Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Najpierw była nagonka "zaprzyjaźnionych dziennikarzy" na Ewinga w tabloidach.,Zrobili z niego "czarną owce" i jedynego winnego ,że Knicks nie wygrali mistrzostwa, a z kolei Sprewella przedstawiali jako filar i  przyszłość drużyny która jest zagrożona przez finansowe oczekiwania Ewinga i w przypadku extension jego kontraktu zostanie pogrzebana.,

 

Najpierw była nagonka "zaprzyjaźnionych dziennikarzy" na Ewinga w tabloidach.,Zrobili z niego "czarną owce" i jedynego winnego ,że Knicks nie wygrali mistrzostwa, a z kolei Sprewella przedstawiali jako filar i  przyszłość drużyny która jest zagrożona przez finansowe oczekiwania Ewinga i w przypadku extension jego kontraktu zostanie pogrzebana.,

i w miejsce KING KONGA wzięli szrot-pakiet na dłuższych kontraktach :) wszystko jasno, Knicks!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podejście do zawodników? Jak to ujął ładnie Gortat, jesteś na treningu drużyny i nagle telefon - właśnie wysyłają Cię 1500km dalej, no nara. Istnieje wąska grupa graczy, z którą trzeba się obchodzić jak z jajkiem, reszta to siła ludzka,współcześni gladiatorzy, którzy powinni być zadowoleni z tego, że za rzucenie piłki do kosza mają grube miliony.

 

A jak to wygląda w europejskiej kopanej?

 

Wydaje mi się, że upadek tzw. lojalności ma miejsce zarówno w NBA, jak i w piłce kopanej. Kiedyś rzeczywiście częściej zawodnicy wybrani w drafcie przez dany klub zostawali w nim do emerytury, teraz często kluby nie pokazują lojalności wobec nich i handlują ( ostatnio Blake Griffin, DeMar DeRozan) oraz zawodnicy nie okazują lojalności wobec klubów ( George, Leonard ) utrudniając im funkcjonowania.  Dla mnie było nie do pomyślenia, żeby Raul grał w Schalke, czy Casillsa w Fc Porto, a jednak się to wydarzyło. Sport to coraz większy biznes, a im większy biznes, tym mniej sentymentów. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi to wszystko hipokryzja zajezdza.

Lebron odchodzi z Cleveland do Miami: palenie koszulek, gwizdy itp.

Handluja Derozanem: placz, pi****lenie ze jak tak mozna itp.

Ludzie, to jest biznes. Gracze odchodza bo chca wygrac mistrzostwo/wiecej zarobic albo sa trejdowani z roznych powodow.

Wskazcie mi gracza NBA ktory byl "lojalny" dla jednego klubu przez cala swoja kariere. Wiekszosc albo dostala tlusty kontrakt albo zawsze byli w czolowce.

Nawet Garnett siedzial w Minessocie tylko dlatego ze dali mu olbrzymi jak na tamte czasy kontrakt a i tak w koncu zdecydowal sie odejsc zeby powalczyc o tego misia.

Haslem, Manu. 

Jeżeli już jesteśmy przy porównaniu Europa Ameryka to w Ameryce właścicielami klubów w dużo większym stopniu są miliarderzy którzy teoretycznie powinni mieć wywalone czy klub zarabia kasę czy nie, traktujący klub jako zabawkę dla miliardera, jako kolejne hobby, posiadanie klubu jako potwierdzenie statusu materialnego, albo jako rodzaj działalności charytatywnej, społecznej odpowiedzialności biznesu (Cuban - Dallas, Gilbert - Cavs, Allen - Portland, Ballmer - Clippers).

 

Pytanie czy ci panowie traktują tak kluby czy raczej to kolejna maszynka do zarabiania pieniędzy.

Na pewno Jordan to straszna kutwa ale to miliarder na dorobku i większość jego fortuny to aktualnie wartość Hornetsów.

 

Oczywiście w większości właścicielami są konsorcja złożone z milionerów na dorobku dla których na pierwszym miejscu jest hajs.

 

Szantażowanie miast przez właścicieli wynika z faktu że w USA potencjalnych marketów chcących u siebie zawodowy klub jest dużo więcej niż miejsc w lidze. W Europie często w jednym mieście mamy kilka uznanych klubów.

