nożna.
Powiedzmy, że w sportach indywidualnych wybitny 34-35 latek kontra wybitny 29-30 latek ma znacznie gorzej niż wśród koszykarzy,
gdzie można zakryć to w sporcie zespołowym, że fizycznie straciło się tam jakiś procent. To nie jest bieg na 200m czy 400m,
gdzie żaden 35 latek nie jest w stanie być nadal nr 1 na świecie :)

Oczywiście Lebron prezentuje się bardzo dobrze na 35 lat porównując do innych ligowych 35 latków.
Tylko ci najlepsi koszykarze w tym wieku nadal potrafili być ścisłej czołówce ligi np:
Jabbar, Olajuwon, Jordan, Malone, James itd. Kwestia genów, etyki pracy, czasu spędzonego na siłowni, dobrego prowadzenia się i szczęścia, że ominęły ich cięższe kontuzje.

Lebron może powtórzyć wyczyn 35 letniego Jordana- MVP sezonu, mistrzostwo, MVP finałów, a zamiast króla strzelców najlepszy asystent.

Poruszyłeś bardzo ciekawy temat ogólnosportowy. Chętnie bym podyskutował w wolnej chwili (admini, może temacik oddzielny? :) ). Teraz muszę wychodzić, ale tylko na szybko jedno nazwisko: Carl Lewis. Gość właśnie w wieku 35 lat zdobywał złoto olimpijskie, zdaje się w Atlancie. Tylko przyznam bez bicia nie wiem czy jeszcze w jakichś sprintach cyz tylko skok w dal. Ale sprawdzę po powrocie ;)

I ogólnie sport indywidualny jeden drugiemu nierówny. Bardziej chodzi Ci o dysypliny indywidualne, oparte w głównej mierze na wydolności fizycznej. Bo czasem nawet w indywidualnych sportach wiek 35+ to atut a nie wada.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
1 godzinę temu, kore napisał:

Poruszyłeś bardzo ciekawy temat ogólnosportowy. Chętnie bym podyskutował w wolnej chwili (admini, może temacik oddzielny? :) ). Teraz muszę wychodzić, ale tylko na szybko jedno nazwisko: Carl Lewis. Gość właśnie w wieku 35 lat zdobywał złoto olimpijskie, zdaje się w Atlancie. Tylko przyznam bez bicia nie wiem czy jeszcze w jakichś sprintach cyz tylko skok w dal. Ale sprawdzę po powrocie ;)

I ogólnie sport indywidualny jeden drugiemu nierówny. Bardziej chodzi Ci o dysypliny indywidualne, oparte w głównej mierze na wydolności fizycznej. Bo czasem nawet w indywidualnych sportach wiek 35+ to atut a nie wada.

C.Lewis wygrał skok w dal w 1996 w Atlancie wynikiem 8,50m, ale miał mnóstwo szczęścia, że przebrnął wtedy eliminacje i Pedroso nie miał dobrego roku jak w 1995 i 1997, Szybkościowo Lewis był już wtedy znacznie słabszy niż za najlepszych swoich lat 1980-1991.
W końcu kiedyś na 100m i 200 wymiatał, a w 1996 nawet nie dostał się na igrzyska, bo na kwalifikacjach krajowych był wyraźnie poza TOP 3.
Michael Johnson do 33 roku życia na 400m wygrywał wszystko i zakończył karierę. Obserwując jakie wyniki były w 2001 i 2002 to
jeszcze te 2 lata też dałby radę wygrywać. Ale zakończył, bo nękały go kontuzje i chciał pewnie odejść w chwale.
Nadal i Djokovic też pod względem wytrzymałościowym zawstydzają młodszych. Federer bazujący bardziej na technice miał fenomenalny prime, ale po 30-stce mimo, że jest cały czas w czołówce to ma kłopoty z  młodszym o kilka lat Djokovicem nawet na swojej ulubionej nawierzchni trawiastej w Wimbledonie..
Gdyby sytuacja była odwrotna i to Djokovic byłby od niego kilka lat starszy sądzę, że finały Wimbledonu,
gdzie się mierzyli w 2014, 2015 i 2019 pewnie wygrywałby Federer.
James jest kolejnym fizycznym monstrum, który nie chce się skończyć. Na 35 lat prezentuje się b.dobrze.
Ale jak to rzeczywiście z nim jest wyjdzie w playoff przeciw najlepszym ile ma paliwa w baku.
Seria przeciw Clippers czy Bucks nie będzie spacerkiem.
 

Edytowane przez Rodman91
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Rodman91

 George Foreman miał bodajże 45 lat, kiedy został mistrzem świata wagi ciężkiej. :)

Jak już wymieniasz wiekowych sportowców z sukcesami, to warto o nim wspomnieć. 