 

Dochodzi jeszcze kwestia kibiców. USA nie wytworzyło kultury ultras, fanatycznych kibiców oddanych klubowi.

Ale zdajesz sobie sprawę, że te kluby są tyle warte, że stanowią znaczną, często nawet większą, część ich majątku?

To już nie te czasy, że miliarder kupował sobie za 100 milionów klub w PL i mógł sobie grać w FB manager w RL. Te kluby są warte nawet kilkadziesiąt razy więcej obecnie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Haslem, Manu.

 

Ale zdajesz sobie sprawę, że te kluby są tyle warte, że stanowią znaczną, często nawet większą, część ich majątku?

To już nie te czasy, że miliarder kupował sobie za 100 milionów klub w PL i mógł sobie grać w FB manager w RL. Te kluby są warte nawet kilkadziesiąt razy więcej obecnie.

Haslem to jednak roles, z Manu jest case superstarow czyli mial tam dobrze co roku byli contenderem to tam siedzial.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Haslem to jednak roles, z Manu jest case superstarow czyli mial tam dobrze co roku byli contenderem to tam siedzial.

Roles, to tym bardziej szacunek. Nie robił tego dla glorii, a mimo to rezygnował z milionów, by być w Miami wiernie.

Manu jednak mógłby znaleźć contendera gdzie indziej za lepszy hajs. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dirk i Cuban to też jest skrajny przypadek, więc nie wiem o co walczysz :]

 

Jeżeli "Fav i Jingels" nie robiliby dramatu z wymianą to znaczy, że są świadomi swojej roli w tym biznesie i nie płaczą jak DeRozan, że ich klub oszukał. 

 

Tak z ciekawości: podaj jakieś przykłady graczy, którzy nie chcieli gdzieś grać i swoim "nie" zablokowali trade i zostali w klubie na dłużej. Bo nic mi nie przychodzi do głowy :] 

Cuban jest wyjątkiem tak jak i Miller był, to też napisałem, takiego przykładu nie podam, podałem inny na zasadzie której koleś nie chciał grać w klubie i nie grał, wymusił wymianę itp przytoczyłem to względem  twojego postu na zasadzie którego z graczy robi się niewolników, co jednak prawdą nie jest, nawet jeśli oczywiście względem klubu mają oczywiście mniej dopowiedzenia

 

i w miejsce KING KONGA wzięli szrot-pakiet na dłuższych kontraktach :smile: wszystko jasno, Knicks!

Knicks jak Knicks, Pat sam był już takim szrotem, że ciężko się im dziwić, że go mogli już w składzie nie chcieć, szczególnie po tym runie w po bez niego

Roles, to tym bardziej szacunek. Nie robił tego dla glorii, a mimo to rezygnował z milionów, by być w Miami wiernie.

Manu jednak mógłby znaleźć contendera gdzie indziej za lepszy hajs. 

z Haselemem to nie wiadomo czy był bardziej wierny organizacji czy miastu, bo sam mówił że zostaje głównie dlatego że lubi tam mieszkać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dirk i Cuban to też jest skrajny przypadek, więc nie wiem o co walczysz :]

 

Jeżeli "Fav i Jingels" nie robiliby dramatu z wymianą to znaczy, że są świadomi swojej roli w tym biznesie i nie płaczą jak DeRozan, że ich klub oszukał.

 

Tak z ciekawości: podaj jakieś przykłady graczy, którzy nie chcieli gdzieś grać i swoim "nie" zablokowali trade i zostali w klubie na dłużej. Bo nic mi nie przychodzi do głowy :]

Kobe nigdy nie został graczem outlanders ploooton

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak z ciekawości: podaj jakieś przykłady graczy, którzy nie chcieli gdzieś grać i swoim "nie" zablokowali trade i zostali w klubie na dłużej. Bo nic mi nie przychodzi do głowy :]

Carmelo Anthony :]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście że się liczy bo inni gracze nie mają za realnego wpływu :).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Haslem to jednak roles, z Manu jest case superstarow czyli mial tam dobrze co roku byli contenderem to tam siedzial.

Dla Ciebie roles

Dla Miami symbol i wielki autorytet w szatni.

Z całym szacunkiem, ale ch.. wiesz o Miami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla Ciebie roles

Dla Miami symbol i wielki autorytet w szatni.

Z całym szacunkiem, ale ch.. wiesz o Miami.

Odpuść im grzechy Alonzo bo nie wiedzą co piszą.

 

Udonis w przeszło połowie swoich meczy w Miami był starterem.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak z ciekawości: podaj jakieś przykłady graczy, którzy nie chcieli gdzieś grać i swoim "nie" zablokowali trade i zostali w klubie na dłużej. Bo nic mi nie przychodzi do głowy :] 

 

takich przypadkow raczej nie ma, bo to tak po prostu nie dziala

 

Jesli sie dowiesz ze klub chce cie przehandlowac, a w NBA predzej czy pozniej zawodnik sie dowie (zreszta potencjalny nabywca pewnie tez chce od zawodnika wiedziec czy bedzie zadowolony w nowym miejscu) - to po prostu tez nie chcesz zostac w danym miejscu, wiec jesli juz szukac przypadkow to gdzie gosc swoim "nie" zniechecil jakas druzyne, ale pozniej swojemu klubowi podal jakies preferowane destynacje i w koncu gdzies indziej poszedl. Ciezko wyobrazic sytuacje w ktorej gosc sie dowiaduje, ze go chcieli wymienic i potem ma jak gdyby nigdy nic z usmiechem na twarzy zapiedalac na treningu?

 

No i ogolnie wiadomo, jak gosc ma jeszcze 3,4,5 lat umowy to w sumie klub ktory go pozyska ma w c***u to czy gosciowi sie to podoba czy nie (patrz sytuacja Blake'a), ale jesli ma juz tylko rok, to wtedy to juz inna sprawa, bo nie beda oddawac assetow jak gosc nie ma zamiaru pozniej zostac - chyba ze mozna go pozyskac relatywnie niskim kosztem i liczyc na cud patrz: PG (ale prawda jest taka ze w momencie wymiany wszyscy uwazali ja za jednostronna i nikt o zdrowych zmyslach nie dalby wtedy za PG kogos z podobnej polki jak powiedzmy Jimmy Butler czy cos w ten desen)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciezko wyobrazic sytuacje w ktorej gosc sie dowiaduje, ze go chcieli wymienic i potem ma jak gdyby nigdy nic z usmiechem na twarzy zapiedalac na treningu?

 

Nie ciężko. To ich praca. Zarabiają krocie, ale jednym z minusów jest to, że mogą zostać wysłani daleko od obecnej lokacji. Wiedzą na co się piszą. Poza tym gracze lubią gadać o profesjonalizmie, więc niech za tym idą i czyny - bądź profesjonalistą i rób swoje. No i to też kwestia ambicji - jak gość, który ledwo łapie się w rotację i już może szykować się z desantem do Polski czy na Ukrainę to ma się obrażać, że klub wątpi w jego przydatność i rozważa odstrzelenie go? Czy powinien zasuwać jak nigdy dotąd? Zachować się jak należy się da - wszystko jest kwestią nastawienia. Niektórzy rozpaczają jak Noel czy Odom, a niektórzy zaciskają zęby i robią swoje jak Pau Gasol.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla Ciebie roles

Dla Miami symbol i wielki autorytet w szatni.

Z całym szacunkiem, ale ch.. wiesz o Miami.

Moze i c***a wiem, ale jednak to byl roles i nie widze w tym okresleniu nic obrazliwego.

  • Like 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moze i ch**a wiem, ale jednak to byl roles i nie widze w tym okresleniu nic obrazliwego.

Z Twojej wypowiedzi wynika, że potraktowałeś jego lojalność do Heat, jako lojalność drugiej kategorii.. bo jest tylko rolesem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z Twojej wypowiedzi wynika, że potraktowałeś jego lojalność do Heat, jako lojalność drugiej kategorii.. bo jest tylko rolesem.