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Rodman91 napisał:

C.Lewis wygrał skok w dal w 1996 w Atlancie wynikiem 8,50m, ale miał mnóstwo szczęścia, że przebrnął wtedy eliminacje i Pedroso nie miał dobrego roku jak w 1995 i 1997, Szybkościowo Lewis był już wtedy znacznie słabszy niż za najlepszych swoich lat 1980-1991.
W końcu kiedyś na 100m i 200 wymiatał, a w 1996 nawet nie dostał się na igrzyska, bo na kwalifikacjach krajowych był wyraźnie poza TOP 3.
Michael Johnson do 33 roku życia na 400m wygrywał wszystko i zakończył karierę. Obserwując jakie wyniki były w 2001 i 2002 to
jeszcze te 2 lata też dałby radę wygrywać. Ale zakończył, bo nękały go kontuzje i chciał pewnie odejść w chwale.
Nadal i Djokovic też pod względem wytrzymałościowym zawstydzają młodszych. Federer bazujący bardziej na technice miał fenomenalny prime, ale po 30-stce mimo, że jest cały czas w czołówce to ma kłopoty z  młodszym o kilka lat Djokovicem nawet na swojej ulubionej nawierzchni trawiastej w Wimbledonie..
Gdyby sytuacja była odwrotna i to Djokovic byłby od niego kilka lat starszy sądzę, że finały Wimbledonu,
gdzie się mierzyli w 2014, 2015 i 2019 pewnie wygrywałby Federer.
James jest kolejnym fizycznym monstrum, który nie chce się skończyć. Na 35 lat prezentuje się b.dobrze.
Ale jak to rzeczywiście z nim jest wyjdzie w playoff przeciw najlepszym ile ma paliwa w baku.
Seria przeciw Clippers czy Bucks nie będzie spacerkiem.
 

Wiedziałeś to wszystko, czy wujek google pomagał? ;)

Tak czy inaczej fajnie, że mamy tutaj fanów sportów innych niż basket.

Co do Johnsona to w zasadzie lepszy przykład niż ten mój Lewisa. Gdyby gość się nie połamał swego czasu, mógłby stanowić dobry wyjątek od reguły "nie można odnosić wielkich sukcesów po 35. roku życia". Ale z drugiej strony to właśnie wiek i eksploatacja swojego ciała spowodowały, że się połamał, także tego...

Generalnie to po tym właśnie poznaje się wybitnych sportowców. Do 29-30 roku życia głównie talent determinuje jakość zawodnika, potem już IQ i szeroko pojęte umiejętności (tak kolokwialnie rzecz ujmując). Dobrym przykładem jest tutaj choćby przykład Westbrooka z jednej strony i LeBrona z drugiej.

Chyba ten rok dopiero pokazał, ze James załapał się jako wyjątek od reguły i wcale nie musi w ostatnim roku kontraktu być kulą u nogi Lakers, jak prorokowano w momencie podpisywania umowy.Wręcz przeciwnie; jeśli będzie takim Carlem Lewisem i Rogerem Federerem koszykówki, to oglądanie jego Lakers może być wyjątkowym doświadczeniem.

 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
42 minuty temu, kore napisał:

Wiedziałeś to wszystko, czy wujek google pomagał? ;)

Tak czy inaczej fajnie, że mamy tutaj fanów sportów innych niż basket.

Co do Johnsona to w zasadzie lepszy przykład niż ten mój Lewisa. Gdyby gość się nie połamał swego czasu, mógłby stanowić dobry wyjątek od reguły "nie można odnosić wielkich sukcesów po 35. roku życia". Ale z drugiej strony to właśnie wiek i eksploatacja swojego ciała spowodowały, że się połamał, także tego...

Generalnie to po tym właśnie poznaje się wybitnych sportowców. Do 29-30 roku życia głównie talent determinuje jakość zawodnika, potem już IQ i szeroko pojęte umiejętności (tak kolokwialnie rzecz ujmując). Dobrym przykładem jest tutaj choćby przykład Westbrooka z jednej strony i LeBrona z drugiej.

Chyba ten rok dopiero pokazał, ze James załapał się jako wyjątek od reguły i wcale nie musi w ostatnim roku kontraktu być kulą u nogi Lakers, jak prorokowano w momencie podpisywania umowy.Wręcz przeciwnie; jeśli będzie takim Carlem Lewisem i Rogerem Federerem koszykówki, to oglądanie jego Lakers może być wyjątkowym doświadczeniem.