Relacja Haslem - heat to jedna z niewielu w lidze gdzie slowo lojalność kest adekwatne

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Relacja Haslem - heat to jedna z niewielu w lidze gdzie slowo lojalność kest adekwatne

 

Lojalność..... albo wygoda. Dla obu stron. Haslem lubi Florydę, lubi Heat i jest bardzo szanowany przez ludzi wokół Heat. Więc on miał wszelkie powody, by chcieć zostać w zespole. I przez lata dawał naprawdę dobry wkład w ekipę. Nigdy nic chyba nie odwalił, a przynajmniej nic mi do głowy nie przychodzi. Spokojny, profesjonalny, skupiony na grze i zespole. A dodatkowo nie brał nigdy wielkiej kasy, a gdzie indziej mógłby dostać więcej niż to co Heat mu dawali. Dlatego jak grał na niskich kontraktach to był steal, bo dawał naprawdę twardość, zbiórki i półdystans. Jak dopadł go wiek i kontuzje to poziom obniżył, ale za to nadal był w stanie dawać coś ekipie na parkiecie (w bardzo ograniczonych minutach i możliwościach), a dodatkowo za niewielkie pieniądze był mentorem w szatni i miał olbrzymi szacunek zarówno pracowników Heat, jak i koszykarzy (też młodszych) to zostawał jako jedna z ikon tej ekipy. Dla obu stron idealna symbioza. Po prostu łatwo jest o lojalność jak wszystko się pięknie układa, obie strony znają swoje miejsca i żadna nie przekracza Rubikonu. Łatwo o trzymanie Haslema na ławce jak płaci mu się 4 miliony, a nie 15. Łatwo go trzymać jak pracuje z młodymi, a nie podaje im numer do swojego dilera. Łatwo go trzymać jak jest profesjonalistą, spokojnym, stonowanym i zawsze w wypowiedziach wyraża się z szacunkiem do klubu, trenera, kolegów. Haslem swoją postawą zasłużył sobie na bardzo duży szacunek i uznanie, a że pieniędzy nigdy dużo nie brał, to tym bardziej warto go trzymać. Choćby po to, by pokazać innym graczom z ligi, że jak obie strony są wobec siebie uczciwe i profesjonalne to w Heat czeka ich spokojna przystań i szacunek. A sam Haslem może i wyciągnąłby na FA więcej kasy, ale nie zdziwię się jak zaraz dostanie robotę w Heat i kolejne lata w organizacji, którą szanuje, na swojej ciepłej Florydzie, za godziwe pieniądze i nic nie musi zmieniać. Tylko jedyna zmiana, że na treningu to zamiast rzucać do kosza to będzie podawał graczom i im tłumaczył jakieś detale. Fajna emeryturka, co nie?

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lojalność..... albo wygoda. Dla obu stron. Haslem lubi Florydę, lubi Heat i jest bardzo szanowany przez ludzi wokół Heat. Więc on miał wszelkie powody, by chcieć zostać w zespole. I przez lata dawał naprawdę dobry wkład w ekipę. Nigdy nic chyba nie odwalił, a przynajmniej nic mi do głowy nie przychodzi. Spokojny, profesjonalny, skupiony na grze i zespole. A dodatkowo nie brał nigdy wielkiej kasy, a gdzie indziej mógłby dostać więcej niż to co Heat mu dawali. Dlatego jak grał na niskich kontraktach to był steal, bo dawał naprawdę twardość, zbiórki i półdystans. Jak dopadł go wiek i kontuzje to poziom obniżył, ale za to nadal był w stanie dawać coś ekipie na parkiecie (w bardzo ograniczonych minutach i możliwościach), a dodatkowo za niewielkie pieniądze był mentorem w szatni i miał olbrzymi szacunek zarówno pracowników Heat, jak i koszykarzy (też młodszych) to zostawał jako jedna z ikon tej ekipy. Dla obu stron idealna symbioza. Po prostu łatwo jest o lojalność jak wszystko się pięknie układa, obie strony znają swoje miejsca i żadna nie przekracza Rubikonu. Łatwo o trzymanie Haslema na ławce jak płaci mu się 4 miliony, a nie 15. Łatwo go trzymać jak pracuje z młodymi, a nie podaje im numer do swojego dilera. Łatwo go trzymać jak jest profesjonalistą, spokojnym, stonowanym i zawsze w wypowiedziach wyraża się z szacunkiem do klubu, trenera, kolegów. Haslem swoją postawą zasłużył sobie na bardzo duży szacunek i uznanie, a że pieniędzy nigdy dużo nie brał, to tym bardziej warto go trzymać. Choćby po to, by pokazać innym graczom z ligi, że jak obie strony są wobec siebie uczciwe i profesjonalne to w Heat czeka ich spokojna przystań i szacunek. A sam Haslem może i wyciągnąłby na FA więcej kasy, ale nie zdziwię się jak zaraz dostanie robotę w Heat i kolejne lata w organizacji, którą szanuje, na swojej ciepłej Florydzie, za godziwe pieniądze i nic nie musi zmieniać. Tylko jedyna zmiana, że na treningu to zamiast rzucać do kosza to będzie podawał graczom i im tłumaczył jakieś detale. Fajna emeryturka, co nie?