 

Wiedziałem. Dobrze pamiętam wszystko ze świata sportu od 1988 roku igrzysk w Seulu.
M.Johnson zapłacił cenę za swój rekord z Atlanty na 200m 19.32. Był wtedy gotowy na rekord na 400m ok 42.80s,
a wszystko się posypało. Co roku go łapały kontuzje od 1996 do 2000. Ale udało się mu i tak pobić rekord świata na 400m 43.18s dopiero w wieku 32 lat choć to nie tak jak miało być, bo liczył w latach 95-97 na poniżej 43s. Taki miał plan. Ale to łączenie na imprezach w 1995 i 1996 - 400m i 200m wiązało się z oszczędzaniem w finałach 400m sił na biegi na 200m. Z pewnością on był mocniejszy od Van Niekerka. Bawił się najlepszymi.
Śmieszne, że M.Johnson z życiówką na 100m nędzną 10.09s wykręcił 19.32s na 200m, a Bolt mając 9,58s zaledwie 19,19s, a wychodzi, że gdyby miał wytrzymałość szybkościową jak Johnson było realne 18,90. Bolt to przykład talentu.
M.Johnson silnej psychiki, mądrości i dążenia do bycia perfekcjonistą. Bez wybitnego talentu ciężką pracą.
On między 1989, a 1997 nie przegrał biegu na 400m, a doznał porażki dopiero, gdy doznał kontuzji w tym biegu pokazowym na 150m i później był bez formy na 400m. W sumie przegrał między 1989, 2000 rokiem tylko 2 biegi na 400m w 1997 i 1998 oraz nie ukończył biegu na 400m raz w 1999 też przez kontuzje. Na 200m przez 12 lat przegrał tylko 4 biegi - 1992, 1994 i 2x1996 oraz nie ukończył w 2000. Moim zdaniem jak na kogoś kto nie miał talentu szybkościowego, a wszystko to efekt tytanicznej pracy to wyczyniał cuda.
Za jego czasów miał znacznie trudniej niż teraz, bo biegało się na dużych imprezach 4x, a nie 3x więc więcej w nogach i miał krótszą przerwę między półfinałami, a finałami. Do tego on w 1995 i 1996 roku połączył 400m i 200m czego nikt nie dokonał w historii. W tych czasach pewnie dużo łatwiej byłoby mu zejść poniżej 43s, bo jemu brakowało rywala jak Van Niekerk, dlatego biegał zbyt oszczędnie pierwsze 250m, a potem odjeżdżał rywalom mocno.

James chyba nie zakończy kariery póki nie pobije rekordu Jabbara więc on jeszcze pewnie 3 sezony pogra.
A, że chce być lepszy od Jordana to mu kibicuje, bo nikt inny nie był w stanie rzucić wyzwania, by gonić ducha z Chicago. Bryant się dobrze zapowiadał. Talent niesamowity. Technika znakomita. Kopiował Jordana z wszystkich sił.
Ale mierząc się dokonaniami zespołowymi jako 1 opcja, indywidualnymi sukcesami i skutecznością z gry to jednak czarna mamba dość wyraźnie odstaje od swego mentora więc nie mieliśmy przykładu, kiedy uczeń przebija mistrza. James miał wszystkie papiery na to, by przebić dokonania wszystkich, ale czegoś mu zabrakło co miał w głowie Jordan, który na 100% nie przegrałby tego finału z 2011 i mentalnie nie poddałby się tak łatwo jak lider Heat w finałach 2014. W tym sensie, że jako lider powinien jednak ostro nakrzyczeć na swoich kolegów co oni odpierniczali w finale z SAS. Największa różnica punktowa w historii finałów i przegrywanie nawet w Miami 20 punktami.
To po prostu nie zdarzyłoby się Jordanowi jakiego znamy, gdy już wszedł na szczyt i z niego nie chciał zejść.
Westbrooka to nie powinno się nawet wymieniać obok Jamesa.

Edytowane przez Rodman91
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Steve Ballmer has agreed to purchase the Forum in Inglewood for $400 million in cash from The Madison Square Garden Company.

The Forum was recently renovated to serve as a music venue and it will remain in tact.

The move will clear the way for Ballmer to build a basketball arena in Inglewood.

"This is an unprecedented time, but we believe in our collective future," Ballmer said in the news release. "We are committed to our investment in the City of Inglewood, which will be good for the community, the Clippers, and our fans."

The Clippers say owning both the Forum and a new arena will help coordinate and alleviate traffic congestion.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ej lukajcie to:

 

  • Haha 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no to nie mamy Bradleya, ma byc JR

strata w obronie bardzo duza

oczywiscie skala idiotyzmu jest bardzo duza

"bal sie ze wracajac z Orlando z izolacji, z banki, moze cos przyniesc do domu"

w miejscu gdzie beda testowani pewnie x razy dziennie.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przy bardzo wyrównanych szansach z Clippers brak Bradleya to dość istotna strata. 

Dion Waiters i JR Smith razem.. LeBron to jednak lubi podnosić ludziom adrenaline. :P 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Alonzo napisał:

Dion Waiters i JR Smith razem.. LeBron to jednak lubi podnosić ludziom adrenaline. :P 

to uczucie, gdy spotykasz starego, lekko głupkowatego kumpla / dawno niewidzianego niemądrego kuzyna i przez pierwszych parę minut rozmowy jest niby fajnie, wspominacie stare czasy, ale już wiesz że najdalej za paręnaście minut odwali jakąś przypałowo akcję

  • Haha 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

26 maja byłoby rodzinnie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.