Bardzo ładnie żeś to nam Zdzich opisał, kariera polityczna stoi przed Tobą otworem. Mając podstawową wiedzę w temacie ująłeś to dyplomatycznie, żeby się ładnie kleiło. No to krótko moje Drogie Panie, żeby nie przynudzać odniosę się tylko do tego pogrubionego przeze mnie:

 

Najpierw jednak jedna kwestia wyjaśniająca meritum, a wiec jak UD nazywany jest przez lokalny fanbase Miami:

Mr 305 - tak jest określany. Co to znaczy? To numer kierunkowy do Miami. Wg mnie to dyskusję zamyka, ale odniosę się jeszcze do wspomnianych kwestii.

 

1. Za każdym razem miał propozycję z innych klubów i zawsze te kluby proponowały więcej. Fajnie, jak DeRozan odpuszcza 14mln$ ze swojego ponad 100mln kontraktu i mówi się o lojalności, ale jak UD odpuścił 10 i zamiast 30coś (chyba od Dallas i Denver) podpisał za 20coś 4letni kontrakt, to wygląda to chyba inaczej. Prawie ta sama kasa, a zupełnie inny procent. 

Mam nadzieję, że jeszcze pamiętacie, że w 2010 LBJ, Bosh i Wade sami podczas szybkiej rozmowy przez telefon obniżyli swoje kontrakty, by UD (też znacznie obniżając swoje wymagania mógł zostać na Florydzie). 

Jeszcze rok temu James kusił go, żeby dołączył do niego do Cavs.

 

edit.

Już jako debiutant mógł trafić albo do Heat Pata, albo do Spurs Popa.

 

2. Gdy pojawił się Beasley, bez słowa sprzeciwu zrezygnował z gry w pierwszej piątce trenując z młodym drugoroczniakiem.

 

3. Mało się też już pamięta, co wyprawiał pod koszem grając jeszcze z Shaqiem w czasach pierwszego mistrzostwa Heat w erze przedlebronowej.

 

4. Chyba w 2007 (nie chce mi się szukać) wpadł z maryśką w samochodzie, ale jako mądry murzyn jechał z kuzynem, który wziął wszystko na siebie.

 

5. w 13 meczu sezonu z LeBronem zerwał więzadło w lewej stopie i .. wrócił na playoffy (choć nie powinien) wygrywając dla Heat jeden z decydujących meczy w playoffs z Bulls. Od razu po końcowym gwizdku Mickey Arison uściskał go jak syna. To też jest wg Ciebie wygoda?

Ten szybki powrót odbił się na nim później. Zresztą chyba ze 2 lata później też grał cały sezon z innym poważnym urazem wbrew sztabowi medycznemu Heat. Takim człowiekiem jest Udonis. Daje z siebie więcej niż 100%.

 

6. To, że będzie miał pracę w Heat po zakończeniu kariery koszykarskiej, to oczywista oczywistość.

 

Pytanie jest inne - czy koszulki zwykłych rolesów wg usera Tomeczeg20 wieszane są pod kopuła hali? Bo Udonisa w pewnym momencie zostanie powieszona. Przypuszczam, że  mogą zrobić to nawet razem z koszulką Wadea (obydwaj zaczynali w Heat w 2003). 

 

Rolesem, który w Miami spędził całą karierę to był Keith Askins (który zresztą pracuje w Heat). UD dla Heat jest kimś pomiędzy gwiazdą a rolesem. Tyle ode mnie w tym temacie.

Edytowane przez Alonzo
  • Like 5

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...